Skocz do zawartości

Audiostereo.pl: Audiostereo Forum - Audiostereo.pl


Logo
Witamy ponownie, Gość


Przystępując do Klubu zyskujesz:

  • Dostęp do dodatkowych artykułów i testów sprzętu
  • Zniżki na zakupy w sklepach partnerskich
  • Kartę członkowską Klubu
  • Możliwość udziału w cyklicznych spotkaniach klubowiczów:
    • spotkania ze specjalistami z branży audio
    • spotkania z innymi audiofilami
    • darmowy catering
  • Przypisanie do grupy "Klubowicz" na forum, a co za tym idzie:
    • większą skrzynkę na wiadomości PW
    • możliwość edycji własnych postów przez 30 minut od publikacji
    • większe limity na umieszczane załączniki
    • większe limity w zakładce Galeria
    • większe limity w zakładce Blogi
    • możliwość tworzenia blogów prywatnych i tylko dla przyjaciół


Kalendarz imprez

maj 2012

P W Ś C P S N
1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31

Majowe propozycje testów

    Brak propozycji na ten miesiąc - bądź pierwszy!
zobacz więcej »

Wyszukaj Artykuł


Najnowsze komentarze


Banał kontra Classic Audio

06.07.2008 18:05 | audiostereo.pl w Artykuły -----
  • Nie możesz edytować tego wpisu
Wbrew pozorom i głośnym deklaracjom, jesteśmy banalni i lubimy to. Pospolitość i banał jest wartością, za którą płaci się dziś ciężkie pieniądze. Czy gdybyśmy naprawdę tego nie lubili, ktokolwiek byłby w stanie zmusić nas paradowania po głównej ulicy miasta z napisem reklamowym na plecach? Sto lat temu robili to tylko bezrobotni za drobną opłatą. Dziś więcej płaci się za koszulę z napisem niż za taką samą koszulę bez napisu. Dominują napisy zaszeregowujące nosiciela do jakiejś grupy, nawet te najbardziej anarchistyczne pełnią taką rolę. Południowoamerykański łobuzina Guevara odmalowany na piersi nie oznacza indywidualizmu nosiciela, lecz jego akces do grupy sobie podobnych.

Popularnym przejawem stadnego pociągu do tandety jest eksponowanie metek firmowych. Zgodnie z utrwaloną przez wieki zasadą, produkt z dużą metką jest gorszej klasy, niż produkt z metką dyskretnie ukrytą. Naj-najlepsze rzeczy metek w ogóle nie potrzebują. Sweter polo z logiem „polo” (pierwsze z brzegu, jakie przyszło mi do głowy) powinien być odbierany gorzej, niż taki sam sweter bez żadnej plakietki, co łatwo jeszcze dziś zaobserwować w Anglii. Tam, jeśli noszę sweter ze znaczkiem jakiegoś producenta odzieżowego oznacza to, ze mój sweter nie pochodzi z porządnego źródła, tylko z jakiegoś miejsca, gdzie przebywają tłumy. Siłą obronną jest brytyjski indywidualizm, jeszcze nie wykończony przez amerykańskie sitcomy.

Jak widać, odruchy obronne istnieją, tylko wykształciły się one setki lat temu, w północnych, niezbyt gęsto zaludnionych krajach. Na co dzień zaś działa prawo wielkich liczb i instynkt stadny, czyniący nas podobnymi do lemingów, ze skłonnością do robienia tego samego, co inni. Moja przyjaciółka wyraziła tę tendencję słowami: „Bądź sobą: ubieraj się jak Michael Jackson”. Takie jest niewerbalne przesłanie. Skutki są takie, że po wielu decyzjach: w co się ubrać, jaki samochód kupić i gdzie jechać na wakacje, ostatecznie wszyscy jedziemy naszymi Seatami Cordoba, ubrani w czapeczki z kotem Garfieldem na wczasy do Chorwacji. Banał tiumfujący. Czy trudno było zrobić z nas gryzonie stadne? Całkiem łatwo: to wyraz naszej ukrytej skłonności, aby się kumać, spiskować, knuć ze swoimi, dawać tajemne znaki. W kupie cieplej, a od kiedy nie ma już rodów i klanów, za kupę starczy znane logo. Nie wiem, jak to jest w przypadku lemingów. Może po prostu ktoś daje im sygnał o wyprzedaży w sąsiedztwie?

W tym momencie niestety poszedłem coś zjeść, i z powodu wołowiny z bazylią dzielonej z Fruflem (co polegało na tym, ze ja jadłem, a kot maczał wąsy i marszczył nos z obrzydzenia), zgubiłem jedno bardzo fajne zdanie. Ale trudno, jedziemy dalej bez niego.

Kto świadomie chce być lemingiem? Najwyżej ci, którzy psychicznie niewiele różnią się od tego zdyscyplinowanego zwierzątka. W dziedzinie audio nasza bohaterska walka z banałem zaczęła się parę lat po upadku PRL. Jeszcze w 1991 roku, pamiętam, kupiłem w Peweksie popularny magnetofon. Nie wiedziałem wówczas, ze popadłem w banał, mimo że zakupu dokonywałem w gronie setki podobnych szczęśliwców, co powinno otworzyć mi oczy, ale jakoś nie otworzyło. Wówczas my wszyscy, siermiężni melomani PRL, staraliśmy się nadrobić braki lat 80., wydając resztki pieniędzy na marzenia pielęgnowane przez dekadę. Jednak już niedługo później pojawiła się nagła pogarda dla masowych marek, robienie sprzętu na zamówienie albo ściąganie po zawrotnych cenach oryginalnych urządzeń z Ameryki. Niektórzy określają to jako snobizm. Może, ale czy nie widać tam chęci wybicia się z tłumu, oderwania się od pędzącej masy okrytej futerkiem?
Na fundamencie rozważań o walce z banałem, atakującym nas w domu, pracy, knajpie, na wojnie i w czasie lotu orbitalnego, jest miejsce na zastanowienie się, dlaczego ciągnie nas do starego dobrego sprzętu audio. Na ten temat toczyło się wiele dyskusji, również na Audiostereo. Można krążyć wokół tematu i cały czas nie dotykać sedna. Argument, "że dobrze gra, a jest taniej" nie wyjaśnia swoistego kultu, chociaż oczywiście, najwięcej uwagi poświęcamy tym starym urządzeniom, które do dziś zachowały wybitne brzmienie. W końcu tak się składa, że większość urządzeń otaczanych faktyczną czcią to drogie hi-endy ze swoich czasów. Może rolę odgrywa również uroda produktów wybitnego rzemiosła? Coś w tym jest, że stare wysokiej klasy urządzenia elektroniczne robią i dziś dobre wrażenie swym wyszukanym wzornictwem, chociaż często trudno nazwać je pięknymi – zwłaszcza dotyczy to starych wzmacniaczy lampowych oraz kolumn przypominających trumny.

Mamy więc wciąż świetny dźwięk i niespotykane obecnie rzemiosło. Oto kwintesencja classic audio. Dodać jednak należy poczucie wyjątkowości, a więc najlepsze zaprzeczenie banału. Trzymając w ręce wzmacniacz sprzed lat 30 czy 40 wiem, że mam do czynienia z przedmiotem, który wyszedł zwycięsko z walki z czasem. Obronił się nie tylko przed postępem technicznym, ale też przez prostymi przypadkami, które nie tylko po ludziach chodzą. Nie zepsuł się, nie spalił, dziecko nie zwymiotowało na niego kaszki a kot nie nasikał do środka. Nie trafił do szopy, zastąpiony nowe przez błyszczące cacko, gdzie potem załatwiła go wilgoć i myszy. Można uznać, że każdy sprawny klocek sprzed lat jest szczęściarzem.

Kiedy więc już trzyma się w rękach taki rzadki sprzęt (często zdobyty po długich poszukiwaniach), nie myśli się o nim jako o byle klocku, starociu, który ma dobrze zagrać za tanie pieniądze. To jest przedmiot z historią, z osobowością, po prostu z duszą. To samo dotyczy innych przedmiotów techniki użytkowej, które po latach są poszukiwane – klasyczne samochody, zegarki itp. Zastanawiając się przez pewien czas nad fenomenem sprzętu „classic audio” doszedłem jeszcze do wniosku, że urządzeń z tej kategorii nikt nie ośmieli się tuningować. „Klasyki” z pietyzmem przywraca do pierwotnego stanu. Dotyczy to zarówno audio, jak i samochodów. Tuning starego jaguara? Wątpię. Tuninguje się nowego forda fiestę albo starą renówkę. Jest to spostrzeżenie ogólne i jak zwykle są od niego wyjątki, na przykład cała seria apgrejdów LP12, w tym liczne niefirmowe. Jednak ogólna zasada jest taka, że sprzętu, który jest obiektem kultu, się nie "grzebie", najwyżej naprawia i serwisuje. Jest takie przykład: stare końcówki mocy Quad 405, kultowe właśnie. Niedawno pewna firma wypuściła gruntowny upgrade, gdzie zastąpiono "lepszymi" podzespołami niemal wszystko, z tranzystorami mocy włącznie. Nie chwyciło! Opinie były jasne: "to już jest co innego".

Jeden z forumowiczów słusznie zwrócił uwagę, że istnieje różnica między „vintage audio”, oznaczającym właściwie każdy stary sprzęt, który jeszcze gra i może mieć wartość nie tylko techniczną, ale po prostu sentymentalną, a urządzeniami klasycznymi, „classic audio”. Te ostatnie to perły, niekiedy kamienie milowe techniki audio, które przeszły próbę czasu i dziś tak jak przed laty imponują klasą brzmienia. Jak to rzekł nasz kolega: są to rembrandty wśród zalewu prac uczniów i epigonów. Te właśnie rembrandty, szopeny i pikasy elektroniki przychodzą nam dziś z pomocą po latach, przypominając, że miliony much jednak mogą się mylić.
Alek Rachwald


31 komentarzy

Banalny ten artykuł/felieton. Rozumiem, że felieton musi być, ale dlaczego taki banalny... a wakacje, sezon ogórkowy... zapomniałem :(
Ech, ech... sezon... bananowy. A tak się starałem. Dopisz chociaż jakiś akapit na poziomie, bo już nie mogę...
to prześlij mi umowę o dzieło... za free nie robię !
W takim razie zrobię z tobą wywiad.
To My wicie TU zadajemy pytania ! :))
Pozdr.
cóz przemadrzały redaktor sie odezwał ,ma swoje marne testy raz na trzy miesiace za łaska HI-fi i muzyka coz zyje z reklamy marantza i B&W..NA to go tylko stac
Bardzo przepraszamy za Kolege, zgubił po prostu wątek.
Wdał się w małą pyskówkę w innej zakładce forum i przez przypadek się tutaj wpisał.
Nic takiego, poznaję, to ten gość, co to przez cztery lata dał kilkanaście wpisów, a teraz nagle go wena naszła. Zdarza sie.
pewnie lepiej kilkanascie wpisow przez cztery lata niz sponsorowane testy w stronniczym hi-fi i muzyka ktore zyje głownie z reklam i porazek z dwukrotnymi testami(jakzeodmiennymi)np. Rotel RA 972 .Ale jak sie zapłaci odpowiednia kwote to "redakcja" przetestuje po mysli ...Takie zycie a Pan Alek po tych testach to chyba juz troche przygłuchawy jest,pewnie pewne kwoty zatuszowały co nieco słuch.Starość nie radosc a paszkwilowe upadajace forum juz ledwie zipie
Tak, tak... Oczywiście. A w domu wszyscy zdrowi, mam nadzieję? Kicia pozbyła się kataru, a wuj Alojzy zdąża już za każdym razem?
Tranzystorek!
Natychmiast wracaj do swojego watku!
Jeszcze raz Pana Nadredaktora przepraszamy.
Kolega jakis nerwowy dzisiaj.
To on już własnego wątku się dorobił? No, no.
No nie do końca.
Spenetrował cudzy watek i trochę radości przy tym było. Jak za dawnych lat.
Ech, to se ne vrati.
"...duchy przedświtowej pory wracają na cmentarze. Duchy inne, te, które mają groby niegościnne przy dróg rozstajach albo na dnie morza, dawno już legły w robaczywe łoża."

Tranzystor widać też legł. Ale se vrati.
Sen nocy letniej.
Chyba dobre nawiązanie do tego małego szaleństwa z ostatniej nocy.
"Sen nocy letniej."

Rzekłeś. Ale to był dość łatwy cytat :-)
Bo ja juz taki łatwy ogólnie jestem ; )
To nie ty, to Szejkspajer :-)
Bardzo sympatyczny felieton.
Pozdrawiam
m.
Milo ze zaznaczona zostala istotna roznica miedzy vintage a Vintage, wraca moda na kicz byle tylko byl sprzed tych kilkunastu-kilkudziesieciu lat, tymczasem to co dobre nie potrzebuje mody - broni sie zawsze samo, nawet jak malo kto to zna. Naszczescie wyznacznkiem dobrego sprzetu nie jest tylko "moda na marke", jego astronomiczna cena (czesto dzis i zawsze kiedys), jego wiek czy niedostepnosc badz egzotyczne pochodzenie. Zawsze dobre sa same praktyczne rozwiazania, udane pomysly i solidnosc oraz to co najwazniejsze - czy to nam samym gra w naszym domu (ale nie gra tylko na kompleksach) czy tylko gra kolegom i recenzentom.
Duzo wiekszym prawdopodobienstwem zachowan które sa uwarunkowane marketingowo jest fakt, że nie jestesmy wcale banalni. Społecznośc w ktorej zatracily sie wartosci przynaleznosci do okreslonej warstwy społecznej powoduje, że rozpaczliwie poszukujemy utwierdzenia w grupie i akceptacji. Polecam lekture "Ucieczka od wolności" Fromma (Moze przekreciłem nazwisko) gosc tam genialnie wyjasnil ten problem.
Nie przekręciłeś :-)
dla mnie jest ok. zwłaszcza, że mowa o tunigowaniu samochodów. Jaguara E-type z lat 60 nie tunigowałbym bo i teraz to szybki wózek i fiesta nawet mocno tunigowana mu może nie podskoczyć chyba ze turbo 1,6 200 KM ale to też już może być klasyka. Ale np. Fiata 128 3p (jak ktos jeszcze wie jak to wyglądało :) ) to bym "ztjuningował" zrobił budę jak w oryginale , silnik 1,5 l. turbo na ok. 150-160 KM i bym zawstydzał włascicieli BM, Lexusów itp. przy masie 750 kg to potwór. Prawie miałem coś takiego i było super frajda nie z tej ziemi. Dlatego może ten artykuł jest ok. czy wszytko musi bys hi-fajowe, hi-endowe i tak audiofilskie , że aż boli?
słuchałeś wczoraj Alku nowego wzmaka A classs jakie wrażenia. Nie pisze dokładnie co i jak bo to potraktuja jako reklame. Ciekaw jestem spostrzeżeń.
Słuchałem, ciekawe brzmienie, zaskakująco miękkie. Interesujący wzmacniacz, warto kiedyś posłuchać go w lepszych warunkach i w większym gronie. I najlepiej bez konstruktora nad głową :-)

Co do starych samochodów, no to mam od niedawna to Volvo S90. Klasyk, 10 lat, prawdopodobnie najlepsze Volvo ever. Prawdopodobnie dałoby się stuningować silnik do poziomu 230-250 KM. Ale po co, skoro oryginalnie ma i tak 204? Na razie zbieram na benzynę :-)
miekkie a przy tym szczegółowe z dobrym basem. Jesli w końcu ulegniez memu zaproszeniu to bedziesz mógl posłuchac :) koumn też bo jestem niesłychanie ciekaw Twego zdania. A co samochodów "tjuningowanych" to właściciele kosztów benzyny nie licza tak jak audiofile kosztów nabycia sprzetu i rachunków za elektryczność :) liczą sie osiagi.
sory za literówki ale zawsze muszą się chochliki zjawić nieproszone.
rachunki żony kontrolują ale to inna sprawa :)
ciekawy tekst... :)

w związku z nim zapraszam do komentowania mojej kolekcji classic audio...
na www.audiofilek.pl

możemy zbudować ciekawa baze klasyków. ja już zacząłem i czekam na kolejnych "nawiedzonych" kolegów :)...

pozdrawiam
Też lubię ten swój tekst :-) A tematyka ciekawa i sporo osób się nią interesuje.
Nie masz uprawnień do pisania komentarzy do tego wpisu



Zobacz też

Ayon CD 1sc

Artykuł wstępny

Eunice Kron - KR Audio

Test kolumn Avcon Avalanche Reference Monitor

Ayon Mercury II



Klub.AudioStereo.pl - Artykuły, porady, felietony, konkursy, recenzje audio, testy sprzętu i wiele innych ciekawych informacji.