Powrót do monitora
01.03.2009 14:56 | audiostereo.pl w Artykuły
Najnowszy „Speaker’s corner” Paula Messengera (w Hi-Fi+) zawiera rozważania na temat dużych głośnikowych zestawów monitorowych. Messenger deklaruje się jako zwolennik tego typu kolumn i zastanawia się nad przyczynami ich obecnego braku popularności. Przeszedłbym nad tym do porządku dziennego, gdyby nie to, że w ostatnich miesiącach niespodziewanie sam wylądowałem w świecie dużych monitorów.
Moja kariera jako właściciela zestawów głośnikowych była dość typowa i nie świadczy o szczególnej skłonności do określonego rodzaju głośników. Zaczynałem, jak wszyscy, od zestawów „półkowych” Tonsila (wówczas podłogówki we współczesnym rozumieniu nie były znane w Polsce). Potem, w skrócie, były bardzo ładne podłogówki Acoustic Energy, potem podstawkowe A&H, potem znowu podstawkowe ProAc Studio 100, potem zaś spore podłogówki Vienna Acoustic Beethoven. Gdzie tu miejsce na duże monitory? Otóż, zacznijmy może od odpowiedzi na pytanie, co to są duże domowe monitory. Można tak określić zestawy aspirujące do przetwarzania możliwie dużej części pasma akustycznego (zwłaszcza w dół), których obudowy jednak nie sięgają ziemi. Absolutnie klasycznymi konstrukcjami tego rodzaju są trójdrożne monitory brytyjskiego Harbetha i Spendora. Po namyśle dodać można jeszcze do tej listy większe modele Audio Note. Oczywiście bardziej wnikliwe poszukiwania ujawnią więcej towaru, zwłaszcza w ofercie firm, produkujących również głośniki profesjonalne. Cechą wspólną tych wszystkich zestawów jest posiadanie dużego głośnika przetwarzającego niskie tony, oraz konieczność stosowania podstawek, choćby po to, aby głośnik wysokotonowy znalazł się na wysokości uszu słuchacza.
Jakie są zalety tego typu rozwiązania? Sprawa nie jest do końca jasna. Zestawy takich firm jak Spendor mają zawodowe korzenie, więc można założyć bez pudła, że cechuje je dobra liniowość. W pewnym sensie na takie strojenie wpływa zastosowanie mniejszej obudowy, która nie bardzo pozwala na fantazyjne kręcenie niskich tonów. Żeby mieć bas z monitora, trzeba dać na przód duży garnek i tyle. Messenger przypuszcza również, iż sam fakt, że poniżej głośnika niskotonowego nie ma ściany, a do podłogi jest daleko, może wpływać na dobrze na jakość basu. Możliwe również, że dobrej jakości, starannie zaprojektowane podstawki pod kolumny sprawują się lepiej jako oparcie dla dźwięku, niż sam goły dół skrzyni. Z kolei uznana zaleta zestawów monitorowych, jaką jest świetna stereofonia spowodowana (podobno) przez małe rozmiary skrzynek, nie ma nic wspólnego z dużymi monitorami, gdyż ich przednie ścianki zwykle są bardzo rozległe. Co z kolei może do pewnego stopnia imitować nieskończoną odgrodę, tylko trzeba to uwzględnić w konstrukcji zwrotnicy.
Poruszona już wcześniej cecha dużych zestawów monitorowych, jaką jest posiadanie wielkiego niskotonowca, zasługuje na zastanowienie. Otóż mogę stwierdzić, że wśród zestawów podłogowych, które dane mi było krytycznie odłuchiwać w ciągu ostatnich, powiedzmy, 10 lat, nie było żadnego, który wielkością niskotonowca mógłby równać się z typowym dużym monitorem. Jedynym wyjątkiem były zestawy podłogowe LOG Audio, gdzie wielkie głośniki niskotonowe umieszczono wyzywająco na przedniej ścianie, z całkowitą pogardą dla efektu wizualnego (ale ze wspaniałym rezultatem brzmieniowym). Najwyraźniej moda na godzenie audio z architekturą wnętrz, rozpoczęta w latach 90. albo i wcześniej, wycięła niemal w pień „duże, brzydkie skrzynie”. A niestety, większość monitorów starego typu daje się umieścić w tej kategorii. Mieszczą się w niej również typowe podłogówki, co spowodowało nagły popyt na wąskie słupki, w których jeden duży głośnik jest symulowany przez rządek malutkich, wspieranych konstrukcją obudowy. W skrajnych przypadkach, gdy konstruktor zakłada, że bas być musi, a mimo to pudło ma być optycznie lekkie, montuje się głośniki na bocznej ściance. Oparte jest to na częściowo słusznym założeniu bezkierunkowości basu. Oczywiście wymaga to także niezłej gimnastyki przy projektowaniu akustycznym samej skrzynki. Powodzenie manipulacji basem bywa różne, niekiedy rezultaty budzą szacunek, ale muszę powiedzieć, że swobodny podmuch basowy z pary patrzących na słuchacza dziesięciocalowych wooferów wciąż niezwykle trudno jest zastąpić czym innym.
Wracając do powodu napisana tego szkicyku: tak się składa, że od pewnego czasu mój domowy system pracuje na wielkich monitorach. Niektórzy czytelnicy może pamiętają recenzję kolumn ART Emotion Signature, którą zamieściłem w zeszłym roku w Magazynie Hi-Fi. Od tego czasu pozostawałem pod wielkim wrażeniem tych dużych kolumn z podstawką i w rezultacie zaopatrzyłem się w ich tańszą wersję, czyli „zwykłe” Emotion. Są to zestawy z pozoru zbudowane niezwykle prosto, bo dwudrożne. Górę przetwarza Seas Crescendo, na dole natomiast pracuje inny Seas, taki o średnicy 10 cali. Głośniki umieszczone są w obudowie bas-refleks dmuchającej w dół, ze zintegrowanym standem. Ciągle jestem pod wielkim wrażeniem jakości dźwięku z tych zestawów, między innymi rozciągnięcia, zróżnicowania i kontroli niskich tonów (i to w kwadratowym pokoju o powierzchni poniżej 20 metrów!). Tutaj lepsze były tylko LOG-i, u których taki głośnik przetwarzał średni bas, bo na samym dole pracowało jeszcze dodatkowe 30 cm.
Na tym jednak nie koniec. W ostatnich dniach, zachęcony jakością dźwięku Emotion, pożyczyłem od jednego z konstruktorów DIY (kolega z forum Audiostereo) parę jego zestawów, również dużych monitorów, zbudowanych w oparciu o ten sam głośnik niskotonowy. Obecnie trwają u mnie odsłuchy połączone z lekkim strojeniem zwrotnicy. Konstrukcyjnie są to zestawy trójdrożne w zamkniętej obudowie. Wysokie tony przetwarza wstęga Raven, a średnicę lekki 15 cm głośnik Seas. Jak to brzmi? Na pewno jeszcze za wcześnie na wyrażenie opinii, jednak już teraz mogę powiedzieć, że również te głośniki potrafią oddać niskie tony ze swobodą i precyzją, jakiej nie znają wąskie skrzynki.
Alek Rachwald
Moja kariera jako właściciela zestawów głośnikowych była dość typowa i nie świadczy o szczególnej skłonności do określonego rodzaju głośników. Zaczynałem, jak wszyscy, od zestawów „półkowych” Tonsila (wówczas podłogówki we współczesnym rozumieniu nie były znane w Polsce). Potem, w skrócie, były bardzo ładne podłogówki Acoustic Energy, potem podstawkowe A&H, potem znowu podstawkowe ProAc Studio 100, potem zaś spore podłogówki Vienna Acoustic Beethoven. Gdzie tu miejsce na duże monitory? Otóż, zacznijmy może od odpowiedzi na pytanie, co to są duże domowe monitory. Można tak określić zestawy aspirujące do przetwarzania możliwie dużej części pasma akustycznego (zwłaszcza w dół), których obudowy jednak nie sięgają ziemi. Absolutnie klasycznymi konstrukcjami tego rodzaju są trójdrożne monitory brytyjskiego Harbetha i Spendora. Po namyśle dodać można jeszcze do tej listy większe modele Audio Note. Oczywiście bardziej wnikliwe poszukiwania ujawnią więcej towaru, zwłaszcza w ofercie firm, produkujących również głośniki profesjonalne. Cechą wspólną tych wszystkich zestawów jest posiadanie dużego głośnika przetwarzającego niskie tony, oraz konieczność stosowania podstawek, choćby po to, aby głośnik wysokotonowy znalazł się na wysokości uszu słuchacza.
Jakie są zalety tego typu rozwiązania? Sprawa nie jest do końca jasna. Zestawy takich firm jak Spendor mają zawodowe korzenie, więc można założyć bez pudła, że cechuje je dobra liniowość. W pewnym sensie na takie strojenie wpływa zastosowanie mniejszej obudowy, która nie bardzo pozwala na fantazyjne kręcenie niskich tonów. Żeby mieć bas z monitora, trzeba dać na przód duży garnek i tyle. Messenger przypuszcza również, iż sam fakt, że poniżej głośnika niskotonowego nie ma ściany, a do podłogi jest daleko, może wpływać na dobrze na jakość basu. Możliwe również, że dobrej jakości, starannie zaprojektowane podstawki pod kolumny sprawują się lepiej jako oparcie dla dźwięku, niż sam goły dół skrzyni. Z kolei uznana zaleta zestawów monitorowych, jaką jest świetna stereofonia spowodowana (podobno) przez małe rozmiary skrzynek, nie ma nic wspólnego z dużymi monitorami, gdyż ich przednie ścianki zwykle są bardzo rozległe. Co z kolei może do pewnego stopnia imitować nieskończoną odgrodę, tylko trzeba to uwzględnić w konstrukcji zwrotnicy.
Poruszona już wcześniej cecha dużych zestawów monitorowych, jaką jest posiadanie wielkiego niskotonowca, zasługuje na zastanowienie. Otóż mogę stwierdzić, że wśród zestawów podłogowych, które dane mi było krytycznie odłuchiwać w ciągu ostatnich, powiedzmy, 10 lat, nie było żadnego, który wielkością niskotonowca mógłby równać się z typowym dużym monitorem. Jedynym wyjątkiem były zestawy podłogowe LOG Audio, gdzie wielkie głośniki niskotonowe umieszczono wyzywająco na przedniej ścianie, z całkowitą pogardą dla efektu wizualnego (ale ze wspaniałym rezultatem brzmieniowym). Najwyraźniej moda na godzenie audio z architekturą wnętrz, rozpoczęta w latach 90. albo i wcześniej, wycięła niemal w pień „duże, brzydkie skrzynie”. A niestety, większość monitorów starego typu daje się umieścić w tej kategorii. Mieszczą się w niej również typowe podłogówki, co spowodowało nagły popyt na wąskie słupki, w których jeden duży głośnik jest symulowany przez rządek malutkich, wspieranych konstrukcją obudowy. W skrajnych przypadkach, gdy konstruktor zakłada, że bas być musi, a mimo to pudło ma być optycznie lekkie, montuje się głośniki na bocznej ściance. Oparte jest to na częściowo słusznym założeniu bezkierunkowości basu. Oczywiście wymaga to także niezłej gimnastyki przy projektowaniu akustycznym samej skrzynki. Powodzenie manipulacji basem bywa różne, niekiedy rezultaty budzą szacunek, ale muszę powiedzieć, że swobodny podmuch basowy z pary patrzących na słuchacza dziesięciocalowych wooferów wciąż niezwykle trudno jest zastąpić czym innym.
Wracając do powodu napisana tego szkicyku: tak się składa, że od pewnego czasu mój domowy system pracuje na wielkich monitorach. Niektórzy czytelnicy może pamiętają recenzję kolumn ART Emotion Signature, którą zamieściłem w zeszłym roku w Magazynie Hi-Fi. Od tego czasu pozostawałem pod wielkim wrażeniem tych dużych kolumn z podstawką i w rezultacie zaopatrzyłem się w ich tańszą wersję, czyli „zwykłe” Emotion. Są to zestawy z pozoru zbudowane niezwykle prosto, bo dwudrożne. Górę przetwarza Seas Crescendo, na dole natomiast pracuje inny Seas, taki o średnicy 10 cali. Głośniki umieszczone są w obudowie bas-refleks dmuchającej w dół, ze zintegrowanym standem. Ciągle jestem pod wielkim wrażeniem jakości dźwięku z tych zestawów, między innymi rozciągnięcia, zróżnicowania i kontroli niskich tonów (i to w kwadratowym pokoju o powierzchni poniżej 20 metrów!). Tutaj lepsze były tylko LOG-i, u których taki głośnik przetwarzał średni bas, bo na samym dole pracowało jeszcze dodatkowe 30 cm.
Na tym jednak nie koniec. W ostatnich dniach, zachęcony jakością dźwięku Emotion, pożyczyłem od jednego z konstruktorów DIY (kolega z forum Audiostereo) parę jego zestawów, również dużych monitorów, zbudowanych w oparciu o ten sam głośnik niskotonowy. Obecnie trwają u mnie odsłuchy połączone z lekkim strojeniem zwrotnicy. Konstrukcyjnie są to zestawy trójdrożne w zamkniętej obudowie. Wysokie tony przetwarza wstęga Raven, a średnicę lekki 15 cm głośnik Seas. Jak to brzmi? Na pewno jeszcze za wcześnie na wyrażenie opinii, jednak już teraz mogę powiedzieć, że również te głośniki potrafią oddać niskie tony ze swobodą i precyzją, jakiej nie znają wąskie skrzynki.
Alek Rachwald
24 komentarzy
czytam i czytam i jakos nie kumam intencji,chyba późno jest,Też gram na monitorach i to spory czas.I to na vintagowych klasykach.
Ciekawy jestem info o josefowych diyach,bo o herbatnikach i dynkach,tannoyach klipsha juz sporo napisno.
Ciekawy jestem info o josefowych diyach,bo o herbatnikach i dynkach,tannoyach klipsha juz sporo napisno.
Fajna jest takie odkrywanie nowych dla siebie światów.
I co ważne, nigdy nie jest za póżno. Na tym polega urok naszego hobby.
Polecam popularyzatorską książkę Aleksandra Witorta "głośniki i zespoły głośnikowe".
Pomimo 30 lat od jej wydania, ciągle doskonale odpowiada na pytania z elementarnej elektroakustyki,
I co ważne, nigdy nie jest za póżno. Na tym polega urok naszego hobby.
Polecam popularyzatorską książkę Aleksandra Witorta "głośniki i zespoły głośnikowe".
Pomimo 30 lat od jej wydania, ciągle doskonale odpowiada na pytania z elementarnej elektroakustyki,
Poproszę więcej szczgułów monitorów DIY, jakieś zdjęcia by się przydały dl ożywienia tematu. Sam jestem w posiadaniu dużych monitorów JBL i w pełni zgadzam sie z wami: księgowi i moda zniszczyli to co sprawdzało się przez dziesiątki lat.
Będą, ale chwilowo muszę wyjść z zapalenia oskrzeli i posłuchać porządnie tych kolumn, może też ktoś w tym celu wpadnie z forum? Tylko za parę dni, jak już przestanę zarażać.
Jesli to nie klopot chetnie bym posluchal duzych monitorow w ktorys weekend bo sam tez posiadam bardzo duze monitory i preferuje jak mi sie wydaje podobny dzwiek.
Pozdrawiam
P
Pozdrawiam
P
Z niemałą satysfakcją przeczytałem ten artykuł,ponieważ od jakiegoś czasu gram na vintage-monitorach Goodmansa w 100-litrowej obudowie zamkniętej z 30 cm niskotonowcem .I bas to jest naprawdę bas z prawdziwego zdarzenia,reszta pasma zresztą też. Powiem szczerze ,że nie miałem jeszcze tak dobrego dżwięku w domu.Ta kolumna wyleczyła mnie z chęci posiadania AN-tów ,które "łaziły" mi po głowie parę lat,a koszt był duuużo mniejszy.
Także to co wymyślono dawno temu sprawdza się znakomicie do dziś i nie dziwię się Japończykom ,że kochają te wielkie skrzynie na podstawkach.
Także to co wymyślono dawno temu sprawdza się znakomicie do dziś i nie dziwię się Japończykom ,że kochają te wielkie skrzynie na podstawkach.
Mysle ze najwiekszym problemem jest wymuszanie duzego basu na malych glosnikach i wymuszanie malej srednicy glosnikow przez mode na waskie scianki. To zwyczajnie slychac, ale ze jest to obecnie powszechnie stosowane przez wiekszosc projektantow i wiekszosc odbiorcow juz do tego na sile zdolano przyzwyczaic. W niektorych gatunkach muzycznych jak np funky, techno, rege jest to moim zdaniem zwyczajnie nie trafiony pomysl, tak samo wzmacniacze lampowe wola wieksze srednice basowcow a i tor analogowy radzi sobie z takim glosnikami dobrze, chyba najwiekszym problemem w przypadku posiadania duzych membran srednio-niskotonowych czy niskotonowych w naszych duzych monitorach jest podrasowana wspolczesnie muzyka pop - w ktorej slyszalny jest tzw bas "kartonowy" podbijany sztucznie przy okolo 90-200hz a ciety przy 70-60hz, robia tak niestety niemal wszystkie stacje radiowe oraz operatorzy z mysla o przenosnym sprzecie mp3.
Tak to jest kiedy nadużywa się rezonansu Helmholtza, co jest nieuniknione przy zbyt małych membranach i objętościach skrzynek. Nad takim rezonansem nie ma bezpośredniej kontroli, można go tylko wzbudzać lub tłumić. O ile nad membraną głośnika jest jakaś kontrola i można teoretycznie wygenerować dowolny przebieg, to już z dziury dmucha głównie prosty ton prawie ogołocony z harmonicznych.
Redaktorze
Bardzo bym chciał abyś posłuchał w końcu moich ulubionych Harbeth-ów.
Strasznie mnie ciekawi porównanie SHL5 Czy H7-mk3 do Arts.
Może da się coś zrobić w tym kierunku?
Bardzo bym chciał abyś posłuchał w końcu moich ulubionych Harbeth-ów.
Strasznie mnie ciekawi porównanie SHL5 Czy H7-mk3 do Arts.
Może da się coś zrobić w tym kierunku?
Posluchalo sie ich nie co i naprawde fajne, to co bylo dla mnie kluczowe to odpowiednio duza ich kubatura i fakt ze nadal jest to monitor - cos takiego stosowalo kilka glownie angielskich firm ze znakomitym rezultatem, szkoda ze obecnie dobry dzwiek jest "niemodny" bo nie przypomina optycznie smuklych patyczkow z wieloma pierdziawkami udajacymi basowce - takie cos malo kiedy jest muzykalne i ma nie wymuszone brzmienie. Swiat schodzi na psy.
Dziękuję za esej. Nie powiem - ulżyło mi. Bo ilekroć mówiłem, że jeżeli chce się mieć prawdziwy bas, niezbędny jest wielki woofer (np. 12 cali :-), wszyscy przeważnie pukali się w czoło. I od lat ubolewałem nad obowiązującą modą na wązkie słupki.
Ciekawi mnie ta konstrukcja DIY. Coś więcej na ten temat?
Ciekawi mnie ta konstrukcja DIY. Coś więcej na ten temat?
Co tam jest na dole i jakiej wielkości?
>Co tam jest na dole i jakiej wielkości?
seas 27TBFC
MCA12 seas
BEYMA SM 112N
seas 27TBFC
MCA12 seas
BEYMA SM 112N
co tu potrafić, nic nowego, dobry przetwornik, dobry stolarz, koncepcja, projekt zwrotki, pomiar i heja....tylko ten wysokotonowiec nie halo :)))
Kolego.
Ten wysokotonowiec to wszelkie wstęgi.............:)
Ten wysokotonowiec to wszelkie wstęgi.............:)
:)
ale za to lubię Beymy :)
Wyszły chyba łatwiejsze do napędzenia od twoich. I jak by dać te otwory BR symetrycznie, to można by udawać, ze to taki nieznany model Spendora :-)
zapewne bo 8 omów i do tego wysoka efektywność. Beyma ze Spendorem to by dopiero się działo :) papier kontra Bextrane (o ile się nie mylę to z tego jest membrana w Spendorze) Hiszpania kontra Anglia to prawie jak drugie Waterloo :)
sory za niezręczne skojarzenie z Waterloo ale chodzi o rozmiar różnic w koncepcji głośników, może powinienem porownać do walki hiszpańskiej Armady z Anglikami na Kanale LaManche :) rozmiar klęski podobny.
Tak, wydaje się że jedynym powodem dla którego wyeliminowano duże monitory z gry - to po prostu
brzydkie półmetrowe glośniki;), ale stety niestety tylko takie mają prawo odtworzyć akustycznie najlepiej niższe pasmo.
brzydkie półmetrowe glośniki;), ale stety niestety tylko takie mają prawo odtworzyć akustycznie najlepiej niższe pasmo.
to zależy co komu się podoba ja wolę duże skrzynki. Ale zdaję sobie sprawę, że jestem w zdecydowanej mniejszości.















