Relacja Hi-End Monachium cz. 4. Curiosa
04.06.2008 18:14 | audiostereo.pl w Artykuły
Wśród setek czy tysięcy urzadeń i systemów, które można było obejrzeć na wystawie, wiele było rzeczy wspaniałych, zaprojektowanych z polotem, nawet dobrze grających, chociaż z tym na wystawach z reguły jest najtrudniej. Jednak oglądając stoisko za stoiskiem i wchodząc do kolejnych pomieszczeń odsłuchowych, gromadziłem zdjęcia i wrazenia z oglądu nie tylko rzeczy sprawiających wrażenie czegoś świetnego. Była tam też pokaźna kategoria urządzęń doprawdy do nieczego nie podobnych.
Trudno szczegółowo rozwodzić się nad tą kategorią sprzętu. Co do mnie, to z grubsza podzieliłbym je na kurioza wzornicze, gdzie udziwnienie miało służyć wyłącznie pzryciągnięcoiu uwagi (do tej kategorii zaliczyłnbym np. pomarańczowe Vincenty czy mozartowskie w stylu stoliki Copulare) oraz klocki, gdzie udziwnienie wynikało założenia, że tak gra lapiej. Były też warianty pośrednie, np. włoska Sigma, gdzie system wyglądał jak zaprojektowany przez Rysię Siarzyńską dla Jurka Kilera, ale zawieszenie dziwacznych brył na szelkach było zapewne uzasadniane wpływem tego rozwiązania na dźwięk.
To nie będzie wielki tekst, bo nie ma się nad czym rozwodzić, wkleję zamiast tego po prostu parę najbardziej uderzających fotek, wybranych spomiędzy kilku setek zdjęć sprzętu, nie budzącego aż takich emocji estetycznych.
Alek Rachwald
Poniżej wściekle pomarańczowy zestaw Vincenta, nieznośnie złote zestawy głośnikowe Ascendo i niemiłosiernie stylowy stolik Copulare.
Trudno szczegółowo rozwodzić się nad tą kategorią sprzętu. Co do mnie, to z grubsza podzieliłbym je na kurioza wzornicze, gdzie udziwnienie miało służyć wyłącznie pzryciągnięcoiu uwagi (do tej kategorii zaliczyłnbym np. pomarańczowe Vincenty czy mozartowskie w stylu stoliki Copulare) oraz klocki, gdzie udziwnienie wynikało założenia, że tak gra lapiej. Były też warianty pośrednie, np. włoska Sigma, gdzie system wyglądał jak zaprojektowany przez Rysię Siarzyńską dla Jurka Kilera, ale zawieszenie dziwacznych brył na szelkach było zapewne uzasadniane wpływem tego rozwiązania na dźwięk.
To nie będzie wielki tekst, bo nie ma się nad czym rozwodzić, wkleję zamiast tego po prostu parę najbardziej uderzających fotek, wybranych spomiędzy kilku setek zdjęć sprzętu, nie budzącego aż takich emocji estetycznych.
Alek Rachwald
Poniżej wściekle pomarańczowy zestaw Vincenta, nieznośnie złote zestawy głośnikowe Ascendo i niemiłosiernie stylowy stolik Copulare.
15 komentarzy
System włoskiej Sigmy: widok całości, przedwzmacniacz (z gałą na froncie) i wzmacniacz mocy. Wszystko było umiejętnie podświetlone i wrzeszczało wzornictwem i kolorami tak głośno, że nikt nie zwracał uwagi na dźwięk. Może o to chodziło.
Odtwarzacz CD z systemu Sigmy, przypominający barokową pompę perystaltyczną, gramofon Acoustic Solid wykonany w znacznej mierze z bambusa (ramię też!) i dziwaczna aranżacja głośników wysokotonowych w kolumnie Arcusa.
Filtr sieciowy nieznanej mi bliżej firmy Energia Definitiva z Niemiec: 8 tysięcy euro, ale za to drewniane boczki, dalej ozdobny pilot do tego filtra i kolumny Gryphona pokryte autentyczną krowią skórą, z sierścią i ze wszystkim.
Lampka na podstawie antywibracyjnej w pokoju Emillee, odtwarzacz CD MelAudio, podobnie jak Sigma utrzymany w stylu pompy szpitalnej i chorobliwie długie ramię gramofonowe, z pewnością znacząco redukujące błąd kątowy, ale raczej kosztem innych parametrów.
I ostatnie zdjęcia: zestaw głośnikowy, w którym sekcja basowa stanowiła stertę sześciu głośników jeden na drugim, zamkniętych w gustownej klateczce, radio wysadzane brylancikami dla słuchających inaczej i na koniec tabliczka na drzwiach toalety w centrum wystawowym, przed którą stanąłem równie bezradny, jak przed najdziwniejszymi z wystawianych konstrukcji...
Redakcja- paskudztwo a te kolumny z krowią skórą to już szczyt bezguścia.Rozumiem że ogon i rogi sprzedawane są jako dodatkowe akcesoria.
No chyba tak, a po odsłuchu można też dać je sobie na maskę samochodu :-)
Przy okazji, było też sporo dziwacznych ustrojów poprawczych, typu audio-voodoo, ale przeważnie nie były fotogeniczne, nie starałem się więc ich portretować. Z tej kategorii największe wrażenie zrobiły na mnie drobne przedmiociki złożone z drewnianego klocuszka zwieńczonego metalową czareczką. Całość wielkości dosłownie paru centymetrów, instalowano w niespodziewanych miejscach, np. na ścianach.
Przy okazji, było też sporo dziwacznych ustrojów poprawczych, typu audio-voodoo, ale przeważnie nie były fotogeniczne, nie starałem się więc ich portretować. Z tej kategorii największe wrażenie zrobiły na mnie drobne przedmiociki złożone z drewnianego klocuszka zwieńczonego metalową czareczką. Całość wielkości dosłownie paru centymetrów, instalowano w niespodziewanych miejscach, np. na ścianach.
Ciekawy jestem jak zinterpretowałeś to oznakowanie na drzwiach-pytanie czy to faktycznie drzwi do WC?
Napisz coś o dzwięku -czy był równie uroczy jak sprzęt z którego się wydobywał
Musiałem dokonać interpretacji, bo trochę mi się spieszyło. Okazało się, ze to był, wbrew pozorom, WC męski.
Co do dźwięku, to z rzeczy pokazanych, tylko te czerwone Sigmy grały. Moim zdaniem kiepsko, ostro i sucho, ale też nie przesądzałbym o brzemieniu na podstawie odgłosów w boksie wystawowym.
Co do dźwięku, to z rzeczy pokazanych, tylko te czerwone Sigmy grały. Moim zdaniem kiepsko, ostro i sucho, ale też nie przesądzałbym o brzemieniu na podstawie odgłosów w boksie wystawowym.
a wygląda na taki UniWC
Niee, okazało się, że dalej były drzwi z takim samym uniseksem, tylko w sukience.
Swoją drogą, wracając do kuriozów, muszę pwoiedzieć, ze bywalcy wystawy też niczego sobie. W każdym razie znacząco odbiegali od przeciętnej z ulic Monachium. Szkoda, że nie wypadało robić zdjęć...
Redakcja-czy możesz mi odpowiedziec na PW?
Przepraszam, zaraz sprawdzę.











