Audiostereo.pl: Test przedwzmacniacza Air Tight ATC-3

Skocz do zawartości


Logo
Witamy ponownie, Gość


Przystępując do Klubu zyskujesz:

  • Dostęp do dodatkowych artykułów i testów sprzętu
  • Zniżki na zakupy w sklepach partnerskich
  • Kartę członkowską Klubu
  • Możliwość udziału w cyklicznych spotkaniach klubowiczów:
    • spotkania ze specjalistami z branży audio
    • spotkania z innymi audiofilami
    • darmowy catering
  • Przypisanie do grupy "Klubowicz" na forum, a co za tym idzie:
    • większą skrzynkę na wiadomości PW
    • możliwość edycji własnych postów przez 30 minut od publikacji
    • większe limity na umieszczane załączniki
    • większe limity w zakładce Galeria
    • większe limity w zakładce Blogi
    • możliwość tworzenia blogów prywatnych i tylko dla przyjaciół


Kalendarz imprez

Luty 2012

  P W Ś C P S N
1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29

Lutowe propozycje testów

  • Unison Research S6
zobacz więcej »

Wasz poprzedni wybór:

Hegel HD11


Wyszukaj Artykuł


Najnowsze komentarze


Test przedwzmacniacza Air Tight ATC-3

28.11.2008 09:23 | audiostereo.pl  w Artykuły -----
  • Nie możesz edytować tego wpisu

Test przedwzmacniacza Air Tight ATC-3


 
 
Firma Air Tight ma historię jak stąd do wieczności. Jest to jeden z najbardziej szacownych japońskich wytwórców hi-endu, a japoński hi-end jest szanowany na całym świecie. Sama firma (A&M) założona została w 1986 roku, a więc prawie 20 lat temu, niemało, ale jeszcze nie Matuzalem. Jednak jeden z jej założycieli, Atasushi Miura, pracował owocnie już od lat 50. dla Luxmana, jednego z głównych graczy na japońskiej scenie audio wysokiej klasy. I właśnie doświadczenia uzyskane w Luxmanie leżały u podstaw niewielkiej firmy, stworzonej przez pana Miurę po odejściu na emeryturę. Jak widać, emerytura dla Japończyka znaczy co innego, niż dla większości naszych rodaków. Jak by nie patrzeć, Air Tight to firma-symbol, której produkty do niedawna mogliśmy oglądać tylko na wystawach audio za granicą. Jednak w tym roku zyskała wreszcie dystrybucję w Polsce, dzięki czemu mogę zaprezentować teraz jedno z podstawowych urządzeń z oferty firmy, przedwzmacniacz liniowy ATC-3.

ATC-3 to najbardziej dostępny cenowo przedwzmacniacz w katalogu Air Tight. Z zewnątrz jest to wręcz ideał prostego, uniwersalnego przedwzmacniacza lampowego. Niezwykle solidna bryła, eleganckie wykończenie, wszystkie niezbędne regulacje, komplet wejść i wyjść, lampy położone poziomo dla uzyskania bardziej ergonomicznego kształtu obudowy, wszystko to tworzy bardzo pociągającą całość i należy mieć tylko nadzieję, że właściwości brzmieniowe odpowiadają zewnętrznej aparycji tego urządzenia. Frontową ścianę, wykonaną w aluminium o stalowoszarej barwie, ozdabiają pokrętła selektora źródeł, wyboru nagrywanego źródła, selektora stereo-mono, balansu oraz wzmocnienia. Oprócz nich jest tam już tylko bardzo ładna ciemnozłota tabliczka z nazwą firmy i modelu. Przycisk wyłącznika sieciowego uruchamia diodę bursztynowej barwy. Staranność wykonania przedniej ściany i żłobkowanych pokręteł daje odczucie obcowania z kosztownym przedmiotem. Na tylnej ściance porządna norma: dwa wyjścia (pozwalające na dołączenie monobloków), pętla rejestratora i cztery wejścia liniowe, wszystkie niezbalansowane. Oprócz tego gniazdo IEC i zacisk uziemienia. Z przydatnych funkcji brak jedynie pilota, nad czym osobiście ubolewam.

Wewnątrz panuje elegancja i porządek. Rozplanowanie jest niezwykle przejrzyste i kojarzy się z bardzo wysoką jakością. Zasilanie oparto na dużym ekranowanym transformatorze z rdzeniem tradycyjnym (transformatory Air Tight produkuje samemu). Kondensatory zasilacza firmuje Air Tight. Napięcie anodowe jest stabilizowane. Sekcja audio zawiera kondensatory polipropylenowe ASC, zaś za wzmocnienie odpowiadają oczywiście lampy: dwie 12AU7A i jedna 12AX7, produkcji Elektro-Harmonixa, jednak po selekcji Air Tight i dodatkowo oznakowane firmowym logo. Nie ma w tym żadnego naciągania, wiadomo bowiem, że szanujący się producenci urządzeń lampowych korzystają z lamp masowych wytwórców, tylko w procesie selekcji odpada nawet 80% dostarczonych żarówek. Pozostałe kondensatory to Nichicony. Za regulację balansu i siły głosu odpowiadają bardzo porządne hermetyczne granatowe potencjometry Alps, i w gruncie rzeczy w obudowie nie ma już wiele więcej. Moim pierwszym wrażeniem po otwarciu ATC-3 było, że w budowie tego przedwzmacniacza wykorzystano mało podzespołów. Ogólne wrażenie z oględzin urządzenia jest bardzo, bardzo dobre i dające nadzieję na odpowiednio dobry dźwięk.

Testowany przedwzmacniacz grał z szeregiem końcówek mocy, począwszy od potężnych monobloków SET na lampie GM70 (MPM), przez własną końcówkę Air Tight na EL-34, monobloki Manley Snapper, aż po wzmacniacz Trafomatic Elegance na 6550. Warto w pierwszej kolejności zwrócić uwagę na uniwersalność tego urządzenia, które z każdym z wymienionych wzmacniaczy współpracowało bardzo dobrze, niekiedy uzyskując wręcz znakomite rezultaty. Dwa wyjścia pozwoliły na podłączenie monobloków, a liczba wejść umożliwiała podłączenie całkiem rozbudowanego systemu. Wzmocnienie tego przedwzmacniacza jest dość duże, niekiedy korzystałem z możliwości zmiany napięcia wyjściowego w źródłach i tak na przykład w phonostage RCM Sensor nieco obniżyłem napięcie wyjściowe przez zawyżenie wartość napięcia wyjściowego wkładki, co pozwoliło na wykorzystywanie większego zakresu pokrętła wzmocnienia w ATC-3.

Air Tight w mojej opinii jest przedwzmacniaczem o dużej przejrzystości, mało wpływającym na takie cechy brzmienia wzmacniacza, jak barwa. Jego główną zaletą jest porządkowanie dźwięku. Stosując miarę względną, ATC-3 brzmi nieco lżej i "szybciej" niż Manley The Wave. Nie jest to urządzenie naśladujące dźwięk typowego tranzystora, ale nie ma też żadnych lampowych uładnień. W połączeniu z MPM (bardzo udanym!) ujawniał się drive, rozmach, szczegółowość i piękna barwa mocnej triody SET. Tego zestawienia słuchałem przez prawie cały dzień na Audio Show 2008 i byłem pod wrażeniem możliwości zarówno końcówek mocy, jak i sterującego nimi preampu. W połączeniu z monoblokami Manley’a była potęga, rozmach 100 watów, a przy tym brak ograniczeń szczegółowości. Nie tylko orkiestra, ale i skrzypce Yehudi Menuhina brzmiały naturalnie. W połączeniu ze wzmacniaczem Trafomatic dominowała bardziej lampowa aura, właśnie w tym połączeniu wokale z winylowej płyty brzmiały bardzo sugestywnie i gorąco.

W każdym z tych systemów ATC-3 niejako ukrywał się z tyłu, pozwalając grać całemu systemowi, dobrze symulując pełną przezroczystość dla sygnału. Ten przedwzmacniacz stara się nie przyciągać uwagi – ani brzmieniem, ani stonowanym wzornictwem. Z drugiej strony można mu zarzucić, ze w jego graniu nie słychać szczególnych fajerwerków, nie jest spektakularny czy szczególnie dynamiczny. Ale czy właśnie za coś takiego chce się płacić, kupując przedwzmacniacz? Nie jestem przekonany. Ukrywanie własnej sygnatury brzmieniowej, duża odporność na stosowanie różnych interkonektów (w połączeniu z RCM Sensor różnice było wręcz pomijalne), a przy tym dobra, naturalna prezentacja wszystkich rodzajów muzyki, to dla mnie wystarczająco dużo. Air Tight to świetny, uniwersalny przedwzmacniacz o brzmieniu stosunkowo lekkim i szczegółowym, z dobrym oddaniem przestrzeni, stosunkowo mało "lampowy" w potocznym znaczeniu tego słowa. Gra delikatnie, wręcz subtelnie, z dobrą szczegółowością, i generalnie z klasą. Można go zestawiać z wieloma różnymi końcówkami mocy. Bezpieczny typ. A przy tym jeszcze elegancki.

Alek Rachwald


Szczegółowe dane:

Dystrybutor Sound Club
Cena 12 000 zł
Czułość wejściowa 110 mV (przy wyjściu 1 V)
Impedancja wejściowa 100 kω

Napięcie wyjściowe (nominalne) 2 V
Napięcie wyjściowe (maksymalne) 15 V
Impedancja wyjściowa 200 ω

Zniekształcenia harmoniczne

Załączone miniatury

  • Załączona grafika: 1213503_3.jpg
  • Załączona grafika: 1213503_2.jpg
  • Załączona grafika: 1213503_1.jpg

15 komentarzy

Strona 1 z 1

mzawek 

28.11.2008 - 15:45
moze i fajnie gra .Ale chyba nastapiło przegiecie cenowe.Wyglada jak mój lampizator ...
0

ALTON 

28.11.2008 - 19:57
Obudowa ładna. Wykonanie na miarę przeciętnego DIY... super. Niema to jak HIEND :)
0

zoltar7 

01.12.2008 - 10:41
A mi się podoba.
To nie DIYa lecz rzemiosło, tak jak skrzypce Stradivariusa ;-)
Poza tym dowodzi to jednego, że dobre DIYa to prawdziwy HI-END.
Są dwie drogi HI-ENDu jedna jak wyżej inna to "kosmiczne" techonologie w stylu Marka L. :)
...bo życie to sztuka wyboru.
0

Redaktor 

01.12.2008 - 12:07
Ależ oczywiście, że dobre DIY to hi-end. Inaczej najlepszy sprzęt grający powstawałby bez wyjątku w wielkich, bogatych firmach, w zautomatyzowanych fabrykach z własnymi laboratoriami i poligonem testowym. A tak nie jest.
0

loszmi 

01.12.2008 - 14:57
Strasznie daleko od selektora to wejść RCA.
0

wist 

01.12.2008 - 15:30
A jak to grało w zestawieniu firmowym (w porównianiu z MPM i Manley). Z tekstu wnioskuję, że nie za specjalnie, bo nie ma żadnych szczegółów ?
0

Piotrek608 

01.12.2008 - 17:04
EEee tam pieknie wykonany i w środku i na zewnatrz...dobra japońska szkoła..szkoda, ze teraz juz tak nie robią..tylko SMD..BGA i inne shity
0

zulus 

01.12.2008 - 22:59
zrobię ci taki za pół ceny.
0

zoltar7 

02.12.2008 - 18:28
zulu sorry ale myśle że Piotrek może sobie taki zrobić sam za 1/10 ceny :))
0

proximate 

02.12.2008 - 21:03
Mnie zachwycił ten czerwony fabryczny nadruk na laminacie - też taki mam w moim pre :) Cena to przegięcie ale podobnie było kiedyś z produktami firmy Alpinus jak dała kurtki na rynek w dostępnej cenie dla większości to towar nie schodził , jak dźwignęli to zrobiło się towarowo-luksusowo i dopiero wtedy gawiedź zrozumiała , że te membrany to musi drogo bo jest dobre . Ja wyceniam to na góra 1000 zł ze zrozumiałym zarobkiem producenta , bo materiał na 500 zł więcej nie dam . Zapewne takie opinie irytują producenta ale jeszcze jest ktoś kto potrafi to zrobić samodzielnie i wie ile to kosztuje i się z tym nie kryje .
0

adik 

03.12.2008 - 09:26
sporo kabelków
0

artPaw 

03.12.2008 - 10:35
czołem

http://www.allegro.pl/item490487969_dual_c_844.html

powiedz, dobre to? czy braun lepszy
0

Redaktor 

03.12.2008 - 12:38
Tiaaa... 1000 zł... Sama obudowa, na ile mogę ocenić, warta jest przynajmniej 2 razy tyle. A jeśli by chcieć wykonać ją w Polsce, to zapewne więcej, zakładając że by się udało. Niby wszystko można zrobić, jak juz się obejrzało schemat i podzespoły, chociaż nie wiem, czy te części rzeczywiście by się zmieściły w kosztorysie, bo po mojemu to by wyszło jak w tym dowcipie z przepisem gwizdniętym przez kucharkę z pałacu, co to zamiast masła margaryna, zamiast miodu cukier, zamiast rodzynków marchew, i potem zdziwienie, co też ci bogaci państwo w tym widzą. Wsadzenie innego transformatora i innych kondensatoów już zrobi inny dźwięk, nie mówiąc o płytkach, prowadzeniu sygnału itd. Przypomnia mi to niesławny "klon głośników x na innych głośnikach". Piotrek608 sam konstruuje sprzęt, a zauważcie, że on taki wyrywny do podobnych oświadczeń nie jest.
0

ex-sto??ek 

05.12.2008 - 09:46
Dokłanie tak, niestety problem jest szerszy bo jak zrobisz taki preamp za 1/10 ceny, nawet dokładną kopię, to dając go do testu bedzie porównywany do tak samo tanich urządzeń a nie do opisywanego orginału. Sam ten fakt wymusza windowanie cen przez producentów i to nie tylko zagranicznych.
Oczywiście sa też przypadki skrajne - malutka płyteczka, pięc elementów a cena jak za Marka L :) ale dopóki nie odtworzysz obudowy i trochę się na tym nie poznasz to tego nie wiesz a klient będzie zachwycowny Hi-End-em.
Czy Hi-End to DIY ? tak, ale nie ten spotykany w sklepach, raczej w mieszkaniach.
0

Redaktor 

05.12.2008 - 12:42
Znaczna część najwyżej cenionego (i wysoko wycenianego) sprzętu, zwłąszcza lampowego, to w pewnym sensie DIY, a mówiąc ściśle ręczna robota (bo o to chyba chodziło). Firma tego typu, o jakim mówię, zakładana jest przez jednego człowieka (lub powiedzmy dwóch kolegów), którzy robią swój sprzęt ręcznie i te właśnie wczesne konstrukcjie zdobywają firmie rozgłos. Później firma może albo pozyskać wspólników i przerzucić się na produkcję maszynową lub nawet prawie-masową (np. zamawiając zabudowane płyty w wielkiej fabryce wszystkiego, a w skrajnych przypadkach zamawiając róznież projekt), albo ciągnąć dalej samemu, przy pomocy kredytów i małego grona współwykonawców. Oba te kierunki mogą owocować bardzo dobrymi produktami, ale tylko te drugie zachowają charakter osobistego dzieła i status autentycznie kultowy. Firmy typ 2 są niestety nietrwałe - grozi im, ze w przypadku śmierci projektanta-właściciela upadną, lub przejdą w inne ręce i zatracą wyjątkowy status. Sporo takich przypadków już było, chociaż są też przykłady uniknięcia wydawałoby się oczywistego losu, jak historia KR Audio po śmierci Riccardo Krona: firma ani nie upadła, ani nie została sprzedana wielkiej korporacji, a wszytko to zawdzięcza wysiłkowi pani Kron i zespołu oddanych pracowników.
0
Nie masz uprawnień do pisania komentarzy do tego wpisu
Strona 1 z 1



Zobacz też

Test kolumn Zu Essence

Test filtra sieciowego IsoTek Sirius

Odtwarzacz CD Goldenote Mini Koala mk2

Audio Show 2010 - Hotel Sobieski

Argentum SCG-7,5/3/4E Gold Spektrum



Klub.AudioStereo.pl - Artykuły, porady, felietony, konkursy, recenzje audio, testy sprzętu i wiele innych ciekawych informacji.