Audiostereo.pl: Zestawy głośnikowe Avantgarde Acoustic

Skocz do zawartości


Logo
Witamy ponownie, Gość


Przystępując do Klubu zyskujesz:

  • Dostęp do dodatkowych artykułów i testów sprzętu
  • Zniżki na zakupy w sklepach partnerskich
  • Kartę członkowską Klubu
  • Możliwość udziału w cyklicznych spotkaniach klubowiczów:
    • spotkania ze specjalistami z branży audio
    • spotkania z innymi audiofilami
    • darmowy catering
  • Przypisanie do grupy "Klubowicz" na forum, a co za tym idzie:
    • większą skrzynkę na wiadomości PW
    • możliwość edycji własnych postów przez 30 minut od publikacji
    • większe limity na umieszczane załączniki
    • większe limity w zakładce Galeria
    • większe limity w zakładce Blogi
    • możliwość tworzenia blogów prywatnych i tylko dla przyjaciół


Kalendarz imprez

Luty 2012

  P W Ś C P S N
1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29

Lutowe propozycje testów

  • Unison Research S6
zobacz więcej »

Wasz poprzedni wybór:

Hegel HD11


Wyszukaj Artykuł


Najnowsze komentarze


Zestawy głośnikowe Avantgarde Acoustic

20.10.2008 07:14 | audiostereo.pl  w Artykuły -----
  • Nie możesz edytować tego wpisu

Zestawy głośnikowe Avantgarde Acoustic


 
 
Kolumny tubowe to kolumny tubowe. W końcu wiadomo, że prawdziwa muzyka zaczęła się od patefonu (nazwa oczywiście od francuskiej firmy Pathe), który właśnie tubę miał zainstalowaną. Nostalgia, retro, szum starej płyty. Ale to niezupełnie tak. Współcześnie tuby są wytwarzane przez bardzo nowoczesnych producentów, zaś ich mała popularność wynika głównie z wysokich cen i z faktu, że zwykle uważa się je za naturalnego partnera dla wzmacniaczy lampowych, też nie bijących rekordów popularności. Gdyby nie to, każdy Polak i każda Polka chcieliby mieć w domu coś takiego, jak Uno Nano. Wzornictwo Avantgarde Acoustic jest naprawdę uderzające.

Kolumny są duże. Masa własna prawie 70 kg/sztuka powoduje, że tego nie nosi się po całym mieszkaniu. Konstrukcja jest elegancka w swej prostocie: tworzy ją skrzynia subwoofera, w której oprócz dwóch głośników 25 cm zainstalowano także aktywny moduł wzmacniający i małą tubkę głośnika wysokotonowego. Do tej skrzyni zamocowano ramę złożoną z trzech nóg (bardzo pomysłowe i niewywrotne), do której u góry zamocowano dużą (50 cm) tubę średniotonową, w której głębi siedzi papierowa kopułka 13 cm. Do celów transportowych albo dla rozrywki górną tubę można przesuwać w górę i w dół po stelażu, zaś mocuje się ją dużymi chromowanymi śrubami-pokrętłami. Prostota, elegancja i wygoda. Wszystko działa świetnie.

Jak wspomniałem, wysokie tony odtwarza kopułka umieszczona w tubce, osadzonej na skrzyni basowej. Sekcja średniotonowa to coś specjalnego. Sygnał ze wzmacniacza idzie do głośnika przez własną parę zacisków głośnikowych (drogie WBT), bez filtracji elektrycznej. Brak filtracji możliwy jest dzięki współpracy głośnika o odpowiednich parametrach z tubą o odpowiednim kształcie. W gruncie rzeczy ma się tu do czynienia z filtrem, ale akustycznym. Od strony piwnicy, dwudrożna tuba Avantgarde wspierana jest przez trzecią drogę: aktywny moduł basowy, nominalnie pracujący od 18 do 300 Hz. Siedzą tam dwa lekkie celulozowce po 25 cm, sterowane przez wzmacniacz 250 W. Do wzmacniacza sygnał można przesłać albo klasycznym przewodem XLR z przedwzmacniacza, albo przez drugie zaciski głośnikowe, obsługując też wysokotonówkę. Szkoda że zabrakło RCA. W każdym razie w trakcie tych odsłuchów posługiwałem się kablem głośnikowym, jednym, łącząc obie pary zacisków bardzo długimi zworami dostarczonymi uprzejmie przez dystrybutora. Poniżej zacisków, na tylnej ściance siedzą regulatory, z których najważniejsze to odcięcie i poziom niskich tonów. Poza tym jest filtr subsoniczny, który ustawiłem spokojnie na 20 Hz i więcej o nim nie myślałem. Obsługa tych zestawów jest dość intuicyjna, skoro nawet ja nie miałem z tym trudności.

Patrząc na pokrój kolumn Avantgarde, nie można oprzeć się przekonaniu, że będą one grały inaczej niż wszystko inne. Wygląd zestawów tubowych, zwłaszcza wykorzystujących tuby o okrągłym profilu, jest tak sugestywny, że niejeden meloman już bez słuchania powie, że to chyba nie dla niego. Można zapytać, dlaczego? Wiadomo: super czułe, analityczne, szybkie jak błyskawica, pewnie nawet ostre. Ten jednak, kto nie ulegnie pierwszemu wrażeniu, tylko uczciwie po audiofilsku zdecyduje się samemu posłuchać, a więc ocenić na ucho, a nie na oko, zostanie nagrodzony. Uno Nano są jednymi z najkulturalniej grających zestawów, jakie miałem przyjemność słuchać.

Aby dać wszelkie szanse tak niepospolitej konstrukcji, trzeba było sprawdzić ją z możliwie różnorodną amplifikacją. Początkowo wyniki były dość zaskakujące. Pierwsze zestawienie, z kompletnym systemem Accuphase zawierającym wzmacniacz E-550 (30W w klasie A), dało dźwięk całkowicie sprzeczny z oczekiwaniami. W mojej garsonierze zapanowała kraina łagodności. Było ciepło, gładko, welwetowo. Ani śladu kłujących wysokich tonów, przeciwnie, ten zakres był lekko złagodzony. Słuchane ballady jazzowe Kiri Te Kanawa przeczyszczały nie przerywając snu. Nawet głośne słuchanie nie było w stanie wykrzesać tu cienia agresji. Wciąż nie rozumiejąc, co się dzieje, zmieniałem płyty, ale z każdą efekt był podobny. Synergia? Pewnie tak, ale jak dla mnie zbyt jednostronna. Nie byłem w stanie wycisnąć z tego sytemu odrobiny sprzeciwu, ostrości, tak pożądanych w niektórych gatunkach muzycznych. Zdecydowałem zmienić aranżację.

Kolejny wykorzystany wzmacniacz, tym razem cyfrowy Red Wine. To nie miejsce na szczegółowy opis brzmienia elektroniki, ale w każdym razie jest to bardzo łagodnie brzmiący sprzęt. Ogólny charakter był podobny do tego z E-550, jednak moim zdaniem lepiej uzupełniał się z dźwiękiem zestawów. Było trochę bogaciej na górze. Brzmienie było delikatne, z solidną i dobrze kontrolowaną podstawą basową, którą zapewniały zintegrowane aktywne subwoofery. To był już bardzo dobry dźwięk, trochę zaskakujące biorąc pod uwagę mezalians cenowy. Te urządzenia niewątpliwie wychowywały się na innych podwórkach. Wciąż po miękkiej i ciepłej stronie tęczy, ale z większym figlem. Poszedłem dalej tropem tego bigla.

Kolejna próba teoretycznie była kompletną pomyłką i mezaliansem – potężna integra dająca 300 W mocy i zestawy o skuteczności ponad 100 dB. Jednak udało się nad podziw dobrze. Oczywiście to nie jest rekomendowane zestawienie, trzeba było bardzo uważać na położenie gałki wzmocnienia, jednak balans tonalny był bardzo satysfakcjonujący. Tu już było trochę z typowej tuby: dużo szczegółów, scena przybliżyła się do słuchacza, spora dynamika. Podobnie jak w poprzednich zestawieniach, stereofonia była wysokiej próby, trochę dziwna, bo naraz usłyszałem jakieś detale perkusyjne ze stolika do kawy niemal pod moim łokciem, to chyba tuba robi takie niespodzianki. Powiedziano mi, że najlepsze rezultaty z tymi zestawami można uzyskać stawiając je dwa metry dalej od słuchacza, niż było to u mnie możliwe, jednak i tak trudno było narzekać. Jak już wspomniałem, zdarzały się niespodzianki, ale lokalizacja źródeł pozornych była na przykład bardzo precyzyjna. Trzeba było tylko dobrze pilnować swego miejsca podsłuchowego, bo te tuby mocno skupiają wiązkę.

Po eksperymencie z SA Jazz sięgnąłem po zestawienie, które od początku rokowało najlepiej. Trioda SE, 8 W z 300B. Skromny wzmacniacz zintegrowany z jedną bańką na kanał. Więcej jednak nie było trzeba, skoro dwa wielkie basowce w każdym kanale są napędzane własnymi wzmacniaczami tranzystorowymi.

Okazało się, że na to czekałem od początku, tylko o tym nie wiedziałem. Zagrało najlepiej. Pojawiło się wszystko, czego oczekiwałem na początku, tylko bez agresji, w kulturalnej formie, bez żadnych nadmiernych ekspozycji. To są kolumny do SET ponad wszelką wątpliwość. Od razu pożałowałem, że nie dostałem od dystrybutora do tego testu wzmacniacza Ayon na triodach. Wysokie tony były jedwabiste, wciąż nie natarczywe, ale dość obfite, dźwięczne i powietrzne. Średnica plastyczna, barwna, bardzo ładnie oddane były wszystkie głosy oraz instrumenty akustyczne. Cały ciężki repertuar, od bluesa (Allman Brothers), przez big band, orkiestrę symfoniczną aż po kawałki rockowe i muzykę filmową ("Piąty Element" jest tu niezastąpiony), to dzięki aktywnej sekcji basowej, która z łatwością pozwoliła dostosować się do mojego pokoju, wszystko oddane zostało bardzo rzetelnie, kompetentnie, z nerwem i wykopem. Owszem, charakter zestawów ujawniał się w ogólnej kulturze brzmienia, Uno Nano nigdy nie zagrają naprawdę ostro i brudno. Taka już ich uroda. A żeby ją wydobyć, potrzeba prawdziwej lampy.

Avantgarde Uno Nano to niepospolite kolumny, ozdoba nowoczesnego pokoju i miód dla ośrodka słuchowego słuchowego w mózgu. Nieufnie nastawieni do tub mogą spokojnie rezerwować sobie odsłuch.
Alek Rachwald


Pozostałe dane:
Dystrybutor: Nautilus
Cena: 30 000 zł
Pasmo przenoszenia (tuby) 300-20 000 Hz
Pasmo przenoszenia (subwoofer) 18-300 Hz
Rekomendowana moc wzmacniacza >10 W
Skuteczność (1 W/1 m) >104 dB
Punkty podziału 300/3000 Hz
Rekomendowane pomieszczenie >16 m²
Rozproszenie dźwięku 180°
Powierzchnia tuby średniotonowej 0.196 m²
Średnica tuby średniotonowej 500 mm
Powierzchnia tuby wysokotonowej 0.013 m²
Średnica tuby wysokotonowej 130 mm
Średnica głośników niskotonowych 2 x 250 mm
Moc wzmacniacza 250 W
Regulowany filtr dolnoprzepustowy tak
Filtr subsoniczny 20/30/40 Hz
Wymiary (SxGxW) 50 x 52 x 127 cm
Masa 68 kg


System wykorzystany w teście:
wzmacniacze zintegrowane SoundArt Jazz, Accuphase E-550, Red Wine Audio Signature 30.2 i Trio TRV A300SE, kolumny VA Beethoven, gramofon VPI Aries 3 (upgrade)/JWM-10.5/Shelter 901, odtwarzacz CD Accuphase DP-78, filtr sieciowy IsoTek Sigmas, kable: interkonekty XLR Argentum Silver i Albedo Versus, kabel phono VPI, głośnikowe Velum LS-V i Legacy Audio, sieciowe IsoTek i Zu Audio.

Załączone miniatury

  • Załączona grafika: 1182787_3.jpg
  • Załączona grafika: 1182787_2.jpg
  • Załączona grafika: 1182787_1.jpg

16 komentarzy

Strona 1 z 1

Fr@ntz 

20.10.2008 - 12:40
strasznie lakoniczny ten artykuł :-( Liczyłem na więcej "pisaniny" (przynajmniej z odsłuchów z 300B).
0

revert 

23.10.2008 - 08:00
ten sam dystrybutor co accuphase.....co do zbieżności "testów"
0

Redaktor 

23.10.2008 - 12:48
A miał być inny?
0

revert 

23.10.2008 - 13:17
przecież to nic złego. jakiegoś dystrybutora ten sprzęt mieć musi. swoja droga dp-78 jest rzeczywiście fajny. ale ilośc srednicy w avantgardeach jest chyba tlyko dla wybitnych konsererów średnicy podanej na twarz.
0

Mirek Potempski 

25.10.2008 - 14:20
Panowie, czemu ma służyć tego typu ocena kolumn proponowana przez audiostereo. Każdy kto próbował np.Albedo Versus'a wie, że jest to kabel, który ma własny charakter i owy charakter wnosi do dźwięku tak jak i użyte w teście interkonekty.
Często bywa jednak tak, że pewne oceny są przedwczesne nie poparte dłuższym odsłuchem, bywa też i tak, że pewien rodzaj przekazu należy zrozumieć a na to trzeba czasu, człowiek nie wszystko wie.

Wracając do powyższego testu jedna rzecz jest pewna,że kolumny i ich możliwości nie zostały w pełni odkryte. Niektórzy z redaktorów poprzez mała ilość czasu jaki poświęcają danej konstrukcji wypisują zbyt pochopne wnioski a często nie doczytują instrukcji obsługi popełniając kardynalne byki. To i tak lepsze wytłumaczenie takich błędów niż stwierdzenie, że są głusi jak pień. W sumie ich wiedza jest taka jaki mają sprzęt w domu, czyli nijaka. Piszą dużo nie zwracając uwagi na profesjonalne podejście do całości.
Nie należy brać pod uwagę ocen przy użyciu których są stosowane elementy wnoszące dużo własnego charakteru do dźwięku.
0

Redaktor 

25.10.2008 - 15:40
No cóż, w końcu nie słuchałem interkonektów przez pryzmat kolumn, przynajmniej tak zakładam, więc może dwa interkonekty i dwa kable głośnikowe wystarczą? Zresztą był jeszcze IC Velum (RCA), głośnikowe Argentum i IC Zu. Wpisałem w końcu tylko te, z którymi grało najdłużej. Kable Argentum są dość szczegółowe i dynamicznie brzmiące, kable Albedo w stosunku do nich nieco (nieco!) wygładzają, ale ja tu nie piszę testu kabli. Kolumny katowałem prawie przez miesiąc, zresztą jeszcze stoją. Jeśli dla kogoś te zestawy brzmią ostro, szczegółowo i super-szybko, to jego sprawa, jednak u mnie z czterema bardzo różnorodnymi wzmacniaczami było inaczej. Sądzę że mocny tranzystor AB, słaby tranzystor A, cyfra i lampa SET to dość reprezentacyjny zestaw. Z dziesięcioma wzmacniaczami testować raczej nie będę.
0

Mirek Potempski 

25.10.2008 - 16:37
Redaktor, dzięki wielkie, że w ogóle chce ci się cokolwiek robić.
Mój wpis miał na celu zwrócenie uwagi, że pomimo kilku prób, które przeprowadziłeś może okazać się, że wcale nie są one trafne i nie ujmują sedna sprawy.

Rozumiem gdybyś jako kabel głośnikowy użył MIT'a Oracle 1.2, kabel owy pokazałby, że nagle na płycie pojawiają się instrumenty o których dotąd nikt nie wiedział. Stosowanie kabli z gatunku (coś skonstruowałem i już) np. Velum czy Albedo prowadzi do błędnych ocen. Mam tu na myśli sytuację gdy kolumny w innym zestawienie zaczynają być nadzwyczajne.

O tego typu rzeczach wie może 1000 osób na całym Świecie.

Kable należy traktować jako równoprawny element zestawu, nie jako zwykłe kable i tyle ale jako taki sam element jak np. cd.
0

Redaktor 

25.10.2008 - 17:54
Najdłużej chyba grało z kablami Legacy, to są kable które dla Legacy robi diabli wiedzą kto, ale prawdopodobnie Tara Labs, i to raczej drogo. Tak że nie poniżyłem tych kolumn BARDZO. Najwyżej troszkę :-)
0

cir 

25.10.2008 - 17:57
czy dobrze zrozumiałem -dopóki Redakcja nie bedzie testowac na głosnikowym oraclu to jego testy sa niewiarygodne?
0

cir 

25.10.2008 - 18:23
Mirek to ty musisz Elbowi dziekowac do konca zycia- bo chyba On dał ci kabel po ktorym masz to objawienie
0

Redaktor 

25.10.2008 - 21:14
Easy, gentlemen. Innymi słowy - pis, pis. Gdybym testował za pomocą kabla za np. 15 tysięcy, zaraz bym się dowiedział, jaka jest moja najgorsza cecha charakteru... Wiem, ze nie cena czyni dźwięk, ale dla pewności: w niniejszym teście cena interkonektów wynosiła 1,5-5 kzł a kabli głośnikowych 2,5-5,5 kzł.
0

Mirek Potempski 

26.10.2008 - 07:26
cir, jeżeli pewnych spraw nie rozumiesz to daj spokój, nie przypominam sobie aby Elb dał mi jako prezent ten kabel a pamięć jeszcze ma dobrą. Przyjdzie czas, że może i tobie będzie to dane(poznać MIT'a), póki co nie ma sensu się mądrzyć.
Skoro wiesz, że coś rozdaje to może i tobie coś da.


A testy mogą być niewiarygodne na elementach słabych, cir, pamiętaj, że MIT to prawdziwa piękna muzyka, niektórzy z moich znajomych po odsłuchu tego kabla stwierdzili, po co cała akustyka, po co inne rzeczy, nic nie daje takiej realności.Taki kabel to więcej niż objawienie, pokazuje rzeczy o których się nie śniło.
0

70Marcin 

31.10.2008 - 11:22
A jak Redaktor miał te wszystkie hebelki i pokrętła ustawione? Próbowałeś różnych ustawień?
0

Redaktor 

31.10.2008 - 11:46
Próbowałem, oczywiście, eksperymantalnie, na zasadzie dostosowania dźwięku do pomieszczenia. Nie ma sensu podawać recepty na konkretne ustanienie, w każdym razie zmieniałem zarówno odcięcie (trudniejsze do wychwycenia), jak i poziom basu (ewidentne), dopóki nie uzyskałem efektu, który mnie zadowolił, tj bas nie zastępujący średnicy, nie wzbudzający się w pomieszczeniu i nie dominujący nad przekazem. Da się.
0

70Marcin 

31.10.2008 - 13:00
Będę próbował w takim razie.
0

a.wysocki 

14.11.2009 - 18:04
Orientuję się może ktoś jaka jest orientacyjna cena na rynku wtórnym za komplet (2x Uno Nano)?
0
Nie masz uprawnień do pisania komentarzy do tego wpisu
Strona 1 z 1



Zobacz też

NuForce Icon HDP

Relacja Hi-End Monachium cz. 1

Test wzmacniacza KR Audio VA-340

Test wkładki gramofonowej MC Ortofon SPU Classic NE

Blacknote DAC15



Klub.AudioStereo.pl - Artykuły, porady, felietony, konkursy, recenzje audio, testy sprzętu i wiele innych ciekawych informacji.