Skocz do zawartości

Audiostereo.pl: Audiostereo Forum - Audiostereo.pl


Logo Magazyn
Witamy ponownie, Gość


Audio Goes Retro

30.07.2008 07:50 | audiostereo.pl w Felietony
  • Nie możesz edytować tego wpisu
Nie mogę wyjść z podziwu, jak oldskulowo zaczynają wyglądać niektóre urządzenia hi-fi. Mam wrażenie, że trend jest już wyraźny, i nie ma nic wspólnego z wydawałoby się naturalnym dążeniem do modernizacji wzornictwa. Dawno nie widziałem takiego nagromadzenia przedmiotów wziętych żywcem z lat 60. albo i wcześniejszych, jak na tegorocznej wystawie w Monachium i przypuszczam, że w listopadzie w Warszawie wrażenie się potwierdzi. Czy jest to swoista „zewnętrzna” (bo dotycząca obudów) reakcja na słabą jakość i bijącą w oczy masowość wielu produktów? Jest to możliwe wytłumaczenie.

Nie mówię nawet o tak tradycyjnych z natury urządzeniach, jak „radia”, czyli klasyczne stołowe radioodbiorniki, pogrzebane wydawałoby się przynajmniej 20 lat temu. Radia wróciły triumfalnie. Teac, Boots, Tivoli Audio, a także różne drobne marki prześcigają się w produkowaniu niewielkich, słodkich kiczyków, które chciałoby się przytulić w supermarkecie i zabrać do domu. Króluje drewno, skóra, chrom łączony z drewnem, a nawet malutkie brylanciki. Ten trend to bieg wsteczny na całego, dawno już nie produkowano sprzętu hi-fi, z którym chciałoby się spać razem w łóżku, jak dziecko z misiem. Ale powiedzmy, że stołowe radia należą bardziej do strefy gadżetów, niż hi-fi.

Jednak widzę, że również gracze pierwszoligowi coraz bardziej ulegają nowo-starej wzorniczej tendencji. Po długiej i dobrze przyjętej serii aluminiowych kloców z niebieskimi diodami ostatnią rzeczą, której bym się spodziewał, jest wzmacniacz Musical Fidelity przypominający model A1. Nie wchodzi się dwa razy do tej samej wody i tak dalej. I oto nagle widzę nowy preamp Musicala, kubek w kubek wzorowany na obudowach najstarszej linii. Przyznaję, ze to bardzo ładne, ale co się dzieje? Potrzeba powrotu do łona? Przypadek nie jest odosobniony. Amerykański McIntosh znany jest z kultywowania starożytnego wyglądu swoich komponentów i tutaj nic nie powinno zaskoczyć. Jednak ich nowy gramofon wygląda jak żywcem wyniesiony ze studia, gdzie przed chwilą nagrano nowy singiel Elvisa. Dawno nie widziałem czegoś, co tak bardzo przypominałoby skrzyżowanie studyjnego sprzętu z połowy zeszłego wieku z równie wiekowym adapterem Bambino.

Wydawałoby się, ze w dziedzinie projektowania gramofonów nie ma już odwrotu od szkła, aluminium i mlecznego akrylu. Wzornictwo tego najbardziej tradycyjnego elementu naszych systemów grających zmieniło się nieodwołalnie i typowy gramofon Pro-Jecta czy VPI wywołałby szok u naszych dziadów. Jednak patrząc na jubileuszowy werk Clearaudio i nowy flagowy gramofon Pro-Ject (oba można zobaczyć w naszej relacji z Monachium) widzę, ze i tutaj można zawrócić o 180 stopni. Ten sprzęt wygląda kompletnie archaicznie. Nawet nowy flagowiec Thorensa, przepiękna i droga maszyna, na której chciałbym jak najprędzej położyć łapę recenzenta, też bardziej przypomina stary model referencyjny niż nowe piramidy plastiku.

Za starocie wzięli się ostatnio wytwórcy dalekowschodni. Pokazywałem już fotografie klocków Cayina, obudowanych w przepiękne, polerowane drewno w kolorze miodowym. To klasyczny projekt z późnych lat 60., przypominający obudowy starych urządzeń Marantza, Luxmana czy Accuphase. Wracając do Europy: to, że Włosi pakują większość swoich klocków w polerowane drewno, nie dziwi od dawna, jednak teraz pojawiło się również szkło z Murano (artystycznie chropowate), a coraz to nowe marki rzeźbią w drewnie jak korniki. Trend przekroczył już Alpy i za drewno wzięli się Niemcy i Słowacy. Drewniany jak skrzynka pucybuta jest sprzęt słowackiego Edgara. W cieplutkie drewno pakuje się wszystko, łącznie z kablami (jubilerskie kable jakiejś niemieckiej firmy w Monachium, ale też flagowe przewody Nordosta, który dotychczas trzymał się z daleka od przytulnej atmosfery, stosując raczej wzornictwo kosmiczno-szpitalne). Drewno plus złote napisy pełne zakrętasów zdobią nawet niektóre listwy sieciowe. Do tego doliczmy przeraźliwe stoliki Copulare, w esy-floresy, ozdobione podobizną Mozarta.

Ten trend, powiedzmy, historyczny, nie dotyczy wcale tylko sprzętu najdroższego. Mam wrażenie, że nowe-stare klocki powstają często na uboczu głównych linii wzorniczych, nie jako flagowce, lecz jako alternatywa. Tego typu niskobudżetowym wyskokiem są nowe urządzenia stereo Yamahy i Pioniera i sądzę, że inni masowi wytwórcy pójdą za ich przykładem.

Ciekaw jestem, czy ta nowa dewiacja wzornicza pozostanie tylko wykwitem zewnętrznym, czy też jest przejawem pewnej głębszej zmiany w myśleniu. Zmiany, której oczekuję od dawna. Otóż będzie bardzo przyjemnie, jeśli troska o zewnętrzną solidność i przyjazność produktów (nawet jeśli w trochę złym guście) zejdzie również głębiej, we wnętrzności urządzeń, i skończy się era pustych w środku koślawych gratów, kosztujących tyle, co cegła z litego złota. Czy w ogóle jest na to szansa? Bardzo bym sobie życzył i sądzę, że nie tylko ja. Ale w takim razie czeka nas jeszcze daleka droga.
Alek Rachwald


13 komentarzy

Edgar jest obrzydliwie brzydki, co nie mniej nie przeszkadza grać mu całkiem miło.
Miałem integrę i CD przez tydzień w domu i jedyne estetyczne skojarzenie jakie mnie nachodziło to chyba z Cepelią. Brakowało jedynie parzenic wypalanych w przednim pannelu.
    • +
    • -
  • Zgłoś
Ja jeszcze zaproponuję standy do kolumn w formie snopów słomy. Wystarczy obłożyć słomą "zwykły" stand, okręcić powrósłem i gotowe. Do standów niższych nada się słoma owsiana, do wyższych żytnia lub pszeniczna. Tyle, że musi być spod snopowiązałki, a nie spod kombajnu. Żniwa w pełni - jest szansa :)
    • +
    • -
  • Zgłoś

Redaktor
30.07.2008 11:23
Spod sierpa...
    • +
    • -
  • Zgłoś
Miejmy nadzieję, że tęsknota z rzeczami zaprojektowanymi z niegdysiejszą starannością, dla ludzi i przez ludzi, nie jest chwilową modą. Może już mamy dosyć sterylnie zimnego, beznamiętnego świata z chińskiego inoxu?

Ale właściwie dla kogo i po co producenci mieliby się starać? Dla wchodzącego pokolenia MPIII?
Już teraz tylko 20% odbiorców rozumie w pełni przekaz dziennika telewizyjnego,7% słyszało kiedykolwiek muzykę naturalną, a w tabloidach wiszą na ścianie listy słów, których nie wolno używać, bo czytelnik ich nie zrozumie.
To łatwy świat do zdobycia. Nie trzeba się zbytnio starać, bo zanika układ odniesienia. Wszystko co ciut odstaje w górę od przeciętności już się wyróżnia. Manta staje się highendem, a grafomania literaturą...
Z drugiej strony kochamy udawać, że jesteśmy lepsi niż w rzeczywistości. Chętnie kupujemy podrabiane, zewnętrzne znamiona świata, do którego mentalnie nie przynależymy, a iluzja współuczestnictwa w kulturze wysokiej zaspokaja nasze kompleksy i słabostki. Nie jesteśmy na tyle wyrafinowani by odróżnić styl od marnej stylizacji, zwłaszcza w naszym własnym wykonaniu. Łatwo też dajemy się przekonać, że jesteśmy wyjątkowi.
Może newvintage jest genialnym chwytem marketingowym odwołującym sie do naszej próżności?
Nie, nie jesteś debilem i prostakiem!
Słuchasz przecież Rubika, kupujesz Boots i czytasz felietony redaktora x.
    • +
    • -
  • Zgłoś

Redaktor
30.07.2008 17:22
Ciekawym, którego :-) Czy to tylko marketiongowy pozór? Parę firm na pewno zobaczy interes w dawaniu lakierowanego drewna i ozdobnych napisów, jednak jeśli powstała rzeczywiste zapotzrebowanie na "prawdziwy" sprzęt (w odróżnieniu od sztucznie pędzonej tandety), to na tym się nie skończy. Kiedy będzie można uznać, że potrzeby większego grona ludzi się zmieniły? Mam na to swój prywatny test: nastąpi to wtedy, kiedy znaczący procent Amerykanów zamiast latać samolotami zacznie żądać eleganckich pociągów, w których podróżuje się pięć razy dłużej, ale za to wygodniej i w sposób zrelaksowany. To taki odpowiednik slow-foodu :-)
    • +
    • -
  • Zgłoś

Redaktor
30.07.2008 17:35
A propos słomy, dostałem emaila od uważnej czytelniczki:

"Twoi czytelnicy chyba nie wiedza, ze wspolczesne odmiany zboz maja prawie jednakowa
wysokosc slomy. Zblizona do owsa. Kiedys mozna bylo schowac sie w lanie zyta lub
pszenicy, ale teraz wszystko ma najwyzej metr wysokosci. Snopowiazalki tez odeszly do
lamusa. Polec kolegom, by zapoznali sie lepiej z nowoczesnym agroparkiem maszynowym.
Najczesciej w pola wyjezdzaja kombajny i slome brykietuja, wiaza w bele."

Słowem, owijanie słomą nie będzie. Może być trzcina.
    • +
    • -
  • Zgłoś
choćby naszego - żażartował stefan.
A tak już poważnie. Myślisz, że jednak nie jesteśmy ze swoją tęsknotą za slow foodem pokoleniem ginącym? Chciałbym byś miał rację.
    • +
    • -
  • Zgłoś

Redaktor
30.07.2008 17:50
Nie sądzę, abyśmy byli pokoleniem ginącym, mam wrażenie że szykuje się lekkie odwrócenie fali: dużo ludzi ma dosyć zalewu jednorazową masówką. Zadają sobie pytanie: dlaczego mam po pięciu latach sprzedawać samochód (zanim sie zepsuje), dlaczego mam co "sezon" zmieniać telewizor czy hi-fi (bo i tak się zepsuje), po co mi tyle jednorazowych opakowań, po co mi tandetne programy telewizyjne i czasopisma nie nadajace się nawet do podtarcia tyłka? Dlaczego mam mieszkać w gipsokartonie podmalowanym na marmur? I tak dalej.
    • +
    • -
  • Zgłoś
Redakcja przyznac musisz że ten nowy Pro-ject zachwyca swą prostotą wzornictwa.
    • +
    • -
  • Zgłoś
taka moda retro... ten sam szajs w innym opakowaniu... drewniane czyli niby luksusowe...
    • +
    • -
  • Zgłoś
Proszę nie wyrywać wypowiedzi z kontekstu wątku :)
Ja obstaję za słomą. I to nie za słomą połamaną i skotłowaną przez kombajn, ale właśnie spod snopowiązałki :) Przecież miało być retro.
    • +
    • -
  • Zgłoś
stefanB, 30 Lip 2008, 16:56
>Miejmy nadzieję, że tęsknota...

Smutne jest to, co napisał Stefan, ale niestety prawdziwe.

Pozdrawiam
    • +
    • -
  • Zgłoś

depawelo
01.08.2008 21:18
Stefan wymiatasz.

dla mnie opakowanie to jedno, a treść, to drugie. generalnie przyszła moda na retro. tak jest łatwo. nie ma się czym podniecać, wszędzie tego pełno. teraz, to coś nowego. i szybciej można projektować korzystając ze sprawdzonych wzorów nad którymi kiedyś ciężko pracowali ludzie utalentowani naprawdę. ale teraz nie nazywa się to zrzynaniem, to poszukiewanie inspiracji. no i dobra tapeta dla coraz większej tandety.

niedługo będziemy pieprzyć się w stylu retro wiktoriańskim. byłoby to bardzo wygodne, bo pozwoliłoby ukryć sztuczne zachamowania i wstyd za zasłonką dobrego stylu i mody ;-P

szacun dla nowocześnie wyuzdanych i lekko stukniętych.

pozdrawiam wysmakowanie, Paweł
    • +
    • -
  • Zgłoś
Nie masz uprawnień do pisania komentarzy. Zarejestruj się lub zaloguj.
Jeśli posiadasz już konto na Facebooku, możesz się zalogować bez rejestracji ( logowanie przez Facebook).



Zobacz też

Wrażenia z Audio Show

Jubileuszowy dream-team Rogersa: LS3/5A + AB1 + E40a

Gigawatt PC-3 SE Evo

Kolumny podłogowe Klipsch RP-280F

Yamaha MusicCast Round 2 Event

Wyszukaj Artykuł

Przystępując do Klubu zyskujesz:

  • Dostęp do dodatkowych artykułów i testów sprzętu
  • Zniżki na zakupy w sklepach partnerskich
  • Kartę członkowską Klubu
  • Możliwość udziału w cyklicznych spotkaniach klubowiczów:
    • spotkania ze specjalistami z branży audio
    • spotkania z innymi audiofilami
    • darmowy catering
  • Przypisanie do grupy "Klubowicz" na forum, a co za tym idzie:
    • większą skrzynkę na wiadomości PW
    • możliwość edycji własnych postów przez 30 minut od publikacji
    • większe limity na umieszczane załączniki
    • większe limity w zakładce Galeria
    • większe limity w zakładce Blogi
    • możliwość tworzenia blogów prywatnych i tylko dla przyjaciół


Najnowsze komentarze





Klub.AudioStereo.pl - Artykuły, porady, felietony, konkursy, recenzje audio, testy sprzętu i wiele innych ciekawych informacji.
Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

Audiostereo dokłada wszelkich starań, aby traktować użytkowników uczciwie i otwarcie, przy uwzględnieniu najlepszych praktyk. Korzystając z naszej strony wyrażasz zgodę na wykorzystywanie przez nas plików cookies, w celu zapewnienia Ci wygody podczas przeglądania naszego serwisu. Aby dowiedzieć się więcej na temat cookies oraz w jaki sposób z nich korzystamy, kliknij tutaj