Skocz do zawartości

Audiostereo.pl: Audiostereo Forum - Audiostereo.pl


Logo Magazyn
Witamy ponownie, Gość


Cześć, winylce!

06.05.2008 12:22 | audiostereo.pl w Felietony
  • Nie możesz edytować tego wpisu
Korzyści płynących ze słuchania muzyki z gramofonu jest, mówiąc między nami, mnóstwo. Do znudzenia można usłyszeć i przeczytać (zwłaszcza na takich miejscach, jak forum Audiostereo) o wyższości brzmieniowej jednych świąt nad drugimi, i generalnie się z tym wszystkim zgadzam. (Nawiasem mówiąc, czy ktoś tu zastanawiał się nad etymologią pozornie prostego i zrozumiałego zwrotu „do znudzenia”? To wcale nie jest taki nudny, wróć, elegancki zwrot). Doświadczenie podpowiada, że dobry gramofon z dobrze skonfigurowaną całą resztą może dołożyć równie drogiemu, a także droższemu źródłu cyfrowemu, a na tym, co zostanie, zatańczyć w podkutych butach.

Czy jednak o tym dokładnie chciałem pisać? Nie, nie o tym. Chciałem poruszyć temat innej, rzadko omawianej przewagi winylu nad płytami cyfrowymi, przewagi porównywalnej niemal do sytuacji ze ściąganiem plików przez internet. Przewaga ta polega na taniości i dostępności płyt winylowych, czyli pokarmu dla naszych pieszczochów.

Szanowni moi, nie zwariowałem. Wiem, że pierwszym pytaniem, jakie zadaje zielony jak szczypiorek, świeżo zarażony winylec, jest: „ale czy ja do tego dostanę jakieś płyty?” Z pozoru odpowiedź jest łatwa do przewidzenia: z trudem, mało i drogo. Czy jednak łatwe odpowiedzi są tym, na czym nam tutaj zależy? Chyba nie. Naprawdę nie jest istotne, że wchodząc do – powiedzmy - Empiku widzimy szeregi półek z płytami CD i jedną półkę z czarną płytą. Empik (i cała branża) sam się trzęsie ze strachu, bo dawni nabywcy tych z pozoru masowych płyt CD ściągają dziś na potęgę pliki cyfrowe. Czy zatem można przyjąć, że sytuacja na półkach w dużym sklepie jest reprezentatywna? Nie możemy, bo w takim wypadku nie miałoby sensu posiadanie i używanie gramofonu, chyba, że jest się audiofilem trzypłytowym albo co najwyżej pięćdziesięciopłytowym. My jednak jesteśmy prawdziwymi melomanami i mamy większe potrzeby.

Moja kolekcja płyt winylowych, niezbyt uporządkowana i częściowo przypadkowa, składa się dziś z plus minus półtora tysiąca płyt. Kiedy przed pięciu laty przywiozłem sobie ze Szkocji pierwszy naprawdę dobry gramofon, razem z nim wylądowało pod moją strzechą około 40 kilogramów czarnych płyt, bez wyjątku wynalezionych w second-handach i sklepach towarzystw dobroczynnych (średnio 30 pensów/szt.). Te czterdzieści kilo bardzo się rozrosło i dzisiaj idzie w setki (licząc 20 kilo na sto sztuk płyt z okładkami, całość powinna ważyć z grubsza 300 kilogramów). Nieźle, jak na archaiczny nośnik, wyparty z rynku w latach 80. ubiegłego wieku. Oczywiście, znam płytoteki dużo większe, tutaj chciałbym tylko zwrócić uwagę na tempo, w jakim rzecz się dokonała. Ćwierć tony narosło w niecałe pięć latek.

Skąd się to bierze? Oczywiście, każdemu z nas zdarza się nabyć płytę nową, zwłaszcza gdy chodzi o nowe nagranie albo cenną reedycję. Mam również takie płyty i bardzo je cenię. Jednak nie można zapomnieć o źródle, jakim są sklepy i stragany z używanymi płytami, oraz kolekcje przyjaciół, którzy odeszli na cyfrowe pozycje. Zwracam uwagę, że płytę dobrej firmy z nagraniem klasyki można nabyć za 10 złotych, zaś płytę znanego wykonawcy rockowego lub muzyki popularnej za najwyżej 2-3 razy tyle. Jak to się ma do cen płyt CD? Ano nijak, mówiąc delikatnie i bez obelg. Do tego dochodzą prywatne kolekcje.

Niedawno przyjaciele zawiadomili mnie, że nasz znajomy przy okazji zmiany mieszkania musiał nieco ograniczyć się z gratami. W ramach tego ścieśnienia (powiadomiono mnie), ma dla mnie „trochę płyt winylowych”. Ucieszyłem się, podziękowałem, pojechałem. Resory w moim kombi ugięły się, ale wytrzymały: w końcu nie było tego więcej niż sto kilo. W ten sposób moja płytoteka wzbogaciła się o prawie pół tysiąca płyt, głównie rockowych i jazzowych. Z kolei jakiś czas temu koleżanka z instytutu skarżyła się, ze zmarł jej wuj-dziwak. Dziwactwo wujaszka polegało na tym, że słuchał on muzyki klasycznej i systematycznie nabywał płyty. Było tego podobno kilka tysięcy i rodzina strasznie się głowiła, gdzie ten niechodliwy towar upchnąć. W tym momencie już mi tzw. gul skoczył, bo pomyślałem, że dla pozbycia się kłopotu cichcem spuścili wszystko do pobliskiego bagna. Jednak nie: dowiedziałem się, że całym nabojem uszczęśliwiono kuzyneczkę, studentkę akademii muzycznej hen, daleko. Myślę, że kuzyneczka mocno się zdziwiła i bardzo chciałbym wiedzieć, gdzie dziewczątko ma piwnicę, bo całe to niespodziewane dobro zapewne w niej skończyło - jak to się zwykle zdarza z niezamawianymi darami.

Mógłbym podać jeszcze kilka podobnych przykładów, ale chyba nie ma potrzeby. Myśl jest jasna: płyty są, tylko trzeba mieć oczy otwarte, bo jeśli my nie zainterweniujemy, to się zmarnują. To jest myśl numer jeden. Zaś myśl numer dwa jest taka: pospieszmy się z tym, bo w końcu się zorientują. Sprzedaż gramofonów rośnie jak dzika i moment, w którym można jeszcze tu i ówdzie znaleźć resztki kolekcji płytowych, które zapomniano wyrzucić na śmietnik dwadzieścia lat temu, zaraz się skończy i wkroczy rynek z chorymi cenami. Życzę owocnych poszukiwań. I radzę pomyśleć o pralce do płyt.
Alek Rachwald


33 komentarzy

Optymizmem zalatujące bzdety napędzające ceny złomu z niemieckich wystawek na allegro.
Z używanego winylu, to raczej sobie wodery kup i pójdź na ryby ;)
Powinny być znacznie tańsze od naprawdę dobrych wydań LP’s.

PS.
3... 2... 1... uwaga... zaraz się zacznie :)))
  • Zgłoś

Redaktor
08.05.2008 19:36
Poznaj Qubrika po wykwincie wypowiedzi... Natomiast co do treści, to raczysz żartować, Qubric. Zapytaj kogoś, kto słucha płyt winylowych. Znam takich, wszyscy regularnie kupują używane płyty i wiedzą, co robią. Pamiętam, był taki wątek na temat trwałości płyt - CD i winylowych. Wychodziło z niego, ze winylowe generalnie są trwalsze. Traktowane dobrym sprzętem przez uważnego człowieka trzydzieśli lat przeżyją bez problemu, a może i sto, zobaczymy. A CD tych reklamowych stu raczej nie przeżyje, bo mu się prędzej poliwęglan zdestabilizuje, nie mówiąc o gęstniejącej siateczce drobnych rysek na facjacie, na których laser się potyka.
  • Zgłoś
Dobra, dobra... To ile tych wyciągniętych ze śmietnika płyt szanowna Redankcja zamierza teraz zepchnąć na Allegro??? :)))

Widzę AR, że zaczynasz się pokrywać siecią drobnych rysek na facjacie (LOL)



PS. A tak przy okazji... Pod iloma nickami pisałes na AS za czasów Lukaszenki? Bo styl beztreściwego pitolenia na temat płyt winylowych wydaje mi się dziwnie znajomy. Choć godzien co najwyżej pryszczatego nastolatka, dla którego płyta gramofonowa jest najnowszym odkryciem :)))
  • Zgłoś

Redaktor
08.05.2008 20:48
Stary dobry Czerwony Baron... Mogę dać ci parę płyt w prezencie, żebyś przynajmniej wiedział, o czym mówimy. :-)
  • Zgłoś
Stara dobra, sypiąca się lyberalnym próchnem mumia Smitha...
Nie śmiem narażać Cię na utratę allegrowego majątku! :)))
Mam swoje piwniczne kolekcje Lp’s. Wolałbym jednak mieć piwniczne kolekcje wina ;)
  • Zgłoś

Redaktor
08.05.2008 23:46
Nie widzę sprzeczności, o ile tylko piwnica nie jest zbyt mała. Do starych płyt może pasować flaszka Egri, zapomniana w okresie przekraczania granicy przyjaźni na dowód osobisty.
  • Zgłoś

Redaktor
09.05.2008 12:44
Nie widzę sprzeczności, o ile tylko piwnica nie jest zbyt mała. Do starych płyt może pasować flaszka Egri, zapomniana w czasach przekraczania granicy przyjaźni na dowód osobisty.
  • Zgłoś
Ten ocet kupisz w każdym sklepie. Trzymasz takie w piwnicy??? I co? Smakują jak stare Lp's wydawnictw zmierzchu PRLu???
  • Zgłoś

Redaktor
09.05.2008 22:37
Mniej więcej tak, jak płyta "Grupy skifflowej No To Co". Co to u licha są skiffle, zawsze chciałem wiedzieć. Wie ktoś?
  • Zgłoś
vinyle to niestety przeżytek...
vinyle mają jednak swoich zwolenników, nielicznych,
znaczki pocztowe, etykietki od pudełek z zapałkami itd. też mają swoich zwolenników...
  • Zgłoś

Redaktor
10.05.2008 20:48
Zależy gdzie. Piszę właśnie trzecią część relacji z Hi-End w Monachium. Tam winyl był dominującym formatem. Można oczywiście uznać, ze Monachium to też przeżytek, ale powiem ci, ze ktoś niedawno na tym foruum napisał, że widzi w przyszłości podział na MP3 jako standard low-endowy i winyl jako standard hi-endowy, i nic pomiędzy. Rzeczywistość alternatywna czy autentyczna przyszłość?
  • Zgłoś

p.f.pawlikowski
12.05.2008 02:20
ciekawy album... szkoda jedynie, że brak utworu "Przepraszam"...
  • Zgłoś
A ja tam lubię szum starej płyty. Od czasu do czasu odstawiam dyskofon, podpinam mojego starego SL-QD33 i z przyjemnością słucham trzeszczących staroci. Poza tym, teraz na allegro i światowym ebay można kupić za śmieszne pieniądze masę rzeczy, które nie zostały wydane (lub od lat nie są wznawiane) na CD.
No i walory estetyczne - okładki longplayi są nieporównywalnie milsze do oglądania. I ta kręcąca się płyta (no nie każdy może strzelić sobie Lektora).
  • Zgłoś

krzysmxx
15.05.2008 20:33
A ja z radością zgodze sie z Readakcją. Wielu moich kolegów powyrzucało gramofony (ich problem) i płyty (więc ja się nieco wzbogaciłem) i kolekcja pomalutku rośnie (choć nie ważyłem jej).
Mój obecny gramofon to juz moje 5-te urządzenie (zaczynałem od Emanuela któremu zamontowałem ramię od G-601 z wkładką MF-100) i zawsze uważałem (i uważam nadal) że szkoda rezygnować z tego całkiem dobrego formatu dźwięku, mimo posiadania oczywiscie (już 3-go) CDplayera.
Wiele płyt second-hand można kupić naprawde w dobrym stanie, choć fakt - tańsze są na Zachodzie niż u nas.
W związku z powyższym informuję że nie słucham płyt winylowych bo trzeszczą, tylko dlatego że ładnie grają, czego wam jak i sobie życze - amen :)

pozdr - Krzysiek
  • Zgłoś

krzysmxx
15.05.2008 20:38
Aha - jeszcze dla Redakcji: skiffle to taki kierunek muzyczny od którego, jak pomnę, Beatlesi zaczynali :)

pozdr - Krzysiek
PS teraz sie wydało jaki stary jestem ;)
  • Zgłoś

Redaktor
15.05.2008 20:39
Na Zachodzie są tańsze i nieststy w lepszym stanie. Lata orki przy użyciu wkładek piezo z ustalonym pzrez fabrykę naciskiem (licho wie, jakim) nie mogły pzrejść bez śladu. Ale ja kupuję niemal wyłącznie płyty używane sprowadzone z krajów zachodnich, a ta duża porcja, którą ostatnio dostałem, to kolekcja dziennikarza radiowego i generalnie człwieka wiedzącego o co w tym chodzi, który swoje płyty bardzo szanował, tak więc są zaskakująco mało zużyte. Nie narzekam, generalnie.
  • Zgłoś

xtension
21.05.2008 12:36
Plyty czarne sa oczywiscie bardzo, bardzo w porzadku.  Nie ma o czym tu sie rozwodzic.
Jednak SA, troche nietrwale, i to wlasnie od ich uzywania w gramofonie. Istnieje oficjalna specyfikacja standartowa opisujaca ile czestotliwosci (od gory) jest traconych bezpowrotnie po kazdym odsluchaniu plyty "czarnokolorowej". O ile wiem wcale niski/nikly nacisk igly tu nie pomaga, wrecz przeciwnie ( i zreszta musi byc odpowiedni).
Ale to co zostaje i tak jest spojne i wciagajace niezwykle.  I o to nam chodzi.
  • Zgłoś

Redaktor
21.05.2008 12:58
Nacisk zależy od konkretnej igły/wkładki, problem jest, gdy stosuje się nacisk zbyt mały w stosunku do masy i podatności, wtedy igła czasem "szybuje" po rowku i powoduje przypadkowe uszkodzenia. My obywatele PRL mieliśmy jednak do czynienia z problemem przeciwnym: wkładki piezo, ramiona ustawione fabrycznie na powiedzmy 4 g, plus dociążenie dwuzłotówką, jeśli mimo to pzreskakiwało. Żadna płyta długo nie pożyje w takich warunkach.
  • Zgłoś

synromka
21.05.2008 13:02
>>xtension

Masz link do tej oficjalnej specyfikacji?

pozdrawiam!
  • Zgłoś

xtension
21.05.2008 14:23
>Masz link do tej oficjalnej specyfikacji?

Do calkiem oficjalnej nie, ale w wikipedii.eng (
http://en.wikipedia.org/wiki/Gramophone_record   w sekcji "Frequency response and noise" ) mozna wyczytać coś takiego:
"The RIAA has suggested the following acceptable losses: down to 20 kHz after one play, 18 kHz after three plays, 17 kHz after five, 16 kHz after eight, 14 kHz after fifteen, 13 kHz after twenty five, 10 kHz after thirty five, and 8 kHz after eighty plays. While this degradation is possible if the record is played on improperly set up equipment, many collectors of LPs report excellent sound quality on LPs played many more times when using care and high quality equipment."

http://en.wikipedia.org/wiki/Gramophone_record   w sekcji "Frequency response and noise"

Zatem, na "zgrzebnym" gramofonie mamy "szanse" stracic sporo "góry".

Jescze jest inna sprawa, co do starych plyt. Można tam tez wyczytac ze obróbka sygnału robiona do roku któegos tam (chyba przez 1990) byla w pelni analogowa, a obecnie wydawne plyty pochodzą z sygnału próbkowanego "schdkowo" - czy coś koło tego.

pozdrawiam "czarnych"
  • Zgłoś

synromka
22.05.2008 17:22
>>xtension

Dzięki! Jak sam zacytowałeś, nie jest tam mowa o faktycznym zużyciu, tylko "dopuszczalnym" zużyciu, które może wystąpić przy niewłaściwym odsłuchu. (jeśli dobrze zrozumiałem, bo ten fragment jest trochę dziwny).

Pozdrawiam!
  • Zgłoś
No tak. W piątek trzynastego Małżonka pojechała na starzyznę, wiecie, stoliczki, mebelki, takie tam. Jak zwykle mówię, że jakby jakieś płyty, to wiadomo - niech weźmie, ale nie takie, co nimi niemiecki bauer podłogę w oborze froterował. Po pewnym czasie dzwoni i pyta, ile na te płyty ma wydać, to ja, że ma linię otwartą. Potem, jak już wraca, to pytam z kolei ja, ile tych płyt ma, ona, że no, ze 20-30... To jadę spokojnie z dzieckiem do szkoły (a jakże, muzycznej), potem z kolei ja wracam, to ona dzwoni, że mam z jej auta zabrać parę płyt, bo zostały. Grzecznie zabieram, parę - ok. 40-stu... Zaczynam mieć pewne... hmmm.. przeczucia. W pokoju na podłodze kolejnych 100. Pytam ile wydała - 60 peelen. Za wszystko. Prawie same jakieś HMV, DGG, Decca... Wszystko VG/EX/NM... Na wiolonczeli jak nie Tortelier, to Fournier. Piątą jak nie Bohm, to Walter albo zgoła Klemperer. No ileż można? Znowuż Chopin, jak nie nokturny, to znów etiudy, potem walce. Do porzygania. Strawiński znowuż czegoś mono? Oistrach raz jeden, raz znowu dwóch, ale obaj na skrzypcach, jakby się nie mogli wcześniej dogadać? No dobra, Bee Gees i Elvis też się znaleźli tam. W tej kupie winylu.

Jedna łyżka dziegciu była, następnego dnia. Rano patrzę, a za fotelikiem dziecinnym w aucie jeszcze singielek leży, Sisters of Mercy. O, ucieszyłem się, coś normalnego. Wyciągam w domu z okładki, a tu C.C. Catch. K***a, świętokradztwo!
  • Zgłoś

Redaktor
16.02.2009 00:27
A gdzie jest ta starzyzna? Bo może tam gdzieś do rowu wkitrali jeszcze dwieście, bo im się nie opłacało do domu zabierać.
  • Zgłoś
Hehe, trzeba się daleeeeeko A2 przejechać, więc może być dość traumatycznie... :-D
  • Zgłoś
Jak wynika z tytułu "Cześć, winylce!", autor powyższego tekstu kieruje swoje słowa do entuzjastów czarnej płyty. Dlatego dziwi mnie fakt, że zabierają tu głos osoby, które prawdopodobnie nigdy nie miały okazji posłuchać dobrego gramofonu, a ich doświadczenia z tą technologią kończą się na obcowaniu z urządzeniami "Unitry" oraz płytami "Tonpressu". Skoro jest grupa ludzi twierdzących ,że winyl brzmi lepiej ,to pewnie przynajmniej u nich tak jest. Nic nie poradzimy ,że dla kogoś CD zagra lepiej. Pewnie ma inny sprzęt i inną akustykę pomieszczenia, a może po prostu nieskutecznie dba o higienę małżowiny usznej ;-). Przyczyn innej percepcji słuchu może być wiele, dlatego generalizowanie opinii o danym formacie nie ma sensu.
  • Zgłoś

asfanter
22.06.2009 22:25
Wczoraj byłem na koncercie Perfectu z orkiestrą symfoniczną. Dzisiaj wspólnie z tymi samymi osobami wpadliśmy na oczywisty pomysł żeby sobie jeszcze raz Autobiografii posłuchać i co ? Tylko i wyłącznie winyl zabrzmiał jak wczorajszy koncert i to z Tonpressu nie inaczej. Dźwięk był ciepły, fajna przestrzeń i ogólnie pełna kultura w przeciwieństwie do płaskiego i niewciągajacego, technicznego kompaktu. oczywiście padły głosy że przecież można pobiec do sklepu i kupić odtwarzacz CD za 100kzł i będzie grało tylko po co ? Jeśli tani gramofon gra tak kapitalnie i płyty Tonpresu to co daje wyższa liga winylowa ? Po podłączeniu następnego gramofonu kolegi i wysłuchaniu kilku nowych winylowych hitów z MM wyższośc gramofonu się potwierdziła. Fakt że większość z nas ma swoje kolekcje czarnych płyt i być może bylismy trochę jednostronni w opiniach, ale utwierdziła nas płeć piękna wskazując jednoznacznie na przyjemniejszy dźwięk z czarnej płyty.
Oczywiście płyty CD maja swoje zalety, ale problem z tym formatem leży chyba po stronie finansowej. To strasznie droga technologia, normalni ludzie kupili przez lata miliony nawet tych drogich odtwarzaczy po 1000-2000zł (tanie były zawsze poniżej 1000)a i tak dobrego dźwięku nie uzyskali. Do dzisiaj na forum panuje opinia, że dobry dźwięk z CD można uzyskać dopiero po przekroczniu przynajmniej 10kzł albo lampizacji itp. To przykre, ale przeciej elektronika nic nie kosztuje skąd więc takie skąpstwo producentów ? Nie dziwmy się więc że ludzie odeszli masowo od płyt CD do lepszych jakościowo i brzmieniowo komputerów (serwerów muzycznych i podobnych komputerowych rozwiązań) a z drugiej strony przypomnieli sobie o czarnych płytach.
  • Zgłoś
Porównujesz dobrze ustawiony gramiak z koncertem na świeżym powietrzu / Białostockie planty - park z fontanną/ z dość dyskusyjnym  nagłaśnieniem ?
  • Zgłoś
"Nie dziwmy się więc że ludzie odeszli masowo od płyt CD do lepszych jakościowo i brzmieniowo komputerów (serwerów muzycznych i podobnych komputerowych rozwiązań)"

Nieprawda i manipulacja. Tylko po co. Dla własnego dobrego samopoczucia, czy chęci udowodnienia czegoś...właśnie czego?

Swoją drogą mam zamiar wrócić do winyla jak tylko znajdę miejsce na gramiaka. Po co? Dla snobizmu i sentymentu nie dla dźwięku samego w sobie. Poza tym wzrok mi sie psuje z wiekiem i potrzebuję większych okładek.
  • Zgłoś
Sprzęcik jakiś tam jest Th 124, reszta też i co z tego?
Chce ktoś chce powiedzieć, że ten szmelc da się słuchać? zryty fonomastrem?
Po około 80-go roku - gro to digital recording!
Nowe - matka na cyfrze!
Macie Redakcjo pojecie o analogu?
Dobry album na eBay'u dochodzi do kilku tysi $$$ ...
więc o co chodzi? - aaaaaaaa! - audiofilizm

(napisał to facet, który za jedną płytę w 64r płacił całą swoją stażową pensję)
  • Zgłoś

Redaktor
09.07.2009 22:05
No nie wiem, mam z tysiąc czy półtora winyli i jakoś sobie radzę.
  • Zgłoś
Nie masz uprawnień do pisania komentarzy. Zarejestruj się lub zaloguj.
Jeśli posiadasz już konto na Facebooku, możesz się zalogować bez rejestracji ( logowanie przez Facebook).



Zobacz też

Xavian Mondiale

Albedo Monolith XLR

Kable sieciowe Acrolink 7N-P4030II PC-R i Oyaide Tunami GPX-Re

Analogowy Show 2013

MEE Audio M6 PRO

Wyszukaj Artykuł

Przystępując do Klubu zyskujesz:

  • Dostęp do dodatkowych artykułów i testów sprzętu
  • Zniżki na zakupy w sklepach partnerskich
  • Kartę członkowską Klubu
  • Możliwość udziału w cyklicznych spotkaniach klubowiczów:
    • spotkania ze specjalistami z branży audio
    • spotkania z innymi audiofilami
    • darmowy catering
  • Przypisanie do grupy "Klubowicz" na forum, a co za tym idzie:
    • większą skrzynkę na wiadomości PW
    • możliwość edycji własnych postów przez 30 minut od publikacji
    • większe limity na umieszczane załączniki
    • większe limity w zakładce Galeria
    • większe limity w zakładce Blogi
    • możliwość tworzenia blogów prywatnych i tylko dla przyjaciół


Najnowsze komentarze





Klub.AudioStereo.pl - Artykuły, porady, felietony, konkursy, recenzje audio, testy sprzętu i wiele innych ciekawych informacji.
Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

Audiostereo dokłada wszelkich starań, aby traktować użytkowników uczciwie i otwarcie, przy uwzględnieniu najlepszych praktyk. Korzystając z naszej strony wyrażasz zgodę na wykorzystywanie przez nas plików cookies, w celu zapewnienia Ci wygody podczas przeglądania naszego serwisu. Aby dowiedzieć się więcej na temat cookies oraz w jaki sposób z nich korzystamy, kliknij tutaj