Skocz do zawartości

Audiostereo.pl: Audiostereo Forum - Audiostereo.pl


Logo Magazyn
Witamy ponownie, Gość


Dzisiejsze śniegi

14.04.2008 18:26 | audiostereo.pl w Felietony
  • Nie możesz edytować tego wpisu
Wczoraj, jadąc autem przez podlaskie gliny i piachy, wysłuchałem w radio czegoś, co się nie mieści w normalnej głowie. Może w nienormalnej się mieści, ale w normalnej, czyli mojej, zupełnie nie.

Wszyscy wiedzą, że niedawno na Pomorzu Zachodnim nawaliło śniegu, w wyniku czego posypały się linie przesyłowe wysokiego napięcia, oraz wystąpiły liczne awarie w elektrowniach. Województwo trafił paraliż i tylko wojsko oraz prawdopodobnie karaluchy pozostały na chodzie, jak po wybuchu jądrowym. Fatalna sytuacja, której skutki obecnie są z dużym wysiłkiem i powoli likwidowane.

Okazuje się jednak, że są skutki i skutki, tak jak są równi i równiejsi. Na czym polega problem? Otóż zawalenie się sieci zasilającej gospodarstwa domowe w elektryczność spowodowało liczne uszkodzenia urządzeń w domach abonentów, czyli awarie pralek, lodówek, telewizorów oraz oczywiście kosztownego sprzętu stereo, jeśli ktoś go oczywiście miał. Nie ulega wątpliwości, że nie ma w tym żadnej winy odbiorców prądu, bo o ile nawet można przypuszczać, że melomani (a także telemani, lodówkomani i pralkomani) wyłączą swoje cenne maszyny z sieci w wypadku burzy z piorunami, o tyle nikt nie oczekuje chyba, że zrobią to na widok padającego śniegu. Chociaż niewykluczone, że przez najbliższe lata przynajmniej w Szczecinie i okolicach przyjmie się taki styl. Zwłaszcza, że przedsiębiorstwa, do których należy zdemolowana infrastruktura, właśnie próbują wywinąć się od odpowiedzialności. Okazuje się mianowicie, że ludzie domagający się od dostawcy prądu odszkodowania za zniszczony sprzęt domowy, są informowani, jakoby nie ponosił on żadnej odpowiedzialności za zniszczenia, bowiem są one skutkiem klęski naturalnej, a więc nie wynikającej z winy dostawcy energii.

Przypomina się historia, którą opowiedział mi znajomy, mieszkający w kraju rozwiniętego kapitalizmu oraz wilczych praw rynku, kraju nie dla starych ludzi, jakim jest Kalifornia. Otóż w czasie burzy w okolicy jego domu piorun walnął w podstację transformatorową, jak w szczypiorek. W rezultacie nastąpiło coś podobnego do naszego syndromu szczecińskiego, czyli szlag potrafiał mnóstwo sprzętu gospodarstwa domowego w okolicy, w tym kosztowny sprzęt stereo należący do znajomego. Nie muszę chyba dodawać, że wszyscy poszkodowani, w tym znajomy, otrzymali od firmy energetycznej odszkodowanie, nawet bez konieczności dokładnego udowadniania wartości zniszczonego sprzętu. Nie znalazł się w firmie wariat, który ogłaszałby, że winny jest Zeus, bo zesłał piorun w niewłaściwe miejsce, więc piszcie wszyscy do Zeusa, adres Unia Europejska, Grecja, Góra Olimp, poste restante.

Tam, gdzie ktoś idzie na na chama, nie ma miejsca na mowę okrężną, konieczna jest mowa prosta. Mówię więc prosto: drodzy panowie właściciele elektrowni i sieci przesyłowych, źle się wam wydaje, że wszyscy poza wami to idioci. Jest odwrotnie - tylko dureń może sobie wyobrazić, ze w kraju, w którym co roku pada śnieg, ktokolwiek uzna, że za szkody spowodowane podobną awarią odpowiada jakiś bóg grecki, Matka Boska czy Matka Natura. Za te szkody faktycznie odpowiada dostawca prądu, a finansowo on sam lub jego ubezpieczyciel. Jestem głęboko przekonany, że firma była dobrze ubezpieczona na wypadek zniszczenia własnej infrastruktury w wyniku klęsk naturalnych. Wydaje mi się również, że ze skąpstwa nie zadbano o ubezpieczenie się od roszczeń klientów na taką okoliczność. Stąd teraz próba przerzucenia odpowiedzialności finansowej na Świętego Mikołaja.

Tym, którzy mają w związku z tym pretensje do ustroju wyjaśnię jeszcze: podobne traktowanie słusznych roszczeń to czysty komunizm. Ten śnieżek jest mocno nieświeży, pochodzi sprzed trzydziestu lat. Wtedy właśnie kradzież samochodu była tragedią zaprzepaszczającą oszczędności życia, bo za ukradzionego dużego fiata państwowa firma ubezpieczeniowa przymusowo wypłacała jedną piątą jego ceny rynkowej, i nie było gdzie się odwołać. Teraz już jest gdzie się odwołać. Trawestując powiedzenie dziewiętnastowiecznego pruskiego chłopka powiem, że są jeszcze sędziowie w Warszawie. I ufam, że ci sędziowie przypomną zapominalskim, że interesy to nie tylko otrzymywanie pieniędzy, ale czasem również straty spowodowane przez Zeusa. Przypomną też, że biznes to nie chamówa, wolna amerykanka czy inny rukopasznyj boj, tylko coś, co podlega stosownym kodeksom. Uważam, że należyte przypomnienie tego faktu jest konieczne, aby nasze wychuchane urządzenia hi-fi były bezpieczne przed zakusami boskich szkodników z Olimpu. Czekam więc wraz z wami, co wyniknie z tej awantury. A póki co proponuję zaśpiewać razem z Panami Przyborą i Wasowskim: "Na całej połaci  ś n i e g . . .".
Alek Rachwald


12 komentarzy

"Jestem głęboko przekonany, że firma była dobrze ubezpieczona na wypadek zniszczenia własnej infrastruktury w wyniku klęsk naturalnych. Wydaje mi się również, że ze skąpstwa nie zadbano o ubezpieczenie się od roszczeń klientów na taką okoliczność. Stąd teraz próba przerzucenia odpowiedzialności finansowej na Świętego Mikołaja."

Jóźwa, to są bogate firmy. Pozywaj! Skoro racja jest po Twojej stronie, wygrasz miliony - niezależnie od sumy gwarancyjnej na ich polisie OC!
  • Zgłoś

Redaktor
15.04.2008 10:02
Ja tu akurat nie mam nic do pozywania, ja tylko zdziwiony słuchacz radia jestem. Natomiast próba nabrania ludzi na pieniądze jest boleśnie ewidentna.
  • Zgłoś
Niestety Redakcja nie ma racji.
Nie należy z definicji rozumieć polisy jako ubezpieczenie od wszystkiego. Składka za ochronę jest kalkulowana za KONKRETNE, wymienione zdarzenia. Dające się przewidzieć i występujące z określoną, statystyczną częstością. Inaczej składka byłaby nieskończenie wysoka, tak jak nieskończony jest katalog możliwych zdarzeń wywołujących szkodę. Dlaczego ubezpieczyciel - też firma działająca dla osiągnięcia zysku - ma płacić coś wbrew umowie? W ramach OC działalności ubezpieczyciel chroni straty spowodowane WINĄ posiadacza polisy (delikt) lub niewykonaniem oraz niewłaściwym wykonaniem kontraktu/zobowiązania - także w wyniku jakiegoś niedopełnienia, błędu a nawet rażącego niedbalstwa. Ale wina musi być opisana i przyporządkowana do sprawcy!
Przykład: sprzedałeś na Allegro wzmacniacz i obiecałeś kontrahentowi dostarczyć go w ciągu 7 dni. A tu pech - poczta strajkuje (na to się zanosi). Przesyłka nie z twojej winy nie dotarła o czasie i dostałeś negatywny komentarz. W tej sytuacji też popierasz kupującego, że "ukarał" ciebie za brak winy? Siła wyższa jest niezależna od celowego i planowanego działania przedsiębiorstwa i nie może obciążać osoby/instytucji tylko dlatego, że zaistniała i skutkowała szkodą dla klientów akurat tej firmy. PKP też ma płacić odszkodowania za spóźnienia podróżnych i powstałe pośrednio u nich różne straty? Gdyby obowiązywała taka zasada, to roszczeń byłoby tak dużo, że po jednym katakliźmie całe państwo poszłoby z torbami (o komercyjnych ubezpieczalnich nie wspominam).
Można oczekiwać od bogatej firmy, że się ubezpieczy myśląc też o swoich klientach, ale to tylko oczekiwania. Obowiązku nie ma. Za to każdy na własny rozrachunek może się zabezpieczyć przed stratami np. polisą mieszkaniową. A nie potem taki sknera psioczy na niewinną instytucję. Radzę sprawdzić w swojej polisie mieszkanióowej, czy każdy ma ochronę od pośredniego uderzenia pioruna (przepięcia), czy ubezpieczyciel będzie płacił dopiero wtedy, jak piorun uderzy bezpośrednio w blok/dom.
Zanim ktoś znowu wyskoczy z roszczeniową postawą, proszę dokładnie wczytać się w to, co napisałem.
  • Zgłoś
głaz
A czy ktoś w swojej polisie ubezpieczeniowej ma zawartą klauzulę ubezpieczeniową na wypadek opadów śniegu...?
  • Zgłoś
Ma jako standard, gdy ubezpieczenie dotyczy straty we własnym majątku (np. nieprzerwane, nieprzewidzianie duże opady śniegu i wskutek tego zawalenie się budynku). Jeśli chodzi o odpowiedzialność wobec osób trzecich (klienci), to działanie żywiołów i zdarzeń naturalnych nie wchodzi w zakres ochrony. Ostatnio coraz częściej jest stosowana formuła all risk (od wszystkich zdarzeń), ale to raczej ciężko dopisać do odpowiedzialności kontraktowej, bo kontrakt to wszystko, co stanowi umowę (np. bilet PKP jest umową/kontraktem) i wtedy musi zawalić sprawę wykonawca kontraktu. Tak więc znowy pogoda jest wyłączona z rozważań.

Ogólnie podejście, że coś się komuś należy jest dla nas typowe. Jak się rodzinie urodzą pięcioraczki, to też rodzice liczą na pomoc od państwa/różnych instytucji. A są sposoby, żeby przed nieprzewidzianym się zabezpieczyć. Tym sposobem jest m.in. zwykłe gromadzenie oszczędności (np. na polisie inwestycyjnej). To brutalne stanowisko, ale jedyne prawdziwe. Jak nie masz na kogo liczyć... licz na siebie.
  • Zgłoś

Redaktor
16.04.2008 20:00
Zaraz, zaraz. Czy zabezpieczenie rzeczy tak elementarnej, jak ciągłość dostawy energii, nie należy jednak do obowiązków dostawcy? Mówię tu o przypadku, kiedy nagłe przerwanie tej ciągłości skutkuje stratami materialnymi? W ten sposób możemy dojść błyskawicznie do absurdu, w końcu wypadek samochodowy też jest wypadkiem losowym (nawet jeśli samochód poślizgnął się na spłachetku lodu), a jednak, w wypadku braku polisy, stosuje się z powodzeniem roszczenia w drodze cywilnej.
  • Zgłoś
W przypadku kolizji drogowej, gdy sprawca nie ma polisy odszkodowanie wypłaca Ubezpieczeniowy Fundusz Gwarancyjny, który pobiera od każdej firmy ubezpieczeniowej stałą opłatę od każdej sprzedanej polisy OC komunikacyjnej, a więc to my - klienci w efekcie składamy się na odszkodowanie dla poszkodowanego. To rozwiązanie zabezpiecza niewypłacalność sprawcy, na wypadek rozwalenia przez niego przykładowego mercedes. Droga cywilna wtedy na niewiele by się zdała, bo niby zadowoli kogoś, że sprawca będzie płacił poszkodowanemu po 200 zł ze swoich skromnych dochodów przez resztę życia? I ponadto długo obowiązywała zasada, że UFG płaci tylko za szkody zdrowotne, mienie traktując jako luksus, którego strata nie pozbawia nas możliwości normalnego życia.

Standardowo wymiar szkody nie uwzględnia dyskomfortu związanego ze zdarzeniem, czyli np. tego, że przez okres naprawy auta ktoś musi dojeżdżać  do pracy autobusem. Odszkodowanie pomija takie "drobne" sprawy jak stratę czasu czy nerwy.

A wracając do rzeczy... Odpowiedzialność firmy dostarczającej energię nie odbywa się na tzw. zasadzie ryzyka, czyli nie wywodzi się z faktu samego posiadania/prowadzenia takiego przedsiębiorstwa. Na tej zasadzie ubezpiecza się np. mieszkaniowe szkody zalaniowe. Skoro mam doprowadzoną wodę i ona płynie w rurach, to taka rura zawsze może pęknąć (bez mojego udziału, np. w wyniku zmęczenia materiału = brak winy właściciela nieruchomości) i zalać sąsiada. Samo posiadanie mieszkania stwarza takie realne zagrożenie. To jest bliski nam przykład ochrony na zasadzie ryzyka. Składka za tak skalkulowane ryzyko nie jest wysoka - ok. 100 zł na rok. Okazuje się, że wcale nie za często dochodzi do zalań. Ktoś z forumowiczów kogoś ostatnio zalał?

Dostawcy energii przepisy nakazują spełnić bardzo wiele wymagań, które zabezpieczają ciągłość dostawy energii w sytuacjach znanych i realnie grożących. I w razie wykazania nieprawidłowości w tym zakresie zakład ubezpieczeń przejmie obowiązek wypłaty odszkodowania za udokumentowane straty końcowych odbiorców (bo stwierdzi winę firmy). Ale też tylko wtedy, gdy poszkodowany jednoznacznie wykaże wpływ braku prądu na wystąpienie szkody/straty.
A co w takim razie w przypadku niszczącego ataku terrorystów, czy trąby powietrznej przewracającej maszty energetyczne? Niestety, ubezpieczeniowo patrząc nie ma tu podmiotu winnego (chronionego = ubezpieczonego). Nie ma odpowiedzialnego, więc ubezpieczyciel nie może z niego przejąć na siebie  odpowiedzialności. Po prostu nie wszystko daje się ubezpieczyć. Szczególnie na zasadzie ryzyka. Na zasadzie winy już prędzej, gdyż standardowo mówi się o odpowiedzialności cywilnej za czyny zawinione, powtórzę: zawinione. W ujęciu modelowym musimy mieć sprawcę i poszkodowanego. W naszym przykładzie namy poszkodowanych, ale nie znamy sprawcy (nie ma winy firmy). Można zrobić wszystko, żeby zagwarantować ciągłość dostawy prądu, ale ryzyko braku prądu zawsze pozostaje. Dlatego tworzy się awaryjne systemy zasilania, itp.

Twardy dysk w komputerze też może paść i czy wtedy ktoś wnosi sprawę o odszkodowanie od producenta sprzętu? Firma takie ryzyko akurat może ubezpieczyć, ale indywidualny użytkownik komputera już nie. Pamiętajmy, że tylko niektóre ubezpieczenia należą do obowiązkowych, a pozostałe są dobrowolne. Oznacza to, że ubezpieczyciel sam kształtuje warunki i zakres ochrony. I robi to, żeby zarobić. Dlatego niektórych ryzyk nie chce ubezpieczać i wolno mu tak postąpić. Ciekawostka: na przykład niech ktoś spróbuje ubezpieczyć kajak od uszkodzenia (casco kajaka :-) podczas spływu po rzece. Nie ma takiej oferty na rynku i kropka. Można tupać nogą ze złości i co z tego. Zakład energetyczny może jedynie ubezpieczyć mienie na wypadek potrzeby jego odtworzenia/odbudowy. Ale w czasie naprawy/remontowania/odbudowy prądu może zabraknąć i nie można mieć do nikogo o to pretensji. Za czasów PRL-u były przerwy w dostawie prądu w czasie konserwacji sieci, teraz chociaż tego raczej nie doświadczamy.  

Podsumowując: chyba się nie mylę, że nie ma na rynku oferty ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej wobec klientów od strat wynikłych z przerwy w dostawie prądu z przyczyn wymienionych w warunkach ubezpieczenia oraz przyczyn nienazwanych (czyli w następstwie każdego zdarzenia). Żaden ubezpieczyciel nie ma ochoty brać składki za przyjęcie na siebie zobowiązania do finansowego pokrycia strat u końcowego odbiorcy powstałych wskutek braku prądu w następstwie zadziałanie sił przyrody (np. trzęsienia ziemi).

Pozdrawiam - głaz

PS. A co z odpowiedzialnością za stratę w wyniku sprzedaży urządzenia za niższą cenę niż możnaby osiągnąć, gdyby Redakcja - zgodnie z umową - umożliwiła założenie tematu sponsorowanego? :-(
  • Zgłoś

Piotrek608
21.04.2008 17:40
Ale zauwazyłem w swojej polsie ubezpieceniowej rozdział ..ubezpieczenie od przepięć i innych skutków...moze warto skorzystać?
  • Zgłoś
W tej firmie za ten Przydatny Zakres Usługi trzeba dodatkowo zapłacić. Są firmy, które przepięcia mają włączone w standardowy zakres ochrony.
Pamiętajmy też, że dla ubezpieczyciela kilkuletni sprzęt przedstawia bardzo małą wartość i raczej nikt nie przekona likwidatora, że w ogłoszeniach na audiostereo nasze uszkodzone audiofilskie cacko kosztuje "x tysięcy" złotych. Ale jak ma się coś nowego, to zdecydowanie warto wybrać w polisie opcję "odkupienia sprzętu w wartości sklepowej" - najczęściej z papierami i do 5 lat od zakupu.
  • Zgłoś

Redaktor
21.04.2008 21:03
"A co w takim razie w przypadku niszczącego ataku terrorystów, czy trąby powietrznej przewracającej maszty energetyczne? Niestety, ubezpieczeniowo patrząc nie ma tu podmiotu winnego (chronionego = ubezpieczonego)."

Ja bym na miejscu gościa, któremu lodówka nagle odeszła do nieba lodówek, zadał pytanie, czy obfite opady śniegu w naszym klimacie mogą być traktowane jako ewenement przyrody równie rzadki i niespodziewany, jak atak terrorystów na elektrownię w Szczecinie.
Okay, redakcja grzecznie pyta, położywszy wszystkie uszy po sobie: sprzedałeś już te klocki?
  • Zgłoś
Do właścicieli domów z posesją w postaci przylegającego publicznego chodnika:
Jak śnieg będzie padał np. 10 godzin i na 2 dni przestanie, to jak ktoś złamie nogę trzeciego dnia, bo się poślizgnął na chodniku, to wina gospodarza będzie ewidentna. Jeśli przechodzień złamie nogę podczas trwających obfitych opadów, to wiadomo, że nie ma możliwości w każdym miejscu i na bieżąco uprzątnąć śniegu - tu winy właściciela domu nie ma.
Tak jak jadąc samochodem w sytuacjach krytycznych należy dostosować prędkość do warunków na drodze, tak pieszy powinien być przezornym i maksymalnie uważać. W razie szkody sam jest sobie winien.
Wynika z tego, że nie zawsze wina jest jednoznaczna i jak widać w powyższych przykładach czynnik sprawczy, czyli opady śniegu też są sobie nierówne. Ale można i taki śnieg sobie wyobrazić, który zostanie zaliczony do klęski żywiołowej. Gdyby tak padał ze 3 dni...

PS. Nie masz na kogo liczyć - licz na siebie. To działa zawsze. Już dziękuję - doskonałe klamoty znalazły swój nowy dom.
  • Zgłoś
Proszę bardzo, z innej beczki:

"Gwarancją nie objęte są: uszkodzenia powstałe w wyniku zdarzeń losowych, takich jak pożar, powódź, przepięcia sieci energetycznej, wyładowania elektryczne, zalanie..."

Producentowi sprzętu też nie w smak odpowiadać za wszystko. To akurat cytat z warunków gwarancji dotyczących wzmacniacza.
  • Zgłoś
Nie masz uprawnień do pisania komentarzy. Zarejestruj się lub zaloguj.
Jeśli posiadasz już konto na Facebooku, możesz się zalogować bez rejestracji ( logowanie przez Facebook).



Zobacz też

Interkonekty Argentum SCG-6/4E Silver

Test przetwornika A/C Stello DAC

Test wzmacniacza Aaron XX „20th Anniversary Limited Edition”

Audinst HUD-Mini

PMC twenty5.24

Wyszukaj Artykuł

Przystępując do Klubu zyskujesz:

  • Dostęp do dodatkowych artykułów i testów sprzętu
  • Zniżki na zakupy w sklepach partnerskich
  • Kartę członkowską Klubu
  • Możliwość udziału w cyklicznych spotkaniach klubowiczów:
    • spotkania ze specjalistami z branży audio
    • spotkania z innymi audiofilami
    • darmowy catering
  • Przypisanie do grupy "Klubowicz" na forum, a co za tym idzie:
    • większą skrzynkę na wiadomości PW
    • możliwość edycji własnych postów przez 30 minut od publikacji
    • większe limity na umieszczane załączniki
    • większe limity w zakładce Galeria
    • większe limity w zakładce Blogi
    • możliwość tworzenia blogów prywatnych i tylko dla przyjaciół


Najnowsze komentarze





Klub.AudioStereo.pl - Artykuły, porady, felietony, konkursy, recenzje audio, testy sprzętu i wiele innych ciekawych informacji.
Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

Audiostereo dokłada wszelkich starań, aby traktować użytkowników uczciwie i otwarcie, przy uwzględnieniu najlepszych praktyk. Korzystając z naszej strony wyrażasz zgodę na wykorzystywanie przez nas plików cookies, w celu zapewnienia Ci wygody podczas przeglądania naszego serwisu. Aby dowiedzieć się więcej na temat cookies oraz w jaki sposób z nich korzystamy, kliknij tutaj