Skocz do zawartości

Audiostereo.pl: Audiostereo Forum - Audiostereo.pl


Logo Magazyn
Witamy ponownie, Gość

Jęki mamuta

10.02.2010 11:48 | audiostereo.pl w Felietony
  • Nie możesz edytować tego wpisu
W latach, gdy starannie wybierałem swój pierwszy „poważny” system audio, życie miało jakby wiecej uroku. Nie wiem, co mnie dopadło, ale pomimo lepszej niż wówczas znajomości rynku, kiedy myślę o nowych klockach w cenie poniżej 5000 pln za sztukę, nadal jakoś łatwiej mi poruszać się wśród sprzętu z lat 90., niż tego produkowanego dzisiaj.

15 lat temu właśnie rozstawałem się ze wzmacniaczem zintegrowanym marki popularnej, który grał szaro. Oczywiście, gdy go nabyłem, myślałem, że gra bardzo dobrze, ale apetyt rośnie niepomiernie w miarę słuchania i bardzo szybko rozpocząłem poszukiwania klocka w cenie około 3500 pln, który byłby o kilka klas lepszy od integry Technics ze środka katalogu. Nie o jedną klasę, ale od razu o kilka! Nie chciałem NAD-a i Cambridge, które wtedy miały status nieco bardziej egzotyczny niż dziś, jednak stanowiły swego rodzaju audiofilski entry level, a poza tym wizualnie nie za bardzo mi odpowiadały. Chciałem czegoś jeszcze lepszego, a przy tym ładniejszego. Przerzuciłem wtedy sporo klocków. Był tam zintegrowany Cairn, jakiś Arcam, był wzmacniacz Kuleszy & Mierzwiaka Sound Project Model 2, była pierwsza lampowa integra Amplifona (WL-36), był Struss 140, CR Developments Orpheus i pierwsza na naszym rynku integra Sparka (później znanego jako Cayin). Co łączyło te wzmacniacze? Wydaje mi się, że cechą wspólną był pewien zew indywidualizmu, każdy z tych klocków stanowił indywidualność. Cairn występował w Polsce od niedawna i kojarzono go z „francuskim dźwiękiem za znośne pieniądze”. Sound Project debiutował niedługo wcześniej i zaliczano go do „polskich objawień” za niedużą kwotę, Struss podobnie (znakomite recenzje w całej prasie, plus opinia „elektrowni”, która wysteruje nawet deskę sedesową), Amplifon, wiadomo, pierwsza polska cenowo dostępna lampa, w dodatku o pięknym wzornictwie. Orpheus kojarzył się z zasłużoną dla audiofili angielską manufakturą (bardzo wówczas ceniony model Romulus!), poza tym piękne chromowane wykończenie wyglądało jednocześnie ekskluzywnie i garażowo. Zaś Spark to było coś zupełnie nowego, chińskie lampy nie kojarzyły się wtedy z masówką, tylko z powiewem egzotyki, mało kto wówczas decydował się na zakup czegoś aż tak nietypowego. Najmniej emocji budził chyba Arcam, może dlatego dość wcześnie przestałem brać go pod uwagę.

Wymienione wzmacniacze należały do urządzeń, o których sporo się wówczas mówiło, uważano je za warte zainteresowania, to był taki mainstream dla audiofila-indywidualisty, który nie myśli o cenie późniejszej odsprzedaży, ale tylko o dźwięku swojego systemu. No i trochę o tym, jak klocek będzie się prezentował na półce. Podobały mi się złote gały Sound-Projecta, wyjątkowo zachwycał mnie projekt graficzny Strussa, chrom Orpheusa i gorejące lampy EL-34 Amplifona i Sparka. Nie były to urządzenia z długiej listy modeli wielkiego koncernu, ułożonej przez specjalistę do spraw sprzedaży. Często w ogóle były to jedyne urządzenia ze stajni swoich producentów. Słowem, odlot dla początkującego audiofila.

Ostatecznie, po miesiącach prób i odsłuchów, zdecydowałem się na lampę, ale do dziś mam sentyment do wszystkich wzmacniaczy, które brałem wówczas pod uwagę. Często jestem pytany o radę przez kolegów, znajdujących się w podobnej sytuacji, co ja wówczas. W takich razach odnoszę wrażenie (być może mylne), że pomimo rozwoju rynku i większej oferty, trudniej mi wybierać. Po pierwsze, szanujący się hi-endowi wytwórcy nie mają już tak tanich modeli, jak swego czasu Orpheus w ofercie CRD. Hi-end stał się bardziej „butikowy” i ceny przeniosły się wyżej. W tej chwili wybór jest raczej między tańszym a droższym modelem firmy masowej. Dobrym przykładem jest Cambridge Audio, którego najwyższe, zaawansowane technicznie modele dawno przekroczyły granicę 5 kzł. Wzmacniacz Strussa to dziś 12 kzł, Amplifon podobnie. Ancient Audio produkowało kiedyś niezbyt drogie wzmacniacze hybrydowe, a dziś bez połowy dużej setki nie warto podchodzić do lady. Nadal są na rynku małe polskie firmy, oferujące stosunkowo niedrogie urządzenia zapewne dobrej jakości, ale odnoszę wrażenie, że komunikacja między tymi wytwórcami a prasą jest słabsza niż dawniej. Świetnie pamiętam, że w latach 90. nie było polskiego czasopisma, które nie zamieściłoby testu Sound Project czy Strussa. Z kolei wcześniejszy czar chińskiej lampy bardzo zbladł, i przy gigantycznej podaży i ogromnej ilości marek ranga wzmacniacza lampowego jako takiego wyraźnie spadła, a przy tym nie bardzo wiadomo, co wybrać. Po prostu za dużo tego, a praktyka produkowania tych samych wyrobów pod różnymi brandami ostatecznie położyła i tak dopiero budowany prestiż wytwórców. Gdybym miał dziś wytypować „pewniaka” spośród chińskich lamp, byłbym w dużym kłopocie. Prawdopodobnie wskazałbym na coś ze stajni Opera Consonance, ale akurat te urządzenia nie są specjalnie tanie. Są też solidne europejskie firmy w rodzaju Primare, jednak długie serie i bogaty katalog paradoksalnie zbliżył ten sprzęt do wyrobów koncernów w rodzaju (skądinąd bardzo solidnego) Denona. Czyli wszystko w porządku, ale nie ma już dawnej poezji. A może to ja nie wiem, czego chcę?

Warto by podsumować te spostrzeżenia, ale mam z tym kłopot. Czy moje zapiski to tylko jęki mamuta, któremu nie odpowiada klimat XXI wieku? Nie chciałbym, aby emocje audiofila wywoływał dopiero sprzęt kosztujący 10-20 kzł, zaś urządzenia poniżej tej sumy stanowiły słabo zindywidualizowaną masę. Czy rzeczywiście tak jest? Co o tym sądzą czytelnicy?

Alek Rachwald


20 komentarzy

Oj, w czułą żeś strunę Redaktorze uderzył. Wymienione przez Ciebie marki i modele również były przeze mnie słuchane i rozważane. Do listy dopisałbym jeszcze krótką acz burzliwą (lub pirotechniczno - saperską) przygodę z Artline Pocahontas i zmarnowaną szansę zakupu brzydkiego jak noc listopadowa maleństwa Moth Integrated. Koniec końców kumpel sprzed nosa sprzątnął mi Orpheusa, po Pocahontas do lamp miałem lekkie "ale", więc Amplifon był na z góry straconej pozycji, a że w dźwięku liczyła się (i nadal liczy) muzykalność zakupiłem tranzystor grający jak lampa - Sound Projecta 2SE, którego z czasem upgradowałem do 3SE.
Z Arcamów miło wspominam odsłuchy w Elektrycznej Pomarańczy (za kadencji Pana Roberta Pliszki) modele Alpha 7 i 8 (jeden nawet miał plexę zamiast górnej pokrywy, więc można było cieszyć oko audiofilskimi trzewiami). Wśród odtawraczy do tej pory miło wspominam Micromegi Stage 5 i 5 - wredne to były CDki, ale potrafiły zauroczyć. Z kolumn z tamtych czasów miło wspominam Castle (fenomenalna stolarka), małe Spendory S 3/5 i Acoustic Energy AE1 - na studencką kieszeń za drogie, ale to był taki realny Top, który był do osiągnięcia.
  • Zgłoś
oj. Zapomniałem jeszcze o jednym indywiduum tamtych czasów - integrze Pro-Jecta. Wyglądała jak nie przymierzając płyta chodnikowa postawiona na (bodajże) 3 stożkowych nóżkach. Potencjomety był pionowo zamontowanym kółkiem zębatym schowanym za akrylowym frontem. Z łatwymi do napędzenia kolumnami grało toto na prawdę fajnie.
  • Zgłoś

Redaktor
10.02.2010 18:49
Do dziś jak widzę cedek Micromega Stage, to się ślinię.
  • Zgłoś
Moje odczucia sa podobne do Twych Alku, niestety XXI wiek nie jest dla nas a może to kryzys wieku średniego ???? U mnie odnosi się do wszystkiego począwszy od mebli, poprzez sprzęt grający a skończywszy na motoryzacji i ludziach. Ten świat od pewnego czasu nie jest juz mój i postrzegam go jako intruza w swoim domu. Jest on powszechny i powszedni, nijaki, szro-bury. A w dodatku muszę go tolerować i utrzymywać z nim co najmniej poprawne stosunki.
  • Zgłoś
Za to dzisiaj dostałem doskonałe hawańskie cygaro przywiezione mi przez kolegę prosto z Kuby. Niedługo więc włączę swego lampusa, naleję szkockiej, zapalę cygaro i zapomnę o teraźniejszości marząc o dawnych latach przy jazzie.
  • Zgłoś
A czy zdarzyło się szanownym forumowiczom powracać do sprzętu,który kiedyś posiadaliście?...bo mnie tak.Audiowave171SE-kupiłem pierwszy raz w latach 90-tych,słuchawki Sennheiser 565 Ovation też dwukrotnie w posiadaniu.Jednak dobrych rzeczy się nie zapomina.
  • Zgłoś
ja nie mam do czego powracać, Elizbetka ciągle na chodzie, kaseciak Pioneer ciągle na chodzie tylko głosników od Elizabetki nie ma bo sie rozsypały.  :)
  • Zgłoś

whitesnake
11.02.2010 20:07
ale się zrobiło sentymentalnie...

Jak sobie przypomnę te wynalazki, które człowiek wyszukiwał po komisach, to aż mi sie chłodno robi.
Oczywiście każda z tych zabawek jest przesycona emocjami, wspomnieniami, skojarzeniami, itp... ale to wszystko...

Muzyka z tamtych czasów towarzyszy mi do dzisiaj i to mi wystarczy.
Sprzęt wolę dzisiejszy. Choć, w stylu raczej starym - przyznaje.
  • Zgłoś

whitesnake
11.02.2010 20:57
>Czyli wszystko w porządku, ale nie ma już dawnej poezji.

To raczej przypomina utyskiwania nad powszednieniem czegoś, co było wyjątkowe.

20 lat temu inwestowanie sporej kwoty w sprzęt grający było postrzegane jako, łagodnie mówiac, niegroźna dewiacja. W czasach kiedy masowo uzupełniało się braki w umeblowaniu, lodówkach, pralkach, masowo remontowało mieszkania, wymieniało samochody po poprzednim okresie pustki i szarzyzny, człowiek targający do domu sprzęt audio czuł się jak ulepiony z innej gliny. Lepszej, żeby nie było watpliwości, gliny wymagajacej pożywki z "wyższych" wartości.

Jednak czasy się zmieniają i to, co było zbędnym luksusem staje się chlebem powszednim.
Jedym z wyników tego zjawiska jest przepozycjonowanie marek. Firmy, które planują zachować opinię niepowtarzalnych kąsków dla wybranych, chcąc nie chcąc, muszą podnieść ceny pozostawiajac wielkim koncernom miejsce na pólce budżetowej. Dlatego sprzęt kosztujący dotychczas 3tyś, z dnia na dzień, zaczyna kosztować wielokrotność tej kwoty. Pozostaje tylko mieć nadzieję, że za chęcia utrzymania wizerunku pójdzie także troska o podnoszenie jakości. Choć, dla sucesu finansowego to wcale nie jest konieczne.  

Mozna "jęczeć" do woli ale nalezy się z tego cieszyć. To jedna z oznak tego, że zaczynamy normalnieć, że zaspokoiliśmy swoje podstawowe potrzeby i masa "Kowalskich" zaczyna odczuwać potrzebę posiadania sprzętu HI-FI. Kto wie? Moze kiedyś nawet zaczną słuchać muzyki, może ich dzieci usłyszawszy przez przypadek pr IIPR, kupią kiedys bilet do Opery. Może dzieki temu, za kilkanascie lat będziemy krajem nie tylko miodem i mlekiem, ale wartosciową muzyką płynącym.

Wiecej optymizmu :)
  • Zgłoś

meloman 62
11.02.2010 21:26
whitesnake, 11 Lut 2010, 20:57

"Kto wie? Moze kiedyś nawet zaczną słuchać muzyki, może ich dzieci
>usłyszawszy przez przypadek pr IIPR, kupią kiedys bilet do Opery. Może dzieki temu, za kilkanascie
>lat będziemy krajem nie tylko miodem i mlekiem, ale wartosciową muzyką płynącym.
>
>Wiecej optymizmu :)"

Za kilkanaście lat i oni będą słuchali dody, a ich dzieci jej następczyni. Nie ma przy tym znaczenia, czy na dobrym, czy byle jakim sprzęcie.  Oper ani filharmonii już  nie będzie - zostaną zamknięte, bo nie przynoszą zysków. Przecież z roku na rok jest coraz gorzej...
  • Zgłoś

whitesnake
11.02.2010 22:11
meloman 62, 11 Lut 2010, 21:26

Bez przesady, nie jest tak źle. Lepsze bilety na ten sezon były wyprzedane na dwa miesiące przed pierwszą operą i bynajmniej nie przez "zakłady pracy", jak to bywało.

Od czegoś trzeba zacząć...

Dody zawsze będą sluchali Ci, którym wszystko jedno - to produkt jak kazdy.
Nie rozpatrywałbym tego zjawiska w kategoriach muzycznych.
  • Zgłoś
ja niestety nie uważam, że ludzie normalnieją wręcz przeciwnie degradują się genetycznie.
  • Zgłoś
lulu, 12 Lut 2010, 07:39

>ja niestety nie uważam, że ludzie normalnieją wręcz przeciwnie degradują się genetycznie.

Bez wątpienia masz rację, wynika to prawdopodobnie z faktu zlikwidowania przez medycynę selekcji naturalnej organizmów. Efekt ten nie dotyczy jednak kwestii zamiłowań do kultury wyższej, ta zawsze była domeną bardzo wąskiego grona i tak pozostanie. Wśród następnych pokoleń będzie grupa kilku procent bardziej wrażliwych i lepiej wykształconych, którzy zapełnią sale opery i filharmonii.
Inna sprawa to repertuar, który tam będzie wystawiany. Być może zupełnie inny lub inaczej interpretowany.
Bardzo jestem tego ciekaw :)
  • Zgłoś

whitesnake
12.02.2010 13:04
vasa, 12 Lut 2010, 12:01

>Inna sprawa to repertuar, który tam będzie wystawiany. Być może zupełnie inny lub inaczej
>interpretowany.

Przykładem tego moze być np. to co sie dzieje w Niemczech.
Furorę robią przedstawienia "the best of", w stylu Baden-baden Opera Gala.

Osobiście mam dość sceptyczne podejście do tego typu wydarzeń, czy wydawnictw szczególnie jeśli chodzi o operę. To troche tak, jakby wyciagnąć najlepiej napisane rozdziały z ksiazek napisanych w zeszłym stuleciu i wydac to w jednej okładce, pod tutyłem "Najlepsze wątki romantyczne".

Zawsze to jednak lepsze od Dody.
  • Zgłoś
whitesnake, 12 Lut 2010, 13:04
>Zawsze to jednak lepsze od Dody.

To że lepsze od Dody to po pierwsze.
Zgadzam się, że przedstawienie pt "Twórczość Verdiego w przekroju" to mało smaczny pomysł ale już recital tematyczny brzmi lepiej. Mam i słucham w domu płyt z wyborem arii z oper, bez wstrętu.
Z drugiej strony we Wrocławiu mieliśmy serię oper wystawianych jako wielkie widowiska plenerowe, dobrze nagłośnione z dodatkiem telebimów. Wychodziło świetnie, młodzież waliła drzwiami i oknami.
Myślę, że nie jest problemem zawartość muzyczna a raczej sposób podania kojarzony przez nastolatków ze sztywniactwem i drętwotą, po usunięciu przeszkód "formalnych" ta muzyka dalej działa.
W niektórych kinach organizowane są transmisje z MET, sądzę że taka transmisja zorganizowana latem w rynku byłaby świetną promocją i przysporzyła wielu nowych zwolenników starej muzyce.
  • Zgłoś
Vasa,
bardzo się cieszę bo zostaniemy elitą w gąszczu... nie napiszę kogo/czego :)
  • Zgłoś
czasem nachodzi mnie myśl, że z np. wzmacniaczami jest jak ze starymi dobrymi muscle cars - po prostu teraz się takich nie robi. Za dużo plastiku i księgowości a za mało chromu i czystej przyjemności z grania/jazdy. Za mało serca.
  • Zgłoś
Niestety wszystko zunifikowane, za mało indywidualizmu, wszechobecna stylistyka komputerowa, księgowi i marketing robiący ludziom sieczkę w głowie i nie dającym wyboru. Indywidualizm jest dla b. bogatych wybrańców a wcale nie musiałby kosztować wiele. Zrobić ładny samochód z dobrymi osiągami lub wzmacniacz nie stanowi cenowego problemu. A może o to właśnie chodzi, żeby na to ludziom nie pozwolić bo indywidualizm jest szkodliwy ???
  • Zgłoś

jozwa maryn
01.03.2010 09:59
Jest jeszcze coś takiego jak opinia środowiskowa. Wyobraźmy sobie, że ktoś znajomy (powiedzmy z forum) zamówi do seryjnego urządzenia niezwykle estetyczną i solidną obudowę za cenę przewyższającą cenę samego klocka (niestety, obudowy są najdroższą częścią urządzęń hi-fi). Obudowę według indywidualnego upodobania, obudowę-cud, niestety za ciężkie pieniądze. Jak jego idea zostałaby przyjęta i nazwana przez znaczną część kolegów? Czy nie określono by tego jako snobizm, chęć imponowania pieniędzmi, zdradę ideałów audiofilskiej skromności itp?
  • Zgłoś
jeśli to robi dla siebie to jest o.k. Nie robi tego z pobudek snobistycznych, jesli zaprasza ludzi, pokazuje podkreśla cenę i każe się zachwycać to już jest coś zupełnie innego.
  • Zgłoś
Nie masz uprawnień do pisania komentarzy. Zarejestruj się lub zaloguj.
Jeśli posiadasz już konto na Facebooku, możesz się zalogować bez rejestracji ( logowanie przez Facebook).



Zobacz też

Lavardin IS Reference

NAD M3

Cardas Quadlink Power Cord

SEVENRODS AUDIO SOLUTIONS ROD 3

Mission QX-1

Wyszukaj Artykuł

Przystępując do Klubu zyskujesz:

  • Dostęp do dodatkowych artykułów i testów sprzętu
  • Promowanie zamieszczonych ogłoszeń sprzedaży lub kupna
  • Zniżki na zakupy w sklepach partnerskich
  • Kartę członkowską Klubu
  • Możliwość udziału w cyklicznych spotkaniach klubowiczów:
    • spotkania ze specjalistami z branży audio
    • spotkania z innymi audiofilami
    • darmowy catering
  • Przypisanie do grupy "Klubowicz" na forum, a co za tym idzie:
    • większą skrzynkę na wiadomości PW
    • możliwość edycji własnych postów przez 30 minut od publikacji
    • większe limity na umieszczane załączniki
    • większe limity w zakładce Galeria
    • większe limity w zakładce Blogi
    • możliwość tworzenia blogów prywatnych i tylko dla przyjaciół

Najnowsze komentarze





Klub.AudioStereo.pl - Artykuły, porady, felietony, konkursy, recenzje audio, testy sprzętu i wiele innych ciekawych informacji.
Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

Na naszej stronie wykorzystujemy ciasteczka (ang. cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej - więcej o tym w Naszej polityce prywatności. W każdej chwili możesz wyłączyć ten mechanizm w ustawieniach swojej przeglądarki. Korzystanie z naszego serwisu bez zmiany ustawień dotyczących cookies, umieszcza je w pamięci Twojego urządzenia.

Akceptuję   Zmiana ustawień