Skocz do zawartości

Audiostereo.pl: Audiostereo Forum - Audiostereo.pl


Logo Magazyn
Witamy ponownie, Gość


Kłopot z dzidą

30.05.2009 07:55 | audiostereo.pl w Felietony
  • Nie możesz edytować tego wpisu
Żyjemy w czasach Kali Jugi, Wieku Żelaza, i Złota Era nie wróci. Oczywiście, pisząc to mam na myśli miniony okres powszechnego zainteresowania techniką audio, czyli piękne czasy marzeń o Wielkiej Wieży hi-fi w każdym domu.  

Jak to wielokrotnie opisali lepsi ode mnie znawcy ludzkiej natury, mężczyzna ma w sobie wojownika. Niekoniecznie Światła, jak twierdzi pewien poczytny pisarz dla pensjonarek, tylko takiego sobie, zwykłego, z dzidą. Dzida natomiast ma to do siebie, że dla zachowania swojej atrakcyjności musi być co jakiś czas użyta. Czasy jednak mamy raczej pokojowe i miejsca dla prawdziwej bojowej dzidy w nich nie ma. W związku z tym cywilizacja, aby nie pozostawić nas smutnymi, wykombinowała dzidy zastępcze, czyli szerzej rozumiane. Co jest główną cechą takiej dzidy ? Dzida musi być przedmiotem poważnym (mężczyźni są w głębi ducha poważni), musi być skomplikowana w użyciu (sztuka władania dzidą to ho-ho!) no i powinna cechować się urodą i skomplikowaniem. Te ostatnie cechy pozwolą nosicielowi dzidy pokazywać ją innym wojownikom i wychwalać jej zalety. Innymi słowy, dzida na miarę naszych czasów powinna być kosztowna, trudna w obsłudze, musi wymagać fachowej opieki, regulacji i pielęgnacji. Dobrze też, żeby świeciła.

Wracając do audio: w dobie swego powstania i rozwoju sprzęt hi-fi był bezkonkurencyjny, jeśli chodzi o dostarczanie regulatorów do regulowania i światełek do świecenia. Niestety, właśnie ta bezkonkurencyjność (nie zaś powszechnie podnoszone „zainteresowanie słuchaniem muzyki”) nie wróci. Spójrzmy może, co oprócz audio mogło stanowić zajęcie godne wojownika w latach 60. i 70. Choćbym nie wiem jak się natężał, przychodzi mi na myśl tylko dłubanie w samochodzie i robienie czegoś przy telewizorze, przy czym telewizor w tamtym okresie, pozbawiony wideo i zaopatrzony w mały wbudowany głośniczek, był tak naprawdę żadną konkurencją i na dzidę zastępczą się nie nadawał. Samochód, zwłaszcza sportowy, owszem, co w Anglii tamtego okresu owocowało popularnością wielu niszowych marek i rozpowszechnieniem sportu motorowego. Pozostałością tego pięknego okresu są zainteresowania Jamesa Bonda, dzielone równo między piękne kobiety i samochody Aston Martin. No, pozostawała jeszcze broń palna, ale to nie dla każdego.

Nasz kraj przegapił okres boomu audio, co nie dziwi tych, którzy pamiętają, że nawet papier toaletowy był trudno dostępny ze względu na swoje zaawansowanie technologiczne i wysokie koszty materiałów użytych do jego produkcji. Jednak zwróćmy uwagę, że ówczesne rozrywki konkurencyjne (zwłaszcza samochody) były jeszcze trudniej dostępne. Dzięki temu ubogie polskie audio mogło mimo wszystko utrzymać miły status naczelnej dzidy w gospodarstwie. Właściwie był to nawet status jeszcze wyższy niż za granicą, ze względu na nieproporcjonalnie wysoki koszt sprzętu w Polsce i innych demoludach. Dopalaczem ery masowego zainteresowania techniką hi-fi w Polsce stały się magnetofony szpulowe na licencji Grundiga, snobowano się też na radia stereofoniczne, Elizabeth Stereo a później Radmor były ozdobą domu prawdziwego znawcy. Potem doszły jeszcze magnetofony kasetowe. Właściciel kaseciaka do „dużej wieży” był królem, między innymi dlatego, że można było u niego urządzać prawdziwe imprezy z muzyką. Jeden mój znajomy, potomek żeglarza dewizowego, był posiadaczem magnetofonu Akai, co lokowało go na szczycie każdej możliwej hierarchii towarzyskiej. Telewizor Jowisz nie stanowił konkurencji, wyżej był już tylko prosto z Peweksu samochód marki Polonez.

Wystarczy wczuć się dobrze w opisane powyżej przaśne czasy, aby pojąć, dlaczego nie ma mowy o powrocie wysokiego statusu audio. Samochód ma prawie każdy, „wieża audio” jest czymś, co kupuje się za dwieście złotych w supermarkecie, królują natomiast gadżety, których 30 lat temu po prostu nie było. Pamiętacie zapewne, że równolegle do popularności audio w Polsce szedł nurt popularności małych elektronicznych dupereli. Bardzo długo były to elektroniczne kalkulatory z komisu (wymarzony Texas Instruments TI-30!), potem pojawiły się elektroniczne zegarki, którymi handlowano w bramach i w szkołach. Obecnie ich rolę pełnią telefony komórkowe i odtwarzacze MP-3, które również są w stanie odtwarzać muzykę, jednak w przeciwieństwie do gadżeterii sprzed 30 lat, są dostępne wszędzie i za psie pieniądze. Z dziedziny dużych gadżetów, wcześniej reprezentowanej na zasadzie wyłączności przez audio, można dziś wybierać w komputerach, grach, telewizorach LCD, odtwarzaczach wizyjnych, aparatach cyfrowych, jest też kino domowe. Audio nieodwołalnie straciło monopol. Czasy, gdy miliony podzielały naszą pasję, raczej nie wrócą. Świat stał się bardziej różnorodny i każdy z nas może mieć tyle zastępczych dzid, ile mu się zamarzy, nie będąc przy tym zmuszanym do słuchania muzyki. Co do mnie, to mimo wszystko nie narzekam. Moje hobby jest nadal moim hobby, muzyki słuchać lubię, nie przewiduję też, aby audio miało zostać całkowicie wyparte przez nowe zabawki. Musiało się tylko nieco posunąć, aby zrobić miejsce innym. Warto przy tym zauważyć, że słuchanie muzyki na żywo nie dorobiło się jak dotąd znaczącej konkurencji. A to też nie jest bez znaczenia.
Alek Rachwald


13 komentarzy

tytuł troche mylacy bo kojarzy sie z jakas chorobą :)
  • Zgłoś
po przeczytaniu całosci
dzida jest jedna z rzeczy ktora nadaje sens zyciu
mysle ze dla wielu odstawienie dzidy do kata oznacza juz tylko kapcie i czekanie na  koniec
pojecie dzidy jest znacznie szersze bo dla niektorych to moze byc nawet trawnik przed domem stad nie musi byc kosztowna a wystarczy ze nikt ze znajomych takiej nie ma
dzida jest taka na jaka cie stac co prowadzi do ostrej selekcji naturalnej czesto wykorzystywanej przy wabieniu płci przeciwnej
nadal topowe audio czy samochody sa zbyt drogie do dochodow w tym kraju stad zlota era dopiero moze przed nami
rozkwit topowego audio u Niemcow był jednak scisle zwiazany z pojawieniem sie "kasy do wziecia" na tym rynku,podobnie i we Francji
wniosek -pracujmy wiecej ku naszemu zadowoleniu  i producentow wszelakich dzid :)
  • Zgłoś

Redaktor
30.05.2009 14:31
Z chorobą? Aa, no tak... To mi jakoś nie przyszło do głowy.
  • Zgłoś
Może to dlatego że myślisz głową a nie "dzidą"?
  • Zgłoś
widzisz Mcgyvera sztuka jest wykorzystac wszystkie dostepne srodki jakie posiadasz
  • Zgłoś
Ja mam wszyskich innych gdzies. Dzide pokazuje tylko ziomkom z mojego plemienia. Dla nich dzida audio jest ok. Chetnie obejrze tez ich dzide audio.

Plemie uważa, że inni, nie dostrzegający prestiżu posiadania dzidy audio są nie godni, w związku z czym dystansuje się od nich.

Z resztą inne dzidy nie robią na naszym plemieniu takiego wrażenia jak dzida audio.

Może więc lepiej posiadać kilka dzid. Jedną dla swoich, i kilka do pokazania innym?



ps. Fajny tekścik. :-) Dzięki. Miło czasem coś takiego schludnego i całościowego przeczytać.
  • Zgłoś
Kiedyś to były dzidy...
Takie prawdziwe i porządnie zrobione.
Te nowe kitajskie to już jednak nie to samo.
  • Zgłoś

Redaktor
31.05.2009 09:33
Właśnie. Jedzie sobie człowiek do Afryki dajmy na to, idzie na targ i od potarganego czarnego gościa zawiniętego w prześcieradło kupuje dzidę. A dzida ma tabliczkę "made in China". Znajomy kupił kiedyś fajkę wodną w Egipcie. Miała napis "Bohemia works"...
  • Zgłoś
DIY audio się słabo nadaje na dzidę, o wiele za mało kosztuje i często zgrzebnie wygląda, choć częściowo rekompensuje to możliwość grzebania w środku i udawania z mądrą miną, że się kuma o co chodzi. No i ten seksowny zapach smażonej kalafonii... Dobrą acz zdradliwą dzidą jest gra na giełdzie papierów wartościowych, pod warunkiem, że się nie lewaruje, bo wtedy raczej do lekarza powinno się iść. Tym niemniej jest o czym pogawędzić, jest nutka emocji, można się nawet czasem zesrać z wrażenia. Lustrzanki tak - ale cyfrową kupuje sobie byle średnio majętny patałach, co zresztą widać na każdym kroku. Kiedy widzę gościa z "wypasioną" lustrzanką cyfrową, ludzka skłonność do uogólnień opierająca się o rachunek prawdopodobieństwa każe mi widzieć kolejnego patałacha, a nie kogoś mającego cokolwiek interesującego do powiedzenia w dziedzinie fotografii, oczywiście często jest to osąd krzywdzący. Jeżeli chce się naprawdę pomachać porządną dzidą zostaje np. Rolleiflex. Nie mylić z Lubitielem. Najpowszechniejszą dzidą w Polszcze jest automobil. Jego walor użytkowy schodzi na dalszy plan. Jedynie kobiety mają dziwną tendencję do używania aut skromnych gabarytowo, małolitrażowych, łatwych do prowadzenia, parkowania, niedrogo ubezpieczanych. Oczywiście menedżerki - jako kobiety tracące nieodwracalnie niektóre cechy swej płci - potrzebują dzidy zastępczej - Land Rovera, Land Cruisera albo przynajmniej Saaba. Dla Polaka płci męskiej auto jest namiastką rumaka, daje poczucie dziarskości, zadziorności, pewności siebie i ułańską fantazję, z nutką radosnego "a teraz wam wszystkim przypier**lę". Życie oczywiście codziennie weryfikuje boleśnie te urojone przymioty.
Audiofilia jawi się tu jako stosunkowo niewinna forma defektu psychologicznego i poznawczego, polegającego na tym, że słyszy się rzeczy, których nie ma, do tego nadmiernie przeszkadzają te, które istnieją (defekty i niedostatki własnego sprzętu, drobne ryski na płytach!), przy zachowaniu w codziennym życiu zdolności do oceny znaczenia własnych czynów i jasności osądu, co jednak nie dotyczy lektury specyfikacji klocków i niknie bez śladu w high-endowym salonie.
  • Zgłoś
łasic >> "audiofilia jawi się tu jako stosunkowo niewinna forma defektu psychologicznego i poznawczego, polegającego na tym, że słyszy się rzeczy, których nie ma"

Innymi słowy, słyszy się głosy.


("Już daj spokój chyba każdy słyszy różnice"... na to zdanie które predze czy później pada gdy się komuś niewtajemniczonemu próbuje wytłumaczyć o co chodzi, z regóły odpowiedzią jest wyraz twarzy obrazujący niezrozumienie - jak to mi ktoś kiedys powiedział, "ja nie interesuje się tak muzyką wiesz, dla mnie to nie ma różnicy czy tak, czy z głośniczków od komputera" eh)
  • Zgłoś
Redaktor w coraz gorszej formie.
  • Zgłoś

Redaktor
02.06.2009 00:33
Nie to, co Jobacz.
  • Zgłoś

jozwa maryn
14.06.2010 12:07
Po dłuższym czasie chciałbym na chwilę wrócić do tematu dzidy. Otóż często spotykam opinie, że dzida audio służy zasadniczo do wykłuwania nią oczu. Zaznaczam, że zarzut taki spotkałem tylko na forum, bo nikt z "cywilnych" znajomych na mój sprzęt audio nie zwraca uwagi, toteż nie spotykam się z zarzutem, że usiłują nim imponować. Jednak w środowisku amatorów audio istnieje dobrze ugruntowane przekonanie, że wielu spośród nich kupuje sprzęt audio, aby robić wrażenie na niewtajemniczonych, co generalnie jest określane jako złe. Potępianie tej postawy ma oczywiście coś wspólnego z przyjemnością gonienia heretyka ("my jesteśmy ci dobrzy, co robią cośtam dla własnej radości, a nasi źli byli koledzy prostutuują się za pieniądze"), ale sam również przypuszczałem, że może i coś jest na rzeczy. Jednak w pewnym momencie przyszło mi do głowy, że wprawdzie znam mnóstwo audiofili i widziałem sporo systemów audio, ale mimo to ani razu nie zetknąłem się ze wspomnianym zjawiskiem. Może więc ono faktycznie nie istnieje? Bo jak można imponować jakimś pokracznym sprzętem komuś niewtajemniczonemu, kto wydanie setek tysięcy złotych na graty będzie uważał wyłącznie za złośliwą aberrację? Czy ktoś chciaby wyjść na może i majętnego, ale idiotę?
  • Zgłoś
Nie masz uprawnień do pisania komentarzy. Zarejestruj się lub zaloguj.
Jeśli posiadasz już konto na Facebooku, możesz się zalogować bez rejestracji ( logowanie przez Facebook).



Zobacz też

Pro-Ject RPM 5.1 + Ortofon 2M Blue + Pro-Ject PhonoBox SE II

Test wkładek Ortofon MC Rondo Red, Salsa, Tango

Zestawy głośnikowe Dynaudio DM3/7

High End 2012 - Monachium

Kupujemy słuchawki

Wyszukaj Artykuł

Przystępując do Klubu zyskujesz:

  • Dostęp do dodatkowych artykułów i testów sprzętu
  • Zniżki na zakupy w sklepach partnerskich
  • Kartę członkowską Klubu
  • Możliwość udziału w cyklicznych spotkaniach klubowiczów:
    • spotkania ze specjalistami z branży audio
    • spotkania z innymi audiofilami
    • darmowy catering
  • Przypisanie do grupy "Klubowicz" na forum, a co za tym idzie:
    • większą skrzynkę na wiadomości PW
    • możliwość edycji własnych postów przez 30 minut od publikacji
    • większe limity na umieszczane załączniki
    • większe limity w zakładce Galeria
    • większe limity w zakładce Blogi
    • możliwość tworzenia blogów prywatnych i tylko dla przyjaciół


Najnowsze komentarze





Klub.AudioStereo.pl - Artykuły, porady, felietony, konkursy, recenzje audio, testy sprzętu i wiele innych ciekawych informacji.
Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

Audiostereo dokłada wszelkich starań, aby traktować użytkowników uczciwie i otwarcie, przy uwzględnieniu najlepszych praktyk. Korzystając z naszej strony wyrażasz zgodę na wykorzystywanie przez nas plików cookies, w celu zapewnienia Ci wygody podczas przeglądania naszego serwisu. Aby dowiedzieć się więcej na temat cookies oraz w jaki sposób z nich korzystamy, kliknij tutaj