Skocz do zawartości

Audiostereo.pl: Audiostereo Forum - Audiostereo.pl


Logo Magazyn
Witamy ponownie, Gość

Pornofonia

07.06.2008 13:36 | audiostereo.pl w Felietony
  • Nie możesz edytować tego wpisu
Do napisania tego tekstu, zainspirowały mnie obserwacje tego, co się dzieje na naszym rynku audio: wystawy i prezentacje audio, wizyty u audiofili i wreszcie trendy lansowane przez różnego autoramentu handlarzy sprzętem. Rzecz tyczy różnego rodzaju aberacji w graniu systemów, które w niektórych środowiskach zaczynają funkcjonować jako swoiste wzorce. Jest to coś w rodzaju grafomanii na niwie audio. Wpadł mi do głowy pomysł, aby nazwać to pornofonią przez analogię do pornografii. Pornografia to dziedzina stara jak świat - produkuje różne rzeczy do oglądania, których zadaniem jest silne i natychmiastowe wywołanie emocji o charakterze seksualnym. Zasada w tej branży jest prosta: uderzać wprost w najczulsze miejsca psychiki. Gra na najniższych instynktach to podstawa istnienia pornografii. Tu chodzi o to, żeby sprzedać swój towar!

Nie ma tu miejsca na wyrafinowaną erotykę zbudowaną na skomplikowanych skojarzeniach. To nie ma nic wspólnego ze sztuką, która przecież obficie jest wypełniona takimi tematami. Sztuka potrafi przeniknąć do najtajniejszych zakamarków ludzkiej natury, potrafi odmienić ją i rozwinąć, wzbogacić. Ktoś bystry zauważył: ile sprzedaje się pornografii, a ile albumów artystycznych o tematyce erotycznej. Nic tylko przenieść te prawidłowości na handel audio. A teraz pora przejść do rzeczy i opisać jak wygląda nasza pornofonia.

POTĘGA A LA DYSKOTEKA
Istnieje cała grupa konstruktorów elektroniki a także głośników, którym przyświeca jeden cel - uzyskanie jak największej potęgi dźwięku, monstrualnych kopnięć basu, piorunującego ataku dźwięku. To nie szkodzi, że dźwięk jest przejaskrawiony, pełen zniekształceń, w ogóle nie trzyma się oryginału. To nie ważne, że nie można rozpoznać: czy śpiewa kobieta czy mężczyzna. Takie zarzuty są szybko zbywane natychmiastową ripostą pełną niebywałego tupetu: Ale mnie tak właśnie się podoba. Ja słuchałem wszystkiego, co najlepsze w audio i to dla mnie jest najlepszy dźwięk. Nie ma nic lepszego na świecie! Taka odzywka człowieka zatyka i nie pozostaje nic innego jak odpowiedzieć równie bezczelnie: Krowie można dać posłuchać najlepsze systemy audio, ale z tego nie można wyciągać wniosków, że może ona oceniać, co jest dobre a co złe. Jej może się podobać największa szmira, takie jej bydlęce prawo.

Piszę o tym - używając mocnych stwierdzeń - bo sprawa nie jest błaha, bo nie idzie tu w końcu o czyjeś indywidualne upodobania, ale coś większego i groźnego - tu chodzi o narzucenie prymitywizmu, sprowadzenie muzyki jako czegoś, co ma służyć do wywoływania prostych emocji trafiając w najniższe instynkty człowieka. Nie można obojętnie przechodzić koło takich poczynań, bo to nas spycha na pozycje barbarzyństwa. Nie może być tak, że na dobrej aparaturze nie jesteśmy w stanie rozróżnić dwóch wykonań tego samego utworu - raz pod dyrekcją Karajana, a raz pod dyrekcją Abbado. Jeżeli aparatura nie daje takich możliwości - to znaczy, że jest do niczego. Nie jesteśmy szczególnie muzykalnym narodem, inne nacje biją nas pod tym względem na głowę. Nie pogarszajmy jeszcze bardziej sytuacji i to własnymi rękoma.

W wielu rankingach zajmujemy jako kraj ostatnie miejsca. Idiotyczna porażka na mundialu była tego wymownym przykładem. Niewiele jest rzeczy, którymi jako naród możemy się pochwalić. W dziedzinie sztuki, w tym i muzyki stoimy właściwie najlepiej i możemy czuć się pełnoprawnymi Europejczykami. Problem polega na tym, że jest to sztuka elitarna, na codzień wypierana na margines. Zastępowanie uznanej na całym świecie twórczości czymś, co akurat się komuś podoba to jest najlepszy sposób na uczynienie nas w szybkim tempie cywilizacyjnymi pariasami, którymi już właściwie już jesteśmy w sensie ekonomiczno-gospodarczym. Dziedzina audio powinna w zasadzie nie tylko dostarczać przyjemności, ale również stwarzać warunki dla rozwoju wrażliwości muzycznej. Niejednokrotnie byłem świadkiem sytuacji, kiedy człowiek kupuje pierwszy zestaw audio i słucha wyłącznie przebojów i lekkiej muzyczki, a następnie (w miarę rozbudowywania systemu) sięga po wyrafinowany jazz, a nawet klasykę. Tak to jest, że dopiero na dobrej aparaturze można docenić walory muzyki poważnej.

WYSOKIE POZIOMY
Kiedy sprzęt nienajlepiej gra , nie możemy spokojnie usiedzieć na miejscu , mamy jakieś niedosyty - i w końcu żeby coś z niego wydobyć- to odruchowo sięgamy po " gałę " i podgłaśniamy. Jest huk, coś się dzieje. Niewiele to daje, ale możemy zamanifestować swoją obecność na świecie - przynajmniej sąsiedzi nas słyszą. Robienie dużo huku to też metoda na sprzedawanie kiepskiego sprzętu, niestety często skuteczna. Co ciekawe, kiedy mamy dokładny , wysokiej klasy sprzęt słuchamy coraz ciszej, bo taki sprzęt gra tak samo precyzyjnie niezależnie czy jest ustawiony cicho czy głośno. Po prostu nie ma potrzeby podgłaśniania, bo to nic nie polepsza. Ale jak jest głośno to, to robi wrażenie, potęga nam imponuje, tęsknimy za potęgą. Trudno sobie wyobrazić jak daleko mogą zajść rekordziści w tej dziedzinie. Rekordziści z car-audio to przy nich cicha msza przy bocznym ołtarzu.

Przypadek 1
Rzecz się rozgrywa na osiedlu domków jednorodzinnych. Aparatura potężna - 2-metrowej wysokości głośniki napędzane solidnymi monoblokami, źródło gramofon. Kiedy zaczyna grać słyszalny jest w promieniu kilometra. Natężenie dźwięku w pomieszczeniu w okolicach 120 decybeli, czyli bliskie uszkodzenia słuchu. Wszystko się trzęsie, ściany chodzą. Repertuar: rock , metalica. Jakość dźwięku w normalnym pojęciu nie ma tu znaczenia, tu się liczy ruch, drgania, siła porażania. Jedyne zastrzeżenia do systemu, jakie ma właściciel - " co trzeba zrobić żeby było więcej basu ". Na marginesie, granie możliwe jest tylko w dzień, bo w innych porach protestują sąsiedzi.

Przypadek 2
Tu można powiedzieć, że w porównaniu do przypadku 1 mamy do czynienia z królem po tęgi dźwięku. Król ma świeżo wybudowany dom  ze specjalnym pokojem do odsłuchu o powierzchni około 60 m z fachowym wytłumieniem, więc może słuchać kiedy zechce w dzień i w nocy. A robi to zwłaszcza w nocy, bo wtedy jest czas na słuchania i wtedy, co najważniejsze, aparatura najlepiej gra. Aparatura pod każdym względem potężna i wysokiej klasy. Repertuar: jazz. Dźwięk dokładny, przeskalowany wielkością. Kontrabas potrafi osiągnąć wielkość półtorapiętra. Krótko mówiąc: nie warto ryzykować słuchania tuż po obiedzie. Głosy wokalistów wpierają słuchającego w siedzenie. Mocne uderzenia perkusji wywołują wrażenia trzęsienia ziemi. Już widzę oczami wyobraźni jak niektórzy czytający ten opis myślą sobie: Hmm, ja bym chciał mieć takie coś u siebie w domu. Ano, nie każdy może być królem. Na pocieszenie tym miłym czytelnikom polecam bardziej niewinne formy pornofonii, a przy okazji łatwiej osiągalne.

EFEKTY SPECJALNE
Mamy teraz przed sobą obszar aberacji mniej rażących, ale za to wymagających bardziej złożonych wywodów , aby udowodnić ich patologiczny charakter:

Hiperrealizm
Sciślej hiperrealizm ograniczony tylko do poszczególnych elementów sceny dźwiękowej. Na przykład oddanie niezwykle realistycznie blach w perkusji, pojawienie się dźwięków, których normalnie nigdy się nie słyszało: jakieś dzwoneczki, nowe instrumenty a nawet głosy. W każdym bądź razie są to rzeczy wprawiające w zdumienie posiadacza przeciętnego sprzętu, ponieważ nie zdawał sobie wcześniej sprawy, że takie elementy są zawarte w nagraniu, które słuchał setki razy. Na tej podstawie właściciele takich systemów zaczynają uprawiać propagandę, że ich system - to najlepszy system w Polsce, a kto wie czy i nie na świecie.

Ale nie jest aż tak pięknie na świecie, żeby łatwo było wspiąć się wyżyny, i trzeba ostudzić rozpędzonych apolegotów. Takie cuda osiągają zwłaszcza niezmordowani modyfikatorzy sprzętu. Jest co wymieniać: a to lepsze kondensatory, oporniki, gniazdka, nowe zasilanie, lepsze scalaki, okablowanie ze srebra i Bóg wie co jeszcze. W całym tym ruchu Wielkich Modyfikatorów nie ma nic złego, bo w końcu producenci to nie są sami święci. Nie ma rzeczy, których nie można zrobić lepiej. Ale często jest tak, że po wstawieniu lepszych elementów coś się polepsza, a całość ulega deformacji. Owszem pojawiają się niesłyszalne wcześniej dźwięki a inne przy tej okazji znikają, wiele rzeczy ulega wynaturzeniu np. głosy męskie brzmią jak kobiece, klimaty i nastroje towarzyszące nagraniu ulegają kompletnym metamorfozom - słuchamy czegoś, co jest zupełnie niezgodne z oryginałem.

Ostatnio miałem okazję obserwować, co się dzieje po wymianie zegara w cd-playerach, i efekt za każdym razem był ten sam. Wzrost informacji i rozdzielczości, ale jednocześnie płaski dźwięk bez przestrzeni, brak proporcji. Można to wszystko wyprostować, potrzeba jednak więcej zmian w całym urządzeniu. Pozostawienie sprawy bez dodatkowych ingerencji daje spektakularny efekt, bo z jednej strony mamy lepiej, a z drugiej strony patrząc na to jako na całość mamy gorzej. Niby sukces, ale w gruncie rzeczy klęska. I jeszcze coś, co pasowałoby dobrze jako przykład efektów specjalnych i to przykład z wysokiej półki. Prezentacja firmy Avangarde Acoustic na Audio Show 2006 w Warszawie, prezentacja ze wszech miar godna posłuchania przede wszystkim dlatego, że dokopano się tam nieprawdopodobnych szczególików w nagraniach. Znakomity przykład, jakie pokłady informacji leżą w nagraniach, jak nam jeszcze daleko, aby usłyszeć wszystko to, co siedzi gdzieś tam w płycie. Jest tylko jeden szkopuł, ta prezentacja jako całość była obarczona niemal wszystkimi opisanymi tu błędami. Klasyczny przykład efektów specjalnych, cyrk dźwiękowy. Uczestniczyłem swego czasu w pokazie niezwykle starannie przygotowanego pokazu również niemieckiego producenta głośników Accapella. Też głośniki tubowe, ale o wiele wyższa klasa, no i zupełnie inne pieniądze. Tam wszystko było na swoim miejscu, charakter utworów zachowany w 100 %. Dokładności, jakich nigdy wcześniej ani później nie słyszałem. Ilość informacji dosłownie przytłaczająca słuchacza, nie sposób było ogarnąć percepcją wszystkiego. Wrażenie było takie jakby oglądało dźwięki pod mikroskopem. Fakt, że sala była mała i z większego dystansu brzmiałoby to bardziej naturalnie, ale autorom pokazu chodziło o to, aby pokazać, jakie są możliwości tak niesamowicie drogich głośników. Warto może dodać, że całość systemu napędzającego głośniki była zasilana przez wielkie skrzynie, nie wiadomo co zawierające, ale wykonane na własne potrzeby przez Accapella.

ELIMINACJA - UPIĘKSZANIE
Nie mam pewności, czy to, co teraz chcę opisać mieści pod tytułowym hasłem. Zjawisko jest powszechne, niezależnie czy jest tworem producentów czy modyfikatorów i w istocie swojej jest próbą oszukania uszu kupującego. W swoich skrajnych postaciach najbardziej podpada pod pornofonię.

Od czego by tu zacząć. Może tak: każdy cd-player powiedzmy do 4 tysięcy dostarcza zaledwie nikłą część informacji z płyty cd. Co w takiej sytuacji można zrobić, żeby można tego normalnie słuchać. Najprościej wyakcentować istotne dla słuchu częstotliwości: trochę z wysokich, coś ze średnich, podbić wysokie basy. Ładnie to dopasować i już mamy piękny efekt, który daje się przyjemnie słuchać na przeciętnym sprzęcie. Podłączając ten sam cedek do wysokiej klasy sprzętu jednak od razu usłyszymy wszystkie jego niedociągnięcia, a porównując z wzorcowym cedekiem będziemy załamani uproszczeniami, nieczytelnością detali.

Po tym wstępie możemy przejść do meritum sprawy. Na rynku audio pojawia się całe mnóstwo produktów manipulujących dźwiękiem, mających na celu stworzenie wrażenia fajnego dźwięku, nie oglądając się na rozmijanie się z prawdą Dotyczy to wszystkich produktów nie wyłączając kabli i filtrów sieciowych. Nawet w drogich urządzeniach można się natknąć na tego rodzaju praktyki. Jaki jest tego praktyczny efekt? Taki, że dochodzi do paradoksalnych sytuacji. Efektowe urządzenia maskują niedoskonałości i wypadają lepiej niż przezroczyste urządzenia, które obnażają bezwzględnie wszelkie niedoskonałości. Wielu ludzi daje się na to nabierać. Pozbawianie dźwięku niewygodnych elementów, które są trudne do czystego przekazania, wstawianie upiększeń, podkreślanie wybranych dźwięków tworzy wrażenie przejrzystości, chociaż jest to uzyskane za cenę utraty informacji, nie mówiąc już o tym, że treść muzyczna utworów ulega przy tym kompletnemu przeinaczeniu. Muzyka poważna traci całkowicie swój głęboki sens, staje się zbiorem dźwięków - nic ponadto. Takie zabiegi tworzą pozory czystości dźwięku, jego wyrazistości, epatują techniczną perfekcją, ale " zarzynają " całkowicie muzykę.

Mam dobry przykład z życia wzięty, do czego może prowadzić ślepe dążenie do perfekcji. Człowiek budował przez lata system, aż doszedł do naprawdę bardzo dobrego dźwięku. Dominowała jednak w nim chęć, żeby było jeszcze lepiej. Poświęcał na to skrzętnie zbierane niemałe środki i poszedł drogą eliminacji informacji na korzyść czystości. Poszedł i doszedł po kilku latach do klinicznej czystości. W dźwięku nie ma krwi, nie ma mięsa - został sam szkielet. Nienaturalność dźwięku bije w oczy / a właściwie w uszy / od pierwszych taktów muzyki. Zmiany, które wprowadzał następowały stopniowo, przyzwyczajał się do nich, i nawet nie zauważył, kiedy doszedł do absurdu. A miał naprawdę dobry dźwięk.

WIELKIE EMOCJE
Roger Waters udzielił wywiadu dla naszej TV tuż przed wykonaniem swojego dzieła, na festiwalu Malta w Poznaniu, tym razem skomponowanego na orkiestrę symfoniczną. Zapytany o to czy nie miał trudności z przestawieniem się na inny rodzaj muzyki, odpowiedział: " Muzyka to przede wszystkim emocje i dla niego nie ma żadnej różnicy, jaka to jest muzyka, poważna czy rockowa ". Chcemy coś przeżywać, towarzyszące temu emocje utrwalają się w naszej pamięci na długo. Muzyka rzeczywiście może dostarczać mnóstwo wrażeń, odkrywać przed nami nowe światy, powodować wzruszenia, uruchamiać naszą wyobraźnię. To jest w porządku, całkowicie naturalne. Ale w świecie audiofili są ludzie, którzy czekają na wielkie emocje. Mówią tak: mnie nie obchodzi prawda, mnie interesują emocje. Siła wrażeń może być wielka. Oto kilka wybranych fragmentów z opowieści zażartych audiofili:

Saksofon wyszedł z głośników i usiadł mi na kolanach.

Facet przeleciał po pokoju na gitarze

Fortepian uniósł się w powietrzu i nagle zagrzmiał jakby spadł na beton zrzucony z drugiego piętra

Bas wgniótł mnie w kanapę, a następnie dostałem nokaut, jakby mnie walił Mason

To są autentyczne wypowiedzi, w naturze podbarwione jeszcze silną gestykulacją i do tego jeszcze jaka ekscytacja w głosie. Takie emocje może wzbudzać dźwięk z normalnej, porządnej aparatury. Wiadomo, że z dwóch głośników można słyszeć dźwięki z przodu, z boków i z tyłu głowy. A to tylko może dostarczyć już wielu emocji. Subbasy sprawiają wrażenie jakby były gdzieś pod podłogą. Jak pojawiają naprawdę niskie basy, to mówi się ; „o, jest bas podpodłogowy” Ale niektórym to wszystko mało i starają się w myśl swojej dewizy " nie obchodzi mnie prawda, mnie interesują emocje " sposobami uzyskać pobudzanie jeszcze większych emocji. A choćby przez wpinanie superszybkich kabli, które wzmagają atak, a przy okazji z marsza pogrzebowego robią polkę, ale kto takich rzeczy słucha. Możliwości podrasowywania dźwięku w tym kierunku jest wiele, filtry, specjalne uziemnienia, ustawienie sprzętu, platformy, stożki. Wszystko to, co też może służyć uzyskaniu normalnego, zdrowego dźwięku tylko użyte w innym celu. Ale też zupełnie egzotyczne urządzenia o efekciarskim zacięciu. Nieustanne eksperymenty, zmiany sprzętu. Wieczna nerwowość, upojne wzloty i zaraz niezadowolenie - skąd to się bierze: bo po takich zmianach jedne płyty grają, a drugie nie.. Cierpienie rośnie, bo nie można słuchać części ukochanych płyt, one po prostu nie grają, więc potrzebne są nowe zmiany i tak bez końca. Wymarzeni klienci o nieprzewidywalnych decyzjach.

NA ZAKOŃCZENIE
W światku audiofilskim dużo się dzieje, trudno się w tym wszystkim połapać. Panuje chaos opinii i ocen. Różne są gusta i oczekiwania, co dla jednych jest dobre, dla drugich jest złe. Ten felieton, (jeśli wierzyć prognozom pogody) jest wielce prawdopodobne, że czytany będzie również w doskwierający upał. Zatem niech jego lektura stanowi chwilę relaksu i rozrywki, a może nawet wywoła lekkie schłodzenie „ gorących „ obszarów audio.
Mariusz Olszewski

(Przedruk za zgodą Magazynu HighFidelity–On line)


37 komentarzy

Tak się zastanawiam, o czym tak na prawdę traktuje ten tekst?
Czy o aberacjach audiofilskich systemów, czy też o różnorodności tzw. wzorca dźwieku?
W końcu każdy ma zafiksowany nieco inny ideał swojego idealnego dźwięku.
Skoro np jakiś dres uważa że najlepszy jest jego bum-cyk-cyk, albo gdy czyjaś miłość do przejrzystego dzwięku doprowadza do suchot systemu, to czemu kogoś takiego wyprowadzać z jego nirwany?
W końcu ludzi którzy wiedzą co to jest dzwięk naturalny jest bardzo niewielu, nawet pośród tych uważających się za audiofilów (audiofili?). Jeszcze mniej osób go tak na prawdę ceni i poszukuje.
W cenie są za to klocki prezentujace dzwięk napakowany sterydem. Podobno ładniej brzmi.
Ale to nie mój problem, każdy szuka swego szczęścia na własną rękę.
Howk.
  • Zgłoś
Drogi  Rochu,

Twój wpis dotyka istotnych zagadnień występujących w dziedzinie audio, którą raczej traktuje się
jako technikę mniej lub bardziej doskonałą. Jednak jest to przede wszystkim zjawisko kulturowe
i oceny w tej materii należą do kategorii estetycznych i artystycznych.
Opisane w 'Pornofonii " zjawiska należa do aberacji estetycznych , analogicznych jak grafomania
w literaturze.
Nikomu nic do tego co komu się podoba. Problem pojawia się w momencie kiedy ktoś zaczyna takie
trendy lansować jako wybitne osiągniecia zasługujące na miano niedoścignionego wzorca.
'Trędowata" Mniszkówny cieszyła się niebywałym powodzeniem,a ileż wylało się przy jej lekturze, ale
nikomu nie przyszło zgłaszać tego dzieła do literackiej   Nagrody Nobla, bo to byłoby kompletne
ośmieszenie.
Jest tak jak piszesz, ludzie dobierają sobie to co lubią i to jest ich sprawa. Jednak na dziennika
rzach i krytykach spoczywa obowiązek wskazywania tego co jest wartościowe i rzetelne. Musi być ktoś
kto pomaga odnaleźć własciwą drogę, ktoś do kogo mamy zaufanie.
Jest też tak , że mniejszość stanowią Ci dojrzali, wyrobieni audiofile. To oczywiste, tak jest
w każdej dziedzinie. Niemniej stanowią oni sporą grupa ludzi o wysokich wymaganiach , potrafiących
docenić to co wartościowe i dla nich  warto pracować.
  • Zgłoś
Drogi Vlum,

Zgadzam się z Tobą, iż ważna jest odpowiedzialność za to co i jak się przekazuje, zwłaszcza gdy dotyczy to wypowiedzi tzw. autorytetu.

Może nieco z innej beczki, ale na temat.
Mam dwa przetworniki cyfrowo-analogowe. Pierwszy jest dośc tanim produktem pewnej niszowej manufaktury. Drugi jest stosunkowo drogą w swoim czasie,  wypasioną konstrukcją pewnej zamorskiej formy, cieszącej się sporym uznaniem pośród braci audiofilskiej.
Słucham tego pierwszego (kupionego na tzw przetrwanie - na czas poszukiwania czegos docelowego), nie powiem - z wielką satysfakcją, a to dlatego że pomimo wielu swoich niedostatków potrafi zachować proporcje i w dużym stopniu oddać naturalność brzmienia (oczywiście w ramach sporych ograniczeń). Jest trochę jak w tym dowcipie że pisze ktoś do gazety, iz odpalił sprzet i stanął przed nim Eminem jak żywy...
Drugi z DAC-ów gra tzw wielkim dzwiekiem, z naturalnością niewiele mającym wspólnego.
Myśle że 9 na 10 słuchających wybiera ten drugi sprzęt jako lepiej grający. Uzasadnienie jakie słysze to że klocek ma "ładną średnicę" (ma - nie powiem że nie), albo gra tak słodko (potwierdzam), nie ma agresji (owszem - nie ma), etc, etc.
Tylko jakos nikt nie wspomniał o naturalnosci, rzeczywistości dzwięku, szybkości, jego namacalności...
I słusznie, tego tam nie ma. Jest ładnie i kropka.

Dlaczego tak jest?
Tak zostaliśmy wychowani, takiego dźwięku nas nauczono.
Opisy aprobujace taką własnie szkołę brzmienia spotykamy w recenzjach, w wypowiedziach przeróznych guru, na forach, w dyskusjach...
Jak w małpim gaju, informacja powoduje jej powtórzenie setki razy i w końcu utrwalenie.
A kłamstwo powtórzone tysiac razy staje sie prawdą, jak powiadał pewien okryty niesławą minister propagandy. Churchil dodałby do tego, że nie jest ważne co zostało powiedziane, ważne że zostało powiedziane.
Tworzy się zatem w powszechnej wyobraźni sztuczny wzorzec i zaczyna życ własnym życiem. A wiadomo, wzorce zwalniają z samodzielnego myślenia.
A że ten wzorzec to dzwiek po kuracji sterydowej?
I tak się sprzeda. Przeciez ludzie już to kochają.
  • Zgłoś
Sorry!

Velum, wybacz : )
  • Zgłoś
Artykuł jest świetny, włożono w jego napisanie masę pracy, a poprzedzony został konkretnymi przemyśleniami. Tak powinien wyglądać atak na wartości, błyskotliwa ironia poparta przykładami "z życia wzięte". Brawo dla autora:) Hagakure napisał, że jedna jest droga...a że prowadzi do niej wiele ścieżek? Niestety, nie każdemu dane jest się o tym przekonać, a autorowi życzę spokoju ducha i wiernych przyjaciół,

pozdrawiam
  • Zgłoś
"Nie może być tak, że na dobrej aparaturze nie jesteśmy w stanie rozróżnić dwóch wykonań tego samego utworu - raz pod dyrekcją Karajana, a raz pod dyrekcją Abbado"

Hehe, dobre! To ci dopiero niuans.

Takie rzeczy to można rozróżnić i na radiomagnetofonie Unitra Lubartów RM-301 Wilga.

  • 1103173_1.jpg
  • Zgłoś

shukenja
09.06.2008 13:15
wasylak, hagakure nic nie napisal bo to nie nazwisko ale tytul ksiazki. autorem jest Tsunetomo Yamamoto.
  • Zgłoś
No pewnie, bo Hagakure to droga samuraja!
  • Zgłoś

marcin9999
09.06.2008 17:51
Dobry artykuł, szczególnie w kontekście płatnych recenzji prasowych i wszelkiego innego product placementów. Chociaż zaczynam się powoli zastanawiać czy jest na forum sens w ogóle pisać o  tym co jak gra - przecież to i tak kwestia indywidualnych preferencji ,poprzednich  doświadczeń, umiejscowienia w systemie wobec innych elementów. zaczyna mi to ( często też moje wpisy ) przypominać dyskusję na temat wyższości jednych perfum nad drugimi. Czasami z niej wychodzi szambo bo dochodzą do tego emocje - no bo snobizm, sprzęt kosztował ...etc... Myślę że forum jest szczególnie przydatne w innym zakresie a mianowicie wspólnego rozwiązywania problemów konstrukcyjnych przy DIY i rozwiązywaniu problemów przy skomplikowanym ustawieniu elementów Kina domowego, procesorów dzwięku etc....No i przypominam - cudów za małe pieniądze nie ma i nie będzie - jak coś ma grać to musi troszkę przynajmniej kosztować - chyba że jesteś wytrawnym, dojrzałym i doświadczonym konstruktorem DIY.
  • Zgłoś
Artykuł jest mieszaniną półprawd z kompletnymi bredniami. Autor stawia z gruntu słuszne tezy i w miarę trafne spostrzeżenia, po czym udowadnia je w sobie tylko znany sposób. Zupełnie jakby ktoś mu powiedział co ma usłyszeć, a on już sam musiał wymyślać dlaczego tak ma usłyszeć :)))

Cytat: >Kiedy sprzęt nienajlepiej gra , nie możemy spokojnie usiedzieć na miejscu , mamy jakieś niedosyty - i w końcu żeby coś z niego wydobyć- to odruchowo sięgamy po " gałę " i podgłaśniamy. ... Co ciekawe, kiedy mamy dokładny , wysokiej klasy sprzęt słuchamy coraz ciszej, bo taki sprzęt gra tak samo precyzyjnie niezależnie czy jest ustawiony cicho czy głośno.<

Jest to oczywista bzdura świadcząca o tym że nie tylko nie słyszał wysokiej klasy sprzętu ale nawet nie wie jak go jest najłatwiej rozpoznać. O krzywych izofonicznych tez zapewne nie wie.

Otóż wysokiej klasy sprzęt, to taki który ma równe pasmo - rozciągnięte, niskie zniekształcenia w całym paśmie, a do tego produkuje przyjemną barwę - nie kłuje w uszy i nie atakuje zbyt mocno. Taki sprzęt przy wysokich poziomach nie powinien też zmieniać równowagi tonalnej ani znacząco zwiekszac zawartości zniekształceń (oczywiście w granicach możliwości technicznych).
Taki sprzęt skłania właśnie do odruchowego podgłośniania... A dzieje się tak dlatego ponieważ czułość słuchu nie jest jednakowa w paśmie słyszalnym i zmienia się dla jego podzakresów w zależności od natężenia dźwięku.

Przy niskich natężeniach pewne skrajne zakresy pasma są gorzej słyszalne – bo czułość słuchu jest różna dla różnych częstotliwości. Wraz ze wzrostem natężenia dźwięku słuch odbiera podzakresy pasma z bardziej zbliżoną czułością. Zaczynamy po prostu słyszeć skraje pasma podobnie dobrze jak jego środek. Dlatego jeśli sprzęt jest naprawdę dobry, pomieszczenie i ustawienie optymalne i wraz ze wzrostem głośności nie zaczyna produkowac przykrych efektów, to skłania właśnie do głośniejszego słuchania...

Inna sprawa, która autor zauważył pośrednio, to są te tłumy, które dały sobie wmówić iż chińskie popierdółki buczące zniekształconym basikiem z małych głośniczków są wzorcem brzmienia hi-fi. Ludzie powszechnie po prostu nie wiedzą jak powinien brzmieć dobry sprzęt i jakie trzeba spełnić warunki żeby dobrze zagrał. Wystarczą im do tego wrażenia pewne charakterystyczne - niwysublimowane nawet - cechy, a już uznają sprzęt za dobry (w sumie to właśnie dlatego upowszechniły się walkmany i mp3).

Doskonała prezentacja ESA z Tactem Millenium i RSC na A-S, którą wspominam przy każdej okazji jako wzór neutralności, dla większości forumowiczów jest zbyt bezbarwna właśnie i mało ekscytująca. Bo nic nie dudniło, nie łupało, nie było podmuchów i w płucach nie ściskało – a do tego jeszcze kolumny stały pod ścianą więc nie mogły grać dobrze! (LOL)
Tacy słuchacze jednak poszukują raczej wrażeń jak po kopniaku w jajka, które ze sprzętu audio są raczej nie do powtórzenia :)))
  • Zgłoś
Drogi  Rochu,

Podałeś bardzo dobry przykład z tymi DAC-ami. Ja zawsze wolę ten mniej dokładny sprzęt, ale grający z równowagą i wyczuciem muzyki, a czasami mogą to być bardzo tanie rzeczy.
Po prostu nie lubie jak coś jest nie tak, jestem na to wyczulony, to mnie drażni.
Taki przykład mogę podać dla pikanterii: dla tła muzycznego przy różnych zajęciach słucham leciwego już radia
firmy Telefunken z dumnym napisem „ Volltransistor „ - ono ma bajeczny dźwięk, cieszy i raduje.
Włączenie dużej aparatury w takiej roli w ogóle nie wchodzi rachubę, jest zbyt absorbujące.

I jeszcze jedno o czym nie napisałem w pierwszym tekście, a rzecz to bardzo istotna.
Te super efekty jakie niektórzy lubią są do uzyskania przy udziale o wiele tańszych elementów,
zamiast 250 000 wystarczy powiedzmy wydać 50 000pln. Rzetelność nakazuje to wyraźnie powiedzieć! Niech to będzie jasne !
A  jak ktoś chce to ignorować – to jego sprawa.
  • Zgłoś

Redaktor
09.06.2008 20:51
"Tacy słuchacze jednak poszukują raczej wrażeń jak po kopniaku w jajka, które ze sprzętu audio są raczej nie do powtórzenia :)))"

To chyba dobrze akurat :-)
  • Zgłoś
Drogi Velum,

Tak się złozyło że w ostatnią sobotę usłyszałem najlepszą chyba definicję dobrego sprzetu audio.
Mianowicie jest to taki sprzęt który nas nie wkurza kiedy go słuchamy, taki który nie rodzi potrzeby zmiany.

Pozdrawiam


PS
Gratuluję radyjka. Sam szukam jakiejś fajnej SABY lub Telefunkena do plumkania w tle : )
  • Zgłoś
Drogi Qubric'u

Taki tekst jaki można zawrzeć w felietonie nie jest metodycznym wykładem ,
więc z natury rzeczy zawiera w sobie wiele uproszczeń.
W tym przypadku ,  faktycznie można odnieść wrażenie , kiedy piszę o słuchaniu
coraz ciszej ,że dochodzimy do słuchania na poziomach cichych, tak cichych,
że zjawiska wynikające z krzywych izofonicznych dają silnie o sobie znać.
Mnie jednak chodziło o to , że schodzimy od poziomów " ryczenia " stopniowo
do poziomu optymalnego słyszenia, kiedy słuch nie jest porażany i ma największą
zdolność percepcyjną. A to nie znaczy , że to jest całkiem ciche słuchanie.
Wiele zależy od rodzaju słuchanej muzyki, np. dobrego rock'a warto trochę podkręcić
dla uzyskania mocnej ekspresji.
  • Zgłoś

marcin9999
10.06.2008 15:40
Qubric _> kurcze chyba troche wymiesząłeś Redakcje z błotem za bardzo - za to że w sposób spokojny odniósł się do wręcz" dzwiękonaśladowczych" reklam i nędznych felietonów ( reklam ) w prasie i sieci.
Akurat moim zdaniem gośc jest w porządku. ma chłodne i spokojne spojrzenie - wręcz podejrzewam go o dojrzałośc.
  • Zgłoś

Redaktor
10.06.2008 17:02
Nie Redakcję. Ja nie jestem autorem tego felietonu. Autor jest podpisany.
  • Zgłoś
Narody! Klekajcie! Nauczac beda! O muzykalnosci milionow i o przegranej jedenastu, a i nowobogackim sie dostanie. Wszak w tej dziedzinie tez nam wychowania trzeba! Tu staną wiedzący, zajasnieja obok wodzow narodu, ksiezy, politykow i jakze wielu wybitnych osobowosci kultury. Oniemialem...
  • Zgłoś
Jak widać więc, to, co wystarczająco dobre dla jednego, jest pretensjonalne dla drugiego. Krytyka potrzebna jest, a jakże:)
  • Zgłoś
Pragnę zwrócić uwagę jeszcze na jeden, być może nie do końca zaakcentowany, aspekt artykułu. Nazwijmy go - NIENASYCENIE.

Mówi się że nasze hobby to nieustanne gonienie króliczka.
Permanentne zmiany elementów systemu, zmiany ustawień, śledzenie for (proszę mnie poprawić – ale to chyba liczba mnoga od forum?) dyskusyjnych i prasy, porównywanie parametrów,  tabelki z gwiazdkami analizowane z wypiekami na twarzy. Kto z audiofilów nie przeżył tego osobiście? Ja to przeżyłem wielokrotnie, dałem się ponieść i wiele razy potem żałowałem.

Zauważcie Państwo jak wielu traci cel z oczu i pogrąża się w takiej pogoni za zmianą. Czasami jedynym sensem bawienia się w audio jest właśnie nieustanna zmiana.
W środowisku fotografów funkcjonuje pojecie onanisty sprzętowego, czyli człowieka znającego całą sprzętologię na wyrywki, tak tym zafrapowanego, że brak mu czasu (chęci, talentu?) na samą czynność fotografowania, a jeżeli do wykonania zdjęć już dojdzie to mają one na celu jedynie testowanie samego sprzętu.

Sam nie wiem jak to wytłumaczyć taki obrót rzeczy.
Być może wszechwładna moc reklamy a nasza słabość na jej oddziaływanie, być może teksty przeczytane w pisemkach /forach dyskusyjnych potrafią tak działać sugestywnie, być może brak własnego wzorca dźwięku do którego się dąży, może chęć powiększenia własnego ego za pomocą sprzętu lepiej grającego niż sprzęt kolegi, a może brak pewności siebie?
Najczęściej sami jesteśmy sobie jednak winni.
Wielokrotnie uczestniczyłem w odsłuchach klocków audio, których jedyną racją było szukanie tego najlepszego (wzmacniacza, CD, kabla…). Ten który w ocenie uczestników był gorszy od zwycięzcy był często traktowany jakby od razu nadawał się do kosza. Zwycięzca trafiał na piedestał, aż do czasu gdy znalazł się lepszy od niego a wtedy pobity zwycięzca musiał odejść w hańbie i potępieniu.
Czy takie nakręcanie spirali zmiany ma sens?
Dla producentów, wydawców, innych osób żyjących z rynku audio – owszem tak.
A dla nas?

Jako podsumowanie podam znowu przykład z dziedziny fotografii.
Ktoś powiedział (nie pamiętam kto, jakiś znany fotograf), że 90% najważniejszych zdjęć w historii fotografii wykonano aparatami Leica. Coś w tym musi być bo aparaty Leica są proste, szybkie, małe i zawsze pod ręką, precyzyjnie wykonane z bardzo dobrych jakościowo materiałów, niezawodne i długowieczne. Robią co do nich należy i wystarczają na długie lata.
Nie trzeba ich często wymieniać.
  • Zgłoś

Redaktor
11.06.2008 09:46
"Nie trzeba ich często wymieniać"

Wymieniać Leicę to nawet głupio. Coś, czego nikomu nie przyjdzie do głowy wymieniać na nowe/inne - dobra definicja hi-endu.
  • Zgłoś
Leica M4 Jima Marshall'a, gościa który sportretował całą epoke rock and rolla.

  • 1104328_1.jpg
  • Zgłoś
Co sądzicie o sprzęcie audio o rodowodzie profesjonalnym np aktywnych monitorach bliskiego pola? Mam z takim do czynienia na codzień i jakbym miał składać system od zera mocno bym się zastanowił nad jakimiś Genelecami.
  • Zgłoś
Miałem przez chwile w domu APS AEON i bardzo mi się spodobały te głośniki.
Przez pewien czas słuchałem także w domu Alesis Active MkII, grały też niczego sobie, chociaz półka duzo niższa niż APS.
Generalnie, przy ograniczonej przestrzeni pomieszczenia aktywne zespoły głosnikowe są jak najbardziej godne rozważenia.
  • Zgłoś
Drogi  Rochu,

Przeczytałem Twój wpis o NIENASYCENIU, o paralelach audio i fotografii.
To fantastyczne,trafić w życiu na kogoś kto ma ciekawy sposób myślenia,
kiedy  nawiązuje się ten niewidoczny dobry kontakt i zaczyna się intelektualna
zabawa....
Już wyjaśniam o co chodzi.
Wszystko to co napisałeś o funkcjonowaniu środowiska fotograficznego znam
dobrze i mogę to tylko potwierdzić - jestem artystą fotografikiem ZPAF.
Najmniej bym się spodziewał, że ktoś na forum połączy te dwa światy fotografię
i audio !

Trafiony w czułe miejsce pozwolę sobie na prywatną pogawędkę, bo tak  zapewne
by było gdybyśmy się spotkali gdzieś , może przy drinku, może w cafe jazz.

W gruncie rzeczy wywołałeś  temat: Co ma fotografia do audio ?

Więc ja dorzucam do tematu takie stwierdzenia.
Styczności są takie:

Jedno i drugie to reprodukcja, albo świata obrazów ,albo świata dźwięków.  

I tu i tu, u podstaw leży technika jako medium.

Istotą  wywoływania procesu widzenia i słyszenia jest praca  mózgu  uwarunko-
wana  psychofizjologiczne, kulturowo, estetycznie, itp.

To tyle na szybko , żeby wypunktować to najważniejsze.
Paralele między foto i audio są więc i to spore .

Na marginesie rozpracowanie od strony teoretycznej funkcjonowania procesu reprodukcji
audio  jest prawie żadne i to niestety kładzie mocnym cieniem na tej branży,
stąd taka dezynwoltura .

I na koniec , Twoje sięgniecie po odniesienia do fotografii w ocenie zachowań kolegów audiofili
są całkowicie trafne !
Ta zbieżność Twoich odniesień wziętych z fotografii i mojej drogi do Audio -
niesamowita.
I  tu się muszę przyznać , że bez wiedzy, którą nabyłem stopniowo w dziedzinie
fotografii,zdobywanej z jednej strony z ciekawości , a z drugiej po to by mieć materiał
do zajęć ze studentami,byłoby mi ciężko odnaleźć się w nowej dla mnie dziedzinie
jaką jest audio. W końcu ładnych parę lat pracy nie poszło na marne.


Dorzucę jeszcze jedno kryterium  dla hi-endu. Jest dobrze wtedy, kiedy zachwyca
nas muzyka,a sprzęt gdzieś znika jakby go nie było.
Sprzęt ma być niezauważalny !
Jak się uwaga skupia na sprzęcie to nie jest to, o co chodzi, medium nie może
zastępować roli przekazu.

Teraz już chyba jasne, dlaczego " musiałem "  ten tekst napisać,nie mogłem nie
zareagować.

Pozdrawiam
Mariusz  Olszewski




A jeszcze mam anegdotkę :

Słynnego fotografika Helmuta Newtona ,
którego twórczość można zamknąć słowami - "  Wytworność - Magia- Sex ",
pytano  często :  jakim aparatem robi swoje zdjęcia ?
Na co on odpowiadał zawsze: wskazując palcem na swoje czoło,
a po chwili dodawał: ja to tym robię !
A kamerą tylko to uwieczniam.
  • Zgłoś
marcin9999, 10 Cze 2008, 16:40
>Qubric _> kurcze chyba troche wymiesząłeś Redakcje z błotem za bardzo... <

Hehehe... Nie Redakcję tylko najwyżej autora tekstu przedrukowanego z Hi-Fidelity. Autorem tym jak się okazuje - czego wcześniej nie zauważyłem nawet - jest Mr.Velum.
Człowiek, który wepchnął kabel zasilający w węża ogrodniczego :)))
Co samo w sobie wyczynem nie jest - wiele większym niż wmówienie audiofilitykom drogocennego wpływu na brzmienie.

Z tej perspektywy czytając o pasji imć Veluma do audio i o tym jak ciężką drogę przebył od zajęć ze studentami do produkcji drutów (po 2,4tys.-PLN sprzedawanych w niekończącej się promocji po 900,-PLN) należy jedno uznać za pewne - zajęcia z marketingu okazały się widocznie mniej opłacalne. I mniej pociągające od pasji zarabiania pieniędzy na wciskaniu kitu frajerom :)

A poza tym... felieton równie sensowny jak strona internetowa kabli Velum.
  • Zgłoś
Qubric>

Jeżeli o mnie chodzi to jeżeli kabel dobrze gra, to może byc wąż ogrodowy albo sznur od nocnej lampki. Cena jest tylko kwestią umowną i wcale nie musi odzwierciedlać tzw. wkładu materialnego.
Piszę te słowa słuchając właśnie jak grają moje kolumienki podpięte srebrną taśmą od jakiegoś antycznego mainfraima IBM.
  • Zgłoś
Drogi Velum

Jest jeszcze jedna stycznośc pomiedzy audio a fotografią.
Działanie na wyobraźnię.
Jedno i drugie medium przekazuje niewielką część informacji, kontekstu rejestrowanej sytuacji (nie wiem jak to nazwać) jaka oddziałuje na artystę. To co zarejestrowano, jak to zrobiono jest przeciez elementem twórczym.
Reszty mozemy sie tylko domyślać. Ale często to domyślanie się jest najpiekniejszym elementem odbioru dzieła.
  • Zgłoś
Drogi  Rochu,

Znów znakomity  strzał z Twojej strony, trafiający w istotę sprawy.
Rozumiem dobrze o co Ci chodzi.
Obraz z fotografii, czy dźwięki z głośników to stymulatory naszej wyobraźni.
Jeżeli uda się przenieść człowieka w inny świat , prawie taki jak realny,
jednak istniejący tylko w naszej świadomości , to jest spełniony warunek dla
zaistnienia SZTUKI.
Muzyka ma tą przewagę nad fotografią , że jest tworem całkowicie abstrakcyjnym
i rozwija się jednocześnie w czasie i przestrzeni, a to stwarza o wiele większe
możliwości dla wyobraźni.
Muzyka daje możliwość snucia  opowieści, a jaka będzie ta opowieść zależy od
naszego doświadczenia, wrażliwości i wyobraźni.
Wejście w ten świat wymaga wysiłku, nie wszystkie możliwości otwierają się
automatycznie.
Trzeba ćwiczyć,ćwiczyć, trenować wyobraźnię ,aby odkrywać coraz to głębsze zasoby opowieści.
To rodzaj sportu dla umysłu, który przynosi tyle przyjemności.
Wielka Przygoda.
Ty nazywasz proces wypełniania opowieści w wyobraźni " domyślaniem się " -
to jakby spojrzenie trochę  bardziej intuicyjne. Naturalnie ,cały czas
podczas słuchania staramy się odtworzyć treść tego co nas płynie, musimy w lot łapać
sygnały, domyślać się ich znaczenia.
Najważniejsze , że czujesz o co chodzi !I to Dobrze czujesz  !
Tu cały czas myślimy i mówimy  o tym samym.
Jest, jak zwykle tylko problem , jak to opisać.
Można bezdusznie naukowym językiem , można poetycko-artystycznie.
Jednak, trzeba to przede wszystkim czuć.

Niestety,  ten świat nie jest dostępny dla wszystkich.
Kto nie doświadczył opisywanych tu " przygód " , to nie wie o czym my tu mówimy.
Wszelkie próby wyjaśniania będą jałowe, bo z wrażliwością trzeba się urodzić!
  • Zgłoś
Rochu - dobrze to gra także kabel za 10 złotych i w celu poprawy brzmienia nie trzeba go wpychać w węża ogrodniczego bo to jego brzmienia nie zmieni. Zmieni natomiast cenę którą będzie sobie można dowolnie ustalić na oszukańczym poziomie – takim samym jak oszukańcza jest niby produkcja nibykabli.
Cena jest kwestią umowy wyłącznie w warunkach równego dostępu do informacji przez obie strony umowy. Kiedy rzeczywisty produkt jest maskowany np. wężem ogrodniczym by stwarzał wrażenie czegoś więcej niż jest, to znaczy że jedna ze stron jest celowo wprowadzana w błąd, by uniemożliwić jej prawidłową ocenę wartości produktu.
Istnieje pojecie godziwego wynagrodzenia. Cena uzyskana przy pomocy zamaskowania rzeczywistej wartości rynkowej przedmiotu niewątpliwie do takich się nie zalicza.

Twoja polemika ze mną tutaj jest bezprzedmiotowa bowiem imć Velum zapłacił Redakcji za reklamę i tylko jego krytyczne poglądy można teraz prezentować. Krytyka oszukańczych praktyk tejże firmy kablarskiej jest niedopuszczalna i moje kolejne wpisy na ten temat będą usuwane - tak jak poprzedni (LOL)
  • Zgłoś

Redaktor
14.06.2008 12:49
Qubric, twoje wpisy nie są polemiką, bowiem są całkowicie nie na temat. Zamiast dyskutować z zawartością artykułu, atakujesz osobiście jego autora, z sobie znanych powodów. Ataki osobiste będą, owszem, nadal usuwane. Zwłaszcza wtedy, kiedy opierają się na nieprawdzie, tak jak ten: "Twoja polemika ze mną tutaj jest bezprzedmiotowa bowiem imć Velum zapłacił Redakcji za reklamę i tylko jego krytyczne poglądy można teraz prezentować." Autor artykułu nie zapłacił ani "redakcji" ani właścicielowi serwisu Audiostereo za żadną reklamę. Na tym polega trudność dyskusji z tropicielami Układu: nie potrzebują faktów, wystarczy im intuicja. Takie coś odsłania bardziej autora napastliwego wpisu, niż jego adwersarza. Wstyd. Proponuję ci w ramach eksperymentu napisanie artykułu równie dobrego, jak artykuł p. Olszewskiego. Z przyjemnością go zamieszczę, beż żadnej "zapłaty za reklamę". I kiedy pan Olszewski będzie cię wtedy po chamsku atakował, chętnie wezmę cię w obronę i nawet każę wyciąć jego wpisy.
  • Zgłoś
Nie masz uprawnień do pisania komentarzy. Zarejestruj się lub zaloguj.
Jeśli posiadasz już konto na Facebooku, możesz się zalogować bez rejestracji ( logowanie przez Facebook).



Zobacz też

Test odtwarzacz Accustic Arts CD-Player1

Odtwarzacz plików Blacknote DSS 30 Tube Improved

A.R. personal hits 2012

Audio Show 2014 część 6: Radisson Blu Sobieski, piętro czwarte.

iFi SPDIF iPurifier

Wyszukaj Artykuł

Przystępując do Klubu zyskujesz:

  • Dostęp do dodatkowych artykułów i testów sprzętu
  • Promowanie zamieszczonych ogłoszeń sprzedaży lub kupna
  • Zniżki na zakupy w sklepach partnerskich
  • Kartę członkowską Klubu
  • Możliwość udziału w cyklicznych spotkaniach klubowiczów:
    • spotkania ze specjalistami z branży audio
    • spotkania z innymi audiofilami
    • darmowy catering
  • Przypisanie do grupy "Klubowicz" na forum, a co za tym idzie:
    • większą skrzynkę na wiadomości PW
    • możliwość edycji własnych postów przez 30 minut od publikacji
    • większe limity na umieszczane załączniki
    • większe limity w zakładce Galeria
    • większe limity w zakładce Blogi
    • możliwość tworzenia blogów prywatnych i tylko dla przyjaciół

Najnowsze komentarze





Klub.AudioStereo.pl - Artykuły, porady, felietony, konkursy, recenzje audio, testy sprzętu i wiele innych ciekawych informacji.
Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

Na naszej stronie wykorzystujemy ciasteczka (ang. cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej - więcej o tym w Naszej polityce prywatności. W każdej chwili możesz wyłączyć ten mechanizm w ustawieniach swojej przeglądarki. Korzystanie z naszego serwisu bez zmiany ustawień dotyczących cookies, umieszcza je w pamięci Twojego urządzenia.

Akceptuję   Zmiana ustawień