Skocz do zawartości

Audiostereo.pl: Audiostereo Forum - Audiostereo.pl


Logo Magazyn
Witamy ponownie, Gość


ModWright LS36.5

29.03.2014 22:00 | lulu w Przedwzmacniacz
  • Nie możesz edytować tego wpisu
Wygląd urządzenia ModWright LS36.5 nie zwraca zbytnio uwagi. Jest skromny. Ponoć skromna elegancja świadczy o klasie. Nie mniej wprawne oko audiofila potrafi docenić precyzję wykonania i urok urządzenia.
Na panelu frontowym widnieją cztery przyciski (w poprzedniej wersji były to przełączniki hebelkowe). Włącznik sieciowy, odwracacz fazy, przycisk „mute” oraz „by pass” do urządzeń audio wizualnych. W centralnej części przełącznik źródła i najdalej po stronie prawej potencjometr głośności. Po stronie lewej widnieje duże logo producenta i nad nim  nazwa misternie wygrawerowana, prawdopodobnie laserowo. Urządzenie wyposażono w zdalną regulację głośności. Pilot dość skromny z jedynie podstawowymi funkcjami.

IMG_0001.JPG   IMG_0003.JPG IMG_0008.JPG

Na ścianie tylnej standardowo gniazda RCA do podłączenia czterech źródeł, wyjścia RCA na dwie końcówki oraz co stosunkowo rzadko spotykane w urządzeniach lampowych jedno wyjście zbalansowane XLR dla końcówki mocy i jedno wejście  zbalansowane XLR dla źródła. Lampy zastosowane w urządzeniu to podwójne triody 6N30 które przede wszystkim charakteryzują się doskonałym przetwarzaniem basu a przynajmniej takie są moje doświadczenia z urządzeniami je wykorzystującymi. Poza tym wewnątrz znajdziemy kondensatory sygnowane logiem producenta oraz lampowy prostownik w zasilaniu wykorzystujący lampę 5A4C. Jest więc możliwość zmiany brzmienia poprzez wymianę lamp na innych producentów. Wnętrze wygląda niezwykle schludnie, ciesząc oko audiofila.


IMG_0006.JPG IMG_0002.JPG

  

Przedwzmacniacz wykorzystałem do wysterowania końcówki  mocy Bel Canto SE na pojedynczej triodzie 845, 2x38W,  końcówki Abyssound ASX-2000 o mocy 2x80W/8Ω oraz lampowej końcówki mocy Feliks Audio 300B SE custom.
Odsłuch przedwzmacniacza rozpocząłem jak zwykle od muzyki klasycznej.

Koncertów fortepianowych Sergiusza Rachmaninowa, Piotra Czajkowskiego, symfonii Gustawa Mahlera oraz Requiem Mozarta. Wszak wiadomo, że duże składy muzyczne są najtrudniejszą próbą do przebrnięcia przez systemy audio. Na drugi ogień poszły mniejsze składy instrumentalne, moje ulubione jazzowe tria Jarrett, Peackock, DeJohnette i Esbjorn Svensson Trio,  płyty z partiami wokalami Patrici Barber i Diany Krall oraz muzyka Pata Matheny zawsze obfitująca w  bogate instrumentalne kompozycje. Oczywiste stało się, że przy każdej zmianie wzmacniacza mocy jak i rodzaju muzyki przedwzmacniacz ujawniał inny charakter brzmienia. Zawsze jednak muzyka płynąca z głośników była dynamiczna, wyjątkowo klarowna, gładka i jednocześnie soczysta.- i do tego pełna emocji. A taki rodzaj brzmienia jest osiągalny dzięki zastosowaniu techniki lampowej, dlatego też nie od dzisiaj jestem wielbicielem próżniowych baniek, zarówno w przedwzmacniaczach, końcówkach mocy, czy też wzmacniaczach zintegrowanych. Nie oznacza to jednak wcale, że technika półprzewodnikowa jest mi obca co widać po towarzyszącej amplifikacji.

Wróćmy jednak do charakteru brzmienia ModWrighta.
Już  na samym początku zwróciła moją uwagę  scena dźwiękowa. Była ona uporządkowana i naturalna z nutką ocieplenia i przy tym rozciągająca się raczej w głąb sceny i na boki, wychodząc poza linię boczną głośników bardziej niż ku słuchaczowi.  Żadnego bałaganu nawet przy bardzo głośnym odsłuchu. Zaskakiwała swoboda i wręcz koncertowa dynamika brzmienia. To co prezentuje  przedwzmacniacz jest godne pochwały bez względu na rodzaj materiału muzycznego, zarówno w małych składach instrumentalnych jak i symfonice. Wszystkie zakresy pasma są tu  doskonale zrównoważone. Nic nie wybija się przed szereg. Jest  czytelne i konturowe, i choć muzyki nie rozkładamy na czynniki pierwsze co mogłoby być naturalną cechą odsłuchu audiofilskiego, ale słuchamy jej jako całości. Niskie tony, mimo lekkiego zaokrąglenia w najniższych partiach,  przykuły moją uwagę. Nie były rozwlekłe, dudniące czy niedostatecznie kontrolowane. Nic z tych rzeczy. Raczej kolorowe, wybrzmiewające i schodzące naprawdę nisko.
Czytając często recenzje i opisy brzmienia kontrabasu spotykam się z opisem mówiącym o tym na ile słyszymy drgania strun a ile w brzmieniu jest rezonansu pudła. Oczywiście ma to związek ze sposobem nagrania instrumentu i techniki jaką posługuje się muzyk i  ModWright świetnie to pokazuje. Pod tym względem jest bardzo wyważony lub może powinienem użyć sformułowania, zrównoważony. Wiem też, że duża część melomanów czy audiofilów taką prezentacje preferuje i oczywiści nie mam nic przeciwko temu choć wolę, może błędnie oceniając, więcej „struny” niż „pudła”.  

Podobne odczucia towarzyszyły mi przy słuchaniu fortepianu. Choć w tym przypadku zakres niskich tonów był bardzo zróżnicowany a przy tym zrównoważony. Zależnie od intencji muzyka konturowy i twardy lub zmiękczony.  Średnie częstotliwości przedwzmacniacz traktuje z należytą uwagą jak na lampę przystało. Najlepiej słychać to w muzyce wokalnej. Głosy ludzkie odtwarzane są po prostu naturalnie. Nic dodać nic ująć. Czarują bezpośredniością, barwą. Czuć emocje artysty. Przeciwnemu skrajowi pasma w wykonaniu Mod Wrighta   też niczego nie zarzucimy. Jest precyzyjny, konturowy,  nigdy ostry czy drażniący. Przy tym nie odnosimy też wrażenia wycofania czy też zaokrąglenia tonów wysokich typowego dla „tanich” urządzeń lampowych. Efektem takiej prezentacji jest wrażenie dużej przestrzenności muzyki i nasycenia  wszelkimi drobiazgami z niej wydobywanymi. Zjawisko spotykane jedynie w najdroższych konstrukcjach. Przyznać jednak muszę, że w tym wypadku moje ulubione triody musiały ustąpić miejsca tranzystorowej końcówce w klasie A. To był doskonały mariaż.
Osobom, które poszukują przedwzmacniacza neutralnego a przy tym dynamicznego i wyjątkowo barwnego polecam z całego serca.

Dane techniczne (wg producenta):
Wymiary, W/S/G: 12/44/32cm
Waga: 12kg
Wzmocnienie: 12 dB
Impedancja wejściowa: 50 kΩ
Impedancja wyjściowa: 110 Ω
Pasmo przenoszenia (+/-1 dB): 20 Hz-100 kHz
Poziom szumu: -120db


System:
Końcówki mocy: Abyssound ASX-2000,  Bel Canto 845 SE, Felix Audio 300B
Odtwarzacz: Esoteric SA-50
Kable głośnikowe: Acoustic Zen Hologram II, Naim Naca
Kable RCA: DIY
Kable zasilające: DIY, Neel N7ES
Głośniki: Akustyk AR3

Załączone miniatury

  • IMG_0004.JPG
  • IMG_0005.JPG

Zobacz też

USB DAC Audinst HUD-mx1

Heathrow Hi-Fi - bilet do raju

Test wzmacniacza Aaron No.1a

Trigon Chronolog

Polk Audio RTi A9

Wyszukaj Artykuł

Przystępując do Klubu zyskujesz:

  • Dostęp do dodatkowych artykułów i testów sprzętu
  • Promowanie zamieszczonych ogłoszeń sprzedaży lub kupna
  • Zniżki na zakupy w sklepach partnerskich
  • Kartę członkowską Klubu
  • Możliwość udziału w cyklicznych spotkaniach klubowiczów:
    • spotkania ze specjalistami z branży audio
    • spotkania z innymi audiofilami
    • darmowy catering
  • Przypisanie do grupy "Klubowicz" na forum, a co za tym idzie:
    • większą skrzynkę na wiadomości PW
    • możliwość edycji własnych postów przez 30 minut od publikacji
    • większe limity na umieszczane załączniki
    • większe limity w zakładce Galeria
    • większe limity w zakładce Blogi
    • możliwość tworzenia blogów prywatnych i tylko dla przyjaciół


Najnowsze komentarze





Klub.AudioStereo.pl - Artykuły, porady, felietony, konkursy, recenzje audio, testy sprzętu i wiele innych ciekawych informacji.
Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

Audiostereo dokłada wszelkich starań, aby traktować użytkowników uczciwie i otwarcie, przy uwzględnieniu najlepszych praktyk. Korzystając z naszej strony wyrażasz zgodę na wykorzystywanie przez nas plików cookies, w celu zapewnienia Ci wygody podczas przeglądania naszego serwisu. Aby dowiedzieć się więcej na temat cookies oraz w jaki sposób z nich korzystamy, kliknij tutaj