Skocz do zawartości

Audiostereo.pl: Audiostereo Forum - Audiostereo.pl


Logo
Witamy ponownie, Gość

Indiana Line Tesi 260 – przetestuj to sam!

Zapraszamy do kolejnej rundy "przetestuj to sam", tym razem do wygrania mamy kolumny o wartości 1349 pln!
Dołączona grafika

Wystarczy przetestować kolumny podstawkowe Indiana Line Tesi 260 i napisać ciekawą recenzję!

Ponadto osoby głosujące mają szansę wygrać subskrypcje klubu AS. Dla głosujących rozdamy 5 subskrypcji.

Indiana Line Tesi 260 - szczegółowe informacje
http://indianaline.rafko.pl/produkty.php?sr=tesi&pr=Tesi%20260N

Skrót recenzji z klubu Audiostereo.pl:

Zalety:

- Ładne wysokie tony, dźwięczne i rozdzielcze,
- Muzykalna średnica będąca najlepszą częścią pasma, oddająca całą paletę barw,
- Dobry bas, odpowiednio dociążający brzmienie,
- Znakomita precyzyjna i przestrzenna scena,
- Doskonały atak i konturowość  w większości pasma,
- Precyzyjnie wykonana obudowa,
- Dobrej klasy zaciski głośnikowe,


Wady:
- W tej cenie praktycznie brak,
- W porównaniu do znacznie droższych monitorów, trzeba wspomnieć o pewnym rozmiękczeniu najniższych częstotliwości i ich mniejszej potędze, a także o mniejszym blasku wysokich tonów.
- Wpadający w wibracje papierowy tunel bass reflex.



Kolumny grają ponadprzeciętnie, w swojej kategorii cenowej. Godnych rywali można dla nich znaleźć dopiero o kilka klas wyżej, gdzie trzeba wydać wielokrotność ceny Indian.

Przeczytaj całą recenzję w klubie Audiostereo.pl
http://www.klub.audiostereo.pl/artykuly/niezwykle-indiana-line-tesi-260-art362.html

Warunki wzięcia udziału w konkursie:
1. Napisanie recenzji testowanego sprzętu i zamieszczenie jej w serwisie Audiostereo.pl
2. W konkursie mogą wziąć osoby powyżej 18 roku życia.
3. Sprzęt zostanie dostarczony tylko do tych osób, które wylegitymują się ważnym dowodem osobistym.
4. Firma RAFKO pokrywa koszty wysyłki kurierskiej w obie strony.
5. Kolejność wysyłki testowanych kolumn zależy od kolejności zgłaszania się osób.
6. Firma RAFKO zastrzega sobie prawo do pominięcia w wysyłce sprzętu do osób, z którymi istnieje utrudniony kontakt (w szczególności telefoniczny).
7. Osoba, która otrzyma do testów kolumny zobowiązana jest zwrócić go kurierowi w ciągu 48 godzin od momentu zakończenia testów. W przypadku niedotrzymania terminu uczestnik zostaje wyłączony z konkursu.
8 . Czas trwania testów: przewidujemy, że test nie powinien trwać dłużej niż 7 dni. W przypadku członków Klubu Audiostereo test trwa aż 14 dni!
9. Weryfikacja danych osobowych uczestników:

Wszystkich zainteresowanych prosimy o przelanie 1zł w celu weryfikacji na konto:
mBank - Bankowość Detaliczna BRE Banku SA
nr konta: 61114020040000300236667916

Sprzęt zostanie wysłany na adres nadawcy przelewu (nie dopuszczamy żadnych modyfikacji w tej kwestii) w tytule przelewu proszę OBOWIĄZKOWO wpisać nick z forum, numer telefonu komórkowego oraz numer karty (dotyczy jedynie klubowiczów).
10. Nagrodą konkursową jest egzemplarz, który bierze udział w testach - w przypadku zniszczenia testowego egzemplarza konkurs może zostać rozstrzygnięty bez wręczenia nagrody.
11. Osoby, które nadeślą recenzję zezwalają na bezpłatne ich przetwarzanie oraz publikowanie przez organizatorów konkursu w dowolnej formie, w tym na stronie internetowej producenta lub dystrybutora oraz w materiałach reklamowych – internetowych lub drukowanych
12. Zwycięzca testu zostanie wyłoniony w wolnym głosowaniu. Prawo głosu przysługuje osobom, które zarejestrowały konto nie później niż dzień przed ogłoszeniem konkursu.
13. W przypadku znacznej liczby osób chętnych do uczestniczenia w konkursie organizatorzy zastrzegają sobie prawo do wytypowania wybranych użytkowników. Decydującymi argumentami będą: ilość postów na forum, częstotliwość aktywności, kultura słowa oraz osobista używana na forum, doświadczenie w testowaniu sprzętu hi-fi.
14. Organizator konkursu: Portal Audiostereo.pl, dystrybutor Indiana Line (www.indianaline.rafko.pl) firma RAFKO (www.rafko.com).

Zgłoszenia od osób zainteresowanych testowaniem przyjmujemy na tej stronie - wystarczy kliknąć "zgłaszam się".

Wszelkie wątpliwości, uwagi i sprawy bieżące proszę zgłaszać do Andrzeja Lemańskiego z RAFKO:
e-mail: marketing@rafko.com
tel.: 85 747 97 58
w godz 8-16 pon-pt

Indiana Line Tesi 260 - szczegółowe informacje
http://indianaline.rafko.pl/produkty.php?sr=tesi&pr=Tesi%20260N

Osoby, które zakwalifikowały się do testów:
colcolcol, Melepeta, Avathar, tomek5577, frost1971, nick102, brewka87, StaryM, juras_h, sorella1, roge, stilgar71, slav10, Waluch.





Zwycięzcą konkursu Audiostereo oraz RAFKO został użytkownik o nicku StaryM, który otrzyma włoskie kolumny Indiana Line Tesi 260.

Wśród najczęściej wymienianych plusów Indiana Line Tesi 260 znalazły się:
- bardzo dobre niskie tony
- jakość wykonania obudowy
- czystość dźwięku
- zrównoważone brzmienie
- muzykalność
- stereofonia, przestrzenność brzmienia



 
 
ccs-24402-0-53678200-1360279062.jpgccs-24402-0-79524000-1360279073.jpgccs-24402-0-91649100-1360279068.jpgccs-24402-0-43096200-1360279079.jpg

 
  • Nie możesz dodawać wpisów

OPINIE O INDIANA LINE TESI 260

opinie(10)
Autor: roge
Data dodania: 02.01.2015 20:45
Jakość/cena:
słaby(*) słaby(*) słaby(*) słaby(*) słaby(*)
Ocena ogólna:
słaby(*) słaby(*) słaby(*) słaby(*) słaby(*)
Plusy: Niektórzy lubią dużo lejącego się basu
Minusy: W opisie
Twoja opinia: Wykonanie porządne, okleina położona równo i czysto, matowa, czarna ścianka prezentuje się skromnie i elegancko. Kolumny odbierane wizualnie jako całość wypadają przyzwoicie, nie miałem wrażenia, że jakiś element wygląda tandetnie i został zamontowany w celu obniżenia kosztu produkcji o kolejnego dolara. Zastosowane głośniki wyglądają zaskakująco porządnie i zdecydowanie nie kojarzą się z najtańszymi konstrukcjami. Zaciski głośnikowe mogą sprawić problem posiadaczom grubych kabli. Mocowanie maskownic jest na metalowych kołkach, bardzo podoba mi się to rozwiązanie. Kolumny są zaskakująco głębokie w stosunku do ich wysokości, może sprawić to problem osobom, które zechcą postawić je np. na biurku przy komputerze. Może okazać się, że głośniki są niebezpiecznie blisko głowy słuchacza, co uniemożliwi poprawny odsłuch.

Czytając recenzje i opinie w mediach branżowych można odnieść wrażenie, że mamy do czynienia z wyjątkową okazją zakupu kolumn o niesamowitym stosunku jakości do ceny, mogących konkurować z konstrukcjami dwu, a nawet trzykrotnie droższymi. Niestety tak nie jest, nie dostaniemy mahoniu w cenie sosny. Porównanie z dużo bardziej zaawansowanymi konstrukcjami ukazuje natychmiast kilka charakterystycznych cech brzmienia Indian, mimo że bezpośrednia konfrontacja z moimi Paradigm Studio 100, które są konstrukcjami katalogowo 10 razy droższymi, jest dla Tesi 260 krzywdząca i przypomina walkę bokserską czterolatka z Majkiem Tajsonem. Moja żona po podłączeniu kolumn dostarczonych świeżo przez kuriera zapytała o cenę. Gdy udzieliłem odpowiedzi tysiąc z groszami, stwierdziła: To słychać.

Po dostarczeniu kolumn odpiąłem moje Paradigmy, prowizorycznie rozstawiłem i podłączyłem Indiany, przerzuciłem na szybko kilka płyt i zniesmaczony odstawiłem kolumny na półkę, bo to co usłyszałem nie miało nic wspólnego z obietnicami recenzentów. Wszystko oprócz stereofonii było mocno takie sobie, po prostu nieciekawe i mało wciągające. W tym momencie rozpoczęła się tygodniowa walka z audiofilską materią, testowanie różnych kombinacji sprzętu, który mam w domu. Jak to możliwe? Na początku zadałem sobie takie pytanie, bo przecież nie podłączyłem ich do chińskiej miniwieży, tylko do Krella KAV-300i i Asusa Xonar Essence One. Pierwsze wrażenia były następujące: W zależności od nagrania dźwięk przymulony delikatnie lub bardzo, bas potrafi zadudnić nieprzyjemnie, dobre stereo. Kolumny wchodzą w silną interakcję z pomieszczeniem, żeby bas był słuchalny trzeba było siedzieć w "sweet spocie", w przeciwnym wypadku, gdy np. usiadłem na kanapie pod ścianą bas dudnił. Nie mam w zwyczaju przywiązywania szczególnej uwagi do miejsca odsłuchu, bo tak naprawdę nie muszę z kolumnami, których używam na co dzień. Indiany mnie do tego zmusiły. Ostatecznie Indiany stanęły na prowizorycznych podstawkach o wysokości 55cm, w odległości 1,8m od siebie i około 1m od tylnej ściany. Być może dalsze eksperymenty z ustawieniem dałyby lepsze rezultaty, ale z powodu braku czasu na przemeblowanie pokoju nie dałem rady ich przeprowadzić. Próbowałem też zatykać otwory bas-refleks, owszem basu było mniej, ale nie dało to jakiegoś wyraźnego efektu poprawy przejrzystości brzmienia. Mimo tego uważam, że producent powinien dodawać w zestawie gąbki do bas-refleksu. Następnym krokiem była zmiana konfiguracji wzmacniaczy operacyjnych w Asusie. Używałem kombinacji dającej przyciemniony i nasycony dźwięk, który jednak w połączeniu z Paradigmami na pewno nie był przymulony i nudny. Nowy sprzęt, nowe wymagania, włożyłem więc z powrotem zestaw fabryczny z wersji +, czyli 4x NE5532 i 2x LM4562. Sytuacja uległa poprawie, ale mimo wszystko dalej bardzo dużo zależało od konkretnego nagrania, czyli niektóre płyty brzmiały przyzwoicie, a niektóre muliły mniej lub bardziej. Postanowiłem sprawdzić jak spiszą się z innym wzmacniaczem. Podłączenie Onkyo A-9711 dało poprawę brzmienia. Onkyo gra mocnym basem, w porównaniu do Krella ma wycofaną i mniej nasyconą średnicę, brzmienie nie jest tak gładkie. W połączeniu z Tesi 260 dźwięk stał się bardziej żywy, wymienione wyżej cechy brzmienia pozostały nadal słyszalne, aczkolwiek w nieco bardziej akceptowalnej formie. Dla mnie wniosek jest taki, te kolumienki powinny być łączone z budżetowym sprzętem, któremu właśnie często brakuje basu, nie ma nasyconej średnicy, a brak gładkości brzmienia Tesi odfiltrują i pokażą jako czynnik ożywiający dźwięk. Tak się szczęśliwie złożyło, że w czasie trwania testu Indian miałem dostęp do następujących kolumn: Paradigm Studio 100v5, Paradigm Studio 10v5, Dynaudio 52SE, Tannoy M1. O ile trzy pierwsze pozycje z listy, z racji ceny nie są dobrymi konkurentami do testów, to Tannoy M1 nadaje się jak najbardziej do porównań. Gdybym nie miał dostępu do kolumienek Tannoya, ta recenzja może byłaby przychylniejsza dla Indian. Indiany usiłują pewne rzeczy robić na siłę, za wszelką cenę starają się udawać dużo większe kolumny, co niekoniecznie im się udaje. Tannoye nic nie udają, nie starają się łamać praw fizyki, za to podłączenie ich zamiast Paradigmów Studio 100, nie powoduje zgryźliwych komentarzy słuchaczy, jak było w przypadku Tesi 260.

Kolumienki, mimo skromnych rozmiarów, mają dość mocny bas. Piszę dość mocny, bo porównanie z Dynaudio 52SE pokazuje im natychmiast miejsce w szeregu, ale na pewno nie powinno go nikomu brakować. Mi przynajmniej nie brakowało, wręcz przeciwnie, wolę mniej basu, ale lepszej jakości. Tesi 260 grają na basie plamami dźwięku, dźwięk jest tłusty, ale brakuje mu konturu i dynamiki. Prawa fizyki są nieubłagane, kolumienki próbują grać dźwiękiem większym niż wskazują to ich rozmiary. Prawie się to udaje, bo na normalnym repertuarze nie słychać drastycznego obcięcia pasma z dołu i zupełnego zaniku pewnych dźwięków, jak ma to miejsce w wielu małych monitorkach. Okupione to jest wyraźnym podbiciem górnego basu, a właściwie przełomu basu i średnicy. Daje to efekt ogólnego zmulenia dźwięku i nie podoba mi się zupełnie w tych kolumnach. W zależności od nagrania bas potrafi być w miarę poprawny lub bezlitośnie buczy w swoich górnych rejestrach, męcząc słuchacza.

Średnica jest podkręcona i nasycona, dźwięki są głębokie i wyraźne, ale tak jak w przypadku basu, mamy tylko plamy dźwięku, szczegóły artykulacji wokali są nieobecne. Pewne dźwięki były zdecydowanie podbite w stosunku do mojego sprzętu, jak dla mnie to plus, wokale były pogrubione i przybliżone. Dynamika średnicy lepsza niż basu, ale wszystko nadal takie grubo ciosane, bez szczegółów. Mam wrażenie, że gdyby bas był bardziej zdyscyplinowany i nie wjeżdżał na średnicę, to balans tonalny byłby ciekawszy.

Wysokie są zaskakująco poprawne, w stosunku do podkręconego basu i średnicy, są zwyczajnie normalne, bez super szczegółowości i krystaliczności, ale też bez natarczywości. W sumie miałem wrażenie, że wysokie są oderwane od reszty pasma przez swoją inność, a raczej normalność.
Wyraźnie słychać zmiany w konfiguracji dołączanego sprzętu, także kabli. Scena jest szeroka i wybudowaną za linią kolumn.

Podsumowując - kolumny mają własny, wyraźnie zaznaczony charakter, brzmienie jest zbasowane i uspokojone, a raczej przyciemnione, nie ma mowy o agresji i natarczywości, nie ma też uderzenia i pazura. Dźwięk wyraźnie został "zrobiony", kosztem neutralności mamy przerysowany bas i wypchniętą średnicę. Brzmienie nie jest wciągające, to zwykłe, nudne hi-fi.
Jak długo posiadasz oceniany sprzęt?: krócej niż 1 miesiąc
Gdzie kupiłeś/aś oceniany sprzęt?: Dostałem do testu
Ile zapłaciłeś/aś?: 0 zł
Dlaczego wybrałeś/aś ten sprzęt?: Miałem okazję posłuchać
Z czym porównywałeś/aś przed decyzją o zakupie?: Z niczym
Podaj zestaw w jakim używany jest oceniany sprzęt: Asus Xonar Essence One, Krell KAV-300i, Onkyo A-9711, Paradigm Studio 100 v.5, Dynaudio 52SE, Tannoy M1, Paradigm Studio 10 v.5
^ do góry
Autor: slav10
Data dodania: 08.08.2013 13:41
Jakość/cena:
bardzo dobry(****) bardzo dobry(****) bardzo dobry(****) bardzo dobry(****) bardzo dobry(****)
Ocena ogólna:
bardzo dobry(****) bardzo dobry(****) bardzo dobry(****) bardzo dobry(****) bardzo dobry(****)
Plusy: - cena
- jakość wykonania
- stereofonia
- dosyć szczegółowe
- potrafią dobrze oddać niskie tony
- dobra dynamika
- łatwe do ustawienia – bass refleks z przodu
Minusy: - wrażliwe na jakość nagrania – te lepiej nagrane przedstawiają dobrze, starsze lub gorzej nagrane przedstawiają nieciekawie
- zbyt mało rozciągnięte skraje pasma
- wysokie tony nie wybijają się ponad przeciętność
- raczej nie do nagrań akustycznych
Twoja opinia: Dzięki uprzejmości Firmy Rafko miałem przyjemność przez okres tygodnia testować kolumny podstawkowe Indiana Line Tessi 260.

BUDOWA
Po rozpakowaniu pudła z przesyłką oczom moim ukazały się dwie czarne skrzynki. Kolumny są dość wąskie o średniej wysokości i znacznej głębokości – wymiary 175x340x300mm. Z założoną maskownicą wyglądają przeciętnie – ani jakoś specjalnie ładnie ani brzydko. Po ściągnięciu maskownic ich wygląd zmienia się całkowicie. Na frontowej płycie znajduje się 26mm jedwabna kopułka otoczona chromowanym pierścieniem, poniżej dość duży 16 cm woofer z korektorem fazy co jest raczej rzadko spotykane w tej klasie cenowej kolumn oraz otwór bas refleks. Płyta czołowa wykończona jest w kolorze czarny mat. Całość robi całkiem dobre wrażenie, które wraz z upływem czasu potęguje się.
Od tyłu znajdziemy niezłe pojedyncze zaciski. Są wygodne do podłączenia końcówek typu banan, natomiast znakowanie polaryzacji wymaga poprawy, jest słabo widoczne. Maskownice wykonane są starannie i łatwo się je zdejmuje i zakłada.
Kolumny stoją na czterech gumowych podkładkach. Waga 5.9kg/szt sprawia wrażenie że trzymamy w ręku sprzęt, który powinien dobrze zagrać.

ZESTAW TESTOWY
Testowane Tesi 260 były podpięte pod elektronike Rotela – wzmacniacz RA 1070, odtwarzacz RCD 1072, spięte kablami Chord Odyssey 2oraz interkonektem Van den Hul d300. Ustawione na ciężkich drewnianych standach. Odsłuchy odbywały się po godzinie 21, z tego też powodu nie były sprawdzane na ponadprzeciętnych poziomach głośności. Pokój odsłuchowy 17m2 dobrze wytłumiony.
Kolumny są łatwe do wysterowania. Ciężko jest je natomiast jednoznacznie ocenić co wyniknie z poniższych testów.

TESTY
Testy zacząłem od mojej standardowej płyty testowej puszczając naprzemiennie różne rodzaje muzyki, w następnych dniach odsłuchiwałem już poszczególne płyty.
Przy cięższej muzyce duże znaczenie ma jakość nagranej płyty. Starsze nagrania ACDC nie brzmią tu najlepiej, dźwięk jest dość płaski, nie oddaje żywiołowości nagrań. Unplugged Nirvany również nie porywa. Soundgarden brzmi lepiej, można przyjemnie słuchać, nawet niższe zakresy są oddawane w miarę wiernie. Nowa płyta Lake of Tears brzmi bardzo dobrze. Po jej odsłuchu można by się pokusić o stwierdzenie że kolumny bardzo dobrze radzą sobie w rocku. Dźwięk jest ładnie wypełniony, wysokie tony są prawidłowe, czuć siłę i ciężar nagrania. Kawałki Aerosmith brzmią dobrze, można się rozsiąść i wsłuchać w płytę.
Na próbę włączyłem płytę Prodigy i przy kawałku Smack My Bitch Up trudno jest się nie uśmiechnąć i nie podkręcić wyżej potencjometru. Jest naprawdę dobrze – można się pomylić czy to nadal kolumny podstawkowe czy już podłogowe.
Muzyka nieco lżejsza typu Dire Straits brzmi ładnie. Kolumny przekazują dużo informacji, można bez problemu wyłapać przesunięcia palców po strunach, czy inne dźwięki towarzyszące, które często giną przy odsłuchach. Dream Theater również wypada dobrze. Czuć w tej muzyce przestrzeń, gitary ładnie brzmią. Pink Floyd słucha się z przyjemnością. Dostajemy dużą przestrzeń którą rysują nam kolumny, nie brakuje powietrza w tej muzyce. Przy nagraniu koncertowym Raz Dwa Trzy wypadają przeciętnie, niby wszystko dobrze ale nie przekonują nas, że jest to nagranie na żywo. Przy odsłuchach nagrań Stinga jest dobrze zwłaszcza przy kawałkach bardziej idących w stronę rocka, w tych bardziej jazzowych zaczyna brakować charakterystycznego ciepła. Nick Cave niestety nie dał rady zabrzmieć tak jak powinien. Wokal Cave’a nie był tak charyzmatyczny i głęboki do jakiego jestem przyzwyczajony. Wysokie dźwięki fortepianu wydają się mieć zbyt krótkie wybrzmienia. Na koniec puściłem Loreene McKennitt. Byłem nastawiony na lekkie braki w tej muzyce, jednak zabrzmiała ona nad wyraz dobrze. Kolumny zaplusowały dużą przestrzenią, przekazywały sporą ilość informacji, można się było odprężyć i wsłuchać w tą delikatną muzykę.

PODSUMOWANIE
Oceniając kolumny Indiana Line Tessi 260 nie jestem w stanie ocenić ich jednoznacznie. Z jednej strony zaprezentowały się bardzo dobrze biorąc pod uwagę ich cenę poniżej progu 1500 zł, z drugiej niektóre płyty mogły by zabrzmieć lepiej. I ciężko nawet przypisać je jednoznacznie do jakiegoś konkretnego rodzaju muzyki – mógłbym je sugerować pod rock, pop, rock progresywny. Myślę jednak że są to ciekawe kolumny, które warto przesłuchać biorąc ze sobą swoje ulubione płyty, jednak kupno ich w ciemno odradzałbym.
W końcowym rozrachunku uważam, że są to kolumny wyróżniające się w swoim przedziale cenowym jednak nie są rozwiązaniem uniwersalnym i nie każdemu się spodobają.
Jak długo posiadasz oceniany sprzęt?: krócej niż 1 miesiąc
Gdzie kupiłeś/aś oceniany sprzęt?: wypożyczone do testów
Ile zapłaciłeś/aś?: _
Dlaczego wybrałeś/aś ten sprzęt?: _
Z czym porównywałeś/aś przed decyzją o zakupie?: _
Podaj zestaw w jakim używany jest oceniany sprzęt: wzmacniacz Rotel RA 1070
odtwarzacz Rotel RCD 1072
kable głośnikowe Chord Odyssey 2
interkonekt Van den Hul d300.
^ do góry
Autor: juras_h
Data dodania: 12.07.2013 08:02
Jakość/cena:
bardzo dobry(****) bardzo dobry(****) bardzo dobry(****) bardzo dobry(****) bardzo dobry(****)
Ocena ogólna:
dobry(***) dobry(***) dobry(***) dobry(***) dobry(***)
Plusy: Ładna, estetyczna obudowa, ale bez fajerwerków. Solidne zaciski laboratoryjne z gniazdem bananowym. Brzmienie wyrównane, poprawne.
Minusy: To nie są drogie głośniki i po potoku pochlebnych opinii, mimo przyzwoitego poziomu jak na swoją cenę polecam odsłuch, czy rzeczywiście wpisują się w Twoje oczekiwania.
Twoja opinia: Pierwsze co "rzuca się w oczy" brak jakiś bolesnych podbarwień. Kolumny nie starają się być w czymś wybitne, raczej prezentują wyrównany, przyzwoity poziom. Bas schodzi dość nisko, stopka perkusji była energetyczna, sprężysta. Na Vangelisie "Blade Lanner" całkiem ładnie schodził w dół, na Dead Can Dance też potrafiły zapewnić wystarczającą jego ilość. Wokale lekko ocieplone, gładkie, dość ładne choć nie energetyzujące. To czego głośnikom brakuję to otwartości, blasku, dopełnienia na średnicy nie tyle w jej wadze, co w dokładniejszym wyartykułowaniu informacji o fakturze dźwięków. Np. trąbka ma odpowiednie rozmiary, ale brakuję trochę informacji o jej naturze, chropowatości, papierowej omszałości. Ładnie oddane talerze, ze sporą dawką informacji o naturze ich brzmienia, jednak brakuje więcej życia na górze, nie oddają dobrze ekspresji. Ogólnie określiłbym te kolumny jako posiadające dość przyzwoity i żwawy bas, szczególnie jak na tak niewielkie kolumny, z lekko przygaszoną choć poprawną, miłą średnicą i całkiem przyzwoitymi wysokimi tonami. Kolumny odradzam do użytkowania w dużych pomieszczeniach,  najlepszym rozwiązaniem będzie ich odsłuch w bliskim polu w małych lub średnim pomieszczeniu, gdzie bas będzie w odpowiednich proporcjach do reszty pasma.

Efekty przestrzenne są również całkiem przyzwoite, plany wybudowane w głąb z poprawnym określeniem źródeł pozornych.

Muszę przyznać, że mnie te kolumny nie oczarowały, przez pewnego rodzaju beznamiętność.  Rzetelnie rzecz ujmując trudno im coś zarzucić i właściwie polecam poszukującym odsłuch tych kolumn, bo wielu mogą się podobać. Mi jednak zabrakło czegoś ujmującego, czarującego na średnicy. Przyciągającego do odsłuchów i nie pozwalającego odejść .
Jak długo posiadasz oceniany sprzęt?: krócej niż 1 miesiąc
Gdzie kupiłeś/aś oceniany sprzęt?: Wypożyczone do odsłuchu.
Ile zapłaciłeś/aś?: .
Dlaczego wybrałeś/aś ten sprzęt?: .
Z czym porównywałeś/aś przed decyzją o zakupie?: Castle Howard, Castle Clayd, Castle Trent II, Jamo Concert 8
Podaj zestaw w jakim używany jest oceniany sprzęt: Luxman L-530, Marntz CD 60 NOS DAC "Skorpion" / Topping TP10 MARK 4 podpięty do Lovely Cube jako PRE, DAC TDA 1541, transport Technics SL-P999.
^ do góry
Autor: nick102
Data dodania: 11.07.2013 16:02
Jakość/cena:
bardzo dobry(****) bardzo dobry(****) bardzo dobry(****) bardzo dobry(****) bardzo dobry(****)
Ocena ogólna:
dobry(***) dobry(***) dobry(***) dobry(***) dobry(***)
Plusy: - wysokiej jakości obudowa, dobre głośniki
- muzykalność, czystość i naturalność dźwięku
Minusy:

- słabe, firmowe opakowanie kolumn, mało grubego styropianu zabezpieczającego kolumny w czasie transportu
- trudno je napędzić słabszej mocy wzmacniaczem (np.: lampowym)
- trudno zamocować kable głośnikowe nieposiadające wtyków bananowych
Twoja opinia: Rozwijając temat zalet kolumn, chciałbym podkreślić naturalność i czystość dźwięków wydobywających się z głośników zarówno wysoko jak i nisko tonowych. Wiele kolumn w tej cenie a nawet droższych podstawkowych jak i  podłogowych, potrafi narzucać manierę zniekształcającą dźwięk , powodować piskliwość albo nadmiernie dudnić basem. Indiana Line Tesi 260 zachowują przyzwoitą równowagę. Jedynie przy głośnym  słuchaniu muzyki o ostrym brzmieniu zaczynają się gubić. Tę wadę usprawiedliwia jednak cena tych kolumn. Kolumny mógł bym polecić osobom słuchającym przede wszystkim  muzyki popowej, jazzowej i klasycznej. Rockmenom posiadającym sprzęt odsłuchowy bardziej budżetowy także.
Wykonanie kolumn nie budzi zastrzeżeń. Są solidne, obudowane grubą okleiną i prezentują się estetycznie.
W kategorii wad, od razu w oczy rzuca się słabe zabezpieczenie kolumn w kartonie. Bardzo lekkie   styropiany nie zapewniają w pełni bezpieczeństwa podczas transportu. Głośniki wymagają sprzętu odsłuchowego o dość wysokiej mocy. W wypadku wzmacniaczy lampowych trudno je napędzić i pokrętło głośności trzeba ustawiać na wartościach prawie maksymalnych. Przy podłączaniu kabli głośnikowych, nie zakończonych końcówkami bananowymi, trzeba trochę się napracować przy mocowaniu do gniazd. Gniazda również mogłyby być wyraźniej oznaczone, jeśli chodzi o polaryzację (czarne/czerwone).
Reasumując chciałbym podziękować firmie Rafko, za wypożyczenie kolumn do testów. Ponadto uważam, że w kategorii cenowej 1000-1500 zł wybór Indiana Line Tesi 260 okaże się jak najbardziej trafiony i umili słuchanie muzyki.
Jak długo posiadasz oceniany sprzęt?: krócej niż 1 miesiąc
Gdzie kupiłeś/aś oceniany sprzęt?: -
Ile zapłaciłeś/aś?: -
Dlaczego wybrałeś/aś ten sprzęt?: sprzęt wypożyczony do testów przez Rafko
Z czym porównywałeś/aś przed decyzją o zakupie?:
Podaj zestaw w jakim używany jest oceniany sprzęt: Wzmacniacz lampowy zbudowany na prywatne zamówienie na lampach KT88
Odtwarzacz CD Creek Destiny
Okablowanie: kable (interkonekty oraz głośnikowe) ze srebra produkcji Sonus Oliva
^ do góry
Autor: colcolcol
Data dodania: 01.07.2013 06:48
Jakość/cena:
bardzo dobry(****) bardzo dobry(****) bardzo dobry(****) bardzo dobry(****) bardzo dobry(****)
Ocena ogólna:
dobry(***) dobry(***) dobry(***) dobry(***) dobry(***)
Plusy: - małe
- posiadają zrównoważoną charakterystykę przetwarzania
- dobry bas
- stosunkowo czysty dźwięk
- potrafią znikać a dźwięk potrafi oderwać się od kolumn.
Minusy: - małe
Twoja opinia:

...

- Chcesz je w ogóle podłączać? - zapytała z błyskiem w oku Mlp.
Spojrzałem na ten błysk z zaskoczeniem, potem przeniosłem wzrok ze świeżo otrzymanych Indiana Line - na swoje kolumny.
- Wiesz, chyba powinienem, przecież... - przerwała mi w połowie zdania:
- Heloł! To był żart! - wyglądała na rozbawioną - czekałeś na nie pół roku, mnie też zainteresowały!
Nie podłączyłem ich od razu. Zdjęcia sugerowały większe skrzynki, nie wiem dlaczego nie sprawdziłem wymiarów a teraz zdziiiwiiiooony... 34 cm wysokości.
Wieczorem zwyciężyła ciekawość. Rozpiąłem system i podłączyłem pod Denona 1500 Indiana Line. Od czego zacząć? Hmm, może szybki test 20 Hz i będzie po zawodach? Napiszę w recenzji, że coś plumknęło i przestało grać :-) Przegoniłem durne myśli i dodałem do listy odtwarzania: Michael Jackson - Earth song, Mercedes Sosa - Kyrie, Lars Danielsson - Melange Bleu, Rihanna - Rehab, Stanley Clarke - Passenger 57.
- Załatwimy je w "białych rękawiczkach" - Pomyślałem, ale nie wiem skąd się wzięła u mnie chęć dokopania "indiańcom".
...

- Nie chcę siać mętliku w twojej głowie, ale moim zdaniem jest nieźle - Mlp była zupełnie poważna i przekonana o tym, co mówi.
To wymagające nagrania a Indiana nie poległy. Pokazały pazur:
- Bez walki się nie poddamy! - zdawały się śpiewać poprzez muzykę.
- Ok, dam wam szansę. W takim razie po kolei, test poniżej 40 Hz ze względu na wielkość woofera (16 cm) byłby chwytem poniżej pasa, ale zrobię trzy testy (w  trzech zakresach) na zgodność fazową i test 40 Hz - 65 Hz.
  W zasadzie już od 55 hz w dół  kolumny nie zagrały czysto. Oprócz dźwięku zasadniczego pojawia się druga harmoniczna i wyższe,  które dają złudzenie niskiego basu. W okolicach strojenia zaczyna hałasować tunel, ale trudno było precyzyjnie to strojenie ustalić - powietrze było pompowane przez bas reflex równo, niemal w całym zakresie pomiarowym i praca kolumny bardziej przypominała działanie w komorze otwartej niż w precyzyjnie dostrojonym bas-refleksie. Nie było też, typowego dla bas-refleksu gwałtownego spadku spl. I ciekawa rzecz - trudno je przesterować, nie narażałem ich na duże wychylenia i przy rozsądnym zasilaniu nie pojawił się efekt końca zawieszenia. Zachęcony próbami podałem im jeszcze niższe częstotliwości, z którymi poradziły sobie rewelacyjnie. Sporadyczne pojawienie się w nagraniach 30 Hz nie będzie dla nich zabójcze. Bas w skali bezwzględnej - 4, ale biorąc pod uwagę cenę zestawu i 16 cm woofera - 5!
Średnie były stosunkowo czyste oraz wystarczająco dynamiczne co w połączeniu - w dobrym zestrojeniu - z wysokimi jest chyba największa zaletą tych kolumn. Pojawia się oczywiście efekt kompresji, ale jest na poziomie robienia dyskoteki z pomieszczenia. Raczej nie polecam ich do ostrych nagrań rockowych, ale miło słuchało się damskich wokali, pianina i gitar, a wiec solidne 4!
Wysokie nie były natarczywe, która to przypadłość skazuje część kolumn na dyskwalifikacje w kwalifikacjach :-) Nie ma co liczyć z drugiej strony na jakieś ekstremalne przeżycia z czarnym tłem, ale spotkałem się z dużo gorszym dźwiękiem za większe pieniądze - dobra 4_ka!
Czas na zmianę listy odtwarzania: Louis Armstrong - Wonderful World, Diana Krall - Walk on By, Alan Taylor - The Bit Hotel, Adele - Set Fire .... Amelia - soundtrack czy Maanam - Ta noc do innych jest niepodobna. To nagrania mniej wymagające i z nimi kolumny nie miały problemu.
Dźwięk w żadnym wypadku nie drażnił, nie powodował uczucia niechęci, niczego nie było za dużo a to w tym przedziale cenowym zaleta!
...

- I co? Nie jesteśmy skazane na śmierć przez uduszenie za pomocą 20Hz? - zagadnęły - i "popatrz" jeszcze na rozmiar dźwięku. To nie jest małe plumkanie z małych kolumienek, mamy ambicje! - Puściły oko.
Trudno było nie przyznać im racji.
- Ok, osądziłem was po wyglądzie, mój błąd. - Próbowałem się bronić.
- A znikanie? Wiesz, taka cecha, o którą pytają audiofile - kontynuowały zaczepnie.
- Tak, znikacie, nie macie z tym problemu, ale nie przeginajcie. Brak wam detalu. - Przeszedłem do ataku.
- A niby po co nam detal? - To już była pyskówka.
- No, zabawa, analiza, szczegóły - chciałem coś udowodnić.
- W tej cenie chcesz usłyszeć kosmos? Mądruś. Zrobiono nas optymalnie. Konstrukcja miała nie irytować i pokazać, jak może zagrać muzyka. Mamy zachęcać do mądrego słuchania, prowadzić za rękę w pierwszych krokach, edukować. Jak jesteś taki mądry, zapisz się na przewód habilitacyjny!
Miały rację. Zagrały lepiej niż się spodziewałem. Zatuszowały problemy techniczne nagrań, nie przytłoczyły nadmiarem informacji, nie zdenerwowały obnażeniem kiepskiej pracy realizatora co dało taki efekt, że nie zamartwiałem się tymi problemami przy Tesi.
Przypomniały mi się młodzieńcze lata, kiedy podczas nauki słuchałem muzyki. To kolumny do robienia tła na dobrym poziomie i w dobrym tego słowa - tła - znaczeniu. Bezpretensjonalne i niedbające o swoją pozycję w pokoju.
- Nie zapomnij o nas ;) - dodały na koniec.

Dołączona grafikaDołączona grafika
Jak długo posiadasz oceniany sprzęt?: krócej niż 1 miesiąc
Gdzie kupiłeś/aś oceniany sprzęt?: nie dotyczy
Ile zapłaciłeś/aś?: nie dotyczy
Dlaczego wybrałeś/aś ten sprzęt?: z ciekawości
Z czym porównywałeś/aś przed decyzją o zakupie?: ze swoimi
Podaj zestaw w jakim używany jest oceniany sprzęt: Denon 1500, Nad 326
^ do góry
Autor:
Data dodania: 12.05.2013 19:48
Jakość/cena:
bardzo dobry(****) bardzo dobry(****) bardzo dobry(****) bardzo dobry(****) bardzo dobry(****)
Ocena ogólna:
dobry(***) dobry(***) dobry(***) dobry(***) dobry(***)
Plusy: - relatywnie niewysoka cena
- solidna i dokładna konstrukcja
- muzykalność
Minusy: - gumowe nóżki zostawiają ślady na podłożu
- słychać "przedmuchy" w tunelu b-r
- nieco zniekształceń w zakresie niskiego pasma do 70Hz.
Twoja opinia: Gdy otworzyłem paczkę z Indiana Line Tesi 260, postanowiłem najpierw zapoznać się z nimi organoleptycznie i muszę stwierdzić, że pierwszy kontakt był miły. Kolumienki są wykonane starannie i bardzo dokładnie. Maskownice wyglądają bardzo filigranowo, ale są solidnie przygotowane na ramce ze sztywnej płyty MDF. Mocowanie maskownic też jest bez zarzutu. Porównując z konstrukcją Dali Concept 2 lub Ikon 2, a także z B&W DM686, możemy powiedzieć, że Tesi 260 nie są wykonane gorzej. Przedni panel kolumienek dotykowo jest nawet podobny do DM686 - jest pokryty dość miękkim, matowym i mającym właściwości nieco tłumiące tworzywem. Podsumowując aspekt konstrukcji warto też dodać, że Indiana Line Tesi 260 są dość solidnie skonstruowane nie tylko zewnętrznie. Niewielka obudowa jest również bardzo solidnie wzmocniona wewnątrz.

http://belfer.one.pl/wp-content/uploads/tesi/indiana.jpg

Tesi 260 to zestaw dwudrożny z tekstylną kopułką, która wraz z półokrągłym przetłoczeniem ma 1 1/4 cala, a na jej obudowie znajduje się firmowy napis. Tweeter robi solidne wrażenie i i gra również bardzo ładnie.

http://belfer.one.pl/wp-content/uploads/tesi/tweeter.jpg

Woofer to głośnik średnio i niskotonowy o średnicy 16 cm z korektorem fazy z tworzywa sztucznego. Jest ekranowany magnetycznie więc nawet ustawienie kolumn w niedalekiej odległości od telewizora nie spowoduje problemów.

http://belfer.one.pl/wp-content/uploads/tesi/woofer.jpg

Głośniki współpracują ze sobą przy udziale dość prostej zwrotnicy drugiego rzędu, w której zastosowano dodatkowo rezystory w celu złagodzenia charakterystyki.
Jednak znalazłem pewną wadę. Gdy przestawiałem zestaw i ustawiałem na szafce do zdjęć, zauważyłem, że gumowe stopki kolumn zostawiają ciemny ślad na fornirze, zatem warto po ewentualnym kupnie zdecydować się na zamontowanie kolców lub choćby samoprzylepnych stopek z filcu.

http://belfer.one.pl/wp-content/uploads/tesi/slady.jpg

Na tylnej ściance znajduje się porządny, choć z tworzywa, terminal z bardzo wygodnymi i dobrze skonstruowanymi gniazdami głośnikowymi.

http://belfer.one.pl/wp-content/uploads/tesi/terminal.jpg

Po oględzinach podłączyłem kolumny do wzmacniacza i zacząłem słuchać muzyki. Najpierw chciałem się przyzwyczaić do ich brzmienia, które było nieco inne, niż moich zestawów. Po kilku godzinach słuchania muzyki stwierdziłem, że ich dźwięk jest bardzo przyjemny. Są bardzo muzykalne, używając przenośni można rzec, że dźwięk wychodzi do słuchacza, nęci go i zachęca do delektowania się muzyką. Słuchałem bardzo różnych gatunków muzycznych od klasyki - Bizeta, Ravela i Gershwina po kultowe utwory z epoki rocka - Deep Purple i King Crimson. Włączałem też muzykę czysto instrumentalną, którą lubię - Vollenweidera i Karunesha, a także twórczość muzyków z Mali - Boubacara Traore, Ali Farka Tuore i innych. W każdym repertuarze Tesi 260 pokazywały się od bardzo sympatycznej strony.
Jednak tkwi we mnie ten syndrom "mędrca szkiełka i oka", więc gdy zacząłem dokładniejsze testy i porównania starałem się, by wypadało to możliwie obiektywnie. Porównanie do moich trójdrożnych Seasów nie miało dużego sensu, bo tylko pokazało, że jednak są to niewielkie kolumny podstawkowe i trudno się od Tesi domagać przetwarzania najniższego basu. Już wcześniej umówiłem się z kolegą elektronikiem, który sam skonstruował bardzo ciekawe monitorki DIY na głośnikach STX. Kolega jest fachowcem i jego monitorki grają bardzo dobrze. Jednak porównanie wypadło dość korzystnie dla Tesi, ponieważ miały zdecydowanie lepszą propagację basu. Niemal w ostatniej chwili udało mi się też znaleźć u znajomych znajomego kolumny Dali Concept 2, które znam bardzo dobrze, ale pamięć to jednak nie wszystko. Bezpośrednie porównanie pokazało, że o ile Dali są odrobinę bardziej precyzyjne w odtwarzaniu wysokich tonów, o tyle zakres dźwięków niskich zdecydowanie należy do Tesi.
Jak na razie więc są same zalety. Spróbowałem zmierzyć charakterystykę kolumn i zobaczyć jak to wygląda od strony pomiarowej. Trzeba od razu zastrzec, że jest to pomiar amatorski i zapewne nijak się on ma do profesjonalnych pomiarów w komorze bezechowej.

http://belfer.one.pl/wp-content/uploads/tesi/tesi2.png

Jednak widać przede wszystkim to, że deklarowane pasmo od 45Hz faktycznie jest. Górna część wykresu może nie być już zbyt dokładna, bo mój mikrofon słabiej wychwytuje częstotliwości powyżej 16kHz. Jednak zauważmy - co zaznaczyłem czerwonymi liniami - że w zasadzie w całym prawie paśmie charakterystyka się trzyma ±3dB.
Od prawie dwóch lat mam taką swoją płytę testową, na której jest kilka szczególnych fragmentów muzycznych pozwalających wychwycić wszelkie wady zestawów głośnikowych i postanowiłem też pomęczyć nimi Tesi 260. W ten sposób wyszły pewne wady testowanych kolumn. Podczas głośnego słuchania utworów z dużą ilością takiego "ciśnieniowego" basu słychać było "pompowanie" powietrza przez tunel bas-refleksowy. Nie jest to jednak moim zdaniem wpadanie w wibracje tunelu z kartonu, lecz wynik dość niskiego strojenia obudowy co objawia się pewnymi zniekształceniami w zakresie do 70Hz. Odtwarzanie sinusoidy o częstotliwości 50Hz słyszalne było tak, jakby to był sygnał modulowany. Trzeba jednak dodać, że podczas normalnego słuchania muzyki raczej tego nie usłyszymy.
Na koniec postanowiłem jeszcze sprawdzić, jak podstawkowe Tesi 260 spiszą się w funkcji monitorów bliskiego pola.

http://belfer.one.pl/wp-content/uploads/tesi/monitory.jpg

Trzeba przyznać, że jest to dobry pomysł na wykorzystanie tych kolumn. Jeszcze bardziej promieniują energią, a z niewielkiej odległości niższe tony również wydają się potężniejsze, co spowoduje, że być może niektórzy zatęsknią za zatyczkami do b-r, obiecywanymi na stronie dystrybutora.
Podsumowanie
Oceniając Tesi 260 trzeba pamiętać, że oceniamy niewielkie kolumny podstawkowe klasy budżetowej. Trudno mieć pretensje, że skuter zaprojektowany do wygodnego i szybkiego poruszania się po mieście, na autostradzie wyprzedzany jest przez wszystkie pojazdy.
Zapewne część osób uzna, że podobne zestawy, stosunkowo niewiele różniące się od Tesi  można kupić za nieco niższą cenę. Z drugiej strony jednak warto pamiętać, że jest sporo znanych wyrobów uznanych firm, które przy tej samej jakości kosztują dużo więcej.
Niewątpliwym atutem Tesi jest prezentacja niskich tonów, które pomimo już opisanych przeze mnie uchybień prezentują się dużo lepiej niż w wielu innych zestawach podstawkowych, które miałem okazję słuchać. I warto pamiętać, iż nie jest to bas "przeciągnięty" zbyt niskim strojeniem obudowy, który gra ślamazarnie, nie nadążając jakby za resztą muzyki. Bas w Tesi 260 jest przyjemny i nie stanowi dysonansu.
Jak długo posiadasz oceniany sprzęt?: krócej niż 1 miesiąc
Gdzie kupiłeś/aś oceniany sprzęt?: wypożyczone do testu przez firmę RAFKO
Ile zapłaciłeś/aś?: musiałem wpłacić złotówkę w celu weryfikacji danych ;)
Dlaczego wybrałeś/aś ten sprzęt?: To raczej sprzęt wybrał mnie. Zgłosiłem się do testowania z myślą o nowych doświadczeniach i zakwalifikowano mnie.
Z czym porównywałeś/aś przed decyzją o zakupie?: nie dotyczy
Podaj zestaw w jakim używany jest oceniany sprzęt: Squeezebox Classic, Gramofon Rega Planar 3, Komputer i DAC FiiO3, wzmacniacz na lampach KT66
^ do góry
Autor: tomek5577
Data dodania: 17.04.2013 00:35
Jakość/cena:
dobry(***) dobry(***) dobry(***) dobry(***) dobry(***)
Ocena ogólna:
dobry(***) dobry(***) dobry(***) dobry(***) dobry(***)
Plusy: -muzykalność, przyjemne tony wysokie i niskie
-moc
-potężny jak na kolumny podstawkowe bas
-cena
-solidne, standardowe wykonanie
Minusy: -Ogromna podatność na towarzyszącą elektronikę i adaptację akustyczną (zarówno na plus jak i na minus)
-kartonowy tunel bass-reflex wpadający w wibracje
Twoja opinia:

Indiana Line Tesi 260- uchem melomana

„przetestuj to sam” dla Audiostereo.pl

link do pobrania sformatowanego pliku pdf z recenzją:
https://dl.dropboxusercontent.com/u/78593850/recenzja.pdf

Słowem wstępu.
Tak - melomana, a nie audiofila. Uważam, że zestaw audio jest narzędziem, które ma pomagać, a nie przeszkadzać w odbiorze ulubionych utworów. Dążenie do osobistego, sprzętowego absolutu, nieraz trwa całe życie, a mimo to wrażenia słuchowe są subiektywne. Zestaw, oceniony jako doskonały, nasz znajomy może nazwać szczytem beznadziei i jednocześnie uznać wymienione przez nas zalety za wady. Dlaczego o tym piszę? Test podstawkowych kolumn Indiana Line, udostępnionych przez dystrybutora- firmę RAFKO w dużej mierze wpłynął na moje doświadczenie związane ze sprzętem audio. W przeciwieństwie do moich poprzedników i opinii samego dystrybutora, daleko mi od rozpływania się nad rzeczonymi kolumnami. Przy odpowiednio dobranej elektronice stanowią one poprawnie grający oraz bez zastrzeżeń zbudowany zestaw. Nieuczciwie byłoby nie wspomnieć o cenie wynoszącej 1350zł za parę, która wydaje się być bardzo atrakcyjna.

W czasie odsłuchów wykorzystałem utwory Antonio Vivaldiego, Chucka Mangione, Mirosława Czyżykiewicza, Janusza Radka, Amy Winehouse, a także grup Led Zeppelin, Metallica, Guns’n’Roses, Pink Floyd. Daje to praktycznie pełny przekrój gatunków: od klasyki i jazzu, przez poezję śpiewaną oraz soul, kończąc na wszelkiej maści kawałkach rockowych. Zestawy towarzyszące Indianom ulegały zmianie w zależności od etapów testu, ale o tym już w dalszej części recenzji. Ich wspólną cechą, jest położenie na półce cenowej, podobne do testowanych kolumn.

.




Dołączona grafika

.

Etap I. Pierwszy kontakt z Indiana Line. Miejsce: dom.


Zestaw towarzyszący:
Wzmacniacz: Harman Kardon hk680 (używany, około 1000zł)
Odtwarzacz: Harman Kardon HD7625 (używany, około 300zł)
Gramofon: Philips 212, wkładka Audio-Technika (używany, koszt po modyfikacjach około 500zł)
Kable głośnikowe: Belkin PureAV (około 100zł)
Interkonekt: Prolink Exclusive (około 30zł)
Standy: improwizacja z krzeseł i książek (jak widać na zdjęciu)

Stało się. Otrzymałem dwa, długo wyczekiwane telefony. Pierwszy od przedstawiciela firmy RAFKO, a następny już od kuriera. Szybkie rozpakowanie, improwizacja standów i słuchamy. Kolumny pozytywnie mnie zaskoczyły- zagrały bardziej muzykalnie niż podłogowe Jamo s506, których używam na co dzień. Bas oczywiście był mniej potężny, ale przyzwoicie kontrolowany. To cena kolumn podstawkowych. Wysokie tony również nie budziły zastrzeżeń, brzmiały melodyjnie i to w każdym testowanym przeze mnie utworze. Moje obawy budził wcześniej rozmiar głośników i powierzchnia pokoju odsłuchowego (25m2). Indiany nagłośniły jednak moje pomieszczenie w stopniu więcej niż zadowalającym.
.






Dołączona grafika

.

Wykonanie kolumn to standard w tym przedziale cenowym i w żaden sposób się nie wyróżnia- kolumna zbudowana jest z MDF-u pokrytego czarną okleiną imitującą drewno. Maskownice sprawiają wrażenie solidnych. Jedyne, co budzi moje wątpliwości, to kartonowy tunel bass-reflex, wpadający w wibracje, przy pewnym zakresie niskich częstotliwości.

Wtedy przyszedł mi do głowy pomysł - dlaczego nie zadzwonić do największego salonu audio w moim mieście i nie poprosić o możliwość urządzenia konfrontacji z wybranymi konkurentami Indian w warunkach studyjnych? To dodałoby mojej recenzji choć trochę walorów obiektywnych. Ku mojemu zadowoleniu, właściciel sklepu Hi-Fi Studio w Bielsku-Białej, zgodził się bez wahania i zaproponował godnych rywali dla Indian.

Etap II. Odsłuchy studyjne. Miejsce: sklep Hi-Fi Studio, Bielsko-Biała ul. Cieszyńska 86/7.

Zestaw towarzyszący:
Wzmacniacz: Marantz PM6004/Xindak MT1
  (nowe, około 2000zł)
Odtwarzacz: Marantz CD 6004
  (nowy, około 2000zł)
Kable głośnikowe: Kimber Kable PBJ
  (nowy, około 400zł)
Interkonekt: Black Rhodium Jive
  (nowy, około 100zł)
Standy: nowe, około 1000zł
Kolumny biorące udział w zestawieniu:
Indiana Line Tesi 260 (1350zł/para), Dali Zensor 1 (1200zł/para), Sounddeco Alpha S (1500zł/para).
Punkt odniesienia: Dynaudio DM 2/6 (2300zł/para)


.




Dołączona grafika

.
Nie mogłem doczekać się odsłuchów. „Jeśli w moim pokoju Indiana Line grały ładnie, to zapewne w prawdziwym studiu odsłuchowym muszą pokazać klasę” - myślałem. Spotkało mnie rozczarowanie. Początkowo winiłem, jak mi się wydawało, nieodpowiednio dobraną, grającą górą, elektronikę Marantza. Wiosna Vivaldiego brzmiała nad wyraz piskliwie, nie do zniesienia. Pink Floyd- Comfortably Numb było słyszalne jak zza niewidzialnej kotary. Głos Watersa gdzieś w tle, kompletne rozmycie, brak sceny. W przeciwieństwie do słuchanego albumu Black Metalliki, nie była to kwestia beznadziejnej realizacji nagrań- zastosowane do odsłuchu płyty znałem bardzo dobrze. Poprosiłem więc z nadzieją uratowania honoru Indian, o podłączenie wzmacniacza lampowego Xindak. Nawet po rozgrzaniu, dźwięk pogorszył się jeszcze bardziej i zrezygnowałem- wróciliśmy do Marantza PM6004, jako przedstawiciela średniej półki cenowej wśród popularnych wzmacniaczy. Przy utworze Knockin’ on a heaven’s door padła decyzja o zmianie kolumn. Zaproponowano mi Sounddeco Alpha S. Ten najmniejszy model młodej, polskiej manufaktury przyniósł ukojenie dla moich uszu. Warto nadmienić, iż ten zestaw był wykonany najlepiej z testowanych. Na mojej twarzy zagościł uśmiech, który nie zszedł aż do końca testu Sounddeco. Axl Rose wreszcie brzmiał jak Axl Rose i w przypadku innych utworów sytuacja wyglądała identycznie. Sounddeco, droższe o 150zł, zdeklasowały Indiany pod prawie każdym względem. Jedyne, czego mi brakowało, to większej ilości basu, który był za to o wiele bardziej kontrolowany niż w modelu Tesi. Uśmiech zszedł mi z twarzy, gdy podłączyłem Dali Zensor 1. Po trzech utworach poddałem się i odstawiłem kolumny, aż gwiżdżące wysokimi tonami i wykonane jak biurko z Ikei, na sklepową półkę. Być może to kwestia osobistych upodobań, a może po prostu wybrana elektronika nie odpowiadała tym głośnikom.

Punktem odniesienia były dla mnie kolumny Dynaudio DM 2/6. Łączyły one perfekcyjną kontrolę wysokich i niskich tonów, budowę sceny i świetne wykonanie Sounddeco z mocą i potęgą basu Indian. Urzekły mnie naturalnym brzmieniem instrumentów w wykonaniach muzyki klasycznej, jazzu i odwzorowaniem siły głosu wybitnych wokalistów. Z powodu ceny nie były one bezpośrednim rywalem Tesi 260 w teście, lecz mimo tego zrobiły na mnie wrażenie pod każdym możliwym względem.

Etap III. Powrót do domu. Wnioski.


.




Dołączona grafika

.

Pierwsze, co zrobiłem po powrocie do domu, to powtórnie podłączyłem Indiany do mojego wzmacniacza i włączyłem ulubioną płytę Amy Winehouse- Back to Black. To nie były te same kolumny, które w studio odsłuchowym kłuły mnie w uszy w prawie każdym aspekcie. Z głośników znów płynęło piękne brzmienie, które pamiętałem z początku testów. Wnioski końcowe? Decydując się na kolumny, to pod nie należy dobrać elektronikę i adaptować pomieszczenie. Nie jest zalecana odwrotna kolejność, gdyż to właśnie głośniki, w decydujący sposób, definiują końcowe brzmienie naszego wymarzonego systemu. Indiana Line Tesi 260 to warte uwagi, solidne kolumny, chociaż na pewno nie wybijają się one znacząco powyżej pułapu konkurentów z tej samej półki cenowej. Dynaudio - droższe o 1000zł - deklasują je pod każdym możliwym względem. Zatem sugestii dystrybutora/producenta należałoby nie brać pod uwagę i, jak to zwykle jest, o brzmieniu Indiana Line przekonać się na własne uszy.

Z tego miejsca chciałbym serdecznie podziękować:
-Firmie RAFKO, dystrybutorowi kolumn, za nieodpłatne udostępnienie Indiana Line Tesi 260 do tygodniowych testów.
-Salonowi Hi-Fi Studio w Bielsku-Białej http://hifistudio.pl/ :
  • Właścicielowi- p. Karolowi Zieleźnikowi, za udostępnienie sprzętu oraz pomieszczenia odsłuchowego na długie godziny.
  • Reszcie załogi, a w szczególności p. Jarosławowi za pomoc merytoryczną, techniczną, uprzyjemnienie długich testów ciekawą rozmową o muzyce, testowanych systemach i nie tylko.
Copyright by Tomasz Lechowicz & RAFKO 2013
Jak długo posiadasz oceniany sprzęt?: krócej niż 1 miesiąc
Gdzie kupiłeś/aś oceniany sprzęt?: Wypożyczony do testów
Ile zapłaciłeś/aś?: 0
Dlaczego wybrałeś/aś ten sprzęt?: Testy
Z czym porównywałeś/aś przed decyzją o zakupie?: Dali Zensor 1 (1200zł/para), Sounddeco Alpha S (1500zł/para).
Punkt odniesienia: Dynaudio DM 2/6 (2300zł/para)
Podaj zestaw w jakim używany jest oceniany sprzęt: 1. Zestaw domowy:
Wzmacniacz: Harman Kardon hk680 (używany, około 1000zł)
Odtwarzacz: Harman Kardon HD7625 (używany, około 300zł)
Gramofon: Philips 212, wkładka Audio-Technika (używany, koszt po modyfikacjach około 500zł)
Kable głośnikowe: Belkin PureAV (około 100zł)
Interkonekt: Prolink Exclusive (około 30zł)
Standy: improwizacja z krzeseł i książek (jak widać na zdjęciu)
2. Zestaw w Hi-Fi studio:
Wzmacniacz: Marantz PM6004/Xindak MT1 (nowe, około 2000zł)
Odtwarzacz: Marantz CD 6004 (nowy, około 2000zł)
Kable głośnikowe: Kimber Kable PBJ (nowy, około 400zł)
Interkonekt: Black Rhodium Jive (nowy, około 100zł)
Standy: nowe, około 1000zł
^ do góry
Autor: Avathar
Data dodania: 05.04.2013 12:44
Jakość/cena:
rewelacja(*****) rewelacja(*****) rewelacja(*****) rewelacja(*****) rewelacja(*****)
Ocena ogólna:
bardzo dobry(****) bardzo dobry(****) bardzo dobry(****) bardzo dobry(****) bardzo dobry(****)
Plusy: + wykonanie na bardzo wysokim poziomie
+ scena muzyczna porównywalna z dużo droższymi kolumnami
+ muzykalność
+ dobry bas
+ bardzo dobre wysokie tony
Minusy: - przy mocnej muzyce, i wysokim wzmocnieniu, niestety się gubią - no ale są to kolumny podstawkowe za niewielką cenę.
- słabo widoczne oznaczenie wtyku kolorem czerwonym, mam ciemne pomieszczenia i musiałem używać latarki :-)

Twoja opinia: Dzięki dystrybutorowi Indiana Line firmie RAFKO miałem możliwość przetestowania głośników INDIANA LINE TESI 260.

Na tematy wielkości, wyglądu poprzednicy napisali już wszystko. Więc przejdę do sedna sprawy.

Test zacząłem od koncertów, na pierwszy strzał poszedł Chris Bottie w Bostonie wraz ze Stingiem i innymi. Podczas słuchania, jak dla mnie w porównaniu do B&W 603sS byłem naprawdę zaskoczony. Wszystko było na swoim miejscu wysokie jak i niskie tony nie męczyły, średnica i wysokie tonację wręcz wychodziły do słuchającego, jak na głośnikach o klasę wyżej. Dopiero w momencie dużego zagęszczenia muzykalność - pojawiły się nie wielkie niedociągnięcia i skutki małego gabarytu - za co winić modelu 260 nie możemy.
W innych koncertach była dokładnie taka sama sytuacja, puki są spokojne, opanowane, dystyngowane - grają naprawdę na bardzo wysokim poziomie.

Następnie ulubione kawałki w najwyższej jakości, miedzy innymi Obywatel GC, Czesław Śpiewa, ONA, Schiller - naprawdę pięknie kolejne zaskoczenie jak mało trzeba czyli RA-921 + TESI 260 i mamy naprawdę wspaniałe nagłośnienie które daje tyle przyjemności w słuchaniu, że dal ludzi którzy zaczynają "TĄ" przygodę jest rewelacyjnym rozwiązaniem.

Potem przeszedłem do czegoś mocniejszego, Nickelback, JAFU, Nightwis. Przy tym rodzaju muzyki niestety jak na moje ucho troszkę męczyły i się gubiły. Ale tylko w momentach większego wzmocnienia.

Ostatni test był dość nie konwencjonalny, a mianowicie odwiedziło mnie kilku znajomych, którzy mają typowe kina domowe w domu czyli LG/Philips/Szajsung - każdy z nich jak im powiedziałem jak mało to kosztuje (stereo Rotel + TESI) w porównaniu do innych plastikowych urządzeń - wykazało zainteresowanie kupnem tych głośników. Byli w szoku i nie słyszeli zbytniej różnicy do mojego macierzystego sprzętu. (brak ciszy, brak słuchu i tak dalej - przynajmniej tak sobie tłumacze wydanie pieniądze na B&W)

Podsumowując moją ocenę głośników INDIANA LINE TESI 260 - jestem zaskoczony ich wiernością w odtwarzaniu muzyki, muzykalnością i wykonaniem w tym przedziale cenowym. Polecam je każdemu początkującemu i szukającemu naprawdę dobrego brzmienia za niewielkie pieniądze.
Jestem bardzo ciekawy jak grają Indiana Line Tesi 560 N - ponieważ jestem miłośnikiem różnorodnej muzyki i stawiam na kolumny większych gabarytów.

Dziękuję za możliwość przetestowania firmie RAFKO.
Pozdrawiam, życzę sukcesów w świecie AUDIO.
Jak długo posiadasz oceniany sprzęt?: krócej niż 1 miesiąc
Gdzie kupiłeś/aś oceniany sprzęt?: udostępniony przez RAFKO
Ile zapłaciłeś/aś?: brak
Dlaczego wybrałeś/aś ten sprzęt?: udostępniony przez RAFKO
Z czym porównywałeś/aś przed decyzją o zakupie?:
Podaj zestaw w jakim używany jest oceniany sprzęt: Wzmacniacz
1 Wzmacniacz ROTEL RSX-1057
2 wzmacniacz ROTEL RA-921
--------------------------------------------------
źródło FLAC/AUDIO/B
1 ASUS Xonar Essence STX Audiophile
2 DUNE HD
--------------------------------------------------
Kable
Monster Cable 6mm
--------------------------------------------------
2 rodzaje pokojów
główny 30m2
sypialnia (nocami) 24m2
^ do góry
Autor: Melepeta
Data dodania: 17.03.2013 18:30
Jakość/cena:
rewelacja(*****) rewelacja(*****) rewelacja(*****) rewelacja(*****) rewelacja(*****)
Ocena ogólna:
bardzo dobry(****) bardzo dobry(****) bardzo dobry(****) bardzo dobry(****) bardzo dobry(****)
Plusy: 1. Bass-refleks do przodu – nie ma problemów z koniecznością znacznego odsuwania od tylnej ściany
2. Dokładność wykonania
3. Korektor fazy – w tej cenie! Nie możliwe! A jednak
4. Metalowe kołki mocujące maskownice – nie połamią się przy nieostrożnym zdejmowaniu
5. Więcej niż przyzwoite terminale głośnikowe
6. Gumowe nóżki pod kolumny w zestawie
7. Zaskakująca ilość basu – nie spodziewałem się z tak niedużych skrzynek
8. Brzmienie, stereofonia, scena – za te pieniądze – super!
Minusy: Malutki minusik za ślady kleju na otworze bass-reflex jednej z kolumn. Widoczne tylko z bliska i pod światło.
Twoja opinia: INDIANA LINE TESI 260 – a jednak można...


A było to tak:
Razu pewnego przeglądam forum Audiostereo. I widzę, że firma Rafko szuka chętnych do testowania kolumn podstawkowych INDIANA LINE TESI 260. Zapisuję się szybko, bo podstawkowych jeszcze żadnych nie słuchałem. A w moim pokoju, co ma 19 m², powinny się sprawdzić. Po jakimś czasie dostaję wiadomość, że zostałem wybrany w grupie kilkunastu osób do testowania. A chętnych było wielu. Firma Rafko pokrywa koszty przesyłki. Ja mam tylko słuchać przez tydzień. Miło mi :-) Tylko czy te Indiany, to nie kolejne M-audio, albo inny Voice Kraft – nachodzą mnie wątpliwości. Nie znam tej marki. Czekam więc z niecierpliwością.

Nadszedł ten dzień! Kurier przywozi paczkę. Rozpakowuję, oglądam. Wyglądają ładnie, żadnych niedoróbek.


Oglądam dokładniej i pierwsze zaskoczenie – głośnik średnio-niskotonowy ma korektor fazy!!!


W tej cenie z korektorem fazy. W życiu bym się nie spodziewał.
Kolejne zaskoczenie – maskownice mają metalowe kołki mocujące a na nich gumowe podkładki.


Takie kołki są super. Wie każdy, kto nie jeden plastikowy złamał przy zdejmowaniu maskownic :-)

Bass- reflex do przodu to mniej problemów z ustawieniem daleko od tylnej ściany. A w tak niedużym pokoju to poważny plus.


Czas na podłączenie. Terminale wyglądają naprawdę solidnie.


Mam tylko mały problem z podłączeniem gołych kabli o przekroju 6 mm2. Tylko kto używa tak grubych kabli :-) Po chwili są już podłączone.


Na drugim końcu kabli amplituner 6.1 Yamaha HTR-N5060 i Yamaha DVD-S663 połączone interkonektem Sommer Spirit XXL.

Nie mam niestety profesjonalnych podstawek pod te kolumny. Od czego jest pomysłowość :-) Na regały z CD kładę granitowe płyty o wadze ponad 12 kg każda. I już są podstawki.


Ustawienie systemu mam po przekątnej pokoju. Normalnie umeblowany, żadnych adaptacji akustycznych.

Nadeszła chwila prawdy.
Włączam Pod Budą – Bo przecież razem. Oj coś nie pasuje w tym dźwięku. Zaglądam do pudełka po kolumnach. Są gumowe nóżki do kolumn. Podklejam, stawiam, włączam i wniosek: nie stawiać kolumn bezpośrednio na podstawkach, to psuje dźwięk. Teraz jest już wszystko ok.

Słucham
Kolejne zaskoczenie. Bardzo ładnie brzmią. Podoba mi się. Sporo basu jak na tak małe skrzynki. Przyjemne wokale męskie i żeńskie. Fajne wysokie tony. I przede wszystkim scena. Nie płaska. Słychać przestrzeń, głębię sceny.

Idę sprawdzić raz jeszcze ile te kolumny kosztują. Na stronie firmy Rafko 1349 zł. Za sztukę? Nie. Za parę! Pomylili się, czy co? A jednak. Za tę cenę taki dźwięk. No, no.

Słucham z przyjemnością, bo muzyka to stan ducha. A te kolumny podnoszą mnie na duchu. Nie jestem zatwardziałym audiofilem, który każdy utwór rozkłada na czynniki pierwsze. Dla mnie ważna jest synteza nie analiza.

Słucham Grzegorza Turnaua i słyszę jak w Krakowie na Brackiej pada deszcz. Grupy Pod Budą i widzę jak
Anna Treter leży na turkusowej polanie. Anna Jantar mi śpiewa ,,będziesz mój” i ciary mi chodzą po plecach. Przy Modern Talking czy Alphaville też wszystko brzmi bardzo dobrze. Mike Oldfield i J.M.Jarre też. Różne gatunki muzyczne i jest OK.

Mija kilka dni i przychodzi przesyłka z kupionym właśnie dziadkiem NAD-em. Legendarny wzmacniacz 3020. Podłączam zamiast amplitunera Yamahy. Z NAD-em grają o wiele lepiej.

Słucham, słucham i nie mogę się nadziwić, że za takie pieniądze można mieć takie brzmienie. Wiele dwukrotnie droższych podłogówek nie gra nawet w połowie tak jak te Indiany.

Niestety tydzień mija i z żalem trzeba spakować skrzynki. Gdyby nie to, że w zeszłym roku kupiłem nowe podłogówki, tobym je sobie zostawił.

Dziękuję firmie Rafko z Białegostoku za możliwość obcowania z muzyką graną przez te kolumny. Było to coś pięknego.
Jak długo posiadasz oceniany sprzęt?: krócej niż 1 miesiąc
Gdzie kupiłeś/aś oceniany sprzęt?: Dostałem na tydzień testów z firmy Rafko
Ile zapłaciłeś/aś?: Za darmo
Dlaczego wybrałeś/aś ten sprzęt?: Nie miałem jeszcze okazji słuchać kolumn podstawkowych
Z czym porównywałeś/aś przed decyzją o zakupie?: Z wieloma kolumnami podłogowymi
Podaj zestaw w jakim używany jest oceniany sprzęt: Źródło Yamaha DVD-S663
Wzmacniacz NAD 3020 zamiennie z amplitunerem 6.1 Yamaha HTR-N5060
Interkonekty Sommer Spirit XXL
Kable głośnikowe zwykłe Cableteh o przekroju 6mm
^ do góry
Autor: Waluch
Data dodania: 11.03.2013 12:48
Jakość/cena:
bardzo dobry(****) bardzo dobry(****) bardzo dobry(****) bardzo dobry(****) bardzo dobry(****)
Ocena ogólna:
bardzo dobry(****) bardzo dobry(****) bardzo dobry(****) bardzo dobry(****) bardzo dobry(****)
Plusy: + dobra, solidna podstawa basowa

+ muzykalność

+ elegancki wygląd
Minusy: - momentami zbyt miękki bas

- brak finezji i delikatności w górnych rejestrach
Twoja opinia: Indiana Line jest nową marką na polskim rynku audio. Zgodnie z tym co podaje producent jest to włoska firma z siedzibą w Turynie. Mająca swoje korzenie jeszcze w latach sześćdziesiątych. Dzięki uprzejmości polskiego dystrybutora - RAFKO - mam przyjemność słuchać w domowym zaciszu  niewielkich gabarytowo, ale jakże wielkich brzmieniem kolumn podstawkowych Indiana Line Tesi 260.
  
Kolumny mają zaledwie 340mm wysokości, 300mm głębokości i 175mm szerokości. Właśnie to było powodem moich  obaw gdy ustawiałem je w 20m2 salonie. Indiana Line Tesi 260 to konstrukcja dwudrożna z otworem bass-reflexu z przodu. Kolumny wyposażono w 26mm głośnik wysoko-tonowy z jedwabną kopułką oraz  160mm głośnik średnio-niskotonowy. W komplecie są oczywiście maskownice, chociaż zdaniem mojej żony kolumny l prezentują się bez nich bardziej elegancko. Otrzymany przeze mnie egzemplarz posiadał winylową okleinę koloru czarnego, która sprawia wrażenie dobrej jakości.
  Tesi 260 zostały u mnie ustawione na solidnych standach o odpowiedniej wysokości. Jak już wspomniałem wcześniej miejscem odsłuchu był salon wielkości 20m2 standardowo umeblowany, bez wyszukanej adaptacji akustycznej. Najpierw podłączyłem do kolumn wydajne prądowo monobloki tranzystorowe.
  Za testową płytę posłużył między innymi nowy album Stevena Wilsona - The Raven That Refused to Sing, który z całego serca polecam.  Zaskoczyła mnie pozytywnie ilość basu którą generowały tak nie duże kolumny. Momentami było go nawet za dużo ale i tak niskie rejestry okazały się być doskonałym uzupełnieniem pasma. Nadawały rytm jednocześnie sprawiając ,że całość brzmiała bardzo muzykalnie i wciągająco. Gitara basowa wybrzmiewała tak jak lubię, a stopa perkusji powodowała efekt “tupiącej nogi”. Natomiast z górnym pasmem było już trochę gorzej. Owszem, wszystkie talerze w zestawie perkusyjnym były słyszalne, ale brakowało im czasami lekkości a momentami tzw. “slamu”.
  Podobne zastrzeżenia  miałem do wokali. Brzmiały one dość naturalnie, lecz odczuwalne były braki w szczegółowości. Moim zdaniem przez to ucierpiała też lokalizacja instrumentów. Pozorne źródła były obecne ale jakby za słabo zarysowane. Nie można było jednoznacznie wskazać muzyka na ‘scenie’ Być może jest to sprawa drugorzędna , bo należy pamiętać, że cena Tesi 260 jest relatywnie niska i nie ma powodów żeby oczekiwać cudów.
Jazz i muzyka klasyczna wypadła bardzo dobrze. Brzmienie fortepianu i instrumentów dętych było poprawne. Kontrabas i perkusja  miały odpowiednią barwę. Różnego rodzaju miotełki były  wyraźnie słyszalne i w miarę dźwięczne.
  Żeby być bardziej obiektywny, podłączyłem kolumny do wzmacniacza lampowego opartego na lampach EL34. Po tym zabiegu przybyło basu,  dźwięk stał się bardziej pełny i nasycony. Najbardziej na tym zyskały wokale. Można powiedzieć,że nabrały naturalności i ciepła. Nie były już tak sterylne, wręcz czarowały swoją głębią. Odniosłem wrażenie ,że pogorszyła się trochę dynamika i zróżnicowanie basu. Schodził on niżej, lecz nie był już tak dobrze fakturowany ale  słuchając cięższych nagrań rockowych  nie odczułem żadnego dyskomfortu. Dzięki lekko podkreślonej podstawie basowej słuchało mi się ich całkiem przyjemnie.
  
  Indiana Line Tesi 260  przypadną do gustu każdemu, kto w poszukiwaniu swojego dźwięku stawia na przyjemność płynącą ze słuchania muzyki. Miłośnicy analizowania nagrań nie znajdą zbyt dużo dla siebie. Tesi260 polubią je też osoby chcący mieć drugi system audio w sypialni lub biurze, a nie chcą rezygnować z dobrej jakości dźwięku. Kolumny będą pasowały do każdego wnętrza. Zagrają poprawnie w tańszym jak i droższym zestawie. Moim zdaniem w tym przedziale cenowym wyróżniają się na tle konkurencji i należy dać im szansę, a gwarantuję ,że oczarują swoim dźwiękiem. Pragnę podkreślić,iż 260-tki brzmią na tyle muzykalnie, że pewne ich niedoskonałości odchodzą na dalszy plan. Nam, miłośnikom muzyki pozostaje już tylko czysta przyjemność ze słuchania.

Specyfikacja kolumn:

2-drożne kolumny stereo (surround) z przednim otworem bass-reflex
Rekomendowana moc wzmacniacza: 30 - 120W
Czułość (2.83V/1m): 91 dB
Impedancja wzmacniacza: 4 - 8 ohm
Pasmo przenoszenia: 45 - 22000 Hz
Częstotliwość zwrotnicy: 2500 Hz
Waga 5,9kg/szt
Wymiary 175x340x300

Serdeczne podziękowania za możliwość testowania składam dystrybutorowi Indiana Line firmie RAFKO
z Białegostoku


Dołączona grafika Dołączona grafika Dołączona grafika
Dołączona grafikaDołączona grafika
Dołączona grafika
Dołączona grafika Dołączona grafika
Jak długo posiadasz oceniany sprzęt?: krócej niż 1 miesiąc
Gdzie kupiłeś/aś oceniany sprzęt?: dystrybutor RAFKO, salon audio RMS.pl
Ile zapłaciłeś/aś?: wypożyczony do recenzji, 1 349,00 zł
Dlaczego wybrałeś/aś ten sprzęt?: wypożyczony do recenzji
Z czym porównywałeś/aś przed decyzją o zakupie?: znam kolumny w podobnym przedziale cenowym,
dlatego końcowa ocena Tesi 260 jest taka a nie inna

Podaj zestaw w jakim używany jest oceniany sprzęt: standy
Rogoz Ostoja

wzmacniacz:
Monobloki tranzystorowe Ugoda
Yaqin MC-10L

źródło
DAC (na kości AK) + transport
^ do góry
Szukaj Sortuj według w sortuj wg wyników na stronę
  • Nie możesz dodawać wpisów

Zgłoszenia do testów

użytkownik data
mah33 20.02.2013 - 19:35
Przem77 21.02.2013 - 12:30
symek321 21.02.2013 - 14:52
byca 21.02.2013 - 17:53
narlen 21.02.2013 - 18:15
ganzz_gut 21.02.2013 - 22:06
jimmi 22.02.2013 - 09:49
SVART 22.02.2013 - 09:59
Marcin093 22.02.2013 - 10:05
pnierada 22.02.2013 - 10:07
init0 22.02.2013 - 10:16
SimplyBlue 22.02.2013 - 10:31
prosino 22.02.2013 - 11:01
Radek229 22.02.2013 - 11:07
infrat 22.02.2013 - 11:12
Logier 22.02.2013 - 11:17
honor0071 22.02.2013 - 11:31
hebius 22.02.2013 - 11:32
swiatek 22.02.2013 - 11:35
Madaa 22.02.2013 - 11:36
jacek1914 22.02.2013 - 11:38
bartefficom 22.02.2013 - 11:41
debiecm 22.02.2013 - 11:47
bogrobert 22.02.2013 - 11:51
gwas 22.02.2013 - 11:54
Szukaj Sortuj według w sortuj wg wyników na stronę


Klub.AudioStereo.pl - Artykuły, porady, felietony, konkursy, recenzje audio, testy sprzętu i wiele innych ciekawych informacji.
Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

Na naszej stronie wykorzystujemy ciasteczka (ang. cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej - więcej o tym w Naszej polityce prywatności. W każdej chwili możesz wyłączyć ten mechanizm w ustawieniach swojej przeglądarki. Korzystanie z naszego serwisu bez zmiany ustawień dotyczących cookies, umieszcza je w pamięci Twojego urządzenia.

Akceptuję   Zmiana ustawień