Skocz do zawartości

Audiostereo.pl: Audiostereo Forum - Audiostereo.pl


Logo Magazyn
Witamy ponownie, Gość


OPPO Sonica DAC

17.10.2017 17:00 | Fr@ntz w Akcesoria
  • Nie możesz edytować tego wpisu
Pomimo coraz większej popularności a wręcz powszechności dostępu do plików, czy to zgromadzonych w prywatnych zasobach sieciowych, czy oferowanych przez serwisy streamingowe dziwnym zbiegiem okoliczności emocje związane z urządzeniami umożliwiającymi ich reprodukcję nie opadają. Wystarczy tylko popatrzeć na sytuację na naszym portalu. Obozy skupione wokół komercyjnych rozwiązań co i rusz są atakowane przez akolitów Malinek, „super komputerów” i innych jeszcze bardziej egzotycznych rozwiązań a i sami posiadacze dostępnych na sklepowych półkach plikograjów potrafią próbować wykazywać wyższość jednych rozwiązań nad innymi. Nie ma co ukrywać, że tego typu permanentna ekscytacja jest wodą na młyn speców od marketingu, którzy tylko czekają na to, by w odpowiednim momencie wsadzić przysłowiowy kij w mrowisko wypuszczając na rynek kolejną, oczywiście nowocześniejszą i bezapelacyjnie deklasująca wcześniejsze generacje kość przetwornika. Wyższe moce obliczeniowe, kolejne, praktycznie niespotykane w realnym świecie ultra-gęste formaty itd., itp. Pytanie tylko czemu to wszystko ma służyć skoro i tak i tak 99,9% nabywców ograniczy się do poczciwego 16/44.1 a dla lwiej część pozostałego 0,1%  „gęstość” 24/192 będzie aż nadto wystarczająca. Przecież odbiorcom zależy, bądź przynajmniej zależeć powinno na możliwie komfortowym kontakcie z ulubionymi nagraniami a im mniej absorbujące będzie ustrojstwo ów kontakt zapewniające tym lepiej. Dlatego też z niemałym, acz pozytywnym zdziwieniem odkryłem iż od pewnego czasu część producentów chcąc prawdopodobnie ograniczyć, znaczy się zoptymalizować koszty własne, zamiast epatować na prawo i lewo obwieszczając wszem i wobec co udało się im wpakować do środka i cóż to owo coś potrafi wychodzą z założenia, że wystarczy jedynie zaanonsować podstawowe funkcje odkrywanie drugiego, bądź trzeciego dna pozostawiając dociekliwym, zafiksowanym na punkcie technologicznych aktualności promilom. Jako przykładem posłużę się obiektem naszego dzisiejszego zainteresowania, czyli przetwornikiem cyfrowo-analogowym OPPO Sonica.

Oppo_Sonica-0002.jpg Oppo_Sonica-0003.jpg Oppo_Sonica-0004.jpg
Oppo_Sonica-0005.jpg Oppo_Sonica-0006.jpg Oppo_Sonica-0007.jpg
Oppo_Sonica-0010.jpg Oppo_Sonica-0013.jpg Oppo_Sonica-0014.jpg
Oppo_Sonica-0018.jpg Oppo_Sonica-0019.jpg Oppo_Sonica-0021.jpg

Jak to Oppo ma w zwyczaju obudowę stanowi solidny i zarazem elegancki profil ze szczotkowanego aluminium na którego froncie pyszni się centralnie umieszczony 2,8” biały wyświetlacz OLED komunikujący się z użytkownikami nie tylko za pomocą tekstu, lecz i intuicyjnych ikon – np. podczas wyboru źródła. Oczywiście natężenie iluminacji jest regulowane, więc nawet podczas wieczorno-nocnych odsłuchów nic nas nie będzie rozpraszało. Umieszczonemu po lewej stronie displaya włącznikowi głównemu towarzyszy stosowna błękitna dioda a tuż obok przycupnęła niewielka gałka pełniąca rolę zarówno selektora źródeł, jak i multi-funkcyjnej nawigacji po menu. Prawą flankę okupuje znacząco większe pokrętło regulacji głośności, które w przypadku ustawienia trybu bypass pełni rolę jedynie dekoracyjną.
Panel tylny podzielono na logiczne, przyporządkowane konkretnym funkcjom sekcje. I tak górną półkę otrzymały trzy wejścia cyfrowe – coax, optyczne i USB a obok interfejsy triggera. Tuż pod nimi znalazły się natomiast zdublowane (RCA i XLR) wyjścia analogowe, oraz para wejść RCA. Kierując się w kierunku trójbolcowego gniazda zasilającego IEC natrafimy na port Ethernet, host USB i zacisk uziemienia. Myliliby się jednak Ci, którzy uznaliby je za złącza typowo serwisowe, gdyż choć producent uparcie twierdzi, iż Sonica to rasowy DAC, na co zresztą wskazuje jego nazwa, to patrząc na możliwości i funkcjonalność Oppo warto byłoby mieć świadomość, że jest on również pełnokrwistym streamerem a obecność powyższych terminali jest tego najlepszym dowodem. Pełna i co najważniejsze całkowicie bezproblemowa współpraca z Tidalem, obsługa dysków sieciowych i ad hoc podpinanych pamięci masowych sprawiły, że zamiast w głównej mierze skupić się na roli Sonici jako DACa nie czułem najmniejszych oporów, by co i rusz eksploatować ją jako w pełni funkcjonalny streamer. Powiem nawet więcej – spokojnie można uznać tytułowe Oppo za rasowego plikograja oferującego szeroki wachlarz interfejsów cyfrowych, oraz dzięki regulowanemu poziomowi wyjść przydatną od czasu do czasu zdolność bezpośredniej współpracy z końcówkami mocy, lub kolumnami aktywnymi.
Dokonując małej wiwisekcji okazuje się, że w środku audiofilskiego powietrza nie ma zbyt wiele za to w oczy od razu się rzuca główny winowajca dość zaskakująco pokaźnej, jak na iście desktopowe gabaryty wagi. Jednak po kolei. W roli przetwornika występuje układ ESS SABRE PRO ES9038PRO a nad całością czuwa potężny procesor Cortex®-M4 ARM ST-Microelectronics STM32F401. Ciekawostką jest natomiast wejście liniowe Aux, z którego sygnał w formie nieskażonej jedynie przechodzi przez Sonicę w trybie bypass, lub w przypadku, gdy chcemy korzystać z dobrodziejstw regulacji głośności trafia on do kości ADC TI PCM1808 konwertującej go do postaci 24 bit/96 kHz. Równie ambitnie potraktowano sekcję analogową, gdzie w pełni zbalansowaną, zakończoną gniazdami XLR sekcję wyjściową oparto na wzmacniaczach operacyjnych LME49724, natomiast w ścieżkach niezbalansowanych z gniazdami RCA pracują kości LM4562.
A teraz słodki balast i miłe zaskoczenie w jednym, czyli obecność dedykowanej sekcji audio konwencjonalnej, opartej na niewielkim toroidzie i dwóch solidnych kondensatorach (ELNA audio 6800uF/35V) sekcji zasilania oraz dodatkowego modułu, już z impulsówką do mniej wrażliwych układów.  Sterowanie z poziomu tabletu/smartfona odbywa się z użyciem intuicyjnej aplikacji Sonica, dedykowanego – konwencjonalnego pilota brak.
Kończąc opis wyglądu i technikaliów  pozwolę sobie jeszcze na jedną małą dygresję. Otóż o potencjale tytułowego DACa świadczy niezaprzeczalnie fakt, iż gdy tylko najdzie nas ochota możemy Sonicę zapakować i wysłać do Dana Wrighta (ModWright Instruments), który za „drobną”, wynoszącą … 2 495$ opłatą dokona stosownej lampizacji. Dzięki czemu stopień wyjściowy zostanie nie tylko wzbogacony o parę triod 6922, lecz i pojawi się dodatkowy – zewnętrzny, również lampowy (5AR4/GZ34) zasilacz. To jednak dla większości nabywców ewidentnie pieśń przyszłości, bądź co najwyżej obiekt westchnień i listów do Świętego Mikołaja. Wróćmy jednak na ziemię i przyjrzyjmy się jak w boju sprawdza się fabryczna wersja OPPO.

Po kilkudniowej akomodacji, która ze względu na żaden, bądź co najwyżej symboliczny przebieg była oczywistą koniecznością wpiąłem Sonicę w redakcyjny tor i z uznaniem pokiwałem wyliniałym czerepem. Powodem takiej reakcji była rzadko spotykana na tych pułapach cenowych mieszanka liniowości, spokoju i nienachalności. Nie dość, że wszystko było na swoim miejscu, to żaden z aspektów generowanego dźwięku nie silił się ani na tanią efektowność, ani też nie czuł potrzeby zwracania na siebie zbytniej uwagi. To było takie ze wszech miar poprawne granie, do którego nie sposób się przyczepić ani w ciągu pierwszych kilku kwadransów, ani po kilku miesiącach codziennego użytkowania. Wspominam o tym już na wstępie, gdyż dokonując pobieżnych i zarazem przypadkowych odsłuchów porównawczych w salonie audio, lub u znajomych możemy nader często poczuć pewien niedosyt. Jednak właśnie w owym braku przebojowości należy upatrywać największej zalety Oppo, gdyż w 99,9% przypadków to co zachwyca i intryguje w ciągu pierwszych kilku minut po godzinie staje się tzw. firmową „sygnaturą” a gdy tylko emocje związane z zakupem miną powodem, by zrobić wszystko z resztą toru, by ową cechę jak najlepiej … zamaskować. Tymczasem Sonica po prostu robi swoje i robi to w dodatku wyśmienicie, gdyż poprzez swoją neutralność okazuje się niezwykle uniwersalnym urządzeniem zdolnym poradzić sobie nie tylko z przebojami z pierwszych miejsc list przebojów w stylu zbuntowanej pannicy z Barbadosu śpiewającej o parasolce („Umbrella” Rihanna), lecz i nieco bardziej wymagającym repertuarem z klasyką włącznie.
W ramach swoistego eksperymentu, chcąc niejako przy okazji sprawdzić, czy aby przypadkiem owa liniowość i brak tendencji do usilnego zabiegania o uwagę słuchacza nie są aby przejawem braku pomysłu na dźwięk, czy wręcz nudy sięgnąłem po możliwie najbardziej ograny materiał jaki kiedykolwiek został napisany. Mowa oczywiście o nieśmiertelnych „Czterech porach roku”. Posługując się wirtuozerską, lecz niezwykle spokojną i „płynną” wersją „Vivaldi: The Four Seasons; Concertos for 3 & 4 violins” Salvatore Accardo / I Solisti Di Napoli z niecierpliwością czekałem na pierwsze oznaki znużenia, które dziwnny zbiegiem okoliczności ani myślały nadejść. W zamian za to mogłem praktycznie do woli delektować się wzorcowo kreowaną przestrzenią, stabilną scen z wyraźna gradacją poszczególnych planów i sugestywną perspektywą z jakiej dane mi było obserwować cały koncert. Zaznaczam obserwować, gdyż scena budowana była za linią wyznaczoną przez głośniki, więc cała akcja rozgrywała się bardziej w głąb aniżeli do przodu. Taki sposób prezentacji z jednej strony pozwalał zachować obecny w rzeczywistości dystans do muzyków a z drugiej zapewniał nam komfort swobody i oddechu. Jednym słowem nikt nam na siłę zgrai symfoników nie pakował ani do M3 ani tym bardziej na kolana.
Na nieco ostrzejszym materiale również nie odnotowałem jakichkolwiek powodów do marudzenia. Nawet stary jak świat debiutancki album Emerson, Lake & Palmer nie odstręczał zbytnią archaicznością, czy jazgotliwością. Pomijając oczywiste, wynikające z czasów gdy ww. krążek powstawał mankamenty realizatorskie wyraźnie słychać pełną kontrolę nad spójnością i homogenicznością przekazu. Partie wokalne są mocne, ekspresyjne a akompaniujące im instrumentarium nie zagłusza całości, co przy rocku progresywnym wcale nie jest takie oczywiste.
Równowagę tonalną również należy określić jako akuratną, z lekkim akcentem w kierunku ciepła i muzykalności aniżeli laboratoryjnego chłodu. Górnym rejestrom nie sposób odmówić tak otwartości, jak i rozdzielczości, ale jednocześnie poprzez swoją jedwabistą gładkość nie ranią uszu nawet podczas bardziej ofensywnych partii (vide E.L.P). Środek pasma jest w pełni satysfakcjonujący tak pod względem nasycenia, jak i namacalności, zamiast jednak podążać w kierunku łapiącego za ucho powiększania źródeł pozornych woli trzymać się realiów i zbytnio nie kombinować z przeskalowywaniem. Bas jest sprężysty, dobrze zróżnicowany i nieprzesadzony – odzywa się kiedy trzeba, szybko się zbiera cały czas pamiętając o tym, by zapewnić średnicy odpowiednie podparcie. Czy trzeba czegoś więcej? Na tym pułapie cenowym chcieć można, ale czy owe zachcianki uda nam się spełnić to już zupełnie inna bajka a Oppo nic nie obiecując zapewnia bardzo rzetelne brzmienie.

Choć na tle konkurencji OPPO Sonica DAC może wydawać się nieco zbyt mało przebojową propozycją sugeruję zamiast pozwalać omotać się chwilową ekscytacją przytrzymać emocje na wodzy, dać sobie dzień, lub dwa na spokojne odsłuchy i dopiero wtedy ferować wyroki. Z dość dużą dozą prawdopodobieństwa śmiem bowiem twierdzić, iż tytułowe OPPO w większości konfiguracji wraz z upływem czasu będzie raczej zyskiwać w naszych uszach aniżeli tracić. Sonica jest bowiem jak dobre, ale nieco cięższe i starsze aniżeli stojące obok butelki wino, które aby pokazać pełen bukiet smaków i walorów wymaga stosownej, niespiesznej dekantacji. Proszę mi jednak albo uwierzyć na słowo, albo jeszcze lepiej przekonać się na własne uszy, że taka cierpliwość po prostu się opłaca.


Marcin Olszewski

Dystrybucja: Cinematic
Cena: 4 495 PLN

Dane techniczne
Pasmo przenoszenia: 20 Hz - 160 kHz (+0/-2.4 dB), 20 Hz - 20 kHz (+0/-0.04 dB)
Zniekształcenia THD+N: < -115 dB (średnio wazone, 20 Hz- 20 kHz @ 1kHz)
Separacja kanałów: > 120 dB
Odstęp sygnał - szum: > 120 dB
Dynamika: > 120 dB
Napięcie wyjściowe : 4±0.4 Vrms (XLR), 2±0.2 Vrms (RCA)
Impedancja wejściowa (AUX): 10k Ohm
Wejście USB (typ B): 44.1 - 768 kHz / 16 - 24-bit, 32-bitStereo PCM, 2.8224 MHz (DSD64) - 22.5792 MHz (DSD512) Stereo DSD (DoP v1.1 lub natywne)
Wejścia koaksjalne i optyczne: 44.1 - 192 kHz / 24-bit Stereo PCM, 2.8224 MHz (DSD64) Stereo DSD (DoP v1.1 lub natywne)
Wejście USB (Typ A)
Profil: USB 2.0, tylko pamięci masowe
Wspierane formaty audio: AAC, AIF, AIFC, AIFF, APE, FLAC, M4A, M4A (Apple Lossless) ALAC, OGG, WAV, WMA, DSF, DFF
Obsługiwane parametry plików: 192 kHz / 24-bit PCM, 2.8224 MHz (DSD64) DSD
Tehernet: RJ-45
Wi-Fi: 802.11.a/b/g/n/ac
Bluetooth: Bluetooth 4.1
Wymiary (S x W x G): 254 x 76 x 360 mm
Waga: 4.7 kg
Pobór mocy:30 W (operation), 0.5 W (standby)

System wykorzystany podczas testu:
– CD/DAC: Ayon CD-35; AVM OVATION MP 6.2
– Odtwarzacz plików: laptop Lenovo Z70-80 i7/16GB RAM/240GB SSD + JRiver Media Center 22 + TIDAL HiFi + JPLAY; Yamaha WXAD-10
– Selektor źródeł cyfrowych: Audio Authority 1177
– Gramofon: Kuzma Stabi S + Kuzma Stogi + Shelter 201
– Przedwzmacniacz gramofonowy: Tellurium Q Iridium MM/MC Phono Pre Amp
– Wzmacniacz zintegrowany: Electrocompaniet ECI5; Synthesis Roma 27 AC; Pass Int-60
– Kolumny: Gauder Akustik Arcona 80 + spike extenders
– IC RCA: Tellurium Q Silver Diamond
– IC XLR: LessLoss Anchorwave; Organic Audio; Amare Musica
– IC cyfrowe: Fadel art DigiLitz; Harmonic Technology Cyberlink Copper; Apogee Wyde Eye; Monster Cable Interlink LightSpeed 200
– Kable USB: Wireworld Starlight; Goldenote Firenze Silver
– Kable głośnikowe: Organic Audio; Signal Projects Hydra
– Kable zasilające: Furutech FP-3TS762 / FI-28R / FI-E38R; Organic Audio Power; Acoustic Zen Gargantua II; Furutech NanoFlux Power; Siltech Triple Crown Power
– Listwa: Furutech e-TP60ER + Furutech FP-3TS762 / Fi-50 NCF® /FI-50M NCF®
– Gniazdo zasilające ścienne: Furutech FT-SWS®
– Platforma antywibracyjna: Franc Audio Accessories Wood Block Slim Platform
– Przewody ethernet: Neyton CAT7+
– Stolik: Rogoz Audio 4SM3
– Akcesoria: Sevenrods Dust-caps; Furutech CF-080 Damping Ring; Albat Revolution Loudspeaker Chips


Zobacz też

Powrót do monitora

Xavian XN 125 Evo Junior

Panele akustyczne Wood Equalizer

Tannoy Mercury 7.4

Onkyo A-9070

Wyszukaj Artykuł

Przystępując do Klubu zyskujesz:

  • Dostęp do dodatkowych artykułów i testów sprzętu
  • Zniżki na zakupy w sklepach partnerskich
  • Kartę członkowską Klubu
  • Możliwość udziału w cyklicznych spotkaniach klubowiczów:
    • spotkania ze specjalistami z branży audio
    • spotkania z innymi audiofilami
    • darmowy catering
  • Przypisanie do grupy "Klubowicz" na forum, a co za tym idzie:
    • większą skrzynkę na wiadomości PW
    • możliwość edycji własnych postów przez 30 minut od publikacji
    • większe limity na umieszczane załączniki
    • większe limity w zakładce Galeria
    • większe limity w zakładce Blogi
    • możliwość tworzenia blogów prywatnych i tylko dla przyjaciół


Najnowsze komentarze





Klub.AudioStereo.pl - Artykuły, porady, felietony, konkursy, recenzje audio, testy sprzętu i wiele innych ciekawych informacji.
Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

Audiostereo dokłada wszelkich starań, aby traktować użytkowników uczciwie i otwarcie, przy uwzględnieniu najlepszych praktyk. Korzystając z naszej strony wyrażasz zgodę na wykorzystywanie przez nas plików cookies, w celu zapewnienia Ci wygody podczas przeglądania naszego serwisu. Aby dowiedzieć się więcej na temat cookies oraz w jaki sposób z nich korzystamy, kliknij tutaj