Skocz do zawartości

Audiostereo.pl: Audiostereo Forum - Audiostereo.pl


Logo Magazyn
Witamy ponownie, Gość


Test wkładek gramofonowych Lyra

18.06.2008 21:37 | audiostereo.pl w Akcesoria
  • Nie możesz edytować tego wpisu
W tym roku mam szczęście do dobrego sprzętu analogowego. Przez alkówkę mą przewinęło się ostatnio parę naprawdę fajnych gramofonów, teraz zaś udało mi się położyć łapę na dwóch pierwszoligowych wkładkach.

Japońska Lyra to współczesna legenda. Na rynku od kilkunastu lat (początkowo jako Scantech), wykonywała wkładki dla uznanych firm (piekielnie drogie najwyższe modele Linna), zaś pod własną marką sprzedawała przetworniki, które zaraz lądowały na szczycie rankingów. Projektantem Lyry jest Amerykanin Jonathan Carr, zaś większość przetworników (poza najtańszym Dorianem) wykonuje ręcznie Yoshinori Mishima. Takie nazwy modeli jak Clavis czy Parnassus można spotkać często w rankingach czasopism, ale także w relacjach zadowolonych użytkowników. Przebojem okazała się niskopoziomowa wkładka MC Lyra Helikon, z czwartej generacji projektów Cara. Ten stosunkowo kosztowny przetwornik stał się narzędziem recenzenckim i dorobił się wersji superniskotonowej oraz monofonicznej. Słowa „Lyra” i „Helikon” stały się niemal związkiem frazeologicznym i, mimo późniejszego pojawienia się flagowych Titan i Olympos, wkładka ta wciąż jest mocną pozycją w ofercie firmy.

Jednak Carr nie spoczął bezczynnie na japońskim tatami, dzięki czemu mogę teraz zaprezentować recenzję dwóch innych wkładek z katalogu Lyry. Jedna z nich to pierwsza wkładka 5. generacji, Skala, druga zaś to zgrabny przetwornik entry level o nazwie Dorian. Skala, w odróżnieniu od przetworników wcześniejszych generacji, jest niemal w całości zbudowana z twardego tworzywa sztucznego. Ma to zapobiec tworzeniu się prądów wirowych na częściach metalowych. Projektantowi szczególnie zależało na usunięciu metalu z pobliża generatora. Nawet śruba mocująca przedni magnes jest plastikowa. Podobnie jak w pozostałych projektach Lyry, układ magnetyczny tworzą dwa dyskowe magnesy bez nabiegunników. Nowością jest sztywna centralna metalowa struktura, zaczynająca się wspornikiem igły a kończąca się na styku z głowicą ramienia. Ów rdzeń otoczony jest plastikowym korpusem w kolorze mlecznej bieli, który pomaga tłumić niepożądane rezonanse metalowej struktury.

Budowa Doriana jest o tyle mniej wyszukana, że posiada on (podobnie jak pozostałe wkładki 4. generacji Lyry) korpus frezowany ze stopu metali. Podobnie jak Skala, Dorian jest konstrukcją odsłoniętą, gdzie zewnętrzna obudowa nie kryje generatora i przewodów. Różnice konstrukcyjne (poza materiałem i częściowo kształtem obudowy) dotyczą budowy wspornika igły, szlifu, a także masy i niektórych parametrów elektrycznych (większa wewnętrzna impedancja i nieco wyższy poziom wyjściowy).

Brzmienie wkładki Lyra Skala:

Skalę miałem możliwość potrzymać około miesiąca, dzięki czemu zdążyła się ona dobrze rozruszać i w teście zaprezentować w pełni dojrzałą formę. Podczas testu zdążyła popracować z kilkoma gramofonami: Linnem, VPI, Transrotorem, Pro-Jectem, a nawet Garrardem 401. Ten czas nie został zmarnowany: po tym teście muszę przyznać, że wkładki Lyry w pełni zasługują na dobrą opinię, jaką mają w prasie i u użytkowników.

Skala jest najbardziej przejrzystą i najlepszą w zakresie wysokotonowym wkładką, jaką dotąd słyszałem. Stopień otwarcia dźwięku, jaki udało się uzyskać konstruktorowi, jest faktycznie niezwykły. Ta wkładka wzbogacała brzmienie każdego napędu, z jakim zdarzyło się jej pracować. Brzmienia tego rodzaju nie bardzo chce się dzielić na czworo, ale jeśli już muszę, to zacząłbym właśnie od podkreślenia zjawiskowej jakości góry. Skala pokazuje każde drgnienie miotełki, każdy dzwoneczek, triangel, wszystkie te ulotne dźwięki, zwane czemuś przez poetów od recenzowania „planktonem”. Planktonu jest tu ile chcieć. Idzie za tym świetna stereofonia, dzięki czemu wszystkie te subtelne efekty zawieszone są w dużej, ale naturalnej przestrzeni, nie wyskakując ni w pięć, ni w dziewięć, ale podkreślając naturalność, wrażenie obcowania z autentyczną muzyką.

Przy tym bogactwie wysokich tonów Skala nie gra ostro czy szorstko, gładkie i lśniące soprany przechodzą w równie gładką, pełną średnicę, która na materiale wokalnym nie pozostawia nic do życzenia. Stali czytelnicy wiedzą, że redakcyjny tor przeszkód wokalnych obejmuje klasyczne nagrania jazzowe, takie jak „Ella and Louis”, Billie Holliday, nowy jazz (świetnie nagrane płyty Jacinthy, w tym wersja na 45 rpm), a także nagrania klasyczne z Kiri Te Kanawą, Jose Carrerasem, utworami operowymi, zaś na zakończenie chętnie wrzucam do koszyka nagrania rockowe i pop. Jest tego trochę i sprzęt naprawdę musi zadać sobie sporo trudu, żeby się wykazać. Skala wykazała się niewątpliwie, a od niektórych nagrań trudno było się oderwać. Nawet pisząc te słowa słucham Jacinthy „Lush Life”, a po niej na talerzu wyląduje Tom Waits.

Co jeszcze? Niskie tony są bardzo zwarte i kontrolowane, oczywiście, jeśli reszta systemu na to pozwala. Bas jest niemal suchy, przyjmując pozytywne znaczenie tego określenia. Wkładka nie sieje obfitymi, miękkimi niskimi dźwiękami, zaznacza je natomiast silnie tam, gdzie naprawdę są. Skala to przetwornik będący przykładem na słuszność teorii źródła: jeśli źródło nic nie zgubi, to wąskim gardłem jest już tylko reszta systemu. Skala w systemie wysokiej jakości, przezroczystym, ale nie suchym, pokaże wszystko. No, może prawie wszystko: zawsze trzeba zakładać, że da się lepiej.

Czy Skala ma „własny dźwięk”, jakąś konkretną sygnaturę? Jak już pisałem, włączenie Skali w system podnosi na wyższy poziom szczegółowość, żywość, wzbogaca stereofonię. Czy to jest firmowy dźwięk? Wydaje mi się, ze to po prostu wydobycie kolejnej porcji informacji z głębi rowków, gdzie konkurencja rzadziej sięga. Skala wydobywa zawartość rowków w trybie stachanowskim i gdyby była górnikiem, nazywałaby się Pstrowski. W skrócie? Niepospolita wkładka, bardzo dobry dźwięk.
Alek Rachwald

Szczegółowe dane:
Dystrybutor: Hi-Fi Club

Lyra Skala
Cena: 10 000 zł
Zakres częstotliwości: 10Hz ~ 50kHz
Wspornik: pręt z boru napylony diamentem
Igła o firmowym profilu line-contact (wykonanie: Ogura, profil 3 x 70 μm)
Separacja kanałów: ≥35dB przy 1kHz
Wewnętrzna impedancja: 5.5Ohm
Poziom wyjściowy: 0.5mV
Masa wkładki (bez osłony igły): 9 g
Podatność: ok. 12 x 10-6 cm/dyna przy 100Hz
Odległość czubek igły – otwory mocujące: 9,5 mm
Zalecany nacisk: 1.6 ~ 1.75g
Zalecana impedancja: 100 ohm – 47 kohm

Załączone miniatury

  • 1108455_3.jpg
  • 1108455_2.jpg
  • 1108455_1.jpg

10 komentarzy


Redaktor
18.06.2008 22:38
Zdjęcie Skali i porównanie z Dorianem:

Załączone miniatury

  • 1108457_2.jpg
  • 1108457_1.jpg
  • Zgłoś

Redaktor
18.06.2008 22:39
Brzmienie wkładki Lyra Dorian:

Odsłuchowi Doriana towarzyszyły emocje i obawa. Obawa brała się z oczekiwania, ze najtańsza wkładka w ofercie Lyry zagra podobnie jak Skala, tylko dużo gorzej. Nie byłoby to zbyt mile widziane. Dorian jednak sprawił miłą niespodziankę, grając dobrze po swojemu.

Dopiero w porównaniu z Dorianem, ujawniła się w pełni niezwykła subtelność i zwiewność wcześniej testowanej droższej wkładki. Dorian gra dźwiękiem nieco bardziej dosadnym, o ton bardziej zgrubnym, ale żywiołowym. Wyciąga on na wierzch dynamikę, gra żywo, podobnie jak Skala nie oszczędzając na wysokich tonach, które jednak nie są aż tak gładkie i czarujące jak w wyższym modelu.

Dorian robi dobre wrażenie od pierwszego rzutu, czarując stereofonią i szczegółowością w dobrym stylu Lyry. Że brak tu znaku najwyższej jakości, zarezerwowanego dla szczytu katalogu? Jakoś mi to nie przeszkadzało. Najważniejsze, że ta wkładka, mimo pewnej zadziorności, bez problemu oddaje niuanse barwy, powietrze, atmosferę nagrania, a więc to, co decyduje o nastroju podczas słuchania. Dorian to wkładka mająca zdolność ożywienia lekko ospałych napędów analogowych. Mogę ją polecić zwłaszcza do gramofonów grających dźwiękiem lekko ocieplonym i masywnym, lub takich z naciskiem raczej na tzw. ogólne wrażenie (w stylu Linna). Dla takich gramofonów Dorian będzie rewelacyjnym partnerem, dając im porcję rześkości i szczegółów. Moim zdaniem ta wkładka to poważny kaliber i przyjemne zaskoczenie. Lyra ma w związku z Dorianem jeszcze pewną niespodziankę dla klientów: Dorian występuje też w wersji monofonicznej. Jest to prawdziwe mono, z igłą odczytującą informację tylko w jednej płaszczyźnie. Duet Dorian Mono i Stereo może być świetnym rozwiązaniem dla posiadaczy dużych kolekcji starych płyt.

Z Dorianem warto posłuchać dobrze zrealizowanej płyty – po prostu, aby przekonać się, co może. Na referencyjnym nagraniu Stockfischa ((Winyl Collection, DMMC Winyl Series) szczególne wrażenie zrobiła na mnie jędrność brzemienia. To, ze soprany są lekkie i szczegółowe nie znaczy, ze poniżej nie ma ciała: Dorian jest jędrny i sprężysty jak rzodkiewka. Nagrania Stockfisch obfitują w bas, co pozwoliło na sprawdzenie możliwości Doriana w tym zakresie, a przy okazji załapałem się też na średnicę: odtworzenie „Paris” Ewena Carruthersa było takie, że chciało się słuchać pięć razy pod rząd. Szalenie sugestywny, przejmująco głęboki wokal. Po tym teście doszedłem do wniosku, ze najtańszej wkładce Lyry nic nie brak z żadnej strony.

Dorian może nie wyciąga super-najdrobniejszych niuansów nagrania, jak to jest w stanie zrobić Skala (może to wiązać się z nieco innym profilem igły), ale to bardzo dobra, dynamiczna, szybka i przede wszystkim naturalnie brzmiąca niskopoziomowa wkładka MC. Początek katalogu Lyry zrobił na mnie wyjątkowo dobre wrażenie.
Alek Rachwald

Szczegółowe dane:
Dystrybutor: Hi-Fi Club

Lyra Dorian
Cena: 2 700 zł
Zakres częstotliwości: 10Hz ~ 50kHz
Wspornik: pręt z boru
Igła diamentowa o profilu MicroRidge (Namiki, profil 2,5 x 75 μm)
Separacja kanałów: ≥30dB przy 1kHz
Wewnętrzna impedancja: 9,5 Ohm
Poziom wyjściowy: 0.6mV
Masa wkładki (bez osłony igły): 6,4 g
Podatność: ok. 12 x 10-6 cm/dyna przy 100Hz
Odległość czubek igły – otwory mocujące: 9,5 mm
Zalecany nacisk: 1,8 ~ 2,0g
Zalecana impedancja: 100 Ohm – 47 kOhm


System wykorzystany w teście obu wkładek: wzmacniacz zintegrowany SoundArt Jazz, Acoustic Masterpiece, kolumny VA Beethoven, ART Stiletto 6, gramofon VPI Aries 3 (upgrade)/HWM-10.5/Shelter 901, kable: interkonekt Argentum, kabel phono VPI, głośnikowe Argentum 6/4 i Velum LS-G, sieciowe Zu i IsoTek,  filtr sieciowy IsoTek Sigmas.

Załączone miniatury

  • 1108458_3.jpg
  • 1108458_2.jpg
  • 1108458_1.jpg
  • Zgłoś

Redaktor
18.06.2008 22:40
Pozostałe zdjecia:

Załączone miniatury

  • 1108459_2.jpg
  • 1108459_1.jpg
  • Zgłoś
To ja prosze o info jak Lyra wypada w porownaniu do Sheltera? Moze byc na PW:)
  • Zgłoś

Redaktor
20.06.2008 11:40
Wypada trochę inaczej. Shelter jest bardzo dobry, ale Skali w kwestii przejrzystości na górze raczej nie podskoczy. Ogólnie, jestem z niego bardzo zadowolony, ale Skala pod pewnymi względami to ho-ho. Właśnie teraz wracam do Sheltera i pewnie nasunie mi się więcej uwag.
  • Zgłoś
To proszę śmiało pisać, przyjemnie się to czyta. Bardzo dobrym pomysłem są te recenzje.
  • Zgłoś

synromka
20.06.2008 13:21
Fajne recenzje, bez zadęcia, patosu, zbędnego rozpoetyzowania i egzaltacji.

pozdrawiam!
  • Zgłoś

Redaktor
20.06.2008 14:23
Lyra to była firma, która długo Polskę omijała, znaliśmy te wkładki tylko z opowieści zamieszczanych w zagranicznych czasopismach. Toteż gdy się okazało, że już oficjalnie są i że można dostać je do testu (to drugie to rzadkość na skalę krajową!), zaraz się rzuciłem w tym kierunku. I nie zawiodłem się, ani ja, ani Papamek, który słucchał ich obu w swoim systemie. Popracowały w sumie pewnie po dwadzieścia godzin, więc akurat się rozruszały, chociaż może jesli popracują drugie tyle, osiągną jeszcze wyższy poziom brzmienia. Wkładka po wyjęciu z pudełka potrzebuje czasu na rozprostowanie kości.
  • Zgłoś
Słuchałem Skali u naszego Redaktora na świetnym VPI oraz na maszynie Transrotor Turbillion oraz u Papamka w całkiem innym systemie, również na Transrotorze Turbillionie. Prawdziwa, sama klasa i mówiąc szczerze nie ma co pisać, trzeba posłuchać. Wkładka potrafi przewartościować nasze wyobrażenie o brzmieniu vinylu :-)
  • Zgłoś

stary audiofil
16.01.2015 00:05
Czy ten vpi był własnością Pana Redaktora,czy miał być,tylko z przyczyn obiektywnych nie został wlasnością
  • Zgłoś
Nie masz uprawnień do pisania komentarzy. Zarejestruj się lub zaloguj.
Jeśli posiadasz już konto na Facebooku, możesz się zalogować bez rejestracji ( logowanie przez Facebook).



Zobacz też

Kolumny ART Loudspeakers Emotion Monitor

Test wzmacniacza Accuphase E-550

Rotel RCX-1500

A.R. personal hits 2012

Audio Show 2014 część 1

Wyszukaj Artykuł

Przystępując do Klubu zyskujesz:

  • Dostęp do dodatkowych artykułów i testów sprzętu
  • Zniżki na zakupy w sklepach partnerskich
  • Kartę członkowską Klubu
  • Możliwość udziału w cyklicznych spotkaniach klubowiczów:
    • spotkania ze specjalistami z branży audio
    • spotkania z innymi audiofilami
    • darmowy catering
  • Przypisanie do grupy "Klubowicz" na forum, a co za tym idzie:
    • większą skrzynkę na wiadomości PW
    • możliwość edycji własnych postów przez 30 minut od publikacji
    • większe limity na umieszczane załączniki
    • większe limity w zakładce Galeria
    • większe limity w zakładce Blogi
    • możliwość tworzenia blogów prywatnych i tylko dla przyjaciół


Najnowsze komentarze





Klub.AudioStereo.pl - Artykuły, porady, felietony, konkursy, recenzje audio, testy sprzętu i wiele innych ciekawych informacji.
Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

Audiostereo dokłada wszelkich starań, aby traktować użytkowników uczciwie i otwarcie, przy uwzględnieniu najlepszych praktyk. Korzystając z naszej strony wyrażasz zgodę na wykorzystywanie przez nas plików cookies, w celu zapewnienia Ci wygody podczas przeglądania naszego serwisu. Aby dowiedzieć się więcej na temat cookies oraz w jaki sposób z nich korzystamy, kliknij tutaj