Skocz do zawartości

Audiostereo.pl: Audiostereo Forum - Audiostereo.pl


Logo Magazyn
Witamy ponownie, Gość

Furutech FP-314Ag II/FI-11R/FI-E11R; Organic Audio Power

10.04.2012 14:15 | Fr@ntz w Kable
  • Nie możesz edytować tego wpisu
Furutech FP-314Ag II/FI-11R/FI-E11R
O ile w poprzednim teście konkurowały ze sobą produkty o bardzo zbliżonych cenach, tzn. ceny obu przewodów były dokładnie takie same, jednak Acrolink, krótszy o 30 cm od Oyaide, „wychodził” drożej za metr. Tym razem będzie trochę taniej w przypadku jednego z kabli i duuuużo taniej w przypadku drugiego. Powód, a raczej powody, dla których oba przewody znalazły się w jednym teście to również jak poprzednio - ten sam dystrybutor i zastosowanie wtyków pochodzących z jednego źródła.




comp_Furutech-1.jpg comp_Furutech-5.jpg

comp_Furutech-6.jpg comp_Furutech-3.jpg

comp_Furutech-11.jpg comp_Furutech-8.jpg

comp_Furutech-9.jpg comp_Furutech-10.jpg

Na pierwszy ogień poszedł podstawowy model z sieciowej oferty kablowego potentata Furutech FP-314Ag II wyposażony w rodowane wtyki FI-11R/FI-E11R. Co prawda w cenniku jest jeszcze tańszy G-320Ag-18 – EU, lecz jest on raczej polecany do telewizorów.  Natomiast 314-ka to prawdziwy początek zabawy z audiofilskimi sieciówkami. Oprócz ww. cieszących oczu szafirowych (chodzi o kolor, a nie materiał) wtyków kabel zbudowany jest z trzech żył o przekroju 1,82 mm2 każda, które z izolacją polietylenową mają przekrój 1,93 mm2. Ekranowanie i zewnętrzna otulina PVC dają w sumie około 12,9 mm przekroju. Przewód fazowy i neutralny to 37 żyłowe plecionki (14 AWG) z drutów o średnicy 0,25 mm z posrebrzanej miedzi typu Alpha μ-OFC. Przewód uziemiający jest również 37 żyłową plecionką (14 AWG) z  miedzianych drutów Alpha μ-OFC o podobnej średnicy, lecz już pozbawionych srebrzenia. Z podobnego materiału wykonano również ekran przewodu, który pomimo swojej wielowarstwowej struktury jest dość wiotki . A teraz najlepsze. Zarówno w materiałach informacyjnych jak i na stronach producenta, oraz jego przedstawicieli widnieje, iż Furutech FP-314Ag jest koloru … brązowego. Co prawda zdaję sobie sprawę, że jak każdy typowy facet rozróżniam max. trzy grupy kolorów, ale nie przypuszczałbym, że ewidentnie czarny przewód ktoś mógłby nazwać brązowym. Całe szczęście akurat tego typu kontrowersje nie mają wpływu na brzmienie.
Właśnie, brzmienie. Wpięcie w system, a następnie kilkutygodniowa żonglerka Furutechem na zmianę ze zdecydowanie droższą konkurencją, również z poprzedniej recenzji ( Acrolinkiem i Oyaide), z pozoru stawiała ten niedrogi przewód w dość niekomfortowej, jeśli nie z góry straconej pozycji. Są jednak pewne okoliczności, które dawały mu jednak pewne fory. Otóż o ile o 314-ce na pewno nie można powiedzieć, że jest wysublimowana i świetnie zrównoważona, to już baraku spontaniczności zarzucić jej nie można. Jest niczym rozbrykany szczeniak Golden Retreivera, który z uśmiechem na pysku wpada w sam środek nudnego pikniku i sprawia, że będący do tej pory w lekkim półśnie uczestnicy wyraźnie się ożywiają. Podpięta nim elektronika dostaje lekkiego kopniaka wkręcającego ją na wyższe obroty. Delikatne podbicie skrajów pasma daje dźwięk bardziej żywy, lśniący i absorbujący. Całe szczęście nie ma mowy o takich efektach ubocznych jak podkreślenie sybiliantów, czy tzw. „przewalenie” basu. Po prostu zarówno górę, jak i dół pasma słychać lepiej, wyraźniej i szybciej.  To nie jest kabel dla miłośników spokojnej, leniwej, świątecznej jazdy kilkudziesięcioletnim dużym fiatem prawym pasem z kaszkietem, albo czapką z lisa na łysiejącym czerepie. Akurat ten model powinien spodobać się „trochę” młodszej klienteli ceniącej sobie codzienną dawkę adrenaliny nie tylko na drodze, ale również podczas domowych odsłuchów w towarzystwie rudowłosych diablic.
Co prawda bez najmniejszego bólu można słuchać „Orchestral Works, Vol. 2” Witolda Lutoslawskiego. Pytanie, po co, skoro zdecydowanie większą frajdę sprawi podkręcenie głośności i włączenie „April Rain” Delain. Wokal Charlotte Wessels dzięki Furutechowi nabrał zadziorności i mocy a dźwięki „klawiszy” błyszczały na gitarowym tle. Jednak była to tylko rozgrzewka przed zdecydowanie cięższym repertuarem. Thrashowe klimaty w stylu 4ARM („Submission for Liberty”), Metallicy („Master of Puppets”), czy Megadeth (“Th1rt3en”) zabrzmiały świeżo, rześko i z właściwą dawką agresji oraz brudu. Nie było miejsca na owijanie w bawełnę, zabawę w dyplomację i odwoływanie się do wyższych uczuć. To był zwierzęcy skowyt połączony ze ścianą gitarowych riffów i podrygującymi w opętańczym szale perkusistami.  Zdecydowanie spokojniej zagrany i nagrany album „New Blood” Petera Gabriela również zyskał na wspominanej wcześniej rześkości. Wokal gospodarza posiadał bardzo dokładny obrys i lokalizację w przestrzeni a rewelacyjny duet z Ane Brun na „Don’t Give Up” ukazywał cały tragizm i beznadzieję które dodatkowo  podkreślał łamiący się i eteryczny głos Norweżki.  Różnica między tym słabowitym głosikiem a pełną mocy i energii partią Kate Bush w wersji oryginalnej była wprost kolosalna. W tym momencie dość niepostrzeżenie doszedłem do dość istotnej kwestii, jaką jest różnicowanie jakości nagrań. Otóż Furutech nie dosładza, nie łagodzi nie pudruje i nie lukruje fuszerek wykonawców i realizatorskich koszmarków.  Tutaj nie ma miejsca na taryfę ulgową, jak jest „babol” na płycie, to słychać go będzie jak na dłoni.  Oczywiście koszmarki w stylu samplerów Stockfischa zagrają feerią barw, niepoliczalną ilością detali i wszelkiego rodzaju audiofilskich smaczków oszałamiając słuchacza natłokiem informacji, mogąc być całkiem niezłym powodem do „zaszpanowania” przed znajomymi. Jednak nie o to w tej całej zabawie chodzi.  314kę kupuje się po to, by znów poczuć młodość, chęć odkurzenia starych płyt i rozruszania zastanych przez zimę  kości. Idealnie sprawdzi się w lekko ospałych i nie do końca przejrzystych systemach, którym przyda się przysłowiowa „niebieska tabletka”.  Warto tez sprawdzić go głównie ze źródłami, bądź przetwornikami, gdyż do wydajnych i mocnych wzmacniaczy może okazać się zbyt mało nasycony na średnicy, przynajmniej w porównaniu z „trochę” droższą konkurencją. Ale bądźmy szczerzy, jeśli mielibyśmy bawić się w „uczciwy” pojedynek 1 na 1, to z oferty Furutecha należałoby wybrać przynajmniej FP-3TS762, bądź Evolution II, a tak mamy bardzo fajny kabel za naprawdę niewielkie pieniądze.

Organic Audio Power
Organic Audio to firma-córka obracających się głównie w high-endowych kręgach ludzi z duńskiej manufaktury kablarskiej Argento Audio. Powód powołania do życia nowej marki jest dość prozaiczny. Otóż nazwa Argento dość jednoznacznie określa surowiec, z jakiego wytwarzane są przewody i, żeby nie przysparzać nabywcom rozterek, czy dany model jest ze srebra, czy też z miedzi założono nowy ”brand”.  Ze względu na zmianę surowca, z jakiego wykonywane są przewody ceny stały się bardziej ludzkie, choć jeśli chodzi o wkład know-how, to nad całym procesem czuwają ci sami ludzie, co przy wielokrotnie droższych srebrnych precjozach. W rezultacie Klient otrzymuje przewody o takiej samej geometrii ,jak droższe rodzeństwo serii Serenity i za około 50% niższą kwotę przy podobnych walorach sonicznych. Jeśli dodamy do tego hasło przewodnie głoszące, iż „Miedź nigdy nie brzmiała lepiej” oczekiwania rosną szybciej od cen jajek przed Wielkanocą. Niestety tajemniczy Duńczycy są … dość lakoniczni, jeśli chodzi o dzielenie się swoimi sekretami. Jedyne, co wiadomo, to to, że przewody wykonane są z … czystej miedzi (jak czystej wie tylko producent) poddawanej procesom kriogenicznym a izolatorem jest ultralekka i porowata włóknina, dzięki czemu powierzchnia styku jest na tyle znikoma, że można mówić o izolacji powietrznej. W przypadku kabla sieciowego nie użyto kolejnego powodu do dumy Duńczyków, jakim są wtyki produkowane ręcznie we własnym zakresie wykonane z tej samej miedzi, z jakiej wykonano przewody. Zamiast tego zastosowano konfekcję pochodzącą od japońskiego Furutecha w postaci stylowych i skromnych, acz nad wyraz solidnych wtyków FI-11G / FI-E11G, w których używany w standardzie fosforobrąz zastąpiono czystą miedzią. Ot taka wersja „custom”. Sam przewód prezentuje się elegancko. Srebrny wierzchni oplot wykonano z miłej w dotyku i przypominającej jedwab materiałowej plecionki w kolorze opalizującego srebra a jedynymi elementami wzorniczymi są delikatne miedziane obrączki z wygrawerowanym logo producenta. Pomimo standardowego jak na przewody tej klasy przekroju Organic jest dość wiotki i jego aplikacja nie powinna nastręczać trudności nawet w dość ciasnych szafkach audio.




comp_Organic_Audio-13.jpg comp_Organic_Audio-2.jpg

comp_Organic_Audio-11.jpg comp_Organic_Audio-12.jpg

comp_Organic_Audio-14.jpg comp_Organic_Audio-3.jpg

comp_Organic_Audio-5.jpg comp_Organic_Audio-7.jpg

comp_Organic_Audio-8.jpg comp_Organic_Audio-10.jpg

W przeciwieństwie do opisywanych w poprzedniej recenzji japońskich przewodów duński produkt pokazuje 85-90% swoich możliwości praktycznie od momentu wpięcia w system. Oczywiście muszę brać poprawkę na to, że dostarczony do testu egzemplarz nie był fabryczną nówką i uczynny dystrybutor trochę go dla mnie(?)  wygrzał, ale różnice, jakie zaobserwowałem na przestrzeni kilku tygodni jego użytkowania miały naturę kosmetyczną a nie fundamentalną. Natomiast, jeśli miałbym w kilku żołnierskich słowach opisać, co zastosowanie Organica zmienia to rzekłbym, że … wszystko.  Wiem, że w tym momencie spora część lobby antykablowego z obłąkańczym rechotem rzuca się do klawiatur, by dać upust swojej frustracji, udowadniając po raz enty, że jest to fizycznie niemożliwe i że ostatni metr (w tym przypadku dwa) nie ma prawa w jakikolwiek sposób wpływać na brzmienie systemu. Są oczywiście dwie, dopuszczane przez nich, sytuacje, kiedy różnice będą słyszalne – kabel jest źle zrobiony (celowo zepsuty), bądź urządzenia nim podłączane zostały błędnie zaprojektowane.  Tyle teorii. Jednak praktyka, której większość „opozycji” nie miała okazji popróbować rządzi się swoimi własnymi prawami.
W porównaniu z Furutechem pierwszym aspektem, który natychmiast przyciągał uwagę była niesamowicie nasycona średnica. Nie przesaturowana, czy przesadnie dopalona, jak ma to miejsce w systemach ze stereotypowo grającymi konstrukcjami lampowymi, lecz zdecydowanie bliższa temu, co można usłyszeć na żywo, a nie za pośrednictwem sprzętu audio. Zarówno ludzkie głosy jak i instrumenty operujące w tym, najbardziej krytycznym dla ludzkiego słuchu paśmie brzmiały niesamowicie namacalnie i realnie. Wystarczyło włączyć mój ulubiony koncert Whitesnake "Starkers In Tokyo", by przekonać się jak bogaty w wybrzmienia i jak niesamowity klimat jest w stanie stworzyć gitarowy duet. Każde trącenie struny miało swój początek i całkowicie naturalne wybrzmienie kończące się nie tylko na „pudle”, ale milknące gdzieś na sali. Po kilku minutach odsłuchu wiedziałem, że będzie ciężko skupić się na obowiązkach i punkt po punkcie odhaczać testowe kawałki mające określić jak i co jest dobrze, lepiej, tak samo, czy źle. Jednak rzeczywistość przerosła moje najśmielsze oczekiwania. Pomimo najszczerszych chęci, co jakiś czas łapałem się na tym, że otwarta na iPadzie strona nadal pozostaje niezapisana a ja właśnie włączam kolejną płytę, z której teoretycznie mam przesłuchać dwa, góra trzy utwory, lecz zdaję sobie sprawę, że nie tyle przesłucham, co posłucham jej całej, delektując się płynącą z głośników muzyką, tak jakbym delektował się wybornym trunkiem.  Dni mijały nieubłaganie, testowane urządzenia przewijały się przez mój system raz szybciej, raz wolniej a ja coraz bardziej nabierałem przekonania, że Duńczycy stworzyli, czy to przypadkiem, czy całkowicie świadomie cholernie dobry kabel.  Wspomniany album Whitesnake z niesamowicie ciepłym i czarującym głosem Coverdale'a był tylko tego potwierdzeniem. Może nie było to w 100 % prawdziwe i do bólu transparentne granie, ale za to tak naturalne dla słuchacza, że zastanawianie się, w którym momencie kończy się szara rzeczywistość a w którym zaczyna „magia Hi-Fi” byłoby wielkim nietaktem. Z pełną świadomością piszę w tym miejscu o „Hi-Fi” a nie „Hi-endzie”, gdyż miałem okazję posłuchać kabli Argento Audio z serii Flow Master Reference i to dla nich rezerwuję najwyższe oceny.
Również śpiewające panie zyskały na pojawieniu się w moim systemie sieciówki Organica. Ich szlachetne wokale brzmiały trochę niżej, bardziej zmysłowo i poprzez lekkie skrócenie dystansu między nimi a słuchaczem bardziej intymnie. Queen Latifah na „The Dana Owens Album” a szczególnie na ” I Put A Spell On You” miała głos słodki, ciemny i jedwabisty niczym dwunastogwiazdkowa Metaxa  Grand Olympian Reserve.  Nie była to ulepkowata słodycz znana z niższych roczników, znaczy się popowych gwiazdek jednego sezonu, lecz dojrzała, gęsta i miodowa. Szlachetna.  „Peer Gynt” Griega zabrzmiało dostojnie i potężnie, choć by w pełni określić możliwości dynamiczne tego przewodu zdecydowanie lepiej byłoby sięgnąć po takie evergreeny jak „Planety” Holsta, czy też „1812” Czajkowskiego. Właśnie przy gwałtownych skokach dynamiki i spiętrzeniu złożonego materiału dźwiękowego generowanego przez wielką orkiestrę symfoniczną można  było przyłapać testowany przewód na pewnych uproszczeniach. W kulminacyjnych momentach precyzja w gradacji planów i umiejscawiania konkretnych instrumentów uległa lekkiemu uproszczeniu, zmalała głębia ostrości i to, co przy mniejszym natłoku informacji było bezdyskusyjnie czytelne uległo ekspresjonistycznej metamorfozie w dźwiękowy punkt, bądź obłok pozbawiony czytelnych konturów. Powyższe uwagi, nazwijmy je krytyczne, odnosiły się do aplikacji ww. przewodu w moim systemie, którego charakter znam, lubię i szanuję, bo jak inaczej mógłbym na nim słuchać muzyki, lecz również doskonale zdaję sobie sprawę z jego ograniczeń. Zdecydowaną poprawę rozdzielczości można byłoby usłyszeć poprzez wymianę muzykalnych, ale dość wyraźnie faworyzujących średnicę A.R.Tów na np. wyposażone w porcelanowe (o diamentowych wolę nawet nie myśleć) przetworniki Isophony a równie muzykalny, co szkockie kolumny wzmacniacz Electrocompanieta nawet na „najtańszą” (wiem, że to niezbyt właściwe określenie) integrę Vitusa z Signature Series. Nie mam w tym momencie ani ochoty, ani celu bronić za wszelką cenę testowanego przewodu, lecz chciałbym uzmysłowić czytelnikom, że akurat w jego przypadku podłączenie do urządzeń sugerujących użycie zdecydowanie droższych sieciówek nie zawsze oznaczać będzie mezalians, czy wręcz daleko posuniętą „oszczędność” nabywcy. To po prostu zaskakująco korzystnie wyceniony przewód mogący być niejako wstępem do Hi-endu.
Tak jak można było przypuszczać cud się nie zdarzył i tańszy przewód nie zagrał na poziomie wyznaczonym przez co najmniej dwukrotnie droższą konkurencję. Trochę szkoda, że tak się nie stało, bo byłby sposób na zaoszczędzenie paru złotych. Z drugiej strony, nawet tak niedrogi kabel jak Furutech FP-314Ag bardzo wyraźnie pokazał, co potrafi dobra sieciówka. Oczywiście można lepiej, jednak przyrost jakości nierozerwalnie związany jest ze wzrostem ceny, choć w akurat w przypadku Organica z pełną odpowiedzialnością mogę napisać, że jest to prawdziwa okazja i niezwykle trudno będzie odnaleźć podobnie wycenionego konkurenta oferującego tak dojrzałe brzmienie.

Tekst i zdjęcia: Marcin Olszewski
Dystrybutor: RCM
Ceny:
- Furutech FP-314Ag II / FI-11 R / FI-E11 R - 950 zł / 1,0 m; 1 035 zł / 1,5 m; 1 120 zł / 2,0 m
- Organic Audio Power 2 520 zł / 2,0 m

System wykorzystany w teście:
CD/DAC: Ayon 07s
DAC: Antelope Audio Zodiac 192 kHz DAC; Hegel HD2; Hegel HD11
Odtwarzacz plików: Olive O2M; laptop Dell Inspiron 1764 + JRiver Media Center
Wzmacniacz: Electrocompaniet ECI 5
Kolumny: A.R.T. Moderne 6
IC RCA: Antipodes Audio Katipo; Audiomago AS
XLR: LessLoss Anchorwave, Vovox Vocalis
IC cyfrowe: Fadel art DigiLitz; Harmonic Technology Cyberlink Copper; Apogee Wyde Eye; Monster Cable Interlink LightSpeed 200
Kable USB: Wireworld Ultraviolet, Wireworld Starlight; Goldenote Firenze Silver
Kable głośnikowe: Harmonix CS-120; Vovox Vocalis
Kable zasilające: GigaWatt LC-1mk2; Furutech FP-3TS762 / FI-28R / FI-E38R; Acrolink 7N-P4030II PC-R; Oyaide Tunami GPX-Re; Vovox Textura
Listwa: GigaWatt PF-2 + kabel LC-2mk2; Vovox power distributor + Vovox Textura
Stolik: Missoni Audio Carpet Stradivari


37 komentarzy

jak zwykle mamy okazyjne ceny:) Ebay.com - 70 USD za 1,5m w wersji wtyku EU
  • Zgłoś

marekzawa
10.04.2012 19:42
"wtyki produkowane ręcznie we własnym zakresie"

Sugerujesz że te Furutechy widoczne na fotkach nożykiem wystrugali łącznie z logo, czy własnym oczom nie dowierzasz ?
  • Zgłoś

Użytkownik marekzawa dnia 10.04.2012 - 19:42 napisał

"wtyki produkowane ręcznie we własnym zakresie" Sugerujesz że te Furutechy widoczne na fotkach nożykiem wystrugali łącznie z logo, czy własnym oczom nie dowierzasz ?

proponuję jeszcze raz, na spokojnie i tym razem ze zrozumieniem przeczytać właściwy fragment:

Cytat

W przypadku kabla sieciowego nie użyto kolejnego powodu do dumy Duńczyków, jakim są wtyki produkowane ręcznie we własnym zakresie wykonane z tej samej miedzi, z jakiej wykonano przewody. Zamiast tego zastosowano konfekcję pochodzącą od japońskiego Furutecha
  • Zgłoś

marekzawa
10.04.2012 20:47
Fr@ntz

Mea culpa !!!

Pomroczność jakaś mnie chyba dopada :(
  • Zgłoś
Mnie zastanawia, czemu recenzje o KABLACH są dłuższe od recenzji jakiegoś DACa wzmaka czegokolwiek :). Tam można się rozwodzić nad konstrukcją obudową, częściami kondziami układami, no w skrócie jest w sumie o czym się rozwodzić, ale tutaj tekstu ze hohohoho o KABLU ?


małe pytania wzięte z tekstu "kabel jest źle zrobiony (celowo zepsuty), bądź urządzenia nim podłączane zostały błędnie zaprojektowane."

Proszę o ile to możliwe wyjaśnić mi jak to można ŹLE zrobić kabel czy go CELOWO zepsuć ?, oczywiście można go przeciąć ale chyba nie o to chodziło autorowi.

Pytanie drugie JAKIE to błędy w projekcie decydują o tym czy SŁYCHAĆ owy wpływ kabla a jakie "nie błędy" decydują o tym, że go słychać ??

Na moje tak na logikę to jak nie słychać różnic wpływu czynników zewnętrznych nie zależnie jakich użyjemy ( tutaj kabla ) świadczy raczej o ZAJEBISTOŚCI wykonania urządzenia, że ingerencja czynniki zewnętrznego tutaj przewodu nie robi na nim wrażenia, nie wprowadza bądź czyści zakłuceń, no jest po prostu tak zrobiona że jest odporna na wszelkie czynniki.

To tak jakby na prędkość samochodu miał wpływ położony na niego lakier, wiem że czerwone są najszybsze ale chyba nie AŻ tak .

pzdr. Łukasz
  • Zgłoś
Tam miało być jaki decydują czy słychać kabel a jakie  decydują o tym czy go "nie słychać"

pzdr. Łukasz
  • Zgłoś

Mario_77
11.04.2012 12:54
Antykablarskie lobby :) Zostalismy obnazeni panowie, teraz trzeba jeszcze znalezc zleceniodawce i przykladnie go ukarac. W moim odczuciu caly czas istnialo lobby kablarskie, a tu sie okazuje, ze jest antykablarskie, czyli my. Jak za swietej inkwizycji :) Ogolnie lektura malo wciagajaca, bajki sa do siebie podobne, podobny splendor i gornolotnosc im towarzyszy. A moze to kwestia zlego poczatku, do ktorego przywyklem? Za gorami, za lasami powstal sklep z Furutechami.... O tak, teraz brzmi lepiej. Dziwie sie, ze w zadnym odcinku Archiwum X nie poruszono tych zjawisk nadprzyrodzonych. Mnie osobiscie tez zadziwia, ze recenzja kabla jest dluzsza niz filmu. Nawet kolumnom nie dostaje sie tyle slow. Nie ma tez zlych recenzji, wszystko jest super, coz za recenzenckie szczescie dostawac same perelki do testow. Te recenzcje przypominaja wywod dyktatora, ktory sam sobie napisal tekst, uwierzyl a teraz te prawdy przekazuje innym.  Nie uwierzysz? Smierc cie czeka z rak Kim Dzong Ila. A skoro o bajkach juz mowa, to moze by nakrecic Wladce Kontaktow, w ktorej lobby kablarskie pod kierownictwem Saurona (w tej roli dystrybutor) walczy z antykablarskich lobby, czyli nami !? Gluchymi, sfrustrowanymi i biednymi Hobbitami o wlochatych stopach? A kto bedzie Gollumem szepcacym na widok kabla..... my preciousssss...  Fr@ntz ?? Ten Golden w teksie byl z rodowodem czy bez?
  • Zgłoś

Użytkownik łukasz dnia 11.04.2012 - 07:47 napisał

(ciach)
To tak jakby na prędkość samochodu miał wpływ położony na niego lakier, wiem że czerwone są najszybsze ale chyba nie AŻ tak . pzdr. Łukasz
Nie czerwone ale te z paskami.
http://en.wikipedia.org/wiki/Racing_stripe
  • Zgłoś
Myślę, że nie doceniacie tych kabli. Furucheta mam wpiętego do pralki i nawet różowa siła nie daje mu rady. Ubrania zyskały na miękkości, a plamy znikają już przy 10 stopniach. Szczeniaki buldoga francuskiego przestały się ślinić po wypraniu i stały się bardziej przyjazne dla środowiska -  wprawiając wszystkich w zdumienie i zachwyt jednocześnie. Pralka też równiej pracuje - harmoniczne wibracji stały się bardziej spójne, dźwięk zrobił się krystaliczny - szczególnie w połączeniu z użyciem do prania wody Żywiec Zdrój. Generalnie kabel Furucheta bardzo wyraźnie pokazał co potrafi dobra sieciówka.
Orgazmic Audio Power używam do lodówki - wiadomo, że najważniejsze jest zdrowie, a to co spożywamy ma kluczowe znaczenie. W przypadku tego kabla niuanse da się wychwycić wyraźnie w przypadku kiełbasy myśliwskiej. Smak stał się gęstszy i zaczął lepiej wypełniać całą jamę ustną. Należy zauważyć, że im większa jama tym efekt jest potężniejszy. Wyczuwalna jest zwiększona ilość białka. Nie samą kiełbasą jednak człowiek żyje - kolej na piwo - struktura bąbelków została poukładana, tak jakby ktoś przegonił z pokoju nadpobudliwego labradora, przeszkadzającego w delektowaniu się smakiem. Skutkiem tego i piana uległa zmniejszeniu, co powinno się, wbrew opinii niektórych, uznać za zaletę. Ogólnie lodówka pracuje z łatwo wyczuwalną wyższą kulturą i wszystkie potrawy nabrały nowej jakości. Należy jednak pamiętać by nie wkładać do niej żadnych przeterminowanych produktów, gdyż ich wady, po zastosowaniu duńskiego kabla, stają się jeszcze bardziej wyraźne.
  • Zgłoś

Mario_77
11.04.2012 16:52
Mozecie zasiasc wiec mrfx do wspolnej Wigilii z Frantzem i delektowac sie norweskim oplatkiem, ktorego wykonano na maszynie podlaczonej do kondycjonera :) Coz, fantazjowac mozna do woli, ale takie artykuly tylko do tego zachecaja. Tak czy inaczej, te norweskie i japonskie kable robia wiecej niz udalo sie Owsiakowi i Ochojskiej razem wzietym. Moze wcale nie trzeba wymieniac sprzetu w szpitalach, a panaceum kosztuje 2500-3200?  Machina sie juz nie zatrzyma, ruszyla i bedzie spladzac kolejne genialne recenzje kablowych cudow. Frantz przygotowany na ataki, juz na wstepie zaznaczy, zeby uwazac na komentarze gluchych szalencow, lobby antykablowe (pachnie troche spiskiem a'la Jaroslaw) i wszelkie madrosci wsiakna jak krew w piach. Sprawa wydaje sie komfortowa, no bo jesli trudno cokolwiek i nam i im udowodnic, to jak wylonic zwyciezce? Recenzent moze fantazjowac do woli, bo nikt mu nie udowodni, ze nie ma miejsca to, co ....slyszy. Zawsze mozna zarzucic tlumowi, ze tego modelu akurat nie slyszal, wiec czego sie wypowiada!? Fakt, nie slyszalem wielu rzeczy, nikt z nas zreszta nie ma wiedzy absolutnej. W swiecie poruszam sie czasem po omacku, wiem natomiast jedno. Sokowirowka nie pierze majtek, pralka nie wyciska sokow, kartofle nie sa jajkiem a kabel nie jest equalizerem czy stolem mikserskim. Probowalem robic podchody do kabli zasilajacych, swoje wnioski znam. Czy reklama sie oplaca? Musi, taki jest jej cel. Czy reklama manipuluje? Zwykle tak, dzieki temu sie oplaca. Podobnie widze te recenzje. Czy majtki CK ONE pelnia inna funkcje niz porzadne bawelniane gacie? Nie, ale fajniej miec na plazy te pierwsze, bo marka, bo splendor i pewnie status jeszcze. I tak sie kreci swiat. Czasami warto zaplacic za jakosc, ale jesli ma mnie ktos oszukiwac, to wole rozrywke i show Coperfielda. On tez robi kase na zludzeniu, tyle ze z klasa i ciekawsze to niz recenzja z psem w tle. Hau hau, wrrrrr
  • Zgłoś

Użytkownik Mario_77 dnia 11.04.2012 - 16:52 napisał

Mozecie zasiasc wiec mrfx do wspolnej Wigilii z Frantzem i delektowac sie norweskim oplatkiem, ktorego wykonano na maszynie podlaczonej do kondycjonera :)  
  

Tyle, że ja agnostyk jestem (w pewnym sensie i kablowy), niestety. ;)
  • Zgłoś

Mario_77
11.04.2012 18:10
Wiem wiem, zrozumialem ironie :)
  • Zgłoś
mrfx, bardzo ciekawe doświadczenia, natomiast obawiam się, że zaraz znajdzie się liczne grono szczekaczy, którzy zakwestionują zaobserwowane przez Ciebie zjawiska.
Wiesz, tacy co to w dupie byli i gówno widzieli, ale zaraz będą się wymądrzać i dworować sobie, że z tą kiełbasą myśliwską to już przesadziłeś.

Ja tam wiem, że dopóki czegoś sam nie przetestuję w swoim systemie czy to AGD czy RTV, to nie mogę z góry zakładać, że coś jest nonsensem.

Ale nie myśl sobie, Twoich doświadczeń nie traktuję jako pewnik, o, co to to nie, taki głupi to ja nie jestem a i doświadczenie robi swoje. Doskonale wiem, że wrażenia mogą zależeć od konkretnej aplikacji i to co sprawdziło się u Ciebie niekoniecznie spowoduje analogiczne zmiany np. w przypadku mojej lodówki.

Niemniej myślę, że można polecić forumowiczom przetestowanie tych, co tu dużo nie mówić, nieco oryginalnych zastosowań specjalistycznych sieciówek, a nóż widelec okaże się, że to jest właśnie to i potem przyjdzie faza zadumy, jak mogliśmy mrozić/prać na zwykłych sieciówkach. Brr...
  • Zgłoś
Do lobby antykablarskiego - ograniczcie wpisy, bo Frantz nie dostanie więcej sieciówki w swoje rączki i ta komedia skończy się równie szybko co się zaczęła!
  • Zgłoś
Z calym szacunkiem, ale to co pan wypisuje-szczegolnie chodzi o tego rozbrykanego psiaka, to jakas totalna kpina, po przecztaniu takich glupot rozsadny czlowiek raczej poczuje sie zniechecony niz zachecony to kupna moze i calkiem dobrego przewodu
  • Zgłoś
Na audiostero powinne byc testowane np stojaki pod kable pomyślcie jakie fenomenalnie rezultaty dało by połączenie siecowki ze stojaczkami pod nią .
Wymiana głośników na lepsze nie przyniesie takiego efektu
  • Zgłoś

Mario_77
12.04.2012 10:23
A pomysl co by bylo, gdyby pod stojakiem lezal audiofilski dywan polozony na audiofilskich plytkach PCV. Na pewno o tym nie pomyslales!! I co, zatkalo......? Stojak wystrugany z drewna z sandalow Jezusa! Ogolnie lubie sluchac muzyki, jak nikogo nie ma w domu. Wkurzaja mnie oddechy bliskich w drugim pokoju, wlacznie z moim, wiec sluchajac ulubionych kawalkow staram sie nie oddychac. Uwielbiam, gdy kabel poszerza mi scene, tak ze pokoju nie starcza. Biore wtedy kolumny na plecy i niose do duzego pokoju, tam jest duzo lepiej. Kabel uzywam tylko do 1000h, potem juz jest tak wygrzany, ze scena wylazi nawet z najwiekszego pokoju i nie mam juz gdzie isc z kolumnami. Przed wysluchaniem pierwszego kawalka pocieram mocno izolacje szmatka z dodatkiem konskiego wlosia. Tarcie jak wiemy wytwarza cieplo, ktore w tym przypadku przenika do wnetrza systematyzujac czastki miedzi. Latem, mozna pozostawic kabel na sloncu, ale uwaga na golebie na balkonie. Lubia paskudzic na swiecaca izolacje, ze o szkodliwosci ich dzioba nie wspomne. Glosnikow od lat nie wymienialem. Altusy sa swietne a kabel tak modyfikuje ich brzmiemie, ze jak chce to mam Wilsony, Herberty, elektrostatyczna przestrzen, cebulki MBL etc. Poza tym pieknie wygladaja na nich doniczki z kwiatami, ktore rowniez dociazaja dzwiek. Pozdrawiam gluchych, ciezko im wspolczujac.
  • Zgłoś

Użytkownik EMiL dnia 11.04.2012 - 20:16 napisał

Do lobby antykablarskiego - ograniczcie wpisy, bo Frantz nie dostanie więcej sieciówki w swoje rączki i ta komedia skończy się równie szybko co się zaczęła!
EMiL ty hipokryto, na stronie "o mnie" masz napisane:
Lubię rocka i metal, czasami jazz. System mam dobry a kable drogie (więc też dobre;)).
Mój zestaw pozwala cieszyć się muzyką i o to chodzi!
Może napiszesz coś o swoich drogich kablach to się wszyscy pośmiejemy, no i oczywiście całe lobby atykablarskie napisze jak powymieniali wszystkie przewody w swoich systemach na najtańsze jakie tylko dało rade kupić ( no bo przeciesz jakoś trzeba podpiąć kolumny do wzmacniacza itd.) a te które mieli sprzedali innym idiotom którzy słuchają kabli a nie elektroniki.
  • Zgłoś
mirek74,

Zapoznaj się z takim znaczkiem ;) , który EMiL umieścił ne końcu swojego "O mnie"

Wtedy, używając częsci czegoś, co ludzkość nazywa rozumiem, pojmiesz sarkazm.

P.S. Sorry, może i to do wyjaśnienia :
http://pl.wiktionary.org/wiki/sarkazm
  • Zgłoś
Ale zaraz, jesli juz podchodzimy z pelnym profesjonalizmem do tematu HiFi i wygrzewamy sprzety i kable to albo kabel/sprzet gra w nieskonczonosc coraz lepiej, wygrzewajac sie w czasie, albo osiagajac punkt wygrzania zaczyna tracic na jakosci w efekcie przegrzania.

Na czym polega wygrzanie kabla? Elektrony ucza sie prawidlowo przeplywac, ukladaja sie? jesli tak to skad wiedza jak sie ulozyc i co jest prawidlowe? czy dowiaduja sie tego z sieci czy maja zaprogramowane w fabryce? jesli ucza sie z sieci to znaczy, ze siec nie jest zla wiec po co ja zmieniac? jesli sa oprogramowane w fabryce to gdzie jest ich szef co im mowi gdzie i z czym maja poleciec i co zrobic?
  • Zgłoś
Franc napisał, że Organic zmienia wszystko.
Krótki i trafny opis.
Słucham go od paru dni i...
I nie pamiętam kabla jakiegokolwiek- sieciowego, kolumnowego, łączówki, która zrobiła na mnie tak duże wrażenie jak ten.
Bez efekciarstwa.
Czy jeden kabel sieciowy może mieć tak duży wpływ na cały system?
Może!
  • Zgłoś

grzegorzlepek
20.04.2012 15:56
Do      mczaj i mario_77
zastanawiam się po co udzielacie się na tym forum. Pewnie nudzicie się słuchając swojego "super  sprzętu" i nabijacie się z wszystkich.  Tragedia
  • Zgłoś
"Czy jeden kabel sieciowy może mieć tak duży wpływ na cały system?
Może!"
Pewnie że może ,szcególnie jak się jest "z branży" i ma się interes w tym żeby go wcisnąć jakiemuś frajerowi :)
  • Zgłoś

grzegorzlepek
21.04.2012 08:37
I żebyś wiedział, że grają, i to jeszcze jak. Zresztą sam możesz sprawdzić tylko po co lepiej pisać bzdury.
  • Zgłoś
Oczywiście że sprawdzę ,tylko najpierw muszę się zaopatrzyć w komplet bezpieczników Furutecha,bo przecież nie ma sensu z byle jakimi bezpiecznikami ,co degradują dzwięk podpinać takich sieciówek klasowych,myślę że te bezpieczniki z taką sieciówką dadzą większą zmianę na plus niźli bym wymienił kolumny ,wzmacniacz i źródło.
  • Zgłoś

grzegorzlepek
21.04.2012 10:17
macc666
Oczywiście że sprawdzę ,tylko najpierw muszę się zaopatrzyć w komplet bezpieczników Furutecha,bo przecież nie ma sensu z byle jakimi bezpiecznikami ,co degradują dzwięk podpinać takich sieciówek klasowych,myślę że te bezpieczniki z taką sieciówką dadzą większą zmianę na plus niźli bym wymienił kolumny ,wzmacniacz i źródło.

Ja nie pisałem do ciebie tylko do mczaj. Jeżeli chodzi o ciebie to wymiana by się przydała. Poza tym twój CD nie jest przystosowany do podłączenia zwykłych sieciówek nie mówiąc o klasowych. Dziwię się te "ironiczne" wpisy dotyczące bezpieczników.  Przecież jeżeli lepiej słychać to mam ich nie kupować bo wam się to nie podoba. Jak można powiedzieć, że samochodem porsche zajeb... się jeździ jak się nim nie jechało.
ps. postaw swój wzmacniacz na trzech filiżankach do kawy i posłuchaj muzyki na pewno będzie różnica.
  • Zgłoś
Skąd wiesz co by mi się przydało ? byłeś kiedyś u mnie ? sluchałeś ? skąd wiesz że nie odpowiada mi dźwięk mojego sprzętu i że muszę go zmienić ? skąd wiesz że moje cd nie jest przystosowane do sieciówek ? dzięki za info o filiżankach , na pewno spróbuję.mają być puste czy z kawą? pewnie napełnione kawą bez kofeiny będą dawały dźwięk całkiem inny niż zwykłą z kofeiną?
  • Zgłoś

grzegorzlepek
21.04.2012 10:58
Oczywiście, że nie wiem bo to każdego osobista sprawa. Tak jak ty nic nie wiesz o mnie. Ale skoro ja i nie tylko ja  słyszę różnicę po zainstalowaniu kabla sieciowego i śmiesznego bezpiecznika to czemu mam tego nie robić.
filiżanka ma być napełniona niezwykłą kofeiną.
pozdrawiam
  • Zgłoś
Słyszysz bo wydałeś na nie absurdalne kwoty i twoja psychika nie jest w stanie przyjąć do wiadomości tego że mogło by nie być lepiej.Zastanów się ile masz w torze zasilania połączeń lutowanych czy złączek mosiężnych,myślisz że jeden pozłacany bezpiecznik wlożony pomiędzy te połączenia jest w stanie cos zmienić?
  • Zgłoś

grzegorzlepek
21.04.2012 11:22
Nie widzę problemu, żeby odłączyć zasilanie włożyć zwykłe bezpieczniki i posłuchać.  Zresztą, już tak kiedyś zrobiłem, kiedy odwiedził mnie mój brat," nie wierzący". Zapewniam cię, że bez zasilania nie słychać tylu smaczków, takiej przestrzeni, czytelności w dźwięku. Pewnie, że zamiast wydawać pieniądze na  kable i listwy lepiej dołożyć na wczasy albo kupić łychę i się zwyczajnie odstresować. Jak kolega zechce zapraszam na odsłuch.
  • Zgłoś
You do not have permission to leave comments on this artykuł



Zobacz też

Powrót do monitora

Kolumny ProAc Studio 140 Mk 2

Dynaudio Focus 340

Przedpremierowe diamenty na niemieckiej porcelanie

Definitive Technology W-Adapt

Wyszukaj Artykuł

Przystępując do Klubu zyskujesz:

  • Dostęp do dodatkowych artykułów i testów sprzętu
  • Promowanie zamieszczonych ogłoszeń sprzedaży lub kupna
  • Zniżki na zakupy w sklepach partnerskich
  • Kartę członkowską Klubu
  • Możliwość udziału w cyklicznych spotkaniach klubowiczów:
    • spotkania ze specjalistami z branży audio
    • spotkania z innymi audiofilami
    • darmowy catering
  • Przypisanie do grupy "Klubowicz" na forum, a co za tym idzie:
    • większą skrzynkę na wiadomości PW
    • możliwość edycji własnych postów przez 30 minut od publikacji
    • większe limity na umieszczane załączniki
    • większe limity w zakładce Galeria
    • większe limity w zakładce Blogi
    • możliwość tworzenia blogów prywatnych i tylko dla przyjaciół

Najnowsze komentarze





Klub.AudioStereo.pl - Artykuły, porady, felietony, konkursy, recenzje audio, testy sprzętu i wiele innych ciekawych informacji.
Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

Na naszej stronie wykorzystujemy ciasteczka (ang. cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej - więcej o tym w Naszej polityce prywatności. W każdej chwili możesz wyłączyć ten mechanizm w ustawieniach swojej przeglądarki. Korzystanie z naszego serwisu bez zmiany ustawień dotyczących cookies, umieszcza je w pamięci Twojego urządzenia.

Akceptuję   Zmiana ustawień