Skocz do zawartości

Audiostereo.pl: Audiostereo Forum - Audiostereo.pl


Logo Magazyn
Witamy ponownie, Gość

GigaWatt LS-1(MK2)

08.01.2013 05:15 | Fr@ntz w Kable
  • Nie możesz edytować tego wpisu
To chyba pierwszy przypadek w historii audiostereo, kiedy dostaliśmy do przetestowania produkt, o którym sam producent twierdzi, że powstał bez zwracania uwagi na koszty jego wytworzenia. Powyższą zasadę znaną powszechnie, jako „cost no object” spotkać można najczęściej w ultra High Endzie, gdzie sześciocyfrowe kwoty z przekreśloną „eSką” nie robią wrażenia już chyba tylko na szejkach i właścicielach kopalni diamentów.  Polskie realia rządzą się jednak własnymi prawami i state of the art., crème de la crème, przynajmniej jeśli chodzi o kable zasilające w wydaniu zgierskiego GigaWatta ma całkiem ludzkie oblicze. W końcu niecałe sześć i pół tysiąca PLN za topowy model uznanego nie tylko u nas, ale i zdobywającego coraz większa renomę za granicą producenta już niedługo może okazać się nie lada okazją. Mówię tu oczywiście o okazji, nie jako takiej, lecz w pojęciu czysto audiofilskim, czyli dla osób, dla których wydatek na rzędu kilku/nastu/dziesięciu (niepotrzebne skreślić) tysięcy na dowolny element toru audio jest zupełnie normalnym posunięciem. Dla pozostałej części populacji, dla której nie jest, GigaWatt ma przewód instalacyjny LC-Y za 65 PLN/mb.

Wracając jednak do przedmiotu niniejszej recenzji od razu uprzedzę domorosłych detektywów i poszukiwaczy sensacji oraz rebrandingu, iż do produkcji LS-1 Mk2 użyto jedynie zaprojektowanych i wykonanych we własnym zakresie, lub na zlecenie i zgodnie z dostarczoną przez GigaWatta specyfikacją komponentów. Sam montaż odbywa się ręcznie i jest niezwykle czasochłonny. Otoczone wielowarstwowym materiałem tłumiącym żyły robocze składają się z siedmiu izolowanych teflonem drutów z posrebrzanej miedzi beztlenowej. Zastosowana geometria splotu równoległego pozwoliła ograniczyć do minimum rezystancję i indukcyjność przy jednoczesnej, stosunkowo wysokiej pojemności własnej. Pełną ochronę przed szumami EMI i RFI zapewnia pokrywający 100% powierzchni kabla miedziany ekran. Dodatkowo. W celu ochrony przed uszkodzeniami mechanicznymi i gromadzeniu ładunków elektrostatycznych użyto oplotu z tworzywa sztucznego i siatki elektrostatycznej. Pora na wyjawienie powodu obecności na przewodzie tajemniczego, masywnego aluminiowego bulleta. Oprócz niewątpliwych walorów estetycznych kryje w sobie bezstratny, pasywny filtr ze stopów nanokrystalicznych a jego lokalizacja jest ściśle określona ze względu na niwelowanie szumów, oraz oscylacji na wyjściu. Zadbano również o odpowiednią jakość firmowych wtyków, których styki wykonano z litego mosiądzu poddanego obróbce kriogenicznej i procesowi demagnetyzacji. Przewodniki połączono bez udziału cyny a do wtyków, w celu zminimalizowania impedancji połączenia, przykręcono.

Comp_Gigawatt_LS-1-2.jpg Comp_Gigawatt_LS-1-3.jpg

Comp_Gigawatt_LS-1-6.jpg Comp_Gigawatt_LS-1-8.jpg

Comp_Gigawatt_LS-1-9.jpg Comp_Gigawatt_LS-1-11.jpg

Comp_Gigawatt_LS-1-15.jpg Comp_Gigawatt_LS-1-18.jpg

Comp_Gigawatt_LS-1-20.jpg Comp_Gigawatt_LS-1-22.jpg

Comp_Gigawatt_LS-1-25.jpg Comp_Gigawatt_LS-1-26.jpg

To tyle, jeśli chodzi o zagadnienia alchemiczno – metalurgiczne. Przeciętnego nabywcę zainteresuje zapewne bardziej to, że przewód zasilający dotrze do niego w zgrabnej, drewnianej skrzyneczce wyściełanej miękką szarą gąbką a zarówno wtyki, jak i przykuwający wzrok aluminiowy cylinder w wygrawerowaną nazwą modelu będą miały naciągnięte stylowe siateczki chroniące je przed ewentualnymi zadrapaniami podczas transportu. LS-1 nie można zakwalifikować, jako sieciówki należącej do miana wiotkich, ani łatwych do aplikacji w ciasnych szafkach, jednak widać wyraźny postęp w porównaniu do modelu LC-3 i uczciwie musze przyznać, że komfort podczas montażu wyraźnie wzrósł. Dzięki temu nie powinno być powodów do zmartwień przy podłączaniu nawet niezbyt ciężkich urządzeń.

Zanim jednak przejdę do opisu zaobserwowanych wrażeń „nausznych” powtórzę po raz kolejny, że Hi-Fi to hobby, forma rekreacji i sposób na spędzanie wolnego czasu a wszelkie przejawy aktywności z tym związane, jak uczestnictwo w odsłuchach, wystawach, lektura specjalistycznych pism, portali i blogów o jakichkolwiek zakupach nawet nie wspominając, mają charakter całkowicie dobrowolny i nikt nikogo do niczego nie zmusza. Jednak jak to zwykle przy opisach kabli sieciowych, tych droższych w szczególności, bywa kilka minut po publikacji do klawiatur ruszą spece-teoretycy maści wszelakiej, podniesie się larum a kiedy kurz opadnie z kilkudziesięciu komentarzy na miano merytorycznych i pisanych przez osoby mające naprawdę coś sensownego do powiedzenia zasłuży raptem kilka. Cóż jednak począć, skoro najgłośniej krzyczą zawsze ci, którzy nie dość, że testowanego kabla na oczy nie widzieli, w rękach nie trzymali a o wpinaniu w posiadany tor audio nawet nie pomyśleli.  O ile jednak posiadaczy elektroniki z zamontowanymi na stałe przewodami jeszcze rozumiem, bo gdzieś musi znaleźć ujście frustracja wynikająca z niejako automatycznego wykluczenia z targetu, to już tych, co odpowiednią możliwość mają, ale najzwyczajniej na świecie im się nie chce przekonać na własne uszy, zrozumieć nie sposób. Tak też będzie pewnie i tym razem, jednak po cichu liczę, że może kiedyś polska społeczność internetowa osiągnie poziom choćby zbliżony do tego, jaki można obserwować na zagranicznych portalach tematycznych.

Są przewody takie jak np. LessLoss DFPC Signature, które starają się po wpięciu w tor znikać, zdematerializować sonicznie i pozostać widocznymi jedynie na zewnątrz, jako z pozoru zwykła namacalna rzecz, ale nie mająca absolutnie żadnego wpływu na to, co dzieje się wewnątrz organizmu jakim jest system Hi-Fi. Są też i takie, które niejako na dzień dobry oznajmiają „oto ja!”. Do ich grona z pewnością mogę zaliczyć Organic Audio, który uzdrawia wrodzoną muzykalnością, Harmonixa X-DC350M2R Improved-Version kojącego nerwy delikatnym faworyzowaniem średnicy, przy jednoczesnym zachowaniu świetnej czytelności najwyższych składowych, czy Oyaide Tunami GPX-Re z wtykami P/C-004 „Aspirin Snow White będącego wybawieniem dla osób chcących odsunąć scenę dźwiękową bez konieczności zmiany lokum. I właśnie do tej grupy, bez cienia wątpliwości, można zakwalifikować GigaWatta. LS-1 (MK2) działa jak żaden z powyżej przytoczonych przykładów, jest jak wybuchowa mieszanka testosteronu, adrenaliny i małego defibrylatora, która potrafiłaby postawić na nogi całą Terakotową Armię chińskiego cesarza Qin Shi. Niezależnie od tego, czy zostanie wpięty między listwę/kondycjoner, czy dowolne urządzenie „pracujące” na sygnale audio jego wpływ będzie doskonale zauważalny i słyszalny, a jedynie od oczekiwań szczęśliwego nabywcy będzie zależało, gdzie znajdzie swoje docelowe miejsce. Oczywiście pełnią szczęścia byłoby okablowanie całego systemu LS-kami, jednak na tego typu atrakcje podczas niniejszego testu niestety pozwolić sobie nie mogłem. Dysponując jedynie jednym przewodem trochę musiałem się trochę nagimnastykować sprawdzając to tu, to tam i skrzętnie notując zaobserwowane zmiany.
Po kilkunastu dniach zabawy doszedłem do wniosku, że co prawda wpięty w kondycjoner przekazywał swoja pozytywną energię całemu systemowi, jednak dary były dzielone pomiędzy poszczególne urządzenia i efekt finalny gdzieś po drodze ulegał zauważalnemu osłabieniu, rozmyciu.  W związku z powyższym należało wytypować docelowe miejsce, gdzie przez resztę testów mógłby sobie spokojnie pracować. Mojemu odtwarzaczowi ani werwy, ani kontroli nie brakowało, za to zarówno ECI5, jak i równolegle z GigaWattem testowanemu ModWrightowi KWI200 przydało się trochę wojskowego drygu i spec-ops’owej zwinności. I właśnie w tym momencie dochodzimy do sedna. Polska sieciówka nie powodowała sztucznego, nienaturalnego napompowania dźwięku, jak mięśni kulturysty po dwóch wiaderkach „eNeRDowskich witamin” i serii zastrzyków z końskich sterydów, lecz prowadziła raczej do uwolnienia drzemiącego w podpiętym do niej urządzeniu potencjału energetycznego.  To tak, jakby na skutek jakiegoś błyskawicznego treningu dla oddziałów specjalnych w okamgnieniu gromadzący się tu i ówdzie tłuszczyk został spalony na mięsnie a cała muskulatura doczekała się wreszcie odpowiedniej rzeźby.
Na „Ticks & Leeches” (Tool „Lateralus”) pierwsze kilkadziesiąt sekund to duet perkusji (gary i stopa) z gitarą basową, dopiero potem wchodzi gitara elektryczna i wokal. Może i nie jest to najbardziej audiofilski utwór, ale właśnie na tego typu muzyce słychać było fenomenalną robotę, jaką w systemie robił GigaWatt. Wszystko było klarowne, konturowe, nic się nie zlewało i nie dudniło a pomiędzy precyzyjnymi konturami była żywa, krwista tkanka. Tak samo było na Give It To Me (Timbaland “Shock Value”), gdzie syntetyczny bas masował trzewia bez oznak jakichkolwiek śladów kompresji, czy zmulenia. Jednak panowanie i bezwzględna kontrola dotyczyła nie tylko najniższych składowych, ale obejmowała całe pasmo. Szczególnie wyraźnie słychać to było przy jednym z albumów, o których staram się z reguły nie pamiętać. Mowa tu o „Dark Hope” Renée Fleming, na którym bardzo boleśnie można się przekonać, że próba wpasowania operowego wokalu w ramy „zwykłych”, Popowo -Rockowych utworów wychodzi mocno karykaturalnie. Nawet na „Hallelujah” amerykańska sopranistka brzmiała tak, jakby cierpiała na … nazwijmy to ciężkie problemy natury gastrycznej, bądź ktoś ubrał ją w koszulę z jakieś 2-3 numery za małym kołnierzykiem. Jednak pomijając katusze związane z groteskową partią wokalną na albumie tym bardzo wyraźnie słychać różnice w brzmieniu, namacalności i tworzeniu brył przez instrumenty realne i te wykreowane na konsoli. Z GigaWattem poszczególne warstwy, choć egzystowały wspólnie były niejako obok siebie. Jakby realizator, najlepiej jak potrafił, skleił dwa, odrębne światy, pozostawiając jednak po całym procesie widoczny/słyszalny ślad, spoinę.
Jednego, czego obawiałem się przy tym kablu, to tego, że jego zamordyzm i apodyktyczność może wpłynąć, bądź nawet całkowicie odebrać sex appeal bardziej nastrojowym nagraniom. Całe szczęście Queen Latifah na „I Put A Spell On You” i „Simply Beautiful “ („The Dana Owens Album”) czarowała aksamitnym, niskim głosem o karmelowo-czekoladowej barwie nie tracąc nic ze swojego uroku a polska sieciówka wyciągnęła tylko smaczki z tła. Podobnie było na „A Song for You" (Herbie Hancock „Possibilities”), gdzie wirtuozowi fortepianu towarzyszyła Christina Aguilera a w tle lśniły blachy delikatnie trącane przezTeddy’ego Campbella. Każdy dźwięk miał swoje miejsce i czas, scena była stabilna, poszczególne plany czytelne a głos drobnej (jak nagrywano płytę taka naprawdę była) platynowej blondynki był kryształowo czysty i silny, niczym wartki górski strumień.

Na koniec niestety muszę zmartwić tych, którzy zastanawiali się, czy GigaWatt LS-1(MK2) jest idealnym i uniwersalnym kablem zasilającym. Otóż nie jest ani jednym, ani drugim. Po pierwsze niczego nie zamaskuje, żadnego systemu, który sam z siebie brzmi źle nie uzdrowi a jedynie wskaże gdzie tli się ognisko choroby. Dodatkowo nie polecałbym go do systemów zbyt analitycznych, którym może i doda jeszcze dynamiki i werwy, ale zamiast „latających żyletek” nieszczęsny posiadacz takowego zestawu będzie musiał się zmierzyć z latającymi toporami i zasuwającą po pokoju odsłuchowym wściekłą gilotyną.  Jeśli natomiast komuś będzie zależało na ustabilizowaniu lekko rozchwianej sceny, dodaniu zastrzyku adrenaliny do podtatusiałego dźwięku i zdyscyplinowanie ospałego basu to mówię po trzykroć TAK.


Tekst i zdjęcia: Marcin Olszewski

Producent: Gigawatt
Cena: 6 350 PLN

Dane techniczne (wg, producenta):
- Dostępne wersje kabla: EU (Schuko) lub US (Nema)
- Znamionowy zakres pracy: 110 - 240 VAC  50/60 Hz
- Obciążalność (ciągła): 16 A
- Waga brutto: 1,90 kg
- Dostępne długości: 1,5 m

System wykorzystany w teście:
CD/DAC: Ayon 07s
DAC & konwerter USB/Coax: Hegel HD2
Selektor źródeł cyfrowych: Audio Authority 1177
Odtwarzacz plików: Olive O2M; laptop Dell Inspiron 1764 + JRiver Media Center
Wzmacniacz: Electrocompaniet ECI 5; ModWright KWI200
Kolumny: A.R.T. Moderne 6 ustawione na Soundcare Superspikes
IC RCA: Antipodes Audio Katipo; Audiomago AS
IC XLR: LessLoss Anchorwave;  Siltech Classic Anniversary 550i
IC cyfrowe: Fadel art DigiLitz; Harmonic Technology Cyberlink Copper; Apogee Wyde Eye; Monster Cable Interlink LightSpeed 200
Kable USB: Wireworld Starlight; Goldenote Firenze Silver
Kable głośnikowe: Harmonix CS-120; Siltech Explorer 90L
Kable zasilające: Furutech FP-3TS762 / FI-28R / FI-E38R; Organic Audio Power; ReAr Power 71; Harmonix X-DC350M2R Improved-Version; Gigawatt LC-3
Listwa: GigaWatt PF-2 + kabel LC-2mk2
Kondycjoner: Gigawatt PC-3 SE EVO + LC-3
Stolik: Missoni Audio Carpet Stradivari
Przewody ethernet: Neyton CAT7+
Akcesoria: Sevenrods Dust-caps; Furutech CF-080 Damping Ring; Gregitek Aerius, Aerius Graf & RG1


43 komentarzy

Co do recenzji:

"...Mądrości nie można przekazać. Wiedza, którą próbuje przekazy­wać mędrzec, brzmi zawsze jak głupota..."

Hermann Hesse
------------------------------------

Jak to odbiorą audiofile:

"...Głupstwo w blasku sławy najczęściej bywa nierozpoznane. Przeciw­nie, przyjmowane jest jako mądrość, ponieważ sukces, sława je uświęca..."

Sławomir Mrożek
------------------------------------

Przydatność kabla i jego cena:

"...Gdzie będzie pycha, tam będzie i hańba, a gdzie pokora, tam mądrość..."

Salomon

Legenda:
Pycha - pojęcie i postawa człowieka, charakteryzująca się nadmierną wiarą we własną wartość i możliwości (np. słuchu), a także wyniosłością. Gdy jest wyniosły, towarzyszy mu zazwyczaj agresja
Pokora - cnota moralna, która w ogólnym rozumieniu polega na uznaniu własnej ograniczoności, nie wywyższaniu się ponad innych i unikaniu chwalenia się swoimi dokonaniami. (np. gratami audio, lepszym słuchem)
------------------------------------
  • Zgłoś

Mario_77
08.01.2013 12:28
"Pora na wyjawienie powodu obecności na przewodzie tajemniczego, masywnego aluminiowego bulleta. Oprócz niewątpliwych walorów estetycznych kryje w sobie bezstratny, pasywny filtr ze stopów nanokrystalicznych a jego lokalizacja jest ściśle określona ze względu na niwelowanie szumów, oraz oscylacji na wyjściu"

A jego lokalizacja zdaje sie wypadac dokladnie w polowie dlugosci przewodu :) Ale zapewne tak wlasnie wyszlo z dlugoletnich obliczen!
  • Zgłoś

moreno1973
08.01.2013 14:33
powstał bez zwracania uwagi na koszty jego wytworzenia...

jesli to byłaby prawda to najpierw należałoby zaprojektować samodzielnie super wtyki ze stykami z miedzi powlekanej platyną a nie stosować to co zastosowano;-)

Kto kupi coś takiego jak za mniejsze pieniądze można mieć sprawdzone topowe produkty firm od 20 lat produkujących kable zasilające...takich jak np. MIT...
  • Zgłoś

Użytkownik corner dnia 08.01.2013 - 11:08 napisał

(...)

"... na nic nie zda się cytatów kupa, gdy cytujący i tak du*a..."

rochu
------------------------------------
  • Zgłoś
A świstak siedzi i zawija je w te sreberka...
  • Zgłoś

Mario_77 ,Ja myślę że przy projektowaniu tego kabla Gigawatt współpracował z Nasa:)
  • Zgłoś
I ten tekst stał się powodem zwisu forum bo ktoś go dał na wykopie??? No bez ściemy.

Gigawatt - zgierska adrenalina. Ale dopiero jak recenzja zostanie umieszczona ja jakimś prześmiewczym portalu chyba

W Zgierzu to najwyższe co było, to było bezrobocie. Może to kabel wyprodukowany przez bezrobotnych zgierzan dla warwieśniaków?
W każdym razie nauczyli się już zakładać ferryt na kabel i naciągać szlauch ognioodporny. Drewniane pudełko jednak wygląda jak zrobione w Chinach. Pewnie dlatego taka atrakcyjna cena.
  • Zgłoś
Fr@ntz ,czy można prosić o zaprezentowanie wyników pomiarów wspomnianych szumów i oscylacji na wyjściu z filtrem założonym w różnych miejscach, bo bardzo mnie zastanawia że najmniejsze są akurat z  filtrem umieszczonym równo pośrodku.Oczywiście wynik pomiarów rozwieją wszelkie wątpliwości.
  • Zgłoś

Mario_77
09.01.2013 13:51
Eee tam Nasa, z pylu ksiezycowego zlozony, blaskiem luny namaszczony, boskim dotykiem ochrzczony, cennik wiec uzasadniony! Pudelko strugane przez lata, od poczatku swiata. Nie dla nas, dla nas biedakow, lecz dla zasobnych Polakow.
  • Zgłoś
Jak "bez zwracania uwagi na koszty jego wytworzenia", to spodziewałem się czegoś ŁAŁ, właśnie najlepsze materiały, platyny, złoto, piękne wtyki, a tu raptem mamy kabel za liche ponad 6 tysi peelenów i sosnowe pudełeczko : ) Chyba że jest błąd w cenie i powinno być 60 tysi. Amatorszczyzna i tania płotka na rynku powercordów : )))
  • Zgłoś
macc666 chcesz żeby ci zdradzili wyniki wieloletnich prac? Wiesz ile to może kosztować???

Bo ja wiem

Dokładnie to trzy feryty na kabel po 6,5za każdy w sklepie TME. Zapinasz na obu końcach i po środku i nie musisz się już martwić w jakiej odległości je założyć. Za 1/10 ceny tego kabla mógłbyś kupić tyle ferrytów że zapiałbyś je jeden przy drugim na całej długości kabla.
  • Zgłoś
Głupi i bogaty nie kalkuluje, wyda te 6,5 tys dla świętego spokoju, obojętne czy mu to poprawi brzmienie czy nie. Na takich żerują producenci tego typu wynalazków z koszcie produkcji 50zł.
  • Zgłoś

ProgRockJester
09.01.2013 15:16
Recenzenci przyzwyczaili już nas do tak dużej ilości bzdur wypisywanych w swoich wypocinach, że i ten tekst mnie już nie dziwi...
  • Zgłoś

climax99
09.01.2013 18:12
A ja tam z przyjemnością kabla posłucham , nawet pokuszę się o porównanie z innymi kablami w podobnej cenie. Miałem kiedyś jeden z kabli tej firmy i miło mnie zaskoczył. Grał spójnie, przejrzyście , bez fajerwerków, nadając muzyce nieco szlachetności.
Jeżeli nowy miałby okazać się lepszy lub  zaskoczy mnie miło jeszcze bardziej dlaczego nie spróbować?
Kable sieciowe stanowią ważny element toru audio jak by ich nie deprecjonować pozostają w znacznym wpływie na jakość efektu końcowego. Niestety czym więcej w systemie bałaganu tym bardziej temat kontrowersyjny. W spójnie grających systemach testuje się kable zasilające z niewiarygodną przyjemnością , nie dość że człowiek ma co robić to jeszcze słucha przy tym muzyki. Nie wiem czemu u Panów powyżej tyle "złej adrenaliny"
  • Zgłoś
@Autor,

czy ten kabel należy wpiąć do gniazdka sieciowego, czy sama andrenalina ze Zgierza wystarczy ?
  • Zgłoś
Dla kolegi recenzenta Fr@ntz: wpływ tego kabla zawsze będzie miał miejsce, ponieważ średni koszt zasilacza w urządzeniu to 80-500 zł (wartość końcowa to już przykład z Hi-End). Gdyby w zasilacz urządzenia audio zainwestować jeszcze kilka stówek więcej, ten kabel nie miałby znaczenia sonicznego.
Już kilka kondensatorów polipropylenowych w zasilaczu za kilkadziesiąt złotych zmienia znacznie dźwięk, a rozbudowując układ zasilacza o dławiki i dobre diody prostownicze osiągamy to samo znacznie mniejszym kosztem. Obrazowo wytłumaczę Ci to tak: zamiast budować super gładką drogę, stosujemy w samochodzie dobre zawieszenie i za ułamek ceny drogi mamy identyczny efekt. Nie tak dawno siedziałem przed szwajcarską aparaturą pomiarową (wykonywałem pomiary związane z jakością energii elektrycznej) i w zależności od odbiornika do sieci emitowane były śmieci różnej maści, co doskonale było ukazane na wykresach i w tabelach. A urządzenie za ok. 1 mln zł miało zwykły, dobrej jakości kabel zasilający, bo było zaprojektowane w środku jak trzeba.
Pamiętaj, że każdy układ elektroniczny zasilany jest napięciem stałym!!!, kable, transformatory, diody, kondensatory tylko zamieniają prąd z gniazdka na napięcia stałe niezbędne dla tranzystorów i układów scalonych. Dla mnie zamiast kabla elektrony mogą być przenoszone nawet w wiaderkach, gdyby dało to dobry efekt lub magazynowane w wanienkach. Elektronika ma mieć dobre, pozbawione szumów i zakłóceń zasilanie i do tego celu rozbudowuje się zasilacz (można przewymiarować go np. pięciokrotnie) i stosuje się dobrą stabilizację napięć, co kosztuje śmieszne pieniądze w porównaniu do ceny opisywanego kabla, a układ staje się mało wrażliwy na wiele czynników (zakłóceń losowych, wyższych harmonicznych, składowej stałej itp. w prądzie z gniazdka).
A tak mamy super zestaw: kabel do urządzenia za 6 tys., diody w urządzeniu po 50 gr./szt., trafo liczone "na styk" za kilkadziesiąt złotych i kilka elektrolitów za kilka złotych, więc zawsze usłyszysz różnicę wpinając różne kable. Acha, i jeszcze kabelki w urządzeniu po 1-10 zł/mb (dlaczego tam, do płytek z elektroniką nie ma demagnetyzowanych i rodowanych styków oraz kabli w otulinie z teflonu)?
Zapamiętaj: kabel sieciowy dostarcza półprodukt do urządzenia, którym jest prąd zmienny. Wszystko w środku jest zasilane dosyć niskimi napięciami, często stabilizowanymi przez scalaki w cenie 1-5 zł/szt. Daje to do myślenia.
Pozdrawiam myślących!
P.S. Jakie ciśnienie atmosferyczne, wilgotność i skład powietrza producent zaleca jako optymalne do odsłuchów wokół kabla zasilającego? Czy zmiana pola magnetycznego ziemi nie wpływa na kabel (nie widziałem tam filtrów z tym związanych)? Nie uwierzę, że w celu "uwolnienia drzemiącego w podpiętym do niej urządzeniu potencjału energetycznego" nie jest to ważne!
  • Zgłoś

Użytkownik rochu dnia 08.01.2013 - 22:23 napisał


Użytkownik corner dnia napisał

(...)
"... na nic nie zda się cytatów kupa, gdy cytujący i tak du*a..."

rochu
------------------------------------

"Siedzi rochu na koncercie,
jak zwykle w pierwszy rzędzie,

Muzyka jakaś taka mętna,
lecz ta ponętna pałeczka dyrygenta,

Rękoma objąć pragnął zauroczony,
taki to nasz rochu podniecony,

Miota się, wyrobić w miejscu nie może,
twarz zarumieniona, jakby w innym kolorze

Z nerwów o czas "pyta", więc sąsiad obok słowami koi:
czas nie penis, w miejscu nie stoi."


by corner
  • Zgłoś
Jesteś pewnie teraz dumny, że tak błysnąłeś dowcipem.
Nie odpowiem jednak.
Wpisy na poziomie szamba wystarczająco świadczą o ich autorze.
Mam nadzieję, że moderacja pozwoli wisieć temu co napisałeś wystarczająco długo aby każdy wyrobił sobie zdanie.
  • Zgłoś

Barthezz
09.01.2013 21:25
Ja osobiście lubię czytać takie recenzje.Sam nigdy bym nie kupił takiego druta,bo cena zaporowa,a i tak bym nie usłyszał różnicy :) Ale warto wiedzieć co w trawie piszczy.
  • Zgłoś
Poniżej cytat z szacownej witryny http://www.soundstageglobal.com na dowód, że wbrew opinii Fr@ntza To nie forumowicze plują jadem tylko producenci i recenzenci szaleją - On the other hand, I was astonished when I was told that the Neodio Origine CD player costs $38,000. This is a case where, if the manufacturer had said “38” when asked the price, I would have assumed $3800 (not that the Origine looked cheap or anything -- it looked pretty nice). For the life of me, however, I could not fathom how in the world a CD player in a nice aluminum case with a couple of digital inputs could possibly cost thirty eight thousand dollars. Think about what other things you could buy for that. Have we, as audiophiles, become so jaded with the pricing of some of these products that we have forgotten good sense? Imagine this: handing over a briefcase with $38,000 to a guy and getting a box with a nice CD player in return. Madness.
I to w bogatym kraju a nie w biednej Polsce. Za to szanowny recenzent w swym tekście obraża trzeźwo myslących ludzi i zamieszcza pełno idiotycznych wręcz porównań. Trochę szacunku dla ludzi, którzy chetnie wydadzą pieniądze za rozsądnie skalkulowany sprzęt a n ie chcą płacić za marketingowy bełkot!
  • Zgłoś
rochu, powiedz mi teraz kto pierwszy szambo rozlał? Przypomnę ci twój wpis bluzgający moja osobę: "...gdy cytujący i tak du*a." - no patrz pełna podziwu odpowiedz na wysokim pułapie. Mało tego ja cię nawet nie obraziłem, a że głodnemu chleb na myśli?

Gdy ty wyśmiewasz = ok, ale gdy zła karma wraca = wielkie oburzenie, patrz jaki ten świat zły i niesprawiedliwy.
  • Zgłoś

jozwa maryn
09.01.2013 22:09
Ciekawe. Ale ja w takim razie jednak jestem za Harmonixem.
  • Zgłoś

Użytkownik corner dnia 09.01.2013 - 22:04 napisał

rochu, powiedz mi teraz kto pierwszy szambo rozlał? Przypomnę ci twój wpis bluzgający moja osobę: "...gdy cytujący i tak du*a." - no patrz pełna podziwu odpowiedz na wysokim pułapie. Mało tego ja cię nawet nie obraziłem, a że głodnemu chleb na myśli?

Gdy ty wyśmiewasz = ok, ale gdy zła karma wraca = wielkie oburzenie, patrz jaki ten świat zły i niesprawiedliwy.


Jeżeli nie widzisz różnicy pomiędzy twoim a moim wpisem to nic na to nie poradzę.
A różnica jest spora.
Ale aby to wiedzieć potrzebne jest coś takiego jak kindersztuba.
  • Zgłoś

23031970
10.01.2013 00:16
Dobrze  , że  Gigawatt   nie  zajmował  się  elektryfikacją  Polski   ,  zważywszy  na  cenę  ów  kabelka   ,  pewnie  do  dziś  byśmy   palili   świeczki   i  lampy  naftowe  .


Uprzedzę  złośliwości  :  wiem  ,  że  firmy  Gigawatt  nie  było  w  czasach  elektryfikacji  Polski  .
  • Zgłoś

23031970
10.01.2013 00:29
Głupsza od głupoty jest uczona głupota.
  • Zgłoś
W końcu niecałe sześć i pół tysiąca PLN za topowy model uznanego nie tylko u nas, ale i zdobywającego coraz większa renomę za granicą producenta już niedługo może okazać się nie lada okazją

Dobrze, że wciąż są takie firmy jak Gigawatt, które za tak wysoką jakość każą sobie placić tak mało. Przywracają wiarę w tę całą zabawę, dodają otuchy. Dziękuję Ci, Gigawacie.
  • Zgłoś
Tak jak pisał nutka - poprawę parametrów można uzyskać znacznie mniejszym kosztem...
Żeby to to chociaż miało wyrózniający się design. Tymczasem testowany kabalek wygląda (i pewnie także "gra") jakby kosztował maksymalnie kilka stówek.
  • Zgłoś
Wszystko byłoby ok, gdyby Fr@ntz nie pomylił się w tytule recenzji i zamiast "zgierska" napisał "zdzierska" adrenalina.

Wtedy to byłoby wiarygodne :)
  • Zgłoś

climax99
10.01.2013 17:43
....."..."   i "pewnie" diaboł po wsi baby ogonem nęci ku grzechom......
  • Zgłoś
Tak się zastanawiam.
Tyle krzyku o cenę takiego kabla, jeszcze więcej narzekań na drożyznę, na audiofilskie powietrze w obudowie, na red. Pacułę i na dystrybutorów, a jakoś nikt nie zauważa jakie ceny szykują nam się na pliki audio. Obserwacja kilku sklepów daje tutaj mocno do myślenia.
Może Panowie Oburzeni zabraliby się za ten temat zamiast bez końca dyskutować nad cenami Herza, Vitusa czy innych, których i tak sobie nie kupią. Bo i za co?

Rok, może dwa i towarzystwo obudzi się w ręką w nocniku.
Oczywiście za wyjątkiem kilku spryciarzy głoszących wyższość darmowego pobierania muzyki nad jej legalnym zakupem.
  • Zgłoś
You do not have permission to leave comments on this artykuł



Zobacz też

Spotkanie z Roberto Barlettą

Test wzmacniacza Aaron No.1a

Test kolumn Audio Solution Quasarus

Tuner/DAC Audio Analogue Crescendo

Furutech FP-314Ag II/FI-11R/FI-E11R; Organic Audio Power

Wyszukaj Artykuł

Przystępując do Klubu zyskujesz:

  • Dostęp do dodatkowych artykułów i testów sprzętu
  • Promowanie zamieszczonych ogłoszeń sprzedaży lub kupna
  • Zniżki na zakupy w sklepach partnerskich
  • Kartę członkowską Klubu
  • Możliwość udziału w cyklicznych spotkaniach klubowiczów:
    • spotkania ze specjalistami z branży audio
    • spotkania z innymi audiofilami
    • darmowy catering
  • Przypisanie do grupy "Klubowicz" na forum, a co za tym idzie:
    • większą skrzynkę na wiadomości PW
    • możliwość edycji własnych postów przez 30 minut od publikacji
    • większe limity na umieszczane załączniki
    • większe limity w zakładce Galeria
    • większe limity w zakładce Blogi
    • możliwość tworzenia blogów prywatnych i tylko dla przyjaciół

Najnowsze komentarze





Klub.AudioStereo.pl - Artykuły, porady, felietony, konkursy, recenzje audio, testy sprzętu i wiele innych ciekawych informacji.
Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

Na naszej stronie wykorzystujemy ciasteczka (ang. cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej - więcej o tym w Naszej polityce prywatności. W każdej chwili możesz wyłączyć ten mechanizm w ustawieniach swojej przeglądarki. Korzystanie z naszego serwisu bez zmiany ustawień dotyczących cookies, umieszcza je w pamięci Twojego urządzenia.

Akceptuję   Zmiana ustawień