Skocz do zawartości

Audiostereo.pl: Audiostereo Forum - Audiostereo.pl


Logo Magazyn
Witamy ponownie, Gość


Interkonekt Neotech NEI-3001

12.01.2012 16:30 | Fr@ntz w Kable
  • Nie możesz edytować tego wpisu
Tym razem zacznę dość nietypowo, bo od zagadki. Czy nazwa Wan Lung Electric Wire & Cable Mfg.  coś Państwu mówi? Nie? Nic nie szkodzi. Podejrzewam za to, że już skrót OCC (Ohno Continuous Casting) oznaczający przewodnik monokrystaliczny jest zdecydowanie lepiej rozpoznawalny. O tym, że część „potentatów” audiofilskiego okablowania „korzysta z pomocy” dostawców OEM nie jest już chyba żadną tajemnicą, więc i informacja o tym, że Wan Lung jest jednym z trzech producentów na świecie tego typu przewodników i niejako przy okazji dostawcą „surowca” dla większości amerykańskich kablo-producentów nie powinna nosić znamion sensacji.  Ze spraw czysto informacyjnych wspomnę jeszcze, że Wan Lung jest również właścicielem znaku towarowego „UP-OCC”. Skoro, więc na monokrystaliczne produkty tak utytułowanych i uznanych marek jak Acoustic Zen, czy też Harmonic Technology, był i jest popyt, warto było coś z tego dość smakowitego tortu uszczknąć, choć kawałek. Tak też się stało i do życia została powołana marka Neotech.

comp_Neotech-1.jpg

Poprzednio (w grudniu 2010r) testowane przeze mnie Neotechy należały do serii Formosa i pomimo fenomenalnych wartości sonicznych dość skutecznie studziły zapał nabywców swoją ceną. Tym razem jednak w moje ręce trafił zdecydowanie rozsądniej wyceniony model interkonektu NEI-3001, który dotarł w zgrabnym etui, ze stosowną „laurką” i solidnymi, wtykami (Furutecha?) zabezpieczonymi przed trudami podróży fikuśnymi siateczkami, oraz gumowymi kapturkami.

comp_Neotech-9.jpg

Kontakt z tą łączówką był dla mnie swojego rodzaju powrotem do przeszłości, gdyż od ładnych paru lat posiadam w swoich „zbiorach” jego OEMowy odpowiednik sprzedawany ze szpuli (z możliwością zaaprobowanej przez producenta konfekcji) przez część dystrybutorów Neotecha pod symbolem NA-012260. Jednak mój eksponat posiada zdecydowanie inne wtyki – bliźniacze do tych, jakie obecnie można spotkać np. w Acoustic Zen Silver Reference II i dodatkowy pleciony, granatowy peszelek. Zanim jednak przejdę do ewentualnych podobieństw i różnic między kilkuletnią „niekomercyjną” i „oficjalną” wersją aktualną pozwolę sobie napisać dosłownie kilka zdań o jego budowie.
NEI-3001 jest wykonany z miedzi UPOCC o czystości 7N (99,99998 %) i posiada konstrukcję multi-litz. Wiązki przewodników ułożone są naprzemiennie i owinięte wokół wewnętrznego rdzenia. Przewodniki umieszczone są w teflonowych rurkach wypełnionych powietrzem. Ekran wykonano z folii mylarowej napylonej miedzią i plecionki z miedzi OFC. Koszulka to połyskujący ciemnobłękitny polietylen.

Pierwszą cechą zwracającą uwagę w Neotechu jest swoista, całkowicie niewymuszona pewność siebie. Gra dźwiękiem pełnym, mocnym a jednocześnie gładkim i spokojnym. Jednak nie jest to spokój niosący ze sobą jakieś spowolnienie, bądź osłabienie temperamentu nagrań, lecz spokój wynikający z drzemiącej „pod maską” mocy. To tak jak z dobrymi wzmacniaczami, które nie muszą na każdym kroku podkreślać posiadanej mocy. Wystarczy, że będą w stanie bez zająknięcia, w ułamku sekundy przejść od szumu traw po ryk startującego odrzutowca. Po prostu nic nikomu nie muszą udowadniać, robią swoje i już.
Aby to odpowiednio jasno zobrazować polecę zapoznanie się z twórczością norweskiego trębacza Nilsa Pettera Molværa (np. albumy „Khmer”, czy też „Baboon Moon”), gdzie łagodne i nastrojowe dźwięki trąbki i muzyczne plamy przeplatane są mocno spektakularnymi fragmentami z subsonicznym basem. NEI-3001 pozwala każdej nucie wybrzmieć do końca, zachowując pełną czytelność i nawet w mocno zagmatwanych momentach, w których dochodzi do krytycznego spiętrzenia koniecznych do przekazania informacji nie dochodzi do kompresji, czy spłycenia przekazu.

W dodatku Neotech roztacza czar niesamowitej gładkości i szlachetnego wysublimowania. Dźwięk jest pełny, soczysty i skupiony nie tylko na detalu, ale i barwie. Góra jest rozdzielcza, jednak w porównaniu z droższą, srebrną konkurencją (Albedo Geo XLR za 2000 zł i Monolith XLR za 2750 zł ) słychać różnice w mikrodetalach łaskoczących nasze zmysły na granicy percepcji. Nie jest to w żadnym wypadku przepaść, jednak taki sparring pozwala ocenić ile trzeba dopłacić, za „trochę lepszy” dźwięk, za szczyptę więcej niuansów i audiofilskiego planktonu. Warto jednak pamiętać o tym, że im wyższej klasy komponenty będziemy porównywać tym „szczypty” będą robić się coraz mniejsze a ceny wręcz przeciwnie. A z tym, że są „druty”, na których słychać więcej po prostu trzeba nauczyć się żyć, bądź poczekać do momentu, aż takie drobiazgi znajdą się poza zakresem naszej percepcji. Uważam jednak, że nie ma najmniejszego powodu do dalszego dzielenia włosa na czworo, darcia szat i zdecydowanie sensowniejszym rozwiązaniem wydaje się skupienie uwagi na muzyce. O ile melancholijno–depresyjną twórczość Molværa za szeroko rozumianą muzykę rozrywkową trudno uznać, to już przykładowo krążek Billy Idol „Essential” w jest popowo-rockową „komerchą” pełną gębą. Na początkowych taktach „White Wedding” i „Eyes Without a Face” dość mocno została podkręcona temperatura średnicy, bas podbity, a głos wokalisty czarował niskimi rejestrami. Do tej lekko landrykowej mieszanki Neotech dodał swój „firmowy” sznyt. Poprawił namacalność i sprawił, że tleniony blondas zabrzmiał jak za dawnych lat - i to wszystko ze składanki kosztującej niewiele więcej niż paczka papierosów na stacji benzynowej. Pomimo tego, że realizacja nie należała do wybitnych, a prawdę powiedziawszy miałaby problemy, żeby się załapać na ocenę dobrą, i to z minusem, to przyjemność obcowania z tak prozaicznie fajnym i pozwalającym na odprężenie repertuarem była niezaprzeczalna. Neotech wykazał się w tym wypadku odrobiną dobrej woli i humanitarnie nie piętnował ewidentnego uproszczenia gradacji planów, czy braku audiofilskiego powietrza otaczającego muzyków. Czasem warto sprawdzić jak na naszym zestawie zagrają płyty, po których teoretycznie za wiele wartościowego spodziewać się nie można.

Damskie wokale z reguły kojarzą się z piękną barwą i jedwabistą gładkością. Są jednak wyjątki, do których z pewnością można zaliczyć Barb Jungr.  Choć i na „Love Me Tender ” potrafiła zaskrzypieć, to jednak jej dość charakterystyczny głos nie miał znamion metaliczności, dzięki czemu odsłuch albumu nie tylko nie irytował, a wręcz zachęcał do dalszej eksploracji półki z twórczością tej wokalistki. Co prawda do karmelowej słodkości znanej mi z „The Dana Owens Album” Queen Latifah było równie daleko, jak imć Nergalowi do tematyki „oazowej”, ale zarówno jakość nagrania jak i estetyka wykonania przypadły mi do gustu. Skoro już poruszyłem temat realizacji, to klasyka zdecydowanie wymaga sporo wysiłku, żeby orkiestra zabrzmiała tak jak powinna – z rozmachem, potęgą, ale i odpowiednią selektywnością, umożliwiającą rozpoznanie partii poszczególnych instrumentów, oraz prawidłową ich lokalizację na kreowanej przez zestaw audio scenie. Ponieważ ostatnio jakoś do gustu przypadł mi George Frideric Handel to i tym razem nie mogłem odmówić sobie przyjemności przesłuchania zarówno „Mesjasza” (Dunedin Consort), jak i „Concerti Grossi Opus 6”( The Avison Ensemble). Oba albumy zabrzmiały z rozmachem. Scena dźwiękowa miała imponującą zarówno szerokość jak i głębokość, a skoki dynamiczne oddawane były szybko i precyzyjnie, bez zbędnego zastanowienia, bądź złagodzenia. Całość brzmiała w sposób przyjemny i można w tym momencie użyć mocno oklepanych stwierdzeń jak „muzykalny” i „neutralny” z dająca posmak analogowości nutką ocieplenia. Powyższe dwa nagrania są idealnym przykładem potwierdzającym tezę, iż „muzyka łagodzi obyczaje”.

Im dłużej obcowałem z NEI-3001 tym bardziej utwierdzałem się w przekonaniu, że testowana para gra o drobinę inaczej od tej znajdującej się w moim posiadaniu. Kilkukrotne przepięcie interkonektów pokazało, że nowa wersja gra w sposób bardziej homogeniczny, koherentny, a przez to finezyjny i bardziej transparentny. Zaobserwowane przeze mnie różnice mogą wynikać nie tyle ze zmian konstrukcyjno-materiałowych samego przewodu, co z zastosowanych wtyków. W obecnej wersji dostępne są niezwykle solidne, zakręcane wtyki, najprawdopodobniej Furutecha, a w moich zastosowano zdecydowanie mniej wyszukane rozwiązanie. Czy taki detal może mieć wpływ na brzmienie? Sądzę, że jak najbardziej i nie widzę powodu, aby takiej „audiofilskiej” biżuterii, uznawanej przez niektórych za zwykłą fanaberię nie uwzględniać, jako jednego z elementów mających zauważalny wpływ na efekt finalny.

Będące przedmiotem niniejszego testu interkonekty Neotecha wydają się być ze wszech miar bezpiecznym zakupem. Nie kosztują „oczu z głowy”, charakteryzują się wyważonym i dojrzałym brzmieniem, a przy tym są na tyle neutralne, że mają szansę przetrwać wiele ataków audiophlii nervosy swojego właściciela. Trudno będzie znaleźć urządzenie, z którym nie będą w stanie stworzyć zgranego systemu.

Tekst i zdjęcia Marcin Olszewski

Dystrybucja: this.pl Audio
Ceny:
- 870 zł (2x 0.5 m)
- 1100 zł (2x 1 m)
- 1330 zł (2x 1.5 m)
- 1560 zł (2x 2 m)
- 2030 zł (2x 3 m)

System wykorzystany w teście:
CD/DAC: Ayon 07s
Odtwarzacz plików: Olive O2M; Pioneer N-30
Wzmacniacz: Hegel H-100
Kolumny: A.R.T. Moderne 6
IC RCA: Antipodes Audio Katipo; LessLoss Anchorwave
XLR: Sevenrods ROD2; Albedo Geo; LessLoss Anchorwave; Albedo Monolith 2
IC cyfrowe: Fadel art DigiLitz; Harmonic Technology Cyberlink Copper; Apogee Wyde Eye
Kable głośnikowe: Harmonix CS-120; LessLoss Anchorwave
Kable zasilające: GigaWatt LC-1mk2; LessLoss DFPC Signature
Listwa: GigaWatt PF-2 + kabel LC-2mk2

comp_Neotech-4.jpg comp_Neotech-5.jpg   comp_Neotech-6.jpg comp_Neotech-7.jpg comp_Neotech-8.jpg comp_Neotech-10.jpg comp_Neotech-11.jpg


13 komentarzy

Szkoda, ze Kolega nie podjal sie jednak obiektywnego testu kabli z USA za grosze w porownaniu do przedmiotowych. Czyzby takowe produkty i ich testy nie sa na reke "lobby" z tego forum?

test jak zwykle swietny, pozdrawiam
    • +
    • -
  • Zgłoś
Środek jest pewnie taki sam (ten sam) co we wszystkich kablach rodem z Chin, jednak plusem tej zabawki jest oryginalna oslonka, do tego niebieska. Pasowałaby mi do większości diodek w moim sprzęcie, tylko jak pociągnąć te kable z przodu zestawu ? Może ktos ma pomysł ?
    • +
    • -
  • Zgłoś
A tak serio to czy ktoś to forum jeszcze czyta, czy tylko wszyscy traktują te wypociny jako obiekt do zabawy, jaj i drwin ? Co sie w ostatnich latach stało, że powstaja takie badziewne recenzje, czy chodzi juz tylko o kasę ? Wszyscy juz maja wszystko gdzieś ? A gdzie uczciwość audiofilska ? A może by tak ktoś zadał sobie odrobine trudu i powalczył w ślepym teście z drutem od lampki, szans nie daję, większość forumowiczów nie jest w stanie odróżnić płyty SACD od starodawnej 16 bitowej płyty CD a co dopiero kabelki.....
Pozdrawiam
    • +
    • -
  • Zgłoś
darekdz - jeśli tylko "kable z USA za grosze" mają w PL dystrybucję, bądź ichniejszy dystrybutor będzie chętny do przysłania ich na testy nie widzę najmniejszego problemu.
    • +
    • -
  • Zgłoś

Ptarmigan
13.01.2012 10:52
hehe, ktoś nie przykładał się w szkole - Tajwan, to nie Chiny, tak jak Białoruś to nie Polska :)
    • +
    • -
  • Zgłoś
Fr@ntz - nie wiem czy pamietasz ale chcialem udostepnic Ci do szczerego testu kable Emotiva - www.emotiva.com
Nie ma dystrybutora w PL gdyz zakupy robi sie tylko u producenta i stad ich cena - brak sieci sprzedazy i posrednikow. Mam zarowno kable RCA jak i XLR - znam ich wartosc i zamawiam tylko u nich wychodzac z zalozenia, ze skoro nie "widac" roznicy to po co przeplacac.
Ciekaw jestem czy mozna tu napisac cos obiektywnie o produktach nie wspieranych przez branze. Jednym slowem chodzi o uczciwy test zapalenca a nie reklame.

abandon - kable o ktorych pisze tez sa bardzo ladne i solidnie wykonane:)
    • +
    • -
  • Zgłoś
Ptarmigan - hmmm... trudna sprawa z rozdzieleniem Chin i Tajwanu... sami nie potrafia sobie z tym poradzic wiec wiesz postrzegac mozna to roznie :)
    • +
    • -
  • Zgłoś
ups, zupełnie mi się zapomniało o tych drutach Emotivy. W wolnej chwili przyjrzę się im bliżej
    • +
    • -
  • Zgłoś

rock&roll
13.01.2012 20:49
Patrząc na ceny podobnych konstrukcji Emotivy oraz Advance Acoustic, to ta pierwsza ma dużo lepsze ceny. Przynajmniej na pierwszy rzut oka. ;)
Dołączona grafika - 999$
Dołączona grafika - 3000$
    • +
    • -
  • Zgłoś
Jakie fajne klony :))
    • +
    • -
  • Zgłoś
Emotiva projektuje, produkuje sprzet/podzespoly dla duzych marek.
Od jakiegos czasu wprowadzili swoja wlasna marke ze sprzedaza bezposrednia, ale jak ktos woli zawsze mozna doplacac za znaczek i posrednikow:)
To nie klony a dostawca zawartosci dla innych. Wszystko jest na ich stronie.

Jest tez nowa marka www.emotivapro.com
    • +
    • -
  • Zgłoś
Fr@ntz - z pewnoscia :)
    • +
    • -
  • Zgłoś
    • +
    • -
  • Zgłoś
Nie masz uprawnień do pisania komentarzy. Zarejestruj się lub zaloguj.
Jeśli posiadasz już konto na Facebooku, możesz się zalogować bez rejestracji ( logowanie przez Facebook).



Zobacz też

Test odtwarzacza strumieniowego Linn Sneaky Music DS

Wzmacniacz Atoll IN100SE

GigaWatt LS-1(MK2)

"Smolik / Kev Fox"

Yamaha MusicCast WXC-50

Wyszukaj Artykuł

Przystępując do Klubu zyskujesz:

  • Dostęp do dodatkowych artykułów i testów sprzętu
  • Promowanie zamieszczonych ogłoszeń sprzedaży lub kupna
  • Zniżki na zakupy w sklepach partnerskich
  • Kartę członkowską Klubu
  • Możliwość udziału w cyklicznych spotkaniach klubowiczów:
    • spotkania ze specjalistami z branży audio
    • spotkania z innymi audiofilami
    • darmowy catering
  • Przypisanie do grupy "Klubowicz" na forum, a co za tym idzie:
    • większą skrzynkę na wiadomości PW
    • możliwość edycji własnych postów przez 30 minut od publikacji
    • większe limity na umieszczane załączniki
    • większe limity w zakładce Galeria
    • większe limity w zakładce Blogi
    • możliwość tworzenia blogów prywatnych i tylko dla przyjaciół


Najnowsze komentarze





Klub.AudioStereo.pl - Artykuły, porady, felietony, konkursy, recenzje audio, testy sprzętu i wiele innych ciekawych informacji.
Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

Audiostereo dokłada wszelkich starań, aby traktować użytkowników uczciwie i otwarcie, przy uwzględnieniu najlepszych praktyk. Korzystając z naszej strony wyrażasz zgodę na wykorzystywanie przez nas plików cookies, w celu zapewnienia Ci wygody podczas przeglądania naszego serwisu. Aby dowiedzieć się więcej na temat cookies oraz w jaki sposób z nich korzystamy, kliknij tutaj