Skocz do zawartości

Audiostereo.pl: Audiostereo Forum - Audiostereo.pl


Logo Magazyn
Witamy ponownie, Gość


Kable sieciowe Acrolink 7N-P4030II PC-R i Oyaide Tunami GPX-Re

26.03.2012 21:30 | Fr@ntz w Kable
  • Nie możesz edytować tego wpisu
Z kablami sieciowymi jest z reguły dość niezręcznie. Część populacji wie o ich istnieniu, lecz na podstawie płytszej, bądź głębszej analizy dochodzi do wniosku, że ich działanie jest praktycznie zerojedynkowe. Albo przewodzą prąd i podpięte nimi do gniazdka urządzenie działa, bądź nie i już. Jest jednak grupa osób, dla których właśnie ostatnie półtora, bądź dwa metry ma niebagatelne znaczenie. I właśnie do nich kieruję poniższy test dwóch dość ambitnych, jednak całkiem rozsądnie, jak na audiofilskie realia, wycenionych modeli przewodów sieciowych od dwóch szanowanych japońskich producentów.  Ceny nie porażają, gabaryty nie przerażają a i zagrożenie wyrwanie gniazda ze spiętego nimi elementu toru audio jest praktycznie zerowe. W dodatku oba przewody dostarczył jeden dystrybutor – krakowski Eter Audio, który ze znanego, na razie sobie, powodu poleca je do oferowanej przez siebie elektroniki. Na pytanie czy słusznie postaram się odpowiedzieć w poniższym teście. Serdecznie zapraszam zatem, na niemalże na bratobójczy pojedynek.

Oyaide Tunami GPX-Re z wtykami P/C-004 „Aspirin Snow White”

comp_Oyaide-1.jpg comp_Oyaide-2.jpg comp_Oyaide-3.jpg comp_Oyaide-8.jpg

comp_Oyaide-4.jpg comp_Oyaide-6.jpg comp_Oyaide-7.jpg comp_Oyaide-9.jpg

Przewód wykonany jest ze skręconych drucików z miedzi PCOCC-A o przekroju 5,5 mm. kw. zdolnych obsłużyć napięcie aż do 600V i maksymalnym natężeniu 30 A. W celu zapobieżenia szumom RF producent zastosował potrójny ekran, w którym w pierwszej warstwie fale elektromagnetyczne zamieniane są na ciepło, w drugiej (węglowej) następuje rozładowywanie ładunków elektrostatycznych, a  trzecia (folia miedziana) chroni przed zewnętrznym szumem. Dodatkowo blisko foliowego ekranu ułożono przewód „drain” podpięty do przewodu ochronnego, którego zadaniem jest poprawa stosunku S/N. Uwagę przykuwają też niezwykle solidne wtyki z grubego i praktycznie całkowicie głuchego (przy opukiwaniu) polikarbonatu, w których kontakty wykonano z pokrywanej berylem miedzi, zgodnie z informacjami producenta mającej zapewniać „lepszą przewodność i mechaniczną integralność”. Wspominam o wtykach, gdyż prezentują one zdecydowanie wyższą jakość od podrabianych na potęgę, bardziej popularnych (i oczywiście tańszych) modeli jak np. P/C-079. Dla miłośników metali szlachetnych z pewnością dość istotną informacją będzie, że styki pokrywa warstwa platyny i palladu. Sam przewód jest po pierwsze ciężki jak diabli, a po drugie układa go się równie łatwo jak pręt zbrojeniowy.  Oczywiście przesadzam, ale lekkich komponentów Hi-Fi w stylu DACa, lub budżetowaejstrumieniówki raczej bym nim nie podpinał, chyba, że w ramach walki z wibracjami poprzez odsprzęgnięcie od podłoża mamy ochotę wprowadzić jedno z naszych urządzeń w stan lewitacji.
Patrząc na jego przekrój i budzącą respekt wagę można, niemalże podskórnie, oczekiwać równie potężnego brzmienia. Jednak to nie na potęgę, lecz na sposób kreowania przestrzeni zwraca się uwagę po wpięciu Oyaide w system. Jak za dotknięciem zaczarowanej różdżki scena dźwiękowa odjeżdża o dobrych kilka metrów. W pierwszej chwili wrażenie jest tak zaskakujące, jakby słuchacz dostał w gratisie od developera jeszcze kilkanaście, jeśli nie kilkadziesiąt metrów kwadratowych z przeznaczeniem na pomieszczenie odsłuchowe.  Podejrzewam, że jest to celowy i świadomy zabieg producenta, gdyż w Japonii ceny mieszkań do najniższych nie należą i ichniejsi audiofile nierzadko muszą radzić sobie w dość nazwijmy to „kameralnych” pokojach odsłuchowych. Oprócz tego GPX-Re wnosi do systemu iście stoicki spokój połączony z wręcz chirurgiczną precyzją i szybkością.  Efekt jest porównywalny do jazdy ekskluzywną, ale wyposażoną w potężny silnik limuzyną. Wewnątrz nie słychać praktycznie żadnych odgłosów otoczenia a przyspieszenie od 100 do 200 km zajmuje niewiele więcej czasu niż od zera do setki. Bez ryku, pisku opon i ognia z wydechu po prostu się przyspiesza i już. Tak samo jest z Oyaide. Oddalenie sceny nie oznacza w tym przypadku osłabienia realizmu, a wręcz przeciwnie. Japońska sieciówka przywraca właściwy dystans między słuchaczem a artystą. Przecież na koncercie (nawet w niewielkim klubie) między widownią a sceną jest parę-paręnaście metrów. Oczywiście, jeśli ktoś lubi, jak artyści śpiewają siedząc mu niemalże na kolanach może czuć się srodze zawiedziony, ale to po prostu taka szkoła brzmienia i już.  Warto również wspomnieć o drugiej stronie medalu. Z powodu tej wrodzonej kultury i niewymuszonego, gdyż wyssanego z mlekiem matki, czaru w niektórych systemach Oyaide może zostać odebrany jako lekko uładzony, czasem zbyt zachowawczy przewód. W nagraniach heavy metalowych (Megadeth, Metallica, Slayer, Trilium) brakowało mi czasem zadziorności, brudne dźwięki, do których byłem przyzwyczajony zostały w pewnym stopniu wypolerowane a potępieńcze wrzaski wokalistów zyskały nową, lekko ucywilizowaną formę. Powyższe uwagi, dotyczą gry w moim, dyżurnym systemie, w którym ECI ma sporo do powiedzenia i czyni to z wielką chęcią, więc i brzmienie całości jest naturalnie jego pochodną. Piszę to z jednego dość prozaicznego powodu. Otóż polski dystrybutor Oyaide ma w swojej ofercie również austriacką elektronikę Ayona, która pomimo zastosowania w niej technologii lampowej charakteryzuje się brzmieniem zdecydowanym a przez niektórych uznawanym nawet za dalekie od lampowego.  I właśnie połączenie cech Oyaide z charakterem Ayona daje w rezultacie kwintesencję muzykalności, jednak niepozbawioną precyzji i szybkości, za to daleką od krzykliwości i napastliwości źle skonfigurowanych systemów. Na koniec zostawiłem jednak prawdziwą wisienkę na torcie. Coś, bez czego opis brzmienia przewodu Oyaide byłby równie niezjadliwy jak nieposolony ryż, bądź niedoprawiony stek. Mowa tu o czarnym tle. To właśnie ten kabel wyznacza punkt odniesienia, do którego dążą pozostali gracze. Za ostatnim rzędem muzyków nie ma ściany, kotary, bądź czegokolwiek, co podsuwałaby nam nasza wyobraźnia. Nie ma tam niczego, ot czarna otchłań, w którą dźwięki wpadają jak w nieskończenie głęboką studnię. Proponuję zrobić eksperyment – wypożyczyć na testy GPX-Re I urządzić sobie sesję odsłuchową w środku nocy, bądź w jakimś innym zacisznym miejscu o dowolnej porze (nawet na słuchawkach). We fragmentach, kiedy nic nie gra powinniście usłyszeć Państwo coś, co nosi miano „głuchej ciszy”.

Acrolink 7N-P4030II PC-R z wtykami P/C-004

comp_Acrolink-1.jpg comp_Acrolink-4.jpg comp_Acrolink-5.jpg

comp_Acrolink-6.jpg comp_Acrolink-7.jpg comp_Acrolink-8.jpg

A teraz pora na kolejnego rodowitego japońskiego „samuraja”, najnowszy produkt Acrolinka – model 7N-P4030II PC-R wyposażony w dobrze znane z powyżej opisywanej sieciówki Oyaide wtyki P/C-004. Tym razem w wersji transparentnej o grafitowym zabarwieniu. Styki również pokryto warstwą platyny (o grubości 0,5 m) i palladu (0,3 μm) . Druga wersja P4030 od poprzedniej różni się przede wszystkim czystością miedzi, jakiej użyto do wykonania przewodu. Obecny model wykorzystuje surowiec o czystości 7N (99,99999 %) wytwarzany w procesie Stressfree eliminującym wewnętrzne naprężenia powstające podczas wyciągania. Przewód składa się z dwóch żył  - „gorącej” i „zimnej” , wykonanych z miedzianych skrętek, po 100 drucików o średnicy 0,26 mm każda i czystości 7N, oraz żyły ochronnej będącej również skrętka 100 drucików o średnicy 0,26mm, lecz już o czystości 4N. Wszystkie linki pokrywa dielektryk wykonany z makromolekuł poliolefinu a dodatkowo między żyłami umieszczono żyły jedwabną (stabilizującą) i z włókien węglowych) chroni przed promieniowaniem RFI).  Powyższy „warkocz” otulono materiałem będącym mieszanką poliolefinu, proszku wolframowego i amorficznego proszku wypełniającego a następnie owinięto mosiężną folią ekranującą pokrytą z zewnątrz powłoką poliolefinu z makromolekuł.  Słowem kabel wydaje się bardziej zaawansowany technologicznie niż prom kosmiczny i część czytelników zapewne liczy na to, że po wpięciu go w tor efekt soniczny będzie porównywalny, co najmniej do startu Endeavour z przylądka Canaveral. Niestety. Po wpięciu praktycznie niewygrzanego przewodu w system można się, co najwyżej załamać i popaść w głęboką depresję związaną ze stratą wiary w całe Hi-Fi.  I to wcale nie chodzi o to, czy się kable słyszy, czy nie, lecz o czarną rozpacz, jaka ogarnia człowieka, który po wydaniu, niejednokrotnie „ w ciemno”, około trzech tysięcy złotych czuje się jakby ktoś zrobił mu straszne kuku w tą część ciała, gdzie plecy tracą swą szlachetną nazwę. Świeżo wyjęty z pudełka przewód po prostu degraduje dźwięk systemu w tak bestialski sposób, jakby powstał jedynie po to, by karać tych, którym wydaje się, że coś słyszą i chcą za to płacić. Siada makro i mikrodynamika, przestrzeń ogranicza się do jednego, ciśniętego między kolumnami planu a najbardziej dynamiczne utwory brzmią tak, jakby ich odtwórcy przyjęli przed chwilą końska dawkę Pavulonu i popili ja wiadrem waleriany.  Ba, po przesiadce z niewygrzanego Acrolinka na „firmowy” przewód od żelazka, bądź prodiża można poczuć coś na kształt audiofilskiej nirwany.  Słowem zgroza.

Dzięki Bogu cały ten koszmar ma swój happy end. Jednak, aby do niego doszło należy, albo brać od lokalnego dealera przewody już wygrzane (a więc dealer musi być zaufany, żeby przypadkiem nie wcisnął „nieśmiganej” sztuki), bądź podpiąć pod dowolne, pracujące non-stop urządzenie (niekoniecznie wpięte w tor audio) i zapomnieć o nim na jakieś dwa tygodnie.  Po tym okresie nie poznacie Państwo tego przewodu. Choć wizualnie pozostanie bez zmian, o cienkiej warstwie kurzu nie wspominając, oczywiście, jeśli naprawdę został zapomniany, to sonicznie pokaże swoje prawdziwe oblicze.
Po kocu otulającym kolumny nie pozostanie nawet wspomnienie, podobnie jak po ospałości i mułowatości dźwięku.  Od razu też można odnaleźć cechy wspólne z testowanym równolegle Oyaide. Scena również kreowana jest w sporej odległości za kolumnami, jednak skraje pasma nie są już tak niesamowicie gładkie, wypolerowane, o satynowym połysku. Jeśli coś ma zakłuć, to zakłuje i włączając „Reise, Reise”  Rammstein, bądź” 3-kę” Illusion można liczyć na bardzo skuteczne odkurzenie głośników i sporą dawkę bestialskiej agresji.  Jednak również w tym przypadku przewód niemalże telepatycznie daje znaki, że nie do takiego repertuaru został stworzony. Nic mu zarzucić nie można, jednak, jeśli już miałbym podsumować to, co przewinęło się przez odtwarzacz w czasie testów tej sieciówki to z cięższych brzmień dominowały progresywne klimaty w stylu „A Dramatic Turn Of Events” Dream Theater, czy „The Human Equation ” Ayreon.  Im bardziej zagmatwane i skomplikowane aranżacje włączałem, tym intensywniej czuć było klasę przewodu. Zero gubienia szczegółów, zero bałaganu, na dość, bądź co bądź oddalonej scenie a przy tym nienaganna dynamika i namacalność dźwięku. Podobnie było z symfoniką.  „Serenade in G "Eine kleine Nachtmusik" KV 525” z „Mozart - The Tube Only Night Music” (TACET) zachwycała precyzją i niesamowitą przestrzenią, jednak „Peer Gynt” Griega  (Sir Thomas Beecham, Royal Philharmonic Orchestra), czy „Planety” Holsta (Zubin Mehta & LA Philharmonic) zabrzmiały wprost spektakularnie. Można było wygodnie rozsiąść się w fotelu i przez kilkadziesiąt minut poczuć jakby zajmowało się jedno z honorowych miejsc w loży vis a vis którejś z najsławniejszych scen.
Wysokie tony lśniły i czarowały, głos Philippe’a Jaroussky’ego był słodki, kremowy i gładki niczym rurka florencka z najlepszej cukierni. Za to czarny i mocny jak podwójne espresso wokal Louisa Armstronga idealnie komponował się z zadziornymi dęciakami. Zerowe złagodzenie chropowatego wokalu Satchmo cieszyło, gdyż zbytnie polukrowanie, wypolerowanie uznałbym za profanację. W końcu, jeśli miałbym ochotę na jedwabistą gładkość zawsze mógłbym włączyć Nat King Cole’a, co też nie raz i nie dwa czyniłem.

comp_Acrolink-10.jpg comp_Acrolink-12.jpg

Mając możliwość równoległego testowania obu przewodów w swoim systemie, co jakiś czas próbowałem różnych kombinacji sprawdzając, w jakiej roli sprawdzą się najlepiej. Po prawie miesiącu eksperymentów mogę poważyć się na pewne podsumowanie. Otóż pomimo dość podobnego sposobu kreowania sceny dźwiękowej, zlokalizowanej dość daleko za kolumnami, zarówno Oyaide, jak i Acrolink mają dziedziny, w których sprawdzają się, bądź czują najbardziej komfortowo.  Oyaide to niedościgniony mistrz czarnego tła i niewymuszonego spokoju opartego na poczuciu własnej siły, więc gorąco polecę go do precyzyjnych i czasem zbyt narowistych wzmacniaczy o dużej mocy. Natomiast Acrolink, oferując bardziej otwartą i dźwięczniejszą górę przy fenomenalnej precyzji pasuje idealnie do źródeł / przetworników i to nawet tych mających spory apetyt na prąd.
Oba przewody powstały w kraju, w którym metr kwadratowy powierzchni mieszkalnej kosztuje krocie. Podobnie jest z resztą w Polsce. Skoro więc przynajmniej pod względem kameralnych mieszkań o kilkunastometrowych pokojach mamy szansę stać się drugą Japonią, to warto choćby na próbę wypożyczyć któryś z powyższych modeli i sprawdzić, czy za dość niewygórowaną kwotę nie uda nam się stworzyć , przynajmniej na czas odsłuchu, z M2 czegoś bardziej przestronnego.

Tekst i zdjęcia: Marcin Olszewski

Dystrybutor: Eter Audio

Cena:
- Oyaide Tunami GPX-Re z wtykami P/C-004 „Aspirin Snow White” – 3590 zł/1,8 m; cena promocyjna - 3 190 zł
- Acrolink 7N-P4030II PC-R z wtykami P/C-004 – 3590 zł / 1,5 m; cena promocyjna - 3 190 zł

System wykorzystany w teście:
CD/DAC: Ayon 07s
DAC: Xindak DAC20; Hegel HD2; Hegel HD11
Odtwarzacz plików: Olive O2M; laptop Dell Inspiron 1764 + JRiver Media Center
Wzmacniacz: Electrocompaniet ECI 5
Kolumny: A.R.T. Moderne 6
IC RCA: Antipodes Audio Katipo; Audiomago AS
XLR: LessLoss Anchorwave
IC cyfrowe: Fadel art DigiLitz; Harmonic Technology Cyberlink Copper; Apogee Wyde Eye; Monster Cable Interlink LightSpeed 200
Kable USB: Wireworld Ultraviolet, Wireworld Starlight; Goldenote Firenze Silver
Kable głośnikowe: Harmonix CS-120
Kable zasilające: GigaWatt LC-1mk2; Furutech FP-314Ag II/FI-11R/FI-E11R; Organic Audio Power; Furutech FP-3TS762 / FI-28R / FI-E38R
Listwa: GigaWatt PF-2 + kabel LC-2mk2
Stolik: Missoni Audio Carpet Stradivari


110 komentarzy

"czy za dość niewygórowaną kwotę nie uda nam się stworzyć , przynajmniej na czas odsłuchu, z M2 czegoś bardziej przestronnego."

Piękny tekst, ponad 3k za sieciówkę. Muszę przyznać Panie Recenzencie, że poczuł Pan klimat marketingowego naganiania:) Prawdziwa okazja!
    • +
    • -
  • Zgłoś
Najlepiej, co sugeruje podsumowanie, zagrają w tandemie - jeden do źródła, drugi do wzmacniacza...

Fr@ntz, jak określiłbyś skalę zmian wnoszoną przez te kable (z tekstu wynika, że jest fundamentalna, wręcz niezwykła, magiczna, cudowna, absolutna). Czy to już tak jak słyszy Pacuła - większe zmiany niż wymiana kolumn, czy jeszcze nie?

A tak na serio, to smutne to jest, jak się widzi tę ewolucję w pisaniu "recenzji" (recenzji - dobre sobie...). Jak tu się po czymś takim golić?
    • +
    • -
  • Zgłoś
Panowie krytycy Fr@ntza, jak nie wiecie o czym on pisze to proszę nie komentujcie. Można dyskutować czy cena 3k zł za sieciówkę to dużo czy nie, ja osobiście używam dużo lepszych kabli, ale nie sposób nie zaprzeczyć, że mają fundamentalny wpływ na dźwięk systemu. Topowe modele Electraglide, Silencable Symphony czy wielkoseryjnych Nordosta czy Shunyaty kosztują znacznie więcej i nikt nie robi z tego tragedii. Jak się wydaje na system równowartość dobrego samochodu trzeba się pogodzić z tym, że się go nie zasili kablem do prodiża.
    • +
    • -
  • Zgłoś
=> tomkly
No i właśnie przyzwolenie audiofili i jaranie się tymi chorymi cenami zachęca producentów do jeszcze większego windowania cen...smutne i prawdziwe....do jasnej cholery  ! - obudźcie się w końcu ludzie !, za kawałek kabla żądają ponad 3 kzł w PROMOCJI !!!, a wy im jeszcze przyklaskujecie....na drugi raz podobny kabel zaoferują za 6 kzł i też to łykniecie jak naiwne pelikany.....opisy recenzyjne o fundamentalnych zmianach pokroju wymiany kolumn pozostawię bez komentarza, a doskonale wiem o czym piszę....zapewniam.....
    • +
    • -
  • Zgłoś

Użytkownik mczaj dnia 26.03.2012 - 23:43 napisał

Najlepiej, co sugeruje podsumowanie, zagrają w tandemie - jeden do źródła, drugi do wzmacniacza...
Najlepiej to zagra topowy Acrolink o długości 2 m w "normalnej" audiofilskiej cenie, a nie jakaś drobnica za marne 3 kzł......
    • +
    • -
  • Zgłoś
Miałem Oyaide z Ayonem CD1s ,dobre połaczenie.
    • +
    • -
  • Zgłoś

LTJ Sonic
27.03.2012 12:18
Fr@ntz,
uprzedziłeś mnie, 2 tygodnie temu "zamówiłem" wygrzewanie oyaide w Nautilisie, aby je skonfrontować z acrolinkiem.
Chciałem go jutro wypożyczyć
a tu teścik....
U mnie z DAC'em gra ansae muluc se i sprawdził się lepiej niż acrolink, i duuuużo lepiej niż havens gate ultrasilece II.
Oyaide chciałbym postawić w szranki z ps audio ac-10

dzięki za opis
    • +
    • -
  • Zgłoś
Korzystam z GPX-Re do CD oraz GPX do wszystkiego innego.. bardzo solidne kable. Owszem jest to spory wydatek (jak na chore ceny w światku audio pewnie nie aż taki wysoki....) ale jest to inwestycja w jakość na dlugie lata.
    • +
    • -
  • Zgłoś

Mario_77
27.03.2012 17:00
99,99999% CU robi wrazenie, jeszcze kilka dziewiatek i by kabla nie starczylo. Druty z wygladu warte 150zl, ale moze za czarne tlo i glucha cisze warto dac 3 tysiace....no i jeszcze to wygrzewanie, ktore z brzydkiego kaczatka robi Krolowa Sniegu. Ubawilem sie po pachy, nawet po bialym proszku nie wymyslilbym czegos podobnego. Trzy tysiace.....niewygorowana kwota za kawalek miedzy w otulinie...... tyle samo co spory TV lcd lub plazma, w ktorym jednak troszke wiecej siedzi. Czarne tlo, czarna izolacja, czarne dziury, glucha cisza.... czarno to widze. Trace szacunek po takich opisach, bez kitu, nigdy wiecej recenzji, chyba ze dla smiechu. Czesc EMiL :) Wiedzialem, ze bedziesz :)
    • +
    • -
  • Zgłoś
Mario - do LCD za 3 kzł możesz porównywać sieciówki np. Supry. Oyaide i Acrolink to "troszkę" inna półka. Porównań sugeruję szukać wśród produktów np. Loewe,
    • +
    • -
  • Zgłoś

Mario_77
27.03.2012 20:06
Być może w świecie hierarchii kablowej Oyaide i Acrolink stoją wyżej niż LCD za 3 kzł w świecie telewizorów, natomiast miałem na myśli ogólną wartość materiałową. Wyobraź sobie różne rzeczy za 3 tysiące, i do głowy natychmiast przychodzi jakiś telewizor, kawał ciężkiej pralki, lodówki,  nienajgorszy rower, aparat cyfrowy, dac, itp. A teraz spójrz na ten kabel. Naprawdę nie tlumaczy tej "okazji" absolutnie nic. Nie ma tu kosmicznych materiałów, ani nawet jakiegoś specjalnego know how. I w tym kontekście półtora metra miedzi bez względu na nazwę, markę i kraj pochodzenia, oplot i ekranowanie jest wielkim czarnym straponem, który ktoś próbuje wepchnąć nam w ...... Dlatego czuję się mentalnie zgwałcony czytając achy i ochy na temat okazji za 3200 za coś takiego. Abstrahuje od tego czy jestem biedny czy bogaty. Oczywiście wiele produktów ma wartość zawyżoną w stosunku do rzeczywistej, ale w świecie miedzianych kabli osiągnięto niesłychany poziom abstrakcji, podobnie jak opis efektu ich działania, który jest delikatnie mówiąc przesadzony. W świadomości młodego audiofila zaszczepia się fantazję, zamiast kierować go na właściwą drogę, Kable oki, jako dodatek, biżuteria do już dobrego systetu, ale to naginanie rzeczywistości w mojej ocenie robi ludziom krzywdę. Zobacz na forach, ludzie do sprzętu za 3-4 tysiące szukają kabli za 3-4 tysiące!! Sznurówki droższe od butów nie gwarantują wygody ani satysfakcji cielesnej, co najwyżej psychiczną. Proporcje, rozsądek, umiar, uczciwość i szczerość.
    • +
    • -
  • Zgłoś
Mario77,

B R A W O   ! ! !

Fr@ntz,

ustosuj się proszę w równie inteligentny, czytelny i nie zaszpikowany marketingowym bełkotem sposób do wypowiedzi kolegi, który opisał doskonale to, co myśli większość


P.S. Czy tylko ja nie mogę stawiać kolejek (oceniać postów pozytywnie) ?
    • +
    • -
  • Zgłoś
Mam takie niedyskretne pytanie do niezwykle aktywnej grupy kablosceptyków: słuchaliście przewodów podobnej klasy, czy tylko opieracie się na cenach surowca (np. w skupie metali kolorowych)? Pytam serio, gdyż zdecydowanie ciekawsza byłaby dyskusja o różnicach wynikających z obserwacji poczynionych podczas odsłuchu a nie załamywanie rąk nad danym przewodem ze względu na jego cenę.
Jakoś miłośnikom dobrej whisky w stylu Ardbeg Very Old 1977 limited edition, nie mówiąc o 1976 Single Cask Sherry Butt nikt przy zdrowych zmysłach nie wypomina, że podobnych doznań smakowych mogą doświadczyć delektując się zielonogórską Dark Whisky.

To czy kogoś stać na dany produkt, czy nie, to jego prywatna sprawa, ale udanie się do znajomego audiofila, bądź pobliskiego salonu audio w celu sprawdzenia wpływu paru kabli na brzmienie systemu nie powinno stanowić chyba problemu.
    • +
    • -
  • Zgłoś
Fr@ntz, czy różnica pomiędzy niewygrzaną i wygrzaną sieciówką jest równie fundamentalna jak wymiana kolumn  słabych na znakomite? Tak wynika z Twojego tekstu, a chcę się tylko upewnić, że to było pisane w pełni świadomie.
    • +
    • -
  • Zgłoś
mczaj - widzę, że masz poważne problemy ze zrozumieniem tekstu, więc postaram się pomóc. Zaobserwowane zmiany, które opisałem, dotyczyły różnic między kablem niewygrzanym a wygrzanym, tak samo jakbym opisywał różnicę w brzmieniu kolumn przysłanych na testy prosto z fabryki (z niemalże jeszcze lepiącym się lakierem) i tej samej pary po kilkusetgodzinnej rozgrzewce.
Mam nadzieję, że ten prosty przykład rozwiał Twoje wątpliwości.
    • +
    • -
  • Zgłoś

Mario_77
27.03.2012 22:55
Przed "wygrzaniem" :  Po wpięciu praktycznie niewygrzanego przewodu w system można się, co najwyżej załamać i popaść w głęboką depresję związaną ze stratą wiary w całe Hi-Fi...... Świeżo wyjęty z pudełka przewód po prostu degraduje dźwięk systemu w tak bestialski sposób, jakby powstał jedynie po to, by karać tych, którym wydaje się, że coś słyszą i chcą za to płacić. Siada makro i mikrodynamika, przestrzeń ogranicza się do jednego, ciśniętego między kolumnami planu a najbardziej dynamiczne utwory brzmią tak, jakby ich odtwórcy przyjęli przed chwilą końska dawkę Pavulonu i popili ja wiadrem waleriany. Ba, po przesiadce z niewygrzanego Acrolinka na „firmowy” przewód od żelazka, bądź prodiża można poczuć coś na kształt audiofilskiej nirwany. Słowem zgroza.

Po "wygrzaniu" : Wysokie tony lśniły i czarowały, głos Philippe’a Jaroussky’ego był słodki, kremowy i gładki niczym rurka florencka z najlepszej cukierni. Za to czarny i mocny jak podwójne espresso wokal Louisa Armstronga idealnie komponował się z zadziornymi dęciakami. Zerowe złagodzenie chropowatego wokalu Satchmo cieszyło, gdyż zbytnie polukrowanie, wypolerowanie uznałbym za profanację. W końcu, jeśli miałbym ochotę na jedwabistą gładkość zawsze mógłbym włączyć Nat King Cole’a, co też nie raz i nie dwa czyniłem.

Okroiłem to z reszty farmazonów, tak czy inaczej sens został zachowany. Czy uważasz, że brzmi to rozsądnie, prawdziwie, poważnie, że nie przesadzono? Mnie to pachnie zleceniem, w zasadzie mógł to napisać każdy nie słysząc nawet żadnego z tych kabli. Kwiecistość opisów, humorystyczne wtrącenia, szafowanie słowami, werbalny equalizer i totalny brak rozsądku. Absolutnie nie czuję w tej recenzji audiofilskiego ducha, muzycznej fascynacji. Czuję za to polonistyczne popisy kogoś, komu kazano napisać dobrą recenzję. O tym tu mówimy, skoro już nie o cenach surowca. O wyolbrzymianiu, o robieniu z pryszcza nowotworu, o robieniu z ludzi balona, zwykłych idiotów. Oczyście, że nikt Wam tego nie udowodni i nikt nie będzie stosował tortur aby wydobyć z Was prawdziwe odczucia. Trudno jednak nie odnieść wrażenia, że przesadzo, że wylano dziecko z kąpielą symulując porwanie, że zwyczajnie skłamano. Tak, słuchałem sieciówki i w życiu nie odważyłbym się napisać czegoś takiego. Chyba, że piszący miał zawiązane oczy a Wy zrobiliście mu psikusa podmieniając cały system lub kładąc koc na głośnikach. Weź i przeczytaj to spokojnie bez emocji, zawstydziliście Andersena.
    • +
    • -
  • Zgłoś
Nie rozwiałeś moich wątpliwości, bo nie odpowiedziałeś na moje pytanie. Masz poza tym poważne probelmy z zapamiętywaniem tego co sam napisałeś, więc postaram się pomóc.

W skrócie: przed wygrzaniem brzmiało tragicznie, po wygrzaniu brzmiało genialnie.

Czyli jak dla mnie jest to zmiana podobna do tej spowodowanej wymianą kiepskich budżetowych głośników na znakomite kolumny wysokiej klasy.
    • +
    • -
  • Zgłoś

Mario_77
27.03.2012 23:02
Nie traktuj tego personalnie, bo wiele recenzji jest udanych w Waszym/Twoim wykonaniu. Pamiętaj jednak, że piszesz do ludzi i to oni Cię zweryfikuja, a sądząc po kilkunastu komentarzach jesteś w ogromnej mniejszości. Można o poranku mówić do ludzi Dobry Wieczór, tylko nie dziw się potem, że trochę dziwnie spoglądają. Ewidentnie kogoś poniosło słowotwórczo.
    • +
    • -
  • Zgłoś
...ale zdjecia udane :))) ...w tej bajce;)
    • +
    • -
  • Zgłoś

Użytkownik Fr@ntz dnia 27.03.2012 - 22:15 napisał

Mam takie niedyskretne pytanie do niezwykle aktywnej grupy kablosceptyków: słuchaliście przewodów podobnej klasy, czy tylko opieracie się na cenach surowca (np. w skupie metali kolorowych)?  
Tak, o wiele drozszych kabli...i niestety to co wypisujesz to stek marketingowej ściemy dla niedoświadczonych, którzy często to kupują...więc cel takich recenzji zostaje osiągnięty.....
    • +
    • -
  • Zgłoś

Użytkownik Fr@ntz dnia 27.03.2012 - 19:18 napisał

Mario - do LCD za 3 kzł możesz porównywać sieciówki np. Supry. Oyaide i Acrolink to "troszkę" inna półka. Porównań sugeruję szukać wśród produktów np. Loewe,
Fatalne porównanie, TV LCD/LED Loewe są bardzo przeciętne, a przy tym bez uzasadnienia drogie, płaci się wyłącznie za markę......coś jak w przypadku sieciówek - płacisz głównie za wydumany research producenta.....bo materiałowo to grosze przy tych cenach....
    • +
    • -
  • Zgłoś

moreno1973
28.03.2012 10:28
Polecam Tunami do wzmacniaczy typu Krell. Ja kupiłem swój Tunami od dystrybutora z rodowanymi wtykami Oyaide ponad 1,5 roku temu za jakieś 1600 PLN i nie żałuję tej kasy. Za te pieniądze to dobry kabel. Jednak obecna cena promocyjna 3100 to jednak ostre przegięcie...
    • +
    • -
  • Zgłoś
Panie Fr@ntz, rozumiem że od elektrowni do gniazdka w swoim domu też masz taki kabel? Bo jeśli nie to muszę Cię zmartwić bo tam raczej jest zwykła miedź oraz aluminium. Ale na pewno ten cudowny kabel zmienia wszystko.
    • +
    • -
  • Zgłoś
Fr@ntz,
apeluję do Ciebie, żebyś się ogarnął!
Kiedyś fajnie pisałeś, teraz to jest jakaś parodia dla osób nie potrafiących czytać ze zrozumieniem i mających problem z wyciąganiem wniosków. Gigantyczne różnice po wygrzaniu sieciówki? To się nazywa adaptacja słuchu a właściwie zszarganej psychiki i próba racjonalizowania po tym jak się wydało (na szczęście w super promocji!) ponad 3k na kawałek kabelka...
    • +
    • -
  • Zgłoś

Użytkownik buahaha dnia 28.03.2012 - 11:12 napisał

Panie Fr@ntz, rozumiem że od elektrowni do gniazdka w swoim domu też masz taki kabel? Bo jeśli nie to muszę Cię zmartwić bo tam raczej jest zwykła miedź oraz aluminium. Ale na pewno ten cudowny kabel zmienia wszystko.

Pewnie przeprowadził się do elektrowni żeby mieć najlepszą jakość dźwięku.
    • +
    • -
  • Zgłoś
tiapen i  buahaha -  zarejestrowali sie tylko po to zeby puścic bąka na temat kabli - Nie wiem co do jest w tych kablach,że każda taka recenzja przyciąga takie "mega dowcipne" indywidua. Podnieta czy coś więcej...
Oyaide Tunami kosztuje ok. 100 euro za metr. To tyle co nowy HDD 1TB. Mozna kupić, wypróbować i pisać opinie. Jak nie przypasuje to odsprzedać - w przypadku Oyaide i Acrolinika nie ma żadnych problemów z odsprzedażą. Akurat te kable są mocno i pozytywnie "słyszalne" w systemie.
    • +
    • -
  • Zgłoś
A zastanawialiście się panowie superaudiofile-elektronicy jaki ma wpływ najlepsza nadprzewodza miedź o dł 1,5m do "systemu" metrów/kilometrów kabli aluminiowo - miedzianych w waszych domach/mieszkaniach. No chyba że w ramach hobby kuliście ściany i kopaliście rowy do elektrowni. Wiem wiem - po wyjściu ze ściany powstają zakłucenia - w ścianach jest ok
Pozdrawiam
    • +
    • -
  • Zgłoś

LTJ Sonic
28.03.2012 13:33
Panowie,
odrobina powsciągliwości...
"Recenzja" co prawda obfituje w fantazyjne opisy, ale jej sens w przypadku acrolinka pozostaje - kabel wymaga wygrzania.

Osobiście posiadałem 2 sztuki tego kabla.
Po pierwszym podłączeniu poczułem się okradziony; dźwięk jak zza ściany lub jakby w korektorze wszystkie suwaki przesunąć w dół. Tragedia.
Jednak przed zakupem czytałem opis tej sieciówki i jej użytkownik twirdził iż wymaga ona dłuuugiego wygrzania. Wpiąłem ją więc jedną z nich  do stacjonarnego komputera (zasilacz 650W) a o drugiej szczerze mówiąc zapomniałem.
Minęły ok 2 tygodnie i wpiąłem ją ponowenie do DAC'a - było dużo lepiej.
Wtedy też miałem okazję porównać te sieciówki łeb w łeb.

Więc proszę zanim zrobicie z Fr@ntza wariata pożyczcie ze sklepu nówkę sztukę modelu kabla z waszego zestawu a może usłyszycie o co chodzi.
    • +
    • -
  • Zgłoś
Chciałem zapytać o to samo co poprzednik. Jaki może mieć wpływ dwumetrowy odcinek kosmicznego kabla skoro do najbliższego transformatora ma conajmniej kilkaset metrów zwykłej miedzi lub jeszcze aluminium. Na wygląd w pokoju to rozumiem, ale na dźwięk? Żaden.
    • +
    • -
  • Zgłoś
Autor artykułu powinien sobie zdawać sprawę że po czymś takim jako recenzent sprzętu jest skończony. Uważam się za melomana (nie audiofila) choć wiele lat dobierałem sprzęt i warty jest obecnie tyle co dobry samochód, nasłuchałem w życiu się setek konfiguracji i szybko wyleczyłem się z bzdur o wpływie kabli na dźwięk, a nawet DACów. Wielokrotnie robiłem testy ze znajomymi "złotouchymi" audiofilami i żaden w ślepym teście nie był w stanie nigdy odróżnić źródeł, ani kabli. Wpływ na dźwięk ma tylko i wyłącznie trio głośniki-wzmacniacz-pomieszczenie, nic innego. Chłopaczek który popełnił taką recenzję staje się całkowicie niewiarygodny, tak jak portal który to zamieścił.
    • +
    • -
  • Zgłoś
Nie masz uprawnień do pisania komentarzy. Zarejestruj się lub zaloguj.
Jeśli posiadasz już konto na Facebooku, możesz się zalogować bez rejestracji ( logowanie przez Facebook).



Zobacz też

Patriotyczne karaoke

Pioneer N-30

AYON Triton III

Amerykańsko-austriacka współpraca

Odtwarzacz CD Esoteric K-07

Wyszukaj Artykuł

Przystępując do Klubu zyskujesz:

  • Dostęp do dodatkowych artykułów i testów sprzętu
  • Promowanie zamieszczonych ogłoszeń sprzedaży lub kupna
  • Zniżki na zakupy w sklepach partnerskich
  • Kartę członkowską Klubu
  • Możliwość udziału w cyklicznych spotkaniach klubowiczów:
    • spotkania ze specjalistami z branży audio
    • spotkania z innymi audiofilami
    • darmowy catering
  • Przypisanie do grupy "Klubowicz" na forum, a co za tym idzie:
    • większą skrzynkę na wiadomości PW
    • możliwość edycji własnych postów przez 30 minut od publikacji
    • większe limity na umieszczane załączniki
    • większe limity w zakładce Galeria
    • większe limity w zakładce Blogi
    • możliwość tworzenia blogów prywatnych i tylko dla przyjaciół


Najnowsze komentarze





Klub.AudioStereo.pl - Artykuły, porady, felietony, konkursy, recenzje audio, testy sprzętu i wiele innych ciekawych informacji.
Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

Na naszej stronie wykorzystujemy ciasteczka (ang. cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej - więcej o tym w Naszej polityce prywatności. W każdej chwili możesz wyłączyć ten mechanizm w ustawieniach swojej przeglądarki. Korzystanie z naszego serwisu bez zmiany ustawień dotyczących cookies, umieszcza je w pamięci Twojego urządzenia.

Akceptuję   Zmiana ustawień