Skocz do zawartości

Audiostereo.pl: Audiostereo Forum - Audiostereo.pl


Logo Magazyn
Witamy ponownie, Gość


Monkey Cable Concept i Clarity

03.08.2011 13:54 | Fr@ntz w Kable
  • Nie możesz edytować tego wpisu
Z czasów nastoletniego buntu w zakamarkach mej (podobno niedomagającej) pamięci pozostało mgliste wspomnienie po hardrockowej płycie „Monkey Business” Skid Row. Muzyka muzyką, ale tytułowy zwrot oznacza ni mniej, ni więcej, tylko ciemne / podejrzane interesy.  Później, wraz z powolnym odkrywaniem tajemnic świata komputerów i Hi-Fi od czasu do czasu o uszy obijał mi się zwrot „cable monkey” odnoszący się do, oględnie mówiąc, bajzlu w kablach, bądź do osób / gadżetów umożliwiających tenże bajzel ogarnięcie.  Całe szczęście patrząc na jakość wykonania i ceny produktów firmy Monkey Cable wszelkiego rodzaju machlojki można od razu wykluczyć.  Również z nieładem niewiele mają wspólnego, bo jaskrawo czerwone koszulki interkonektów od rzucają się w oczy i nie giną wśród dziesiątek innych przewodów z reguły kłębiących się za sprzętem audio.  Dodatkowo spokojny sen przyszłym nabywcom powinna zapewnić dożywotnia gwarancja.
Szczerze powiedziawszy zarówno producent, jak i jego oferta były mi całkowicie nieznane. Oczywiście gdzieś w tzw. międzyczasie mignęła na naszym forum akcja wypożyczeniowo – recenzencka polskiego dystrybutora, jednak nie zwróciłem na nią szczególnej uwagi. Okazało się jednak, że po kilkumiesięcznych testach u Forumowiczów dwa zestawy kabli głośnikowych i interkonektów trafiły również do mnie.  Wiedziony ciekawością trafiłem na stronę WWW dystrybutora, gdzie mogłem dowiedzieć się, iż „Seria Concept wyznacza nowe standardy dla kabli audio-video z wysokiej półki segmentu przystępnego cenowo”, oraz „posiada doskonałe właściwości przesyłu dźwięku, które zapewniają krystalicznie czysty transfer sygnału bez najmniejszej utraty czystości i klarowności brzmienia przy zachowaniu ponadprzeciętnej rozdzielczości dźwięku i spójności przekazu”. Nie wiem, u kogo zaopatrują się ichniejsi spece od marketingu, ale chcę adres ich dealera, znaczy się farmaceuty.  Doskonale zdając sobie sprawę z tego, że papier, a zwłaszcza jego elektroniczny odpowiednik, jest w stanie przyjąć wszystko dałem sobie spokój z lekturą marketingowego bajkopisarstwa i przystąpiłem do testów.

Pierwsze wrażenie było całkiem pozytywne. Intensywnie zielone kartonowe pudełka na pewno będą rzucać się w oczy pośród bardziej stonowanych opakowań konkurencji. Kolejnym zabiegiem mającym nakłonienie potencjalnego klienta do zwrócenia uwagi a w rezultacie wysupłania paru groszy są przeźroczyste „okienka” umożliwiające naoczne zapoznanie się z jaskrawoczerwonymi peszelkami i solidnymi wtykami. Kable głośnikowe ze względu na to, że sprzedawane są na metry (możliwa konfekcja firmowymi wtykami bananowymi) dotarły do mnie w dokładnie opisanych (łącznie z wagą!) foliowych torebkach strunowych.
Nie ukrywam, że małpie kable nie miały u mnie łatwego startu, gdyż trafiły bezpośrednio po testach okablowania Xaviana i Sevenrodsa, które będąc wielokrotnie droższymi produktami ustawiły poprzeczkę wysoko poza zasięgiem angielskich przewodów. Całe szczęście grafik na kilka pierwszych dni miałem mocno napięty i muzyka stanowiła jedynie niezobowiązujące tło dla innych, ważniejszych w danej chwili zajęć.  Jednak, kiedy tylko wszystko, co było do zrobienia zrobione zostało zaległem na kanapie i zacząłem nasłuchiwać cóż tam w trawie, przepraszam w kablach piszczy.

Na początek postanowiłem postawić fundamentalne pytanie czy jest lepiej niż z dołączanymi przez producentów „firmowymi” sznurówkami i kosztującymi kilka zł/m kablami głośnikowymi ze szpuli dostępnymi w wielkopowierzchniowych marketach i tzw. sklepach elektrycznych. Odpowiedź, przynajmniej pod względem estetyczno-ergonomicznym była oczywiście twierdząca. Jeśli zaś chodzi o aspekt brzmieniowy, to pech chciał, że nie dysponowałem żadnym sznurówkopodobnym interkonektem, a z głośnikowców, to z czeluści mojej przepastnej szafy byłem w stanie wygrzebać jedynie Wyrewizard Spellbinder, którego parę metrów zostało po spięciu moich Aktimatów.

Monkey_Cable-2.jpg Monkey_Cable-3.jpg Monkey_Cable-4.jpg Monkey_Cable-5.jpg Monkey_Cable-7.jpg

Monkey_Cable-11.jpg Monkey_Cable-12.jpg Monkey_Cable-15.jpg Monkey_Cable-15.jpg Monkey_Cable-17.jpg

Bardzo szybko okazało się, że zestaw okablowania z serii Clarity zabrzmiał bardzo rzetelnie i ze wszech miar poprawnie, jednak przynajmniej jak na mój gust zbyt zachowawczo. Jakby za bardzo się starał, żeby niczego nie popsuć i przez to tracił na naturalności.  Na składance „Platinum Collection” Genesis powoli zaczynały doskwierać braki wybrzmień, siadła namacalność wokali, scena uległa delikatnemu spłyceniu a bas zrobił się lekko gumowaty. To samo odnotowałem na „Marked for Madness” Michelle Young, jednak na tym albumie angielskie okablowanie zaczęło dawać bardzo czytelne sygnały, do jakiej klasy sprzętu jest dedykowane. Przecież wysokie tony z budżetowej elektroniki z reguły dalekie są od kryształowej czystości i wysublimowanej finezji. Dzięki „topowym małpkom” pierwsze Hi-Fi za rozsądne pieniądze będzie miało szansę cieszyć domowników poprawnym i wyważonym brzmieniem. Problemem mogą być jedynie masywne wtyki interkonektów, które w zbyt blisko siebie umieszczonych gniazdach mogą po prostu się nie zmieścić. Profilaktycznie sprawdziłem z, jakby nie było w budżetowym, USB DACiem Audinst HUD-mx1 - weszły bez bólu i obaw o ewentualnie wyłamanie terminali.  Obcując na co dzień z ww. okablowaniem zauważyłem, że przestały irytować mnie nadawane w TV i radio reklamy. Delikatne przygaszenie najwyższych składowych zaowocowało mniejszą napastliwością wszechobecnych zapychaczy.  Słowem produkty z serii Clarity nie piętnując ewentualnych wad urządzeń będących wstępem do przygody z prawdziwym Hi-Fi wydają się całkiem bezpiecznym zakupem.  Tym bardziej, że ich wpięcie w tor nie będzie obarczone ryzykiem  podkreślenia sybiliantów, jak ma to miejsce np.  ze swojego czasu popularnymi QED Silver Anniversary.

Monkey_Cable-8.jpg Monkey_Cable-9.jpg Monkey_Cable-19.jpg Monkey_Cable-20.jpg
  
Wymianę okablowania na tańsze modele (z serii Concept ) wykonywałem z duszą na ramieniu. Skoro przy droższych nie odnotowałem nijakich zachwytów,  to perspektywa kolejnych odsłuchów bynajmniej nie jawiła mi się w pastelowych barwach. „Nic to” jak raczył mawiać imć pan Wołodyjowski np. wysadzając Kamieniec i przy okazji własne cztery litery. Kable wymienione, sprzęt włączony i wio. Chcąc jak najszybciej wygrzać cały zestaw kontynuowałem grę z plików (przez LGka) używając Ayona, jako DACa. Dzięki temu zabiegowi „małpi” koaksjal mógł trochę popracować również z tańszym setem. Nie mając sprecyzowanych oczekiwań repertuarowych wybrałem funkcję „random” i zacząłem słuchać. Pierwsze wrażenia były dość zaskakujące – tańsze kable najzwyczajniej w świecie mi się spodobały. Nie dość, że przywróciły mojemu systemowi śladowo do tej pory występujące oznaki życia, o chęci grania nie wspomnę, to jeszcze robiły to zadziwiająco spontanicznie. Męskie wokale były zdecydowane, kiedy potrzeba chropawe (Hugh Laurie „Let Them Talk”) a kiedy indziej aksamitne (Frank Sinatra ”Only The Lonely”), nie odnotowałem tendencji do pewnego uśredniania poszczególnych nagrań. Na utworze “Easy Rider” z płyty “Thunderbird”  Cassandry Wilson bas może nie był wzorem kontroli, ale wysunięcie  wokalistki i przeszkadzajek przed inne instrumenty było w stanie stworzyć intrygujący spektakl .  Uczciwie przyznam, ze góra pasma nie była może najwyższych lotów i zdarzało się jej od czasu do czasu zaszeleścić, jednak w takim sposobie prezentacji czuć spontaniczność i chęć grania. Wystarczyło , że włączyłem utwór „Army Of Me (Sucker Punch Remix)”  Björk feat. Skunk Anansie (ścieżka dźwiękowa „Sucker Punch”), aby zadziorność, pulsujący bas i urocza chrypka czarującej Islandki pozwoliły mi na chwilę zapomnieć o obowiązkach i dać się ponieść muzyce. Również „Peace” z albumu “Sounds of the universe” Depeche Mode zabrzmiał mięsistym i soczystym dźwiękiem z sugestywnie zaprezentowaną sceną dźwiękową I konturowym, choć niekoniecznie sięgającym bram piekieł basem sprawił mi miłą niespodziankę. Tańszy zestaw „małpek” skapitulował tak naprawdę dopiero na „Kristin Lavrans Datter” Arild Andersen. Kapitulacja nie była jednak bezwarunkowa i ww. werdykt wydałem jedynie dla tego, że ten album znam praktycznie na pamięć i doskonale wiem, co z niego można wycisnąć. Dla osoby słuchającej go pierwszy raz wszystko prawdopodobnie byłoby OK., nawet lepiej niż OK., jednak dla mnie wprost zjawiskowa przestrzeń i niesamowita głębia nagrania zostały potraktowane zbyt pobieżnie, po łepkach. Były zasygnalizowane, ale kable jedynie „ślizgały” się po powierzchni zamiast nabrać w płuca powietrza i dać porządnego nura. Chciałbym zaznaczyć, że uwagi dotyczą interkonektów analogowych i głośnikowców. Wpływ na brzmienie mojego systemu cyfrowej łączówki Clarity Coaxial był zdecydowanie mniej zauważalny i śmiem twierdzić, że współpracując z urządzeniami z przedziału 2-3 tysiące zł. nie będzie ich „wąskim gardłem”.  

Zdaję sobie sprawę, że mogę być posądzony o czepialstwo, gdyż patrząc na relację jakość / cena produktom Monkey Cable trudno cokolwiek zarzucić. Z drugiej strony, zbyt euforyczne recenzje ewidentnie budżetowych urządzeń i akcesoriów audio potrafią rozpalić u czytelników płonne nadzieje, że za stosunkowo niewielką kwotę zyskają przepustkę do audiofilskiego raju, wkroczą na poziom zarezerwowany do tej pory jedynie dla High-endu. Nic z tego, cud się nie wydarzył. Jest tak, jak napisałem – w swojej cenie Monkey Cable oferuje atrakcyjne pod względem wzorniczym, solidnie wykonane produkty o walorach brzmieniowych adekwatnych do klasy urządzeń, jakim są dedykowane.  Czy to dobrze, czy źle, oceni rynek, jednak, jeśli ktoś chciałby połączyć swój niedrogi zestaw audio czymś lepszym niż znalezione w firmowych kartonach wyroby kablopodobne, to z katalogu Monkey Cable na pewno coś wybierze. Dla popularnych na naszym rynku  przewodów z obszaru pro-audio Cordiala i Gotham, oraz podstawowych modeli marek hi-fi  jak np. Ultralink czy Oehlbach pojawiła się ciekawa alternatywa.

Tekst i zdjęcia: Marcin Olszewski

Dystrybutor: Rafko

Cena:
Monkey Cable (MCTANA1) Concept Analogue Interkonekt - 219 zł
Monkey Cable (MCTSB1) Concept Silverback przewód głośnikowy posrebrzany 2x2,1mm2 – 39 zł/1 m
Monkey Cable (MCYANA1) Clarity Analogue Interkonekt - 329 zł
Monkey Cable (MCYCOA1) Clarity Coaxial Interkonekt - 219 zł
Monkey Cable (MCYDB1) Clarity Diamondback przewód głośnikowy posrebrzany 2x3,3mm2 - 59,00zł/1 m
Kable głośnikowe były zakonfekcjonowane wtykami bananowymi Monkey Banana (MBP2) – 24,90 zł/szt.

Dane techniczne:
(MCTANA1) Concept Analogue Interkonekt  
- PC OFC (Pure Crystal Oxygen-Free Copper) o czystości 99.999% (również ekranowanie)
- potrójne ekranowanie
- wtyki wykonane z polerowanego metalu wykończone 24 karatowym złotem

(MCTSB1) Concept Silverback
- przekrój przewodu 2x2,1mm2
- przewodnik z miedzi beztlenowej: PC OFC (Pure Crystal Oxygen-Free Copper) o czystości 99.999% dodatkowo posrebrzany
- przewodnik zbudowany z trzech warstw 240stu drobno zaplatanych włókien

(MCYANA1) Clarity Analogue Interkonekt
- przewodnik z miedzi beztlenowej: PC OFC (Pure Crystal Oxygen-Free Copper) o czystości 99.999%
- Potrójne ekranowanie z posrebrzanej plecionki
- gruby nylonowy płaszcz
- wtyki wykonane z polerowanego metalu wykończone 24 karatowym złotem

(MCYCOA1) Clarity Coaxial Interkonekt
- Impedancja: 75 Om
- przewodnik z miedzi beztlenowej: PC OFC (Pure Crystal Oxygen-Free Copper) o czystości 99.999%
- Potrójne ekranowanie z posrebrzanej plecionki
- gruby nylonowy płaszcz
- wtyki wykonane z polerowanego metalu wykończone 24 karatowym złotem

(MCYDB1) Clarity Diamondback
- przekrój przewodu 2x3,3mm2
- przewodnik z miedzi beztlenowej: PC OFC (Pure Crystal Oxygen-Free Copper) o czystości 99.999% który dodatkowo jest posrebrzany
- przewodnik zbudowany z trzech warstw 240stu drobno zaplatanych włókien

Okablowanie Monkey Cable objęte jest dożywotnią gwarancją

System wykorzystany w teście:
CD/DAC: Ayon 07s
Odtwarzacz multimedialny: LG DP1W
Selektor źródeł cyfrowych: Audio Authority 1177
Wzmacniacz: Hegel H-100
Kolumny: Neat Acoustics Motive One; A.R.T. Moderne 6;
IC: Antipodes Audio Katipo; Neotech NA-12260 UP-OCC (NEI-3001); Sevenrods ROD2
IC cyfrowe: Fadel art DigiLitz; Monster Cable Interlink LightSpeed 200
Kable głośnikowe: Harmonix CS-120; Sevenrods ROD2; Wyrewizard Spellbinder
Kable zasilające: GigaWatt LC-1mk2
Listwa: GigaWatt PF-2 + kabel LC-2mk2

Załączone miniatury

  • Monkey_Cable-14.jpg

5 komentarzy

Oooo, nie wiedzialem ze jestem dystrybutorem Monkey Cable :))
  • Zgłoś

Tubatoon
04.08.2011 06:33
W kwestii lingwistycznej: "monkey business" to raczej wygłupianie się, robienie sobie z kogoś jaj, nabieranie kogoś, robienie psikusów, połączone czasem z jakimś drobnym oszustwem, ale nie chodzi tu o kryminalne oszustwo, tylko o "numer" na kształt programów typu "ukryta kamera".
Termin ten nie oznacza żadnych "ciemnych/podejrzanych interesów".
  • Zgłoś

Wyświetl postUżytkownik Tubatoon dnia 04.08.2011 - 06:33 napisał

W kwestii lingwistycznej: "monkey business" to raczej wygłupianie się, robienie sobie z kogoś jaj, nabieranie kogoś, robienie psikusów, połączone czasem z jakimś drobnym oszustwem, ale nie chodzi tu o kryminalne oszustwo, tylko o "numer" na kształt programów typu "ukryta kamera".
Termin ten nie oznacza żadnych "ciemnych/podejrzanych interesów".
Ww termin ma kilka znaczeń, m.in."An activity which is organized in a deceitful or dishonest way is called monkey business"
  • Zgłoś
Czy to znaczy, że tańsze Concepty są lepsze? Bo nie kumam już i dostaję "małpiego rozumu" jak czytam test :)
  • Zgłoś

Wyświetl postUżytkownik general dnia 10.09.2011 - 21:23 napisał

Czy to znaczy, że tańsze Concepty są lepsze? Bo nie kumam już i dostaję "małpiego rozumu" jak czytam test :)
W moim systemie zagrały lepiej.
  • Zgłoś
Nie masz uprawnień do pisania komentarzy. Zarejestruj się lub zaloguj.
Jeśli posiadasz już konto na Facebooku, możesz się zalogować bez rejestracji ( logowanie przez Facebook).



Zobacz też

Relacja z Audio Show 2009 cz.1

Test głośników Dynaudio Confidence C1

Sennheiser HD600 Avantgarde

Meze 99 Classics Gold

PMC twenty 5.22

Wyszukaj Artykuł

Przystępując do Klubu zyskujesz:

  • Dostęp do dodatkowych artykułów i testów sprzętu
  • Zniżki na zakupy w sklepach partnerskich
  • Kartę członkowską Klubu
  • Możliwość udziału w cyklicznych spotkaniach klubowiczów:
    • spotkania ze specjalistami z branży audio
    • spotkania z innymi audiofilami
    • darmowy catering
  • Przypisanie do grupy "Klubowicz" na forum, a co za tym idzie:
    • większą skrzynkę na wiadomości PW
    • możliwość edycji własnych postów przez 30 minut od publikacji
    • większe limity na umieszczane załączniki
    • większe limity w zakładce Galeria
    • większe limity w zakładce Blogi
    • możliwość tworzenia blogów prywatnych i tylko dla przyjaciół


Najnowsze komentarze





Klub.AudioStereo.pl - Artykuły, porady, felietony, konkursy, recenzje audio, testy sprzętu i wiele innych ciekawych informacji.
Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

Audiostereo dokłada wszelkich starań, aby traktować użytkowników uczciwie i otwarcie, przy uwzględnieniu najlepszych praktyk. Korzystając z naszej strony wyrażasz zgodę na wykorzystywanie przez nas plików cookies, w celu zapewnienia Ci wygody podczas przeglądania naszego serwisu. Aby dowiedzieć się więcej na temat cookies oraz w jaki sposób z nich korzystamy, kliknij tutaj