Skocz do zawartości

Audiostereo.pl: Audiostereo Forum - Audiostereo.pl


Logo Magazyn
Witamy ponownie, Gość

Microlab H12W

02.11.2011 22:55 | Fr@ntz w Kolumny
  • Nie możesz edytować tego wpisu
Obserwując nasze forum, co jakiś czas zastanawiałem się, na jakim pułapie cenowym zaczynają swoją przygodę z dźwiękiem miłośnicy PC-Audio. Bezpieczniki wysadziło mi jednak dopiero w momencie, kiedy skontaktował się ze mną dystrybutor chętny dostarczyć do testów zestaw 2+1 w cenie około 270 zł. Po prostu ręce mi opadły i nawet ciśnienie po trzecim espresso nie chciało wzrosnąć. Tłumaczyć, że to, co branży komputerowej uchodzi za średnią, lub wysoką półkę w Hi-Fi z reguły łapie się w dolnych pułapach audiofilskiego przedszkola, nie było sensu. To dwa różne światy i jakby nie było zupełnie inne pieniądze. Jednak w czasach, kiedy pliki powoli stają się elementem na stałe wpisanym w otaczającą nas rzeczywistość warto zastanowić się nad jakąś próbą symbiozy. Nie mam w tym momencie zamiaru nakłaniać nikogo do małej rewolucji i wskoczenia od razu na pułap USB DACów po kilkanaście, czy nawet kilkadziesiąt tysięcy złotych (np. „pierwszy z brzegu” Wavelength Crimson), ale małymi kroczkami dojść do poziomu, kiedy zarówno PC jak i Audio będą mniej więcej z jednej półki. Wystarczy wspomnieć Audinsta, który nie kosztując majątku oferował (i nadal to oferuje wielu zadowolonym użytkownikom) zadziwiająco dobre brzmienie. I właśnie nie wychodząc poza krąg urządzeń, których ceny nawet nie zbliżają się do tysiąca złotych w moje ręce trafiły umożliwiające transmisję bezprzewodową monitorki Microlab H12W.
Podczas testów punktem odniesienia były posiadane przeze mnie od prawie roku Aktimate Mini, które również dedykowane są do zestawów „nabiurkowych”, przy czym kosztują ponad dwa razy więcej.

comp_Microlab-1.jpg comp_Microlab-3.jpg comp_Microlab-5.jpg comp_Microlab-6.jpg comp_Microlab-7.jpg

comp_Microlab-8.jpg comp_Microlab-11.jpg comp_Microlab-14.jpg comp_Microlab-16.jpg comp_Microlab-19.jpg

W przeciwieństwie od pokrytych lakierem fortepianowych „Australijczyków” Microlaby dotarły do mnie wykończone czarnym tworzywem skóropodobnym, co prawda w materiałach reklamowych jest mowa o skórze(?), ale pewnie chodzi co najwyżej o jakiś wyrób „ekologiczny”, które wydaje się być dość odporne na paluchy ciekawskich. Tekstylne maskownice są zamontowane na stałe a ich plastikowe ramki nie budzą zbyt dużego zaufania, więc lepiej nie próbować ich ściągać. Wzmacniacz wraz z panelem sterownia i odpowiednimi wejściami znajduje w prawej kolumnie. Poziom wysterowania oraz synchronizację z dołączanym w komplecie nadajnikiem USB 2,4 GHz sygnalizują na frontowej ścianie, tuż obok regulatora głośności, pomarańczowe diody o dość stonowanym poziomie jasności. Panel wzmacniacza zajmujący prawie połowę tylnej ściany umieszczono pod wylotem tunelu bas refleks. Otwór wentylacyjny od dwóch par wejść RCA odgradza sporej wielkości radiator. Nad głównym włącznikiem sieciowym, oraz zamontowanym na stałe kablem umieszczono przycisk służący do synchronizacji kolumn z nadajnikiem. Poprawną konfigurację potwierdza dioda na froncie, której barwa zmienia się z czerwonej na niebieską. Pod wejściami umieszczono dość podrzędnej jakości i zdecydowanie zbyt blisko siebie osadzone terminale głośnikowe, więc jeśli tylko istnieje taka możliwość, to zachęcam do stosowania kabli głośnikowych zakończonych wtykami bananowymi, bądź BFA. Tym bardziej, że potrzebny będzie jeden odcinek (podwójny) a nie jak ma to miejsce przy konwencjonalnych zestawach para kabli głośnikowych.
Kwadratowy pilot umożliwia nie tylko włączanie / wyłączanie i regulację głośności (niezależnie dla prawej jak i lewej kolumny), ale również ustawienie poziomu wysokich i niskich tonów. W celu przywrócenia ustawień fabrycznych wystarczy wcisnąć przycisk reset.

Przez pierwsze parę dni pozwoliłem maluchom niezobowiązująco sobie poplumkać grając zarówno „po kablu”, jak i bezprzewodowo. W przypadku dostarczania sygnału bezpośrednio z laptopa, z gniazda słuchawkowego, różnice brzmieniowe między połączniem kablowym jak i napowietrznym były niezauważalne. Za to wpięcie w tor DACa Hegel HD2 wyraźnie poprawiło komfort odsłuchu. Dźwięk zyskał na namacalności a najniższe składowe zostały wzięte na krótszą smycz.
Skoczne „kawałki” ze ścieżek dźwiękowych filmów tanecznych ( „Step Up”) i mocno rozśpiewanych bajek („Shark Tale”) powodowały przyjemny masaż dość spektakularnym jak na tak nieduże monitorki basem. Wyraźnie było słychać podbicie wynikające ze wspomagania bas refleksem, ale biorąc pod uwagę cenę zestawów, jak i target, do jakiego są skierowane nie można mieć o to do nich pretensji. Dzieciakom i małoletniej młodzieży taki sposób prezentacji powinien przypaść do gustu.
Ponieważ jednak młodzieżą, a tym bardziej dzieciakiem, przestałem być … no mniejsza z tym kiedy. Grunt, że było to dawno uznałem, że najwyższy czas na coś ambitniejszego. I w tym momencie, przy bardziej wymagającym repertuarze  pojawiły się nieoczekiwane problemy. Okazało się, że Bobby McFerrin „VOCAbuLarieS” to zbyt wysokie progi dla Microlabów. Ten mocno pogmatwany rytmicznie album, w którym gradacja planów i precyzyjne umieszczenie poszczególnych wokalistów w przestrzeni stanowią niejako podstawę prawidłowego odbioru stanął ością w gardle testowanym monitorkom.  
Spłaszczenie i rozmycie sceny przez H12W dało w rezultacie lekko bełkotliwą papkę, z której co jakiś czas odrywał się jakiś pojedynczy dźwięk. Podobne obserwacje poczyniłem podczas odsłuchu „Africa” Perpetuum Jazzile. No cóż, widocznie miałem zbyt wygórowane oczekiwania w stosunku do tych jakby nie było śmiesznie tanich kolumienek.
Z opery też dość szybko zrezygnowałem, gdyż nawet niezbyt rozbuchany dynamicznie „Caro Amor - Das Schönste aus Händels Opern” wypadł dość blado, mało wciągająco i zamiast koić skołatane nerwy po kilkunastu minutach irytował.
Za to powrót do repertuaru lekkiego, łatwego i przyjemnego wyszła Microlabom na zdrowie. Poczynając od „Celebration” Madonny, gdzie odpowiednio podbite i napompowane najniższe tony nadawały brzmieniu odpowiedni, dyskotekowy drive, po „Discipline” Janet Jackson można było zapomnieć o dzieleniu włosa na czworo. Znów słuchałem dla zwykłej przyjemności. To tak, jak z całkowicie pozbawionymi artyzmu i aspiracji do wielkiego kina filmami akcji. Oglądamy tylko po to, żeby dać mózgowi odpocząć i nic więcej. Tak samo działały Microlaby na właściwie dobranym materiale muzycznym.
Nawet Steve Hackett na „Beyond the Shrouded Horizon” zabrzmiał całkiem akceptowalnie, jednak „Two Faces of Cairo” poprzez lekkie pogrubienie i brak panowania nad najniższymi składowymi wypadło zbyt przytłaczająco.

Na koniec pozostała jeszcze sprawa zastosowania Microlabów jako głośników typowo komputerowych, a więc dedykowanym graczom. Ponieważ sam w gry nie gram, raz ze względu na chroniczny brak czasu, dwa, ponieważ akurat tego typu rozrywka leży daleko poza kręgiem moich zainteresowań, przed testową parką posadziłem swoją 8-letnią latorośl płci męskiej z PSP w łapach. Na usprawiedliwienie tego, że zamiast komputera użyłem przenośnej konsoli mam tylko tyle, że po prostu na żadnym z domowych komputerów nie mam zainstalowanej nawet pół gry. Za Klon do PSP dorobił się całkiem sporek kolekcji. Pierworodny był zachwycony dźwiękiem z gier wyścigowych („Formula 1”, „Colin McRae Rally”) jak i sportowych („Fifa”). Mniejsza niż w Aktimate’ach detaliczność łagodziła wszelkiego rodzaju wizgi, świsty i inne tego typu atrakcje, oraz sprawiała, że dźwięki nie cięły tak bezwzględnie uszu jak w droższych konstrukcjach.

Może i  Microlaby H12W nie są szczytem audiofilskich marzeń, ale prawdę powiedziawszy pewnie i sam producent nie ma takich aspiracji. Oferuje za to produkt, który jak na przysłowiowe głośniki do komputera, zdecydowanie przekracza oczekiwania przeciętnego gracza i słuchacza skompresowanych plików mp3. Bardzo możliwe, że dzięki temu, co dobiega z tych niewielkich głośniczków jakiś procent ich posiadaczy zainteresuje się plikami w formatach bezstratnych a potem już prosta droga do PC Hi-Fi.

Tekst i zdjęcia Marcin Olszewski

Dystrybutor: Microlab
Cena: ok. 600 zł

Dane techniczne:
• Moc: 2 x 40 W RMS
• Zniekształcenia harmoniczne: 0,3% (1 W, 1 kHz)
• Zakres częstotliwości: 40–20 000 Hz
• Odstęp sygnału od szumu: > 80 dB
• Separacja kanałów: > 50 dB
• Transmisja ze źródła poprzez klucz USB 2,4 GHz; 2 pary gniazd RCA
• Głośnik niskotonowy: 5,25”
• Głośnik wysokotonowy: 1”
• Zasilanie: AC 220-240V, 50Hz
• Wymiary: 145 x 254 x 230 mm
• Waga: 10,2 kg

System wykorzystany w teście:
• DAC: Hegel HD2
• Źródło sygnału: laptop Dell Inspiron 1764 + JRiver Media Center, Sony NWZ-E453, Sony PSP
• Kolumny: Aktimate Mini
• IC RCA: Antipodes Audio Katipo
• Kable USB: Wireworld Ultraviolet, Wireworld Starlight


0 komentarzy

Nie napisano jeszcze żadnych komentarzy

You do not have permission to leave comments on this artykuł



Zobacz też

Wzmacniacz mocy Accuphase A-30

Lampy do DAC-a

Test głośników aktywnych APS IO

"Smolik / Kev Fox"

Synthesis Roma DC96+

Wyszukaj Artykuł

Przystępując do Klubu zyskujesz:

  • Dostęp do dodatkowych artykułów i testów sprzętu
  • Promowanie zamieszczonych ogłoszeń sprzedaży lub kupna
  • Zniżki na zakupy w sklepach partnerskich
  • Kartę członkowską Klubu
  • Możliwość udziału w cyklicznych spotkaniach klubowiczów:
    • spotkania ze specjalistami z branży audio
    • spotkania z innymi audiofilami
    • darmowy catering
  • Przypisanie do grupy "Klubowicz" na forum, a co za tym idzie:
    • większą skrzynkę na wiadomości PW
    • możliwość edycji własnych postów przez 30 minut od publikacji
    • większe limity na umieszczane załączniki
    • większe limity w zakładce Galeria
    • większe limity w zakładce Blogi
    • możliwość tworzenia blogów prywatnych i tylko dla przyjaciół

Najnowsze komentarze





Klub.AudioStereo.pl - Artykuły, porady, felietony, konkursy, recenzje audio, testy sprzętu i wiele innych ciekawych informacji.
Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

Na naszej stronie wykorzystujemy ciasteczka (ang. cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej - więcej o tym w Naszej polityce prywatności. W każdej chwili możesz wyłączyć ten mechanizm w ustawieniach swojej przeglądarki. Korzystanie z naszego serwisu bez zmiany ustawień dotyczących cookies, umieszcza je w pamięci Twojego urządzenia.

Akceptuję   Zmiana ustawień