Skocz do zawartości

Audiostereo.pl: Audiostereo Forum - Audiostereo.pl


Logo Magazyn
Witamy ponownie, Gość


Tannoy Mercury 7.2

06.03.2016 21:00 | Fr@ntz w Kolumny
  • Nie możesz edytować tego wpisu
Uzgadniając z dystrybutorem zarówno termin, jak sam i przedmiot dzisiejszej recenzji nawet przez myśl mi nie przeszło, że będę miał okazję powrotu do podstaw, do umownego punktu zero od którego 99,9% części poszukującej własnego Świętego Grala audio zaczynała. Tak, tak Drodzy Państwo. Młodsi Czytelnicy nie tyle tego nie pamiętają, co po prostu pamiętać fizycznie nie mogą, ale pi razy drzwi jakieś dwadzieścia lat temu złotousi wkraczając w magiczny świat Hi-Fi decydowali się na jeden z dwóch dostępnych wtenczas i wielce popularnych modeli kolumn podstawkowych. Były to Acoustic Energy Aegis One i Tannoy M1. Oczywiście jednostki bardziej zamożne i zarazem wymagające sięgały np. po fenomenalne Acoustic Energy AE1, Totemy Model 1 a w późniejszym okresie rodzime „giant killery” – ESA Furioso. Skupmy się jednak na poziomie podstawowym a tym samym, nawet w tamtych czasach całkiem dostępnym i nie przedłużając niepotrzebnie wstępu tym razem zapraszam na recenzję. Oczywiście recenzję monitorów … Tannoy Mercury 7.2 będących w prostej linii spadkobiercami wspominanych wcześniej pierwszych M1-ek, choć tak po prawdzie pewnie M2-ek, ale jak to zwykle bywa w życiu wszystko to, co dawniej było lepsze i piękniejsze, więc i nad takim delikatnym naginaniem faktów możemy chyba przejść do porządku dziennego.


Mercury_7_2-0001.jpg Mercury_7_2-0002.jpg Mercury_7_2-0003.jpg
Mercury_7_2-0004.jpg Mercury_7_2-0005.jpg Mercury_7_2-0006.jpg
Mercury_7_2-0007.jpg Mercury_7_2-0008.jpg Mercury_7_2-0012.jpg

O ile pierwsze monitorki Tannoy’a z serii Mercury były małe i tanie, więc nikomu nie przeszkadzał ich dość skromny design. W końcu grały i to tak, że większość nabywców przynajmniej przez miesiąc, albo dwa nie mogła wyjść nad nimi z zachwytu i czuła się jakby złapała Pana Boga za nogi. Czasy się jednak zmieniają i tego typu oszczędności praktycznie na dzień dobry wykluczają produkt z szans pojawienia się na audiofilskich salonach. Oczywiście patrząc na rynek nie brak na nim urządzeń brzydkich a czasem wręcz szkaradnych, ale okupują one low-endowe depresje a raz na jakiś czas przemykają ukradkiem przez High-End idąc w zaparte, że da konstruktora liczył się tylko dźwięk a jeśli chodzi o obudowę, to wykorzystał coś, co akurat było pod ręką – np. pozostałości po korowarce typu cambio. Za to z tytułowymi Mercury 7.2 jest zgoła inaczej, gdyż zarówno na pierwszy, jak i każdy kolejny, i to z dowolnej odległości, rzut oka ich wartość postrzegana przekracza sugerowaną przez producenta cenę co najmniej dwukrotnie. Pisze to z całą odpowiedzialnością opierając się co prawda na doznaniach organoleptycznych z chyba najładniejszą wersją wykończenia (orzechowa okleina winylowa), ale te maluchy prezentują się po prostu rewelacyjnie. Co prawda delikatnym dysonansem, przynajmniej w moich oczach jest mocno dewastujący ścianę przednią montaż maskownic na kołki, ale powyższą przypadłością mogą się „pochwalić” konstrukcje dwu, czy nawet trzykrotnie droższe, więc nie ma co rozpaczać. Choć zastąpienie mało eleganckich kołków małymi magnesikami z pewnością zrobiłoby elegancji eMek n pewno dobrze, czego pewnie nie można byłoby powiedzieć o księgowych, którzy niestety w większości przypadków mają w procesie produkcyjno-decyzyjnym ostatnie słowo.
Jak mam nadzieję widać na załączonych zdjęciach Tannoy Mercury 7.2 to zgrabne i idealnie wpisujące się w kanon mini monitorów półkowo – podstawkowych dwudrożne konstrukcje bass refleks wentylowane do tyłu. Prostą i pozbawioną jakichkolwiek podfrezowań, czy też zaokrągleń ściankę przednią zdobią jedynie 28 mm, wykonana z powlekanego warstwą nitro-uretanową poliestru, kopułka wysokotonowa i 152 mm przetwornik średnio – niskotonowy z powlekanej pulpy papierowej. Uwagę zwraca elegancki, wyściełany miękką gumą, tworzący symboliczna – płytką tubkę kołnierz tweetera z elegancko wygrawerowanym logotypem marki. Oczywiście oba drivery zostały sadzone w precyzyjnie wyfrezowanych otworach, więc warto w tym momencie pochwalić producent za dbałość o detale.
Na tylnej ściance nie dzieje się zbyt dużo, bo i nie ma takiej potrzeby. Umieszczony mniej więcej na poziomie wysokotonowca wylot bass refleksu i pojedyncze, acz solidne i zamocowane na standardowym plastikowym profilu terminale głośnikowe to tak naprawdę wszystko, co do szczęścia potrzeba.
Od strony elektrycznej również jest bez niespodzianek – wysokie tony przechodzą przez zwrotnicę trzeciego rzędu a średnica i bas drugiego.

Ponieważ w czasie testów nie dysponowałem żadną amplifikacją z pułapu cenowego reprezentowanego przez szkockie podstawkowce uznałem, że spróbuję choć przez chwilę postawić się w miejscu legendarnego Kena Ishiwaty i tak jak On dawniej postaram się wycisnąć z Tannoyek wszystko co najlepsze za pomocą nieproporcjonalnie droższej elektroniki. Jak pomyślałem, tak też i zrobiłem, co zaowocowało wielce sympatycznymi próbami zarówno z Accuphasem E-470, Pathosem ClassicRemix i Luminem M1. Szaleństwo? Może, na papierze, bo w rzeczywistości trudno było sobie wyobrazić lepsze konfiguracje. W telegraficznym skrócie, dla osób nie mających ani czasu, ani chęci na przebijanie się przez dalszy ciąg niniejszego akapitu siódma odsłona Mercury śpiewała donośniej i bardziej przekonująco aniżeli niejeden świadek koronny „sypiący” współmalwersantów byleby tylko wywinąć się z wieloletnich wakacji na koszt podatników.
Nie chcąc jednak narażać tytułowych kolumienek na dodatkowy i całkowicie zbędny stres odsłuchy rozpocząłem od mocno rozleniwiających i cudownie bujających południowych rytmów zarejestrowanych na „Antonio Carlos Jobim: Finest Hour”. Wbrew pozorom ten niespieszny i zagrany na niesamowitym luzie materiał potrafi nieraz zajść za skórę, gdyż sporo na nim szorstkości i „analogowego” mogącego zmatowić cały przekaz. Całe szczęście nic takiego nie miało miejsca. O dziwo poliestrowy tweeter całkiem dziarsko radził sobie z postawionym przed nim wyzwaniem utrzymując zdrową równowagę pomiędzy rozdzielczością a muzykalnością. Dzięki temu naszym uszom nie umykalo zbyt wiele informacji dotyczących aury pogłosowej i tzw. Obecnego na scenie powietrza a zarazem nie byliśmy narażeni na zbyt ofensywne podkreślanie sybilantów, czy gulgoczącą soczystość dęciaków.
Schodząc oczko niżej nie sposób nie pochwalić Tannoyów za sugestywną i świetnie nasyconą średnicę z przyjemnie wypchniętymi i dociążonymi pierwszoplanowymi źródłami pozornymi. Pomimo, że jest to zabieg będący oczywistym odstępstwem od laboratoryjnej neutralności i transparentności, to osobiście uznaje go jako ewidentną zaletę recenzowanych konstrukcji a nie wadę. Powodem takiego podejścia do tematu jest bowiem elektronika z jaka przyjdzie 7.2 współpracować. Elektronika tania, niezbyt wyszukana i w większości przypadków cirpiąca na szereg własnych przypadłości wynikających z ograniczeń budżetowych odciskających pięto na brzmieniu końcowym. Zamiast zatem piętnować ewentualną suchość średnicy, czy szklistość wysokich tonów Mercury powinny wspomniane anomalie z dużą dozą prawdopodobieństwa tonizować.
Najniższe składowe, choć lekko zaokrąglone charakteryzują się sporą spontanicznością i werwa. Nawet mocno przebasowiony „Anastasis” Dead Can Dance nie nużył monotonią, lecz nader sympatycznie pulsował a biorąc pod uwagę, że Tannoykom przyszło grać w ponad dwudziestometrowym pokoju uzyskany efekt uznać mogłem za wysoce satysfakcjonujący. Samą ilość najniższych składowych z powodzeniem można regulować samym ustawieniem kolumienek względem tylnej ściany, choć jeśli mógłbym coś zasugerować, to odradzałbym przysuwanie ich na odległość mniejsza aniżeli 50 cm, gdyż tracimy wtedy sporo z ich  wrodzonej przestrzenności a i równowaga tonalna ulega zauważalnemu zaburzeniu, przez co dźwięk staje się mało komunikatywny.
O właściwym niewielkim monitorom znikaniu i świetnej stereofonii wspominam już na końcu i niejako z obowiązku, gdyż jeśli byłyby z nimi jakiekolwiek, choćby najmniejsze problemy, to wyszłyby „w praniu” już na samym początku. A tak od pierwszych dźwięków zostawaliśmy sam na sam z muzyką a kolumny pojawiały się w memencie, gdy zatrzymywał się zegar odtwarzacza.

Tannoy Mercury 7.2 to urocze monitory będące świetnym przykładem, że nie trzeba wydawać majątku by obcować z dźwiękiem klasy Hi-Fi. W dodatku bez najmniejszej tremy i kompleksów zgrywają się z wielokrotnie droższą od siebie elektroniką oferując spójny i dojrzały przekaz mogący stanowić przyjemną chwilę wytchnienia w gonitwie za kolejnym niedoścignionym audiofilskim wzorcem. I jeszcze jedno – niezależnie od ludzkiej natury idealizującej wszystko, co było dawniej z pełną odpowiedzialnością śmiem twierdzić, że współczesne Mercury siódmej generacji są o niebo lepsze od tych, które pojawiły się na rynku … w każdym bądź razie dawno temu. Skąd to wiem? Cóż, dziwnym trafem bodajże już pełnoletnia para M1-ek cały czas gra nieopodal, więc skoro była okazja, to grzechem byłoby z niej nie skorzystać.

Marcin Olszewski

Dystrybucja: E.I.C
Cena: 1 698 PLN

Dane techniczne:
- Rekomendowana moc wzmacniacza: 20-100 W (RMS)
- Moc ciągła: 50 W RMS
- Moc szczytowa: 200 W
- Skuteczność: 89 dB  (2.83V@1m)
- Impedancja nominalna: 8 Ω
- Pasmo przenoszenia: 42Hz-32kHz (-6dB)
- Głośnik wysokotonowy 28 mm, poliester powlekany warstwą nitro-uretanową
- Głośnik niskotonowy 152mm, pulpa papierowa powlekana włóknami
- Podział zwrotnicy 3.4 kHz
- Rodzaj zwrotnicy: drugiego stopnia dla basu, trzeciego stopnia dla sopranów
- Gniazdo Pojedyncze
- Rodzaj obudowy: Bass reflex – tylna ścianka
- Pojemność: 9.4 l
- Wymiary (W x S x G) 292x193x266 mm

System wykorzystany podczas testu:
- CD/DAC: Ayon CD-1sx
- Selektor źródeł cyfrowych: Audio Authority 1177
- Odtwarzacz plików: Bluesound NODE2
- Wzmacniacz zintegrowany: Electrocompaniet ECI5; Pathos ClassicRemix; Lumin M1; Accuphase E-470
- Kolumny: Gauder Akustik Arcona 80 + spike extenders; Dynaudio Excite X44
- IC RCA: Antipodes Audio Katipo
- IC XLR: LessLoss Anchorwave; Organic Audio; Amare Musica
- IC cyfrowe: Fadel art DigiLitz; Harmonic Technology Cyberlink Copper; Apogee Wyde Eye; Monster Cable Interlink LightSpeed 200
- Kable USB: Wireworld Starlight; Goldenote Firenze Silver
- Kable głośnikowe: Organic Audio; Signal Projects Hydra
- Kable zasilające: Furutech FP-3TS762 / FI-28R / FI-E38R; Organic Audio Power; Acoustic Zen Gargantua II; 聖Hijiri Nagomi
- Listwa: GigaWatt PF-2 + Furutech FP-3TS762 / Fi-50 NCF® /FI-50M NCF®
- Gniazdo zasilające ścienne: Furutech FT-SWS®
- Platforma antywibracyjna: Franc Audio Accessories Wood Block Slim Platform
- Przewody ethernet: Neyton CAT7+
- Akcesoria: Sevenrods Dust-caps; Furutech CF-080 Damping Ring; Albat Revolution Loudspeaker Chips


Zobacz też

Audio Goes Retro

Relacja z Audio Show 2009 cz. 3

Audio Show 2010 - Hotele Kyriad i Bristol

Sieciowy odtwarzacz plików Marantz NA7004

Siltech Explorer 90L & Classic Anniversary 550i

Wyszukaj Artykuł

Przystępując do Klubu zyskujesz:

  • Dostęp do dodatkowych artykułów i testów sprzętu
  • Zniżki na zakupy w sklepach partnerskich
  • Kartę członkowską Klubu
  • Możliwość udziału w cyklicznych spotkaniach klubowiczów:
    • spotkania ze specjalistami z branży audio
    • spotkania z innymi audiofilami
    • darmowy catering
  • Przypisanie do grupy "Klubowicz" na forum, a co za tym idzie:
    • większą skrzynkę na wiadomości PW
    • możliwość edycji własnych postów przez 30 minut od publikacji
    • większe limity na umieszczane załączniki
    • większe limity w zakładce Galeria
    • większe limity w zakładce Blogi
    • możliwość tworzenia blogów prywatnych i tylko dla przyjaciół


Najnowsze komentarze





Klub.AudioStereo.pl - Artykuły, porady, felietony, konkursy, recenzje audio, testy sprzętu i wiele innych ciekawych informacji.
Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

Audiostereo dokłada wszelkich starań, aby traktować użytkowników uczciwie i otwarcie, przy uwzględnieniu najlepszych praktyk. Korzystając z naszej strony wyrażasz zgodę na wykorzystywanie przez nas plików cookies, w celu zapewnienia Ci wygody podczas przeglądania naszego serwisu. Aby dowiedzieć się więcej na temat cookies oraz w jaki sposób z nich korzystamy, kliknij tutaj