Skocz do zawartości

Audiostereo.pl: Audiostereo Forum - Audiostereo.pl


Logo Magazyn
Witamy ponownie, Gość


Test kolumn Avcon Avalanche Reference Monitor

15.12.2009 10:26 | audiostereo.pl w Kolumny
  • Nie możesz edytować tego wpisu
Avcon Avalanche Reference Monitor goszczą na naszym rynku od niedawna. Stanowią modyfikację i rozwinięcie przez Avcon prototypowego projektu „Reference Monitor” Jerzego Mieszkowskiego, zaprezentowanego wcześniej na naszych łamach. Główne różnice to inny głośnik wysokotonowy, zmodyfikowana zwrotnica, inne okablowanie oraz oczywiście nowa obudowa – o tych samych proporcjach, ale wykonana w sposób właściwy seryjnej produkcji. Niewykluczone, że te zestawy nie wszystkim przypadną do gustu ze względu na swoją fizis. Charakteryzują  się dość dużymi jak na głośniki podstawkowe rozmiarami i zupełnie prostą, prostopadłościenną formą. Testowany model wykonany był w okleinie czereśniowej, co wywołało u mnie nieodparte skojarzenie z dwoma drewnianymi klockami rodem z zestawu ”młodego konstruktora”. Trzeba przyznać, że jest to wersja dla zwolenników klasyki z upodobaniem do wzornictwa starej, dobrej Unitry rodem z lat 80. Nie ma się co oszukiwać, wygląd nie jest dla mnie atutem tych zestawów. Jednak głośniki mają przede wszystkim dobrze grać, a te grają naprawdę nieźle. Zaś prosty wygląd rekompensuje bardzo wysoka jakość wykonania. Skrzynia wykończona w okleinie doskonałego gatunku o pięknej fakturze powleczona została gładką warstwą lakieru. Staranność położenia forniru i dopasowanie rysunku słojów znacznie przewyższa średnią. Zestawy stanowią system trójdrożny z otworem bas-refleks z przodu. Brzmienie zawdzięczają zespołowi doskonale dobranych głośników Seas Prestige z powlekaną papierową membraną: 26 cm głośnikowi basowemu i 15 cm średnicy, a  wysokie tony powierzono wstędze Aurum Cantus. Charakterystyczne jest okablowanie – w testowanym egzemplarzu zastosowano wszędzie srebrne przewody firmy Argentum, co może stanowić nawiązanie do kolumn ART Emotion Silver Signature. Poprawę dźwięku uzyskano również m.in. przez umieszczenie zwrotnicy w oddzielnej, zewnętrznej skrzynce. Takie rozwiązanie ma zapobiegać przenoszeniu się drgań z głośników na elementy zwrotnicy, a także umożliwia w razie potrzeby modyfikację w zależności od preferencji użytkownika. Niestety skrzynki ze zwrotnicami nie mogą pochwalić się tak doskonała jakością jak testowane kolumny, ale wierzę, że to tymczasowa przypadłość. Warto nadmienić również, że podobnie jak wszystkie kolumny Avcon, Avalanche pozbawione są maskownic.

Avalanche to głośniki może nietrudne do wysterowania, ale szalenie wymagające, jeśli chodzi odpowiednią końcówkę mocy. Obnażają one bowiem cechy wzmacniacza, powodując tym samym pewne kłopoty z jego odpowiednim doborem. Są to kolumny stanowiące dominujący element, wokół którego należy budować system. Mając do czynienia z tą „Lawiną z Avconu”, trzeba nastawić się na poszukiwanie, testowanie i dobieranie wszystkich poszczególnych elementów, począwszy od końcówki mocy, a na okablowaniu kończąc.

Użycie zbyt miękkiego, ciepłego wzmacniacza nie jest na przykład wskazane, ponieważ od razu wpływa to na jakość wydobywającego się z nich dźwięku. Takie zjawisko dało się zauważyć po podłączeniu wzmacniacza Belles. Bas był matowy, bez aksamitnej głębi, kolumny grały leniwie, ospale, jakby od niechcenia, a najniższe rejestry były prawie niezauważalne. Wstęga również nie pokazała pełnego wachlarza swoich możliwości. Pustka w kontrabasie  Majora Holleya na płycie „Midnight blue” Kenny Burrella (Blue Note Records) była wyraźnie słyszalna, saksofon Turrentine’a brzmiał niczym klarnet, a zamiast dźwięcznych blach do ucha słuchacza dobiegał dźwięk przypominający uderzenia w plastikową butelkę.

Kolejny wybór padł na cyfrowy dzielony wzmacniacz Jeff Rowland. Bas uległ pogłębieniu, powodując uczucie mrowienia w żołądku. Ballady Sonny’ego Rollinsa rozlały się głębokim brzmieniem po całym pokoju, wciągając wszystko wokół w czeluści najniższych rejestrów. Na dłuższą metę taka wyprawa w głąb woofera okazała się jednak nie najlepszym doznaniem. Barwa była ciepła, mdła i okrągła aż do przesady. Takie brzmienie znajdzie zapewne swoich zwolenników, jednak obiektywnie była to przesada. Z kolei wysokotonowej wstędze Rowland dosyć się spodobał, choć miękki bas nadal przeszkadzał w odbiorze całości. Wyraźnie poprawiła się natomiast dynamika. Poszczególne instrumenty grały w odpowiednich rytmach, zniknęło rozleniwienie zauważalne w połączeniu z Bellesem. Wokalom jednak nadal brakowało naturalności – charakterystyczny niski, seksownie zachrypnięty głos Toma Waitsa przypominał swym brzmieniem raczej Jana Himilsbacha, sex-appeal wyparował.

Kolejna zmiana wzmacniacza spowodowała oczekiwany przełom. Głośniki ze wzmacniaczem Zagra-Kulesza pokazały, co potrafią. Zniknął mdły bas, brzmienie stało się przyjemnie aksamitne, ocieplone tylko tyle, ile trzeba. W muzyce zapanowała harmonia, wszystko nagle znalazło się na swoim miejscu. Bas nie przesłaniał reszty pasma, był żywy i dynamiczny. Czuć było kontrolę niskich tonów, głośniki oddawały zarówno siłę, jak i miękkość najniższych rejestrów  basu i bębnów zawartych na płycie Alchemika ”Dracula in Bucharest”. Test sceny i planów z płyty ”Amused to Death” Watersa też wypadł znakomicie. Dość szeroko zarysowana scena, plany wyraźne, całość znakomicie oddawała klimat zbudowany przez licznie przeplatające się tła, z których każde było umiejscowione na swoim miejscu. Ładna, zwarta i czysta średnica, całość bardzo przejrzysta, podkreślała stereofonię. Natomiast w przypadku wysokotonowej wstęgi nie było tak różowo. Ze wzmacniaczem Zagra odniosłam wrażenie zbyt mocno zarysowanej góry, która szczególnie w przypadku utworów operowych dawała się trochę we znaki.

Dawcą najlepszego dźwięku okazał się  wzmacniacz Jazz. Wszystko grało równo, z inklinacjami ku głośnikom studyjnym. Bas doskonale wyważony, kontrolowany, sięgający po samo dno, żywa, ale i naturalna średnica, i nareszcie świetnie wyważona, gładka góra. Z przyjemnością oddałam się odsłuchom repertuaru symfonicznego. Smyczki, klarnety i oboje w „Weselu Figara” W.A. Mozarta przyprawiały o gęsią skórkę , podobnie jak znakomite wokale operowe. Vibrato altów i sopranów brzmiało przejrzyście, i dźwięcznie. Mój audiofilski kot siedział jak zahipnotyzowany wpatrując się głośniki. Requiem d-moll Mozarta zabrzmiało wprost genialnie. Cicho narastające smyczki na tle zlokalizowanego w głębi sceny chóru robiły ogromne wrażenie. Po takiej dawce endorfin repertuar jazzowy był już tylko wisienką na torcie. Saksofon Coltrane’a  rozpalał zmysły, a słodkie wokale Carmen Cuesta czy Eliane Elias prawie wsączały się przez skórę.

Avalanche to propozycja dla dojrzałych muzycznie audiofili, ceniących sobie subtelne, dość wyrafinowane brzmienie pełne smaczków i niuansów. Są to kolumny potrafiące ruszyć z posad pomieszczenie, w którym stoją. Sprawdzają się doskonale w każdym repertuarze, grając z prawdziwą lekkością i nonszalancją. Bez trudu wypełnią bogatym dźwiękiem większe pomieszczenia, w moim niespełna 30-sto metrowym pokoju poziom głośności ustawiony na godz. 12 uniemożliwiał już zebranie myśli. Pamiętać należy jednak o wymaganiach tych monitorów i ich wrażliwości na wszelkiego typu niedociągnięcia pozostałej części systemu. Jeśli weźmiemy to pod uwagę przy wyborze, zakup Avalanche Reference Monitor może okazać się początkiem długoletniej audiofilskiej miłości.

Aleksandra Chilińska


Podstawowe dane:
Dystrybutor: Avcon
Cena: 15000 zł

Pasmo przenoszenia: 30Hz - 20kHz
Impedancja: 6 Ohm
Moc znamionowa: 100W
Efektywność: 88dB
Wymiary (w/s/g): 105/35/32cm (wysokość z podstawkami 22 cm)
Masa: 35kg/sztuka


Wykorzystany system:
Odtwarzacz CD: Advance Acoustic MCD-403/Stel Audio 04
Wzmacniacze: SoundArt Jazz, Jeff Rowland Capri/102, Zagra-Kulesza, Belles IA-01
Głośniki: Dynaudio Confidence C-1
Przewody sygnałowe: Argentum SCG 6/4E Silver
Przewody głośnikowe: Legacy, Argentum 6/4
Przewody zasilające, filtr sieciowy: Zu Mother, IsoTek Sigmas
Akcesoria: StandArt STO, StandArt SSP

Załączone miniatury

  • 1524361_3.jpg
  • 1524361_2.jpg
  • 1524361_1.jpg

34 komentarzy


Redaktor
15.12.2009 11:27
zdjęcia:

Załączone miniatury

  • 1524362_3.jpg
  • 1524362_2.jpg
  • 1524362_1.jpg
  • Zgłoś
Czy ten "stosik CD-ków" na kolumnie miał wpływ na brzmienie ?
  • Zgłoś

mysioperz
15.12.2009 14:41
Oczywiście! nie wiedziałeś, że to najlepszy sposób na doskonałą stereofonię??na drugiej kolumnie był taki sam...
  • Zgłoś
Rozpraszacze...znaczy :-)
  • Zgłoś
Ten opis zabrzmiał jak recenzja napisana przez doświadczonego wieloletnim słuchaniem klocków audiofila a nie pisana przez nowicjusza, który w dodatku jest młodą kobietą. Podziwiam i jednocześnie dziękuje z pochlebną opinię.
  • Zgłoś

mysioperz
16.12.2009 04:17
hmmm....to ja dziękuję za tak pochlebną opinię:) może po prostu mam wrodzony talent i dobrego nauczyciela;)
  • Zgłoś

Marek B.
31.12.2009 01:20
Pierwszy raz spotkałem się z profesjonalną recenzją sprzętu audio autorstwa kobiety. Mam nadzieję, że nie jest to tylko pseudonim ... Jeżeli nie, to wielki szacunek! Gdybym miał taką drugą połowę, to wziąłbym na siebie sprzątanie, pranie, prasowanie, podlewanie kwiatków, zakupy, a nawet mycie garów. :-)
  • Zgłoś

Redaktor
31.12.2009 10:15
Ta recenzja nie została przyjęta przez jedno z polskich czasopism (jako odstająca od jego niezmiennie wysokiego poziomu), uznałem zatem, że Audiostereo może ją opublikować i tym samym zrobić coś dla poszerzenia naszych horyzontów audiofilskich. Mam nadzieję, że Ola Chilińska w przyszłości jeszcze to i owo u nas zamieści.
  • Zgłoś
Liczymy na to ,trzymamy kciuki.
  • Zgłoś
Przypuszczam, że nie przyjęto ze względu na wzmiankę o audiofilu kocie i romantycznym stylu przekazu :)nie wspominając, że autorem jest kobieta (cóż za zniewaga dla audiofila !!!). Gdyby to przyjeto to grono audiofilów powiększyłoby się o kobiety a więc wiekszą ilośc czytających magazyn(czytaj większy nakład i sprzedaż). Redaktor naczelny jest mało przewidujący.
  • Zgłoś

mysioperz
01.01.2010 21:24
co do kota, to chyba nie jest to nowum w audiofilskim świecie, notomiast możliwe, że w recenzji owszem, ale kilku recenzentów z uporem maniaka zamiast o kocie wspomina o małżonkach(nie wiedzieć po co??) U mnie zamiast małżonki na szczęście występuje kot:)a co do romantycznego przekazu, cóż...nic na to nie poradzę, że muzyka wywołuje u mnie tego typu nastroje...
do to tego, że redaktor naczelny jest mało przewidujący, pozwólcie, że pozostawię to bez komentarza.
  • Zgłoś
przypuszczam, że wzmianki o małżonkach są próbą na siłę połączenia żony z audiofilem mężem niewiadomo po co. Zgadzam się w 100%. Ale u Ciebie to raczej mąż ale też po co, przecież wiesz czym to pachnie lub raczej niemiło pachnie, eufemizując :) kot natomiast zawsze mile widziany, jak siedzi na kolanach to milej się słucha. A wracając do przekazu zaprawionego  szczyptą romantyzmu to jestem za. Jeśli muzyka takowego nie wzbudza to lepiej jej nie słuchać.
  • Zgłoś

mysioperz
03.01.2010 01:52
Niewiarygodne, ale absolutnie się z Tobą zgadzam. Do spraw audiofilskich nie należy mieszać żadnych "ogonów" poza kocimi, rzecz jasna:)
  • Zgłoś
tak niewiarygodne, że porzumiał się facet z kobietą :)i mają to samo zdanie, widocznie masz coś w sobie z mężczyzny a ja z kobiety inaczej nie byłoby to możliwe :)
  • Zgłoś

mysioperz
03.01.2010 23:39
Jednym słowem, a w zasadzie trzema: Cud nad Wisłą..
  • Zgłoś
Pomysl z brakiem maskowic troche chybiony od strony uzytkowej. Jezeli dobrze widze na zdjeciu to gniazda w zwrotnicy to tanie chinskie podrobki WBT po 5zł / sztukę - wygladaja OK, ale maja tendencje do samoczynnego odkrecania sie. W kolumnach za 15 tysięcy to trochę nieporozumienie.
Śruby mocujące go głośnikow też moznaby schować w kołnierzach.
  • Zgłoś
Akurat braku maskownic bym się nie czepiał - biegających wrzaskunów u Redaktora odkąd pamiętam nie widziałem, sierściochy raczej wyedukowane audiofilsko i kolumn nie drapią a same maskownice w większości przypadków degradują dźwięk. Co do samego wyglądu to już zarówno Redaktor jak i Ola powiedzieli wszystko - ARM są "ładne inaczej" i albo nam to nie przeszkadza i skupiamy się na dźwięku albo kierujemy swoje kroki do producentów którym zależy nie tylko na dźwięku ale i akceptowalnym przez ogół wyglądzie. Oszczędności materiałowe (gniazda, mocowanie głośników) mogą boleć, ale podejrzewam, że Redaktor zamawiając tą parę miał wpływ na to co się w niej znajdzie.
  • Zgłoś

whitesnake
21.01.2010 23:05
Oszczędności materiałowe (gniazda, mocowanie głośników) mogą
>boleć, ale podejrzewam, że Redaktor zamawiając tą parę miał wpływ na to co się w niej znajdzie.

W każdej wyprodukowanej parze, znajduje sie to czego życzył sobie zamawiajacy.
W moich np. okablowanie jest miedziane, zwrotnice są w środku, zaciski sa kompletnie inne, a zamiast standardowych kolców wibrapody soundcare. Wszystkie opcje w ramach tej samej ceny.
  • Zgłoś

mysioperz
21.01.2010 23:11
Fr@ntz,
pięknie to ująłes "ładne inaczej":)Zwracam uwagę na stylistykę podobną do Spendorów Sp 2/3, których Redaktor z tego co wiem jest wielkim miłośnikiem. A jesli chodzi o dźwięk to pomimo tego, że nie są może definicją piękna, naprawdę ciężko im pod tym względem dorównać. Redaktor powiedział mi kiedyś bardzo ważną rzecz "kolumny mają przede wszystkim dobrze grać", to wszystko na ten temat..
A co do maskownic, to niech mi który powie, że słucha sprzetu z maskownicami:)
  • Zgłoś

whitesnake
21.01.2010 23:21
mysioperz, 21 Sty 2010, 23:11

>A co do maskownic, to niech mi który powie, że słucha sprzetu z maskownicami:)

Przyznaje, że miałem kiedyś kolumny ESA, które z maskownicami grały zdecydowanie lepiej :).

A w kwestii wyglądu... na żywo chyba robią lepsze wrazenie. Jak dotąd wszystkim, którzy mnie odwiedzili bardzo się podobały. Sam, szczególnie zaskoczony byłem ciepłymi reakcjami kobiet - nawet jeśli wzajemnie sie nie lubiły :).
  • Zgłoś
Świetna recka,nawet trochę się uśmiałem(pozytywnie)w zdaniu z Jankiem Himilsbachem:)
  • Zgłoś

mysioperz
21.01.2010 23:36
co do Kolumn Esa, to trzeba przyznać że inżynier Zawada zrobił to wyśmienicie. Ostatnio słuchałam monitorów Triton 1 i fakt z maskownicami grały bardzo dobrze, ale i wyglądały świetnie. Tak się składa, że maskownice mają dwa stopnie prześwitu co bardzo podnosi walory estetyczne. Oprócz tego zastosowano magnesy do ich mocowania, co powoduje zmniejszenie drań, a żeby było mało magnesy są doskonale ukryte pod fornirem.
  • Zgłoś

mysioperz
21.01.2010 23:37
dziękuję bardzo:)A jeśli chodzi o Himilsbacha to przysięgam, ze właśnie tak to brzmiało:)
  • Zgłoś

whitesnake
21.01.2010 23:52
Magnesy podtrzymujace maskowicę są ostatnio w modzie.
Tak się nawet zastanawiałem, czy nie ma to wpływu na pracę głośnika (?), w końcu to jakies dodatkowe pole magnetyczne.
  • Zgłoś

mysioperz
22.01.2010 00:10
Ciekawe pytanie, zapytam producenta przy najbliższej okazji. Osobiście nie zauważyłam znacznej różnicy, ale zaintrygowało mnie to bardzo.
  • Zgłoś

darekmat
05.05.2010 11:41
Witam, czy jest możliwość żeby te kolumny dobrze zagrały z NAD'em S-300 lub M3. Może ktoś miał okazje takiego zestawienia posłuchać. Wtdaje się, że konstrukcja tych kolumn jest jak stworzona dla mnie i do mojego pomieszczenia, musze mieć BR z przodu :(
  • Zgłoś

jozwa maryn
05.05.2010 12:32
Jeśli mieszkasz w pobliżu, wpadnij, popróbujemy.
  • Zgłoś

darekmat
05.05.2010 12:43
Co to znaczy w pobliżu ? Ja jestem ze Szczecina.
  • Zgłoś

jozwa maryn
05.05.2010 13:21
To nie w pobliżu. Ja pod Wawą.
  • Zgłoś

lagmar01
05.05.2010 14:57
>> darekmat

Właśnie miałem możliwość posłuchać ich. Wydaje mi się, że mogłyby się świetnie spasować z Nadem tej klasy i dodać dzwiękowi kultury i barwy.

Zadzwoń do Avconu. Może coś wymyślą.
  • Zgłoś
Nie masz uprawnień do pisania komentarzy. Zarejestruj się lub zaloguj.
Jeśli posiadasz już konto na Facebooku, możesz się zalogować bez rejestracji ( logowanie przez Facebook).



Zobacz też

Test wzmacniacza Art Audio Intégra

Wrażenie

Wzmacniacz zintegrowany Struss R150

Dynaudio Xeo 4 English ver.

Wyszukaj Artykuł

Przystępując do Klubu zyskujesz:

  • Dostęp do dodatkowych artykułów i testów sprzętu
  • Zniżki na zakupy w sklepach partnerskich
  • Kartę członkowską Klubu
  • Możliwość udziału w cyklicznych spotkaniach klubowiczów:
    • spotkania ze specjalistami z branży audio
    • spotkania z innymi audiofilami
    • darmowy catering
  • Przypisanie do grupy "Klubowicz" na forum, a co za tym idzie:
    • większą skrzynkę na wiadomości PW
    • możliwość edycji własnych postów przez 30 minut od publikacji
    • większe limity na umieszczane załączniki
    • większe limity w zakładce Galeria
    • większe limity w zakładce Blogi
    • możliwość tworzenia blogów prywatnych i tylko dla przyjaciół


Najnowsze komentarze





Klub.AudioStereo.pl - Artykuły, porady, felietony, konkursy, recenzje audio, testy sprzętu i wiele innych ciekawych informacji.
Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

Audiostereo dokłada wszelkich starań, aby traktować użytkowników uczciwie i otwarcie, przy uwzględnieniu najlepszych praktyk. Korzystając z naszej strony wyrażasz zgodę na wykorzystywanie przez nas plików cookies, w celu zapewnienia Ci wygody podczas przeglądania naszego serwisu. Aby dowiedzieć się więcej na temat cookies oraz w jaki sposób z nich korzystamy, kliknij tutaj