Skocz do zawartości

Audiostereo.pl: Audiostereo Forum - Audiostereo.pl


Logo Magazyn
Witamy ponownie, Gość

Test kolumn Zu Essence

28.05.2010 11:38 | Fr@ntz w Kolumny
  • Nie możesz edytować tego wpisu
Z dawien dawna krąży po naszym pięknym kraju stereotyp mówiący o tym, że w USA wszystko mają największe. Zresztą weryfikacja z reguły to potwierdza. Wystarczy porównać ich "rozmiarówkę", z tym co my określamy mianem "azjatyckiego". Sam ze względu na gabaryty staram się wyszukiwać odzienie w północno-amerykańskim rozmiarze XXL zamiast jakiegoś metroseksualnego 5XL. W związku z powyższym na kolumny "zza wielkiej wody" oczekiwałem z niecierpliwością. Jednak kiedy do mego "dużego" pokoju wjechały dwie kartonowe trumny, mogące spokojnie pomieścić azjatyckie małżeństwo z dwójką dzieci, mina trochę mi zrzedła. Nie chcąc jednak uprzedzać faktów skupię się najpierw na budowie, bo to, co proponuje dość młoda firma z Utah, daleko odbiega od przeciętnej.

Rola głównego głośnika w Essence'ach przypadła 250 mm przetwornikowi szerokopasmowemu, o uroczej i łatwej do zapamiętania nazwie Zu260FRD/G4. Ten słodki maluszek o 195mm papierowej membranie, okolonej tekstylnym zawieszeniem w kształcie podwójnej litery S, nosi w centrum ogromny cylindryczny korektor fazy, otoczony 95 mm membraną wspomagającą. Producent zapewnia, że przetwornik schodzi do 40Hz bez rezonansów, a dzięki sporej (50 mm) cewce o dużej indukcyjności górne rejestry są łagodnie tłumione. Na górze zastosowano wstęgowy przetwornik TB-1855S-B (z neodymowymi magnesami) o wymiarach 60 x 5 mm, tajwańskiej firmy Tang Band. Tweeter ten na dobre rozpoczyna swoją pracę od około 10 kHz i jest ograniczony filtrem górnoprzepustowym drugiego rzędu, oraz wpięty w tor przez transformator. Przetwornik główny zasilany jest bezpośrednio z pojedynczych (i dość nietypowych) terminali głośnikowych Cardasa, dedykowanych głównie widełkom. Jednak przy odrobinie dobrych chęci udało mi się w nie wpiąć wtyki BFA. Wszystkie połączenia kablowe poprowadzone są firmowymi przewodami miedzianymi Zu Mission (łączonymi w procesie kucia na zimno), bądź terminalami nie wymagającymi lutowania. Obudowa wykonana jest z 18 mm MDF-u, a front dodatkowo wzmocniono w miejscu montażu głośników 18 mm sklejką brzozową.

Na odrębny akapit zasługuje autorskie rozwiązanie "ZuRG system" łączące w sobie zalety bass refleksu i obudów tubowych, przy zdecydowanie mniejszych gabarytach. Podstawa składa się z dwóch bliźniaczych kwadratowych elementów tworzących port szczelinowy i całkiem miły oku cokół. Jednak to co widzimy to tylko połowa patentu. Głównym elementem mającym wpływ na "strój" kolumn jest wykonana z gęstej pianki piramida ustawiona na górnym blacie cokołu, posiadającego odpowiednio wycięty otwór, umożliwiający przepływ powietrza generowanego przez pracujące przetworniki.

Pierwszy raz spotykam się z producentem kolumn podającym orientacyjną żywotność swoich produktów. W przypadki Essence wygląda to następująco - obudowa jest "wieczna", pełnopasmowiec spokojnie powinien dociągnąć do czterdziestki, a wstęgę warto dać do przeglądu po 15 latach. Podoba mi się takie podejście do klienta. Razem z kolumnami otrzymujemy szmatkę do polerowania i zestaw czyszczący. Niezorientowani w tym momencie mogą zacząć pukać się w głowę, czemu niby właściciel miałby tak pucować swoje kolumny. Powód jest bardzo prosty - Zu może dostarczyć kolumny praktycznie w dowolnym kolorze i ograniczeniem jest w tym momencie jedynie wyobraźnia zamawiającego i zasobność jego portfela. Do mnie dotarła parka w przepięknym czerwonym lakierze fortepianowym o jakże miłej sercu większości samców nazwie Ferrari Red. Na początku automatycznie moje myśli poszybowały w kierunku Maranello, jednak ze względu na gabaryty kolumny bardzo szybko zostały ochrzczone przez moją rodzinę "wozami strażackimi".

Pierwsze próby dopasowania właściwej amplifikacji podjąłem z dzielonym zestawem Red Wine Audio Isabella + Signature 30.2. Niestety, efekt końcowy nie był satysfakcjonujący i daleki od tego co dane mi było słyszeć w siedzibie dystrybutora, z filigranowymi pre-power „Fi” na lampie 2A3. Dźwięk z Red Wine był zbyt jazgotliwy i pozbawiony muzykalności. Odwiedzający mnie znajomy określił go jako "zadymiony", a ja ze swojej strony dodałbym jeszcze wzmiankę o irytującym, lekko tubowo - telefonicznym nalocie. Jak się później okazało, nie była to całe szczęście stała maniera kolumn, lecz podbarwienie występujące w tej konkretnej konfiguracji. Żonglerka kablami głośnikowymi (firmowe Ibis i Libtec) również nie przyniosła godnej odnotowania poprawy. Wiedząc, do czego zdolne są tytułowe kolumny uznałem, że nie rzucę ręcznika na ring i zamiast marudzić, już następnego dnia podpiąłem Zu do opartego na triodach 300B kanadyjsko - chińskiego Raysonic'a SE-20 MKII. Osiem watów na kanał w wysoce satysfakcjonującym stopniu przejęło kontrolę nad Essence'ami. Niestety, po chwili krytycznego odsłuchu zaobserwowałem dziwną przypadłość: wrażenie lekkiej wymuszoności, z którą dźwięki opuszczały kolumny. Jakby gdzieś w torze znajdowało się wąskie gardło powodujące zator. Nie mając na podorędziu żadnych lepszych lamp (te z jakimi sprzedawany jest Raysonic można uznać za zestaw startowy, umożliwiający uruchomienie wzmacniacza) zacząłem kombinować z kablami. I okazało się, że był to przysłowiowy strzał w dziesiątkę. Zastąpienie srebrnego Ibisa również srebrnym Slinkylinky S1 usunęło ten zator i w końcu z głośników popłynęła muzyka.

Skoro sprawy techniczne miałem za sobą (a przynajmniej tak mi się wtedy wydawało) mogłem wygodnie rozsiąść się na kanapie i w spokoju rozpocząć katowanie systemu ulubionymi płytami.

Pierwszą cechą Zu na jaką zwróciłem uwagę był sposób reprodukcji najniższych dźwięków. Bas był raczej konturowy niż tłusty i mięsisty, a rytm nagraniom nadawały głównie blachy i werbel, a nie stopa. Jeśli więc taki sposób prezentacji wywoła u słuchacza uczucie niedosytu, warto zainteresować się albo wyższymi modelami Zu, albo subwooferami. Oczywiście na budżetowe, powolne i dudniące pudła lepiej nie marnować czasu i odsłuchy rozpocząć od bardziej ambitnych konstrukcji - np. Baileya firmy Cain&Cain. Miałem okazję posłuchać tego suba w zestawie z tubami Jerycho i podejrzewam, że z Zu nie byłoby wcale gorzej. Co ciekawe, taka maniera zupełnie nie przeszkadzała mi czerpać radości z mało audiofilskich nagrań hard rockowych. Najlepszym przykładem niech będzie ścieżka dźwiękowa z "Iron Man 2", będąca czymś w rodzaju "The Best of AC/DC". Na tym dość jazgotliwym materiale Zu udało się stworzyć namiastkę koncertu. Wokale Bona Scotta i Briana Johnsona były czytelne, odpowiednio szorstkie i zachrypnięte. Blachy wreszcie miały okazję mienić się różnorodnością na tle brudnych gitarowych riffów. A że potężnego i masującego trzewia basu nie było? Cóż takie życie. Bas oczywiście jest, ale krótki, twardy i różnorodny, nie jednak schodzi tak nisko, jak wskazywały by na to gabaryty kolumn. Należy jednak pamiętać, że nie mamy do czynienia z obudową typu bas refleks, a muzyka idzie z 8 W triody, a nie z potężnego tranzystora. I w tym momencie drodzy czytelnicy (liczę na co najmniej dwie osoby, więc pozwalam sobie na używanie liczby mnogiej) następuje nagły zwrot akcji, spowodowany małym zamieszaniem amplifikacyjnym. Jeśli liczyliście, że mając do dyspozycji chińsko-kanadyjski wzmacniacz, oparty na królowej lamp, osiądę na laurach, to byliście w błędzie.

Kiedy tylko zorientowałem się jaki potencjał drzemie w tych krwistoczerwonych "Ikarusach" w ekspresowym tempie ściągnąłem świetnie pasujący (nie tylko kolorystycznie) Tri TRV-35 SE (recenzja w czerwcu), oraz starego znajomego - Air Tight ATM-1s. Większa moc podziałała w tym momencie na dość ezoteryczne i zwiewne do tej pory grające Essence niczym kuracja sterydami na enerdowskie pływaczki. Kolumny wreszcie pokazały, że mają (wiecie co.. .) i dostały takiego energetycznego kopa, że myśli o konieczności wspomagania się subwooferem odleciały w sina dal. Na rockowych nagraniach pojawił się prawdziwy wykop, który przy odpowiedniej ilości decybeli na prawdę było czuć. Szerokopasmowiec wreszcie wziął się do pracy i nie ograniczał się tylko do czarowania średnicą, ale żwawo pompował powietrze, kiedy tylko wymagała tego sytuacja. Zniknęło (przy Air Tight), bądź uległo bardzo silnemu osłabieniu (przy Tri) lekkie podbarwienie średnicy, które dawało o sobie znać przy odsłuchu z Raysonikiem. Nie chcąc marnować aż rozsadzającej Zu adrenaliny nakarmiłem je ścieżką dźwiękową z "Helikoptera w ogniu" kilkukrotnie odtwarzając utwór "Barra Barra" w wykonaniu Rachida Taha. Dopiero teraz mogłem poczuć na własnych uszach twardość i ekspresję, z jaką śpiewa ten wokalista. Każde słowo, każda zgłoska była niezwykle wyraźna, choć kompletnie dla mnie niezrozumiała. Była w tym jakaś magia, której nie potrafią stworzyć niskoefektywne kolumny napędzane mocarnymi tranzystorami.

Chcąc utwierdzić się w przekonaniu, że Zu przy odpowiednim napędzie dają sobie radę w każdym repertuarze, umieściłem w kieszeni odtwarzacza album "Ray of light" Madonny. Wolumen dźwięku, jaki były w stanie wygenerować te kolumny, po prostu mnie zadziwił. Zdawałem sobie sprawę, że akurat ten krążek Madonna potraktowała z należytą pieczołowitością od strony realizatorskiej, jednak dopiero na tej klasy zestawach głośnikowych można było to należycie docenić. Muzyka miała w sobie potęgę wprost proporcjonalną do gabarytów kolumn, a czystość i radość grania powodowały dziką chęć podkręcania potencjometru. Zero kompresji, zero jazgotu. Po prostu 100% pop najwyższej próby. Podobne odczucia miałem przy zdecydowanie bardziej nastrojowej "In Praise of Dreams" Garbarka, gdzie zauważalnie powiększone instrumenty tworzyły coś, co można by określić mianem "amerykańskiego brzmienia". Jednak pomimo, że wszystkiego na tej płycie było dużo, że wszystko było większe, to nie odnosiło się wrażenia przesady. Po prostu ten typ tak ma i reguła "duży może więcej" sprawdza się w tym przypadku idealnie. Jest to niejako wskazówka dla miłośników wielkiej symfoniki (Holst, Mahler), oraz tych mniej ortodoksyjnych spod znaku symfoników z Cincinatti, czy też twórczości hollywoodzkich mistrzów ścieżek dźwiękowych jak np. Hans Zimmer. Jeśli ktoś chce zrobić piorunujące wrażenie na gościach, polecam "Also Sprach Zarathustra" R. Strausa, lub "Carmina Burana" C. Orffa. Efekt murowany.

Decydując się na Zu Essence możemy, dzięki zastosowanemu głośnikowi szerokopasmowemu i idealnie z nim zgranej wstędze, zapomnieć o czymś takim, jak słyszalne "szwy" na przejściach między podzakresami. Wszystko jest monolityczne. Z technicznego punktu widzenia Essence można określić mianem kolumn półtoradrożnych i chyba właśnie w tym zabiegu tkwi ich sekret. Tam, gdzie ludzkie ucho jest najbardziej czułe, pracuje jeden przetwornik. Przetwornik stworzony z myślą o tym, żeby jak najwierniej oddawać zawarte w muzyce piękno i emocje. Co prawda spotkałem się z opiniami, że wstęga w tych konstrukcjach została zaimplementowana zbyt zachowawczo, jednak uważam, iż była to świadoma decyzja konstruktorów. Wysokotonowiec ma jedynie dopełniać całości, nadawać jej ostateczny szlif, a nie odciągać uwagę słuchacza od spektaklu rozrywającego się niżej.

Wystarczy w ramach eksperymentu przepiąć się w trakcie odsłuchu z Zu na kolumny wyposażone w konwencjonalne kopułki. Ja taki eksperyment przeprowadziłem i wolałbym nie rozpisywać się o tej traumie. Zu potrafią pięknie odwdzięczyć się za odpowiednio dobraną amplifikację, bądź bezlitośnie wskazać najsłabsze ogniwo systemu. Jeśli tylko podejmiecie wyzwanie skompletowania zestawu zapewniającego Zu odpowiednie warunki, to otrzymacie dźwięk najwyższej próby, z którym można żyć przez lata i każdego dnia czerpać z niego radość.

Tekst i zdjęcia Marcin Olszewski

Szczegółowe dane:
Cena: 14 500 PLN za wersję w podstawowej palecie kolorystycznej
dopłata 4200 PLN za lakier Ferrari Red
Dystrybutor: Soundclub
Impedancja: 12 Ohm (9 minimum)
Skuteczność: 97db/1 W
Wymiary w/s/g : 125/30,3/30,5  cm
Cokół: 32/32 cm
Waga: 29,5 kg szt


System wykorzystany w teście:
Źródła sygnału cyfrowego:
CD: Pioneer PD-9700, Tri TRV-CD4SE
Apple Airport Express
DAC: Stello DA 100 Signature
Wzmacniacz: Raysonic SE-20 MKII; Red Wine Audio Isabella + Signature 30.2; Tri TRV-35SE; Air Tight ATM-1s
Kolumny: Neat Acoustics Motive One
IC: Antipodes Audio Katipo; Zu Varial Mk3
IC cyfrowe – Fadel art DigiLitz; Harmonic Technology Cyberlink Copper; Monster Cable Interlink LightSpeed 200; Apogee Wyde Eye
Kable głośnikowe: Slinkylinks S1; Zu Ibis; Zu Libtec
Kable zasilające: Garmin; Supra Lo-Rad 3x2,5mm; Audionova Starpower Mk II
Listwa : GigaWatt PF-1 + kabel LC-1

Fotki:

Fotki:

Załączone miniatury

  • 1671314_3.jpg
  • 1671314_2.jpg
  • 1671314_1.jpg
  • 1671311_3.jpg
  • 1671311_2.jpg
  • 1671311_1.jpg

35 komentarzy


jozefkania
30.05.2010 20:31
>Producent zapewnia, że przetwornik schodzi do 40Hz bez rezonansów

Tak, chyba przy wparciu pomieszczenia. Bo normalnie to w tej obudowie ma -6dB przy 40Hz. Żaden rekord.
A charakterystyka przenoszenia ? Iście hi-endowa... Wygląda to na efekciarski dźwięk, gdzie odfiltrowano górną średnicą, a pseudo-przestrzeń poprawia podwyższona ilość wysokich tonów. Sztuczka stosowana w tanich kinach domowych.

Jestem w stanie zrobić podobne (i lepsze) kolumny za 1/3 ceny tych cudów. Pytanie czy ktoś je kupi.

Załączone miniatury

  • 1673610_1.jpg
  • Zgłoś
jozefkania, 30 Maj 2010, 21:31

>A charakterystyka przenoszenia ? Iście hi-endowa... Wygląda to na efekciarski dźwięk, gdzie
>odfiltrowano górną średnicą, a pseudo-przestrzeń poprawia podwyższona ilość wysokich tonów. Sztuczka
>stosowana w tanich kinach domowych.

Zamiast sugerować się wykresami lepiej umów się na odsłuch i wtedy porozmawiamy. Wysokie tony, jak to się wyraził jeden ze znajomych (prowadzący (oficjalnie) produkcję kolumn głośnikowych), w Zu są reprodukowane na tyle zachowawczo, że spokojnie zamiast wstęgi mógłby być konwencjonalny tweeter.


jozefkania, 30 Maj 2010, 21:31
>Jestem w stanie zrobić podobne (i lepsze) kolumny za 1/3 ceny tych cudów.

Jeśli tylko takowe kiedyś popełnisz z chęcią ich posłucham. Serio.
  • Zgłoś

jozefkania
30.05.2010 21:22
Z taką charakterystyką to nie może grać normalnie. To prawie wygląda jak reverse-null w tradycyjnych kolumnach. Ja rozumiem, że pewnych rzeczy się nie przeskoczy w takim układzie głośników i z takim podziałem. Jednak za takie pieniądze wypada się lepiej postarać.

Domyślam się, że to gra po prostu dziwnie... A, że uszy szybko się aklimatyzują, to "wszystko gra". Wystarczy pewnie postawić obok normalne kolumny, wyrównać głośność i przekonać się, że Esencje wycinają cenne informacje z górnej średnicy (najwrażliwszym zakresie ludzkiego słuchu). Cudów ni ma. Pomiar nie kłamie. Ludzie czasem tak.

Jeśli masz możliwość, to zrób taki test.
  • Zgłoś
podczas odsłuchów Zu przepinałem się od czasu do czasu na konwencjonalne kolumny. Niestety wbrew pomiarom to Zu podawały na górze więcej informacji i robiły to w bardziej cywilizowany sposób niż konwencjonalne zestawy. :-(
  • Zgłoś

jozefkania
31.05.2010 12:46
Chodzi mi o górną średnicę.
Nie było żadnego zmatowienia, zamglenia, złagodzenia czy nosowości wokali ?
  • Zgłoś
nie odnotowałem takiwych anomalii, a nader często gościły w odtwarzaczu płyty w dość  "skośnych" klimatach. Nawet "Anomalia".J nie szeleściła bardziej niż zwykle.
  • Zgłoś
Lipa, od 3-5kHz potężna dziura !!! Ten shit, filtruje pasmo w którym bardzo dużo się dzieje.

Generalnie takie g---o nie powinno grać i być nazywane hi-endem.
Podejrzewam, że gdyby coś takiego zrobił np. Tonsil, a przede wszystkim gdyby kosztowało to to 500zł, wszyscy by zjechali takie kolumny jednogłośnie i na całej linii.

A tu mamy znowu magię marki i ceny !!!

Zwykłe oszustwo.

Pytanie kto kogo oszukuje? Czy producent recenzenta, czy producent klientów, czy też recenzent nas?
  • Zgłoś

jozwa maryn
31.05.2010 20:48
Wiara w pomiary wykonywane niewiadomo w jakim pomieszczeniu przez kogoś tam. I całkowity brak wiary we własny słuch. Bo gdybyś wierzył, to byś chyba posłuchał przed skrytykowaniem? Audiofile...
  • Zgłoś

pingwing
31.05.2010 22:51
W innym pomieszczeniu wykres wygląda już lepiej. Czerwony wykres to przy zasilaniu lampą, niebieski tranzystorem.

Załączone miniatury

  • 1674834_1.jpg
  • Zgłoś

pingwing
31.05.2010 23:02
Wg mnie te pomiary są niewiele warte, akustyka pomieszczenia wpływa bardzo znacząco na przebieg głośności od częstotliwości. Konstruktor głośników dla siebie może optymalizować konstrukcję pod swój pokój po optymalnym ustawieniu głośników w pokoju, uważam, że głosniki lepszej jakości powinny mieć modyfikowaną zwrotnicę pod konkretny pokój, a jeszcze lepiej być w pełni aktywne, bez zwrotnicy pasywnej, z porządnym korektorem i zwrotnicą cyfrową. Dla głośników jakie mamy teraz trafienie w idealną kombinację wpływu wszystkich części toru audio jest jak granie w totka, losuje się, ślepo dobiera jakieś, byle odpowiednio drogie, urządzenia i liczy na cud. Chciałbym, żeby dyskusje na tym forum były bardziej podparte logiką i nauką, a na tym forum i chyba ogólnie na rynku audio ponad wszystko liczy się odsłuch jednej osoby w jednym pomieszczeniu w konkretnym zestawie. TO NIE JEST WARTOŚCIOWA INFORMACJA, to jest jak opis spaceru po parku i opisywanie jak pięknie promienie słońca przebijały się przez korony drzew, a nie plan zagospodarowania terenu z którego można coś dla siebie znaleźć. Oczywiście zgadzam się, że słuchając muzyki zależy nam na takich pięknych "przebłyskach", ale taką metodą trafienie na taki "przebłysk" jest jak szukanie igły w stogu siana, a przecież dałoby się się jakąś teorię wypracować. Teorię budowania systemu. Wg mnie do zbudowania dobrego systemu nie wystarczą uszy, powinno się mieć chociaż na czas dobierania elementów zestaw pomiarowy i umieć go obsługiwać.
  • Zgłoś

jozefkania
31.05.2010 23:59
Miałem obawy przed wklejaniem tych pomiarów. Pomiary można wykonać korzystnie i niekorzystnie dla danej konstrukcji... Zauważyłem, że np. "Audio" badając kolumny ze zwrotnicami pierwszego rzędu, robiło kilka pomiarów w płaszczyźnie pionowej, a do końcowej tabelki dawali "najładniejszy" wykres. Tym samym pokazując powiedzmy potencjał danej kolumny, a nie jej najsłabsze strony.

Problem i pułapka pomiarów jest taka, że "uszy to nie mikrofon". Chodzi mi o to, że prawie nikt nie słucha kolumn z odległości jednego metra, z dokładnie dobraną wysokością stołka, żeby uszy były na wysokości osi tweetera. Można bardzo dobrze zestroić głośniki, uzyskać głęboki reverse-null, ładne zbocza. A kilka centymetrów niżej, wyżej i na boki będzie już tak sobie.

Nie zmienia to moim zdaniem faktu, że mając uszy tam gdzie był mikrofon, prawie niemożliwe jest, by nie usłyszeć, że coś jest nie tak.
  • Zgłoś

jozefkania
01.06.2010 00:14
Przy weryfikacji słuchowej takich "dolin" warto posłuchać tylko jednej kolumny, zmieniając przy tym wysokości odsłuchu. Przy dwóch może być trudniej to wyłapać.

Oczywiście można w ogóle sobie tym głowy nie zawracać :)
  • Zgłoś

JarlBjorn
01.06.2010 14:00
Nie rozumiem dlaczego zmatowienie zakresu gornej srednicy mialoby byc wada kolumn.
  • Zgłoś
JarlBjorn, 1 Cze 2010, 15:00
>(...) zmatowienie (...)

-18dB oznacza nie zmatowienie, tylko DZIURĘ

w przypadku wykresów owszem zawsze dobrze jest znać warunki w jakich został wykonany pomiar, ale patrząc na wykres, w domyśle patrzymy na ustandaryzowaną metodę pomiaru.

dziwi mnie obrona tak "krzywo" grających głośników i przypinanie im łatki hi-end, podczas gdy playery i amplifikacje z dużo mniejszymi odchyłkami są dużo surowiej oceniane ...

ps. jozefkania, przydałaby się informacja przy każdym z wykresów na temat warunków pomiaru.
  • Zgłoś
smutne jest to, że krytykują Ci co nie słyszeli ...
  • Zgłoś

JarlBjorn
02.06.2010 14:01
Decybele, wykresy, metody pomiaru... sorry ale kolumny sa do sluchania a nie do ogladania wykresow, przynajmniej dla 80% uzytkownikow, lekko liczac.

Gorna srednica to najbardziej newralgiczny chyba fragment pasma, tu najlatwiej o przesade i schrzanienie calej przyjemnosci sluchania. Sam mialem co najmniej dwa modele kolumn w ktorym nie przeszkadzalo mi NIC oprocz zbyt "rzetelnej" prezentacji tego podzakresu, przez co nie dawalo sie sluchac sporej ilosci gorzej zrealizowanych plyt.

Czy wiec o to chodzi zeby konstruowac kolumny ktore dadza satysfakcje milosnikom wykresow czy przyjemnosc ze sluchania muzyki?
  • Zgłoś

Molibden
02.06.2010 21:57
A może to pokazuje po prostu jakieś problemy szerokopsamówki z kierunkowością? Łamanie się membrany ma miejsce już poniżej 2kHz i ten dyfuzor niewiele tu pomaga?
Może sam pomiar nie był wykonany idealnie, ale jeśli tak to wygląda na osi to pod kątem tym bardziej nie jest dobrze.

Poza tym, obudowa wykonana jest chyba z 18mm a nie 18cm MDF?
  • Zgłoś
cm zmienione na mm - dzięki za czujność
  • Zgłoś
Tak audio jak i muzyka w ogóle dotyczą ludzi słyszących i ucho powinno być  tu sędzią ostatecznym. Osądzanie jakiegokolwiek  elementu toru tylko i wyłącznie na podstawie jednego pomiaru jest jak  lincz. Wyrządza szkodę tak produktowi jak i bliźniemu naszemu - potencjalnemu nabywcy.  Może te kolumny po prostu dobrze grają, tak jak to ocenił wyżej podpisany recenzent oraz recenzenci witryn i prasy zachodniej ? Dlaczego by nie, bo pomiar mówi inaczej ? Japońska aparatura lat 80-tych i 90-tych miała znakomite parametry, no i co z tego ? SYF ! Prawie nikt już nie pamięta ich oznaczeń a część pewnie idzie w zaparte, że tak niby od razu w tę audiofilię … . Trzydziestokrotne sprzężenie zwrotne, filtry czterdziestego rzędu i takiegoż rzędu zwrotnice mogą uczynić charakterystykę linią idealnie prostą ale jaki przekaz tam jeszcze pozostanie. Lab nikomu nie powie czy takie kolumny to oddadzą najlepiej na świecie składowe barwy Stradivariusa, a idiocie muzycznemu pozwolą w końcu odróżnić  klarnet basowy od saksofonu. O tym można dowiedzieć się tylko z odsłuchu i niestety doświadczenie zmysłowe jest tutaj ważniejsze. Może to wkurzać szukających złotego podziału bądź jakichkolwiek innych matematycznych metod opisu, no ale co zrobić dokąd pójść ? Trzeba niestety rozwijać swój dobry smak i nabywać doświadczeń z krytycznych odsłuchów. Nie da się inaczej. Reprodukcja muzyki to sztuka tworzenia iluzji i tak w sztuce jak i w iluzji dokładny pomiar jest niemożliwy.
  • Zgłoś

Molibden
05.06.2010 00:56
Jasne, tylko że jest jeszcze wymóg pewnej minimalnej poprawności technicznej.
Wyraźny 12dB dół o szerokości jednej oktawy na charakterystyce częstotliwościowej sugeruje, że gdzieś popełniono gruby błąd. Lub przynajmniej niezbyt starannie wykonano pomiar (mikrofon na złej wysokości lub nie na osi głośników), czego jednak nie jestem w stanie rozstrzygnąć.
  • Zgłoś
>Nosferatu -DOBRE.
  • Zgłoś
Troche bez sensu ta dyskusja, sa wysokoefektywne szerokopasmowce bez jakiejkolwiek zwrotnicy ktore mimo morza dolin i gor beda sie niektorym ignorantom bardziej podobac od powszechniejszych kolumn, sa tez skomplikowane zwrotnice i filtry dla milosnikow elektroniki teoretycznej z ktorych nic nie wynika ale im napewno sie takie podobaja. Tak jakby rower porownywac do promu kosmicznego - bez sesnu...
  • Zgłoś

jozwa maryn
06.06.2010 19:24
Jak rower wodny porównać do roweru lądowego.
  • Zgłoś

jozefkania
06.06.2010 20:12
Piotr__, 6 Cze 2010, 19:55

>sa tez skomplikowane zwrotnice i filtry dla milosnikow elektroniki teoretycznej z ktorych nic nie

Przy dogodnych okolicznościach można za pomocą 3 elementów w zwrotnicy uzyskać tolerancję pasma +/-2dB, albo i lepiej. Czyli wilk syty i owca cała.

Przykład tych kolumn wskazuje raczej na brak synchronizacji fazowej przetworników, co ogólnie jest poważnym błędem. Tylko się domyślam. Molibden sugeruje, że to wina tego szerokopasmowca. Pewne jest to, że wypada się bardziej postarać za takie pieniądze. Gdyby mi ktoś dał te głośniki do zestrojenia, to bardzo bym się zdziwił gdyby grało dobrze, a w pomiarach wychodziła dolina, jak na obrazku. Tu się pojawia spore zaskoczenie i zastanowienie, które myślę ma każdy, kto stroił kolumny, robił pomiary pasma.
  • Zgłoś
Jozwa

Pytanie raczej na bocznicę, tam Ci wytłumaczą wszystko.

Nosferatu
Świetny wpis.
  • Zgłoś
No tak ale w dalszym ciągu przyglądamy się charakterystykom a nie głośnikom samym, nie różnicom w ich brzmieniu w sposobach reprodukcji. Do pewnych aspektów brzmienia jesteśmy przyzwyczajeni (do częstotliwości podziału w jakże,, newralgicznym ‘’miejscu oczywiście tak. Mózg od profesorka ,ciałko od zbója szubienicznika, bum. Bum. bum, kilka fleszy,… i co my tu mamy? FRANKENSZTAJN. Gęba cała w szwach ale jaki on mądry ? …i silny?) do tego że charakterystyka jest nie liniowa nie
  • Zgłoś
Xniwax dzięki
Może się troszeczkę zu pierdliwiam w tej dyskusji ale jakoś pomimo pewnych niedostatków (może nawet w mniemaniu niektórych, bardzo poważnych) zawsze ,,na ucho’’ lepiej mi grały głośniki z uproszczonymi zwrotnicami, odkąd je odkryłem i te o nieokiełznanej dynamice. Sam mam w domu obsrywanego na polskich forach Druida, którego  po pierwszej minucie słuchania wiedziałem ,że chcę. Zawsze przeszkadzało mi też ,że jeden grający instrument może mieć taką różnorodność brzmień w zależności od tego w jaką częstotliwość wejdzie
  • Zgłoś
Nie wiem skąd w was niektórych tyle siły by bronić takiej charakterystyki ... w przypadku odtwarzaczy CD, gdy charakterystyka w górze podbita była o +1dB od razu słychać było, że wyostrzona jest owa góra ...

Tu mamy dół, że ho, ho i są tacy, którzy próbują wykazać, że to świetna cecha ...

Opamiętania więcej życzę :o)
  • Zgłoś
Molibden, 2 Cze 2010, 22:57
>A może to pokazuje po prostu jakieś problemy szerokopsamówki z kierunkowością? Łamanie się membrany
>ma miejsce już poniżej 2kHz i ten dyfuzor niewiele tu pomaga?
>Może sam pomiar nie był wykonany idealnie, ale jeśli tak to wygląda na osi to pod kątem tym bardziej
>nie jest dobrze.

To jest chyba dobry trop. Miałem okazję posłuchać tych kolumn. Samo brzmienie nie zwróciło jakoś bardzo uwagi w żadną stronę, ale zauważyłem ciekawy i dość dziwaczny efekt. Otóż kolumny grają zupełnie inaczej gdy się stoi w miejscu odsłuchu, oraz gdy się usiądzie. Ta w sumie niewielka zmiana wysokości powoduje zdecydowaną zmianę dźwięku. Oczywiście lepiej jest na siedząco, szczególnie gdy głowa pozostaje na wysokości głośników wstęgowych. Zmiana dotyczy barwy i trudno ją opisać parametrami ilościowymi, raczej jakościowymi. Gdy uszy uniosą się ponad linię wstęg coś się psuje.

Druga obserwacja dotyczyła reakcji na przesuwanie głowy (będącej na wysokości wstęg) na boki. I znowu okazało się, że kolumny są bardzo wrażliwe i fundują zmiany barwy nawet przy wychyleniach o 20-30 cm. W efekcie można było cieszyć się dobrym odsłuchem jedynie będąc zamrożonym na fotelu w jednej jedynej pozycji, a i tak szczegolnych uniesień nie było.

Powyższe obserwacje zmiany charakteru dźwięku w funkcji położenia słuchacza powinny być łatwo dostrzegalne i polecam poeksperymentować osobom, które będą miały kontakt z tymi głośnikami. To jest zjawisko pochodzące od kolumn, nie od pomieszczenia. Kojarzę tylko jedne kolumny, gdzie zaobserwowałem podobny fenomen. To były Ancient Audio na AudioShow 2008, czyli pierwsze podłogówki pana Waszczyszyna. Na stojąco to był dramat. Na siedząco lepiej, ale i tak za głośno.

Wydaje mi się, że omawiana dolina na wykresie może być spowodowana kłopotami we współpracy wstęgi z szerokopasmowcem. Szerokopasmowiec o tak dużej, a więc ciężkiej membranie, nie da rady poprawnie zreprodukować wysokich tonów. To widać w formie spadku od 2 kHz z charakterystycznymi szpilkami. Dołożono więc wstęgę, aby pomóc i trochę przesadzono z ilością pod koniec zakresu, aby bardziej błyszczało. Dlaczego wstęga jest umieszczona poniżej, a nie powyżej szerokopasmowca? Nie wiem, ale może zadecydowało strojenie obudowy dla basów? Może coś innego, ale chyba nie potrzeba bycia na siłę oryginalnym, bo w audio to jest często strzał w kolano. Akustyka ma swoje prawa i w nosie ma wszelkie mody.

Mając na uwadze obserwacje odsłuchowe i pierwszy wklejony tu pomiar mam wrażenie, że gdyby ustawiono mikrofon nawet 10 cm obok, krzywa mogłaby się drastycznie zmienić. Sam pomiar też nie jest dobry. Przy 150 Hz też jest dołek aż 10 dB, a właściwa "jazda" trwa praktycznie od 2 kHz aż do końca, bo powyżej 10 kHz procentowa zawartość tych częstotliwości staje się znikoma. To, co odbieramy jako wysokie tony, kończy się gdzieś na 8 kHz.

Robiłem kiedyś zwykłe pomiary zwykłych kolumn w zwykłym mieszkaniu. Żadnych cudów w sprzęcie. I nie było takich anomalii.
  • Zgłoś

jozefkania
12.06.2010 12:18
Edward, 12 Cze 2010, 00:19

>
>To jest chyba dobry trop. Miałem okazję posłuchać tych kolumn. Samo brzmienie nie zwróciło jakoś
>bardzo uwagi w żadną stronę, ale zauważyłem ciekawy i dość dziwaczny efekt. Otóż kolumny grają
>zupełnie inaczej gdy się stoi w miejscu odsłuchu, oraz gdy się usiądzie. Ta w sumie niewielka zmiana
>wysokości powoduje zdecydowaną zmianę dźwięku...

To jest cena wysokiego podziału, łagodnych filtrów i wielkiej średnicy tego szerokopasmowca.

Normalnie należałoby zrobić podział przy 2kHz albo niżej (czyli z innym wysokotonowym). A przy takiej średnicy woofera to raczej tylko układ trójdrożny. Tyle, że po co wtedy szerokopasmowiec ? Koło się zamyka.
  • Zgłoś
Nie masz uprawnień do pisania komentarzy. Zarejestruj się lub zaloguj.
Jeśli posiadasz już konto na Facebooku, możesz się zalogować bez rejestracji ( logowanie przez Facebook).



Zobacz też

Słuchawki Creative Aurvana Live!

Dzisiejsze śniegi

Lampy do DAC-a

AktiMate Maxi

Musical Fidelity MX-VYNL

Wyszukaj Artykuł

Przystępując do Klubu zyskujesz:

  • Dostęp do dodatkowych artykułów i testów sprzętu
  • Promowanie zamieszczonych ogłoszeń sprzedaży lub kupna
  • Zniżki na zakupy w sklepach partnerskich
  • Kartę członkowską Klubu
  • Możliwość udziału w cyklicznych spotkaniach klubowiczów:
    • spotkania ze specjalistami z branży audio
    • spotkania z innymi audiofilami
    • darmowy catering
  • Przypisanie do grupy "Klubowicz" na forum, a co za tym idzie:
    • większą skrzynkę na wiadomości PW
    • możliwość edycji własnych postów przez 30 minut od publikacji
    • większe limity na umieszczane załączniki
    • większe limity w zakładce Galeria
    • większe limity w zakładce Blogi
    • możliwość tworzenia blogów prywatnych i tylko dla przyjaciół

Najnowsze komentarze





Klub.AudioStereo.pl - Artykuły, porady, felietony, konkursy, recenzje audio, testy sprzętu i wiele innych ciekawych informacji.
Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

Na naszej stronie wykorzystujemy ciasteczka (ang. cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej - więcej o tym w Naszej polityce prywatności. W każdej chwili możesz wyłączyć ten mechanizm w ustawieniach swojej przeglądarki. Korzystanie z naszego serwisu bez zmiany ustawień dotyczących cookies, umieszcza je w pamięci Twojego urządzenia.

Akceptuję   Zmiana ustawień