Skocz do zawartości

Audiostereo.pl: Audiostereo Forum - Audiostereo.pl


Logo Magazyn
Witamy ponownie, Gość


RHA CL750

01.05.2017 19:25 | Fr@ntz w Słuchawki
  • Nie możesz edytować tego wpisu
No i stało się. Mamy maj i choć aura niespecjalnie na to wskazuje, to sezon na coraz bardziej intensywną aktywność outdoorową właśnie się rozpoczął. Na nic błagania, że niech rodzinka jedzie sobie na działkę, za miasto, czy Bóg wie gdzie, a my mając chwilkę dla siebie będziemy mieli wreszcie możliwość nadrobienia zaległości czytelniczych i muzycznych. Chciał, nie chciał mamy udzielać się towarzysko i spędzać jak najwięcej czasu na łonie natury. Nie pozostaje zatem nic innego jak nie chcąc do reszty „zapuścić” naszej audiofilskiej rabatki zaopatrzyć się w jakieś możliwie mało absorbujące ustrojstwo dające chociażby namiastkę tego, co reprezentuje nasz system stacjonarny. W tym momencie z pomocą przychodzi nieprzebrane mrowie producentów tak przenośnych odtwarzaczy, jak i przeznaczonych dla nieraz naprawdę wybrednego melomana słuchawek. Nie muszę w tym momencie dodawać, że o ile w domowych pieleszach najlepiej sprawdzają się wszelakiej maści konstrukcje wokół uszne to nikt przy zdrowych zmysłach nie próbuje wyglądać jak uciekinier z Wielkiej gry i nie paraduje po dedykowanym nordic walkerom i cyklistom agroturystycznych duktach z konstrukcjami w stylu Final Sonorus X na głowie. Dlatego też nie ma się co dziwić, że wraz ze wzrostem temperatur wzrasta również zainteresowanie tym co znajduje się na sklepowych półkach w dziale słuchawek dokanałowych. Już jednak na tym etapie pojawia się kolejny problem – decydować się na coś uniwersalnego, czy jednak poszukać czegoś dedykowanego naszemu ulubionemu gatunkowi muzycznemu? Cóż, każdy dokonuje wyborów pod własne gusta, jednak już test sześciu par pchełek Chord&Major pokazał, że czasem nie ma sensu łapać kilku srok za ogon i lepiej wybrać coś, co przede wszystkim sprawdzi się w repertuarze jaki najczęściej gości na naszych playlistach.
Dlaczego jednak wspominam o tym już we wstępniaku? Powód jest prozaiczny – do testów otrzymaliśmy bowiem słuchawki RHA CL750, którym od pewnego czasu towarzyszy przypięta łatka hiper detalicznych a przy tym bezwzględnych dla pośledniej jakości nagrań. Czy taki „PR” jest jednak wystarczającym powodem, by po nie nie sięgnąć? Cóż, właśnie na to pytanie postaram się odpowiedzieć dosłownie za chwilę.

RHA_CL750-0001.jpg RHA_CL750-0002.jpg RHA_CL750-0003.jpg
RHA_CL750-0004.jpg RHA_CL750-0005.jpg RHA_CL750-0006.jpg
RHA_CL750-0008.jpg RHA_CL750-0009.jpg RHA_CL750-0011.jpg
RHA_CL750-0014.jpg RHA_CL750-0017.jpg RHA_CL750-0018.jpg

Już przy pierwszym kontakcie zyskujemy pewność, że 750-ki nie dość, że świetnie się prezentują wizualnie, to równie dobrze, jeśli nawet nie lepiej są wykonane. Za pierwszy plus można uznać już szatę wzorniczą smolisto czarnego opakowania w jakim są dostarczane. Takim designem nie złapią za oko jegomościa w portkach z krokiem przy kolanach i czapce założonej daszkiem do tyłu na nastroszonej czuprynie, za to miłośnikom i użytkownikom operującym na nieco wyższym pułapie cenowym mogą wydać się intrygujące. I o to właśnie chodzi. W końcu nie od dziś wiadomo, że „Klient w krawacie jest mniej awanturujący się”, a tutaj mamy do czynienia z typowo wieczorową stylistyką. Same słuchaweczki spoczywają w gęstej, szarej piance delikatnie podkreślającej kontrast pomiędzy stalową surowością korpusów i ciepłym złotem miedzianych przewodów. A właśnie - korpusy ze stali nierdzewnej i solidny, pleciony przewód ukryty w estetycznej przezroczystej izolacji TPE sprawiają, że całości trudno odmówić pozbawionej krzykliwości elegancji. Warto również zwrócić uwagę na gwint, w jaki wyposażony został 3,5mm wtyk mini-jack, dzięki czemu możemy odsunąć w niepamięć obawy związane z „posianiem” używanych przejściówek. Zbyteczny gadżet? Otóż nie, gdyż producent uczciwie ostrzega, że CL750 potrzebują wydajnego źródła i byle czym się nie zadowolą, więc na granie z telefonu lepiej się zbytnio nie napalać, chyba, że z użyciem Audioquesta DragonFly Red lub przynajmniej SMSL IDOL+. Zagłębiając się nieco w szczegóły nadmienię tylko, że tytułowe 750-ki oparto o pojedynczy, szerokopasmowy przetwornik a zgodnie z materiałami dostępnymi na stronie brytyjskiego producenta „obudowę przetwornika Aerophonic stworzono, by pozbyć się niepożądanych pogłosów i zakłóceń powstających w momencie, gdy dźwięk zmierza od przetwornika do ucha. Ta unikalna konstrukcja łączy komorę akustyczną oraz dźwiękowody w jedną całość w kształcie odwróconej czary głosowej.”
W dostarczonym wraz ze słuchawkami zestawie znajdziemy również 5 par silikonowych tipsów, 2 pary tipsów bi-flange, 2 pary pianek Comply Wax Guard, blaszkę do przechowywania wszystkich tipsów, sztywne, materiałowe etui i klips do ubrania. Jedyną uwagą natury ergonomicznej, jaką odnotowałem podczas blisko miesięcznego okresu testowego była … konieczność dbania  odpowiednie zagrzanie 750-ek przed ich włożeniem w uszy. Pech chciał, że kwiecień w tym roku niestety nie rozpieszczał nas tak temperaturami, jak i generalnie rzecz ujmując aurą (gdzie to globalne ocieplenie ja się pytam), w związku z powyższym implementacja trzymanych w zewnętrznej kieszeni słuchawek rzadko kiedy należała do przyjemnych, więc po kilku takich „zonkach” bardzo szybko nauczyłem się najpierw trochę zagrzać RHA w dłoniach a dopiero potem je zakładać. Oczywiście przy temperaturach oscylujących w granicach 15-20 °C powyższy problem samoistnie się rozwiązuje. W dodatku tytułowe dokanałówki cechuje wyższa aniżeli w przypadku ostatnio przeze mnie recenzowanych MEE Audio M6 PRO http://www.klub.audiostereo.pl/recenzje-sluchawki/mee-audio-m6-pro-art582.html izolacja akustyczna, dzięki czemu używanie ich tak w środkach komunikacji miejskiej, jak i centrach zatłoczonych miast okazuje się

Przejdźmy jednak do części poświęconej brzmieniu. Niezobowiązująco lekki rock’n’roll spod znaku Sheryl Crow („Be Myself”) wypadł nieco zbyt lekko. Podkreśleniu uległ szeleszczący wokal artystki a pewnych znamion ofensywności można było doszukać się w drugoplanowych partiach perkusjonaliów. Całe szczęście gitara elektryczna miała swoją natywną soczystość i zadziorność, choć z chęcią usłyszałbym z niej więcej mięcha, ukrwionej tkanki i masy. Nie można jednak najwyraźniej mieć wszystkiego. Dlatego też dla równowagi skupię się na niezaprzeczalnym pozytywie, czyli zarówno ponadprzeciętnej rozdzielczości jak i  przestrzenności. Taki sposób prezentacji świetnie za to przysłużył się niewielkim składom kameralnym, przez co Les Vents Francais na albumie „Beethoven: Chamber Music for Winds” zabrzmieli w sposób nie tyle namacalny, co wręcz hiper realistyczny i spokojnie można było w tym przypadku mówić o scenie budowanej na przysłowiowe wyciągnięcie ręki. W dodatku praca klap i wentyli dęciaków, a więc aspekt czysto techniczny reprodukcji został pokazany na równi z właściwą warstwą muzyczną, co dodatkowo podkreślało obecność muzyków w naszym bezpośrednim sąsiedztwie. Co ciekawe pomimo wyraźnego przesunięcia równowagi tonalnej ku górze trudno było mieć zastrzeżenia do oddania właściwych gabarytów fortepianu, czy jego spektakularności, choć uczciwie trzeba przyznać, że akurat w na tym albumie nie jest on zbytnio eksploatowany do podporządkowywania sobie pozostałych instrumentów.
Sięgając po nieco bardziej komercyjny album „Score” 2Cellos dało się zauważyć, że jeśli tylko kulminacyjne momenty nawarstwiania, spiętrzania się dźwięków generowanych przez orkiestrę miały charakter drugoplanowy, czyli pełniły rolę akompaniamentu dwóm wiolonczelom, to trudno było mieć jakiekolwiek zastrzeżenia tak do rozciągnięcia, jak i zróżnicowania najniższych składowych. Może i bas mógłby schodzić jeszcze niżej a jego masa mogłaby nieco wzrosnąć, jednak obawiam się, że przy całej, dość lekkiej i konturowej charakterystyce tonalnej taki zabieg skończyłby się zaburzeniem spoistości i homogeniczności przekazu. Nie ma jednak co gdybać, tylko trzeba wracać do meritum. Wspominana na wstępie detaliczność i precyzja w reprodukcji konturów procentuje wszędzie tam, gdzie standardowy wgląd w nagranie nie wystarcza i gdzie słuchając „normalnie” niejako godzimy się na utratę mniejszej, bądź większej porcji niuansów. Z 750-kami nie musimy iść na żadne kompromisy – jeśli tylko operujemy na przestrzeni średnicy i góry możemy być spokojni, że usłyszymy na nich to, czego istnienia podobnie wyceniona konkurencja nawet nie zasygnalizuje. Weźmy na ten przykład wirtuozerskie popisy Xuefei Yang zarejestrowane na albumie „Songs from Our Ancestors”, gdzie każde, nawet najdelikatniejsze trącenie struny zdolne będzie poruszyć powietrze w naszym pokoju a książkowa wręcz artykulacja Iana Bostridge’a stanowić będzie świetny materiał dla wszystkich tych, którzy nie chcą uronić nawet najmniejszej zgłoski pieśni pochodzących z ojczyzny Williama Szekspira. Za to przygodę z „Strength Of A Woman” Mary J. Blige zakończyłem równie szybko jak ją rozpocząłem, gdyż na RHA tego materiału słuchać się po prostu nie dało – partie wokalne raziły jednowymiarowa ofensywnością i podkreślonymi sybilantami a warstwa instrumentalna stanowiła zaprzeczenie naturalności i neutralności irytując plastikową sztucznością. Słowem wzorcowy koszmar i czarna rozpacz, lub jak kto woli bolesna prawda o współczesnej scenie tzw. muzyki popularnej.

Jak widać na załączonym obrazku RHA CL750 są przykładem na to, że nie zawsze i nie wszędzie warto je implementować, jednak jeśli tylko nasze zainteresowania muzyczne oscylują wokół niewielkich składów akustycznych, bądź nagrań gdzie liczy się przede wszystkim niuans i detal a nie wolumen, to zasadnym wydaje się sięgnięcie po nie chociażby z czystej ciekawości.

Marcin Olszewski

Dystrybucja: Audiomagic / RHA
Cena: 579 PLN

Dane techniczne:
- Przetwornik: dynamiczny
- Impedancja: 150 Ohm
- Pasmo przenoszenia: 16 - 45 000 Hz
- Skuteczność: 89 dB
- Kabel: 135 cm, miedziany, mini jack
- Waga: 35 g
- Moc znamionowa: 10 mW
- Moc maksymalna: 50 mW

System wykorzystany podczas testu:
- Odtwarzacz plików: laptop Lenovo Z70-80 i7/16GB RAM/240GB SSD + JRiver Media Center 22 + TIDAL HiFi + JPLAY;  Yamaha WX-AD10
- DAC/Wzmacniacz słuchawkowy: Ifi Micro iDAC2 + Micro iUSB 3.0 + Gemini
- Słuchawki: Meze 99 Classics Gold; q-JAYS; Audio-Technica ATH-DSR7BT
– IC RCA: Tellurium Q Silver Diamond
– IC XLR: LessLoss Anchorwave; Organic Audio; Amare Musica
- Kable USB: Wireworld Starlight; Goldenote Firenze Silver
- Przewody ethernet: Neyton CAT7+
- Kable zasilające: Organic Audio Power
- Listwa zasilająca: Furutech e-TP60ER + Furutech FP-3TS762 / Fi-50 NCF( R) /FI-50M NCF(R )
- Platforma antywibracyjna: Franc Audio Accessories Wood Block Slim Platform


Zobacz też

Test przetwornika A/C Stello DAC

Listwa sieciowa Gigawatt PF-2 z kablem LC-2 mkII

Wzmacniacz Triode Corporation VP-300BD

Musical Fidelity MX-VYNL

Polk Audio RTi A9

Wyszukaj Artykuł

Przystępując do Klubu zyskujesz:

  • Dostęp do dodatkowych artykułów i testów sprzętu
  • Zniżki na zakupy w sklepach partnerskich
  • Kartę członkowską Klubu
  • Możliwość udziału w cyklicznych spotkaniach klubowiczów:
    • spotkania ze specjalistami z branży audio
    • spotkania z innymi audiofilami
    • darmowy catering
  • Przypisanie do grupy "Klubowicz" na forum, a co za tym idzie:
    • większą skrzynkę na wiadomości PW
    • możliwość edycji własnych postów przez 30 minut od publikacji
    • większe limity na umieszczane załączniki
    • większe limity w zakładce Galeria
    • większe limity w zakładce Blogi
    • możliwość tworzenia blogów prywatnych i tylko dla przyjaciół


Najnowsze komentarze





Klub.AudioStereo.pl - Artykuły, porady, felietony, konkursy, recenzje audio, testy sprzętu i wiele innych ciekawych informacji.
Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

Audiostereo dokłada wszelkich starań, aby traktować użytkowników uczciwie i otwarcie, przy uwzględnieniu najlepszych praktyk. Korzystając z naszej strony wyrażasz zgodę na wykorzystywanie przez nas plików cookies, w celu zapewnienia Ci wygody podczas przeglądania naszego serwisu. Aby dowiedzieć się więcej na temat cookies oraz w jaki sposób z nich korzystamy, kliknij tutaj