Skocz do zawartości

Audiostereo.pl: Audiostereo Forum - Audiostereo.pl


Logo Magazyn
Witamy ponownie, Gość


Yamaha Grand PianoCraft MusicCast MCR-N670 + B&W 685 S2

23.08.2017 18:00 | Fr@ntz w Systemy
  • Nie możesz edytować tego wpisu
Tak jak wśród „normalnych” ludzi przyjęło się określać obuwie sportowe mianem adidasów a jeszcze kilka(naście?) lat temu przenośne odtwarzacze kaset magnetofonowych walkmanami, tak i wśród zorientowanych audiofilsko osobników istnieją pewne nierozerwalne skojarzenia, oczywistości i synonimy. Za jeden z nich odpowiedzialny jest japoński koncern Yamaha, który parę lat temu był uprzejmy popełnić i wprowadzić na rynek mini wieżę i nazwać ją PianoCraft. No i się zaczęło. O ile bowiem wcześniej segment mini niespecjalnie kojarzył się z jakością, o tyle PC nie tyle grała dobrze, jak na swoją półkę, co grała dobrze generalnie i potrafiła zrobić przysłowiowe „kuku” niejednemu pseudo audiofilskiemu systemowi ze szczególnym uwzględnieniem tych opartych na wielokanałowych amplitunerach. Czas jednak płynie nieubłaganie, gusta i wymagania odbiorców się zmieniają a i wykorzystywana nawet na podstawowej półce technologia ewoluuje do pułapu o jakim jeszcze dziesięć, czy piętnaście lat temu można było co najwyżej pomarzyć. W związku z powyższym oczywistym jest, iż Yamaha nie chcąc dzielić się swoim kawałkiem tortu, na który tak ciężko pracowała nieustająco musi trzymać rękę na pulsie. Dlatego też obecne inkarnacje popularnych PianoCraftów mają na swoim pokładzie wszystko to, bez czego współczesny konsument życia sobie nie wyobraża. Zanim jednak przejdę do żmudnego wymieniania wszystkich zaimplementowanych „wodotrysków” ograniczę się na razie do przedstawienia dzisiejszego gościa, czyli … wszystkomającej Grand PianoCraft MusicCast MCR-N670, której oprócz firmowych kolumn NS-BP301 towarzyszą również Bowers & Wilkins 685 S2.

PianoCraft-0001.jpg PianoCraft-0003.jpg PianoCraft-0005.jpg
PianoCraft-0006.jpg PianoCraft-0007.jpg PianoCraft-0008.jpg
PianoCraft-0009.jpg PianoCraft-0010.jpg PianoCraft-0011.jpg
PianoCraft-0012.jpg PianoCraft-0014.jpg PianoCraft-0016.jpg
PianoCraft-0017.jpg PianoCraft-0018.jpg PianoCraft-0019.jpg
PianoCraft-0022.jpg PianoCraft-0025.jpg PianoCraft-0026.jpg
PianoCraft-0028.jpg PianoCraft-0030.jpg PianoCraft-0032.jpg
PianoCraft-0034.jpg PianoCraft-0040.jpg PianoCraft-0041.jpg

Sugerując się jedynie nazwą i nie znając segmentu reprezentowanego przez tytułowy system można byłoby uznać, iż będziemy mieli do czynienia z  monstrum w stylu co najmniej Steinway Lyngdorf Steinway & Sons Model D, bądź Focali Grand Utopia EM i bez specjalistycznych zabiegów logistycznych, oraz salonu o kubaturze małej katedry się nie obędzie. Tymczasem Yamaha dociera do nas w trzech niewielkich kartonach, z których dwa zawierają elektronikę a trzeci, nieco większy parę filigranowych kolumienek. Jednak, tak jak już zdążyłem napomknąć we wstępniaku do naszej redakcji dotarły nie trzy a cztery pudła, gdyż dzięki uprzejmości dystrybutora wraz z zestawem podstawowym otrzymaliśmy stanowiące bardzo intrygujący a z tego co mówią wyniki sprzedaży, również niezwykle popularny wśród nabywców upgrade w postaci pary śnieżnobiałych półkowo/podstawkowych monitorów Bowers & Wilkins 685 S2.

W skład jednostki centralnej wchodzą dwa urządzenia – pełniący rolę zarówno wszechstronnego odtwarzacza i streamera, oraz kanału komunikacyjnego ze światem zewnętrznym – użytkownikami CD-NT670 i klasyczną sekcję wzmacniającą A-670. Oczywiście w komplecie znajduje się niezbędne okablowanie, czyli standardowy, przypominający sznurówki interkonekt, równie dyskusyjnej jakości przewody głośnikowe, antena FM i zaterminowana wtykami mini jack łączówka zapewniająca komunikację pomiędzy obiema urządzeniami. I o ile ostatni kabelek spokojnie możemy zostawić w spokoju, to już jakieś sensowne IC i głośnikowce najlepiej od razu przy zakupie „wieży” dorzucić do rachunku. Z podobnego założenia wyszliśmy i my, co suma summarum skończyło się dołożeniem dopasowanego cenowo do całości interkonektu Audioquest Big Sur i ciętego ze szpuli AudioQuesta FLX-SLiP 14/4.

CD-NT670 na pierwszy rzut oka prezentuje się do bólu klasycznie i gdyby nie widoczne gniazdo USB można byłoby uznać, iż wręcz oldschoolowo. Firmowe pseudodrewniane boczki, zintegrowana z przyciskiem otwierania/zamykania centralnie umieszczona szuflada napędu i konwencjonalny bladoniebieski dwuwierszowy wyświetlacz poniżej również nie wywołują zbędnych emocji. Podobnie z resztą jak cztery przyciski nawigacyjne po prawej i włącznik główny po lewej stronie panelu frontowego. Jakby nie patrzeć wszystko to nie wzbudziłoby podejrzeń i 20 lat temu. Co innego pokrętło wyboru źródeł, wspomniany port USB i chyba najważniejszy z całej tej wyliczanki napis MusicCast. Również na ścianie tylnej nie do końca jest „po staremu”, gdyż oprócz pojedynczych wyjść liniowych w standardzie RCA znajdziemy tam nie tylko gniazdo na antenę FM i już zamontowany jej współczesny odpowiednik – WiFi, lecz również parę wejść liniowych (RCA), wejście optyczne (Toslink) i port Ethernet. Warto też zwrócić uwagę na firmową magistralę komunikacyjną ze złączem mini jack, dzięki której nie tylko obsłużymy oba urządzenia jednym pilotem, co przede wszystkim uzyskamy możliwość  odczytu nastaw m.in. głośności. Przewód zasilający zamontowano na stałe i zakończono standardową, płaską wtyczką, więc amatorzy bezinwazyjnego tuningu toru zasilania będą mieli nieco pod górkę. Dołączony do zestawu pilot jest smukły, dość solidny i całkiem ergonomiczny. Warto też mieć go na oku i brzydko mówiąc nie posiać, gdyż to właśnie z jego pomocą będziemy w stanie skonfigurować połączenie sieciowe a to jakby nie było dość istotny drobiazg. Z miłych niespodzianek warto wspomnieć o obecności funkcji WPS, którą aktywujemy w Yamaszce i naszym ruterze a reszta po prostu robi się sama. Również parowanie ze źródłami Bluetooth odbywa się równie szybko i bezproblemowo – ustawiamy Bluetooth jako źródło, uaktywniamy wyszukiwanie w smartfonie, tablecie, czy czym tam dysponujemy, wybieramy Yamahę z listy widocznych urządzeń i gra muzyka. Ustawianie tunera FM, internetowych rozgłośni radiowych i AirPlay, czy odtwarzanie utworów prosto z dysków i pamięci masowych (przez USB), lub komputera (via WMP) pozwolę sobie darować, bo temat w 100% wyczerpuje opasła instrukcja obsługi. Jedyne co warto podkreślić, to pełna obsługa plików do 192 kHz/24 bit (niestety bez funkcjonalności gapless) i pamięci masowych o systemach plików FAT16/FAT32.  No i jest jeszcze MusicCast, czyli jeśli tylko mamy już w domowej sieci skonfigurowanego jakiegokolwiek przedstawiciela rodziny (w moim przypadku był to plikograj WXAD-10 PianoCraft dziedziczy jego ustawienia i wyświetla się jako kolejna „strefa” w dedykowanej aplikacji. I tutaj dochodzimy do kolejnej ciekawej rzeczy, gdyż dzięki unikalnej funkcji Bluetooth output, która pozwala wysłać muzykę z MCR-N670 do słuchawek lub głośników Bluetooth, również innych producentów.

Wzmacniacz A-670 też wygląda klasycznie i nawet pomimo trzech centralnie umieszczonych pokręteł regulacji charakterystyki tonalnej (wysokich i niskich tonów), oraz balansu spokojnie możemy mówić o ponadczasowym minimalizmie. Opis wykonanego ze szczotkowanego  aluminium frontu zamykają zlokalizowane po lewej stronie włącznik główny, z niewielką diodą informującą o statusie urządzenia i złocone gniazdo słuchawkowe 6,3 mm, oraz po prawej toczona gałka regulacji głośności. Jeśli zastanawiacie się teraz gdzie podział się selektor źródeł, to nieśmiało jedynie wspomnę, iż omówiłem go w części poświęconej NT670 a z resztą co tu tłumaczyć, skoro wystarczy rzut oka na ścianę tylną, żeby wszystko stało się jasne. Mamy tam bowiem do dyspozycji jedynie pojedynczą parę wejść analogowych (RCA), wyjście na subwoofer i pojedyncze, zakręcane terminale głośnikowe, które nie dość, że umieszczono irracjonalnie blisko siebie, to nie ma nawet cienia szansy, żeby zaakceptowały nawet najmniejsze widełki. Gołe przewody też sugeruję sobie darować – m.in. ze względu na ich rozstaw i zainwestować w cytrusy, czyli bananki. Żeby jednak ich implementacja przebiegła poprawnie wcześniej należy wydłubać z terminali głośnikowych Yamahy umieszczone tam plastikowe zaślepki. Ponieważ konstrukcję oparto na cyfrowych końcówkach mocy z modulacją PWM o mocy 2 x 65 W / 6Ω japońskiej firmy SAGAMI (220 Yg) a zasilacz jest impulsowy całość niespecjalnie się grzeje i jeśli komuś taki układ pasuje spokojnie może ustawić CD na wzmacniaczu.

Dołączane do kompletu wentylowane do tyłu zestawy głośnikowe o symbolu NS-BP301 wyposażono w budzące skojarzenia ze zdecydowanie wyższej klasy chrześniakami z serii Soavo 13 cm nisko-średniotonowe mlecznobiałe przetworniki z membranami A-PMD (Advanced Polymer Injected Mica Diaphragm). Górę pasma obsługuje 30mm kopułka tekstylna o ferrytowym układzie magnetycznym. Obudowy wykonano polakierowanego na wysoki połysk 16 mm płyt MDF, solidnie wzmocniono od środka i z rozmysłem wytłumiono filcem i fizeliną. Pięcioelementowe (dwie cewki rdzeniowe, dwa kondensatory elektrolityczne i rezystor cermetowy) zwrotnice mogą pochwalić się montażem punt-punkt co na tym poziomie cenowym jest sporą sensacją. W trosce zarówno o spód kolumn, jak i powierzchnię na jakiej staną podklejono je cienkimi gumowymi krążkami, które dodatkowo zapobiegają przesuwaniu się kolumienek.

Opcjonalne Bowers & Wilkins 685 S2 nie dość, że dla kontrastu śnieżnobiałe są, jak widać na załączonych zdjęciach zauważalnie większe. Wystarczy rzut okiem na ich charakterystyczne, żółte 165 mm mid-woofery wykonane z kewlarowej plecionki i skierowany w stronę słuchacza wylot układu bassrefleks, by domyślić się, że to „nieco” inna liga. Kolejnym z firmowych rozwiązań jest podwójna kopułka wysokotonowa w której wewnętrzna ma wyciętą centralną część i przyklejona jest do tylnej powierzchni zewnętrznej kopułki a cały zespół głośnika wysokotonowego jest fizycznie oddzielony od obudowy za pomocą miękkiego żelowego pierścienia.

Po wypakowaniu, sesji fotograficznej i mało absorbującej konfiguracji nie znając rzeczywistego przebiegu dostarczonego na testy zestawu dałem mu kilka dni pograć z niewielkimi poziomami głośności i dopiero po takim okresie akomodacji przystąpiłem do bardziej krytycznych odsłuchów. Już od pierwszych taktów słychać, że Yamaha bezpardonowo i kategorycznie odcina się od hipermarketowych pobratymców usilnie starających się powalić słuchacza karykaturalnie napompowanym pseudo basem i ogłuszyć niemiłosiernie tnącą uszy górą. Stawia bowiem na umiar, czy wręcz finezję i nie sili się na udawanie czegoś, czym nie jest. W dodatku stawia akcent na przyjemność odsłuchu a nie walkę o każdy, nawet najmniejszy detal i pełne zaangażowanie odbiorcy. Dzięki temu zarówno w ciągu pierwszych kilku kwadransów, jak i pod koniec kilkugodzinnej sesji nie czujemy się znużeni, czy czymkolwiek poirytowani. Lekkie złagodzenie góry  sprawia, że nawet gorzej zrealizowane, bądź mocno skompresowane na potrzeby internetowych rozgłośni radiowych pozycje nie wywołują u nas nerwowego odruchu poszukiwania pilota a jedynie oferują zauważalnie mniejszą przestrzenność i rozdzielczość przekazu. Z racji niezbyt imponujących gabarytów znajdujących się w komplecie kolumn nacisk położony został na możliwie atrakcyjnej prezentacji przełomu średnicy i wyższego basu, przez co przy odrobinie dobrej woli możemy uznać, że bez najniższego fundamentu basowego da cię całkiem komfortowo żyć i czasem lepiej jak czegoś, co miałoby być ewidentnie gorsze od reszty pasma po prostu nie ma, aniżeli miałoby nam tylko zawadzać i psuć humor. Podobnie jest z przeciwległym skrajem pasma, którego charakterystyka łagodnie opada nie powodując przy tym wrażenia niedosytu. Użyty jako materiał testowy album „Ray Of Light”  Madonny zabrzmiał z właściwą sobie dynamiką i komunikatywnością przyjemnie podkreślając sprężystość i zwinność najniższych, reprodukowanych przez kolumny, tonów. Co ciekawe przeprowadzając odsłuch w ponad 20 m pokoju wcale nie musiałem wspomagać się dosuwaniem NS-BP301 do ściany, gdyż basu było akurat tyle ile być powinno a stojące ok. półtora metra od ściany monitorki nie dość, że momentalnie znikały, to kreowały wielce przekonującą scenę zarówno pod względem szerokości, jak i głębokości. Źródła pozorne kreślone były pewną, cienką kreską i jeśli tylko nagranie im na to pozwalało ochoczo materializowały się na dedykowanych im planach.

Przesiadkę na B&W 685 S2 porównać można jedynie do zmiany uroczego „kobiecego” turladełka w stylu Nissana Juke na jego „nieco” podrasowaną wersję  Nismo RS. Z jednej strony mamy bowiem „prawie” to samo, co wcześniej, lecz z drugiej wszystkiego tego, czego mogło nam dotychczas nieco brakować jest pod dostatkiem. O czym mowa? Oczywiście o mocy, tzn. w przenośni, gdyż od zmiany kolumn nawet pół Wata nie przybyło A-670 a jedynie generowane przez niego Waty mogły wreszcie ruszyć zdecydowanie większe masy powietrza. Krótko mówiąc większe kolumny pokazały zdecydowanie potężniejsze oblicze PianoCrafta. Dźwięk jednak był nie tylko większy, lecz również bardziej rozdzielczy i dysponujący nieporównywalnie większym tak oddechem, jak i skalą. Wyglądało na to, że Bowersy aż rwały się do grania i tylko czekały na moment, żeby zerwać się ze smyczy i sobie poszaleć. Potwierdziły to z resztą próby z użyciem potężnej integry T+A PA 2500R, jednak w tym momencie daruję sobie jakiekolwiek porównania z systemem Yamahy, gdyż nie miałyby one jakiegokolwiek sensu a jedynie było dowodem na to, że potencjał 685 S2 jest zaskakujący i z powodzeniem powinny przetrwać niejedną roszadę w naszym systemie. Powyższe obserwacje potwierdziły zarówno pulsujący dyskotekowym beatem „Confessions On A Dance Floor” Madonny, jak i klubowy album „Live At Legends” Buddy’ego Guy’a. W obu przypadkach oprócz oczywistego wzrostu wolumenu generowanego dźwięku dało się zauważyć drastyczne rozciągnięcie skrajów pasma. Jednak choć bas schodził zdecydowanie niżej początkowo można było odnieść wrażenie, iż jest go relatywnie mniej, gdyż był bardziej liniowy, nie miał na przełomie ze średnicą wspominanej górki a przy tym zaskakiwał zwinnością i zróżnicowaniem. Za to żadnych wątpliwości nie pozostawiała góra pasma, gdzie dopiero z Bowersami można było usłyszeć ile niuansów, planktonu i wybrzmień NS-BP301 jedynie sygnalizowały i pomijały. Warto jednak mieć na uwadze również drugą stronę tego medalu, bowiem to, co na Yamahach brzmiało co najwyżej poprawnie ze względu na swoją mizerię jakościową na Bowersach, odarte z asekuracyjnego płaszczyka i postawione w ostrym świetle już potrafiło zaboleć i wywołać grymas niezadowolenia. Trudno mieć jednak pretensję do angielskich kolumn, iż przedstawiają świat (nagrania) takim, jaki jest i nie próbują nas w jakiś sposób mamić, czy zwodzić.

Jak widać na załączonych przykładach zarówno Yamaha wprowadzając na rynek model Grand PianoCraft MusicCast MCR-N670 pokazała, że mini wcale nie musi oznaczać bolesnych kompromisów a nasz rodzimy Audio Klan oferując powyższą elektronikę ze zdecydowanie wyższej klasy kolumnami -  B&W 685 S2 tylko podniósł, już i tak wysoko ustawioną poprzeczkę. Która z ww. opcji bardziej przypadnie Wam do gustu trudno mi w obecnej chwili wyrokować, jednak po ładnych paru godzinach spędzonych z tytułowym systemem bez chwili wahania wybrałbym droższą kombinację, która choć bardziej bezlitosna dla słabszych nagrań i nieco wyczynowa jest zdecydowanie bliżej rasowego Hi-Fi aniżeli ktokolwiek mogłoby przypuszczać. Jest moc, jest adrenalina i są emocje a to właśnie one stanowią o tym, czy muzykę jedynie gdzieś tam w tle słyszymy, czy też jej słuchamy i ją czujemy.  A MCR-N670 z B&W 685 S2 sprawia, że czuć ją od czubka głowy po koniuszki palców i właśnie o to w tej zabawie chodzi.

Marcin Olszewski

Dystrybucja: Audio Klan
Ceny:
Yamaha Grand PianoCraft MusicCast MCR-N670: 2 799 PLN
Yamaha Grand PianoCraft MCR-N670D (z obsługą cyfrowego radia DAB+): 2 999 PLN
PianoCraft MCR-N670 + B&W 685 S2: 3 999 PLN
Bowers & Wilkins 685 S2: 2898 PLN
Audioquest Big Sur RCA 1m: 260 PLN
AudioQuest FLX-SLiP 14/4: 33 PLN/m

Dane techniczne:

Grand PianoCraft MusicCast MCR-N670
Moc wyjściowa: 2x65 W/ 6Ω
Zakresy radiowe: FM, Radio internetowe
Wejścia: Cyfrowe optyczne, Liniowe RCA, USB
Wyjścia: Subwoofer RCA, Słuchawkowe
Certyfikat DLNA: Tak
Radio internetowe: Tak
Bezprzewodowy streaming: AirPlay, Wi-Fi Direct, Bluetooth
Serwisy strumieniujące: Deezer, Spotify, Tidal
Tryb GAPLESS (bez pauz): Nie
Sterowanie aplikacją: Tak
WiFi: Tak
Odtwarzane formaty plików: AAC, FLAC, WAV (192kHz/24bit), WMA, MP3
FLAC, WAV 192/24: Tak
Bluetooth: Tak
Wymiary (S x W x G) - elektronika: 314 x 70 x 342 mm (zarówno wzmacniacz jak i CD)
Wymiary (S x W x G) - kolumny: 176 x 310 x 297 mm
Waga - elektronika: 5.4 kg (łącznie)
Waga - kolumny: 9.2 kg (para)

Bowers & Wilkins 685 S2
Konstrukcja: 2-drożna, wentylowana z przodu
Rekomendowana moc wzmacniacza / Nominalna moc wejściowa: 25 - 100 W
Przetwornik nisko/średniotonowy: 165 mm, kewlarowa membrana
Przetwornik wysokotonowy: 25 mm aluminiowa kopułka Nautilus, izolowana od obudowy
Pasmo przenoszenia: 52 - 22 000 Hz
Skuteczność: 87 dB
Impedancja: 8 Ω
Częstotliwość podziału: 4 000 Hz
Wymiary (S x W x G): 190 x 345 x 324 mm
Waga: 6,8 kg
Wersje wykończenia: Biały, Czarny
Materiał wykończenia: Winyl


Zobacz też

Test systemu Moon i-1/CD-1

Rozmyślania przy paleniu

Gramofon Scheu Analog Premier Mk.II z ramieniem Classic Mk.II

Kolumny ProAc Response D40R

Eximus DP1

Wyszukaj Artykuł

Przystępując do Klubu zyskujesz:

  • Dostęp do dodatkowych artykułów i testów sprzętu
  • Zniżki na zakupy w sklepach partnerskich
  • Kartę członkowską Klubu
  • Możliwość udziału w cyklicznych spotkaniach klubowiczów:
    • spotkania ze specjalistami z branży audio
    • spotkania z innymi audiofilami
    • darmowy catering
  • Przypisanie do grupy "Klubowicz" na forum, a co za tym idzie:
    • większą skrzynkę na wiadomości PW
    • możliwość edycji własnych postów przez 30 minut od publikacji
    • większe limity na umieszczane załączniki
    • większe limity w zakładce Galeria
    • większe limity w zakładce Blogi
    • możliwość tworzenia blogów prywatnych i tylko dla przyjaciół


Najnowsze komentarze





Klub.AudioStereo.pl - Artykuły, porady, felietony, konkursy, recenzje audio, testy sprzętu i wiele innych ciekawych informacji.
Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

Audiostereo dokłada wszelkich starań, aby traktować użytkowników uczciwie i otwarcie, przy uwzględnieniu najlepszych praktyk. Korzystając z naszej strony wyrażasz zgodę na wykorzystywanie przez nas plików cookies, w celu zapewnienia Ci wygody podczas przeglądania naszego serwisu. Aby dowiedzieć się więcej na temat cookies oraz w jaki sposób z nich korzystamy, kliknij tutaj