Skocz do zawartości

Audiostereo.pl: Audiostereo Forum - Audiostereo.pl


Logo Magazyn
Witamy ponownie, Gość


Accuphase E-260

27.06.2013 18:00 | Fr@ntz w Wzmacniacze
  • Nie możesz edytować tego wpisu
Z elektroniką Accuphase’a jest jak z przysłowiowym koniem – jaka jest każdy widzi. W tym zdecydowanie za daleko idącym uproszczeniu jest jednak sporo prawdy. Po prostu Japończycy sporo się przez ostatnie kilkadziesiąt lat napracowali, aby ich produkty były natychmiast rozpoznawalne i to zarówno pod względem stylistyki, jak i brzmienia. Bądźmy szczerzy, wystarczy choć trochę interesować się audio i z wyłowieniem samej marki wśród dziesiątek innych nie powinno być żadnych problemów.  Podobny mechanizm można zaobserwować w przypadku McIntosha, czy Manleya, gdzie jeden rzut oka wystarczy, by za 100% trafnością odgadnąć producenta. W dobie wszechobecnej unifikacji jest to niezwykle ceniony wyznacznik, który na tle dopiero walczących o własną rozpoznawalność konkurentów pozwala zająć się producentowi aspektami konstrukcyjnymi i brzmieniowymi, design mając już niejako na starcie z głowy.

E-260 jest wzmacniaczem zintegrowanym otwierającym katalog Accuphase’a, jednak myliłby się ten, kto od razu skreśliłby go z listy do odsłuchu myśląc, że wzorem innych firm japońska „budżetówka” produkowana jest poza fabryką macierzystą przez jakiegoś OEMowego podwykonawcę w CHRLD. Nic z tego. Nie dość, że jest to pełnokrwisty Japończyk, to w porównaniu ze swoim poprzednikiem (E-250) dokonano w nim kilku zmian podnoszących zarówno walory estetyczne, jak i konstrukcyjne a przez to również i brzmieniowe. Zacznijmy zatem od walorów wizualnych, bo choć to rodowity Accu, to jednak widać powolną, acz konsekwentną ewolucję jakiej poddawany jest design.

Accuphase_E-260-0004.jpg Accuphase_E-260-0005.jpg

Accuphase_E-260-0006.jpg Accuphase_E-260-0007.jpg

Accuphase_E-260-0013.jpg Accuphase_E-260-0015.jpg


Accuphase_E-260-0016.jpg Accuphase_E-260-0017.jpg

Gruba, anodowana oczywiście na szampańsko-złoto, płyta frontowa daleka jest od kojarzącymi się z Hi-Fi i High-Endem surowością i minimalizmem, mamy za to klasyczny przykład tego jak wyglądały wzmacniacze jeszcze kilkadziesiąt lat temu, w czasach, gdy to Klient decydował, czy będzie chciał korzystać np. z regulacji barwy i kiedy ergonomia obsługi była podstawą projektowania a nie czczym frazesem. Symetrycznie, z obu stron frontu umieszczono potężne gałki wyboru źródła (aktywne delikatnie podświetlane jest na czerwono) i regulacji głośności. Aby ułatwić wygodę obsługi, oprócz widocznego nacięcia siłę głosu w dB pokazuje również umieszczony pomiędzy podświetlonymi wskaźnikami wychyłowymi niewielki wyświetlacz. Pod akrylową szybką umieszczono rządek sześciu niewielkich przycisków i pięciu pokręteł w układzie 3-5-3.  Patrząc od lewej znajduje się tam – wyłącznik sekcji przedwzmacniacza ( w przypadki korzystania z wyższej klasy pre), przycisk zmieniający fazę absolutna na wejściach zbalansowanych (w E-260 pin nr.3 jest „gorący” a w większości urządzeń „gorący” jest z reguły pin nr.2), oraz przycisk włączający opcję mono. Następująca po nich bateria pokręteł składa się z selektora wyjść głośnikowych, załączenia pętli magnetofonowej, regulacji balansu, niskich i wysokich tonów. Sekcję regulacji można ominąć używając przycisku Tone, bądź jeszcze ją wesprzeć wciskając „Comp” i przez co delikatny „loudness” pozwala cieszyć się detalami nawet podczas cichego wieczorno-nocnego odsłuchu. Rządek zamyka przycisk wyboru MM/MC (jeśli takowy moduł zostanie zamontowany). Nieopodal gniazda słuchawkowego przycupnął niepozorny przycisk wyciszenia (attenuator). Główny włącznik sieciowy umieszczono na froncie i niejako korzystając z okazji wspomnę o jednej, standardowo ustawianej w fabryce funkcjonalności związanej właśnie z zasilaniem, o której warto wiedzieć. Otóż wyłącznik główny jest mechaniczny i raz wciśnięty sam z siebie nie wróci do pozycji wyjściowej, – czyli nic nadzwyczajnego. Jednak włączony wzmacniacz … pozostawiony bez sygnału na wejściach przez dwie godziny sam się wyłącza. Po lekturze instrukcji, do której gorąco zachęcam, okazało się, że w E-260 zaimplementowano pro-ekologiczne rozwiązanie „usypiające „zbyt długo nieużywany wzmacniacz.  Całe szczęście to oszczędzające energię „udogodnienie” daje się bardzo szybko wyłączyć a cała sekwencja, jak tego dokonać opisana została właśnie w instrukcji.





Accuphase_E-260-0010.jpg Accuphase_E-260-0012.jpg

Tylna ścianka oprócz konwencjonalnego podziału na sekcję wejść (1 para zbalansowanych i 5 par niezbalansowanych), pętlę magnetofonową i wejścia/wyjścia na zewnętrzny przedwzmacniacz/końcówkę oraz podwójne zakręcane terminale głośnikowe (wskazane widełki, bądź banany/BFA) mieści również tajemniczą zaślepkę na dodatkowy moduł. Dzięki temu, jeśli tylko posiadacza 260-ki najdzie ochota na rozszerzenie jego funkcjonalności o moduł DACa, bądź przedwzmacniacza gramofonowego wystarczy zamówić odpowiednią płytkę drukowaną i bez konieczności wymiany wzmacniacza cieszyć się jego nowymi umiejętnościami.





04.jpg 05.jpg

W porównaniu z poprzednią wersją, czyli 250-ką poczynione przez producenta zmiany nie ograniczyły się tylko do kosmetyki estetycznej w postaci numerycznego wskaźnika wzmocnienia i wypolerowanych boczków, ale sięgnęły zdecydowanie głębiej. Do samych trzewi. Po pierwsze poważnemu przeprojektowaniu uległa sekcja przedwzmacniacza z układem AAVA, czyli Accuphase Analog Vari-gain Amplifier, gdzie w stopniu wejściowym tranzystory MOS-FET zostały zastąpione układami scalonymi z pięcioma równoległymi biegami.  W AAVA wszystkie procesy odbywają się wyłącznie w domenie analogowej a regulacja głośności zachodzi w 16 wzmacniaczach operacyjnych konwertujących napięcie na prąd. Generalnie zasada działania AAVA opiera się na konwersji sygnału napięciowego na prądowy, dokonaniu wzmocnienia (gain) i ponownej zamianie sygnału na napięciowy, przy równoczesnym zachowaniu stałej impedancji wejściowej. Udoskonalenie układu prądowego sprzężenia zwrotnego w końcówkach mocy zaowocowało poprawą współczynnika wzmocnienia – ze 100 na 200. Ukryte pod ekranująca puszką 400W tafo EI pozostało bez zmian. Pytanie jak ww. modyfikacje wpłynęły na brzmienie 260-ki.

Do japońskich urządzeń Accuphase odkąd pamiętam przylgnęła etykietka „gabinetowego grania” – przyjemnego, lekko zaokrąglonego, skupionego na średnicy i po prostu firmowego.  Lecz nie obecnie lansowanego laboratoryjnie – prosektoryjnego klimatu pełnego chromu i szkła, lecz zdecydowanie bardziej stonowanych wnętrz – z wygodnymi, skórzanymi Chesterfieldami i z unoszącą się w powietrzu ledwo wyczuwalną wonią dobrych cygar i whisky. 260-ka też się wpisuje w ten kanon, lecz … dodaje coś od siebie. Wpuszcza odrobinę więcej świeżości i rześkości w najwyższych rejestrach niż zdążyli nas do tego przyzwyczaić jej poprzednicy. Góra jest bardziej otwarta i stara się przykuwać uwagę słuchacza na równi ze średnicą, dla której przestała być tylko dodatkiem a awansowała do miana równoprawnego partnera. Dzięki temu Carla Bruni na „Quelqu'un m'a Dit” może już nie mruczała tak zmysłowo, lecz poprzez szersze spektrum stała się bardziej obecna, bardziej namacalna, realna. Podobne adnotacje popełniłem podczas odsłuchu albumu „The Heart Of The Matter” Jane Monheit, gdzie pomimo leniwego tempa i mocno nostalgicznych klimatów Accuphase potrafił stworzyć na tyle intrygujący spektakl, że nie sposób było oderwać podnieść się z kanapy. Większa otwartość góry całe szczęście nie spowodowała podkreślenie sybiliantów w śpiewanej po portugalsku (a to dość szeleszczący język) „Depende De Nos”. Szeroka i głęboka scena bez zauważalnych ograniczeń dotyczących jej wysokości zaowocowała delikatnym powiększeniem występujących na niej muzyków. O ile w przypadku kilku – kilkunastoosobowych składów taki zabieg wypadał nad wyraz przekonująco i trudno było nie cieszyć się możliwością obcowania z większą niż normalnie „dawka” muzyki o tyle w przypadku dalszego rozbudowywania instrumentarium już tak różowo nie było. Dzieła Mahlera, Holsta, czy rodziny Strauss’ów co prawda nie sprawiały tej uroczej integrze najmniejszych problemów, lecz gdzieś ulatniał się obecny dotąd czar uczestnictwa w czymś niezwykłym, dedykowanym wyłącznie nam.

Jeśli chodzi o ocenę mikro i makro-dynamiki, to uczciwie przyznam, że E-260 miał u mnie mocno pod górkę. Ba, można nawet powiedzieć, że miał pecha, gdyż przypadła mu rola bezpośredniego następcy zestawu Restka składającego się z przedwzmacniacza Editor i monobloków Extract zdolnych oddać 300W przy 4 Ohmach (a za takie właśnie obciążenie uznawane są moje Gaudery). Jednakże próbując wyprzeć (przynajmniej chwilowo) wspomnienia, jakie pozostawiło po sobie niemieckie trio mogę uznać, że Accuphase grał całkowicie adekwatnie do swojej, sięgającej dwudziestu tysięcy ceny. Nie będąc mistrzem w apokaliptycznych tutti i subsonicznych pasażach jednocześnie nie odchudzał i nie limitował najniższych składowych dając słuchaczowi wyobrażenie o ich potędze. Odsłuch brutalniejszych odmian heavy metalu nie pozostawiał złudzeń zarówno co do rzadko kiedy akceptowalnej jakości nagrań, jak i niezbyt leżącego wzmacniaczowi repertuaru.  Nie mając masy i potęgi ModWrighta KWI200 ani konturowości i natychmiastowości Gryphona Diablo (dwukrotnie od Accu droższego) zgrabnie wpisywał się w środek stawki.
Wszystkich powyższych obserwacji dokonałem podczas dwutygodniowych odsłuchów, podczas których wzmacniacz pozostawał cały czas pod prądem a wszelakiej maści regulatory były wyłączone. Co prawda wrodzona ciekawość nie pozwoliła mi nie sprawdzić jakie możliwości niesie ze sobą dostępna gałkologia. Lecz prawdę powiedziawszy był to najlepszy sposób na zmarnowanie dnia. Zamiast spokojnie posiedzieć i posłuchać muzyki cały czas korciło mnie, żeby raz dodać a raz odjąć a to basu a to wysokich i co zmiana repertuaru to i zmiana ustawień. W ciągu tygodnia cięzka nerwica murowana. Widocznie jestem zbyt przyzwyczajony do urządzeń „nic nie”, bądź w każdym bądź razie niewiele mających. Regulacja głośności i selektor źródeł w zupełności mi do szczęścia wystarczają a w E-260 pozostawione na widoku gałki i guziki kuszą i wodzą na pokuszenie. Całe szczęście producent doskonale rozumiejąc audiofilskie przypadłości i dla jednostek równie zmanierowanych co ja, poczynając od modelu E-360 wszystkie regulatory chowa pod uchylną klapką.

Accuphase E-260 to urządzenie wprost idealne dla poszukującego (bynajmniej nie wiecznego) spokoju doświadczonego melomana, który dzięki dostępnym regulatorom tchnie w swoje ulubione nagrania drugą młodość i delikatnie je upiększy.  Perfekcyjne wykonanie i ponadczasowy design sprawiają, że nawet najtańsza integra Accu na długie lata może stać się ozdobą niejednego salonu i sprawiać radość domownikom.


Tekst: Marcin Olszewski
Zdjęcia: Eter Audio (wnętrze); Marcin Olszewski

Dystrybucja: Eter Audio
Cena: 21 900 zł

Dane techniczne (wg. dystrybutora):
Moc wyjściowa (rms): 115 W/4 Ω | 105 W/6 Ω | 90 W/8 Ω
Total Harmonic Distortion: (obydwa kanały wysterowane równocześnie, pasmo 20-20 000 Hz): 0,05%
Zniekształcenia intermodulacyjne (IM): 0,01%
Pasmo przenoszenia (wejście liniowe i ‘Power In’): 20-20 000 Hz (+0/–0,2 dB), dla pełnej mocy; 3-150 000 Hz (+0/–3 dB), dla mocy 1 W
Damping factor: 200 (8 Ω)
Regulacja barwy dźwięku: BASS: 300 Hz/10 dB (50 Hz) | TREBLE: 3 kHz/10 dB (20 kHz) Loudness: +6 dB (100 Hz)
Stosunek sygnał/szum (ważony, A): wejście zbalansowane: 91 dB | wejście na końcówki mocy: 122 dB
Pobór mocy: 49 W (bez sygnału wejściowego) | 245 W (max.)
Wymiary (SxWxG): 465x151x420 mm
Waga: 20 kg

System wykorzystany w teście:

- CD/DAC: Ayon 1sc
- DAC: Eximus DP1;
- Selektor źródeł cyfrowych: Audio Authority 1177
- Odtwarzacz plików: Olive O2M; laptop Dell Inspiron 1764 + JRiver Media Center
- Wzmacniacze zintegrowane: Electrocompaniet ECI 5;
- Przedwzmacniacz: Restek Editor
- Końcówki mocy: Restek Extract
- Kolumny: Gauder Akustik Arcona 80
- IC RCA: Antipodes Audio Katipo; Acrolink 7N-A2050 III; Acrolink 7N-A2200 III
- IC XLR: LessLoss Anchorwave; Organic Audio
- IC cyfrowe: Fadel art DigiLitz; Harmonic Technology Cyberlink Copper; Apogee Wyde Eye; Monster Cable Interlink LightSpeed 200
- Kable USB: Wireworld Starlight; Goldenote Firenze Silver
- Kable głośnikowe: Harmonix CS-120; Neyton Hamburg
- Kable zasilające: Furutech FP-3TS762 / FI-28R / FI-E38R; Organic Audio Power; GigaWatt LC-1mk2
- Listwa: GigaWatt PF-2 + kabel LC-2mk2;Amare Musica Silver Passive Power Station
- Stolik: Rogoz Audio 4SM3
- Przewody ethernet: Neyton CAT7+
- Akcesoria: Sevenrods Dust-caps; Furutech CF-080 Damping Ring; HighEndNovum PMR Premium


22 komentarzy

Ciekawe, czy ktos kupil to badziewie. Toto kosztuje 22k? jakis zart? to juz lepiej kupic 2x tanszego denona, bo bardziej uniwersalny. Oj, wyglada na to,ze Accu dryfuje w strone wycofania dystrybucji z Polandii - 250tka zaczynala z cena 2x nizsza, a przeciez wiadomo, ze to praktycznie to samo.
  • Zgłoś
"Co prawda wrodzona ciekawość nie pozwoliła mi nie sprawdzić jakie możliwości niesie ze sobą dostępna gałkologia. Lecz prawdę powiedziawszy był to najlepszy sposób na zmarnowanie dnia. Zamiast spokojnie posiedzieć i posłuchać muzyki cały czas korciło mnie, żeby raz dodać a raz odjąć a to basu a to wysokich i co zmiana repertuaru to i zmiana ustawień. W ciągu tygodnia ciężka nerwica murowana. Widocznie jestem zbyt przyzwyczajony do urządzeń „nic nie”"

Akurat to mnie w ogóle nie dziwi. hihi ;) W moim pojęciu jesteś jak najbardziej normalnym człowiekiem.
  • Zgłoś

paweljazz
29.06.2013 13:49
A może krótko. Czy przyrost ceny o około 10kzł w stosunku do dwieście pięćdziesiątki = przyrost jakości dźwięku w skali absolutnej? Dlaczego nikt nie pisze wprost. Warto czy nie warto bo za dodatkowy wskaźnik to trochę dużo te 10tysi. Jednym słowem same podteksty nic konkretnego.
Żenada Panie Fr@ntz!!! No chyba że dystrybutor postawił jakiś warunek wypożyczenia wzmacniacza do recenzji.
Trochę mi to przypomina czytane kiedyś recenzje popełnione przez p. Violeta.
Pozdrawiam,
Paweł
  • Zgłoś
Akurat ja wymieniłem swojego Accu E-213 na inny wzmacniacz (Hegel H100) i piszę o tym uczciwie na audio-blogu. Nie lubię dźwięku Accuphase. Najczęściej jest bezbarwny i nijaki. I do tego kosztuje przesadzone pieniądze.
  • Zgłoś
Bo niestety, dzwiek w Accu zaczyna sie duzo duzo wyzej (i drozej). No i trudno dobrac kolumny. A potem zrezygnowac z systemu all-Accu na rzecz czegos mieszanego ;-)
:;
  • Zgłoś

il Dottore
01.07.2013 17:39
5100€? To jakiś żart? :)
Jeśli można w takim razie... skoro ten wzmak "nie gra", jak pisze przedmówca, to mam pytanie, a własciwie 2 pytania:
1/ ile trzeba wydać aby Accu "zagrało"? Który wzmak tej firmy to poczatek "grania"?
2/ jaki to ma sens?
  • Zgłoś

JarlBjorn
02.07.2013 10:32
E-460 gra na pewno.
  • Zgłoś

Mario_77
02.07.2013 11:09

Użytkownik il Dottore dnia 01.07.2013 - 17:39 napisał

5100€? To jakiś żart? :)
Jeśli można w takim razie... skoro ten wzmak "nie gra", jak pisze przedmówca, to mam pytanie, a własciwie 2 pytania:
1/ ile trzeba wydać aby Accu "zagrało"? Który wzmak tej firmy to poczatek "grania"?
2/ jaki to ma sens?
No i co, ze nie gra, za to ladnie wyglada na polce, no i te zazdrosne spojrzenia odwiedzajacych.... bezcenne.
  • Zgłoś

Miroslav1
02.07.2013 16:18
E-560 też gra...i to dobrze
  • Zgłoś

Mario_77
02.07.2013 16:46
Za trzydziesci dwa tysiace laski nie robi ......
  • Zgłoś
Ale mógłby ją, czyli laskę, robić - taki bonusik.
  • Zgłoś

Mario_77
03.07.2013 14:25
A to prawda, za taka kase, to moglby juz ta laske robic hehehe. Przepraszam za brak polskich liter, tak czulem za przyjda do glowy zberezne mysli. Jak to jednak kreseczka na literka zmienia znaczenie....
  • Zgłoś
Ten sprzęt powinien grać i dodatkowo na boku lody kręcić ;)
  • Zgłoś
Kup sobie chłopcze ekłalizer i będziesz de beściak.Nie zachęcaj innych do kręcenia gałami.Acha i jaszcze jedno, ceny w audio to najczystszej wody debilizm.
  • Zgłoś
"A może krótko. Czy przyrost ceny o około 10kzł w stosunku do dwieście pięćdziesiątki = przyrost jakości dźwięku w skali absolutnej? Dlaczego nikt nie pisze wprost."

Jeśli dobrze przeczytałem ten tekst to wprost by było tak:

W stosunku do poprzedniego modelu, będącego zupełnym przeciętniakiem, dodano trochę bajerów i pomnożono cenę przez 2, więc można znaleźć lepiej grające wzmaki za 4 razy taniej, ale nie tak ładne :)

A pisać wprost może by pisali, jakby za recenzję płacił czytelnik, a przecież nie płaci. Tak to jest tylko trochę udziwniony artykuł sponsorowany :)
  • Zgłoś
"250tka zaczynala z cena 2x nizsza, a przeciez wiadomo, ze to praktycznie to samo."

A 213tka była za 9900 i też to to samo.
  • Zgłoś
21 900 zł? Co tak tanio? Dać od razu cenę 50 000!
  • Zgłoś

Użytkownik Misio38 dnia 16.07.2013 - 15:49 napisał

"250tka zaczynala z cena 2x nizsza, a przeciez wiadomo, ze to praktycznie to samo."

A 213tka była za 9900 i też to to samo.


No nie, akurat 213, to juz bylo dno totalne. Sa takie brandy, w których kupowanie ma sens dopiero od "wysokich stanów średnich" i Accu do takich należy. A że wygląda świetnie? To chyba nikomu nie przeszkadza?
  • Zgłoś

rogal2002
26.10.2013 20:53
To i ja coś dodam od siebie będąc w Japoni widzialem ten model za o wiele mniejsza cenę nie przekroczyła nawet 10 k a podobno można kupić go jeszcze taniej prowizja w polskich sklepach jest strasznie wysoka ale poszukajcie a znajdziecie.
  • Zgłoś

prywatnie
10.11.2013 19:23
Świetna, bardzo trafna recenzja!  Tylko straszny żal czytać te komentarze… W odróżnieniu od większości ‘'mądral’ powyżej mam ten wzmacniacz (miałem też accu e-250 i e-360), więc czuję się w prawie, żeby się odnieść:

Użytkownik p0is0n dnia 29.06.2013 - 00:34 napisał

Ciekawe, czy ktos kupil to badziewie. Toto kosztuje 22k? jakis zart? to juz lepiej kupic 2x tanszego denona, bo bardziej uniwersalny.

Użytkownik p0is0n dnia 01.07.2013 - 01:49 napisał

Bo niestety, dzwiek w Accu zaczyna sie duzo duzo wyzej (i drozej).

Ja kupiłem "to badziewie”.  Nie wiem co to jest “dźwięk accu” (i gdzie się zaczyna), ale e-260 po prostu gra CUDNIE.  Przepiękne połączenie szczegółowości i analityczności z dużą rytmicznością (tu zasługa bardzo “mięsistego” i szybkiego basu).  Jest w tym dźwięku sporo elegancji z jednej, a żywiołowości i “rześkości” z drugiej strony.  Trudno się oderwać   - nie polecam osobom, które muszą wstawać rano:) Są też wady: e-260 gorzej radzi sobie z ekstremalnymi zmianami głośności i wielkimi, orkiestrowymi składami (pełna zgoda z autorem recenzji).  Co nie zmienia faktu, że moim zdaniem 260 jest lepszy, niż droższy accu e-360 - który grał może i “dokładniej", ale jakoś tak bez zapału i radości…

Użytkownik paweljazz dnia 29.06.2013 - 13:49 napisał

Czy przyrost ceny o około 10kzł w stosunku do dwieście pięćdziesiątki = przyrost jakości dźwięku w skali absolutnej? Dlaczego nikt nie pisze wprost.

W zasadzie e-260 gra bardzo podobnie do e-250, może CIUT lepiej.  Tylko, że już e-250 (wbrew temu co piszą tutaj powyżej) grał bardzo bardzo dobrze.  Jedyną ewidentną przewagą e-260 jest ciche granie - e-250 potrzebował trochę głośności, żeby pokazać całą muzykę, e-260 radzi sobie przy naprawdę niskich poziomach.  Do tego stopnia, że łapię się na tym, że coraz częściej daję… ciszej? Nieocenione nocą (ale patrz wyżej re: wstawanie rano:)).

A co do przyrostu ceny…  Z tego co pamiętam, to e-250 kosztował na początku jakies 16k, a ostatnio 20k?  Więc przyrost ceny to bardziej +10%, niż 2x?  I pisząc wprost: warto! - moim zdaniem nie ma lepszej integry w tym przedziale cenowym (a przetestowałem trochę)...

Użytkownik Mario_77 dnia 02.07.2013 - 11:09 napisał

No i co, ze nie gra, za to ladnie wyglada na polce, no i te zazdrosne spojrzenia odwiedzajacych.... bezcenne.

W 100% się zgadzam z drugą częścią:)  - bardzo ładne wzornictwo + świetne wykonanie.  Przyjemnie mieć wokół siebie takie przedmioty.  

Bardzo bardzo polecam!
  • Zgłoś

prywatnie
10.11.2013 19:42
Aha - pewnie warto dopisać z czym mi tak ślicznie ten accu gra:  ayon CD-3s + B&W 803 Diamond...
  • Zgłoś
Witam wszystkich serdecznie jestem tu nowy.Chciałem pochwalić się kupiłem ten ,,badziew" nowy w sklepie u dilera za 16200zł jestem zachwycony grą tego sprzętu
  • Zgłoś
Nie masz uprawnień do pisania komentarzy. Zarejestruj się lub zaloguj.
Jeśli posiadasz już konto na Facebooku, możesz się zalogować bez rejestracji ( logowanie przez Facebook).



Zobacz też

Niemożność w Sieci?

Test kolumn Avcon Avalanche Reference Monitor

Pokój DIY na Audio Show

Kable – fakty i mity. Materiał edukacyjny dla początkujących i nie tylko.

Peachtree Audio DAC iT

Wyszukaj Artykuł

Przystępując do Klubu zyskujesz:

  • Dostęp do dodatkowych artykułów i testów sprzętu
  • Zniżki na zakupy w sklepach partnerskich
  • Kartę członkowską Klubu
  • Możliwość udziału w cyklicznych spotkaniach klubowiczów:
    • spotkania ze specjalistami z branży audio
    • spotkania z innymi audiofilami
    • darmowy catering
  • Przypisanie do grupy "Klubowicz" na forum, a co za tym idzie:
    • większą skrzynkę na wiadomości PW
    • możliwość edycji własnych postów przez 30 minut od publikacji
    • większe limity na umieszczane załączniki
    • większe limity w zakładce Galeria
    • większe limity w zakładce Blogi
    • możliwość tworzenia blogów prywatnych i tylko dla przyjaciół


Najnowsze komentarze





Klub.AudioStereo.pl - Artykuły, porady, felietony, konkursy, recenzje audio, testy sprzętu i wiele innych ciekawych informacji.
Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

Audiostereo dokłada wszelkich starań, aby traktować użytkowników uczciwie i otwarcie, przy uwzględnieniu najlepszych praktyk. Korzystając z naszej strony wyrażasz zgodę na wykorzystywanie przez nas plików cookies, w celu zapewnienia Ci wygody podczas przeglądania naszego serwisu. Aby dowiedzieć się więcej na temat cookies oraz w jaki sposób z nich korzystamy, kliknij tutaj