Skocz do zawartości

Audiostereo.pl: Audiostereo Forum - Audiostereo.pl


Logo Magazyn
Witamy ponownie, Gość

Moon 600i

19.08.2013 03:00 | Fr@ntz w Wzmacniacze
  • Nie możesz edytować tego wpisu
W czasach, gdy wszystko jest super, hiper, niesamowite i niespotykane wszelkiego typu określenia mające na celu podkreślenie wyjątkowości danego przedmiotu stają się zdewaluowane, rozmyte i po prostu zbędne. Teoria monetarna Kopernika zapisana w ostatecznej wersji jako „Monete cudende ratio” o wypieraniu lepszego pieniądza przez gorszy zakreśla coraz szersze kręgi. Wybitnych aktorów zastępują samozwańczy celebryci, utalentowanych muzyków i wokalistów stwarzane na potrzeby jednego sezonu przez wielkie koncerny gwiazdki z castingu, a rynek audio zalewa coraz bardziej zunifikowana … tandeta. Może to niezbyt optymistyczny wstęp, ale jeśli trendy zaczynają wyznaczać księgowi głowiący się przede wszystkim nad tym, by przy jak najmniejszych nakładach własnych ich najnowsze produkty nie miały żywotności dłuższej niż …, nieopłacalnym było ich serwisowanie a w konsekwencji klient po roku – dwóch (w zależności od okresu gwarancji) zjawił się po nowe urządzenie, to bardzo przepraszam, ale mówię stanowcze NIE!

Dlatego też z radością powitałem w swoim systemie wzmacniacz zintegrowany przywracający wiarę w przyszłość i kontynuujący tradycje tzw. superintegr – Moon 600i. Ten uroczy, rodowity Kanadyjczyk może na pierwszy rzut oka nie poraża ani swoimi gabarytami jak Gold Note Demidoff Signature III, ani groźnym i mrocznym wyglądem jak Gryphon Diablo, lecz wystarczy wpiąć go w tor audio, by zrozumieć, o co w prawdziwym Hi-Fi chodzi. Zanim jednak skupimy się na brzmieniu warto, choć chwilę poświęcić jego szacie wzorniczej, bo nawet patrząc na zdjęcia widać, że w 600-ce uroda idzie w parze z funkcjonalnością, co jak miałem okazję wielokrotnie się przekonać nie zawsze jest takie oczywiste.
Podstawa wykonana została z ciężkiej i sztywnej stalowej płyty, do której przymocowano aluminiowe boczne ściany pełniące rolę masywnych radiatorów, oraz wielowarstwowy front. Dostępu do wnętrza broni masywna płyta wierzchnia z przykręconą aluminiową tabliczką udekorowaną firmowym logotypem.


c_Moon600i-0002.jpg c_Moon600i-0004.jpg

c_Moon600i-0006.jpg c_Moon600i-0019.jpg

c_Moon600i-0007.jpg c_Moon600i-0009.jpg

c_Moon600i-0010.jpg c_Moon600i-0011.jpg

c_Moon600i-0013.jpg

Pomiędzy ozdobnymi narożnikami i łukowo ukształtowanymi szczotkowanymi profilami umieszczono kolejny blok, tym razem anodowanego na czarno aluminium, w którego centrum umieszczono nad wyraz czytelny czerwony wyświetlacz o trzech stopniach jasności, firmowe logo i dwanaście niewielkich przycisków. Dziesięć z nich, mających za zadanie ułatwić codzienną obsługę urządzenia zlokalizowano po lewej stronie wyświetlacza a dwa pozostałe – odpowiedzialne za dostęp do menu po prawej. Za główny element wzorniczy można uznać potężną, toczoną gałkę regulacji głośności.
Wzmacniacz wyposażono w wykręcane wygodne, stożkowe aluminiowe nóżki umożliwiające precyzyjne wypoziomowanie, bądź nawet wymianę na jeszcze bardziej audiofilskie (SoundCare, Finite Elemente) zamienniki.
Tylna, podporządkowana zasadom symetrii ściana oferuje cztery pary liniowych wejść RCA, parę XLRów i umożliwiające podpięcie zewnętrznej końcówki mocy wyjścia line out. Pojedyncze terminale głośnikowe to zacne WBT-y 0765, które choć doskonale zapobiegają przypadkowemu zwarciu, bądź dotknięciu palcem „gorącego” elementu posiadaczy przewodów głośnikowych wyposażonych w widełki potrafią doprowadzić do szewskiej pasji połączonej z czarną rozpaczą. Co prawda po kilkunastominutowych ekwilibrystykach udało mi się zaaplikować w nich zarówno końcówki Organiców, jak i Hydr Signal Project, jednak operacje takie zdecydowanie polecam wykonywać przed ustawieniem wzmacniacza na półce, bo później lepiej wyprosić z pokoju zarówno osoby małoletnie, jak i przedstawicielki płci pięknej, by nie ranić ich słuchu słowami ogólnie uznawanymi za niedopuszczalne w kulturalnym towarzystwie. Oczywiście większość nabywców, operację podpinania przewodów głośnikowych przeprowadzi raz i zapomni o całej sprawie, jednak miłośnicy częstych rekonfiguracji posiadanego zestawu lepiej niech zaopatrzą się w stosowne adaptery, bądź odpowiednią konfekcję. Z dodatkowych atrakcji wypada wspomnieć o gnieździe RS 232, terminalach magistrali SimLink i wejściu na zewnętrzy czujnik IR. Wyłącznik główny ulokowano tuż przy trójbolcowym gnieździe zasilającym IEC, co jest dość czytelną wskazówką ze strony producenta, by zbyt często z niego nie korzystać.

A teraz coś, co dla zwykłego zjadacza chleba wydaje się istną puszką Pandory a dla miłośników klikania, ustawiania i dostrajania jawi się niczym dostęp do kolejnego poziomu wtajemniczenia, czyli tajemnice kryjące się pod niepozornym przyciskiem Setup. O ile pierwsza grupa prawdopodobnie nawet nie zada sobie trudu i nie zagłębi się w instrukcję obsługi starając przebić się i przyswoić informacje zajmujące cztery strony A4 o tyle druga powinna być zachwycona mnogością funkcji i ustawień, na jakie użytkownik może mieć wpływ. Poczynając od tak podstawowych, jak przypisanie każdemu wejściu własnej nazwy (bądź wybranie jednej z bodajże 25 sugerowanych przez producenta), poprzez dopasowanie poziomu sygnału (+/- 10dB) i maksymalnej głośności, po ustawienie w tryb bypass, bądź nawet wyłączenia w przypadku nieużywania. Oczywiście funkcji podlegających customizacji jest znacznie więcej, zatem osoby zainteresowane odsyłam do instrukcji (dostępnej na stronie producenta) a reszty Państwa nie będę już ta tematyką zanudzał. Nie zapomniano również o eleganckim i nad wyraz solidnie wykonanym systemowym pilocie.




c_Moon600i-0015.jpg c_Moon600i-0016.jpg

Jeszcze tylko pokrótce opiszę trzewia. Po zdjęciu masywnej pokrywy, której sama waga i liczne przetłoczenia wykluczają możliwość jakichkolwiek tendencji do wpadania w niepożądane wibracje, można cieszyć oczy widokiem pary potężnych 400 VA toroidów i baterią głównych kondensatorów Nippon ChemiCon o łącznej pojemności 80,000μF, oraz mniejszymi (2200 μF i 470 μF) Nichiconami. Widoczne z zewnątrz „skrzelowate” radiatory okazują się nie tylko elementami czysto dekoracyjnymi, lecz wymogiem natury technologicznej – odprowadzają ciepło z przymocowanych do nich ośmiu (po cztery na kanał) wykonanych na zamówienie tranzystorów bipolarnych oddających pierwsze 5 W w klasie A. Oczywiście zgodnie z obowiązującą w Moonie zasadą układ wzmocnienia nie jest objęty globalna pętlą sprzężenia zwrotnego
Z niebywałą troską potraktowano również regulację głośności realizując ją przy użyciu autorskiego rozwiązania M-eVOL2 opartego na drabince rezystorowej sterowanej dwoma (po jednym na kanał) przetwornikami cyfrowo-analogowymi TI DAC8812. Dzięki temu nie dość, że zachowano zbalansowanie całego toru audio, zminimalizowano niezrównoważenie między kanałami i uzyskano doskonałą (130 dB) separację między kanałami, to dodatkowo zapewniono użytkownikom regulację w 530 krokach ze skokiem 1 lub 0,1 dB (precyzja rośnie wraz ze wzrostem głośności).

A teraz najważniejsze – brzmienie. Wpięcie Moona w tor audio od pierwszych taktów rozwiewa nadzieję, jeśli ktoś takową posiadał, na całkowicie transparentny sonicznie przysłowiowy „drut ze wzmocnieniem”. Nic z tych rzeczy. 600-ka nad wyraz dobitnie zaznacza swoją obecność i czyni to w sposób całkowicie bezpardonowy i bezdyskusyjny przejmując pełną władzę nad kolumnami. Generowany dźwięk jest na tyle potężny, że nie widząc wzmacniacza można odnieść wrażenie, że pochodzi z potężnej końcówki mocy, bądź monobloków. Wspomniana potęga nie jest jednak stworzonym pod publiczkę, niejako na pokaz „kulturystycznym” przedstawieniem, gdzie za fasadą góry mięśni nie ma siły i wytrzymałości długodystansowca, lecz jest prawdziwa, niemalże pierwotna. W niczym nie przypomina też bezwładnej kamiennej lawiny niszczącej wszystko, co napotka na swojej drodze, lecz dzięki wszechobecnej precyzji i niemalże laserowej dokładności przy kreśleniu konturów upodabnia się do zabójczo niebezpiecznego, uzbrojonego po zęby drona.

To nad wyraz spektakularne i efektowne „wejście” pociągnęło za sobą wybór równie dynamicznego repertuaru. Na wydanym na 24K złocie, 24 bitowym remasterze „Gladiatora” tutti orkiestry było nie tylko doskonale słychać, ale przede wszystkim czuć. Wreszcie można było delektować się pełnym spektrum dynamiki, jakie jest w stanie zaoferować duży skład i to bez kompromisów, kompresji, czy oglądania się na sąsiadów (długi weekend wygnał wszystkich z miasta). Jeszcze więcej do powiedzenia w temacie jak głośno, potężnie i brutalnie potrafi zagrać Moon miał album Jasona Newsteda o jakże znamiennym tytule „Heavy Metal Music”.  Już dawno nie miałem okazji tak świetnie się bawić przy przypominającej dawne heavy-metalowe czasy muzyce. Cóż z tego, że nawet na Moonie brzmiała dość monotonnie i równie finezyjnie jak NRD-owska kulomiotka, skoro wzmacniacz śmiejąc się niedowiarkom prosto w oczy zadawał kłam stwierdzeniom, że na wysokiej klasy sprzęcie nie da takich gatunków słuchać, a jeśli nawet to będzie to raczej męka, niż przyjemność. Wszystko zależy, jak system radzi sobie z obecnym w muzyce ładunkiem emocjonalnym, a akurat z emocjami 600-ka radzi sobie po prostu perfekcyjnie i co najważniejsze nie tylko z tymi stonowanymi, czy pozytywnymi, których akurat na najnowszym albumie Newsteda nie ma zbyt wielu.

Kanadyjska integra potrafi też pokazać swoją liryczną naturę. Świergot ptaków otwierający i kończący „Diba La Bobe” z albumu „Bonafield” Richarda Bony oddany został z takim realizmem, że odruchowo wzrok kierował się za okno szukając rzeczywistego źródła treli. Każde muśnięcie strun, każde wybrzmienie miało swoje właściwe miejsce i czas. Powyższe umiejętności miały jednak szanse na  pełną prezentację dopiero w tak wirtuozerskim repertuarze jak „Diabolus in Musica - Accardo interpreta Paganini”. Skrzypce w parze z trójkątem i orkiestrą w tle to bardzo dobry test zarówno na selektywność wzmacniacza, jak i sprawdzian precyzji w kreowaniu sceny. Oba powyższe aspekty Moon zaprezentował celująco – dystans dzielący solistów od reszty składu przez całe nagranie był utrzymywany na tym samym poziomie i nawet podczas pełnego zaangażowania całego instrumentarium nie było szans na nawet najmniejsze oznaki bałaganu, czy kompresji, przy czym na scenie panował iście wojskowy ład i porządek ułatwiający śledzenie partii poszczególnych instrumentów.
W zależności od nastroju, repertuaru, czy też upodobań słuchacza brzmienie 600-ki można w pewnym zakresie modyfikować. Poczynając od żonglerki kablami bez trudu udawało mi się faworyzować średnicę ze szczególnym naciskiem na kobiece wokale za pomocą warkoczy Signal Project Hydra, pozwalać na pełne oddanie barw i niuansów z Organic Audio, czy utwardzać i dyscyplinować przełom średnicy i wyższego basu, oraz najniższe składowe podłączając Hamburgi Neytona. Podobnie było ze źródłami, na zmiany których Moon reagował bardzo żywiołowo, od razu wychwytując i odpowiednio wzmacniając ich charakterystyczne cechy. Z CD Ayona dźwięk podlegał lekkiemu przesaturowaniu, zyskiwał na soczystości i kolorystyce, które dodatkowo podnosiły aspekty związane z szeroko rozumianą muzykalnością, by po przełączeniu się na pliki i przetwornik exaSound E28 porażać niesamowitą precyzją i wiernością w prezentacji akustyki pomieszczeń, w jakich dokonano nagrań. Nie zapominając oczywiście o tym, żeby cały czas utwierdzać słuchacza w przeświadczeniu, że to właśnie dzięki takiej a nie innej amplifikacji rozgrywający się spektakl muzyczny jest tak bardzo atrakcyjny i angażujący.

Moon 600i nie pozwala pozostać obojętnym, cały czas nie dając o sobie zapomnieć i prawdę powiedziawszy taka bezprecedensowa autopromocja nie dość, że może się podobać (i się podoba), to jeszcze uzależnia. Jeden z najbardziej charakterystycznych wzmacniaczy, jakich ostatnio dane mi było słuchać a zarazem jeden z najlepszych.



Tekst i zdjęcia: Marcin Olszewski

Dystrybutor: Audio Klan

Cena: 32 990 zł

Dane techniczne:
- Konfiguracja: Dual-Mono / Balanced
- Klasa: A/AB
- Moc wyjściowa: 125 W/8Ω, 250 W/4Ω
- Pasmo przenoszenia: 10Hz - 100kHz (+0/-3dB)
- Wejścia: 4 pary RCA, 1 para XLR
- Wyjście liniowe: 1 para RCA
- Czułość wejścia: 490mV - 6.0V RMS
- Impedancja Wejściowa: 23.700 Ω
- Impedancja wyjściowa: 0.03Ω
- Damping Factor: > 267
- Stosunek Sygnału do Szumu: 105dB @ full power
- Całkowite Zniekształcenia Harmoniczne: < 0.015% @ 1W
- Pobór mocy: 45 W (bez sygnału wejściowego)
- Wymiary (S x W x G): 47.6 x 10.4 x 46.0 cm
- Waga: 21 kg

System wykorzystany w teście:

- CD/DAC: Ayon 1sc
- DAC: exaSound e28
- Selektor źródeł cyfrowych: Audio Authority 1177
- Odtwarzacz plików: Olive O2M; laptop Dell Inspiron 1764 + JRiver Media Center;
- Wzmacniacze zintegrowane: Electrocompaniet ECI 5
- Kolumny: Gauder Akustik Arcona 80 + spike extenders
- Słuchawki: Brainwavz HM5; Nu Force HP-800
- IC RCA: Antipodes Audio Katipo; Harmonix CI-230 Mark-II; Harmonix HS101-Improved-S; Neyton Neurnberg NF
- IC XLR: LessLoss Anchorwave; Organic Audio
- IC cyfrowe: Fadel art DigiLitz; Harmonic Technology Cyberlink Copper; Apogee Wyde Eye; Monster Cable Interlink LightSpeed 200
- Kable USB: Wireworld Starlight; Goldenote Firenze Silver
- Kable głośnikowe: Organic Audio; Neyton Hamburg LS; Signal Project Hydra
- Kable zasilające: Furutech FP-3TS762 / FI-28R / FI-E38R; Organic Audio Power; GigaWatt LC-1mk2
- Listwa: GigaWatt PF-2 + kabel LC-2mk2; Amare Musica Silver Passive Power Station
- Stolik: Rogoz Audio 4SM3
- Przewody ethernet: Neyton CAT7+
- Akcesoria: Sevenrods Dust-caps; Furutech CF-080 Damping Ring; HighEndNovum PMR Premium; Albat Revolution Loudspeaker Chips


22 komentarzy

Fajny, bardzo lubię moona, świetna marka.
  • Zgłoś

shukenja
19.08.2013 20:22
mnogością funkcji i ustawień, na jakie użytkownik może mieć wpływ. Poczynając od tak podstawowych, jak przypisanie każdemu wejściu własnej nazwy

no za 32k to bym się mocno wk***ił jakbym nie mógł jakiegoś wejścia nazwać Pat albo Pataszon.
  • Zgłoś
Piękny jest ten moon. Cena, jak za niewielką w sumie integrę - absolutny kosmos.
  • Zgłoś

Mario_77
20.08.2013 11:33
Ladny piecyk, solidnie zrobiony, gdyby jednak wlozyc go do bagaznika nowego Fiata Pandy (nowy okolo 32 tysiecy), jego wartosc wzrosla by dokladnie dwukrotkie. Czyli jak to zwykle w Hi Endzie bywa cena z ksiezyca. Nazwa marki trafiona idealnie. Oczywiscie nie kupi go wlasciciel Fiata Pandy, ale sam jej silnik jest duzo bardziej zlozona niz konstrukcja  wyzej opisanego wzmacniacza.
  • Zgłoś
Uważam, że za tanio. Jakby kosztował co najmniej 50 tys. zł, to wtedy byłby to już prawdziwy hi-end.
  • Zgłoś

23031970
23.08.2013 00:19

Użytkownik Mario_77 dnia 20.08.2013 - 11:33 napisał

Ladny piecyk, solidnie zrobiony, gdyby jednak wlozyc go do bagaznika nowego Fiata Pandy (nowy okolo 32 tysiecy), jego wartosc wzrosla by dokladnie dwukrotkie. Czyli jak to zwykle w Hi Endzie bywa cena z ksiezyca. Nazwa marki trafiona idealnie. Oczywiscie nie kupi go wlasciciel Fiata Pandy, ale sam jej silnik jest duzo bardziej zlozona niz konstrukcja  wyzej opisanego wzmacniacza.

Cena iście  astronomiczna , swą kwotą przyćmiła blask samego Księżyca , i jak tu zbudować romantyczny system marzeń , gdy rtęciowe światło Luny nie morze się przebić przez szarość dnia codziennego ?
Podejrzewam , że nawet wilkołakom nie wyrastają kły , gdy Moon jest w pełni ?
Serdeczności panie Mario , z wyrazami szacunku , Piotrek
  • Zgłoś

23031970
23.08.2013 00:24

Użytkownik Morven dnia 21.08.2013 - 20:04 napisał

Uważam, że za tanio. Jakby kosztował co najmniej 50 tys. zł, to wtedy byłby to już prawdziwy hi-end.

Byłbym gotów zapłacić za ten Księżyc i ze 100 tyś. zł. pod warunkiem , że  będzie zawsze w pełni !
  • Zgłoś

23031970
23.08.2013 00:28

Użytkownik EMiL dnia 19.08.2013 - 21:22 napisał

Piękny jest ten moon. Cena, jak za niewielką w sumie integrę - absolutny kosmos.

Dopóki nie wzejdzie Słońce , za którym skryją się gwiazdy i księżyc .
  • Zgłoś

23031970
23.08.2013 00:32
Słońce , tj.  kolejny wzmacniacz z firmamentu niebieskiego .
  • Zgłoś

Mario_77
23.08.2013 08:57
Faktem jest, ze prawdziwy ksiezyc jest odlegly okolo 400 tys km od Ziemi, czyli 3 dniowa podroz statkiem kosmicznym. A wez tu teraz zarob chlopie uczciwie w 3 dni na tego Moona u gory :) Nawet handlujac trawa i dragami byloby ciezko... :)
  • Zgłoś
Dać 32 tys zł za wzmacniacz który zniekształca muzykę ("nad wyraz dobitnie zaznacza swoją obecność", "Zniekształcenia Harmoniczne: < 0.015%")?

Buahahahahahahahaha!!!



Ulżyło mi, dziękuję :)
  • Zgłoś
To jest bardzo piękny i solidny wzmacniacz, a jego wielki czerwony wyświetlacz charakterystyczna dla tej marki jest wyraźny ze sporej odległości. Szkoda tylko, że za grosz toto nie ma basu.
  • Zgłoś

il Dottore
26.08.2013 23:49
Moon dość odważnie pojechał z ceną.
W tych pieniądzach można już przebierać w ofercie kilku bardziej znanych i uznanych firm.
Cena tego wzmacniacza wynosi 8000€.
2000€ kosztuje używana integra Mark Levinson 383.
Bez komentarza.Dołączona grafika

Dołączona grafika
  • Zgłoś
Rzeczywiście, przy połowie tańszym levinsonie dupy nie urywa. No i levinson to jest lans, a moon nie jest :)
  • Zgłoś

il Dottore
28.08.2013 19:01
Bardzo delikatnie to określasz. Ja patrzę chociażby na grubość ścianek i już widać po prostu klęskę Moona w porównaniu z Levinsonem solidnym jak kasa pancerna.
O bebechach nie wspominam bo się na tym nie znam,poza tym często 100x prostsze wzmaki grają cudnie.
Wszelako płytki drukowane Levinsona budzą szacunek.
  • Zgłoś

Użytkownik il Dottore dnia 28.08.2013 - 19:01 napisał

Bardzo delikatnie to określasz. Ja patrzę chociażby na grubość ścianek i już widać po prostu klęskę Moona w porównaniu z Levinsonem solidnym jak kasa pancerna.
O bebechach nie wspominam bo się na tym nie znam,poza tym często 100x prostsze wzmaki grają cudnie.
Wszelako płytki drukowane Levinsona budzą szacunek.


1. nie porównujmy ceny używek do nowych
2. porównywaliście brzmienia czy tylko po budowie?
3. ML to firma bardziej martwa niż Simaudio, a przy takim montażu jak tu jest, to w przypadku awarii...lepiej mieć gdzie to serwisować

4. nie bronię Moona - przy tej cenie, moim zdaniem to przeciętny klocek
  • Zgłoś

il Dottore
30.08.2013 00:58
Używany Levinson kosztuje obecnie 2 do 3,8 tys euro w Europie.
Nowy gdy był sprzedawany kosztował w USA 5900$,  to jakeś 4800€.
Więc porównujmy! Porównujmy jak najbardziej! :)
O awarie Levinsona bym się nie obawiał. Prędzej Słońce zgaśnie niż Levinson nawali.
  • Zgłoś
Od kiedy to ceny w USA mają się jakkolwiek porównywalnie do cen w Europie?No chyba,że kolega  sprowadza wszystko pocztą dyplomatyczną albo jako mienie przesiedleńcze, to ok.
Nie ma firm/produktów niepsujących się. Co gorsze/lepsze? - mieć uwalonego klocka najbardziej niezawodnej i nieistniejącej już firmy czy działającego słabo grającego z resale value 30% nowego.
  • Zgłoś

dekoracja
22.09.2013 22:04
Eeee za 15k można mieć nowego supernait'a 2. I tyle w temacie ;)
  • Zgłoś

hifibloke
24.09.2013 00:58
B.M.C. AMP C1   za niecale 19tys prawdziwa bestia mialem okazje slyszec :)
  • Zgłoś
B.M.C. AMP S1 można ostatnio dostać za 9900 zł (link) ;-)
  • Zgłoś
Ale to BMC to podobno awaryjne chińczyki są dla germańców składane.
  • Zgłoś
Nie masz uprawnień do pisania komentarzy. Zarejestruj się lub zaloguj.
Jeśli posiadasz już konto na Facebooku, możesz się zalogować bez rejestracji ( logowanie przez Facebook).



Zobacz też

Relacja Hi-End Monachium cz.3. Analog

Odtwarzacz CD Goldenote Mini Koala mk2

kable głośnikowe Neotech Formosa

Audioquest DragonFly

Onkyo NS-6170

Wyszukaj Artykuł

Przystępując do Klubu zyskujesz:

  • Dostęp do dodatkowych artykułów i testów sprzętu
  • Promowanie zamieszczonych ogłoszeń sprzedaży lub kupna
  • Zniżki na zakupy w sklepach partnerskich
  • Kartę członkowską Klubu
  • Możliwość udziału w cyklicznych spotkaniach klubowiczów:
    • spotkania ze specjalistami z branży audio
    • spotkania z innymi audiofilami
    • darmowy catering
  • Przypisanie do grupy "Klubowicz" na forum, a co za tym idzie:
    • większą skrzynkę na wiadomości PW
    • możliwość edycji własnych postów przez 30 minut od publikacji
    • większe limity na umieszczane załączniki
    • większe limity w zakładce Galeria
    • większe limity w zakładce Blogi
    • możliwość tworzenia blogów prywatnych i tylko dla przyjaciół

Najnowsze komentarze





Klub.AudioStereo.pl - Artykuły, porady, felietony, konkursy, recenzje audio, testy sprzętu i wiele innych ciekawych informacji.
Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

Na naszej stronie wykorzystujemy ciasteczka (ang. cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej - więcej o tym w Naszej polityce prywatności. W każdej chwili możesz wyłączyć ten mechanizm w ustawieniach swojej przeglądarki. Korzystanie z naszego serwisu bez zmiany ustawień dotyczących cookies, umieszcza je w pamięci Twojego urządzenia.

Akceptuję   Zmiana ustawień