Skocz do zawartości

Audiostereo.pl: Audiostereo Forum - Audiostereo.pl


Logo Magazyn
Witamy ponownie, Gość


NAD M3

13.09.2013 15:55 | Fr@ntz w Wzmacniacze
  • Nie możesz edytować tego wpisu
Obecnej na rynku od ponad 40-u lat marki NAD (akronim New Acoustic Dimension) nikomu, kto choć śladowo interesuje się tematyką audio przedstawiać nie trzeba, gdyż popularność i rozpoznawalność brytyjskich* (sprawę gwiazdki omówię akapit dalej) produktów jest wręcz przysłowiowa. W końcu nie od dziś poszukując elektroniki charakteryzującej się rewelacyjnym wskaźnikiem jakość/cena większość z nas pierwsze kroki kieruje właśnie do tego producenta. Klasyczny, wręcz konserwatywny design, prostota obsługi w pełni podporządkowana ergonomii i brak przydatnych z reguły, co najwyżej promilowi konsumentów wodotrysków ugruntowały pozycję urządzeń NADa, jako tzw. sprzętu „dla ludzi”. Sprzętu, który po prostu gra i grać będzie przez długie lata. Krótko mówiąc przykład klasycznego Hi-Fi z czasów, gdy określenie to nie wymagało wieloletnich wyrzeczeń, bądź zaciągania kredytów mogących pokryć wydatki związane z urządzeniem, jeśli nie zakupem wygodnego lokum. Co prawda na 25-cio lecie światło dzienne ujrzała seria Silver, która niestety mało skutecznie zaklinała rzeczywistość i przyzwyczajenia klientów, by koniec końców w 2006 przejść do historii, jednak doświadczenia zdobyte podczas prób zadomowienia się w segmencie premium nie poszły na marne i stały się podwalinami do debiutującej chwilę później serii Masters. Warto wspomnieć, że pod koniec lat 90-ych pierwsze modele M3 i M5 np. w polskim Audio recenzowane były w zakładce Hi-End, co przy obecnych cenach wydaje się wprost niewyobrażalne – brakuje co najmniej jednego zera ;-)
A teraz czas na „rozwinięcie gwiazdki”, gdyż NAD od dawna brytyjski nie jest, lecz należy do kanadyjskiej firmy Lenbrook International posiadającej pod swoimi skrzydłami również producenta kolumn głośnikowych – PSB Loudspeakers. Coś, co mogłoby się wydawać początkiem końca okazało się pozytywnym impulsem dla obu marek, które dostały praktycznie całkowitą swobodę w zakresie projektowania a Lenbrook zajął się dystrybucją, oraz o czym jakoś się nie wspomina, optymalizacją kosztów wytwarzania, o czym może świadczyć kraj pochodzenia dostarczonego do testów egzemplarza.

c_NAD_M3-0001.jpg c_NAD_M3-0002.jpg

c_NAD_M3-0003.jpg c_NAD_M3-0007.jpg

c_NAD_M3-0017.jpg c_NAD_M3-0018.jpg

c_NAD_M3-0019.jpg c_NAD_M3-0020.jpg

Design M3ki pomimo ładnych paru lat od premiery nie tylko się nie zestarzał, ale wręcz nabrał znamion klasycznej elegancji. Nieprzyzwoicie gruby, aluminiowy warstwowy front sprawia bardzo pozytywne wrażenie. Z pozoru karkołomne umieszczenie centralnie osadzonego dwuwierszowego niebieskiego wyświetlacza z rządkiem siedmiu przycisków funkcyjnych nie powoduje wrażenia przeładowania a jedynie ukazuje troskę o użytkownika nie zawsze mającego pod ręką pilota. W dodatku oprócz tak standardowych opcji jak wybór źródła i załączenie jednej, bądź dwóch par terminali przed szczęśliwym posiadaczem otwiera się pełen wachlarz możliwości regulacji nie tylko balansu pomiędzy kanałami, lecz również korekcji barwy wzbogaconej o opcję „spectral tilt” operującej na skrajach pasma i działającej na zasadzie równoważni, w której dodanie basu obniża soprany i na odwrót. Całości dopełnia umieszczona po prawej stronie wygodna gałka regulacji głośności, oraz włącznik sieciowy ulokowany po lewej. Tuż nad nim przycupnęła niewielka dioda, która w trybie standby praktycznie zupełnie nie absorbuje swoim bursztynowym światłem, by po przejściu wzmacniacza w tryb pracy pokazać swoje zdecydowanie ekstrawertyczne oblicze epatując wściekle niebiskim światłem, co podczas wieczorno – nocnych odsłuchów zmusiło mnie do zastawienia jej pudełkiem po płycie.
Boczne ściany M3-ki stanowią potężne radiatory pełniące nie tylko oczywistą funkcję chłodzącą, lecz również czysto użytkową, gdyż ich pierwsze i ostatnie „żeberka” wyprofilowano w ten sposób, by można je było wygodnie złapać podczas przenoszenia ponad 20 kilogramowego wzmacniacza. Płytę górną ozdobiono dziewięcioma zabezpieczonymi metalową siateczką otworami poprawiającymi cyrkulację powietrza wewnątrz urządzenia.




c_NAD_M3-0009.jpg c_NAD_M3-0012.jpg

c_NAD_M3-0014.jpg c_NAD_M3-0016.jpg

Płyta tylna to wzór logiki i wygody. Umieszczone na przeciwległych skrajach podwójne i nad wyraz solidne terminale głośnikowe nie dość, że spełniają unijne normy bezpieczeństwa, to jeszcze bezproblemowo akceptują oprócz wtyków bananowych (po uprzednim usunięciu zaślepek) również widły, co ostatnimi czasy wcale nie jest takie oczywiste. Baterię sześciu wejść liniowych w standardzie RCA uzupełniają spięte sztywnymi zworkami wyprowadzenia pre/power, oraz pętla magnetofonowa i wyjście z przedwzmacniacza na np. drugą strefę. Nie zapomniano o parze wejść zbalansowanych, wejściach na zewnętrzne czujniki IR, trigerze i głównym wyłączniku sieciowym. W dodatku wzmacniaczem można sterować poprzez port RS232 (odpowiednie oprogramowanie jest do pobrania na stronie producenta).



1.jpg 2.jpg

Symetria ściany tylnej wynika z budowy dual mono samego wzmacniacza. Pod ażurową pokrywą drzemią dwa toroidalne trafa, z których każde zasila własną końcówkę mocy opartą na czterech komplementarnych parach tranzystorów bipolarnych i zasilaną za pośrednictwem grubych złoconych szyn. W sekcji przedwzmacniacza tranzystory sterujące pracują w klasie A. Widoczne na froncie przyciski są jedynie interfejsem opartego na mikroprocesorze rozbudowanego układu sterowania a regulacja głośności odbywa się ze skokiem 0,5dB w zakresie od 0 do 87 dB.

Pytanie jak takie, niemalże zegarmistrzowskie wykonanie, ma odzwierciedlenie w dźwięku. Już od pierwszych taktów słychać, że ma i to sporo. Po pierwsze nie można się oprzeć wrażeniu, że inżynierowie z NADa postanowili wyraźnie zaznaczyć, że żarty się skończyły i seria Masters to zupełnie nowy rozdział w historii firmy. Stąd też prawdopodobnie biorą się nie do końca pochlebne i moim zdaniem krzywdzące opinie o eMkach dotyczące ich „letniości” i „bezpłciowości”. Prawda, ta moja – na wskroś subiektywna, jest natomiast zupełnie inna. O ile konstrukcje z serii C zawsze próbowały grać dźwiękiem większym i bardziej dynamicznym, niż wskazywały by na to ich gabaryty, wyciągając przy tym wszystko co najlepsze z reszty (z reguły budżetowego) toru, to eM-ka jest zdecydowanie bardziej wymagająca. Jest nieporównywalnie bardziej obiektywna, transparentna i charakteryzuje się nieosiągalną przez niższe modele liniowością. W rezultacie wstawienie jej w nie do końca dopasowany, bądź przemyślany system nie spowoduje zamaskowania jego wad i wywołanie efeltu „Wow!”, lecz ukazanie trapiących go dolegliwości w pełnej krasie. Wystarczy jednak podejść do tematu poważnie i zamiast dokonywać zakupów opierając się jedynie na gwiazdkach w rankingach, wybierać komponenty na drodze odsłuchów. Kiedy tylko zmienimy nastawienie okaże się, że M3-ka pokazuje swoje prawdziwe oblicze. W przeciwieństwie do testowanego w zeszłym miesiącu Moona 600i nie próbuje epatować swoją obecnością, lecz działa w sposób zdecydowanie bardziej zachowawczy, taktowny. Skupiając uwagę słuchacza na gładkiej, soczystej i lekko wysuniętej przed linię głośników średnicy oferuje zaskakująco szybki i bardzo dobrze zróżnicowany bas, oraz finezyjne, choć delikatnie cofnięte najwyższe składowe. Z moimi, wyposażonymi w przetworniki AMT, Gauderami co prawda nie odnotowałem żadnych niepokojących symptomów spadku rozdzielczości tego podzakresu, lecz sygnalizuję pewną cechę charakterystyczną wzmacniacza, która dla posiadaczy kolumn o lekko przygaszonej górze może mieć niebagatelne znaczenie. Z drugiej jednak strony taki pomysł na dźwięk staje się niebywałą okazją dla miłośników cięższego repertuaru na zdobycie amplifikacji pozwalającej w pełni cieszyć się posiadaną płytoteką. Powyższe obserwacje pokrywają się z moimi blisko dwutygodniowymi odsłuchami, podczas których nad wyraz często sięgałem po twórczość takich formacji jak np. Megadeth („Countdown To Extinction”, „Super Collider”), czy Avenged Sevenfold („Nightmare”, „Hail to the King”), gdzie pojęcie łagodność i delikatność są równie popularne, co prawdomówność w polityce. Za to aspekt typowo dynamiczny zyskał całkowicie inną definicję. Przy tego typu repertuarze nie ma rzeczy bardziej irytującej niż zlewający się i dudniący bas. Z NADem, niezależnie od stopnia zawiłości i skomplikowania partii perkusji i gitar basowych wszystko było nie dość, że fenomenalnie czytelne, to jeszcze podane z odpowiednią dla tych jakże mało cywilizowanych gatunków, brutalnością i gwałtownością. Zero zawoalowania, zmiękczenia, humanitaryzmu. Tam gdzie miało być uderzenie, tam uderzenie było, błyskawicznie wyprowadzone i trafiające z bezlitosną precyzją w niczego niespodziewającego się słuchacza. Po prostu bajka, znaczy się prawdziwy koszmar, ale w tym pozytywnym znaczeniu.

Na zdecydowanie bardziej cywilizowanych gatunkach, jak np. wracający do łask wydany na 24K złocie, 24 bitowym remaster „Gladiatora” Hansa Zimmera skala i potęga orkiestry nagranej z iście hollywoodzkim rozmachem bezbłędnie pokazała drzemiący w zgrabnej bryle NADa potencjał. Precyzja w lokalizowaniu źródeł pozornych na, wykraczającej daleko poza ramy wyznaczone przez rozstaw kolumn, scenie nie pozostawiała niedosytu, choć już pietyzm, z jakim oddane zostały dalsze plany ustępował odsłuchiwanym przeze mnie wcześniej, ponad dwukrotnie droższym konstrukcjom.
Wspomniane delikatne wypchnięcie średnicy z pewnością znajdzie uznanie wśród osób poszukujących bliższego kontaktu z ulubionymi artystami. Nieduży skład, troskliwy masteringu i nagrania w stylu „A Book of Luminous Things” Agi Zaryan, czy „Didn't It Rain” Hugh Laurie’go potrafią przykuć do fotela od pierwszej do ostatniej nuty. Pozbawiona przesadnej, nadnaturalnej analityczności „maniera” NADa z łatwością pozwalała zanurzyć się w nurcie muzyki i zapomnieć o otaczającym nas, pędzącym do nikąd świecie.

Patrząc na NADa M3 z perspektywy czasu uważam, że jest to konstrukcja dedykowana dojrzałemu (emocjonalnie) odbiorcy posiadającemu w sobie więcej cech melomana niż audiofila. Odbiorcy wyżej ceniącemu autentyzm i idące wraz z upływającym czasem doświadczenie, niźli pogoń za tanią i zmierzającą nie wiadomo gdzie sensacją. Topowy NAD jest niczym wyborny koniak, bądź pełnoletni single-malt, do którego po prostu trzeba dorosnąć.




Tekst : Marcin Olszewski
Zdjecia: NAD (wnętrze), Marcin Olszewski

Dystrybutor: Audio Klan

Cena: 15 999 zł

Dane techniczne:
Ciągła moc przy 4/8 Ω:  2 x 180 W (22,5 dBW)
Zniekształcenia znamionowe (THD 20 Hz-20 kHz): 0,004%
Współczynnik tłumienia (przy 8 Ω, 50 Hz): > 150
Impedancja wejścia:20 kΩ/680 pF
Czułość wejścia (dla mocy znamionowej przy 8 Ω): 1,38 V
Wzmocnienie napięciowe: 29 dB
Pasmo przenoszenia: 20 Hz-20 kHz ± 0,03 dB
Stosunek sygnał/szum: przy 1 W > 107 dB
Stosunek sygnał/szum: przy mocy znamionowej > 130 dB
Wymiary (S x W x G): 435 x 135 x 386 mm
Waga:  23,5 kg

System wykorzystany w teście:

- CD/DAC: Ayon 1sc
- DAC: ifi iDAC
- Selektor źródeł cyfrowych: Audio Authority 1177
- Odtwarzacz plików: Olive O2M; laptop Dell Inspiron 1764 + JRiver Media Center;
- Wzmacniacze zintegrowane: Electrocompaniet ECI 5
- Kolumny: Gauder Akustik Arcona 80 + spike extenders
- Słuchawki: Brainwavz HM5; Nu Force HP-800
- IC RCA: Antipodes Audio Katipo; Harmonix CI-230 Mark-II; Harmonix HS101-Improved-S; Neyton Neurnberg NF
- IC XLR: LessLoss Anchorwave; Organic Audio
- IC cyfrowe: Fadel art DigiLitz; Harmonic Technology Cyberlink Copper; Apogee Wyde Eye; Monster Cable Interlink LightSpeed 200
- Kable USB: Wireworld Starlight; Goldenote Firenze Silver; ifi Gemini
- Kable głośnikowe: Organic Audio; Neyton Hamburg LS; Signal Projects Hydra
- Kable zasilające: Furutech FP-3TS762 / FI-28R / FI-E38R; Organic Audio Power; GigaWatt LC-1mk2
- Listwa: GigaWatt PF-2 + kabel LC-2mk2; Amare Musica Silver Passive Power Station
- Stolik: Rogoz Audio 4SM3
- Przewody ethernet: Neyton CAT7+
- Akcesoria: Sevenrods Dust-caps; Furutech CF-080 Damping Ring; HighEndNovum PMR Premium; Albat Revolution Loudspeaker Chips


29 komentarzy

Machina promocyjna audioklanu ruszyła!!!:)
  • Zgłoś
Porównanie do ponad dwa razy droższego moona bez jakiegokolwiek wskazania - majstersztyk a nie recenzja:)
Bratobójcza walka (moon też jest z dystrybucji audioklanu), z której nadzik nie wychodzi na kolanach, krótko pisząc, nad to okazja*!


* był czas, że tak okazja kosztowała katalogowo 12k.
  • Zgłoś

Użytkownik EMiL dnia 13.09.2013 - 18:35 napisał

Machina promocyjna audioklanu ruszyła!!!:)


W rzeczy samej! ;)
Zastanawiające jest to nagłe ożywienie w temacie i pochylenie się nad modelem sprzed prawie 10 lat...
Nowy pan (czytaj: dystrybutor) koszyk świeżych jajek przesłał, gęś? ;)
  • Zgłoś
a na ceneo 5000 zł  taniej ;)
  • Zgłoś

paavloff
14.09.2013 07:49
Niestety  NAD M3 to już produkt archiwalny
  • Zgłoś

Użytkownik eMeReKo dnia 13.09.2013 - 19:50 napisał


Użytkownik EMiL dnia napisał

Machina promocyjna audioklanu ruszyła!!!:)

W rzeczy samej! ;)
Zastanawiające jest to nagłe ożywienie w temacie i pochylenie się nad modelem sprzed prawie 10 lat...
Nowy pan (czytaj: dystrybutor) koszyk świeżych jajek przesłał, gęś? ;)

Faktycznie zastanawiające - nowy dystrybutor powinien przecież topowy model świeżo przejętej marki schować w czeluściach magazynów i nikomu go nie pokazywać...
  • Zgłoś

paavloff
14.09.2013 10:10
......albo przewietrzyć magazyn .
  • Zgłoś

Użytkownik pal55 dnia 14.09.2013 - 08:38 napisał

Faktycznie zastanawiające - nowy dystrybutor powinien przecież topowy model świeżo przejętej marki schować w czeluściach magazynów i nikomu go nie pokazywać...

Nie, jak najbardziej ma się nim szczycić, ale tu nie o dystrybutora chodzi, tylko o AS!
Proste pytanie: dlaczego NAD M3 nie miał tej recenzji np. 2 lata temu, tylko akurat teraz?
Trimex był be, a Audio Klan jest cacy? ;)
A poza tym z reguły recenzuje się najnowsze książki, filmy, produkty, pokazuje się, co nowego na rynku - o "zabytkach" napisano już praktycznie wszystko, co było do napisania...

PS Słowo "zabytki" nie należy traktować dosłownie, bo M3 to świetny wzmacniacz, a firmę NAD bardzo cenię :)
  • Zgłoś
Myślę, że o to czemu nie było tu recenzji NADa za czasów Trimexu należy pytać Trimex. Z jakieś kompletnie niezrozumiałej przyczyny wielu osobom się wydaje, że wystarczy, iż recenzent kiwnie palcem, a dystrybutorzy już się zabijają, żeby dostarczyć produkt do recenzji. Nie dawali to recenzji nie było, nowy dystrybutor dał, więc jest recenzja - proste jak drut i nie ma tu niczego zaskakującego.
Ja rozumiem, że "jechanie" po AS jak się da jest tu nadzwyczaj popularne i gwarantuje sporo puntów popularności, ale jeśli to robić to chociaż z sensem, za ich faktyczne grzechy.
  • Zgłoś
Większość akurat dobrze wie, że nie wystarczy, by recenzent kiwnął palcem, jednakże nie znaczy to, że recenzent ma być na każde kiwnięcie palcem, a właśnie takie coś ma miejsce w tym przypadku.
Jeszcze raz: NAD M3 (skądinąd świetny wzmacniacz) jest modelem sprzed prawie 10 lat. W niedługim czasie po premierze napisano o nim już prawie wszystko.
Celem tej recenzji jest nagłe zwrócenie uwagi na ten model czy na nowego dystrybutora?

I to tyle w tym temacie...
  • Zgłoś
Celem każdej recenzji, z punktu widzenie dystrybutora, który oddaje produkt do recenzji, jest zwrócenie uwagi potencjalnych klientów zarówno na konkretny produkt, na konkretną markę, jak i na samego dystrybutora - czy to nie jest oczywiste?! A to czy tenże dystrybutor robi to poprzez najtańszy, czy najdroższy, najnowszy czy starszy produkt, to już jego sprawa. A czytelnik czyta recenzję, jeśli go przedmiot tejże interesuje, jak go nie interesuje to nie czyta - gdzie tu jakiś problem?  Czy Ty chociaż wiesz do kogo właściwie masz pretensje? :-)
  • Zgłoś
Na alledrogo za 15,5tyś zestaw NAD MASTERS M3 + M55 :)
  • Zgłoś
eMeReKo - Marek napisał już praktycznie wszystko w temacie. Poprzedni dystrybutor z tego co pamiętam nie był łaskaw dostarczyć nawet wieszaka na słuchawki do testów, więc skoro nadarzyła się okazja (czyt. zmiana dystrybutora), to mając do wyboru nowsze, budżetowe modele za 2kzł  z początki katalogu i topowy, choć już starszy model wybrałem tą drugą opcję. W dodatku  mój wybór okazał się zgodny z polityką nowego dystrybutora, który chciałby, by na NADa patrzono przez pryzmat serii Masters a nie tylko C, czy D.
  • Zgłoś

Użytkownik Fr@ntz dnia 14.09.2013 - 14:32 napisał

eMeReKo - Marek napisał już praktycznie wszystko w temacie. Poprzedni dystrybutor z tego co pamiętam nie był łaskaw dostarczyć nawet wieszaka na słuchawki do testów, więc skoro nadarzyła się okazja (czyt. zmiana dystrybutora), to mając do wyboru nowsze, budżetowe modele za 2kzł  z początki katalogu i topowy, choć już starszy model wybrałem tą drugą opcję. W dodatku  mój wybór okazał się zgodny z polityką nowego dystrybutora, który chciałby, by na NADa patrzono przez pryzmat serii Masters a nie tylko C, czy D.


Dziękuję za odpowiedź, jest ona dla mnie ważna :)
  • Zgłoś

Mario_77
14.09.2013 15:21
Lubię tak skonstruowane flaczki w piecu. Wszystko ładnie poukładane, symetryczne, wypełnione po brzegi. Zero przeciągów w środku. Solidnie to wygląda, a i cena jak na dzisiejsze realia audiofilskie w miarę normalna. Za tak skonstruowane Accu producent żądał by pewnie ze 40 koła.
  • Zgłoś
Wyrażenia przyimkowe mające dziś charakter zrostów, w których zatarło się już w znacznym stopniu odczucie ich złożoności, piszemy zgodnie z tradycją łącznie, np.

dlaczego, dlatego, donikąd, dopóki, dopóty, doprawdy, dotychczas, nadaremnie, nadto, naprędce, naprzeciwko, naprzód, naraz, nareszcie, natenczas, naumyślnie, nawet, nawzajem, nazbyt, pojutrze, pokrótce, pomału, poniewczasie, pospołu, pośrodku, przedwczoraj, wniwecz, wówczas, wpław, wpół, wręcz, wszerz, wzdłuż, wzwyż, zanadto, zawczasu, zgoła, znienacka
  • Zgłoś
Pamiętam swego czasu widziałem ten wzmacniacz w jednym z Wrocławskich sklepów za max ~9000zł, widzę, że cena tych NAD-ów M-series poszybowała w kosmos?
  • Zgłoś

moreno1973
15.09.2013 22:35
Cena poszybowała w kosmos aby za jakiś czas zrobić mega promocję i spróbować staroć za -50%...

Postrzeganie NADa przez pryzmat klasy premium:-)... można próbować... powodzenia...
  • Zgłoś

jozwa maryn
16.09.2013 19:22
Niestety dla niektórych kolegów, to jest bardzo porządny sprzęt. Nie gorszy od super-duper wzmacniaczy z no name Chin za coraz większe pieniądze, które cały czas uważa się w naszym kraju za okazję.
  • Zgłoś
Uważam, że jest to solidny, dobry wzmacniacz. Pytanie czy powinien tyle kosztować?
  • Zgłoś

Użytkownik jozwa maryn dnia 16.09.2013 - 19:22 napisał

Niestety dla niektórych kolegów, to jest bardzo porządny sprzęt. Nie gorszy od super-duper wzmacniaczy z no name Chin za coraz większe pieniądze, które cały czas uważa się w naszym kraju za okazję.

Niestety? Nie gorszy?
Osobiście zdecydowanie wybieram NAD niż super-duper z no name Chin :)
  • Zgłoś
Śpieszmy się stawiąc driny, bo tak szybko znikają... Ciekawym jest, że nie u wszystkich zniknęły.
  • Zgłoś
Do nabycia będzie tylko w Top HiFi? Uważam że trzymanie sprzętów w THF typu Bowers, Moon, teraz NAD nie pomoże w sprzedaży. Horn stawiając swoje salony nie ogranicza Dali czy audiolaba do dystrybucji tylko w nich.
  • Zgłoś

Użytkownik 5z0p3n dnia 18.09.2013 - 08:36 napisał

Do nabycia będzie tylko w Top HiFi?

Nie tylko! Przecież sprzęt pochodzący z dystrybucji Audio Klanu można kupić nie tylko w ich sklepach firmowych!
  • Zgłoś
w jakich jeszcze? Nie są tak ogołnie dostepne jak pozostałe produkty konkirencji.
Przykładowo Bowersy i Tannoy
Rotel i Arcam
  • Zgłoś

Użytkownik 5z0p3n dnia 18.09.2013 - 15:37 napisał

w jakich jeszcze?

http://audioklan.com.pl/where-to-buy

I dla przykładu: u mnie w B-B sprzęt z ich dystrybucji kupisz w dwóch niezależnych od siebie specjalistycznych sklepach audio :)
Poza tym każdy sklep audio nawet na zamówienie sprowadzi Ci od nich sprzęt - mniej zarobią niż ich autoryzowany dealer, ale sprowadzą.
  • Zgłoś
Jeszcze niedawno ten NAD kosztował 9999zł. I był średni. Teraz podrożał o 60% i jest super.
  • Zgłoś
Zabieg typowy dla TV Samsunga
  • Zgłoś
Jeśli ktoś koniecznie szuka, jest za 5300 PLNów : )

http://www.hifi.pl/ogloszenie/audio/39/142397.php
  • Zgłoś
Nie masz uprawnień do pisania komentarzy. Zarejestruj się lub zaloguj.
Jeśli posiadasz już konto na Facebooku, możesz się zalogować bez rejestracji ( logowanie przez Facebook).



Zobacz też

Audiomica Laboratory referencyjne kable głośnikowe

Interkonekt RCA i Toslink Avinity

Yamaha "Exclusive Flagship Event"

DAC Auralic Vega

Gryphon Mikado Signature

Wyszukaj Artykuł

Przystępując do Klubu zyskujesz:

  • Dostęp do dodatkowych artykułów i testów sprzętu
  • Zniżki na zakupy w sklepach partnerskich
  • Kartę członkowską Klubu
  • Możliwość udziału w cyklicznych spotkaniach klubowiczów:
    • spotkania ze specjalistami z branży audio
    • spotkania z innymi audiofilami
    • darmowy catering
  • Przypisanie do grupy "Klubowicz" na forum, a co za tym idzie:
    • większą skrzynkę na wiadomości PW
    • możliwość edycji własnych postów przez 30 minut od publikacji
    • większe limity na umieszczane załączniki
    • większe limity w zakładce Galeria
    • większe limity w zakładce Blogi
    • możliwość tworzenia blogów prywatnych i tylko dla przyjaciół


Najnowsze komentarze





Klub.AudioStereo.pl - Artykuły, porady, felietony, konkursy, recenzje audio, testy sprzętu i wiele innych ciekawych informacji.
Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

Audiostereo dokłada wszelkich starań, aby traktować użytkowników uczciwie i otwarcie, przy uwzględnieniu najlepszych praktyk. Korzystając z naszej strony wyrażasz zgodę na wykorzystywanie przez nas plików cookies, w celu zapewnienia Ci wygody podczas przeglądania naszego serwisu. Aby dowiedzieć się więcej na temat cookies oraz w jaki sposób z nich korzystamy, kliknij tutaj