Skocz do zawartości

Audiostereo.pl: Audiostereo Forum - Audiostereo.pl


Logo Magazyn
Witamy ponownie, Gość


Test wzmacniacza Accuphase E-550

29.09.2008 20:17 | audiostereo.pl w Wzmacniacze
  • Nie możesz edytować tego wpisu
Debiut Accuphase w naszym dziale testów mamy za sobą – zaczęliśmy ambitnie, od końcówki mocy A-30: http://www.audiostereo.pl/Wzmacniacz_mocy_Accuphase_A_30_41452.html
i przydało się nam to nadzwyczajnie, bo teraz wypadło nam testować najwyższy model wzmacniacza zintegrowanego tej firmy, oparty na tej właśnie końcówce. Oczywiście sekcja przedwzmacniacza jest inna (poprzednio wykorzystaliśmy pierwszorzędny C-241), można więc spodziewać się nieco innego brzmienia. Sadząc z różnicy w cenie, powinno być oczywiście gorsze, pytanie tylko, pod jakim względem i w jakim stopniu. A może nie będzie gorsze wcale?

Wzmacniacz zewnętrznie wygląda jak typowa japońska superintegra. Wielkie kloce o takim wyglądzie miała kiedyś w ofercie każdy japoński koncern, wystarczy wspomnieć potężne Technicsy serii 3000, Marantze z wychyłowymi wskaźnikami, topowe Pioneery itd. Z czasem konkurencja przechodziła na tzw. inne pozycje i dziś tylko Accuphase we dwójkę z Luxmanem trzymają wysoko sztandar samurajski, na którym napisano krzaczkami „klasyka japońskiego bajeru hi-end”. Różnica polega na tym, że tamte zaginione produkty stanowiły szczyt oferty masowych wytwórców, creme de la creme, zaś Accuphase całą swoją elektronikę utrzymuje w tym kosztownym, nieco archaicznym, ale jednak imponującym stylu.

Wspomnę krótko, że wzmacniacz na froncie imponuje tylko wychyłowymi wskaźnikami wysterowania i dwoma ogromnymi gałami, zaś 90% pokręteł i przycisków chowa pod dostojnie poruszającą się klapką. Mieści się tam selektor dwu par wyjść głośnikowych, regulacja barwy i balansu, przyciski wyboru rodzaju wkładki gramofonowej (do opcjonalnego modułu phono), przełącznik źródła nagrywania, przycisk wejścia bezpośrednio na końcówkę mocy, oraz jeszcze parę ozdób. Z tyłu obudowy jest również bogato, bo do masywnych i łatwych w użyciu zacisków można podłączyć dwie pary kabli głośnikowych, są cztery wejścia RCA, dwie kompletne pętle magnetofonowe (co zwiększa liczbę wejść RCA do sześciu), dwa wejścia XLR, a także wyjście z pre i wejście na końcówkę mocy. Z lewej strony kusi specjalność Accuphase: dwa sloty do montażu opcjonalnych kart rozszerzenia, mogą to być na przykład stopień gramofonowy i przetwornik cyfrowo-analogowy, każdy dostępny w dwóch wersjach. Można też dać tam dodatkowe wejścia liniowe. W testowanym egzemplarzu gniazda nie były obsadzone i korzystałem z zewnętrznego przedwzmacniacza phono.

Budowa wewnętrzna jest piętrowa i nie wszystko na pierwszy rzut oka widać. W piekielnie solidnej, wielowarstwowej i mocno skręconej skrzyni, z prawej i lewej strony zamocowano radiatory, na których zabudowano końcówki mocy. Wielki radiator to nie zabieg wzorniczy ani kaprys: w odróżnieniu od tańszych integr tej firmy, E-550 pracuje w klasie A i grzeje się potężnie. Jako dodatek do ogrzewania pokoju, wzmacniacz dorzuca gratis 30 W mocy ciągłej (przy nominalnych zniekształceniach), która zgodnie z deklaracją producenta podwaja się odpowiednio przy spadku impedancji do 4 i 2 omów. W końcówce mocy pracują zrównoleglone tranzystory MOS-fet, co do których panuje opinia, że grają cieplej i bardziej „fizjologicznie” od bipolarnych. W przypadku Accuphase obiegowa opinia o dźwięku MOS-fetów akurat się potwierdza. W zasilaczu jest jeden, ale bardzo duży jak na oddawaną moc transformator z osobnymi uzwojeniami wtórnymi dla obu kanałów i pozostałych sekcji wzmacniacza, i kondensatory firmowane przez Accuphase. Tym, co łączy integrę E-550 z droższymi oddzielnymi komponentami jest (oprócz końcówki mocy w klasie A) układ regulacji wzmocnienia. Jest to układ elektroniczny bez typowego tłumienia pasywnego, co pozwoliło na wyeliminowanie potencjometru. Firmowa nazwa regulatora brzmi Accuphase Analog Vari-gain Amplifier, a zbudowano go na układach scalonych. Po lewej stronie obudowy, za radiatorem końcówki mocy, widać ekranowany przedział: to miejsce na wspomniane wcześniej opcjonalne karty.

Jak gra szczytowa integra słynnej firmy? Na ile mogę to stwierdzić, mając w pamięci tylko jeden droższy wzmacniacz Accuphase, E-550 gra zgodnie z firmowym wzorcem. Widoczne jest staranie o utrzymanie wysokiej neutralności. Brzmienie jest piękne, gładkie, bardzo płynne i „wchodzące”. Czuje się nasycenie dźwięku, barwę i jego właściwą wagę, basu jest sporo i jest on raczej miękki, chociaż dobrze kontrolowany. Pod względem właściwości dynamicznych, Accu jest „normalny”, mam na myśli, że nie funduje fajerwerków, ale też nie sprawia zawodu. W każdym razie nie ma porównania z tranzystorowymi kilowatami, przetwarzanymi przez niektóre końcówki mocy na walenie młotem szybciej od światła. Dynamika Accuphase nie jest spektakularna i chwilami miałem wrażenie niedosytu, zwłaszcza w połączeniu z wielkimi zestawami LOG Audio. Jednak właśnie w tej konfiguracji uwagę zwracała z kolei szczegółowość dźwieku, Accuphase, jakkolwiek spokojny i niemal miękki, pokazuje jednak chętnie detale perkusyjne i wszelkie atrakcji audiofilskiego życia – syki, dźwięknięcia, stuki i szelesty. To ciekawe połączenie: łagodnie grający wzmacniacz ze szczegółową górą.

Ogólnie, dźwięk tego wzmacniacza odebrałem jako lekko uspokojony. Słuchając godzinami E-550, z jednej strony odnosiłem się do znanego mi, znakomitego brzmienia A-30 w klasie A, z drugiej zaś do dźwięku SA Jazz, mojego wzmacniacza referencyjnego, niezależnie od tego, co ktoś może sobie pomyśleć o jego cenie. W porównaniu z A 30/C-241, testowany wzmacniacz sprawił na mnie wrażenie nieco mniej ekscytującego i barwnego, chociaż wciąż w tym samym typie i klasie. Oczywiście, zabrakło tu zestawów ART, z którymi tamten komplet zagrał najlepiej, ale miałem równie przejrzyste i jeszcze wyżej skuteczne Epilogi. Współczynnik przyjemności jest nadal wysoki, choć dźwięk mniej „wchodzi w duszę”, jest ciut grzeczniejszy. W porównaniu z Jazzem było z kolei mniej dynamiki na dole pasma, chociaż na Beethovenach ta różnica niknie. Epilogi, ze swoim zejściem do 22 Hz i hektarem membran, lepiej pokazują różnice w dynamice miedzy tymi wzmacniaczami.

Wokale kobiece wypadały z E-550 bardzo dobrze, podobnie małe składy jazzowe i kameralistyka. Wzmacniacze w klasie A to, jak wiadomo, piękno średnich tonów, a i dobra szczegółowość bardzo się przydaje w tego rodzaju muzyce. Duże składy, spiętrzenia dynamiczne wypadały wciąż dobrze, chociaż tutaj wiele będzie zależało od głośników i na przykład w zestawieniu z Epilogami wzmacniacz SoundArt miał więcej świeżości w brzmieniu. W sumie chętnie widziałbym u Acccuphase nieco więcej „pazura”.

Co do proponowanych zestawień, na pewno dobrze jest zestawić ten wzmacniacz z szybkimi i neutralnymi kolumnami. Nie ma potrzeby szukania „zmiękczaczy”, bowiem gładkość brzemienia Accuphase nie potrzebuje korekt. Nie polecam kolumn ogromnych i trudnych do wysterowania, z wiadomych względów, natomiast każde normalne wysteruje bez trudu. W teście wzmacniacz grał ze źródłami analogowymi i cyfrowymi, i uczciwie pokazywał różnice pomiedzy nimi. Nawiasem mówiąc, nie zauważyłem wzrostu wzmocnienia czy lepszego dźwięku za pośrednictwem gniazd XLR mimo, że klocki łączone były raz tak, raz tak. W efekcie E-550 najdłużej grał z firmowym odtwarzaczem DP-78, połączony kablem RCA Velum NF-SX. To zwiększa liczbę potencjalnych partnerów, bo nie ma potrzeby ograniczać się do źródeł zbalansowanych. Szczytowa integra Accuphase to uniwersalny brzmieniowo, zaawansowany technicznie wzmacniacz, serce zestawu audio, dającego właścicielowi-melomanowi radość i wytchnienie przy słuchaniu muzyki
Alek Rachwald


Szczegółowe dane:
Dystrybutor: Nautilus
Cena: 21900 zł
Moc wyjściowa: 30 W (8 omów), 60 W (4 omy), 120 W (2 omów)
Współczynnik tłumienia: 140
Odstęp od szumu: 98 dB (RCA), 92 dB (XLR)
Pasmo przenoszenia: 2 Hz - 150 kHz (-3 dB)
Zniekształcenia TIM:

Załączone miniatury

  • 1169600_3.jpg
  • 1169600_2.jpg
  • 1169600_1.jpg

6 komentarzy

Słuchałem tego wzmaka w Piasecznie. Wrażenia się pokrywają. Ładnie, trochę lukrowato, czyściutko, naturalnie, ale z drugiej strony bez nerwu, ekspresji, z osłabionym uderzeniem i mocno limitowaną makrodynamiką. Myślę że wielkie szafy LOG audio szybko pokazały pojawiającą się trochę za wcześnie nieprzyjemną kompresję na basie.
    • +
    • -
  • Zgłoś

JarlBjorn
30.09.2008 10:08
No wlasnie, to przytepione uderzenie i rozmiekczenie basu... Nie jest zatem idealnie
    • +
    • -
  • Zgłoś
>JarlBjorn
Z tego co wczoraj usłyszałem, to "rozmiękczenie" dotyczyło jedynie najniższego basu - powiedzmy od 40Hz w dół. Kontrabas był rewelacyjny. 90% uderzeń w kotły też "zamiatało" aż miło. I wcale nie jestem pewien czy to była kwestia wzmacniacza, strojenia kolumn, czy modów pomieszczenia odsłuchowego... ;-) Niestety, referencyjny, błyskawicznie wybrzmiewający i momentalnie gasnący bas w każdym jego podzakresie mają jedynie dipole... ;-)
    • +
    • -
  • Zgłoś
2x30W przy 8 Ohm-ach w klasie A i to wszystko ? Czy jest jeszcze ok. 2x100W w klasie AB ?
    • +
    • -
  • Zgłoś

JarlBjorn
01.10.2008 08:46
Dzieki, Twonk. A porownywales moze E-550 z A45/C2410?
    • +
    • -
  • Zgłoś

Redaktor
01.10.2008 09:44
Oczywiście, bez przesady. Jeśli zwracam uwagę na jakieś cechy szczególne czy niedoskonałości to nie znaczy, że dźwięk jest niedobry. Tutaj generalnie operujemy na bardzo wysokim ponziomie i trzeba brać to pod uwagę. Accuphase w moim przekonaniu ma pewne cechy brzmieniowe, firmową koncepcję dźwięku. Niektórzy za to dadzą sie pokrajać, inni będą narzekać, moim natomiast zadaniem jest wskazać co trzeba i przy okazji wypowiedzieć swoją opinię. Jednak nie jest to opinia, która musi obowiązywać wszystkich, różne są gusty i różne są systemy towarzyszące.

Co do mocy, to ten model pracuje w klasie A i oddaje 30 W (z pomiarów przeprowadzonych przez Audio wynika, że dla standardowego poziomu zniekształceń jest to raczej 60 W, Accuphase podało więc moc bardzo konserwatywnie). Tańsze modele integr tej firmu pracują w klasie AB i mają moce rzędu 100 i więcej watów.
    • +
    • -
  • Zgłoś
Nie masz uprawnień do pisania komentarzy. Zarejestruj się lub zaloguj.
Jeśli posiadasz już konto na Facebooku, możesz się zalogować bez rejestracji ( logowanie przez Facebook).



Zobacz też

Recenzja na Dzień Dziecka!

Test wzmacniacza Red Wine Audio

DAC Hegel HD11

Xavian XN 125 Evo Junior

Audio Show 2012 cz.1

Wyszukaj Artykuł

Przystępując do Klubu zyskujesz:

  • Dostęp do dodatkowych artykułów i testów sprzętu
  • Zniżki na zakupy w sklepach partnerskich
  • Kartę członkowską Klubu
  • Możliwość udziału w cyklicznych spotkaniach klubowiczów:
    • spotkania ze specjalistami z branży audio
    • spotkania z innymi audiofilami
    • darmowy catering
  • Przypisanie do grupy "Klubowicz" na forum, a co za tym idzie:
    • większą skrzynkę na wiadomości PW
    • możliwość edycji własnych postów przez 30 minut od publikacji
    • większe limity na umieszczane załączniki
    • większe limity w zakładce Galeria
    • większe limity w zakładce Blogi
    • możliwość tworzenia blogów prywatnych i tylko dla przyjaciół


Najnowsze komentarze





Klub.AudioStereo.pl - Artykuły, porady, felietony, konkursy, recenzje audio, testy sprzętu i wiele innych ciekawych informacji.
Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

Audiostereo dokłada wszelkich starań, aby traktować użytkowników uczciwie i otwarcie, przy uwzględnieniu najlepszych praktyk. Korzystając z naszej strony wyrażasz zgodę na wykorzystywanie przez nas plików cookies, w celu zapewnienia Ci wygody podczas przeglądania naszego serwisu. Aby dowiedzieć się więcej na temat cookies oraz w jaki sposób z nich korzystamy, kliknij tutaj