Skocz do zawartości

Audiostereo.pl: Audiostereo Forum - Audiostereo.pl


Logo Magazyn
Witamy ponownie, Gość

Test wzmacniacza Accustic Arts Power 1

30.08.2008 13:02 | audiostereo.pl w Wzmacniacze
  • Nie możesz edytować tego wpisu
Z firmą Accustic Arts zapoznaliśmy się poprzez test odtwarzacza CD, zamieszczony ponad miesiąc temu. Teraz przyszła pora na wzmacniacz, będący naturalnym partnerem dla tego źródła. Oba urządzenia zajmują dół obszernego katalogu producenta, tworząc najtańszy kompletny system elektroniki Accustic Arts. Na szczycie znajdują się dzielone źródła cyfrowe i monobloki wielkie jak pralka automatyczna, jednak znacznie od niej ładniejsze. Wzmacniacz Power I, w odróżnieniu od dość subtelnego odtwarzacza, to duży i ciężki kloc, wyjątkowo prosty wzorniczo, ale przemawiający do zmysłu estetyki świetną jakością wykończenia i zastosowaniem dobrych materiałów. Wewnątrz można podziwiać zbalansowany układ elektroniczny z jednym, ale dużym, ekranowanym transformatorem, potężny radiator z czterema parami tranzystorów i baterię kondensatorów o dużych pojemnościach w zasilaczu. Rozplanowanie tylnej ścianki jest poprawne, uwagę zwracają aż dwa komplety wyjść z przedwzmacniacza oraz wejścia zbalansowane, natomiast lokalizacja gniazd głośnikowych zdecydowanie nie zachwyca: znacznie bardziej funkcjonalne jest umieszczenie gniazd symetrycznie. Ogólnie ten wzmacniacz to wielka, ciężka cegła, jego moc czuje się po prostu w rękach. Dobre wrażenie zwiększa eleganckie wykończenie urządzenia.

Integra Accustic Arts nie jest raczej wzmacniaczem, który od razu zadziwi słuchacza i rzuci na kolana. Choć pierwsze wrażenia są jak najbardziej pozytywne, jakość dźwięku nie wyrasta ponad pułap wyznaczony przez mocne integry Electrocompanieta, NADa czy Sim Audio. Przede wszystkim zwraca uwagę, charakterystyczna zwykle dla urządzeń o sporej mocy wyjściowej, bardzo dobra dynamika i swoboda przekazu. W porównaniu z moją 50-watową integrą obraz dźwiękowy kreowany przez AA był obszerniejszy i o wiele bardziej stabilny, zwłaszcza przy dużych skokach dynamiki. Niestety, słychać było także nieco poluzowany bas - jeśli chodzi o ten zakres konstruktorzy ewidentnie postawili na ilość nie na jakość. Basu było dużo, miał przyjemną dla ucha barwę i zapuszczał się bardzo głęboko, ale brakowało mu odpowiedniej kontroli. Dla odmiany, tony wysokie zdecydowanie wykraczały poza "średnią okołohiedenową". Miały bardzo ładny szlif, brzmiały miękko, jedwabiście, a przy tym bardzo selektywnie. Do średnicy nie miałem zastrzeżeń - tak instrumenty akustyczne, jak i głosy ludzkie były bogate w alikwoty, odpowiednio nasycone i mięsiste. Po przełączeniu na Sonneteera, przekazującego muzykę w znacznie zimniejszych barwach, zakres ten ulegał wyraźnemu odchudzeniu.

Po kilkudniowym odsłuchu, wstępnie zaklasyfikowałem wzmacniacz jako urządzenie "klimatyczne", czyli doskonałe do gatunków spokojniejszych, nastrojowych, muzyki wokalnej, jazzu itd. O tym, jak mylne bywają pierwsze wrażenia, przekonały mnie kolejne tygodnie odsłuchów. Accustic Arts, bezustannie katowany muzyką i nie wyłączany z gniazdka, zaczął się pokazywać od coraz lepszej strony. Przede wszystkim, zdyscyplinował się drażniący z początku, ślamazarny bas który nabrał większej sprężystości i czytelności, nie tracąc przy tym przyjemnie ciepłej barwy. Oczywiście, słuchając kontrabasu czy gitary basowej nie było mowy o krótkich i dobrze wymierzonych kopniakach a la Krell czy Gryphon. Mimo to, niskie tony osiągnęły zwinność pozwalającą bez trudu śledzić zdarzenia w dole skali, czy to w muzyce symfonicznej, czy w rocku.

Na samym początku zdolności analityczne wzmacniacza niespecjalnie zachwycały. Szczegóły były wprawdzie nieźle słyszalne, ale wszystko spowijała lekka mgiełka, co raczej nie zachęcało do wnikliwego słuchania np. wielkiej symfoniki. I tu niespodzianka - jeśli chodzi o analityczność , wzmacniacz zrobił największe postępy. "Duo Concertante" na dwoje skrzypiec i orkiestrę Bohuslava Martinu (wielkiego, acz niesłusznie zapomnianego czeskiego kompozytora) to utworór o wyjątkowo gęstej i splątanej fakturze, która przez urządzenia niższej klasy bywa oddawana zaledwie szczątkowo. Duet Meridian/Accustic Arts (potem Gamut/Accustic Arts) nie tylko wyszedł obronną ręką z opresji, ale także osiągną doskonałą równowagę pomiędzy szczegółowością dźwięku a spójnością. Liczne plany orkiestrowe były od siebie odseparowane, a jednocześnie nie miałem wrażenia że wzmacniacz stara się na siłę dzielić poszczególne dźwięki, jak to onegdaj słyszałem w wykonaniu Gryphona Tabu. AA unika skrajności. Muzyka orkiestrowa zabrzmiała na tyle naturalnie, na ile pozwalała to akustyka pokoju i ograniczenia reszty toru. Duża w tym też zasługa sceny dźwiękowej, która też nie była nadmiernie rozciągnięta ani sztucznie rozdmuchana, posiadała natomiast wyraźne określone granice w obrębie których wszystko pozostawało stabilne i precyzyjnie wyrysowane. Nawet przy niespodziewanych i gwałtownych tutti dźwięk pozostawał gładki, bez najmniejszych tendencji do krzykliwości (o kompresji nie wspominając).

Kolejny plus wzmacniacza - fenomenalne wysokie! Może przesadą byłoby porównywać najwyższy zakres do lampy, tym niemniej duet skrzypcowy u Martinu - mimo że ofensywny i często operujący w najwyższych zakresach skali - pozostawał przez cały czas jedwabiście gładki. Po przełączeniu na Sonneteera stawał się wyraźnie bardziej szklisty, z tendencjami do ostrości.

Porównanie dwóch wzmacniaczy było też bardzo pouczające w kwestii barwy: Sonneteera słucha się tak, jak wielkiej orkiestry symfonicznej z piątego rzędu (kto nie słuchał, niech koniecznie sprawdzi). Jest bardzo przejrzyście, ale poszczególne grupy (drewno, blachy, smyczki) nie zawsze brzmią razem. Włączając AA przechodzimy do znacznie dalszych miejsc; ewentualnie do pierwszych rzędów balkonowych, tam gdzie w każdej filharmonii płaci się najwięcej za bilety. Słuchana z pewnego oddalenia muzyka nabiera spójności, a barwy poszczególnych instrumentów wyrafinowania. Jest to perspektywa dająca zdecydowanie przyjemniejsze wrażenia z odbioru.

Nieoceniona Sonata h-moll Liszta z jej w czeluście piekielne schodzącymi dźwiękami ujawniła, że AA jest nieco bardziej tłusty w basie i dolnej średnicy, niżby tego wymagały zasady neutralności. Mimo, że energia niskich oktaw została przekazana bez przeciągnięć, słychać było lekkiego "misia" co odbijało się na czytelności. Ogólnie rzecz biorąc, test fortepianu oceniłbym na mocną czwórkę. Większości nagrań pianistycznych słuchało się z prawdziwą przyjemnością - wspomniana ułomność w dolnym zakresie rekompensowana była przez cudownie perliste i pozbawione wyostrzeń wysokie tony.

Motety J.S. Bacha nagrane przez audiofilską wytwórnię Tacet obnażyły z kolei lekkie podbarwienie wyższej średnicy, a także - po raz kolejny - zbytnią szczodrość w dolnym zakresie. Mogła się natomiast podobać przestrzeń swobodnie wylewająca się poza kolumny i doskonale przekazana przez wzmacniacz akustyka wnętrza (mistrzowsko uchwycona w nagraniu). Płynność i gładkość ludzkich głosów była bez zarzutu. Słychać było lekkie zmiękczenie, ale dzięki temu nigdy nie dokuczały "szypiaszcze" spółgłoski.

O tym, że Accustic Arts wspaniale wypada w jazzowej wokalistyce i klimatach okołojazzowych wspominam tylko z obowiązku. Niezależnie czy gra Chet Baker, czy śpiewa Cassandra Wilson, słuchacz otulony jest puchową kołderką dźwięku z wyraźnie zaznaczonym, choć nie dominującym, miękkim basem. Warto jednak po raz kolejny podkreślić, że AA jest sprzętem znacznie bardziej uniwersalnym i nadaje się zarówno do muzyki środka jak i do znacznie trudniejszej do poprawnego odtworzenia symfoniki. Gdyby szukać dla Accustic Arts rynkowych analogii, wydaje mi się że dźwiękowo najbliżej mu do najwyższej integry Electrocompanieta albo do nieprodukowanego już McIntosha 6900. Żałowałem trochę, że nie dane mi było posłuchać AA w towarzystwie dedykowanego mu odtwarzacza, który, być może, zneutralizowałby pewne wady wzmacniacza i uwypuklił zalety. Mam jednak nadzieję, że nic straconego. Na koniec uwaga praktyczna: AA w trybie zbalansowanym brzmi o niebo lepiej niż podpięty przez RCA. Warto o tym pamiętać przy krytycznych odsłuchach.
Bartosz Luboń

Szczegółowe dane:
Dystrybutor: Soundclub
Cena: 16 000 zł

Moc 130 W (8 Ohm); 190 W (4 Ohm)
Pasmo przenoszenia: b.d.
THD: 0,007%
Współczynnik tłumienia: >1000
Stosunek S/N: -95 dB
Impedancja wejściowa: 50 kOhm RCA, 2x20 kOhm XLR
Pojemność w zasilaczu: >80 000 uF
Wymiary: 48,2 (S) x 14,5 (W) x 45 (G) mm
Masa: 22 kg



System odsłuchowy: odtwarzacze Meridian 508.20, Gamut CD-3, wzmacniacz Sonneteer Alabaster, kable głośnikowe: Nordost Red Dawn, interkonekty Cardas Neutral Reference (RCA), Zu (XLR), kolumny Dynaudio Contour 1.8

Załączone miniatury

  • 1149055_3.jpg
  • 1149055_2.jpg
  • 1149055_1.jpg

18 komentarzy


Redaktor
30.08.2008 14:04
Dalsze zdjecia:

Załączone miniatury

  • 1149057_3.jpg
  • 1149057_2.jpg
  • 1149057_1.jpg
  • Zgłoś

Redaktor
30.08.2008 14:05
I reszta zdjęć:

Załączone miniatury

  • 1149061_3.jpg
  • 1149061_2.jpg
  • 1149061_1.jpg
  • Zgłoś

Redaktor
30.08.2008 16:17
Małe uzupełnienie: pełna nazwa modelu brzmi: Accustic Arts Power1 MK2. MK2 nie zmieściło się już w linijce "dodawanie tytułu".
  • Zgłoś
Ładnie zbudowany, jedyną wątpliwość wzbuca to maleńkie trafo, jak na 130 W, to dobrze nie wróży wydajności prądowej wzmacniacza. Myśle, że "trudne" do wysterowania kolumny mogą być dla tego wzmaka problemem.
  • Zgłoś
a może i nie ;-)

ps. a ten niebieski alps nie wygląda na zbalansowany (?)
  • Zgłoś

Redaktor
01.09.2008 21:02
Ono nie jest maleńkie, tylko tak z perspektywy wyszło. Puszka przynajmniej jest jak piącha Pudzianowskiego.
  • Zgłoś

Redaktor
01.09.2008 21:03
Chociaż oczywiście miło byłoby zobaczyć dwa takie. Jednak Dynkami guttena jak widać sterował dobrze.
  • Zgłoś

Redaktor
02.09.2008 17:11
Co do Accustic Arts, to ponieważ ma porządną dystrybucję w Polsce, mam nadzieję na pokazanie tutaj rychło również większych wzmacniaczy i dzielonych odtwarzaczy CD. Sądzę ze gutten, będący w permanentnym poszukiwaniu wzmacniacza idealnego, też chętnie posłucha wyższego modelu. Tym bardziej, ze jak się zaczyna budować dom, to niedługo skończy się swoboda finansowa, tzreba więc korzystać z chwili :-)
  • Zgłoś
za 16000 to ja się spodziewam jakiegoś kosmosu a widzę normalną elektronikę za max 1600. Jestem rozczarowywany.
  • Zgłoś

zukzukzuk
11.09.2008 08:24
Prwada! Skrzynka taka sobie i w środku żadnych cudów jak za 16 kzł...
  • Zgłoś

Redaktor
11.09.2008 09:45
Za 1600 zł? Czyli nie różni się wewnątrz od chińskiego Cambridge Audio? Dyskusyjne. Ale w sumie poprawić sobie huimor można :-)
  • Zgłoś

Redaktor
11.09.2008 09:46
Za 1600 zł? Czyli nie różni się wewnątrz od chińskiego Cambridge Audio? Dyskusyjne. Ale w sumie poprawić sobie humor można, przynajmniej dopóki nie przyjdzie do porównania dźwięku. A dźwięk, jak stwierdził gutten, jest akurat bardzo dobrej klasy.
  • Zgłoś
>Za 1600 zł? Czyli nie różni się wewnątrz od chińskiego Cambridge Audio?
wolę zapłacić 1600 i mieć krzywo polutowane opornicznki i upaprane wszystko kalafonią.

>poprawić sobie humor można, przynajmniej dopóki nie przyjdzie do porównania dźwięku. A dźwięk, jak
>stwierdził gutten, jest akurat bardzo dobrej klasy.
Ciekawe czy gra lepiej od MA KT88?
  • Zgłoś
zulus daj spokój co Ty 1600 złotych chcesz na sprzęt wywalac jak Mante za 500 złotych można od chłopaków wytargac :)
  • Zgłoś
W tym obłędzie jest logika :)
  • Zgłoś

zukzukzuk
12.09.2008 19:19
SZESNAŚCIE TYSIĘCY ZŁOTYCH - za co?
  • Zgłoś
jak to za co? Za napis Handmade in Germany ;-)
  • Zgłoś

Redaktor
12.09.2008 20:48
BMW jeszcze droższe, mimo że w rzeczywistości robią je Turcy, mąż mojej kuzynki i roboty przemysłowe.
  • Zgłoś
Nie masz uprawnień do pisania komentarzy. Zarejestruj się lub zaloguj.
Jeśli posiadasz już konto na Facebooku, możesz się zalogować bez rejestracji ( logowanie przez Facebook).



Zobacz też

Test kolumn GamuT L 3

Audinst AMP-HP

Audio Show 2013 - Hotel Bristol

Wystawa Audio Video Show 2017

Cyrus 82 DAC

Wyszukaj Artykuł

Przystępując do Klubu zyskujesz:

  • Dostęp do dodatkowych artykułów i testów sprzętu
  • Promowanie zamieszczonych ogłoszeń sprzedaży lub kupna
  • Zniżki na zakupy w sklepach partnerskich
  • Kartę członkowską Klubu
  • Możliwość udziału w cyklicznych spotkaniach klubowiczów:
    • spotkania ze specjalistami z branży audio
    • spotkania z innymi audiofilami
    • darmowy catering
  • Przypisanie do grupy "Klubowicz" na forum, a co za tym idzie:
    • większą skrzynkę na wiadomości PW
    • możliwość edycji własnych postów przez 30 minut od publikacji
    • większe limity na umieszczane załączniki
    • większe limity w zakładce Galeria
    • większe limity w zakładce Blogi
    • możliwość tworzenia blogów prywatnych i tylko dla przyjaciół

Najnowsze komentarze





Klub.AudioStereo.pl - Artykuły, porady, felietony, konkursy, recenzje audio, testy sprzętu i wiele innych ciekawych informacji.
Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

Na naszej stronie wykorzystujemy ciasteczka (ang. cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej - więcej o tym w Naszej polityce prywatności. W każdej chwili możesz wyłączyć ten mechanizm w ustawieniach swojej przeglądarki. Korzystanie z naszego serwisu bez zmiany ustawień dotyczących cookies, umieszcza je w pamięci Twojego urządzenia.

Akceptuję   Zmiana ustawień