Skocz do zawartości

Audiostereo.pl: Audiostereo Forum - Audiostereo.pl


Logo Magazyn
Witamy ponownie, Gość

Test wzmacniacza KR Audio VA-340

09.10.2008 17:01 | audiostereo.pl w Wzmacniacze
  • Nie możesz edytować tego wpisu
Wojna to jeden z pierwszych wynalazków człowieka. Konsekwentnie wprowadzany od czasów "jaskiniowców", gdy chodziło jedynie o odebranie smaczniejszego kawałka mięsa, poprzez wszystkie kolejne wieki, gdzie wraz z rozwojem cywilizacji i inteligencji człowieka, wojny stawały się coraz powszechniejsze i coraz więcej kwestii w ten sposób załatwiano. W obecnych czasach, poza wojnami napędzanymi jakąś formą "kasy", pozostałe toczą się o takie czy inne przekonania. I nie kończy się niestety na fundamentalnych kwestiach typu różnica wiary - wojny tak głęboko zapadły w naturę ludzką, że są toczone, w różnych formach, na niemal każdym możliwym froncie. Nasze, audiofilskie podwórko nie jest bynajmniej wyjątkiem. Wyznawcy zapisu cyfrowego gotowi są pojedynkować się z "analogowcami", zwolennicy solid state z lampiarzami toczą krwawe batalie na łamach for internetowych. Cechą charakterystyczną takich wojen jest to, że nikt, nigdy nie daje się przekonać, a jeśli już zmienia front to po cichu – to, w teorii, czyni takie wojny bezprzedmiotowymi, ale do tej pory nikogo to nie zniechęciło.

Ta recenzja, a jakimś stopniu nawiąże do konfliktu na linii tranzystor - lampa. Większość producentów godzi się z faktem, że ich targetem mogą być albo lampowcy albo tranzystorowcy i nie ma się co szarpać - na zdobycie klientów pośród obydwu grup równocześnie raczej nie ma szans. Niektórzy audiofile radzą sobie z problemem samodzielnie zestawiając lampowe przedwzmacniacze z tranzystorowymi końcówkami, próbując w ten sposób połączyć zalety i wyeliminować wady poszczególnych typów konstrukcji i takie rozwiązanie sprawdza się całkiem dobrze w wielu przypadkach.

Włoski inżynier Riccardo Kron podszedł do tematu w całkowicie odmienny sposób. Po pierwsze stworzył w Czechach firmę KR Audio, która zajęła się produkcją lamp, kolejnym krokiem było rozpoczęcie produkcji również wzmacniaczy lampowych, wykorzystujących produkowane lampy. Ambicją pana Riccardo było stworzenie wzmacniacza lampowego, który będzie czarował lampową barwą, oferując równocześnie tranzystorową dynamikę i pace&rythm, czyli próba pogodzenia dwóch wrogich, audiofilskich frakcji. Absolutnie nie próbował ułatwiać sobie życie i dlatego jego lampy zostały zaprojektowane od początku, i tak produkowane przez KR Audio lampy 300B, zarówno sama 300B, jak i 300XLS, są elektrycznie identyczne z matką wszystkich lamp tego typu czyli Western Electric, dzięki czemu można je stosować w każdym "standardowym" wzmacniaczu, ale jednocześnie ich specjalna konstrukcja umożliwia uzyskanie znacznie większych mocy, odpowiednio nawet 18 i 25W. Większa moc, którą można uzyskać z lamp KR pozwala stworzyć wzmacniacz, który będzie w stanie napędzić dużo trudniejsze głośniki, niż standardowy 8-9 watowy wzmacniacz 300B. Pozostała jeszcze kwestia tranzystorowej dynamiki i doskonałego pace&rythm. Skoro, w przekonaniu pana Krona, końcówka mocy musiała grać w klasie A i musiała być na lampach to miejsce na tranzystor pozostało jedynie ... w przedwzmacniaczu. Tak właśnie powstały konstrukcje hybrydowe KR Audio, w tym VA 340 – wzmacniacz oddający 20W mocy w klasie A z lampy 300XLS lub zamiennie z 842VHD.

Wzmacniacz przytargało do mnie dwóch panów z SoundClubu w wielkiej, drewnianej skrzyni, a ponieważ było to w czasie mojej nieobecności, więc wzmacniacz w skrzyni pozostał. Po powrocie do domu oczywiście wziąłem się za wypakowywanie. Pierwsze podejście skończyło się bardzo szybko – poczułem się jak sztangista na pomoście, któremu wrzucono na sztangę parę kilogramów za dużo i po prostu nie udało mi się oderwać wzmacniacza od ziemi. Drugą próbę podjąłem wzmocniony odpowiednią ilością kalorii, i tym razem udało się bez strat w ludziach i sprzęcie. Ta drobna machina waży katalogowo 36 kg ale kiedy trzeba ją podnieść z podłogi, rozpakować z folii i zanieść na stolik, to człowiek gotów byłby się założyć, że targał minimum 50kg. Po ustawieniu na stoliku, mogłem się wreszcie przyjrzeć wzmacniaczowi. Uroda jest rzeczą względną, ale do mnie przemawia taki, dość surowy, czarno-srebrny design. Lampy mocy zamontowane są w osłonkach, dzięki którym nie można bezpośrednio dotknąć lampy, acz przed oparzeniem raczej nie ochronią. Z tyłu mamy 4 wejścia RCA, zaciski głośnikowe i dość specyficznie rozwiązana kwestię wyboru 4 lub 8 Ohm – trzeba odkręcić śrubkę, zdjąć małą blaszkę, wykręcić kilka kolejnych śrubek, wkręcić je w inne dziurki – brzmi skomplikowanie, ale nie jest aż tak źle – zabiera to zaledwie kilka minut. Z dodatkowych zabiegów przed włączeniem pozostaje zdjęcie z lamp silikonowych pierścieni, które zabezpieczają bańki na czas transportu. Wzmacniacz wyposażono również w ułatwienie dla leniuchów, czyli pilota, którym urządzenie można włączyć, wybrać kanał i regulować głośność.

Nie ma chyba zbyt wielu rozwiązań na rynku, mających tranzystorowe pre i lampową końcówkę mocy (SETów w klasie A na dodatek), więc pewnie dlatego nie miałem do tej pory okazji słuchać takiej konstrukcji i nie wiedziałem czego oczekiwać po VA 340. Tak zupełnie szczerze to nie byłem w stanie podejść do odsłuchu całkowicie bez uprzedzeń, bo jednak te tranzystory w torze uwierały mnie, zagorzałego lampiarza, ciągle gdzieś tam z boku :-). Rozpocząłem odsłuchy z zainstalowaną lampą mocy 300XLS, której wcześniej miałem okazję słuchać w kilku klasycznych wzmacniaczach 300B, w tym w moim (na dziś referencyjnym) Art Audio Symphony II.. Pierwszy dzień potwierdzał w zasadzie moje uprzedzenia, choć nie był to dzień odsłuchowy - podobnie jak w przypadku innych odsłuchiwanych urządzeń, tak i tu włączyłem wzmacniacz na cały dzień z płytą w pętli (koncert Claptona "One more car, one more Rider"). Ponieważ była to sobota, więc mogłem od czasu do czasu "rzucać uchem" i ... niespecjalnie mi się podobało, ale przynajmniej miałem pewność, że wzmacniacz zaadoptuje się w systemie i że następnego dnia będę już mógł go posłuchać na poważnie. W niedzielę zasiadłem więc do pierwszych odsłuchów - zacząłem od Carmen Bizeta (RCA pod Karajanem z Leontyną Price). Włączyłem, przesłuchałem całą operę (3 CD!) i ... zacząłem od początku. Pewnie miłośnicy opery powiedzą, że mam niezbyt wyszukany gust, ale dla mnie właśnie Carmen i właśnie w tym wykonaniu to opera numer 1. Zawsze słucham jej z ogromną przyjemnością, ale to co usłyszałem tym razem, tu użyję kolokwializmu, wgniotło mnie w fotel. Do tej pory, niezależnie od wzmacniacza, duża klasyka brzmiała u mnie dobrze, ale tylko dobrze, z czym świadomie godziłem się, uznając inne zalety mojego systemu za bardziej dla mnie istotne. Przy takiej muzyce mojemu zestawowi brakuje przede wszystkim dwóch rzeczy - po pierwsze rozdzielczości (co zawsze wiązałem z tym, że po prostu jeden szerokopasmowy głośnik nie jest w stanie oddać prawidłowo, tak "dużego", złożonego dźwięku, jaki daje orkiestra), i po drugie masy/dynamiki dźwięku, co też wynika z ograniczeń Fostexa. VA 340 zdecydowanie poprawił rozdzielczość i dodał brakującej hmmm... (fuj ??!!) tranzystorowej masy/dynamiki dźwiękowi. Czyli jednak się da! Niedziela upłynęła więc pod znakiem "dużej" muzyki - w CD lądowały: Wesele Figara pod Jacobsem, muzyka filmowa z 3ciej części Piratów z Karaibów oraz z Gladiatora i sampler Reference Recordings. Byłem absolutnie zachwycony. Dźwięk z wzmacniacza KR był dość równy w całym paśmie, acz jednak odrobinę podkreślał skraje pasma co świetnie wkomponowywało się w mój system, miał odpowiednią masę, rozdzielczość, ogromną dynamikę - do słuchanej muzyki po prostu rewelacja. Czułem się trochę tak, jakbym słuchał naprawdę dobrego tranzystora, ale 300XLS w końcówce dawały gładkość, jakiej z tranzystora do tej pory nie słyszałem.

Kolejnego dnia zabrałem się więc za inną muzykę pełen nadziei, że jeśli w jazzie, bluesie i klasyce w małych składach usłyszę magię 300B, czyli kapitalną średnicę i znakomitą barwę instrumentów, to będę miał wzmacniacz (dla mnie) idealny. W CD lądowały kolejno Companion Patricia Barber, Folk Singer Muddy Watersa, na talerzu gramofonu Blue Train Coltrane'a, nowa płyta Cassandry Wilson, i ...? I VA 340 dalej grał tak samo - bardzo dobra scena, rozdzielczość, dynamika, wypełnienie (zwłaszcza na basie) i tylko ... brak magii 300B, nie było tej fenomenalnej średnicy, barwa głosu czy instrumentów jest jak najbardziej poprawna, ale nie zachwyca, nie ma tej niezwykłej namacalności, wrażenia koncertu na żywo. Żeby być całkiem szczerym - 300XLS próbuje dać namiastkę magii 300B i w niewielkim stopniu to się udaje, ale skupia się jednak na innych aspektach dźwięku, z korzyścią dla wymienionych wcześniej, bardziej dynamicznych rodzajów muzyki. Nie ma więc mojego ideału. Jest bardzo dobrze i fan tranzystora powinien się w tym dźwięku zakochać bo będzie miał tranzystorowe granie z delikatnym muśnięciem lampy, które wygładzi i upiększy, w dobrym tego słowa znaczeniu, dźwięk. Każdy, dla kogo duża klasyka jest najważniejsza i kto będzie miał odpowiednie kolumny, bo jednak te 20W nie uciągnie każdego głośnika, choć pewnie z wieloma by sobie poradziło, też powinien być w pełni usatysfakcjonowany. Niewykluczone, że miłośnik rocka też - wrzuciliśmy do CD remaster Back in Black ACDC, a na szlifierkę Live tej samej kapeli i też było bardzo, bardzo dobrze – nóżki tupały, palce pstrykały, głowy się kiwały.

Pozostało więc spróbować, jak VA-340 gra na drugiej dostarczonej lampie czyli 842 VHD. Jest to chyba zupełnie własna konstrukcja KR, bo co prawda istniała lampa 842, ale jej parametry odbiegają znacząco od tej lampy. Natomiast parametry 842 VHD i 300 XLS są dość podobne - ta lampa również oddaje w VA 340 20 W na kanał, porównanie między tymi lampami jest więc jak najbardziej na miejscu. Podejrzewałem, że lampa, która ma jeszcze mniej wspólnego z 300B niż 300XLS, raczej nie będzie szła w kierunki magii 300B, ale pozostało sprawdzić. Słuchałem tych samych płyt co wcześniej i było tak, jak przewidywałem – szkoła dźwięku ta sama, czyli brzmienie świetnego tranzystora, upiększonego wpływem lampy. Różnica między 300XLS i 842VHD polega na tym, że ta druga gra "tak samo tylko bardziej" :-). Wzmacniacz zagrał z jeszcze większą dynamiką i rozmachem, świetnie poukładana scena, dokładnie zarysowane plany, imponujące wybrzmienia. W porównaniu do 300XLS nie ma już tej próby gry w stylu 300B – czy to plus, czy minus to już zależy od punktu widzenia. Dla mnie VA-340 byłby wymarzonym drugim wzmacniaczem, do słuchania przede wszystkim dużej klasyki i rocka, a w tych gatunkach średnica z 300B nie jest mi potrzebna a w formie oferowanej przez 300XLS wręcz na dłuższą metę nieco przeszkadza, bo przypomina czego temu dźwiękowi brakuje do (mojego) ideału. Dlatego ja wybierając ten wzmacniacz na drugą opcję w moim systemie wziąłbym go z lampą 842VHD – żadnego udawania 300B - "wykop", przejrzystość, precyzja w rysowaniu planów i poszczególnych instrumentów, choć wszystko ciągle jeszcze tym "dobrym muśnięciem triody". Ale jeśli miałby to być jedyny wzmacniacz w systemie, który musiałby być uniwersalny, to wybrałbym raczej 300XLS.

Czy więc ten wzmacniacz ma szansę zakończyć konflikt lampiarzy z tranzystorowcami? Definitywnie zapewne nie, ale na pewno pozwoli zbliżyć stanowiska stron konfliktu, i to zbliżyć znacząco – moim zdaniem jedni i drudzy mogliby znaleźć w brzmieniu tego wzmacniacza coś dla siebie.
Marek Dyba


Szczegółowe dane:
Dystrybutor: SoundClub
Cena: 21 000 zł
Wzmacniacz zintegrowany SET, klasa A, zero negative feedback
Lampy: KR300BXLS x 2 (lub KR842VHD x 2)
Moc wyjściowa: 2 x 20W RMS (THD=3%)
Pasmo przenoszenia: 20Hz - 20kHz (-3db)
Wejścia: 4 x 0,75V RMS / 47kOhm (20W)
Impedancja obciążenia: 4 lub 8 Ohm
Wymiary: 535 (S) x 415 (G) x 255 (W) mm
Masa: 36kg

System odsłuchowy:
- żródła: CEC 51 XR, Michell Gyro SE + Technoarm + AT OC 9 II
- phonostage ESELabs Nibiru oraz Art Audio Vinyl One
- głośniki – tuby z Fostexem FE206E
- okablowanie: głośnikowe ZU IBIS; IC ZU VARIAL, PSC Silver/Gold

.

Załączone miniatury

  • 1175789_3.jpg
  • 1175789_2.jpg
  • 1175789_1.jpg

34 komentarzy


audiostereo.pl
09.10.2008 18:02
Kolejne zdjęcia:

Załączone miniatury

  • 1175790_3.jpg
  • 1175790_2.jpg
  • 1175790_1.jpg
  • Zgłoś
Design....po prostu tragedia  :(((
  • Zgłoś
Czy autor pisuje też na forum?
  • Zgłoś
Pisuję, choć nie za często :-)
  • Zgłoś
21 klockow :] , niektore chinole za 2k wygladaja lepiej - mysle ze placac taka cene moza wymagac lepszego ''disajnu''.
  • Zgłoś
"Surowy, techniczny" wygląd urządzenia to cecha wspólna dla wszystkich urządzeń tego producenta, a połączenie obu technik, lecz w odwrotnej konfiguracji, aczkolwiek dalej uznawanej jako hybryda, można uznać za ciągłe poszukiwania przez KR dźwięku doskonałego.

Kolejne wielkie brawa za dizajn i walory soniczne, szkoda że ta cena taka duża, ale czy duża?, owszem jak na moją kieszeń tak, jednak warta wydania tych pieniędzy.
Dla mnie urządzenia tej firmy zawsze kojarzone były ze "wszechstronną" jakością zarówno wykonania, jak i reprodukcji dźwięku.

Jednocześnie chce powiedzieć że z firmą KR nie mam żadnych konotacji, gdyż powyższe wpisy mogły by na to wskazywac.
Po prostu cenie to, co jest naprawdę bardzo dobre.
  • Zgłoś
Po lekturze zdecydowanej większości artykułów nasuwa mi się pytanie.
Niekierowane konkretnie do autora tego tekstu (pozdrowienia pal), ale raczej będące jakąś próbą posumowania dotychczasowego dorobku działu "Artykuły". Dość obcesowe i bezpośrednie, przyznaję.
Ale, mam nadzieję, wybaczajne, bo wynikające z życzliwości i sentymentu dla miejsca i ludzi z nim związanych.

Czy w redakcji AS ktoś potrafi pisać?
Przecież niemal wszystkie teksty są jakieś takie........ wymagające sporego wysiłku przy czytaniu i utrudniające skupienie na samej merytoryce.
Alek Rachwald kiedyś wspominał, ze w gazecie, w której pisuje, ostatecznym przygotowaniem "wersji do druku" jego tekstów zajmuje sie polonista.
Może dobrym pomysłem byłoby zatrudnienie przez właściciela AS stylisty do nadania artykułom bardziej "przyjaznej" dla czytelnika formy?. Biorąc pod uwagę niewielką ilość publikowanego materiału, to nie będą przecież wielkie koszta.













.
  • Zgłoś
Kiedyś słuchałem końcówki VT20 na zimnych lampach i zrobiła bardzo dobre wrażenie chociaż w zestawieniu jakie słuchałem troszkę brakło mi wypełnienia, masy na średnicy ale w odpowiedniej konfiguracji naprawdę mocna rzecz. Rzeczywiście łączy cechy lampy i szybkiego tranzystora i robi to bez sztuczek.

Wygląd poprostu jak to KR

Załączone miniatury

  • 1176299_1.jpg
  • Zgłoś

Redaktor
10.10.2008 12:10
Stephane, posypuję głowę popiołem. Sam odpowiadam za wszytkie teksty, w dodatku cóż, sam piszę, jak piszę (na ten temat też bywają różne opinie). Natomaist w teksty innych autorów ingeruję minimalnie. Przyznam, że jeśli autor w dwóch linijkach użył słowa "lampa" 5 razy, redaktor miał obowiązek zareagować. Obiecuję poprawę. Ale przyznam, polonistą nie jestem i co gorsza, chyba już nie zostanę.
  • Zgłoś
Ja się przyznaję bez bicia, że za speca od pisania się absolutnie nie uważam, a w tekście o TRI nawet napisałem dlaczego nie nadaję się na recenzenta :-)
  • Zgłoś
No i swoją drogą prawdziwych fachowców od pisania w Polsce w tej branży za wielu nie ma, ale też mam nadzieję że za jakiś czas AS się takowych dorobi (być może po prostu sobie ich "wychowa"), skoro ambicją portalu jest bycie polskim Stereophile'm.
PS. chętnie przyjmę każdą konstruktywną krytykę tu, czy też na priva, bo trudno jest zauważyć błędy czy też niejasności we własnych tekstach (acz etatowym recenzentem i tak raczej nigdy nie będę :-)).
  • Zgłoś
Panowie, nie biorę tu w obronę pana Marka Dyba, napisał jak potrafił.
Dla mnie tekst jak najbardziej zrozumiały, "bojkotować" mogę jedynie teksty i recenzje które w swej treści posiadają zbyt dużo przenośni rodem z "Pana Tadeusza".
Prosty "wojskowy język" jest najbardziej rozumiany przez wszystkich, a używanie metafor powinno być minimalizowane.
Opinie nasze nie powinny być więc kierowane do autora za jego recenzję, tylko powinny być skupione na estetyce urządzenia i wrażeniach sonicznych jakie przedstawił Swoim zdaniem autor testu, po odsłuchach KR.

Założenie na Bocznicy tematu o możliwościach erudycyjnych recenzentów, może rozwiązać wiele waszych wątpliwości.
Ja tych wątpliwości nie mam.
  • Zgłoś
Jak wspomniałem pal, nie tyczy to bezpośrednio Twojego textu, który niespecjalnie odstaje od jakości pisania w dziale "artykuły". Jest to raczej, przy jego okazji, próba zwrócenia uwagi na jakość "dziennikarki" AS

Panowie, proszę nie bronić marka, bo nie ma za co. I ograniczać problemu do tego jednego jego artykułu.
Przekierowując pytanie tylko do Pala, Herrn Redaktor, i ogniskując na nim winę za szerszy problem tego portalu, obawiam sie, zmierzamy do nikąd w dyskusji i krzywdzimy samego autora.

Ja to rozumiem tak.
Dopóki AS było inicjatywą społecznościową, opartą na pasji zapaleńców, dopuszczalna była amatorka. Każdy sobie pisał jak chciał, jak potrafił i co mu się podobało.
Obecnie AS jest poważnym przedsięwzięciem biznesowym. Profesjonalizm redakcji, tak uważam, buduje wizerunek właściciela i pośrednio reklamodawców. Więc właściwie to oni się powinni martwić na co wydają swoje pieniądze, a nie ja. A ja co najwyżej moge wybrać inny tytuł. Ale...
ale...jeżeli jednak jestem brandowi dobrowolnie wierny, to w zamian za gotowość czytania reklam, chciałbym aby reszta podana była na poziomie nieodstającym od komercyjnej branży.
Przaśność literatury fundowanej mi przez redakcję  tworzy dla mnie dysonans z deklaracjami o najpoważniejszym i najbardziej opiniotwórczym portalu audio.
Coraz skuteczniej też zniechęca do wkładania wysiłku w wydobycie treści spod niedoskonałej formy. Właściwie w moim przypadku, reklamodawca wyrzuca kasę w kibel, bo zaczynam traktować przebijanie sie przez takie pisanie jako niezasadny wydatek energii.
Wiem, że w mediach branżowych trudno o ludzi potrafiących pisać. Ci lepsi zresztą są pewnie już zajęci. Ale wystarczy zatrudnić specjalistę, który redaktorom napisze to co chcieli powiedzieć, tak by czytało się to lżej.
  • Zgłoś
No cóż, trudno nie zgodzić się StefanemB.
Jestem dokładnie takiego samego zdania co do poziomu prezentowanego w niniejszym dziale.

Półroku temu obiecano nam wiele, bardzo wiele.
Czas się z tego zacząc wywiązywać Panowie!
  • Zgłoś
stefanB - ale ja tego nie biorę do siebie (w sensie negatywnym) - natomiast pomimo traktowania tych kilku moich wypocin w charakterze "przygody" bardzo chętnie się poprawię, jesli będę wiedział konkretnie co poprawiać.
  • Zgłoś
pal55 sam wiele nie poprawisz bo koledzy czepiaja sie twojej polszczyzny
rzeczywiscie troche gmatwasz sens zdań nadmiernie je rozbudowujac i upiększajac przez to Twoj przekaz wymaga lekkiego zastanawiania sie nad sensem całosci ale czy to ma tak wielkie znaczenie?
artykułu i tak nie czytaja dzieci i czytelniczki Tiny ,a audiostereo to nie Przekrój /jesli go jeszcze wydaja  :)) /
kawał uczciwie samodzielnie wykonanej pracy,czego własnie czesto nie da sie powiedziec o pismach branzowych z powielanymi wielokrotnie tymi samymi artykułami lub  internetowymi zlepkami sprzedawanymi pod własnym nazwiskiem
  • Zgłoś

Redaktor
10.10.2008 17:30
Co do tekstów: wiem, że moje własne przyjmowane są ze zmiennym entuzjazmem. Zmian wprowadzać raczej nie będę: zmieniając własny styl pisania zawiódłbym tych, którzy lubią czytać je takie, jakie są. Co do tekstów nie moich, to jak już wspomniałem, ingeruję w nie minimalnie, ale powinniśmy lepiej pilnować prawideł języka polskiego, z czego zdaję sobie sprawę. Cieszę się, że czytelnicy doceniają, że nasza część "magazynowa" jest otwarta dla forumowiczów. Obiecywałem miejsce dla recenzji pisanych przez członków forum, i stopniowo ich liczba będzie rosła, o ile oczywiście nadal będą chętni. Każdy autor artykułu/recenzji zdaje sobie sprawę, że jest poniekąd na cenzurowanym, i nie może obrażać się na uwagi krytyczne. Proszę tych uwag nie szczędzić. Dobrze tylko, aby były one (w miarę możliwości krytykujących) konkretne - to pozwoli autorom rzeczywiście poprawiać swój warsztat.
  • Zgłoś
StefanB i pozostali Panowie "dotknięci" niewprawną pisownią autora, cytat;
"Panowie, proszę nie bronić marka, bo nie ma za co."

Bo nie ma za co, ilość zdań zaczynanych od akapitu zwiększyła by czytelność i zrozumiałość recenzji, ale artykuł zawierał by 3, 4 razy więcej miejsca na stronie, tym samy zniechęcając do czytania.
Pozwoliłem sobie jeszcze raz go przeczytać na 21' monitorze (i główka się obracała) i swoją opinię podtrzymuję.
Artykuł jest poprawnie napisany, a tylko jego treść może się wydawać początkującym mało czytelna i zrozumiała.

Redaktor
Styl pisania nie jest w "literaturze" technicznej rozpoznawalny, to domena powieściopisarzy, których czytelniczki płaczą "do poduszki" po kolejnym rozdziale.
Tu "suche" fakty, niejednokrotnie liczby z pomiarów, oddają to na co wytrawny czytelnik powinien być przygotowany.
Zawiedzionych odsyłam do publikacji z serii Harlequin.
  • Zgłoś

Redaktor
10.10.2008 20:59
Zasadniczo każdy tekst zawierający więcej niż czyste dane liczbowe ma jakiś styl. Jeśli autor pisze regularnie, styl ten jest mniej lub bardziej utrwalony i dla niego charakterystyczny.Dziennikarze na przykład zaczynający pisać w jakiejś gazecie mają skłonność do naśladowania starszych redaktorów. Np. w HiFi i Muzyce często można było obserwować próby (zapewne niekoniecznie uświadomione) pisania jak Stryjecki. Jednak po pewnym czasie powinno nastąpić oderwanie się od mistrza i wypracowanie sobie stylu własnego. Jeśli idzie o teksty poświęcone audio, obecnie szczególnie odpowiada mi styl pisania Arta Dudley'a i zawiesiste od nowojorskiej macy teksty Kena Kesslera. Zresztą, na samym Audiostereo co jakiś czas można przeczytać narzekania lub pochwały pod adresem stylu co bardziej wyrazistych językowo dziennikarzy audio, takich jak wspomniany Stryjecki, lub Kłos. Skoro ktoś zwraca uwagę na ich styl, to można przypuszczać że coś takiego jak "styl pisania o audio" istnieje.
  • Zgłoś
A mnie się recenzja bardzo podoba. Nawiązując do wspaniałego wstępu o wojnie - toczą się też pomiędzy wyznawcami pomiaru jakości za pomocą aparatury oraz nausznej weryfikacji. W tej przenośni autora sytuuję w drugim obozie. Tekst zdecydowanie oddaje osobę piszącego. To jest atut i dlatego czekam na kolejne wpisy.
  • Zgłoś
Zamiast dyskusji o tym, czy recenzja Marka Wam się podoba, czy nie pozwolę sobie skrobnąć parę zdań o niezwykłej urody meritum/monstrum tego wątku jakim jest KR Audio VA 340. Już sam wygląd budzi respekt a skrzynia w jakiej przyjechał jednoznacznie daje do zrozumienia, że mamy do czynienia z bronią masowej zagłady, albo innym śmiercionośnym cudem techniki. Całe szczęście po włączeniu wielkiego Bum nie było, ale zaczynam się zastanawiać, czy przypadkiem gwałtowne załamanie pogody (jakie w czasie odsłuchu miało miejsce) było nie całkiem przypadkowe ;-) Sama konstrukcja była przynajmniej dla mnie totalnym zaprzeczeniem ogólnie panującej idei wzmacniacza hybrydowego - zamiast lampowego pre jest tranzystor a zamiast tranzystorowego stopnia wyjściowego mamy 300B. I po tym co wczoraj dane było mi słyszeć w tym szaleństwie jest metoda. KR Audio nie gra jak stereotypowa lampa, czy też jakakolwiek hybryda jaką dane mi było słyszeć. W skrócie można powiedzieć, że KR Audio jest na przeciwległym biegunie w porównaniu do tego co można uznać za szkołę brzmienia hybryd Unison Research. Zamiast czaru magicznej średnicy i lampowej magii okraszonej delikatnie zaokrąglonym basem mamy pioruńsko szybki i dokładny sposób prezentacji pozbawiony jednak jakiejkolwiek chropowatości i brudu. Precyzyjny niczym doświadczony samuraj operujący absurdalnie ostrą kataną ze spokojem buddyjskiego mnicha prezentował materiał zapisany na srebrnych i czarnych krążkach. Niezależnie czy to AC/DC, Cassandra Wilson, czy Carmen za każdym razem słychać było nieskrępowaną dynamikę i potencjał drzemiący w tym mrocznym monstrum.
Bardzo szybko doszedłem do wniosku, że jeszcze nigdy kolumny Marka nie były w takim stopniu kontrolowane i ... zdominowane przez jakąkolwiek amplifikację. KR Audio swoim stalowym uściskiem wycisnął z nich wszystko co najlepsze i wszystko na co było je stać. Bas jak nigdy był szybki, rewelacyjnie kontrolowany i nisko schodzący (tak, tak nie przejęzyczyłem się). Ponadto scena oprócz tego, że kreowana bardzo ładnie w szerz i głąb jest również rewelacyjna w pionie.
Jeśli zaś chodzi o zabawę lampkami to dźwięk początkowo odsłuchiwanego SETa na 300XLS bardziej przypadł mi do gustu niż KR - 842 VHD , który był zbyt bezpośredni i dziwnie "podkręcony". Bardzo możliwe, że powodem było to, że niestety nie miałem możliwości przesłuchania ich po wygrzaniu.
Reasumując: jeśli miałbym luźne 20-25kzł to wiem na co bym je wydał ;-)
  • Zgłoś

Redaktor
10.10.2008 21:11
Przy okazji, przeoczona informacja (przepraszam w imieniu redakcji): trzy ostatnie zdjęcia są autorstwa Frantza.
  • Zgłoś
Redaktor, 10 Paź 2008, 22:11

>Przy okazji, przeoczona informacja (przepraszam w imieniu redakcji): trzy ostatnie zdjęcia są
>autorstwa Frantza.

No problem ;-) Polecam się na przyszłość (i bardziej popracuję nad kadrowaniem ;-) )
  • Zgłoś

Redaktor
10.10.2008 21:23
Ty byś z tyłu jakieś zrobił! :-)
  • Zgłoś
OK. - jak KR jeszcze stoi u Marka to się postaram.
  • Zgłoś
Fr@ntz
To co napisałeś, choć krótko, to jednak całkowicie oddaje meritum sprawy.
  • Zgłoś
THnX. W końcu to Marek napisał recenzję. Mój wpis to takie poodsłuchowe wrażenia "w pigułce"  ;-)
  • Zgłoś
test pal55 potwierdza jedna ważna rzecz klasyczne lampy sie przejadły i zaczynamy szukac nowego brzmienia lub nowych lamp
nie jestesmy skazani na klasyczne lampy i ich znane ogólnie ułomnosci
  • Zgłoś

Paweł Dziuba
11.10.2008 11:28
pal55, 10 Paź 2008, 16:58

>stefanB - ale ja tego nie biorę do siebie (w sensie negatywnym) - natomiast pomimo traktowania tych
>kilku moich wypocin w charakterze "przygody" bardzo chętnie się poprawię, jesli będę wiedział
>konkretnie co poprawiać.

Dla mnie recenzja jest BDB ; jedyne co jest w niej niewłaściwe to za mało spójników i kropek - aż się prosi aby tam gdzie jest przecinek , był spójnik , czy wręcz kropka . Ja się ich tam spodziewając właściwie stawiałem je w myślach (-cóś jak dodawanie kresek do np. ó tam gdzie jest o) .
  • Zgłoś

marcin9999
13.10.2008 14:58
Sznaowny Panie Dziuba:
Co do kropek i przecinków- miejmy nadzieje że niedługo Panu przejdzie. A póki co to polecam korygowanie języka dresiarzy  na osiedlu - zapewne bedą wdzięczni co też  Panu unaocznią :-)
  • Zgłoś
Nie masz uprawnień do pisania komentarzy. Zarejestruj się lub zaloguj.
Jeśli posiadasz już konto na Facebooku, możesz się zalogować bez rejestracji ( logowanie przez Facebook).



Zobacz też

AktiMate Maxi

Audioriver 2016 - relacja z festiwalu

Diy na wystawie AudioVideoShow 2016

Onkyo TX-8270

Synthesis Roma 14DC, 37DC - Test włoskiego duetu

Wyszukaj Artykuł

Przystępując do Klubu zyskujesz:

  • Dostęp do dodatkowych artykułów i testów sprzętu
  • Promowanie zamieszczonych ogłoszeń sprzedaży lub kupna
  • Zniżki na zakupy w sklepach partnerskich
  • Kartę członkowską Klubu
  • Możliwość udziału w cyklicznych spotkaniach klubowiczów:
    • spotkania ze specjalistami z branży audio
    • spotkania z innymi audiofilami
    • darmowy catering
  • Przypisanie do grupy "Klubowicz" na forum, a co za tym idzie:
    • większą skrzynkę na wiadomości PW
    • możliwość edycji własnych postów przez 30 minut od publikacji
    • większe limity na umieszczane załączniki
    • większe limity w zakładce Galeria
    • większe limity w zakładce Blogi
    • możliwość tworzenia blogów prywatnych i tylko dla przyjaciół

Najnowsze komentarze





Klub.AudioStereo.pl - Artykuły, porady, felietony, konkursy, recenzje audio, testy sprzętu i wiele innych ciekawych informacji.
Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

Na naszej stronie wykorzystujemy ciasteczka (ang. cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej - więcej o tym w Naszej polityce prywatności. W każdej chwili możesz wyłączyć ten mechanizm w ustawieniach swojej przeglądarki. Korzystanie z naszego serwisu bez zmiany ustawień dotyczących cookies, umieszcza je w pamięci Twojego urządzenia.

Akceptuję   Zmiana ustawień