Skocz do zawartości

Audiostereo.pl: Audiostereo Forum - Audiostereo.pl


Logo Magazyn
Witamy ponownie, Gość


Wzmacniacz Marton Opusculum Reference

26.10.2014 23:00 | jozwa maryn w Wzmacniacze
  • Nie możesz edytować tego wpisu
Dzięki uprzejmości forumowego kolegi Jerzego miałem w ostatnim czasie okazję poznać bliżej wzmacniacz Marton Opusculum Reference. Urządzenie cechuje się maksymalną symetrią elektroniczno-mechaniczną, zaś jego zasilacz został wydzielony do oddzielnej obudowy. Całość waży około 80kg i przyjechała w dwóch aluminiowych walizkach, w takiej też postaci urządzenie jest dostarczane do nabywcy. Połączenie zasilacza ze wzmacniaczem realizowane jest za pomocą dostarczonego przez producenta okablowania, zakonfekcjonowanego w standardzie określonym przez producenta jako „US Army”. Przyznam szczerze, iż pierwszy raz widziałem na oczy ten militarny sposób połączenia, który sprawia wrażenie iż jest w stanie dostarczyć dowolną ilość prądu. W komplecie producent dostarcza też specjalny przewód zasilający całość urządzenia, zakończony wtykami firmy ,,NEUTRIK” model powerCON 32 A. Wzmacniacz wyposażony jest w wysokiej klasy nóżki firmy Soundcare-Superspike i (jak okazało się w trakcie odsłuchów) nie wymaga stosowania dodatkowych absorberów. W standardzie otrzymujemy też pilota, którym zarządzamy wszystkimi funkcjami urządzenia. Wzmacniacz nie posiada żadnych tradycyjnych przełączników i potencjometrów audio, jedyny wyjątek stanowi włącznik główny zasilania. Producent rekomenduje pozostawienie urządzenia w trybie stand-by, a wyłączenie zasilania jedynie w przypadku dłuższej przerwy w odsłuchach. Jest to oczywiście związane z koniecznością długiego rozgrzewania urządzenia po każdorazowym wyłączeniu i włączeniu. Jak na tak wielki A-klasowy piec pobór mocy spoczynkowej nie jest wielki i wynosi jedynie 230W. Zwracam uwagę na wymiary urządzenia, 485mm szerokości a zwłaszcza 630mm głębokości powodują konieczność zakupu odpowiedniej wielkości stolika audio. Urządzenie jest niezwykle uniwersalne, może grać jako końcówka mocy, wzmacniacz zintegrowany a także monoblok. Parametry  elektryczne wyglądają imponująco: 2x250W dla 8 omowego obciążenia, przy czym pierwsze 2x30W oddawane jest w klasie A. Oznacza to, że w przypadku podłączenia z bardziej efektywnymi zestawami głośnikowymi wzmacniacz praktycznie cały czas będzie grał w klasie A. W środku wzmacniacza panuje porządek, widać głęboko przemyślaną koncepcję. Uwagę przykuwają 24 wielkie kondensatory o łącznej ogromnej pojemności 0.36 F. W życiu nie widziałem w żadnym urządzeniu takiego magazynu prądu, odnoszę wrażenie, że Marton byłby w stanie  bezproblemowo zasilić każde istniejące kolumny. Stopień końcowy składa się z 28 bipolarnych tranzystorów mocy, pracujących w układzie push-pull. Układ zasilacza składa się z wytworzonych na zamówienie 3 transformatorów toroidalnych, zamontowanych w osobnych kubkach ekranujących.

DSC01053_gm.JPG

Sposób gry Martona przywołuje wspomnienia z niedawnych odsłuchów kabla zasilającego Acrolink 7N-PC9500 Mexcel. Brzmienie określone jest przez porażającą, niczym nieskrępowaną dynamikę oraz fenomenalną reprodukcję zakresu niskotonowego. Dynamika nie wymaga moim zdaniem jakichkolwiek słów komentarza, jest po prostu absolutna, bezkompromisowa i stanowi prawdziwy wzorzec. Nawet przy bardzo głośnym odsłuchu brzmienie zachowuje ekstremalną czystość, żelazny uścisk w jakim Marton Opusculum Reference trzymał kolumny Harpii wzbudził wielkie uznanie zgromadzonych podczas odsłuchów gości. Skoki dynamiki oddawane są bez jakiegokolwiek zawahania, czuć wielką rezerwę wydajności prądowej. Bas Martona całkowicie swobodnie zapuszcza się w najniższe rejestry, zdaje się nie mieć żadnych ograniczeń w paśmie przenoszenia. Muzyka organowa, kontrabas, kotły brzmią w sposób zapierający dech. Odtworzenie skali wielkiej orkiestry symfonicznej jest niewiarygodne, nigdy wcześniej nie słyszałem tyle różnych dźwięków w zakresie dolnej części pasma na moich Louisach. Podczas odsłuchów diametralnie różnych gatunków muzyki („Cztery pory roku” Antonio Vivaldiego, „Livefields” grupy Toto, „Images & Words” grupy Dream Theater) separacja wszelkich instrumentów z tego zakresu jest naprawdę wybitna, każdy z nich zajmuje ściśle określone miejsce na scenie. Często oceniając analityczność sprzętu bierzemy pod uwagę jedynie wydarzenia rozgrywające się w wyższych rejestrach. Marton redefiniuje pojęcie rozdzielczości pokazując pełnię możliwości w całym zakresie pasma, poczynając od najniższych tonów.

DSC_2649.JPG

Średnica prezentowana jest w sposób bardzo liniowy i neutralny, nie ma mowy o wycofaniu czy też uprzywilejowaniu tego zakresu, a także o jakichkolwiek wąskopasmowych zakolorowaniach. Wszelkie instrumenty brzmią w sposób niesłychanie naturalny, zbliżony do swojego prawdziwego brzmienia. Szczególną uwagę przykuwa reprodukcja fortepianu, ale i brzmienie wszelkich instrumentów dętych oraz smyczkowych nie daje cienia wątpliwości co do klasy urządzenia. Można oczywiście wskazać wzmacniacze, które będą prezentowały ten zakres w sposób bardziej zaokrąglony i ocieplony, tym niemniej w kategoriach  czysto audiofilskich jesteśmy blisko prawdziwego wzorca. Wokale prezentowane są w sposób bardzo rzetelny, z naciskiem na pokazanie aspektów związanych z techniką śpiewu, ich artykulacja nie budzi jakichkolwiek zastrzeżeń. Płyta z chińskim wokalem, zawierająca bardzo dużo szeleszczących głosek wypadła zdecydowanie lepiej na Martonie, dzielona amplifikacja ARC z racji wielkiej ilości informacji przekazywanych w zakresie wyższej średnicy sprawiała wrażenie grającej zbyt ostro i w sposób zabałaganiony. W tym porównaniu Marton wypadł po prostu czyściej, schludniej, w sposób bardziej uporządkowany. Tego typu prezentacja ma też swoje minusy, przekaz emocji zawartych w konkretnym wykonaniu nie jest priorytetem Martona. Wydaje mi się, że Opusculum z większą atencją traktuje wokale męskie, podczas gdy głosy kobiece są chłodniejsze i pozbawione nasycenia znanego z amplifikacji Audio Research. Z drugiej strony Marton lepiej oddaje proporcje pomiędzy wielkością poszczególnych instrumentów oraz solistów. Mówiąc prościej jest wolny od cechującej ARC jak i inne wzmacniacze lampowe maniery powiększania wokalistów.

DSC_2452.JPG

Największą trudność w ocenie sprawia zakres wysokich tonów. Ich wielką zaletą jest czystość i brak ostrości. Osobiście w brzmieniu góry Martona brakuje mi większej wykwintności. Słuchając blach miałem wrażenie braku blasku i pewnej monochromatyczności. Osobiście jestem zwolennikiem prezentacji oferowanej przez wzmacniacze lampowe, które kreują ten zakres w sposób bardziej finezyjny, być może odbiegający od tego co słychać na żywo, ale na pewno mający więcej uroku. W bezpośrednim porównaniu z Martonem wysokie tony ARC sprawiają wrażenie wyrzeźbionych ze szlachetnego kruszcu i mają bardziej plastyczny, aksamitny charakter i coś w rodzaju złotej poświaty. Oceniając obiektywnie, jak na urządzenie tranzystorowe wysokie tony Opusculum prezentują bardzo dobry poziom, po prostu półprzewodnikowa technologia ma swoje naturalne ograniczenia, których przeskoczyć nie sposób. Z drugiej strony patrząc tego typu zdystansowana i nie przyciągająca uwagi reprodukcja sopranów na pewno znajdzie swoich zwolenników. Należy w tym miejscu dodać, że Marton został podłączony do systemu zbudowanego w całości pod kątem amplifikacji lampowej, więc nie pracował w swoim optymalnym środowisku. Wymiana choćby kabla głośnikowego na bardziej wykwintny (np. XLO Limited Edition) z pewnością spowodowałaby osłodzenie analizowanego zakresu.

DSC_2445.JPG

Jeśli chodzi o kwestie związane z konstrukcją sceny dźwiękowej to najbardziej adekwatnym słowem jest rzetelność. Przestrzeń jest kreowana z sposób bardzo dokładny, lecz bez ekspansywności znanej z najlepszych konstrukcji lampowych. Marton koncentruje się na pokazaniu najważniejszych zdarzeń rozgrywających się na scenie, mniejszą natomiast wagę przywiązuje do subtelności związanych z akustyką konkretnego utworu. Scena dźwiękowa jest bardzo rozbudowana, z akcentem położonym na szerokość. Głębokość nie budzi większych zastrzeżeń, choć nie odniosłem wrażenia tak spektakularnego różnicowania planów jak na dzielonym wzmacniaczu ARC. W porównaniu do urządzeń lampowych słychać minimalne maskowanie elementów z tła. Z drugiej strony na scenie kreowanej przez Martona istnieje wzorcowy, wręcz pruski porządek oraz idealna przejrzystość podczas gdy amplifikacja ARC pokazuje dźwięk w sposób ciut zamglony, co usłyszałem dopiero w bezpośrednim porównaniu z Opusculum.

DSC_2657.JPG

Marton Opusculum Reference to wzmacniacz wybitny, nie mający żadnego polskiego konkurenta zbliżonego kalibru. Cena niecałe 100 tys. zł za taki dźwięk wydaje się prawdziwie okazyjna. Porównywalne klasą dźwięku produkty z logiem Krell, Dar T'Zeel czy Soulution kosztują conajmniej dwukrotnie więcej. Brzmienie wyznaczone jest ekstremalną dynamiką, która pozostaje na długo w pamięci. To jest stylistyka znana z amerykańskich pieców solid-state. Urządzenie pokazuje pełnię swoich walorów przy głośnym i bardzo głośnym odsłuchu kiedy to można cieszyć się niczym nieskrępowaną makrodynamiką. Jeżeli możecie sobie pozwolić na słuchanie muzyki na poziomach zbliżonych do grania live, Marton jest idealnym wyborem. Oceniając obiektywnie Marton jest amplifikacją wyższej klasy niż mój dzielony zestaw Audio Research Reference.

Autor: tomkly

Zalety urządzenia:

+ referencyjna kontrola nad dźwiękiem w całym zakresie pasma
+ nieograniczona makrodynamika
+ nieograniczone od dołu pasmo przenoszenia basu, jego ekstremalna liniowość
+ wzorcowa rozdzielczość i separacja instrumentów w całym zakresie pasma
+ absolutna liniowość i neutralność, brak własnego charakteru
+ fenomenalne odtworzenie naturalnych barw instrumentów
+ olbrzymi rozmach i skala generowanego dźwięku
+ spokój i stabilność brzmienia wynikające z wielkiego zapasu mocy
+ wzorcowy porządek panujący na scenie dźwiękowej
+ czystość, gładkość, brak szorstkości

Wady urządzenia:

w porównaniu do konstrukcji lampowych:
i) mniejsza otwartość wysokich rejestrów
ii) słabsze różnicowanie i mniejsza wykwintność barw w zakresie wysokotonowym
iii) mniej sugestywne poczucie akustyki na tylnych planach
iiii) mniejsza szczegółowość przy cichym odsłuchu

Sprzęt towarzyszący:

Audio Research Reference CD 8, kolumny Harpia Louis, okablowanie: Kimber Select KS 1130 oraz głośnikowe KS 3035 - góra / Heavens Gate Ultra Silence - dół; zasilające Acoustic Zen Absolute, Electraglide Epiphany X.3.


[Poniższą recenzję otrzymałem od jednego z członków naszego Forum niejako w odpowiedzi na zamieszczoną przeze mnie garść refleksji na temat wcześniejszego modelu Martona. Ponieważ dotychczas w Magazynie Audiostereo brakowało opisu tak interesującej i ambitnej konstrukcji jak Opusculum Reference uznałem, że opublikowanie tego materiału będzie niebagatelną korzyścią dla czytelników. Alek Rachwald]


Zobacz też

Dzisiejsze śniegi

Test kolumn Audio Solution Quasarus

High End 2012 - Monachium

Premiera trzeciej generacji serii 800 Bowers & Wilkins

RHA CL750

Wyszukaj Artykuł

Przystępując do Klubu zyskujesz:

  • Dostęp do dodatkowych artykułów i testów sprzętu
  • Zniżki na zakupy w sklepach partnerskich
  • Kartę członkowską Klubu
  • Możliwość udziału w cyklicznych spotkaniach klubowiczów:
    • spotkania ze specjalistami z branży audio
    • spotkania z innymi audiofilami
    • darmowy catering
  • Przypisanie do grupy "Klubowicz" na forum, a co za tym idzie:
    • większą skrzynkę na wiadomości PW
    • możliwość edycji własnych postów przez 30 minut od publikacji
    • większe limity na umieszczane załączniki
    • większe limity w zakładce Galeria
    • większe limity w zakładce Blogi
    • możliwość tworzenia blogów prywatnych i tylko dla przyjaciół


Najnowsze komentarze





Klub.AudioStereo.pl - Artykuły, porady, felietony, konkursy, recenzje audio, testy sprzętu i wiele innych ciekawych informacji.
Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

Audiostereo dokłada wszelkich starań, aby traktować użytkowników uczciwie i otwarcie, przy uwzględnieniu najlepszych praktyk. Korzystając z naszej strony wyrażasz zgodę na wykorzystywanie przez nas plików cookies, w celu zapewnienia Ci wygody podczas przeglądania naszego serwisu. Aby dowiedzieć się więcej na temat cookies oraz w jaki sposób z nich korzystamy, kliknij tutaj