Skocz do zawartości

Audiostereo.pl: Audiostereo Forum - Audiostereo.pl


Logo Magazyn
Witamy ponownie, Gość


Musical Fidelity M6DAC

29.05.2013 13:50 | Fr@ntz w Źródła
  • Nie możesz edytować tego wpisu
Z chęcią przetestowania kilku interesujących mnie urządzeń Musical Fidelity nosiłem się już od pewnego czasu. Chęć nausznego sprawdzenia jakie zmiany na drodze ewolucji zaszły pomiędzy dawnymi serami Electra i X a obecnie produkowanymi eMkami zaowocowały ożywioną korespondencją z Dystrybutorem. W kręgu moich zainteresowań znajdował się zarówno przetwornik M1DAC, jak i pochodzący z tej samej linii streamer M1CLIC reprezentujące najmniejszą i zarazem najtańszą serię sygnowaną przez Antony’ego Michaelsona. Rozsądnie wycenione i nieabsorbujące gabarytowo 1-ki najlepiej wpisywały się w ideę niezwykle dynamicznie rozwijającej się niszy systemów desktopowych i PC-Audio. Kiedy zatem otrzymałem telefon z pytaniem, gdzie ma podjechać kierowca z przesyłką niefrasobliwie odpowiedziałem, że do biura.  W końcu co za problem wrzucić do plecaka pudełko rozmiarami nie przekraczające tych ze sklepu „obuwniczego” i podejść dwa przystanki do zaparkowanego nieopodal samochodu. Jakież było moje zdziwienie, gdy zamiast niewielkiego kartonu otrzymałem 15 kilogramowe pudło mogące spokojnie zmieścić wzmacniacz w stylu mojego ECI-5. Okazało się, że dziwnym trafem umknęło mi info o tym, iż zamiast budżetówki trafi do mnie najwyższy dostępny model przetwornika – M6DAC. Widocznie dystrybutor podszedł do sprawy testu ambicjonalnie i po tym jak gdzieś między wierszami napomknąłem o obecności w moim systemie kosztującego ponad 30 000 zł przetwornika Vitus Audio RD-100 postanowił zagrać va banque i wysłał, co tylko miał najlepszego.  Powiem szczerze, że lubię takie niespodzianki i nawet drobne zawirowania natury logistycznej nie potrafiłyby zepsuć mi dobrego humoru, tym bardziej, ze jak tak dalej pójdzie, to może i jakaś końcówka z serii AMS do mnie zawita.

c_MusicalFidelity_M6DAC-0001.jpg c_MusicalFidelity_M6DAC-0004.jpg

c_MusicalFidelity_M6DAC-0011.jpg c_MusicalFidelity_M6DAC-0013.jpg

c_MusicalFidelity_M6DAC-0024.jpg c_MusicalFidelity_M6DAC-0026.jpg

c_MusicalFidelity_M6DAC-0027.jpg c_MusicalFidelity_M6DAC-0028.jpg

Skupmy się jednak na obiekcie niniejszego testu. M6DAC to poważny zawodnik wagi ciężkiej, który samym wyglądem budzi szacunek. Prosty, wręcz surowy design pokrytego szorstkim lakierem piecowym frontu daleki jest od dawnej elegancji „akrylowej” serii Electra, czy wesołych obłości X-ów zwanych pieszczotliwie „prosiaczkami”. To wyraźny znak, że żarty się skończyły i zaczynamy mieć do czynienia z Hi-Fi na serio, tym bardziej, że wraz z instrukcją nabywca otrzymuje parę białych rękawiczek. W końcu nic tak nie denerwuje jak widok śladów po palcach na nowo zakupionym urządzeniu. Za jedyny element dekoracyjny można uznać niewielką metkę z opisem i nazwą modelu umieszczoną tuż przy lewej krawędzi płyty czołowej. Niewielki dwuwierszowy błękitny wyświetlacz nie grzeszy czytelnością, ale jest, ułatwia nawigację a co najważniejsze daje się całkowicie wygasić. Zarówno włącznik główny, jak i pozostałych dziesięć niewielkich guziczków zapewniających bezpośredni wybór źródła sygnału, wyboru filtrów, oraz umożliwiających poruszanie się po prostym menu wykonano z satynowanego aluminium.

c_MusicalFidelity_M6DAC-0015.jpg c_MusicalFidelity_M6DAC-0018.jpg

Ściana tylna podzielona została na trzy równe sekcje. Pierwsza mieści interfejsy cyfrowe – zarówno wejścia, jak i wyjścia (optyczne, koaksjalne, AES/EBU), asynchroniczne wejście USB i gniazdo na antenę Bluetooth , środkowa zagospodarowana została przez zbalansowane i niezbalansowane wyjścia analogowe a trzecią w niepodzielne władanie przypadła gniazdu zasilającemu. Warto w tym momencie wspomnieć o bardzo przydatnej a niestety rzadko spotykanej funkcji, jaką jest możliwość ustawienia dla każdego z wejść cyfrowych indywidualnego poziomu głośności. Dzięki temu można uniknąć irytujących różnic przy przełączaniu źródeł. Mała rzecz a cieszy, a skoro jesteśmy już przy omawianiu zagadnień natury funkcjonalnej, to z recenzenckiego obowiązku wspomnę tez, że wejście optyczne obsługuje sygnały do 24bit/96kHz. Na pocieszenie dodam, że wszystkie pozostałe wejścia są separowane galwanicznie i radzą sobie z sygnałami 34bit/192kHz.
Na wyposażeniu znajduje się również sporych rozmiarów plastikowy systemowy pilot, który nie przystaje solidnością wykonania i masą do dedykowanego urządzenia, co prawdę powiedziawszy może cieszyć, gdyż gdyby wykonano go równie pancernie, co DACa to musiałby ważyć przynajmniej kilogram. Za jego pomocą możemy nie tylko wybrać jeden z dwóch dostępnych filtrów, lecz również włączyć de-emphasis.

c_MusicalFidelity_M6DAC-0019.jpg c_MusicalFidelity_M6DAC-0020.jpg

c_MusicalFidelity_M6DAC-0022.jpg c_MusicalFidelity_M6DAC-0023.jpg

Po odkręceniu czternastu (!) mocujących górną pokrywę śrub mona poczuć lekkie rozczarowanie, gdyż oprócz potężnego trafa i budzącej respekt baterii 32 kondensatorów polipropylenowych, oraz wystawionego na widoku modułu Bluetooth/USB pozostałe trzewia są ukryte w dedykowanych osłonach. Jednak swoimi kanałami udało mi się ustalić, że wewnątrz „puszki” opisanej jako „Fully balanced precision dual mono 192kHz 24 bit upsampling quad DAC” można znaleźć wykorzystany w roli interfejsu cyfrowego i upsaplera moduł Texas Instrument SRC 4932 uszlachetniający (do postaci 24bit/192kHz) otrzymany sygnał przed podaniem go do pary (po jednym na kanał) przetworników Burr-Brownów DSD 1796.


Skoro M6-ka zamiast coraz powszechniejszego Wi-Fi otrzymała jedynie możliwość bezprzewodowej transmisji sygnału audio jedynie poprzez Bluetooth i to w maksymalnej rozdzielczości 16-bit/48 kHz postanowiłem tę funkcjonalność od razu sprawdzić i mieć ją z głowy. Z iPodem Touch Musical porozumiał się od pierwszego strzału i po prostu działał, jednak osobiście (tak, to jest wyłącznie moja do bólu subiektywna opinia) uznałem, że nie po to kupuje się DACa za 9kzł, żeby grać na nim ze smartfonu/przenośnego odtwarzacza multimediów czy tabletu. Bluetooth świetnie sprawdza się w samochodowych zestawach głośnomówiących i niech tam sobie zostanie.  Zamiast tego wolałem zaoszczędzony czas poświęcić asynchronicznemu złączu USB obsługującemu sygnały do 24bit/192kHz włacznie. Proces instalacji sterowników na laptopie z zainstalowanym Windowsem 8 przebiegł bezproblemowo (dla pewności pobrałem najnowszą wersję ze strony producenta) i karmiony materiałem źródłowym z WiMPa Musical zaczął wydawać z siebie całkiem akceptowalne dźwięki. Pomijając dość słyszalną kompresję granych bezpośrednio z sieci plików całość prezentowała zadziwiająco spójny i kulturalny przekaz opierający się głównie na płynącej z faworyzowanej muzykalności przyjemności odsłuchu, niż zachęcaniu słuchacza do głębszej analizy dobiegających z głośników dźwięków. Proszę się jednak nie obawiać, że coś stało mi się z głowa i od tej pory właśnie materiał stratny będzie wyznacznikiem możliwości testowanych urządzeń. Po prostu od pewnego czasu w ramach rozgrzewki zamiast szukać odpowiadających mi pod względem repertuaru rozgłośni internetowych zacząłem korzystać z dobrodziejstw serwisów streamingowych układając własne playlisty i słuchając tego, na co w danej chwili mam ochotę a nie tego, co proponuje mi osoba trzecia, bądź jakiś bezduszny automat. Pomijam fakt, ze WiMP w wersji premium oferuje całkiem przyzwoitą jakość transmisji.  W ramach eksperymentów nie omieszkałem przy okazji sprawdzić jaki typ połączenia Musical preferuje. Piszę o tym, gdyż w urządzeniach wyposażonych zarówno w wyjścia RCA jak i XLR z reguły te drugie zapewniają lepszą jakość dźwięku.  Jednak tym razem było inaczej, gdyż różnic na plus któregokolwiek z nich nie odnotowałem.

Po kilkunastogodzinnej rozgrzewce przełączyłem się na JRivera, oraz pozostałe źródła cyfrowe (jakże wdzięczny byłem wtedy za obecność pilota) i zacząłem słuchać już na poważnie. Na pierwszy ogień poszedł Michael Jackson i zremasterowany  do 24bit/48kHz album „Bad”, który zabrzmiał niezwykle gładko, soczyście i na tyle „analogowo”, że w moich notatkach zaczęły pojawiać się adnotacje o lampowym uprzywilejowaniu średnicy i delikatnym wypchnięciu wokali. Jednak nie była to stereotypowa lampowa maniera zagęszczania przesaturowanej średnicy kosztem skrajów pasma, gdyż „Dirty Diana” zachwycała zadziornością i prawdziwie rockowym drivem. Namacalność i komunikatywność wolaku przypominała mi połączenie pomysłu na dźwięk, jaki oferuje Eximus DP-1 z niezwykłą liniowością i transparentnością Vitusa RD-100, co biorąc pod uwagę, że Musiacal z całej trójki był urządzeniem najtańszym było bardzo miłym zaskoczeniem.
Zaczęło mnie jednak nurtować pytanie jak tego typu kulturalne podejście do materiału źródłowego sprawdza się w o drobinę ostrzejszym materiale.  Czy przypadkiem „ Koi No Yokan” Deftons, bądź „House of Gold & Bones” Stone Sour nie zabrzmią jak po sporej dawce pavulonu. Nic z tych rzeczy. Brudne gitarowe riffy nadal brzmiały surowo a dynamika materiału zarejestrowanego na obu krążkach nie tylko nie została osłabiona, ale otrzymała niezłego adrenalinowego kopa i solidną basową podstawę. Co prawda kontury najniższych składowych nie miały aż tak ostrych konturów jak w Vitusie, ale patrząc na różnice w cenach obu przetworników nie sposób mieć o to do M6-ki nawet najmniejszych pretensji. Prawdę powiedziawszy gdybym wcześniej tego samego materiału nie słuchał na Duńskim konkurencie, to pewnie na delikatne sklejenie stopy perkusji z partiami basu nawet nie zwróciłbym uwagi. Mniejsza z tym. Grunt, że Antony’emu Michaelsonowi udało połączyć się słodycz wysokich tonów z ich rozdzielczością a dynamikę z muzykalnością.
Po przejściu do bardziej syntetycznych klimatów zarejestrowanych na „Delta Machine” Depeche Mode i „Anastasis” Dead Can Dance miałem okazję przekonać się, że z nawet z tak nieokreślonych dźwięków M6-ka potrafi stworzyć bardzo przekonujący a co najważniejsze uporządkowany spektakl muzyczny. Zamiast iść na łatwiznę i większość źródeł pozornych przedstawiać w formie impresjonistycznych plam wybrała drogę trudniejszą, za to zdecydowanie bliższą prawdzie zachowując zarówno gradację planów, jak i rozmieszczenie poszczególnych „instrumentów” w przestrzeni. Scena była szeroka, z łatwością przekraczająca ramy wyznaczone poprzez rozstaw kolumn i delikatnie zwężająca się ku tyłowi.
Taki sposób prezentacji świetnie sprawdził się na materiale symfonicznym i to zarówno tym na wskroś klasycznym, jak „Vienna” (Fritz Reiner), ale i tym współczesnym w stylu rozdmuchanych hollywoodzkich superprodukcji jak „Gladiator”, czy „The Rock” Hansa Zimmera.  Pomimo firmowej homogeniczności i muzykalności z pozoru zupełnie niezobowiązująca detaliczność pozwalała na swobodny wgląd w strukturę utworów i aparat orkiestrowy.
Jednak to, czym najbardziej ujął mnie przetwornik Musicala to rzadko spotykana umiejętność stworzenia niezwykle intymnej atmosfery podczas nagrań idealnych do niezobowiązującego spędzenia czasu we dwoje. Wystarczyło, że sięgnąłem po „One From The Heart” Toma Waitsa i Crystal Gayle, „Just A Little Lovin'” Shelby Lynne, czy „Quelqu'un m'a Dit” Carli Bruni a chęć do pracy wyparowywała jak kamfora. Zamiast tego wszechobecnym stawało się uczucie błogiego rozleniwienia i płynącego z reprodukowanej na naprawdę wysokim poziomie muzyki przyjemności.

Im dłużej słuchałem Musicala tym częściej zastanawiałem się, komu do szczęścia potrzebna jest ta cała audiofilia i to nieszczęsne gonienie króliczka. Wystarczy przecież wpiąć w tor M6-ke, rozsiąść się wygodnie w fotelu i zapomnieć o otaczającym nas wyścigu szczurów. Jeśli mi Państwo nie wierzą gorąco zachęcam do nausznej weryfikacji. Tylko proszę sobie zarezerwować kilka godzin – topowy przetwornik sygnowany przez Antony’ego Michaelsona uzależnia.





Tekst i zdjęcia: Marcin Olszewski

Dystrybucja: Audio Klan
Cena: 8999 zł

Dane techniczne:
Pasmo przenoszenia: <0.0012% 10Hz to 20 kHz
Separacja kanałów : >105dB
Stosunek sygnału do szumu: >120dB
Całkowite zniekształcenie harmoniczne: <0.0012% 10Hz to 20 kHz
Wymiary (S x W x G):  440 x 102 x 380 cm
Waga:  10.6 kg

System wykorzystany w teście:

CD/DAC: Ayon 1sc
DAC: Eximus DP1;
Selektor źródeł cyfrowych: Audio Authority 1177
Odtwarzacz plików: Olive O2M; laptop Dell Inspiron 1764/HP 650 + JRiver Media Center
Wzmacniacz: Electrocompaniet ECI 5; Ayon Spirit 3
Kolumny: Gauder Akustik Arcona 80
IC RCA: Antipodes Audio Katipo
IC XLR: LessLoss Anchorwave; Organic Audio
IC cyfrowe: Fadel art DigiLitz; Harmonic Technology Cyberlink Copper; Apogee Wyde Eye; Monster Cable Interlink LightSpeed 200
Kable USB: Wireworld Starlight; Goldenote Firenze Silver
Kable głośnikowe: Harmonix CS-120
Kable zasilające: Furutech FP-3TS762 / FI-28R / FI-E38R; Organic Audio Power; GigaWatt LC-1mk2
Listwa: GigaWatt PF-2 + kabel LC-2mk2
Stolik: Rogoz Audio 4SM3
Przewody ethernet: Neyton CAT7+
Akcesoria: Sevenrods Dust-caps; Furutech CF-080 Damping Ring; Highend Novum PMR Premium


4 komentarzy

Czy MF wypuścił także tradycyjny transport CD?
  • Zgłoś

Użytkownik xniwax dnia 29.05.2013 - 19:19 napisał

Czy MF wypuścił także tradycyjny transport CD?


Tak - jest M6CD i AMSCD, ale M6DAC jest najwyższym na chwilę obecną DACiem Musicala.
  • Zgłoś
Przecież to są integry a nie transporty.
  • Zgłoś

marek-1969
04.07.2013 16:02
właśnie przydałby by się w miarę prosty napęd do serii M6
  • Zgłoś
Nie masz uprawnień do pisania komentarzy. Zarejestruj się lub zaloguj.
Jeśli posiadasz już konto na Facebooku, możesz się zalogować bez rejestracji ( logowanie przez Facebook).



Zobacz też

MOPS czyli Muzyka oraz parę (innych) spraw - Wojna! Wojna? Ale... Po co wojna?

Test wzmacniacza Denon PMA 1500AE

Audiomica Miamen & Pearl Consequence

Pasjonaci DIY na wystawie AudioVideoShow 2015

Sonus faber Principia 1

Wyszukaj Artykuł

Przystępując do Klubu zyskujesz:

  • Dostęp do dodatkowych artykułów i testów sprzętu
  • Zniżki na zakupy w sklepach partnerskich
  • Kartę członkowską Klubu
  • Możliwość udziału w cyklicznych spotkaniach klubowiczów:
    • spotkania ze specjalistami z branży audio
    • spotkania z innymi audiofilami
    • darmowy catering
  • Przypisanie do grupy "Klubowicz" na forum, a co za tym idzie:
    • większą skrzynkę na wiadomości PW
    • możliwość edycji własnych postów przez 30 minut od publikacji
    • większe limity na umieszczane załączniki
    • większe limity w zakładce Galeria
    • większe limity w zakładce Blogi
    • możliwość tworzenia blogów prywatnych i tylko dla przyjaciół


Najnowsze komentarze





Klub.AudioStereo.pl - Artykuły, porady, felietony, konkursy, recenzje audio, testy sprzętu i wiele innych ciekawych informacji.
Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

Audiostereo dokłada wszelkich starań, aby traktować użytkowników uczciwie i otwarcie, przy uwzględnieniu najlepszych praktyk. Korzystając z naszej strony wyrażasz zgodę na wykorzystywanie przez nas plików cookies, w celu zapewnienia Ci wygody podczas przeglądania naszego serwisu. Aby dowiedzieć się więcej na temat cookies oraz w jaki sposób z nich korzystamy, kliknij tutaj