Skocz do zawartości

Audiostereo.pl: Audiostereo Forum - Audiostereo.pl


Logo Magazyn
Witamy ponownie, Gość


Yamaha MusicCast WXC-50

10.02.2017 23:15 | Fr@ntz w Źródła
  • Nie możesz edytować tego wpisu
W ciągu ostatnich kilku lat pliki audio z cyfrowego podziemia ewoluowały nie tylko do miana najpopularniejszego i najłatwiej dostępnego medium, ale i z poziomu podwórkowego -  miernego mp3 awansowały do ligi Hi-Fi a w niektórych przypadkach nawet High-End. W dodatku ich obsługę odarto z demonicznej otoczki hackerstwa – już nie trzeba być absolwentem robotyki, by cieszyć się słuchaniem zgromadzonych na własnych dyskach, bądź przepastnych serwerach serwisów streamingowych zasobów. Wystarczy śladowa umiejętność obsługi smartfona i tabletu a tę posiadają obecnie nawet przedszkolaki. Wszystko zmierza ku maksymalnemu uproszczeniu, intuicyjności i sprawieniu, że tak naprawdę jedyne, co użytkownik  po zakupie danego urządzenia musi zrobić, to je wypakować, podłączyć do posiadanego systemu, prądu i … włączyć. Oczywiście oferta dostępnych na rynku rozwiązań jest na tyle szeroka, że zarówno osoby poszukujące czegoś na start, budżetowego znajdą coś dla siebie, co udowodnił testowany pod koniec ubiegłego roku na łamach audiostereo kieszonkowy iEAST M30 SoundStream Pro a ReQuest Audio The Beast z powodzeniem powinien usatysfakcjonować miłośników zdecydowanie bardziej imponujących konstrukcji. Tym razem jednak zajmiemy się czymś z chyba najbardziej popularnego segmentu 1500-2000 PLN i w dodatku pochodzącym od jednego z wiodących światowych producentów.  O czym mowa? O zaprezentowanym podczas zorganizowanego w Mediolanie Yamaha MusicCast Round 2 Event odtwarzaczu strumieniowym Yamaha MusicCast WXC-50.

WXC-50-0001.jpg WXC-50-0002.jpg WXC-50-0003.jpg
WXC-50-0004.jpg WXC-50-0005.jpg WXC-50-0007.jpg
WXC-50-0009.jpg WXC-50-0012.jpg WXC-50-0013.jpg
WXC-50-0014.jpg WXC-50-0018.jpg WXC-50-0021.jpg

Zgodnie z zapewnieniami twórców Yamaha MusicCast WXC-50 ma stanowić zarówno pomost łączący klasyczne, oldschoolowe, czy wręcz vintage’owe komponenty stereo z funkcjonalnością i możliwościami jakie oferuje technologia XXI wieku, jak i serce na wskroś współczesnych systemów opartych np. właśnie na tytułowym plikograju i aktywnych głośnikach niejednokrotnie wyposażonych w zaawansowane układy DSP. Jest niewielki, estetyczny a jakość wykonania budzi zaufanie. Zero tanich plastików, tylko solidny zaoblony metalowy korpus, dość stonowany design i uproszczony do niezbędnego minimum interfejs. Front urządzenia oprócz umieszczonego w okolicach lewego górnego rogu firmowego logotypu może pochwalić się jedynie oczkiem czujnika IR trzema niewielkimi przyciskami (włącznik, selektor źródeł i multi funkcyjny play/pause/connect), podobnej puli diod (status, net, Bluetooth) oraz eleganckim aluminiowym pokrętłem głośności. W tym momencie warto wspomnieć, że o aktualnym trybie pracy i wybranym źródle informuje nie tylko konkretna dioda, co jej zabarwienie i tak Bluetoothowi przypisano kolor ciemnoniebieski, połączeniu sieciowemu zielony, USB błękitny, Toslinkowi fioletowy, wejściu liniowemu AUX biały, transmisji AirPlay różowy a sieciowemu trybowi czuwania czerwony.
Ścianka tylna ze względu na dość niewielką powierzchnię mieści jedynie tylko to, co tak naprawdę niezbędne a jednocześnie świetnie odzwierciedla aktualne trendy. Mamy zatem optyczne wejście cyfrowe, terminal Ethernet, USB i po parze we/wyjść liniowych AUX uzupełnionych o wyjście subwooferowe. Wyjścia też mamy zarówno analogowe (para RCA), jak i cyfrowe (Toslink, Coax) a dodatkowo do dyspozycji otrzymujemy przełączniki umożliwiające wybór trybu pracy (player/pre amp), oraz uaktywnienie komunikacji bezprzewodowej (skoro wpinamy się w sieć lan to po co „siać” naokoło?), gniazda triggera oraz dedykowane zewnętrznemu modułowi sterowania. Nie zabrakło oczywiście anteny Wi-Fi.
Zaglądając do trzewi warto wspomnieć, że sercem streamera jest kość przetwornika ESS Sabre 9006AS a regulacja głośności, choć odbywa się w domenie cyfrowej, przeprowadzana jest na 48 bitach a audiofilów z pewnością ucieszy zaimplementowany tryb Direct umożliwiający odtwarzanie sygnałów w ich natywnej rozdzielczości (do 24bit/192kHz), czyli bez ingerencji w ich jakość.  Zasilacz (impulsowy) schowany jest wewnątrz korpusu, co automatycznie eliminuje obecność zewnętrznej „telefonicznej ładowarki” a biorąc pod uwagę, że większość producentów wysokiej jakości okablowania ma w swoich portfolio przynajmniej jeden model zakonfekcjonowany „ósemką” (np. Audioquest NRG czy Nordost  Purple Flare), są więc szanse na dodatkową poprawę brzmienia.

App_1.jpg App_2.jpg App_3.jpg

Oprócz dedykowanej urządzeniom przenośnym aplikacji MusicCast Controller 50-ką z powodzeniem można sterować dołączonym mikro-pilotem pozwalającym nie tylko na wybór źródła, czy regulację głośności, ale i zaprogramowanie pod sześcioma przyciskami szybkiego wyboru ulubionych zasobów sieciowych, czy internetowych stacji radiowych. Miłym dodatkiem jest możliwość obsługi WXC z poziomu przeglądarki internetowej i choć GUI (interface) może nie poraża wyglądem, to jest prosty, czytelny i intuicyjny a to w końcu liczy się najbardziej.

Przechodząc do części poświęconej walorom sonicznym na wstępie nadmienię, iż na testy otrzymałem urządzenie fabrycznie nowe, więc przez pierwszy tydzień pozwoliłem sobie potraktować je jako dość niezobowiązujący dodatek do głównego systemu spełniający głównie rolę muzycznego tła czerpiącego „content” zarówno z moich zasobów sieciowych, jak i nieprzebranej obfitości internetowych rozgłośni radiowych i TIDALa. A właśnie TIDAL. Niby Yamaha nie chwali się wsparciem w WXC-50 tej platformy streamingowej, lecz po pierwsze dystrybutor marki – warszawski AudioKlan dokłada trzymiesięczny darmowy abonament do wersji HiFi a po drugie na tytułowego plikograja bez najmniejszych problemów można przecież zarówno po kablu, jak i bezprzewodowo stosowny strumień danych z owego serwisu przesłać, więc … spokojnie możemy uznać, że takowy support jest. Kolejną miłą niespodzianką jest prostota konfiguracji. Co prawda można wszystkie parametry domowej sieci wklepywać z palca,  bądź też przebijać się poprzez poszczególne ustawienia sieciowe, ale zdecydowanie szybszą i w 100% skuteczną metodą jest wybranie opcji WPS i pozostawienie Yamasze kwestię dogadania się z naszym routerem. Miło. Skoro jednak miało być o dźwięku to przejdźmy do clue.

Pierwszą część dzisiejszej opowieści poświęcę na opis doznań nausznych nabytych w trakcie wykorzystywania 50-ki w roli pełnoprawnego źródła sygnału, a więc bez wspomagania zewnętrznym przetwornikiem cyfrowo-analogowym. W telegraficznym skrócie można je określić mianem bezpiecznego. Z jednej strony niczym specjalnym nie zachwyca, ale też i nie razi. Poziom detaliczności, głębia sceny, czy dynamika spełniają wymagania wypełnienia dźwiękiem otaczającej nas przestrzeni podczas codziennej krzątaniny czy rodzinnych posiłków. Nic specjalnie nie przykuwa uwagi i nie wymagając skupienia niepostrzeżenie staje się stałym elementem domowego klimatu. Miłośnicy szerokorozumianego Chilloutu powinni być zatem usatysfakcjonowani. Przykładowo „Tourist” St Germain, czy „Nobody But Me”  Michaela Bublé sprawiały wrażenie, jakby powstały niemalże wyłącznie z myślą o tworzeniu ulotnego klimatu elegancji, którego może nie widać na pierwszy rzut oka/ucha, lecz po prostu się go czuje. Oczywiście wyraźnemu spłyceniu uległa scena a i górze pasma nieco się oberwało, choć akurat w tym momencie takie działanie nie jest bynajmniej pozbawione sensu. Warto bowiem mieć świadomość, że Yamaha w większości przypadków będzie grała w otoczeniu ze zbliżonego do siebie pułapu cenowego a jak wiadomo euforia w najwyższych składowych w takich okolicznościach przyrody z reguły przynosi więcej szkody aniżeli pożytku. Po prostu czasem mniej znaczy lepiej i tak właśnie jest tym razem.
Sytuacja zmienia się diametralnie w momencie, gdy Yamahę podepniemy pod zewnętrzny, „nieco” lepszy aniżeli zaimplementowany w niej przetwornik cyfrowo – analogowy. Nie mówię, że od razu trzeba się rzucać na poziom Musical Fidelity Nu-Vista CD, czy też Ayona CD-35, którymi dziwnym trafem podczas testów dysponowałem, lecz warto mieć jednak na uwadze potencjał drzemiący w tym niepozornym Japończyku i sprawić mu do towarzystwa chociażby zdecydowanie rozsądniej od ww. kilkudziesięciotysięczników wycenionego Cayina iDAC-6. Dzięki temu, adekwatnie do zainwestowanego we współgrające z 50-ką towarzystwo wkładu finansowego poprawia się praktycznie wszystko poczynając od dynamiki - zarówno w skali mikro, jak i makro, poprzez wreszcie sugestywną trójwymiarowość na świetnej rozdzielczości skończywszy. W dodatku, w takim połączeniu nie sposób WXC cokolwiek zarzucić, nie słychać, że to właśnie ona jest najtańszym elementem toru, co niewątpliwie jest powodem do zadowolenia. Przy takim, zewnętrznym wspomaganiu bez obaw można zatem zapuszczać się w zdecydowanie bardziej skomplikowane i wymagające regiony. Prog-metalowy „A Dramatic Turn Of Events” Dream Theater zabrzmiał z właściwym sobie rozmachem i karkołomnością zagmatwanych linii melodycznych nie szczędząc przy tym zarówno ostrych riffów, jak i wieloplanowych pasaży sięgających daleko hen w głąb sceny wykraczającej swą szerokością poza ramy wyznaczane rozstawem kolumn. Nie odnotowałem również nawet najmniejszych problemów z ziarnistością, granulacją, czy też innymi szkodliwymi artefaktami najwyższych składowych, co dobrze rokowało na przyszłość, gdyż gładkość góry pasma zapewnia komfortowy odsłuch nawet przez długie godziny, a przecież właśnie o przyjemność obcowania z muzyką w całej tej zabawie chodzi.

Yamaha wprowadzając na rynek MusicCast WXC-50 udowadnia, że nawet na bardzo rozsądnych i przystępnych dla większości konsumentów rejonach cenowych można zaoferować urządzenie świetnie wykonane, bogato wyposażone, intuicyjne w obsłudze i co najważniejsze nie tylko dobrze grające od razu po wyjęciu z pudełka, co dające się łatwo upgrade’ować.

Marcin Olszewski

Dystrybucja: Audio Klan
Cena: 1 795 PLN

Dane techniczne:
Całkowite zniekształcenia harmoniczne 0,03% THD (wyj. Pre [20 Hz‐20 kHz])
Sekcja audio
Pasmo przenoszenia:
- Wyjście Pre Optyczne/Net/USB: 10 Hz‐100 kHz (0/‐3 dB)
- Wyjście Aux: 20 Hz‐40 kHz (0/‐3 dB)
Stosunek sygnał/szum (IHF‐A) 112 dB
Sekcja sieciowa
Sieć LAN (DLNA ver. 1.5 (DMR), Wi‐Fi
Obsługiwane formaty: MP3, WMA, MPEG4 AAC 48 kHz/24 bity, WAV/FLAC/AIFF 192 kHz/24 bity, ALAC 96 kHz/24 bity, DSD 5.6 MHz
Bluetooth (Wersja) 2.1 + EDR, (obsługiwany profil) A2DP, AVRCP, (kompatybilny kodek) SBC/AAC, źródło: SBC
Zużycie energii w trybie czuwania:
Wyłączony tryb czuwania sieciowy i Bluetooth 0,12 W
Włączony tryb czuwania sieciowy, wyłączony Bluetooth 1,8 W (przewodowo) / 1,68 W (bezprzewodowo)
Włączony tryb czuwania sieciowy i Bluetooth 1,8 W (przewodowo) / 1,92 W (bezprzewodowo)
Zużycie energii: 15 W (przy braku sygnału)
Wymiary (S x W x G): 214 x 51,5 (bez nóżek: 42) x 251,4 mm
(z podniesioną anteną: 214 x 123,6 (bez nóżek: 114,2) x 251,4 mm
Waga: 1,4 kg
Złącza:
Wejścia:
Sieć (Ethernet / Wi‐Fi), USB, Optyczne cyfrowe (32 kHz‐192 kHz), 1 para RCA
Wyjścia: 1 para RCA, Pre, Optyczne cyfrowe, Współosiowe cyfrowe, Subwoofer
Inne: We/Wy Trigger

System wykorzystany podczas testu:
– CD/DAC: Accuphase DP-410; Ayon CD-35; Musical Fidelity NuVista CD
– Odtwarzacz plików: laptop Lenovo Z70-80 i7/16GB RAM/240GB SSD + JRiver Media Center 22 + TIDAL HiFi + JPLAY
– Selektor źródeł cyfrowych: Audio Authority 1177
– Gramofon: Kuzma Stabi S + Kuzma Stogi + Shelter 201
– Przedwzmacniacz gramofonowy: Tellurium Q Iridium MM/MC Phono Pre Amp; Audia Flight FL Phono
– Wzmacniacz zintegrowany: Electrocompaniet ECI5; Audio Analogue Maestro Anniversary
– Kolumny: Gauder Akustik Arcona 80 + spike extenders
– IC RCA: Tellurium Q Silver Diamond
– IC XLR: LessLoss Anchorwave; Organic Audio; Amare Musica
– IC cyfrowe: Fadel art DigiLitz; Harmonic Technology Cyberlink Copper; Apogee Wyde Eye; Monster Cable Interlink LightSpeed 200
– Kable USB: Wireworld Starlight; Goldenote Firenze Silver
– Kable głośnikowe: Organic Audio; Signal Projects Hydra
– Kable zasilające: Furutech FP-3TS762 / FI-28R / FI-E38R; Organic Audio Power; Acoustic Zen Gargantua II
– Listwa: Furutech e-TP60ER + Furutech FP-3TS762 / Fi-50 NCF® /FI-50M NCF®
– Gniazdo zasilające ścienne: Furutech FT-SWS®
– Platforma antywibracyjna: Franc Audio Accessories Wood Block Slim Platform; Thixar Silence Plus
– Przewody ethernet: Neyton CAT7+
– Stolik: Rogoz Audio 4SM3
– Akcesoria: Sevenrods Dust-caps; Furutech CF-080 Damping Ring; Albat Revolution Loudspeaker Chips; Thixar Silent Feet Basic


Zobacz też

Dzisiejsze śniegi

Wzmacniacz Atoll IN100SE

Siltech Explorer 90L & Classic Anniversary 550i

NAD M3

iFi Audio Nano iOne

Wyszukaj Artykuł

Przystępując do Klubu zyskujesz:

  • Dostęp do dodatkowych artykułów i testów sprzętu
  • Zniżki na zakupy w sklepach partnerskich
  • Kartę członkowską Klubu
  • Możliwość udziału w cyklicznych spotkaniach klubowiczów:
    • spotkania ze specjalistami z branży audio
    • spotkania z innymi audiofilami
    • darmowy catering
  • Przypisanie do grupy "Klubowicz" na forum, a co za tym idzie:
    • większą skrzynkę na wiadomości PW
    • możliwość edycji własnych postów przez 30 minut od publikacji
    • większe limity na umieszczane załączniki
    • większe limity w zakładce Galeria
    • większe limity w zakładce Blogi
    • możliwość tworzenia blogów prywatnych i tylko dla przyjaciół


Najnowsze komentarze





Klub.AudioStereo.pl - Artykuły, porady, felietony, konkursy, recenzje audio, testy sprzętu i wiele innych ciekawych informacji.
Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

Audiostereo dokłada wszelkich starań, aby traktować użytkowników uczciwie i otwarcie, przy uwzględnieniu najlepszych praktyk. Korzystając z naszej strony wyrażasz zgodę na wykorzystywanie przez nas plików cookies, w celu zapewnienia Ci wygody podczas przeglądania naszego serwisu. Aby dowiedzieć się więcej na temat cookies oraz w jaki sposób z nich korzystamy, kliknij tutaj