Skocz do zawartości

Audiostereo.pl: Audiostereo Forum - Audiostereo.pl


Logo Magazyn
Witamy ponownie, Gość

Antelope Zodiac 192kHz DAC

23.02.2012 21:30 | Fr@ntz w Recenzje
  • Nie możesz edytować tego wpisu
Bułgaria forumowiczom urodzonym kilka lat przed rokiem 80-ym może się kojarzyć z wakacjami w Złotych Piaskach, Słonecznym Brzegu, lub najpopularniejszymi w tamtych czasach winami gronowymi, sygnowanymi logiem Sophii (dla zainteresowanych bez tzw. apelacji geograficznej). Czas jednak nie stoi w miejscu i jak to on lubi zaskakiwać. Okazało się, że po tzw. okresie transformacji międzyustrojowej zaradni mieszkańcy Bałkanów nie próżnowali i obecnie nie dość, że całkiem nieźle radzą sobie nie tylko w branży pro-audio, ale i w Hi-Fi /okolicach High-Endu poczynają sobie śmiało. Mowa o założonej przez Igora Levina firmie Antelope Audio. Skoro bułgarskie przetworniki można spotkać w studiach Warner Bros, Universal, czy Sony Music a „cywilne” modele odziedziczyły „małe co nieco” po profesjonalnych braciach, to z czystej ciekawości wypadałoby choć rzucić uchem i osobiście ocenić.

comp_Antelope_Zodiac-8.jpg

Do testów trafił najtańszy i jednocześnie najmłodszy produkt tej bułgarskiej manufaktury – model Zodiac 192 kHz DAC. Urządzenie przyszło w niedużym, eleganckim białym kartonie, który nawet z zawartością wydawał się dość lekki. Szybki rzut oka w dane techniczne ułatwił rozwikłanie tej zagadki. Sam przetwornik waży niecałe 2 kg a dołączany niewielki zasilacz zewnętrzny również nie należy do najcięższych. Oczywiście bez problemu można podwoić wagę zestawu poprzez dokupienie dedykowanego zasilacza Voltikus. Tanio nie będzie, za to DACzek będzie miał zdecydowanie lepsze „zaplecze energetyczne”, o możliwości wpięcia porządnego przewodu sieciowego nie wspomnę.

comp_Antelope_Zodiac-2.jpg comp_Antelope_Zodiac-3.jpg comp_Antelope_Zodiac-4.jpg

comp_Antelope_Zodiac-5.jpg comp_Antelope_Zodiac-6.jpg

comp_Antelope_Zodiac-11.jpg comp_Antelope_Zodiac-12.jpg comp_Antelope_Zodiac-10.jpg

Samo urządzenie prezentuje się pomimo swoich niewielkich rozmiarów bardzo elegancko. Zarówno ścianę przednią jak i korpus (monolityczny element o przekroju zbliżonym do kwadratu) wykonano ze szczotkowanego aluminium i jedynie tył został anodowany na czarno.  Szyku dodają eleganckie toczone nóżki, które warto podkleić cienkimi filcowymi podkładkami, które oprócz dedykowanego kabla USB i 1,5m przewodu optycznego (z dołączaną przejściówka minijack) znajdziemy w odpowiedniej przegródce pudełka.

comp_Antelope_Zodiac-14.jpg comp_Antelope_Zodiac-16.jpg

comp_Antelope_Zodiac-17.jpg comp_Antelope_Zodiac-19.jpg

Front zdobi niewielki, lecz czytelny czerwony wyświetlacz dostarczający informacji o wybranym wejściu, częstotliwości próbkowania, poziomie wzmocnienia i trybie pracy wejścia USB. Powyższa litania funkcjonalności wynika z tego, iż choć Zodiac oferowany jest, jako przetwornik może również pełnić rolę pełnoprawnego przedwzmacniacza, oczywiście jeśli tylko nie posiadamy źródeł analogowych. Pod wyświetlaczem umieszczono dużą, aluminiową gałkę regulacji głośności a na prawo od niej mniejszą, odpowiadającą za nastawy pary wyjść słuchawkowych. Po lewej stronie znalazła się biała dioda sygnalizująca odbiór sygnału na którymś z wejść, podłużny, czerwony wskaźnik pracy urządzenia, oraz dwa niewielkie aluminiowe przyciski – włącznik i selektor wejść. Sama regulacja głośności zasługuje na kilka słów omówienia. Przy ustawieniach fabrycznych najwyższy poziom głośności osiągany jest przy 0 (czyli przy braku tłumienia) a brak sygnału jest przy -90.  Co ciekawe nawet najmniejsze poruszenie potencjometrem powoduje przeskok z ww.-90 na -55, by potem już, co 5, 2 a na końcu 1 zwiększać swoją precyzję. Na papierze wygląda to może i dość kontrowersyjnie, ale proszę się nie obawiać jakiegoś niekontrolowanego ryknięcia, gdyż rzeczony poziom -55, również niewiele różni się od całkowitego wyciszenia i traktując Zodiaca, jako przedwzmacniacz można delektować się dźwiękiem niemalże nie przekraczającym szumu dnia codziennego.
Tylna ścianka, choć nie jest tak zatłoczona jak w wyższych modelach nie pozostawia niedosytu. Porządne zakręcane gniazdo zasilacza, para wyjść zbalansowanych (XLR) i niezbalansowanych (RCA), oraz zdublowane wejścia cyfrowe – 2xS/PDIF i 2xToslink. Na trochę dłuższą chwilę pozwolę się zatrzymać przy wejściu USB. W przeciwieństwie do większości dostępnych na rynku USB-DACów nie jest to standardowe gniazdo typu B, czyli popularne „drukarkowe”, tylko jego wersja mini. Co prawda producent dołącza odpowiedni przewód, jednak jeśli komuś nie będzie, ze względów estetycznych, bądź sonicznych, pasował bez problemu może zaopatrzyć się w odpowiednio zaudiofilizowany zamiennik np. z oferty Wireworlda( Ultraviolet,  Starlight, Silver Starlight i Platinum Starlight ), Furutecha (GT-2), Kimbera (Mini Bus Cu i  Ag)  i pewnie wielu innych, które występują w wymaganej wersji. Skoro sprawę okablowania mam z głowy przejdę do rzeczy zdecydowanie bardziej istotnych a mianowicie trybów pracy wejścia USB. Otóż do wyboru są dwa. Pierwsze – UF1, czyli Full Speed Mode o max. prędkości 12Mbits umożliwiające obsługę sygnałów do 96kHz, oraz drugie – UH1, czyli High Speed Mode o prędkości 480 Mbits pozwalające w pełni cieszyć się sygnałem o częstotliwości próbkowania sięgającej 192kHz. Dokładny opis uruchomienia tej opcji, oraz poprawnej konfiguracji najpopularniejszych i sugerowanych odtwarzaczy programowych (Foobar 2000 i JRiver) znajduje się oczywiście w materiałach dołączanych do urządzenia, więc wykonując krok po kroku kolejne polecenia (większość z czytelnymi obrazkami) nawet całkowity laik komputerowy powinien sobie poradzić. Ponieważ port USB pracuje w trybie asynchronicznym po podpięciu DACa pod komputer następuje automatyczna instalacja potrzebnych sterowników (są wgrane w Zodiaca).

Antelope_ControlPanel.jpg

Warto też wspomnieć o tym, że z poziomu dostępnej na stronie producenta aplikacji Zodiac Control Panel (dla Windows, OS X i Linux) można nie tylko urządzenie włączyć, przełączyć w tryb stand-by, wybrać źródło, ale również dokonać takich zmian jak jaskrawość wyświetlacza, oraz sposób wyświetlania parametrów wzmocnienia – do wyboru są nastawy w dB i %. Jest to również jedna z możliwości upgrade’u firmware’u urządzenia (wymagana wcześniejsza rejestracja).

comp_Antelope_Zodiac-9.jpg

Co prawda uroczy srebrny sześcian używa tych samych 64-bitowych algorytmów kontrolujących Acoustically Focused Clocking (AFC) i Jitter Management, co starsi bracia, jednak pozbawiono go możliwości dejitterowania transmitowanego sygnału cyfrowego, oraz podłączenia zewnętrznego zegara taktującego. Choć akurat tym ostatnim specjalnie bym się nie martwił, gdyż wysokiej klasy zegary (np. atomowe) są horrendalnie drogie a wbudowany w testowane urządzenie układ (Oven Controlled Clock) ukryty jest wewnątrz szczelnego ekranu zapewniającego stałą temperaturę pracy i  zgodnie z zapewnieniami producenta jest bardzo dobry.  Co do reszty trzewi, to wszystkie, a przynajmniej „cywilne”, przetworniki Antelope oparte są na układach DAC BurrBrown 1792A i odbiornikach USB ISP 1507-A1. Płytki z sekcjami analogową i cyfrową znajdują się jedna nad drugą.
Analog_board.JPG Digital_board.JPG

Przetwornik do testów dotarł prosto z fabryki. Funkiel nówka nieśmigana. Fakt ten, z jednej strony cieszy, gdyż po prostu ma się okazję na własne uszy doświadczać „dorastania”, czyli popularnego wygrzewania urządzenia w systemie, a z drugiej potrafi wprawić w lekką konsternację. Tak też było i tym razem, gdyż zarówno producent jak i dystrybutor zwracali uwagę na konieczność kilkusetgodzinnego(!!)  procesu wygrzewania. Ot drobne dwa tygodnie ciągłej gry powinny wystarczyć. Dzięki Bogu to tylko niezbyt prądożerny DAC, bo w przypadku urządzenia o zdecydowanie większym apetycie na energię wolałbym dostać już wygrzany egzemplarz. Chciał, nie chciał, zbytnio nie grymasząc, podłączyłem obiekt niniejszego testu pod dekoder TV-SAT i po ustawieniu niezbyt wysokiego poziomu głośności zostawiłem samopas.

Po wymaganej rozgrzewce, co raczej w tym przypadku oznaczało prawdziwy maraton, przystąpiłem do właściwych odsłuchów. W pierwszej chwili na „Going Home” z „Old Ideas” Leonarda Cohena myślałem, że coś jest nie tak z nagraniem, słychać było jakieś dziwne trzaski, albo inne anomalie. Jednak zwiększenie głośności do normalnego, akceptowalnego przez resztę domowników poziomu, wyraźnie wskazało, że to nie cyfrowe artefakty a „soczysta wymowa” leciwego wokalisty. To, co zostało zebrane przez mikrofon Zodiac pokazał w sposób całkowicie naturalny, wychodząc założenia, że skoro realizator, miejmy przynajmniej taką nadzieję, słyszał i umieścił na krążku, to i słuchacz powinien mieć taką możliwość. Nie było w tym nic ze sztuczności charakterystycznej dla większości samplerów, na których trzeszczenie krzesła w piątym rzędzie widowni urasta do wydarzenia równie istotnego, jak solo któregoś z występujących artystów.  Ot starszy pan zbytnio zbliżył się do czułego mikrofonu i tyle, w końcu i tak najważniejsza jest muzyka. „Version 2 Version - A Dub Transmission” Billa Laswella pokazało niesamowitą motorykę i subsoniczne możliwości tego niepozornego DACa. Wygenerowane na konsolecie efekty przestrzenne oszałamiały a bas schodził do poziomu wód artezyjskich. Fenomenalnie został oddany nastrój tej płyty, na której beat reggae przeplata się z ambientowo - dance’owymi klimatami. Dźwięk był masywny, potężny i gęsty, wypełniał całe pomieszczenie pochłaniając słuchacza. W tym momencie nie można było mówić o konwencjonalnym odsłuchu, lecz zdecydowanie bardziej trafnym byłoby użycie określenia uczestnictwo. A to przecież były „zwykłe” elektroniczne plumkania. Pytanie jak Zodiac radził sobie ze zdecydowanie bardziej „audiofilskim” materiałem. Początkowo do testów używałem udostępnianych przez LessLoss’a nagrań „Drums, drums, drums!” i „Steinway & Sons grand piano recording” w wersjach 16 bit / 44.1 kHz i 24 bit / 96 kHz. Różnice między zwykłymi a gęstymi plikami zostały pokazane jak na dłoni. Poczynając od większej namacalności, precyzji w kreowaniu przestrzeni, na mniejszej napastliwości dźwięków kończąc bułgarski DAC z chirurgiczną, o przepraszam studyjną precyzją, wskazywał jak jest na próbce „A” a jak na „B”. Nie zadawał sobie trudu w podpowiadaniu, które nagranie jest lepsze, bo to nie jego rola, od tego był realizator, znaczy się słuchacz. To on dokonywał wyboru na podstawie własnego widzimisię, preferencji, czy potrzeby chwili. I właśnie z potrzeby sprawienia sobie drobnej przyjemności z ulgą przesiadłem się z samplerów na do bólu komercyjny „From This Moment On” Diany Krall a sparing CD quality vs. Audiophile 24/96 ograniczyłem do kilkukrotnego przesłuchania „How Insensitive”. Również w tym przypadku „gęste” nagranie brzmiało bardziej, można by powiedzieć analogowo. Nie było tej sztucznej, cyfrowej otoczki, wszystko było naturalne, oczywiste.  Scena się oddaliła, nabrała głębi i właściwych dla konkretnego nagrania wymiarów. Zwykłe pliki jawiły się „pocztówkowo” przeostrzone, jakby ktoś podczas obróbki przesadził przy próbie wyciągnięcia z niezbyt ostrego materiału jak najwięcej szczegółów i poprawienia matki natury.  W tym miejscu oczywiście trochę koloryzuję, gdyż nie mając możliwości porównania danego utworu jeden do jednego nawet standardowe wersje brzmiały świetnie, przy czym świetnie odnosi się tylko i wyłącznie do odpowiednio dopieszczonych realizacyjnie krążków. Zodiak ani nie wybacza, ani nie zapomina. Jeśli coś poszło nie tak, to bez problemu można wskazać palcem gdzie nastąpiło potknięcie, bo taka informacja zostanie nam podana pod sam nos na srebrnej tacy.

Robiąc notatki opisujące brzmienie skrzypiec, klarnetu, czy fortepianu łapałem się na tym, że dotyczą one konkretnego instrumentu biorącego udział w konkretnym nagraniu. Inaczej brzmiał fortepian Diany Krall, Keitha Jarretta („The Koln Concert”), czy Leszka Możdżera (”Piano”, „Kaczmarek by Mozdzer”). Nie było mowy o jakiejś manierze, kreowaniu alternatywnego obrazu rzeczywistości. Tak samo było ze sceną muzyczną, gradacją planów, czy precyzją w lokalizowaniu poszczególnych instrumentalistów. To czy były słyszalne i zauważalne, zależało od pracy wykonanej podczas nagrania i dalszej jego realizacji, masteringu etc., a nie samego przetwornika, który zarówno nic od siebie nie dodawał, jak i nie zabierał.  
Im dłużej słuchałem najmłodszego Antelope, tym bardziej doceniałem jego studyjną rzetelność. W dążeniu do prawdy, niezależnie od tego, jaka by ona nie była szedł zdecydowanie dalej od topowego przetwornika Hegla HD20, pozostawiając daleko w tyle konstrukcje NuForce’a, czy Xindaka, które akurat miałem u siebie „na stanie”. Z biegiem spędzonych z tym DACiem godzin pozorna beznamiętność okazywała się niemalże doskonałą transparentnością a chłodny obiektywizm nabierał cech referencyjnej wierności. Z pewnością można jeszcze bardziej zbliżyć się do prawdy. Posłuchać Zodiaca +, Golda, podpiąć Volticusa, lecz nawet z najtańszym przetwornikiem Antelope Audio dostajemy w gratisie bilet. Bilet nie do raju, ale do reżyserki, którą od naszych ulubionych artystów oddziela jedynie szyba.

Tekst: Marcin Olszewski
Zdjęcia: Antelope Audio(wnętrze), Marcin Olszewski

Dystrybutor: StudioVanderBrug
Cena:  1595 EUR

Dane techniczne:
- Dynamika: 129 dB
- Zniekształcenia THD+N: 0,0004%
- Wejścia cyfrowe: USB mini B (w zależności od systemu operacyjnego 24 Bit / 96 kHz – 24 bit / 192 kHz); 2 x koaksjalne S/PDIF; 2 x optyczne
- Obsługiwane częstotliwości sygnału: 44,1 kHz, 48 kHz, 88,2 kHz, 96 kHz, 176,4 kHz, 192 kHz (176,4 kHz i 192 kHz obsługiwane są jedynie przez wejścia S/PDIF i USB
- Wyjścia analogowe: para RCA z regulacją głośności; para XLR z regulacją głośności; 2 szt słuchawkowych typu Jack z niezależną regulacją głośności
- Wymiary S x W x G: 16,5 x 11,2 x 19,0 cm
- Waga: 1,95 kg
- Zasilacz: wejście 100-240VAC; wyjście 18VDC, 15W


System wykorzystany w teście:
CD/DAC: Ayon 07s
DAC: Xindak D2; NuForce DAC9
Odtwarzacz plików: Olive O2M; Xindak D1; laptop Dell Inspiron 1764 + JRiver Media Center
Słuchawki: AKG K142 HD; AKG K518 DJ LE; Marshall Major
Wzmacniacz: Electrocompaniet ECI 5
Kolumny: A.R.T. Moderne 6
IC RCA: Antipodes Audio Katipo; Audiomago AS
XLR: LessLoss Anchorwave
IC cyfrowe: Fadel art DigiLitz; Harmonic Technology Cyberlink Copper; Apogee Wyde Eye; Monster Cable Interlink LightSpeed 200
Kable głośnikowe: Harmonix CS-120
Kable zasilające: GigaWatt LC-1mk2
Listwa: GigaWatt PF-2 + kabel LC-2mk2
Stolik: Missoni Audio Carpet Stradivari


30 komentarzy

Chciałbym zobaczyć jeszcze jak wygląda fabryczny zasilacz.
  • Zgłoś
sorrki, coś się nie wkleiło - zdjęcie załadowałem ponownie. W razie czego link bezpośredni
  • Zgłoś

Elberoth
24.02.2012 01:21
Zwykły liniowy zasilacz z Allegro za 100zł zamiast tej badziewnej impulsowej cegły na pewno pozytywnie wpłynąłby na brzmienie.
  • Zgłoś

Lumperator
24.02.2012 01:46
Ja nie lubię jak między mną, a muzyką jest szyba :P Niech będzie z kolorem i fałszem, ale bez uczucia zimnej ściany.
  • Zgłoś

il Dottore
24.02.2012 06:15
Lubię dźwięk precyzyjny, ale nie prosektoryjny.
OVERSAMPLING ZABIJA MUZYKĘ! :)
  • Zgłoś

bardopond
24.02.2012 10:00
Czy można prosić o parę słów jak się ma testowany Antelope Zodiac w stosunku do twojego Ayon'a CD 07s ?
  • Zgłoś
Zodiac nie ma nic wspólnego z prosektorium - to po prostu bardzo przejrzyście, detalicznie grający DAC. Oczywiście w już rozjasnionym systemie może się z tego zrobić prosektorium, ale to będzie wina systemu a nie DACa. Zodiaci świetnie wpasowują się w systemy lampowe - dodają owej przejrzystości, czystości dźwięku, co razem z odrobiną lampowego ciepełka tworzy znakomity efekt końcowy.
  • Zgłoś
Testowany Zodiak jest zdecydowanie bardziej prawdomówny a w bezpośredniości idzie dalej niż np. Ayon 1sc. Mój 07s łagodniej, bardziej humanitarnie traktuje gorsze realizacje i mniej uzdolnionych szansonistów, na Zodiacu nie ma zmiłuj - słychać wszystko. Nie ma jednak wyostrzeń, podkreślania sybilantów, zbędnego epatowania detalami. Ayon 07s to jedno z bardziej "muzykalnych" urządzeń austriackiego producenta, Zodiac 192KHz jest w pewnym sensie przekroczeniem pewnej niewidzialnej granicy między słuchaniem muzyki poprzez pryzmat posiadanego sprzętu a poznawaniem muzyki poprzez jej realizację. Właśnie przy Zodiaku zasadnym wydaje się posiadanie kilku, czy kilkunastu wydań danego albumu - muzyka pozostanie dalej ta sama, jednak będziemy w stanie usłyszeć czym różniły się sposoby masteringowców na osiągnięcie takiego, bądź innego efektu dźwiękowego.
  • Zgłoś

bardopond
24.02.2012 11:12
Fr@ntz, dziękuję za spostrzeżenia. Jeszcze jedno pytanko jeśli można. Czy Zodiac w porównaniu z DAC'iem Ayona to " night and day " i wielkie " WOW " ?

Pozdrawiam
  • Zgłoś
bardopond - to " night and day " , czyli najlepiej mieć oba na stanie ;-)
  • Zgłoś

bardopond
24.02.2012 12:06
Dzięki bardzo.
Pewnie że warto by było mieć oba na stanie : ) Dlatego właśnie zamierzam wypożyczyć Zodiac'a i "wysłuchać " czy wart jest swojej ceny i czy zawstydzi Ayon'a. Miałem M2tech'a ( wprawdzie bez zasilacza ) i Ayon dla mnie był równorzędnym partnerem ( oczywiście to moja subiektywna ocena ).

Z kolei posłużę się cytatem z forum, wątek " Hegel HD 20 vs Xindak DAC 20":
"....Własnym porównaniem łeb w łeb nie dysponuje, ale jedynie mogę cytować opinię dwóch klientów, którzy takie porównanie robili (jeden jest forumowiczem): Zodiac Gold z zasilaczem Volticus i M2tech Young po modyfikacji z akumulatorowym Palmer Power Station. W obu przypadkach werdykt był taki, że to ten sam poziom. Tak samo wysoki poziom, trzeba dodać....".

Nie pozostaje nic innego jak samemu posłuchać :)
  • Zgłoś
Własnouszny odsłuch jest i zawsze musi być ostateczną weryfikacją przydatności każdego klocka w danym systemie.
  • Zgłoś
Typowa "audiofilska" recenzja...
  • Zgłoś
A miała być wędkarska? Kiepsko by pasowała do tego forum.
  • Zgłoś
pal55, jesteś zylion lat na tym forum i doskonale wiesz o co chodzi. Narzekało się kiedyś na bzdety w prasie, teraz się te bzdety tworzy. No niby można - sprzedawcy chcą, klienci chcą, to i pismaki chcą, właściwie czemu nie. Jednak lipa to lipa.

Wnioskuję z tego arcyciekawego opisu tłumienia (ten skok z 90 na 55 naprawdę podnosi dramatyzm), jak i zdjęć, że tłumienie w domenie cyfrowej. Mógłby to autor napisać, to może by się ta recenzja chociaż na cokolwiek przydała...

W takich chwilach cieszy się człowiek, że się z tego audiofylyzmu wypisał...
  • Zgłoś
kazik -> ale to jest forum audiofilskie. Czy na innych forach tematycznych, które Cię nie interesują (czy też z których się wypisałeś) też bywasz i narzekasz, że nie piszą o tym, co Cię interesuje? Audiostereo wiele razy powtarzało, że jeśli ktoś jest chętny do pisania recenzji, to oni są otwarci. Ja nie widzę tłumu chętnych wśród osób mocnych od strony technicznej, żeby nam tu serwować parametry, wykresy, tłumaczyć, że przez tłumienie w domenie cyfrowej urządzenie brzmi inaczej (bo dla mnie, i tych, których interesuje wyłącznie brzmienie tylka taka informacja jest do czegokolwiek przydatna). Rzecz w tym, że zdecydowana większośc owych "technicznych" to malkontenci, którzy są pierwsi do narzekania na piszących, i że dane urządzenie jest warte góra 3% swojej ceny, etc, etc. Natomiast do pisania recenzji takich, jakie chcieliby czytać jakoś się nie palą. Ciekawe dlaczego?
  • Zgłoś
Fr@ntz, standardowo pls o krótkie i rzeczowe porównanie testowanego DACa z Heglem 20-tką i Ayonem 07 w zakresie:
bas - zejście i motoryka
stereofonia - focus i obszerność
wokale
dynamika mikro/makro

tak wiesz, konkretnie i bardzo subiektywnie, a dla uproszczenia załóżmy że płyta jest nagrana świetnie.
  • Zgłoś
Jeszcze Nuforca możesz dorzucić.
  • Zgłoś
Mczaj - najtańszy Zodiac wymyka się tego typu porównaniom, jest po prostu cywilną wersją studyjnego narzędzia pracy. To zupełnie inna bajka. Zagra to, czym go się nakarmi i zagra tak, jak będzie grała reszta toru. Można oceniać na nim odtwarzany materiał, bo już jego samego niekoniecznie. Dużo łatwiej będzie z HD11 i jubileuszowym DACiem Xindaka ;-)
  • Zgłoś
Dzięki za recenzję. DAC prezentuje się ciekawie.
Nie rozumiem jednak zdania:
Ponieważ port USB pracuje w trybie asynchronicznym po podpięciu DACa pod komputer następuje automatyczna instalacja potrzebnych sterowników (są wgrane w Zodiaca).

To dobrze,  że USB pracuje w trybie asynchronicznym. W tego typu sprzęcie tryb synchroniczny to porażka. A co tryb asynchroniczny ma wspólnego z instalacją sterowników? Przecież to jest zupełnie niezależna sprawa. Jeżeli się mylę, proszę o sprostowanie.
Czy DAC był testowany przez S/PDIF czy USB? Czy sonicznie wejścia się różnią?
  • Zgłoś
Tylko z tego by wynikało, że najtańszy Zodiak jest najlepszym urządzeniem na świecie...
Skoro odtwarza dokładnie to co na płycie to znaczy, że nie ma jakichkolwiek ograniczeń czy to w zakresie basu czy dynamiki czy barwy. Znaczy się, że jest lepszy od wszelkich DCSów itp.? Bo czegoś tu chyba nie rozumiem...
  • Zgłoś
Nutka - DAC grał impo coaxialu i po USB, drastycznych różnic nie odnotowałem. Informacja o sterownikach wynika stąd, że nie wszyscy posiadają komputery używane jako źródła sygnału audio z dostępem do netu.
Mczaj - Zodiac 192 nie jest najlepszym na świecie DACiem, w końcu są jeszcze "+" i Gold, ale podchodzi do zagadnienia odtwarzania dźwięku w zupełnie inny niż większość urządzeń HiFi.
  • Zgłoś
Dalej nie rozumiem.
Skoro ten zodiak odtwarza dokładnie to co zapisano na płycie i nie ma żadnych ograniczeń z uwagi na totalną przeźroczystość dla barwy, basu, dynamiki i stereofonii, to w czym droższe wersje mogłyby być lepsze?
  • Zgłoś
Jak tylko Marek napisze recenzję Golda z Volticusem wszystko powinno być jasne ;-)
  • Zgłoś
Panowie co się dzieje ? Nie boicie się Diskomaniaka ? Normalny człowiek po przeczytaniu tego testu zapamieta tylko i wyłącznie tyle, że raz na zawsze autor rozstrzygnął największy forumowy problem, stwierdzając że muzyka z 16 bitowych płyt CD ma się nijak do gęstych nagrań. Jako że jestem tu na forum propagatorem takiego myslenia od dawna, nawet dostałem za takie herezje taki czarny pasek przy nicku (hahahahaha...), to tym bardziej mnie to cieszy. Szkoda tylko że ani Diskomaniak, ani Rochu nie maja odwagi niczego w tym wątku naskrobać.

Podsumowując- faktycznie 16 bitowe płyty CD, jak napisał autor testu część sugnału (czytaj część dźwięków) zastępują syczeniem, metaliczną cyfrową otoczką ciężką do słuchania. Są oczywiście ludzie chwalący takie metaliczne granie, jednak dźwięk z plyt SACD czy gęstych plików jest po prostu analogowy. Jestem starym vinylowcem więc wiem kiedy cyfra choćby zbliża się do analogu, a nigdy to sie nie dzieje przy płytach CD.
Pozdrawiam i gratuluje autorowi odwagi.
PS- a może to nie odwaga tylko czas 16 bitowych nagrań juz przeminął i takie pisanie jest już normą ?
  • Zgłoś
abandon - az tak daleko bym nie szedł ;-) Na Zodiacu różnica była bardzo wyraźna, ale jakbym w cenie ww DACa mógł nabyć Reimyo CDT-777 + DAP-999EX to wybrałbym zdecydowanie tą drugą opcję.
  • Zgłoś
Zawstydziłem Cię ? Sory, a może jednak trochę odwagi. !6 bitowe płyty CD to z założenia badziewie do odtwarzania na jamnikach w kuchni i o tym doskonale wiesz.
jeśli chodzi o Reimyo to z tego co pamiętam chodzi na K2 i płytach XRCD, więc z 16 bitowymi płytami CD ma niewiele wspólnego. Tego typu pomysły producenci maja juz od kilkudziesieciu lat, żeby ze srebrnego krążka cos wycisnąć, nawet częstomaja zakaz umieszczania logo Compact Disc na płytach.

panowie albo bawimy sie w audiofili i szukamy dobrego dźwięku, albo zapodajemy do napędu 16 bitowe skrawki by cos z nich potem odzyskać podbijając je do postaci 24/384 i wyżej. Byle odtwarzacz manty BluRay może odtworzyć oryginalny studyjny zapis 24/192, więc proszę mi nie pisać co moze zagrać lepiej. Do tej pory płyty CD utrzymywały się bo tak chceli producenci w obawie że SACD ich nie wyprą. Teraz płyty SACD stały się powszechne wśród audiofili, a pliki u Kowalskich więc dla płyt CD nie ma juz miejsca. Pewnie stąd w prasie taka nagonka na 16 bitowe CD i wychwalanie wszystkiego co gra gęsto i z plików.
Pozdrawiam i jeszcze raz zachęcam- więcej odwagi i otwartości.
  • Zgłoś

Amores999
15.03.2012 15:55
roznica w nagraniach z cd 16 bitowe a gestymi plikami od razu jest slyszalna na korzysc plikow i zadne Reimyo tu nie pomoze jak jest dobrze zrobiony rip to nie ma szans ,jezeli jest tu ktos kto twierdzi inaczej to nie wiem co chce osiagnac lub jest gluchy,wrocilem wlasnie ze studia i poza nagrywaniem robilismy testy ,koncowka Brystona ,monitory PMC IB1S stoł mikserski +mac ,studyjny odtwarzacz cd Tascama ,wszystko jak na dloni ,wchodzenie w jakies polemiki nie ma sensu kto sie upiera przy cd jest dla mnie poprostu głuchy albo niereformowalny
  • Zgłoś
Mam na testach Antelope Zodiac +.
Cholera, świetne urządzenie. Rozkłada przestrzeń jak dobry dźwiękowiec na super koncercie!

http://stereoikolorowo.blogspot.com/2012/03/mastering-dac-antelope-zodiac.html
  • Zgłoś
zastanawiam się czy nie kupić zodiac'a w alternatywie jest burson 160d
  • Zgłoś
You do not have permission to leave comments on this artykuł



Zobacz też

Wzmacniacz Lavardin IS

Roth Audio Oli 4

Europejskie Targi Muzyczne Cojestgrane

Onkyo TX-RZ800

iFi SPDIF iPurifier

Wyszukaj Artykuł

Przystępując do Klubu zyskujesz:

  • DostÄ™p do dodatkowych artykułów i testów sprzÄ™tu
  • Promowanie zamieszczonych ogÅ‚oszeÅ„ sprzedaży lub kupna
  • Zniżki na zakupy w sklepach partnerskich
  • KartÄ™ czÅ‚onkowskÄ… Klubu
  • Możliwość udziaÅ‚u w cyklicznych spotkaniach klubowiczów:
    • spotkania ze specjalistami z branży audio
    • spotkania z innymi audiofilami
    • darmowy catering
  • Przypisanie do grupy "Klubowicz" na forum, a co za tym idzie:
    • wiÄ™kszÄ… skrzynkÄ™ na wiadomoÅ›ci PW
    • możliwość edycji wÅ‚asnych postów przez 30 minut od publikacji
    • wiÄ™ksze limity na umieszczane zaÅ‚Ä…czniki
    • wiÄ™ksze limity w zakÅ‚adce Galeria
    • wiÄ™ksze limity w zakÅ‚adce Blogi
    • możliwość tworzenia blogów prywatnych i tylko dla przyjaciół

Najnowsze komentarze





Klub.AudioStereo.pl - Artykuły, porady, felietony, konkursy, recenzje audio, testy sprzętu i wiele innych ciekawych informacji.
Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

Na naszej stronie wykorzystujemy ciasteczka (ang. cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej - więcej o tym w Naszej polityce prywatności. W każdej chwili możesz wyłączyć ten mechanizm w ustawieniach swojej przeglądarki. Korzystanie z naszego serwisu bez zmiany ustawień dotyczących cookies, umieszcza je w pamięci Twojego urządzenia.

Akceptuję   Zmiana ustawień