Skocz do zawartości

Audiostereo.pl: Audiostereo Forum - Audiostereo.pl


Logo Magazyn
Witamy ponownie, Gość


Audioquest DragonFly

28.07.2012 21:00 | Fr@ntz w Recenzje
  • Nie możesz edytować tego wpisu
Miniaturyzacja powoli zaczyna ukazywać swoje mroczne oblicze. Rozmiarówki ubrań kurczą się w tak zastraszającym tempie, że za pięć lat może zabraknąć na metkach miejsca na X-y. Już teraz T-shirty 4, czy 5XL przestają dziwić, choć pamiętam czasy, gdy z tej samej ilości materiału krojono standardowe „eLki”. Niestety problem dotyka również motoryzacji i o ile do niedawna slogan „małe jest piękne” budził wyłącznie pozytywne skojarzenia, to teraz może skończyć się skoliozą i klaustrofobią po kilkugodzinnej podróży tzw. „autem miejskim”. Hamburgery w Hard Rock Cafe też zrobiły się podejrzanie małe. Czyżbyśmy mieli dożyć czasów, kiedy świat stanie się nie tyle drugą Japonią, co Szuflandią? Powyższe pytanie wcale nie jest tak mocno oderwane od realiów, jak mogłoby się na pierwszy rzut oka wydawać. Wystarczy wziąć do ręki nowość z oferty Audioquesta – USB DACa DragonFly. Przecież od dawien dawna Amerykanie przyzwyczajali nas do tego, że u nich wszystko jest największe i najlepsze. Podkreślam „wszystko”. Aż tu nagle taki zonk. Nic tylko zanucić refren piosenki z „Kingsajzu” Juliusza Machulskiego - „Gdy wszystko dla ciebie za małe, za krótkie Swój rozmiar zmień i zostań krasnoludkiem”. Miejmy jednak nadzieję, ze akurat w tym wypadku gabaryty są odwrotnie proporcjonalne do możliwości
O ile zdjęcia w intrenecie dają pewne wyobrażenie o mikrej posturze „Ważki”, to moment wypakowania maleństwa wielkości pendriva z pudełka wielkości zeszytu formatu A5 na pewno każdy nabywca zapamięta na długo. Rozmiar piankowego wypełnienia z wytłoczonymi wnękami na przetwornik i fikuśny woreczek podróżny spokojnie mógłby zostać okrojony o jakieś 75%, jednak po tak drastycznych cięciach byłby problem z umieszczeniem na opakowaniu stosownej ilości informacji przybliżających oglądaczom możliwości urządzenia. Również sama, bardzo ładnie wydana instrukcja musiałaby ulec zmniejszeniu. Nie przejawiam jednak ciągot do specjalnie radykalnych poglądów ekologicznych i jeśli producent uznał, że takie opakowanie sprawdzi się lepiej, nie ważne czy od strony logistycznej, czy marketingowej, to niech i tak będzie. Przy cenie 1200zł za asynchronicznego DACa z wbudowanym wzmacniaczem słuchawkowym mógłby równie dobrze zapakować wszystko w pudełko po papierosach i tak nie byłoby powodów do krytyki. Tak jest, asynchronicznego – ten niepozorny, solidnie i elegancko wykonany mini przetwornik jest asynchroniczny, wykorzystując do transmisji sygnału protokół Streamlength™.

DragonFly-1_comp.jpg DragonFly-5_comp.jpg DragonFly-6_comp.jpg

DragonFly-9_comp.jpg DragonFly-10_comp.jpg

Całość, oprócz niezłoconego wtyku USB, pokryta jest gumopodobnym, czarnym tworzywem, w którym wycięto symbol ważki podświetlany diodami led zmieniającymi kolor w zależności od częstotliwości próbkowania. Patent prosty, ale niezwykle ułatwiający określenie parametrów odtwarzanego materiału nawet ze sporej odległości. Jest jednak małe „ale”. Otóż deklarowany przez producenta “biały” kolor podświetlenia, dedykowany sygnałowi o częstotliwości próbkowania 96 kHz, dość mocno przypominał fioletowo - różowy, a żółty – oznaczający 88,2 kHz, był po prostu bursztynowo - pomarańczowy. Do zielonego (44,1 kHz) i niebieskiego (48 kHz) nie miałem żadnych uwag. Były dokładnie takie jak w rozpisce.


DragonFly-23_comp.jpg   DragonFly-26_comp.jpg

DragonFly-24_comp.jpg   DragonFly-25_comp.jpg

Prawdę powiedziawszy dla mnie istotne było to, że różniły się od siebie a różnice nie były wcale symboliczne. Wcześniejsze uwagi wynikają nie z wrodzonej złośliwości a z chęci zaoszczędzenia dystrybutorowi tłumaczenia, że kolory widoczne na zdjęciach mogą nieznacznie różnić się od tych w rzeczywistości a delikatne odstępstwa od podanych na stronie i instrukcji nie oznaczają zakupu wadliwego urządzenia. Sygnał analogowy opuszcza Ważkę gniazdem słuchawkowym (mini jack), co z jednej strony pozwala zachować bardzo kompaktową formę, a z drugiej zmusza posiadacza do zaopatrzenia się w odpowiednią przejściówkę / interkonekt.


DragonFly-12_comp.jpg DragonFly-28_comp.jpg


Jeśli chodzi o budowę wewnętrzną, to jedynym sposobem dostania się do trzewi byłaby prawdopodobnie jego całkowita destrukcja, więc wolałem oprzeć się na informacjach prasowych. Sercem przetwornika jest 24 bitowa kość ESS Sabre wspomagana przez podwójny zegar (Dual Master Clock) minimalizujący jitter. 64 pozycyjna regulacja głośności odbywająca się w domenie analogowej.
Ponieważ dostarczony do testów przetwornik wyglądał na dziewiczą, fabryczną nówkę postanowiłem dać mu przynajmniej cztery – pięć dni na akomodację, jednak od pierwszych taktów stało się dla mnie jasne jak słońce, że trafiło do mnie urządzenie, co najmniej … świetne. Tak po prostu – nie dość, że w chwilę po starcie odsadziło peleton azjatyckich konkurentów w postaci Styleaudio czy Audinsta, to jeszcze znokautowało Hegla HD2 a to dopiero był początek!  Mocny, kipiący energią i soczysty niczym dojrzała brzoskwinia dźwięk, był zupełnie nieadekwatny do lilipucich rozmiarów samego urządzenia. „The Rising Tied” Fort Minor, który miał być tylko „rozbiegówką”, wstępem do prawdziwej rozgrzewki poleciał w całości. Uderzenia basu były twarde, zdecydowane i natychmiastowe. Scena z łatwością wykraczała poza ramy ustanowione przez ustawienie kolumn i nawet na słuchawkach zachowywała właściwą sobie trójwymiarowość. Jednak to była dopiero przygrywka do spektakularnego, powalającego i obezwładniającego spektaklu, jaki zapewniła ścieżka dźwiękowa z ostatniego Batmana „The Dark Knight Rises” (Hans Zimmer). Leniwie się rozpoczynająca, stawała się coraz bardziej niepokojąca i z coraz większym pożądaniem kierowała swoje spojrzenie w kierunku żelbetowych fundamentów mojego lokum, nie mogąc się doczekać, by uderzyć i zatrząść całym domem. Na „Underground Army” basowe pomruki schodziły dużo niżej niż właśnie drążona druga nitka warszawskiego metra. Zmieniając za to materiał źródłowy “The Light The Dead See” Soulsavers bas starał się otulić słuchacza I kołysać w rytm sennych i nastrojowych utworów fenomenalnie zaśpiewanych przez Dave’a Gahana (Depeche Mode).

Jednak im dłużej słuchałem DragonFly’a, tym bardziej korciło mnie, żeby znaleźć utwór, gatunek, cokolwiek, na czym mieniący się kolorami tęczy cyfrowy owad polegnie a przynajmniej lekko się przysmaży. Przecież na tym pułapie cenowym zawsze było tak, że pewne cechy brzmieniowe wybijające się ponad średnią odbywały się kosztem innych. Mój typ padł na jeden z najbardziej zakręconych albumów, jakie dane mi było ostatnimi czasy usłyszeć - “Pandora's Pinata” szwedzkiej formacji Diablo Swing Orchestra, której na jednym krążku udało się zmieścić elementy prog-metalu, folku, jazzu, swingu, piosenki kabaretowej i operetki. Słowem totalny miszmasz stylistyczny, który w przypadku jakichkolwiek potknięć na polu przejrzystości i klarowności brzmi po prostu koszmarnie. Jednak i tym razem produkt Audioquesta wyszedł z pojedynku zwycięsko. Nieraz kakofoniczne i zakręcone jak domek ślimaka dźwięki były wzorcowo spójne muzycznie a jednocześnie na tyle czytelne, że nawet w kulminacyjnych momentach nie odnotowałem oznak kompresji, czy utraty rozdzielczości.
A skoro już o rozdzielczości mowa. Skoro DragonFly posiadł umiejętność grania „gęstych” plików to wypadało i takim materiałem go nakarmić. Zarówno „Nevermind" Nirvany, jak i „From This Moment On" Diany Krall (oba albumy 96kHz/24bit) zabrzmiały świeżo, czysto  i z nieosiągalną dla zwykłej płyty CD rozdzielczością. Całe szczęście nasycenie informacjami nie prowadziło do nadnaturalnej analityczności, lecz dążyło w stronę tego co można usłyszeć z czarnej płyty. Największa poprawę można było zauważyć w sposobie kreowania przestrzeni i separacji poszczególnych instrumentów, wokół których pojawiło się zdecydowanie więcej powietrza. Również wygaszanie dźwięków zabrzmiało naturalniej, płynniej. Na bardziej złożonym i bardziej dynamicznym materiale („A Dramatic Turn Of Events” Dream Theater 96kHz/24bit) gradacja pełnych progresywnych dźwięków planów nijak nie wskazywała na cenę testowanego urządzenia. Ba, biorąc pod uwagę jakość oferowanego dźwięku, nawet gdyby była o kilkadziesiąt procent wyższa, to i tak można byłoby ją uznać za okazyjną. Zero przybrudzenia górnych rejestrów, zero napastliwości próbującej zatuszować braki w wierności, czy możliwości przekazania wszystkich zawartych w materiale źródłowym mikrodetali.
I jeszcze dosłownie parę słów o zastosowaniu DragonFly’ja jako wzmacniacza słuchawkowego. Okazało się, że bez problemu radził sobie zarówno z wokółusznymi AKG K142 HD jak i zaawansowanymi, trójdrożnymi dokanałowymi Westone’ami UM3, przy czym ze względu na prawdziwie letnie temperatury zdecydowanie większy komfort zapewniały te drugie. Oczywiście porównywanie do możliwości standardowej dziurki w laptopie mijało się z sensem. Jednak, o ile wykazana wyższość nad Audinstem HUD-mx1 ukazywała Ważkę w bardzo pozytywnym świetle, to już pokonanie Protona Wavelength Audio na polu  odczuwalnej dynamiki i motoryki można uznać za małą sensację.

Prawdę powiedziawszy nie spodziewałem się po tym niepozornym urządzeniu tak wysokiej jakości oferowanego dźwięku. Audioquest postanowił jednak sprawić swoim klientom niezwykle miłą, letnią niespodziankę. Biorąc pod uwagę środek okresu wakacyjno – urlopowego i praktycznie całkowity brak nowości wśród konkurencji, szanse na tytuł przeboju tegorocznego lata oceniam na nader wysokie.


Tekst i zdjęcia: Marcin Olszewski


Dystrybutor: Audio Klan

Cena: 1200 zł


Dane techniczne:
- Akceptuje pliki muzyczne do rozdzielczości 24-bit/96 kHz
- Częstotliwości samplowania i kody kolorów diod LED: 44,1 kHz (zielony), 48 kHz (niebieski), 88,2 kHz (żółty), 96 kHz (biały)
- Pasmo Przenoszenia  22 kHz - 48 kHz
- Napięcie wyjściowe  ~= 2 vrms
- Minimalna impedancja  ~= 12 Ω
- Maksymalna moc podłączonego urządzenia  150 mW
- 64-stopniowa analogowa kontrola głośności
- Asynchroniczny transfer danych poprzez USB Klasa 1 przy użyciu protokołu Streamlength™
- Obwód stabilizujący prąd wyjściowy z chipsetu ESS Sabre DAC przez analogową kontrolę głośności i sekcję analogową na wyjściu
- Zegary Dual Master Clocks minimalizujące jitter występujący w obwodach przetwornika C/A
- Wymiary S x W x D: 19 x 13 x 63 mm


System wykorzystany w teście:
CD/DAC: Ayon 07s
DAC & konwerter USB/Coax: Hegel HD2
Odtwarzacz plików: Olive O2M; laptop Dell Inspiron 1764 + JRiver Media Center
Wzmacniacz: Electrocompaniet ECI 5; MingDa MC34-A
Kolumny: A.R.T. Moderne 6 ustawione na Soundcare Superspikes; Aktimate Mini
Słuchawki: AKG K142 HD; AKG K518 DJ LE; Marshall Major; Westone UM3;  Westone 1; Westone UM1
IC RCA: Antipodes Audio Katipo; Audiomago AS
IC XLR: LessLoss Anchorwave;
IC cyfrowe: Fadel art DigiLitz; Harmonic Technology Cyberlink Copper; Apogee Wyde Eye; Monster Cable Interlink LightSpeed 200
Kable USB: Wireworld Ultraviolet, Wireworld Starlight; Goldenote Firenze Silver
Kable głośnikowe: Harmonix CS-120; Wyrewizard Spellbinder
Kable zasilające: GigaWatt LC-1mk2; Furutech FP-3TS762 / FI-28R / FI-E38R; Organic Audio Power
Listwa: GigaWatt PF-2 + kabel LC-2mk2
Stolik: Missoni Audio Carpet Stradivari
Przewody ethernet: Neyton CAT7+
Akcesoria: Sevenrods Dust-caps; Furutech CF-080 Damping Ring


17 komentarzy


Elberoth
29.07.2012 19:38
Drogo Panie, drogo.
  • Zgłoś
ale miażdży hegla hd2 ! :)
  • Zgłoś

pod_innym_nickiem
30.07.2012 21:05
nie widzę żadnego potencjometru ani niczego co przypomina kręciołek/przycisk by regulować głośność. Napisano wszak, że regulacja volume jest w domenie analogowej - więc jak się to odbywa??
  • Zgłoś
Z poziomu odtwarzacza programowego - podobnie jest np. w Protonie Wavelength Audio
  • Zgłoś

pod_innym_nickiem
30.07.2012 23:24
to jakiś żart? Skoro głośność regulujemy z poziomu odtwarzacza softwarowego (obojetnie jakiego) to znaczy, że regulacja głośności jest w domenie cyfrowej. Chyba, że czegoś tu nie rozumiem.
  • Zgłoś
Raczej chodzi o to, że software służy tylko do kontroli analogowego regulatora głośności
  • Zgłoś

pod_innym_nickiem
31.07.2012 12:47
Czyli co? Dostajemy jakiś super program do zainstalowania ze specjalnymi sterownikami + specjalny player aby za pomocą suwaków na ekranie monitora regulować głośność w domenie analogowej?

Za pomocą suwaka 'volume' w Foobarze głośność regulowana jest całkowicie w domenie cyfrowej - i nie ma innej możliwości. Identycznie jest w każdym innym odtwarzaczu.
  • Zgłoś

michelangelo
01.08.2012 21:45
Software służy do sterowania scalonej drabinki rezystorowej z przekaźnikami MOSFET. Logika przestawia bramki transmisyjne, ale pracujesz na sygnale analogowym. Najpierw szukamy odpowiedzi w swojej głowie, potem w Google, a dopiero na końcu się czepiamy.
  • Zgłoś

pod_innym_nickiem
02.08.2012 13:03
ale jaki software? Czyli co? - dostajemy specjalne oprogramowanie, które pomijając system operacyjny komunikuje sie bezposrednio z tym Dragonfly? Co to za cudo jest? Nawet ASIO tak nie działa.

Jakim sposobem można wykorzystać tę magiczną analogową regulację głośności odtwarzając muzę w Foobarze? Kiedy ruszymy w Foobarze suwakiem w dół to sygnał od razu wchodzi na DSP, jest konwertowany do 64 bit float (wówczas dokonuje się obniżenia głośności i innej ewentualnej obróbki), potem sygnał trafia na wyjscie Foobara i dalej na sterownik karty (ASIO bądź inny).
Ruszenie suwakiem audio w systemie operacyjnym powoduje takie samo działanie na bitach. Z tą różnicą, że sygnał nie jest liczony z wewnetrznym przetwarzaniem 64 bit float.

Tak więc DragonFly musi dostarczać jakąś rewolucyjną technologię z rewolucyjnym sterownikiem.
  • Zgłoś

michelangelo
04.08.2012 13:27
Ja nie widzę problemu napisać sterownik, który zmusza komputer do przesyłania zawsze próbek bit perfect, czyli full scale, a potem zmieniać głośność w urządzeniu potencjometrem cyfrowym, który daje się przestawiać zarówno przyciskami na urządzeniu (jeśli są), jak również z poziomu GUI pod Windows. Takie rzeczy dawało się robić przez RS-232 z poziomu Win98SE, więc co dopiero po USB. ASIO i DSP nie ma kompletnie nic do tego tematu.
  • Zgłoś
Tam w środku siedzi albo ES9022 albo ES9023, inna opcja nie wchodzi w grę, jeśli, zgodnie z deklaracją producenta, jest to Sabre. Jest to zintegrowana kość, takie wszystko w jednym, zawiera w sobie także całą sekcję analogową dającą na wyjściu 2V RMS i posiadającą wystarczającą wydajność, do napędzenia słuchawek. Co zgadza się zresztą z opisem. Nie ma więc możliwości, aby Audioquest dołożył tam kolejny stopień analogowy, więc musi bazować na rozwiązaniach producenta. Co prawda wspomina on (producent) o "adjustable output level". Ale z opisu wynika, że służy on do jednorazowego ustalenia wymaganego poziomu wyjściowego, dlatego nazywa się zresztą "adjustable output level", a nie "volume control".

Jakoś nie chce mi się wierzyć, aby Audioquest zaimplementował na tym regulację głośności. Faktycznie wymagałoby to dedykowanego sterownika, a tu nawet nie mamy obsługi UAC2, a co dopiero myśleć o zaawansowanych opcjach. Może inaczej, pytanie do autora artykułu, czy Audioquest dostarcza w komplecie jakieś dedykowane sterowniki, czy też nie? Poznanie odpowiedzi na to pytanie rozwieje wątpliwości. Aczkolwiek ośmielam się wątpić, aby faktycznie była tam tak zaawansowana regulacja głośności. Wszelkie znane mi konstrukcje, oparte o te kości, zawsze korzystają z regulacji głośności w domenie cyfrowej, po stronie odtwarzacza. I tu ciekawostka, nawet jeśli posiadają dedykowane przyciski na obudowie, to i tak odbywa się to właśnie jako "zdalne" sterowanie programem odtwarzającym, patrz Calyx Coffee. Jedyną firmą, która próbowała dodać niezależną regulację głośności do tych kości, było NuForce, próbowali to w uDACu. I jak wiadomo, nie za fajnie im to wyszło, bo kolejny analogowy stopień z potencjometrem, wnosi zniekształcenia, przy nagraniach bliskich 0 dB.

Tak, że czarno to widzę, stawiałbym bardziej na coś w stylu "licentia poetica" marketingowców. Tak delikatnie to ujmując :-).  Jedyna analogowa regulacja z jaką możemy mieć do czynienia, to analogowy ruch myszką  po stole ;-). Obym się mylił. Ale o tym przekonamy się, poznając odpowiedź w kwestii sterowników.

EDIT

Sięgnąłem do materiałów  u źródła, to znaczy na angielskojęzycznej stronie Audioquesta. Aby wykluczyć możliwe przekłamania przy tłumaczeniu tekstów marketingowych.  I niespodzianka, jest tam jeszcze bardziej dobitnie i dokładnie określone, że dodali własną sekcję analogową bezpośrednio na wyjściach ESSa i tam dokonują regulacji głośności. Jeśli tak jest rzeczywiście ,to pozostaje chylić czoła. Aczkolwiek ciekawość mnie zżera, jak zrealizowane jest sterowanie z poziomu komputera i sterowników. W sekcji "download" znalazłem tylko broszurę, sterowników nie było. A jakoś to przecież musieli zrobić.
  • Zgłoś
Od kilku dni użytkuje dragonflay-a z edition 8, początkowo przed zakupem podchodziłem sceptycznie do jego możliwości ale teraz muszę przyznać, iż wart jest każdej wydanej na niego złotówki.Bardzo dobra dynamika  i separacja,  gra bez ocieplenia,  jednocześnie gładko ( wypada lepiej od centrance dac mini) .
  • Zgłoś

Ptarmigan
15.09.2012 11:26
Fajnie, że to ktoś w końcu sprzedaje w Polsce. Już dawno widziałem pozytywne recenzje w zachodniej prasie. No to i to świecące logo!
  • Zgłoś
No i wygląda na to, że udało mi się odkryć "tajemnicę" regulacji głośności Audioquesta Dragonfly. Tam na 99% siedzi zintegrowany wzmacniacz słuchawkowy od Texas Instruments, model TPA6130A2. Wszelkie znaki na niebie i Ziemi na to wskazują. Regulacja głośności odbywa się po szynie I2C. W tej kości dostępna jest 64 krokowa regulacja głośności. Brzmi znajomo? :-). Zastosowano wersję montowaną powierzchniowo w obudowie QFN. Przy pełnej głośności kostka przechodzi w tryb bypass. Zresztą każdy może sobie poczytać specyfikację. http://www.ti.com/lit/ds/slos488b/slos488b.pdf
Wszystko się zgadza, nawet wyprowadzenia z dostępnych zdjęć ze środka Dragonfly.
Pozostałe kości to ESS Sabre 9023P, a za konwersję asynchroniczną USB odpowiada TAS1020B z oprogramowaniem od Wawelenght Audio. W urządzeniu w sumie są 3 zegary, 2 referencyjne zegary do tworzenia strumienia audio dla krotności częstotliwości 44,1kHz i 48kHz. Trzeci do taktowania TASa.

Ogólnie trzeba powiedzieć, że wypas, jak na tak małe urządzenie.
  • Zgłoś

kichanadeta
07.12.2013 23:48
Nowa generacja Dragona. Producent drastycznie obniza cene. Dotychczas byl dostepny za 250 Euro, obecnie w cenie 150 Euro. Poprawione wlaczenie i wzmocnione zasilanie.

http://stereo.de/index.php?id=449&tx_ttnews[tt_news]=2204&cHash=d373833a90
  • Zgłoś
Założyłem konto próbne na TIDALu w wersji HiHi (39,90PLN/m-c), używam przeglądarki Safari, na stronie TIDALa napisali że streaming HiFiFLAC 1411możliwy tylko na przeglądarce Google Chrome więc zainstalowałem. Wchodzę na stronie TIDALa w ustawienia i nie mogę zmienić na HiFiFLAC 1411 (nieaktywne pole), próbowałem na kilku utworach i d... Porównałem te same utwory na Spotify i TIDAL w 320 i różnicy nie słyszę, no ale nie po to planuję ewentualne wykupienie wersji HiFi żeby nadal słuchać 320. Muszę poszukać co jest z tym brakiem możliwości wyboru streamu HiFiFLAC 1411.
  • Zgłoś
Testowałem DragonFly vs Wolfson WM8718 w Spotify na instrumentach i wokalach (Adele, Narah Jones, Diana Krall) i różnicy nie słyszę, w ślepym teście bym na bank poległ. Więc albo DragonFly, którym tak się ludzie zachwycają gra tak samo jak wspomniany Wolfson bo różnic nie słychać, żona ma bdb słuch ale też nie słyszy różnicy. Testy robiłem także na słuchawkach AGK K530 i też jak dla mnie oba źródła grają identycznie.
  • Zgłoś
Nie masz uprawnień do pisania komentarzy. Zarejestruj się lub zaloguj.
Jeśli posiadasz już konto na Facebooku, możesz się zalogować bez rejestracji ( logowanie przez Facebook).



Zobacz też

Heathrow Hi-Fi - bilet do raju

Pokój DIY na Audio Show

Noontec Zoro HD

Dwunastki Rotela w dwóch odsłonach

Meridian MQA (Master Quality Authenticated)

Wyszukaj Artykuł

Przystępując do Klubu zyskujesz:

  • Dostęp do dodatkowych artykułów i testów sprzętu
  • Zniżki na zakupy w sklepach partnerskich
  • Kartę członkowską Klubu
  • Możliwość udziału w cyklicznych spotkaniach klubowiczów:
    • spotkania ze specjalistami z branży audio
    • spotkania z innymi audiofilami
    • darmowy catering
  • Przypisanie do grupy "Klubowicz" na forum, a co za tym idzie:
    • większą skrzynkę na wiadomości PW
    • możliwość edycji własnych postów przez 30 minut od publikacji
    • większe limity na umieszczane załączniki
    • większe limity w zakładce Galeria
    • większe limity w zakładce Blogi
    • możliwość tworzenia blogów prywatnych i tylko dla przyjaciół


Najnowsze komentarze





Klub.AudioStereo.pl - Artykuły, porady, felietony, konkursy, recenzje audio, testy sprzętu i wiele innych ciekawych informacji.
Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

Audiostereo dokłada wszelkich starań, aby traktować użytkowników uczciwie i otwarcie, przy uwzględnieniu najlepszych praktyk. Korzystając z naszej strony wyrażasz zgodę na wykorzystywanie przez nas plików cookies, w celu zapewnienia Ci wygody podczas przeglądania naszego serwisu. Aby dowiedzieć się więcej na temat cookies oraz w jaki sposób z nich korzystamy, kliknij tutaj