Skocz do zawartości

Audiostereo.pl: Audiostereo Forum - Audiostereo.pl


Logo Magazyn
Witamy ponownie, Gość


Dynaudio Excite 34 & Leben CS-300F

05.12.2013 23:00 | mysioperz w Recenzje
  • Nie możesz edytować tego wpisu
Ten test może się wydawać niektórym swego rodzaju powtórką z rozrywki - słusznie i niesłusznie zarazem. Oba urządzenia to nowe wersje poprzednich i dobrze znanych modeli, które z owymi poprzednikami mają technicznie niewiele wspólnego, choć wzorniczo wydają się podobne.

Dynaudio Excite 34

Duńskiego producenta kolumn nie trzeba zbytnio przedstawiać, bo Dynaudio to marka znana na naszym rynku i o dość ugruntowanej pozycji. Wszyscy wiedzą, że jak świat światem ich kolumny w jednej kwestii zawsze są takie same – zawsze czteroomowe.

I teraz Panie i Panowie uwaga! Firma Dynaudio po raz pierwszy w historii wyprodukowała kolumny ośmioomowe – co dobitnie potwierdza teorię, że jedyna pewna rzecz na świecie to zmiany…

Nowa seria Excite zawiera w sobie cztery modele X 14 – małe monitory (następca X 12),
X 34 – niewielkie podłogówki (następca X 32), X 24 – głośnik centralny (następca X 22),  i duże podłogowe kolumny X 38 (następca X 36). Trzy pierwsze modele są właśnie ośmioomowe, a ostatnie nadal pozostały klasycznymi produktami o impedancji 4 omy. Przyznam szczerze, że taka zmiana polityki całkiem mnie ucieszyła, bo "Dynki" nigdy nie należały do kolumn z gatunku łatwych do wysterowania, wiem to z autopsji, bo moje Special Twenty Five są bardzo wybredne, ale to w ogóle wyjątkowe kolumny, więc może dlatego.

Do testu trafił model X 34 – niewielkie, niespełna metrowe, filigranowe podłogówki. Widać, że firma postawiła dość mocno na odświeżenie wzornictwa serii - całość skrzyni z frontem włącznie (w przeciwieństwie do poprzednika) pokryta została naturalnym fornirem, w tym przypadku w kolorze orzecha (w ofercie dostępny również palisander, a także wersja w satynowej bieli i czerni). Zmieniono również linię skrzyń poprzez ścięcie na całej wysokości przednich krawędzi, co nadało konstrukcji delikatności i elegancji.

Zrezygnowano (nareszcie!!) z otworów do mocowania maskownic na rzecz dawno już na świecie znanych magnesów, dzięki czemu front kolumn pozbawiony został szpetnych dziur, na które w swoich 25 - tkach nie mogę patrzeć. No jak widać można było, tylko dlaczego tak późno pytam? Same maskownice również unowocześniono nadając im nie czarny, a grafitowy kolor i dodatkowo wprowadzono możliwość zamówienia wersji w bieli i czerni.
Zmianie uległa także sama podstawa kolumny, która zaskakuje nie tylko wyglądem, ale również praktycznym zastosowaniem. X 34 mają specjalne i dość ładne aluminiowe nóżki zakończone gumowymi pierścieniami, które powodują naprawdę solidną stabilność, a ponad to mają małe kolce wysuwane za pomocą dołączonego w zestawie klucza. Sprytne rozwiązanie ułatwiające prawidłowe ustawienie i wypoziomowanie niezależnie od podłoża.
Stopki świetnie korespondują kolorystycznie z obudowami okalającymi trzy położone na przedniej ściance głośniki – 35 mm jedwabną kopułkę i dwa głośniki średnio - niskotonowe o aluminiowych, bardzo małych i lekkich cewkach, z membranami z polimeru magnezowo-krzemianowego (MSP), osadzone w solidnych aluminiowych koszach.
W przypadku nowej linii Excite producent połączył ze sobą pomysły i technologie znane z innych serii – woofery pochodzą z serii Xeo, a zwrotnice zaprojektowano w oparciu o doświadczenia z  serii Focus.
Z tyłu zaś znajduje się duży otwór bass reflexu o zmienionym w stosunku do poprzedniej serii strojeniu, na skutek czego kolumny mogą stać stosunkowo blisko od ściany, a także pojedyncze dość wygodne odczepy głośnikowe umożliwiające podpięcie każdego rodzaju kabli.

Sporo nowości i ulepszeń jak na kolumny bądź co bądź z zupełnie nie hi - endowej półki. W zasadzie Excite X34 to kolumny stojące pośrodku pomiędzy klasą budżetową, a hi - endem, zarówno pod względem cenowym, jak i jakościowym.

IMG_0130.jpg IMG_0133.jpg IMG_0154.jpg


IMG_0135.jpg IMG_0137.jpg IMG_0159.jpg


Leben CS-300F

W japońskiej manufakturze również przyszła pora na wypuszczenie ulepszonego modelu - Lebena Cs-300F, który zastąpił swojego poprzednika CS 300xs. Wzorniczo zmiana może niewielka, chociaż jak dla mnie mocno dyskusyjna. Dlaczego? Zaraz się gęsto wytłumaczę.

Ale najpierw dodam, że 300F nadal przypomina charakterystyczny dla tej firmy produkt - drewniane boczki, złoto - zielony front z białą czcionką, subtelne pokrętła głośności i selekcji źródeł, ale ciut inny kolor wierzchu obudowy – zamiast złota wpadający lekko w odcień fioletu. Zmieniono również nóżki urządzenia na wzorniczo identyczne plastikowe krążki o złoconych brzegach tyle tylko, że o podwójnej grubości. Tył urządzenia posiada wszystko czego potrzeba, a więc 6 kompletów wejść RCA, wygodne odczepy głośnikowe dostosowane do każdego rodzaju kabli, a także selektor wyboru impedancji kolumn (4, 6 i 8 Ohm).
Klasyczna i piękna japońska konstrukcja, a na dodatek nadal montowana w technologii point-to-point, po prostu zegarmistrzowska robota!

Teraz przyszedł czas na tłumaczenia cóż to mi się nie spodobało. Czasami jest tak, że lepsze jest wrogiem dobrego, bo zastanawia mnie komu i dlaczego przeszkadzała czerwona dioda oznaczająca wejście lamp w stan gotowości i subtelne zielone podświetlenie przycisku „Power”, które jak by nie patrzeć wpisywało się doskonale we wzornictwo urządzenia?
Litr sake temu, kto mi wytłumaczy zastąpienie tego jedną ogólną diodą sygnalizującą  stan gotowości urządzenia do pracy (o zgrozo!) w niebieskim kolorze rodem z volkswagenowskiej deski rozdzielczej. Żeby było mało dioda ta świeci pioruńsko jasno, więc cała uwaga zamiast skupić się na muzyce mimowolnie skupia się na tym jaskrawym niebieskim punkcie oświetlającym prawie pół pokoju. Człowiek siedzi gapiąc się jak, za przeproszeniem, cielę na malowane wrota. Zupełnie nie mogę pojąć idei wprowadzenia do złoto-zielonej kolorystyki niebieskiego oświetlenia, które zdecydowanie nie dodaje elegancji i wyrafinowania swą jaskrawoniebieską natarczywością.

To jedyny zarzut jaki mam do wzornictwa obecnego modelu – efekt był taki, że musiałam zakleić diodę małą żółtą karteczką (naprawdę), żeby nie zwariować. Po tym zabiegu, wszystko wróciło do normy, bo widać było jedynie lekką poświatę i już zupełnie normalnie, bez zbędnego rozproszenia można było słuchać muzyki.

Ale zanim o muzyce to absolutnie nie można pominąć zmian, które zaszły w budowie wewnętrznej, a zmieniło się wiele w stosunku do poprzednika. Przede wszystkim wymieniono wszystkie lampy, a co za tym stworzono w zasadzie nowy układ, a transformatory zasilające dostały dużo większy zapas mocy. Lampy mocy z rosyjskich pentod Sovteka EL84 zmieniono na amerykańskie JAN-6197 (6CL6) General Electric z oktalowym, dziewięciopinowym cokołem. Co ciekawe zostały one wyprodukowane dla armii amerykańskiej (JAN - Joint Army Navy US), a pierwotnie produkowane były z myślą o lampowych urządzeniach liczących, czyli krótko mówiąc komputerach o gabarytach pokoju. Zmieniono również lampy sterujące  na japońskie  podwójne triody 17EW8, stanowiące odpowiednik lamp HCC85.
Wzmacniacz pracuje w układzie push-pull, w klasie AB dając moc 15W na kanał i podobnie jak poprzednik jest także wzmacniaczem słuchawkowym.

  leben-cs-300f.jpg.jpg

Nadszedł czas na wrażenia muzyczne.
Zanim zestawiłam wyżej opisywane urządzenia ze sobą postanowiłam sprawdzić je kolejno w swoim systemie, tak zupełnie z ciekawości, żeby zobaczyć z czym mam do czynienia.

X34 ze Strussem R-150 po prostu ”fruwały”, bo to dość mocny wzmacniacz i przyznam szczerze, że tak duży zapas mocy jest tym kolumnom zupełnie niepotrzebny, a nawet bywa czasami szkodliwy, choć teoretycznie mocy nigdy dość. Excite’y grały jakby od niechcenia – czysto, klarownie i dźwięcznie, ale przy wyższym poziomie głośności miałam wrażenie membrany średnio - niskotonowców wyskoczą ze skrzynek. Słuchając umiarkowanie jedno dało się słyszeć od razu – ogromną spójność wszystkich pasm, przez co dźwięk był niesamowicie homogeniczny. Bas punktualnie uderzał w punkt tam gdzie było trzeba, bez dudnienia ani rozwlekania się, jednak słychać było pewne ograniczenia przy najniższych rejestrach dolnego pasma, co jest spowodowane w sumie niewielkimi rozmiarami przetworników. Poza tym grało dobrze, a nawet bardzo dobrze – emocjonalnie, precyzyjnie z odpowiednia głębią i dynamiką, a także nieprzeciętną stereofonią.

Uznałam, że dobrze to wróży i całkiem ciekawie się zapowiada.

Postanowiłam jeszcze spróbować napędzić moje dwudziestki piątki tą niewielką lampą. Zrobiłam to z czystej premedytacji, bo poprzedni model okazał się być za słaby dla moich wybrednych monitorów i wpadał w straszliwe przesterowanie, co tak naprawdę zupełnie mnie nie dziwi, bo nie jest odpowiedni dla tych kolumn. Ale skoro prowadziłam już taki eksperyment na poprzedniku to ”trzysetce” również się nie upiekło. I tu zaskoczenie, bo wzmacniacz sobie poradził! No może nie grało to tak jak mogłoby, bo słychać było, ze to szczyt możliwości tego urządzenia, ale generalnie grało bez poprzednio charakterystycznych objawów. To dowodzi niezbicie, że 300F to zupełnie nowe urządzenie, a nie tylko lekko podrasowana X-eska.

Nadszedł czas aby przejść do meritum i sprawdzić jak grają ze sobą oba dostarczone do testu urządzenia.
Wrażenie podobne jak przy słuchaniu Strussa – świetna spójność dźwięku, ale przyjemniejsze, ciut cieplejsze brzmienie, bo Leben to w końcu lampa i to nie byle jaka.

Ocieplenie brzmienia nie zmieniło go znacznie, bo nadal było zbliżone do naturalnego z tym, że dostało lekko złotawego zabarwienia., co osobiście odebrałam jako objaw wysoce pożądany.
Szczególnie dobrze prezentowały się małe składy jazzowe -  płyta Trio (Hołownia, Suchanek, Wehinger) brzmiała soczyście i pełnie. Słychać było poszczególne instrumenty w bardzo namacalny sposób, bez konieczności wyszukiwania szczegółów. Kontrabas Suchanka wybrzmiewał do końca i słychać było poszczególnie trącane struny, fortepian Hołowni czarował delikatnym uderzaniem młoteczków, a flet Wehingera uwodzicielsko pobudzał zmysły. Płyta „Llyria„ (Nik Bartsch’s Ronin) nie została pozbawiona swojego skomplikowania i swoistej wymowności, a wszystkie pięć instrumentów grało wspólnie i jakby oddzielnie zarazem. Na uwagę zasługuje też zamaszyście zarysowana scena, wychodząca szeroko poza kolumny o wyraźnie zaznaczonej głębi.

W takim repertuarze testowany zestaw sprawdzał się doskonale, a słuchanie muzyki było czysta przyjemnością.
Z wokalami Leben i Excite’y poradziły sobie po mistrzowsku – głos Carole Sloane („Love You Madly”) leniwo sączył się z głośników tworząc klimat rodem z nowoorleańskiego klubu  lat trzydziestych. Kuby Badacha („ Tribute to Andrzej Zaucha”) w wydaniu tego zestawu mogłabym słuchać godzinami – wokal był namacalny i plastyczny o dokładnej artykulacji. Miałam wrażenie jednak, że średnica została delikatnie ocieplona, ale była również mięsista i niepozbawiona precyzji.

W mocniejszym brzmieniu z rockowym pazurem „Dream Theatre” („Awake”) czy Rammstein („Made In Germany”) przy większej głośności dało się zauważyć, że nie jest to zestaw do imprezowego grania, bo momentami słychać było pewne niedostatki dolnych rejestrów. Cóż, wszystkim miłośnikom basowego odbijania nerek niestety może brakować przytupu najniższego pasma, ale jak już wspomniałam jest to związane wielkością przetworników, które nie zostały stworzone do produkcji "basiszcza". Gęste i szybkie utwory pokazały świetną dynamikę, zarówno w skali mikro jak i makro. Punktualności i energii nie można temu zestawowi odmówić.

Pozostała jeszcze kwestia muzyki klasycznej i tu również zestaw spisał się na uczciwie zapracowana piątkę. Motet Tomasa Tallisa („Spem In Alium”) rozbrzmiał dźwięcznie i czysto wszystkimi czterdziestoma głosami wypełniając pokój eterycznym dźwiękiem o iście anielskiej proweniencji. W Requiem Mozarta separacja poszczególnych głosów chóru również nie nastręczała trudności, ale oprócz tego oddany został katedralny klimat nagrania – dzięki umiejętności do prezentacji sceny dało się poczuć zarówno wielkość, jak i wysokość pomieszczenia.

Na koniec, już zupełnie dla porządku włączyłam płytę „Echoes” Floydów, których lubię za wysoki stopień skomplikowania kompozycji. Grało dosłownie zewsząd, dając wrażenie trójwymiarowego rozmieszczenia źródeł – stereofonia naprawdę wysokiej próby. Z pajęczyny planów można było wyłowić poszczególne z nich, nie namęczywszy się zbytnio.

Duńsko-japoński mariaż okazał się trafionym pomysłem, choć nie twierdze wcale, że aspiruje do miana ósmego cudu świata, ale to znakomity zestaw o niepodważalnej jakości, noszący znamiona hi-endu o jeszcze nie hi-endowej cenie.
To propozycja dla tych, którzy szukają nietuzinkowego brzmienia, ale bez popadania w okolice stratosfery finansowej.
Ten zestaw świetnie sprawdzi się realiach polskiego budownictwa, gdzie przecież nie każdy dysponuje pokojem o powierzchni 30 m2. Jest mały, zgrabny o niezaprzeczalnej urodzie i sprawi nieukrywaną przyjemność przez długie lata, bo trudno będzie się z nim rozstać. Mnie było...

Aleksandra Chilińska


Dane techniczne:

Dynaudio Excite 34

Dystrybucja: Eter Audio
Cena: 8 990 zł

Dane techniczne:
Głośniki: 2x145mm; 1x27mm
Skuteczność: 86dB
Moc maksymalna: >200 W
Impedancja: 8 Ohm
Pasmo przenoszenia: 37Hz - 23 kHz
Masa: 17 kg
Wymiary (S x W x G): 170 x 929 x 270 mm
Wymiary z nóżkami (S x W x G): 200 x 959 x 290 mm
Dostępne wykończenie: naturalna okleina Orzech, Palisander, lakiery: Satin Black, Satin White



Leben CS-300F

Dystrybucja: Eter Audio
Cena : 10 900 zł

Zastosowane lampy: JAN-6197 GE x 4, 17EW8 x 2
Moc wyjściowa: 2 x 15 W
Pasmo przenoszenia: 15 Hz – 100 kHz (-2 dB)
Zniekształcenia: 0,7 % (10 W)
Czułość wejściowa: 600 mV
Impedancja obciążenia – kolumny: 4/6/8 Ω (zmienna)
Impedancja obciążenia – słuchawki: 300 Ω
Pobór mocy: 82 W
Wymiary: 360 x 270 x 140 mm
Masa: 10,5 kg



System wykorzystany w teście:

Odtwarzacz: Ayon Cd1 sc, Linn Ikemi,
Wzmacniacz: Struss R150,
Przewody sygnałowe:  Vovox textura,
Przewody głośnikowe: Vovox textura,
Przewody zasilające Vovox textura ,
stolik: Base VI.


Zobacz też

3 miliony płyt, których nikt nie chce

Kupujemy słuchawki

Premiera trzeciej generacji serii 800 Bowers & Wilkins

Ifi Micro iDAC2

Onkyo TX-8270

Wyszukaj Artykuł

Przystępując do Klubu zyskujesz:

  • Dostęp do dodatkowych artykułów i testów sprzętu
  • Zniżki na zakupy w sklepach partnerskich
  • Kartę członkowską Klubu
  • Możliwość udziału w cyklicznych spotkaniach klubowiczów:
    • spotkania ze specjalistami z branży audio
    • spotkania z innymi audiofilami
    • darmowy catering
  • Przypisanie do grupy "Klubowicz" na forum, a co za tym idzie:
    • większą skrzynkę na wiadomości PW
    • możliwość edycji własnych postów przez 30 minut od publikacji
    • większe limity na umieszczane załączniki
    • większe limity w zakładce Galeria
    • większe limity w zakładce Blogi
    • możliwość tworzenia blogów prywatnych i tylko dla przyjaciół


Najnowsze komentarze





Klub.AudioStereo.pl - Artykuły, porady, felietony, konkursy, recenzje audio, testy sprzętu i wiele innych ciekawych informacji.
Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

Audiostereo dokłada wszelkich starań, aby traktować użytkowników uczciwie i otwarcie, przy uwzględnieniu najlepszych praktyk. Korzystając z naszej strony wyrażasz zgodę na wykorzystywanie przez nas plików cookies, w celu zapewnienia Ci wygody podczas przeglądania naszego serwisu. Aby dowiedzieć się więcej na temat cookies oraz w jaki sposób z nich korzystamy, kliknij tutaj