Skocz do zawartości

Audiostereo.pl: Audiostereo Forum - Audiostereo.pl


Logo Magazyn
Witamy ponownie, Gość


Dzielony odtwarzacz Advance Acoustic

06.04.2008 15:26 | audiostereo.pl w Recenzje
  • Nie możesz edytować tego wpisu
Gdybym miał napisać wszystko, co nasunęło mi się podczas odsłuchu odtwarzacza MCD-403/MDA-503, nikt nie miałby dość siły, by przez to przebrnąć. Najtrudniej i najkrócej pisze się o rzeczach wybitnych, najłatwiej i najkrócej o rzeczach paskudnych. Najwięcej zaś do pisania jest w przypadku urządzeń z tzw. potencjałem. Ten potencjał w Advance wyczułem od razu i wyprzedzając fakty powiem, ze udało mi się go wydobyć. Ale zacznę od początku.

Advance Acoustic to firma lub marka francuska, chwaląca się historią sięgającą XX wieku. Niestety, na stronie web nic nie ma o jej wcześniejszych dziełach, nie wiadomo też, kto jest projektantem, kto założycielem i dlaczego. Nie budzi to szczególnego zaufania, ale powiedzmy, że nie można się uprzedzać. W katalogu znajduje się kilka modeli niedrogiej, ale solidnie wykonanej elektroniki raczej z wyższej półki (oprócz urządzeń zintegrowanych są kombinacje dzielone i monobloki), oraz linia kolumn. Wszystko to wykonywane jest w Chinach, co raczej widać (i czuć), natomiast czy słychać, to się dopiero okaże. Co mnie najbardziej dziwi, to fakt, że informacja o samych produktach również jest szczątkowa. Jeszcze nie zdarzyło mi się otrzymać do testu sprzętu tak zaawansowanego konstrukcyjnie, któremu nie towarzyszyłyby informacje o ideach kryjących się za produktem, o celach, które pragnął osiągnąć projektant, no i wreszcie o zastosowanej technologii. Tutaj z klockami otrzymuje się tylko gwarancję i opis gałkologii. Jakie zastosowano konwertery, czy jest upsampling, czy jest HDCD, jakie urządzenia cyfrowe można podłączyć, a wreszcie co u licha myślał sobie projektant podczas projektowania – tego wszystkiego nie ma, i nawet o lampowej istocie stopnia analogowego dowiedziałem się wyłącznie z napisu kursywą na przedniej ściance przetwornika. Powściągliwość godna może Rolls-Royce’a albo wkładki Koetsu, ale w przypadku urządzeń po 3 kzł za sztukę jest to dziwactwo.

Niespodzianka przychodzi po zdjęciu pokrywy. Combo Advance Acoustic zbudowane jest rozrzutnie. Oba klocki zapakowano w starannie zaprojektowane, antyrezonansowe obudowy z grubymi frontami, posadowione na dużych stożkach z podkładkami (czego nie zapewnia większość wytwórców maszyn dziesięć razy droższych, ciekawe czemu). Napęd wyposażono w wyjścia RCA, AES/EBU i Toslink. Z popularnych standardów brak tylko BNC. W środku siedzą trzy trafa toroidalne, zaś napęd zaekranowano płytami aluminiowymi, wytłumionymi pod spodem gąbką. Mechanizm, w przeciwieństwie do znanych mi hi-endów za dychę, chodzi sprawnie, cicho i płynnie, zaś szuflada nie kłapie. Trochę trwa pierwsze wczytywanie płyty, dalej jest już szybko. Irytuje ekscentryczny system informowania na wyświetlaczu: zamiast informacji o liczbie utworów, wyświetla się głupawy napis Stop.

W przetworniku znalazłem następne dwa trafa toroidalne po 80 W każde (razem więc jest już pięć!). Zasilanie jest stabilizowane zarówno dla części cyfrowej, jak i w stopniu wyjściowym (napięcie anodowe i żarzenie). Tor cyfrowy jest symetryczny, zawiera dwa przetworniki AD1955A, za nimi również dwa filtrujące TL072. Symetryczny sygnał idzie następnie, poprzez cztery kondensatory foliowe, do stopni lampowych na podwójnych triodach 12AX7 (popularne ECC-83, no name produkcji chińskiej). Istnieje możliwość regulacji napięcia lamp, co ułatwi przyszłą wymianę i serwisowanie.Z lamp sygnał idzie jeszcze do tranzystorów 2SC2240 wspomagających wzmocnienie, stopień wyjściowy jest więc jakby hybrydowy. Na wyjścia XLR podawany jest sygnał zbalansowany, na RCA sygnał jest desymetryzowany przez układ scalony.W miarę możliwości lepiej jest używać tego źródła ze wzmacniaczem również symetrycznym.

Front przetwornika zdobi coś w rodzaju podświetlonej mapy Indiany Jonesa, która niby do czegoś tam służy. Wpleciono w nią wskaźniki aktywnego wejścia i wyjścia. Niestety, nie da się jej wyłączyć, i to jest jedyne moje zastrzeżenie do budowy tego DAC-a. Suchy opis nie oddaje wrażenia, to trzeba widzieć. Taka konstrukcja za tę cenę to bardzo dobry interes i postanowiłem, że nie spocznę, dopóki nie wycisnę z Advance maksimum, na jakie go stać.

Pierwsze dni odsłuchu nie przyniosły olśnienia. Zestaw grał bardzo porządnie (przy okazji okazało się, że dekoder HDCD jest i działa), tylko że ile razy przynosiłem coś doroższego, to wychodziło, że gra trochę lepiej od mojego nowego faworyta. Porównanie z droższymi źródłami wykazywało u Advance zubożenie aury pogłosowej, lekkie zlewanie się i przyszarzenie dźwięku. Odsłuchiwane samo, urządzenie broniło się dobrze, i za swoją cenę wciąż było bardzo uczciwą propozycją, ale po takiej konstrukcji spodziewałem się więcej. Hi-endowa budowa dawała zwykły, hajfajowy dźwięk. Postanowiłem jednak nie dać się zbyć i sprowadziłem wszystko, co mogło pomóc Kopciuchowi przeobrazić się w Śpiącą Królewnę, plus krasnoludki. Chińskie lampy no name zastąpiłem sparowanymi Electroharmonixami golden pin, jako przewody cyfrowe posłużyły RCA Stereovox HDXV i XLR Nordost Silver Shadow i Kimber Illuminations (uwaga: lepiej gra na AES/EBU), zaś pomiędzy transport a DAC wpiąłem sławny jitter-killer Genesis Digital Lens. W sumie zrobiłem wszystko, co można było osiągnąć bez lutownicy i bez lamp NOS po 500 dolarów za sztukę.

Wszystkie usprawnienia zastosowane na raz zadziałały. Dystans dzielący Advance od wielokrotnie droższej konkurencji zmalał tak bardzo, ze można było się zastanawiać, czy to jeszcze istotna różnica, czy raczej kwestia gustu. W porównaniu do równolegle testowanego BAT-a nieco słabsza była wciąż stereofonia i być może przejrzystość góry. Gramofon nadal był lepszy od obydwu, ale nie po to ściągnąłem Advance do domu, żeby kazać mu się kopać z zamierzchłym formatem. Testowanego żródła w nowej konfiguracji słuchałem cały dzień, utwierdzając się w przekonaniu, że mam do czynienia z urządzeniem wysokiej klasy. Osobiście jestem szczególnie wrażliwy na braki w barwie i na tak zwany ogólny brak przyjemności słuchania, a źródło w nowym wcieleniu nie wykazywało tych problemów. W porównaniu do Linna i Yamahy, Advance pokazał bogatsze barwy i bardziej zróżnicowane wysokie, bas był silny i zróżnicowany, również wybijając się ponad przeciętną. Jeśli miałbym zażyczyć sobie czegoś w kategoriach absolutnych, to chętnie widziałbym jeszcze trochę więcej rytmu, właściwego takim źródłom jak Naim czy najnowsze Meridiany, ale bez utraty płynności. Dodam, że odsłuchy na obu etapach przeprowadzałem w grupie kilku forumowiczów (dziękuję za pomoc i towarzystwo!), i wrażenia wszystkich były zbliżone.

Po zastosowaniu wariantu maksymalnego, zacząłem zabawę w odejmowanie. Okazało się, że główną zmorą Advance były standardowe lampy. Odłączenie jitter-killera i przejście na „zwykły kabel” przyniosło słyszalne ubytki, przede wszystkim w zakresie ogólnej aury pogłosowej i precyzji szczegółów, i z tych usprawnień nie powinno się pochopnie rezygnować, jednak to lampy stopnia wyjściowego okazały się najsłabszym punktem oryginalnej konfiguracji. Taki „zewnętrzny” upgrade jest łatwy, jednak wszystko wskazuje na to, że przetwornik ma też potencjał do głębszej modyfikacji. Angażując się z lutownicą, można wymienić kondensatory w stopniu wyjściowym na jakieś jubilerskie, można przeprowadzić eksperyment z zastąpieniem TL072, te rzeczy są możliwe bez ingerowania w topologię. Natomiast zaawansowany di-aj-łajowiec być może spróbuje przebudować po swojemu stopień wyjściowy.

Poświeciłem temu urządzeniu wiele czasu i wysiłku, jednak uważam, że było ono tego warte. Za cenę zwykłego hi-fi można otrzymać uniwersalną maszynę o potencjale, którego grzechem byłoby nie wydobyć. Wstępnie zaplanowałem już dalszy upgrade tego urządzenia, i jeśli do niego dojdzie, napiszę więcej na ten temat. Zalecam odsłuch, przy czym warto zacząć od wymiany lamp w DAC. Wskazane wypożyczenie na kilka dni. Dla mnie Advance Acoustic MCD-403/MDA-503 to perła warta dobrej oprawy i miłe zaskoczenie roku.
Alek Rachwald

Dane techniczne:
Dystrybutor Best Audio
Cena 3100 zł (przetwornik), 2700 zł (transport)

Wyjścia cyfrowe (transport) RCA, XLR, Toslink
Wyjścia analogowe 1 XLR, 1 RCA
Wejścia cyfrowe 3 RCA, 2 Toslink, 1 XLR
Sygnał/szum >90 dB
Zakres częstotliwości 10 Hz - 70 kHz
Lampy 2 szt. 12AX7
Przetwornik 24bit-384 kHz
Wymiary dla każdego urządzenia (WxSxG) 11x44x35 cm
Masa 9,5 kg (DAC), 11,5 kg (transport)


System: wzmacniacze Accuphase A-2410/A-30 i SoundArt Jazz, kolumny VA Beethoven i ART Emotion Monitor, gramofon VPI Aries 3 (upgrade)/HWM-10.5/Lyra Skala, odtwarzacze CD BAT VK-D5SE, Yamaha CD-S 2000 i Linn Karik I, kable Argentum 6/4 i Silver Signature, Velum LS-G, MIT Oracle Z-III (sieciowy) i MIT S1ph (phono).

Załączone miniatury

  • 1066116_3.jpg
  • 1066116_2.jpg
  • 1066116_1.jpg

18 komentarzy

przyznam iż od jakiegoś czasu jestem zainteresowany opisywanym odtwarzaczem Advance Acoustic a dokładnie samym transportem.jak możecie go ocenić w tej właśnie roli.
  • Zgłoś

Redaktor
07.04.2008 15:13
Może na poczętek przekleję mój własny wpis z jednego z wątków: odpowiedź na pytanie, czy porównywałem ten transport z jakimś lepszym, czy bardziej znanym:

"[...] Był odsłuch, [ale] z czymś gorszym. Jeden z forumowiczów zaszedł do mnie w poszukowaniu transportu, ze swoim przetwornikiem, wzmacniaczem i wszystkim. Jako transport miał jakiegoś ciężkiego super Grundiga z którymś legendarnym napędem Philipsa. Napęd AA go, w mojej opinii, rozjechał. Tamten kolega stwierdził tylko, ze w większości aspektów z AA zagrało lepiej, i postanowił go kupić."

Jak widać, nie porównywałem go z wieloma napędami, mogę dodać do listy ostatnio podłączonego Linna Karik I (w końcu dedykowany transport), który też wypadł moim zdaniem słabiej. Jednak pewna uwaga: kiedy to tylko możliwe, podłączałem ten napęd przez AES/EBU. Stwierdziłem, ze w połączeniu przynajmniej z własnym dakiem, tak jest lepiej. XLR był Silver Shadow Nordost, RCA Stereovox (czyli też nie od macochy). Dla mnie zaletą tego napędu (oprócz widocznej jakości wykonania i wartości materiałowej - por. zasilacz!), jest właśnie możliwość łączenia przez AES/EBU. To pozwala połaczyć go z każdym poważnym daczkiem.
  • Zgłoś
Pan redaktor we wstępniaku był napisał "...W ciągu ostatnich paru tygodni, nie wysilając się zbytnio, natrafiłem na trzy bardzo dobre źródła, jedno od wytwórcy masowego, który widać postanowił wrócić do szlachetnych korzeni, drugie polskie, trzecie zaś on firmy kompletnie mi nieznanej, produkującej w Chinach. Cechą wspólną tych urządzeń była cena grubo poniżej 10 kzł, wykonanie z użyciem mnóstwa wysokiej jakości elementów oraz pietyzm wykończenia obcy dziś wielu legendom. Oraz dźwięk - na poziomie bardzo dobrym..." znaczy się, to było te trzecie, nieznane, a to od wytwórcy masowego, to Yamaha S2000? bo widzę ją w opisie systemu, będzie recenzja?
Miałem cichą nadzieję, że ten trzeci to będzie Pioneer PD-D9,bo jestem cholernie ciekaw jak to gra.
  • Zgłoś

Piotrek608
11.04.2008 15:31
W swoim czasie miałem u Siebie CD zintegrowany AD.Ac i musze przyznać, że za jakośc wykonania również postawiłbym mu dużą szóstkę.Dźwiękowo jednak został zbity poprzez Denona DCD1290 którego własnie tuningowałem..ewidentnie brakowało dwóch rzeczy:barwy i blasku...stopien wyjsciowy był podobny do tego opisanego w teście..
Jako stary tuningowiec Diy-owiec widzę w tym urzadzeniu znaczny potencjał..a napewno kolejny krok do przodu to bedzie wymiana TL072 na OPA2604 lub OP275zagra klase lepiej.

Ciekawy test brawa za cierpliwość!!
  • Zgłoś

Molibden
12.04.2008 14:51
Chociaż łączenie lamp i wzmacniaczy operacyjnych w jednym urządzeniu wypada trochę dziwnie, albo to albo to. Pomijając jeden stopień, który może być wystarczający do poprawnej pracy producent mógł istotnie skrócić tor analogowy, o ile przy okazji zapewniłby wystarczający poziom napięcia wyjściowego.
  • Zgłoś

Redaktor
15.04.2008 10:10
Albo dodać jeszcze dwie lampy, lub zastosować jedną parkę, ale np. lubiane pzrez BATa hatzrydziestki. Co do wymiany Texasa, to to samo od razu zasugerował mi Kulesza, jak dałem mu spojrzeć. W każdym razie postanowiłem kupić cały stuff sobie do domu i stopniowo modyfikować DAC. Bardzo mnie kręci, co z tego na koniec wyjdzie.
  • Zgłoś
I znowu mnie kusi. testowałem namiętnie ich pierwszy wypust (CD ze stopniem lampowym) i był bardzo kiepski zarówno w brzmieniu (nadal im to zostało) jak i w wykonaniu (minimalnie gubił poczatki płyt)
Czy jest szansa na testy we WRO?
  • Zgłoś

Redaktor
15.04.2008 20:53
Ten zintegrowany CD - czytałem jakieś recenzje, i były bardzo rozbieżne. Komuś w Audio zdaje się bardzo się podobał, z kolei jakiś zagraniczny magazyn internetowy po nim pojechał. Pamiętam że między innymi wytknęli mu nienaturalnie wysoki jitter. Ja tego urządzenia nie znam. Ale jeśli ma ten sam stopień wyjściowy (czyli fabrycznie z tymi samymi słabymi lampami), a resztę siłą rzeczy uboższą, to to nie może być raczej mister universum. Chociaż pewnie też można go znacznie poprawić, a w porównaniu z produktami w swojej cenie (tańsze Cambridge, NAD-y, Denony, nawet Yamahy), może być wciąż całkiem atrakcyjny. Ciekaw jestem, przy czym go słuchałeś?
  • Zgłoś
Panie Naczelniku,
to jak z tym sprzętem od wytwórcy masowego?
"cóś" dowiemy się jak to gra?
  • Zgłoś

administrator
16.04.2008 09:17
Yamka? Dystrybutor na razie jakoś cicho siedzi, będę musiał się przypomnieć. Ja to miałem u siebie tak tylko, pożyczone z ciekawości. Niezręcznie tak publikować gościowi chyłkiem opinię, niech chociaż o tym się dowie :-)
  • Zgłoś
Jak się ma ten komplecik do opisywanych: Yamahy, Denona i Nord Stara?
  • Zgłoś
Redaktorze

Jakieś dodatkowe, nowe spostrzeżenia na temat tego urządzenia.
  • Zgłoś
Cisza! Cisza?
  • Zgłoś

Redaktor
13.02.2009 13:18
Właściwie nie mam dodatkowych spostrzeżeń. Jedyną wadą funkcjonalną jest kompletnie kretyńsko zorganizowane przechodzenie do stand-by: napęd przechodzi po pewnym czasie automatycznie, zaś przetwornik nie. W efekcie próba obudzenia napędu przyciskiem stdby z pilota powoduje dla odmiany uśpienie przetwornika, i tak można bawić sie w kółko. Niech producent albo doda taki sam automatyczny standby w przetworniku, albo w obu urządzeniach pozostawi tylko ręczny (ręczny jest uruchamiany z pilota i przyciskiem na przedniej ścianie). Bo tak jak jest, to można się wściec. Poza tym (zwłaszcza co do brzmienia) nie mam obecnie zastrzeżeń).
  • Zgłoś
Dzięki :)
  • Zgłoś
Mam u siebie transport i powiem, ze jest dobrze. Tylko nie wiem o co chodzi na wyjsciu cyfrowym pojawia się 48.0 khz po podłaczeniu do GDL.
  • Zgłoś
Witam wie ktoś może na jakim napędzie jest transport i jaki ma ppm?
  • Zgłoś
Napęd to jakiś ROM od Sanyo. Całkiem przyzwoity.
  • Zgłoś
Nie masz uprawnień do pisania komentarzy. Zarejestruj się lub zaloguj.
Jeśli posiadasz już konto na Facebooku, możesz się zalogować bez rejestracji ( logowanie przez Facebook).



Zobacz też

Audiomica Laboratory referencyjne kable głośnikowe

USB DAC Audinst HUD-mx1

Test wzmacniacza Accustic Arts Power 1

Hegel HD25

Kolumny Klipsch RP-260F

Wyszukaj Artykuł

Przystępując do Klubu zyskujesz:

  • Dostęp do dodatkowych artykułów i testów sprzętu
  • Zniżki na zakupy w sklepach partnerskich
  • Kartę członkowską Klubu
  • Możliwość udziału w cyklicznych spotkaniach klubowiczów:
    • spotkania ze specjalistami z branży audio
    • spotkania z innymi audiofilami
    • darmowy catering
  • Przypisanie do grupy "Klubowicz" na forum, a co za tym idzie:
    • większą skrzynkę na wiadomości PW
    • możliwość edycji własnych postów przez 30 minut od publikacji
    • większe limity na umieszczane załączniki
    • większe limity w zakładce Galeria
    • większe limity w zakładce Blogi
    • możliwość tworzenia blogów prywatnych i tylko dla przyjaciół


Najnowsze komentarze





Klub.AudioStereo.pl - Artykuły, porady, felietony, konkursy, recenzje audio, testy sprzętu i wiele innych ciekawych informacji.
Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

Audiostereo dokłada wszelkich starań, aby traktować użytkowników uczciwie i otwarcie, przy uwzględnieniu najlepszych praktyk. Korzystając z naszej strony wyrażasz zgodę na wykorzystywanie przez nas plików cookies, w celu zapewnienia Ci wygody podczas przeglądania naszego serwisu. Aby dowiedzieć się więcej na temat cookies oraz w jaki sposób z nich korzystamy, kliknij tutaj