Skocz do zawartości

Audiostereo.pl: Audiostereo Forum - Audiostereo.pl


Logo Magazyn
Witamy ponownie, Gość

Kondycjonery Trafomatic classic 500 i classic SM-60

16.04.2010 14:49 | Fr@ntz w Recenzje
  • Nie możesz edytować tego wpisu
Obserwując przez parę ostatnich miesięcy lokalną prasę audio zacząłem powoli dochodzić do wniosku, że przyszła moda na „zabawy z prądem”. Każdy liczący się periodyk opublikował przynajmniej jeden test kabli zasilających, rozgałęziaczy czy też bardziej zaawansowanych technologicznie oczyszczaczy prądu, zwanych potocznie kondycjonerami. Biorąc pod uwagę stan instalacji elektrycznych w większości bloków z wielkiej płyty, czy starych kamienic, nie ma się co dziwić popytowi. Z drugiej strony, większość testowanych cudeniek ma w takich warunkach szansę działać jedynie na pół gwizdka. Dwużyłowa instalacja, palące się od byle czego, lub przynajmniej kruszące się przewody, to polska rzeczywistość. Jednak jest światełko w tunelu - pierwszą rzeczą remontowaną przez coraz więcej osób jest tzw. elektryka. Coraz więcej domowych elektrogadżetów wymusza pewne kroki. Nie jest to tania zabawa, więc przy okazji prucia ścian i wymiany gniazdek na nowe ("z bolcem"), część audiofilów stara się przemycić w okołoremontowym rozgardiaszu również coś dla siebie. W tym momencie aktualny staje się odwieczny dylemat "co i za ile". Oczywista odpowiedź brzmi, że najlepiej kupić najlepszą (i z reguły dziwnym trafem najdroższą) rzecz, na jaką możemy sobie pozwolić. Jednak mając już ustalony budżet, statystyczny audiofil pozostaje w dalszej rozterce, której na imię „listwa czy kondycjoner”. O ile w pierwszym przypadku testowanie nie wymaga zbyt dużej tężyzny fizycznej, o tyle przy kondycjonerach różowo nie jest, i z reguły trzeba się nanosić.

Jako posiadacz mieszkania zbudowanego niecałe 10 lat temu, zasadniczy problem z instalacją miałem z głowy. Dodatkowo moja linia "for audio" obsługuje tylko dwa gniazda ścienne - jedno nazwijmy je "sprzętowe" i drugie lampkowo/laptopowo/ładowarkowe. Czyli mogłoby się wydawać, że żyć, nie umierać. Wymieniając w zeszłym roku wysłużonego Fellowesa na listwę Gigawata usłyszałem poprawę, która w zupełności mnie usatysfakcjonowała i temat prądu uznałem za zamknięty. Jednak okazuje się, że tak mi się tylko wydawało.

Podczas jednego ze spotkań Piotr Bednarski (dystrybutor Trafomatica) wspomniał mi o dwóch nowościach w ofercie serbskiego producenta. Po pewnym czasie temat kondycjonerów, niepodtrzymywany, uległ samozapomnieniu. Jednak podczas kolejnego spotkania otrzymałem ofertę przetestowania wspomnianych nowości. Takim zagościły u mnie dwa serbskie kondycjonery całkiem prężnie rozwijającego się w ostatnich latach Trafomatica (firma ta współpracuje m.in. z WLM). Nie są to konstrukcje różniące się jedynie dopuszczalnym obciążeniem (i ceną), ale stanowią uzupełniające się elementy układanki, jaką jest zestaw audio przemyślany począwszy od gniazdka w ścianie (a czasem nawet przyłącza do pobliskiego transformatora), na kolumnach kończąc.

160_7.jpg 160_6.jpg

160_2.jpg 160_4.jpg

Kondycjoner SM-60 dedykowany jest urządzeniom o dość anorektycznym apetycie na energię (łącznie max. 60W), natomiast Classic 500 powinien łatwo obsłużyć całkiem rozbudowany zestaw audio/video. Z zewnątrz oba kondycjonery prezentują się dość niepozornie, a ich "wspólnym mianownikiem" są wykonane z drewna fronty, obudowy pokryte czarnym lakierem piecowym, gniazda typu schuko z klapką (polskie PCE z Dzierżoniowa) i waga 14kg. Na tym podobieństwa się kończą. SM-60 (jak producent przyznaje) jest generatorem idealnego sinusa  opartym na "zapomnianej militarnej technologii" (całkiem smakowicie zapowiadające się audio voodoo). Na wyjściu powinniśmy otrzymać perfekcyjnie ustabilizowaną i pozbawioną wszelakich szumów limfę zasilającą nasz system, ściślej dwa mało prądożerne elementy systemu (np. odtwarzacz/transport CD i DAC). Po odkręceniu pokrywy stanowiącej ściany boczne i górną (element w kształcie litery "U") oczom ukazuje się mały toroid separujący, dwie płytki drukowane, tranzystory przymocowane do porządnych radiatorów zdobiących "plecy" Trafomatica i transformator wyjściowy. Uwagę zwracają dwa pokaźnej postury 10 000uF kondensatory chińskiej marki CapXon i układ badający oraz likwidujący wykryte zakłócenia. Jak to cudo działa niestety nie wiem, a sam producent (pomimo kilku prób wyciągnięcia jakichkolwiek informacji) milczy jak zaklęty. Czasy, kiedy wraz z urządzeniem dostawało się dokładny schemat, minęły bezpowrotnie i teraz można zgadywać, bądź dostarczać za każdym razem testowane urządzenie do laboratorium. Na tylnej ściance są dwa gniazda wyjściowe, dwa potężne radiatory, gniazdo zasilające z włącznikiem i przełącznik odcinający uziemienie. Przednia ścinka z lakierowanego drewna oferuje również możliwość wykazania się zdolnościami manualnymi. Otóż do zabawy mamy pstryczek-elektryczek wprowadzający kondycjoner w tryb czuwania, co objawia się zapaleniem żółtej diody opisanej jako STBY. O włączeniu do prądu informuje dioda czerwona a o fakcie przeciążenia zielona (przyznam szczerze, że nie próbowałem jej "budzić").

160_8.jpg 1632985_1.jpg

1632985_2.jpg 1632985_4.jpg

Pięćsetka konstrukcyjnie jest prostsza. W środku znajduje się 800VA toroid z brązowym kondensatorem olejowym pozbawionym jakichkolwiek oznaczeń. Zero czarów, za to większa zdolność zaspokajania apetytu podpinanych (tym razem trzech) urządzeń: do dyspozycji jest 500W. Producent podaje, że trafo zostało nawinięte w dedykowanej audio i opatentowanej technologii (Narrow Bandwidth Technology), dzięki czemu nie ma negatywnego wpływu na brzmienie systemu a jednocześnie tłumi interferencje od 10db dla 250Hz do 45dB dla 100kHz. Front pozbawiono fajerwerków - estetycznie oszlifowana i polakierowana płytka drewniana ozdobiona jest jedynie wyfrezowanym i pociągniętą na czerwono nazwą modelu, a do ekstrawagancji można zaliczyć sfrezowanie części prawego dolnego rogu. Tył również jest zwyczajny - trzy gniazda schuko, gniazdo sieciowe zintegrowane z włącznikiem i bezpiecznikiem. Dystrybutor oprócz standardowych sieciowych kabli "komputerowych" dostarczył firmowy kabel Trafomatica, który nie dość, że sztywny i sprężynujący jak diabli, to jeszcze wyposażony we wtyk sieciowy Legrand typu schuko bez otworu na bolec uziemiający. Wtyk IEC z wyglądu przypomina nieco Oyaide C-037. Sam przewód wykonany jest z takiego samego drutu miedzianego, jaki używany jest do nawijania transformatorów w firmowych konstrukcjach.

160_1.jpg

Serbska sieciówka została podpięta do DAC-a, zaś moja Supra powędrowała do SM-60. Classic 500 został wpięty w ścianę za pośrednictwem przewodu Audionovej. Tym sposobem CD i DAC czerpały perfekcyjnego Sinusa, a wzmacniacze (na zmianę Aaron i Densen) były separowane od zakłóceń z sieci przez pięćsetkę. W przypadku urządzeń chroniących sprzęt przed zakłóceniami z sieci, o postępie można mówić już wtedy, kiedy wpięcie ich w tor nie popsuje dźwięku. I ta  sztuka obu Trafomaticom się udała. Nie dość, że nie wpłynęły degradująco na możliwości dynamiczne mojego systemu, to jeszcze pozwoliły wejrzeć o krok czy dwa głębiej w nagranie. Spora w tym zasługa SM-60, co potwierdziły moje próby przepinania dzielonego źródła na 500-kę, która w roli filtra dla wzmacniaczy była zupełnie transparentna, jednak przy źródłach spłycała scenę w porównaniu do tego, co potrafił dedykowany im kondycjoner. Generalnie dzięki Trafomaticom można było słuchać głośniej i dłużej bez oznak znużenia. Dźwięk był czystszy i łatwiej przyswajalny, jakby lepiej poukładany. I na tych paru zdaniach można by skończyć opis sonicznych dokonań obu urządzeń, gdyby nie jedno ale. Trafomatic jest producentem urządzeń lampowych i jedynym tranzystorem w ofercie jest, cóż, SM-60. A z lampą to już zupełnie inna bajka. Nawet kilka chwil w towarzystwie 10W triody Art Audio Diavolo, lub Trafomatic Experience One z Sophiami  Princess 2A3 na pokładzie pokazuje drugie (prawdziwe?) oblicze 500-ki. To co w moim tranzystorowym torze poprawiała 60-ka stawało się jeszcze bardziej namacalne w systemie lampowym. Bas zyskiwał na motoryce i czystości, przez co stawał się bardziej zróżnicowany. Czyżby naturalne środowisko wielkiej pięćsetki? Oczywiście. Skoro polski dystrybutor ma w swojej ofercie wyłącznie lampową amplifikację, to i poprawiacze prądu wybrał dedykowane tego typu konstrukcjom. Uważam, że warto wziąć ten szczegół pod uwagę przy dokonywaniu nawet wstępnej selekcji tego, co jest dostępne na naszym rynku.

Przymierzając się do takiego zakupu liczymy nie tylko na poprawę brzmienia posiadanego zestawu, ale i ochronę przed niebezpieczeństwami drzemiącymi w sieci (przede wszystkim! – przyp. Red.). Ponieważ pora burzowa jeszcze przed nami, nie chcąc nadwerężać cierpliwości dystrybutora próbowałem zbadać możliwości obu kondycjonerów utrudniając im warunki pracy poprzez wpinanie w linię audio różnych siejących zakłóceniami wynalazków. Testy rozpocząłem od ładowarek do telefonów komórkowych,  zasilaczy do laptopów i fotograficznych żarówek energooszczędnych (po 85W) a skończyłem na suszarce i odkurzaczu. Efekt? Żadnych pyknięć, strzałów w głośnikach, czy degradacji dźwięku. Oczywiście nie mówię tu o próbach odsłuchu przy wyjącym odkurzaczu, czy suszarce. Podobne eksperymenty już bez kondycjonerów niestety dały wyniki słyszalne w głośnikach. Czyli przynajmniej podstawowy egzamin z ochrony Trafomatiki zdały.

W tym momencie dochodzimy do rutynowego pytania. Czy warto wydać tyle na tego typu urządzenia? Trudno powiedzieć, ale warto się zastanowić, ile wart jest nasz system i na ile wyceniamy własny komfort psychiczny. Ile jesteśmy w stanie zapłacić za coś, co po prostu ochroni nasz system przed śmieciami czyhającymi w z gniazdku i niewiele mającymi wspólnego z deklarowanymi przez dostawcę 230V/50Hz.

Na marginesie: jeśli ktoś liczył na historię o tym, jak dwa magiczne pudełka podniosły klasę mojego zestawu o półkę lub dwie, bardzo przepraszam za rozczarowanie. Nie zajmuję się bajkopisarstwem i nie nadużywam środków mogących prowadzić do omamów (również słuchowych). Starałem się tylko rzetelnie, o ile coś takiego przy subiektywnych recenzjach może mieć miejsce, opisać wrażenia "nauszne" z kilku tygodni obcowania z kondycjonerami o dość egzotycznym dla nas pochodzeniu.

Tekst i zdjęcia Marcin Olszewski



Szczegółowe dane:
Dystrybutor: Pełne Brzmienie Piotr Bednarski
classic 500
wymiary (SxWxG): 15 x 20 x 30 cm
Waga: 14kg
Cena: 5200 PLN

classic SM-60
wymiary (SxWxG): 27 x 24,50 x 29 cm
Waga: 14kg
Cena:7990 PLN



System wykorzystany w teście:
Źródła sygnału cyfrowego:
CD: Pionieer PD-9700
Apple Airport Express
DAC: North Star 192 Mk1
Wzmacniacz: Densen DM-10 Mk2
Kolumny: Neat Acustics Motive One
IC: Antipodes audio Katipo
IC cyfrowe – Fadel art DigiLitz; Harmonic Technology Cyberlink Copper; Monster Cable Interlink LightSpeed 200; Apogee Wyde Eye
Kable głośnikowe: Slinkylinks S1
Kable zasilające: Garmin; Supra Lo-Rad 3x2,5mm; Audionova Starpower Mk III
Listwa : GigaWatt PF-1 + kabel LC-1

Załączone miniatury

  • 1632985_3.jpg
  • 160_3.jpg
  • 160_5.jpg

14 komentarzy

Jak coś kosztuje 8kzł, to mogłoby chociaż ładnie wyglądać - nie chodzi mi o design, bo to sprawa indywidualnych upodobań, ale o wykonanie, solidność. Ten kondycjoner wygląda tak, jakby go składali jacyś praktykanci, którzy specjalnie się nie napracowali... Nie podważam sensowności zakupu takiego urządzenia, tylko jego zbyt wysoką cenę w stosunku do jakości wykonania.
  • Zgłoś
classic 500 prezentuje się w "realu" całkiem akceptowalnie (jest po prostu mniejsza i zgrabniejsza - po prostu ustawna)  bardziej akceptowalny design mają modele Experience 500/1000/3000 - http://www.trafomaticaudio.com/experience_model_500.php?page=photos
  • Zgłoś
Jeżeli chodzi o jakość wykonania urządzen zasilających to niedoścignionym wzorem są kondycjonery polskiej Firmy Gigawatt.
  • Zgłoś

Molibden
17.04.2010 15:25
5kzł za obudowę z transformatorem o mocy poniżej 1kW oraz 8kzł za 60W przetwornicę napięcia to ceny z sufitu, czysto paskarskie, kilkukrotnie zawyżone.
  • Zgłoś
Skoro zarówno producent jak i dystrybutor nie mieli oporów przed rozkręceniem i publikacją zdjęć wnętrz nie widzę powodu do podważania sensowności takich a nie innych cen. Klient wie co jest w środku a płaci za dźwięk i spokój. Zresztą nie sądzę, żeby ktokolwiek zdecydował się na zakup ww urządzeń opierając się jedynie na tym co można wyczytać w sieci bez wcześniejszego odsłuchu we własnym systemie
  • Zgłoś
Możliwe, że egzemplarz testowy jest niedopracowany, bo faktycznie na stronie producenta wygląda to o wiele lepiej (inny model z linku podanego przez Fr@ntza). Z drugiej strony każde zdjęcie można podrasować...
  • Zgłoś
szkoda ze przy takich cenach przetwornicy producent nie raczył podac parametrów jakosciowych jakie sa zawsze podawane przy przetwornicach i to byłaby prawdziwa odwaga producenta a nie te pare fotek jak zauwazył tez Molibden tanich elementów
  • Zgłoś
ceny cenami, ale jakość wykonania płytek i montaż elementów sprawia wrażenie prowizorki, prototypu a nie filnalnego produktu...
  • Zgłoś
sprzęty prezentują się jak chińszczyzna z najniższej półki
  • Zgłoś

jozwa maryn
21.04.2010 20:57
Faet wszystko ręcznie robi. Ale przynajmniej nie w milionach egzemplarzy rękami nieletnich, jest więc nadzieja na dużą solidność. Rzeczy wyglądające topornie są zywkle solidne, przynajmniej jeśli  nie są robione na czas przez małorolnych znad Rzeki Perłowej.
  • Zgłoś
jak wygląda "fabryka" Trafomatica można pooglądać i poczytać w reportażu na 6moons: http://www.6moons.com/industryfeatures/roadtourserbia/trafomatic.html
  • Zgłoś
koszt wykonania dobrej płytki jak tutaj, to 50-100 zł. mogliby tyle wydać i ładnie wszystko połączyć. rozumiem że to manufaktura, ale nie daje im to prawa do kiepskiej budowy urządzenia.
  • Zgłoś
Ciekawe czy przy kabelku jest oryginalne Oyaide? ;)
  • Zgłoś
Osoba pisząca po prostu wstawiła jedno zero więcej w polu cena. No co to szkodzi. Dobrze że nie było to pisane 01.04 bo bylibyśmy pewni, że to żart, a tak zostaje niepewność. Kurcze moja szopa ze złomem elektronicznym jest chyba warta miliony :).
  • Zgłoś
Nie masz uprawnień do pisania komentarzy. Zarejestruj się lub zaloguj.
Jeśli posiadasz już konto na Facebooku, możesz się zalogować bez rejestracji ( logowanie przez Facebook).



Zobacz też

Test wzmacniacza Accustic Arts Power 1

Interkonekt RCA i Toslink Avinity

Polk Audio Signature S 55

Elac Miracord 70 + Audio-Technica VM530EN

Vienna Acoustics Haydn Grand SE

Wyszukaj Artykuł

Przystępując do Klubu zyskujesz:

  • Dostęp do dodatkowych artykułów i testów sprzętu
  • Promowanie zamieszczonych ogłoszeń sprzedaży lub kupna
  • Zniżki na zakupy w sklepach partnerskich
  • Kartę członkowską Klubu
  • Możliwość udziału w cyklicznych spotkaniach klubowiczów:
    • spotkania ze specjalistami z branży audio
    • spotkania z innymi audiofilami
    • darmowy catering
  • Przypisanie do grupy "Klubowicz" na forum, a co za tym idzie:
    • większą skrzynkę na wiadomości PW
    • możliwość edycji własnych postów przez 30 minut od publikacji
    • większe limity na umieszczane załączniki
    • większe limity w zakładce Galeria
    • większe limity w zakładce Blogi
    • możliwość tworzenia blogów prywatnych i tylko dla przyjaciół

Najnowsze komentarze





Klub.AudioStereo.pl - Artykuły, porady, felietony, konkursy, recenzje audio, testy sprzętu i wiele innych ciekawych informacji.
Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

Na naszej stronie wykorzystujemy ciasteczka (ang. cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej - więcej o tym w Naszej polityce prywatności. W każdej chwili możesz wyłączyć ten mechanizm w ustawieniach swojej przeglądarki. Korzystanie z naszego serwisu bez zmiany ustawień dotyczących cookies, umieszcza je w pamięci Twojego urządzenia.

Akceptuję   Zmiana ustawień