Skocz do zawartości

Audiostereo.pl: Audiostereo Forum - Audiostereo.pl


Logo Magazyn
Witamy ponownie, Gość


Nowy Musical Fidelity

28.09.2010 23:01 | audiostereo.pl w Recenzje
  • Nie możesz edytować tego wpisu
Tak się złożyło, że w tym miesiacu aż dwukrotnie byłem za granicą – raz w Londynie i raz w Pradze. Sporo, nawet jak na doświadczonego globtrotera. Jednak było to, przynajmniej częściowo, z pożytkiem dla sprawy. Podczas pobytu w Londynie odwiedziłem między innymi siedzibę firmy Musical Fidelity, gdzie widziałem aktualną produkcję oraz miałem możliwość posłuchania wielu objaśnień, udzielanych osobiście przez Antony Michaelsona. Nawiasem mówiąc, założyciel MF stanowi całkowite przeciwieństwo stereotypu zamkniętego w sobie, flegmatycznego Brytyjczyka - z tak wulkanicznie rozmowną i energiczną osobą rzadko zdarza mi się spotkać.

Pan Michaelson był uprzejmy zademonstrować całą nową ofertę firmy, a także podzielić się informacjami na temat strategii Musical Fidelity na nadchodzące lata. Oglądane urządzenia sprawiły na mnie bardzo dobre wrażenie – wygląda na to, że MF ma teraz naprawdę dużo do zaoferowania audiofilom, mam nadzieję tylko, że możliwie dużo z tego będzie można zobaczyć i posłuchać w Polsce, co jednak zależy tylko od dystrybutora, firmy Audio Klan. Jednak w pewnym sensie jeszcze większe wrażenie niż nowe produkty, zrobiły na mnie wypowiedzi AM na temat aktualnej i przyszłej działalności firmy. Podobnie jak wielu naszych czytelników i forumowiczów, od dłuższego czasu nie kryłem rozczarowania i znużenia strategią zasypywania rynku coraz to nowymi modelami urządzeń, dostarczanymi w takim tempie, że zapoznanie się z nimi czy przeprowadzenie recenzji było niemal niepodobieństwem. Zwykle, jeśli już jakiś interesujący wzmacniacz znalazł się w Polsce, to zwykle towarzyszyła mu informacja, że sprzęt jest właściwie nieaktualny, bo już jest gotowy nowy model. Przy czym dotyczyło to również bardzo drogich i technicznie zaawansowanych maszyn. Jak w tych warunkach można utrzymać wysoką jakość projektów, było dla mnie tajemnicą. Ale z tym już koniec.

Pan Michaelson, jak się okazuje, już jakiś czas temu doszedł do wniosku, że dotychczasowa polityka firmy, rozpoczęta niewinnie i obiecująco pojawieniem się cenionych krótkich serii modeli Nu-Vista i Tri-Vista, stanowi ślepą uliczkę. Teraz ma nastąpić koniec tego procederu, i zaprezentowane właśnie nowe serie mają zostać na rynku znacznie dłużej. Cieszę się bardzo z tego stanowczego oświadczenia, bowiem po pierwsze, nowe serie (zwłaszcza wyższe linie) wyglądają niezwykle obiecująco, po drugie zaś, w tej sytuacji liczę na możliwość zaprezentowania ich w przyszłości na Audiostereo.

Wśród zademonstrowanych (niestety tylko statycznie) urządzeń znalazła się linia M3, obejmująca stosunkowo budżetowy sprzęt (jednak pełnowymiarowy i bardzo solidnie, elegancko wykonany) i linia M6, do której zalicza się elektronika, o której Antony Michaelson wypowiadał się jako o najbardziej okazyjnie wycenionych swoich produktach, oferujących jakość brzmienia mało odbiegającą od dużo droższych kuzynów. Następnie była piękna hi-endowa linia AMS, w której oprócz urządzeń „normalnej” wielkości (czyli dużych kloców, ale mieszczących się na normalnej półce) znalazły się wielkie stereofoniczne końcówki mocy pracujące w klasie A (modele AMS 50 i AMS 100, z czego „setka” to gigant wielkości taczek), oraz na koniec „linia” złożona z jednego urządzenia, czyli końcówka mocy Titan z wydzielonym zasilaczem. O ile moce AMS 50 i AMS 100 są ograniczone zastosowaną technologią, o tyle moc Titana ma być w zasadzie nieograniczona. Deklarowany jest 1 kilowat przy 8 omach i podwajanie ze spadkiem impedancji. Zarówno w przypadku AMS, jak i Titana, Musical Fidelity deklaruje, że są to najlepsze konstrukcje, jakie firma z dużym doświadczeniem w dziedzinie konstrukcji wzmacniaczy była w stanie wymyśleć i wyprodukować. Wspomina się także, że każdy obecnie produkowany wzmacniacz korzysta poniekąd z nowej topologii, opracowanych dla Titana. Co do genezy końcówek w klasie A, to Michaelson wyznał, że jeśli obecne tendencje zostaną utrzymane, to niedługo doczekamy się zakazu stosowania wzmacniaczy w tej klasie, jako szkodliwych dla środowiska. Na tą sytuację Musical Fidelity chce mieć w zanadrzu ostatnią na Ziemi, prawdziwą końcówkę mocy dla koneserów. Czyli AMS 100. Będziemy jej słuchać chyłkiem, w podziemnych klubach, przypuszczalnie paląc przy tym również zakazany tytoń i pijąc zakazane trunki.

Oprócz głównych linii pełnowymiarowych urządzeń, MF jak zwykle ma do zaoferowania coś niewielkiego. Linia M1 obejmuje skromne (ale zaprojektowane w tej samej konwencji wzorniczej) kostki, zawierające doskonały podobno, zaprojektowany od nowa DAC, przedwzmacniacz ze wzmacniaczem słuchawkowym, oraz nowość w postaci „kontrolera” o nazwie M1CLIC, integrującego, dekodującego i rozdzielającego sygnały z różnych źródeł cyfrowych. Urządzenie wyposażone jest między innymi w przyzwoity ekran, pozwalający na przykład na normalną nawigację w plikach na pendrive. Jest to duży krok naprzód w porównaniu ze znanymi mi audiofilskimi źródłami plikowymi tym bardziej, że M1CLIC oferuje też milion innych możliwości.

Oprócz obejrzenia gotowych urządzeń z aktualnej oferty, widziałem również linię produkcyjną AMS oraz linię kontroli jakości serii M3. Wyjaśniło się, że serie M1, M3 i M6 produkowane są na Tajwanie, poddawane tam kontroli, następnie przesyłane do siedziby firmy w UK, kontrolowane ponownie i rozsyłane. Natomiast reszta modeli produkowana jest na miejscu, w fabryce w londyńskim Wembley. Obejrzałem również wielki regał, zawierający część z dawnych produktów Antony Michaelsona. Dało się tam dostrzec miedzy innymi wzmacniacz lampowy Michaelson Audio, jakiąś Tri-Vistę, klocki z serii Electra i temu podobne piękne starocia. Nawiasem mówiąc, pan Michaelson powiedział przy tej okazji, że najbardziej chyba był zadowolony ze swojej dawnej serii A3 – tej srebrnej ze złotymi wstawkami. W najnowszych urządzeniach złota jak na lekarstwo, co również ma lepiej służyć długowieczności tych urządzeń. Faktycznie, nowa, szaro-srebrna szata wygląda wstrzemięźliwie, elegancko i sprawia wrażenie, że nie zestarzeje się szybko. Bardzo ładny sprzęt, który wiele obiecuje.

Alek Rachwald

Załączone miniatury

  • mf4.JPG
  • mf3.JPG
  • mf7.JPG
  • mf6.JPG
  • mf9.JPG
  • mf13.JPG
  • mf15.JPG
  • mf17.JPG
  • mf19.JPG
  • mf2.JPG
  • mf1.JPG
  • mf5.JPG
  • mf8.JPG
  • mf10.JPG
  • mf12.JPG
  • mf11.JPG
  • mf14.JPG
  • mf16.JPG
  • mf18.JPG

11 komentarzy


Redaktor
29.09.2010 00:12
Ponieważ niestety ilustracje wkleiły się w żadnym porządku, nie ma też możliwości numerowania i opatrywania ich podpisami, dodam w tym miejscu parę objaśnień. Otóż między innymi:

-dwa dziwne spłaszczone przedmioty na jednym ze zdjęć to stare monobloki Nu-Vista 300, przysłane do fabryki do przeglądu. Wyglądają może skromnie, ale w rzeczywistości to wielkie kawały metalu, ważące chyba po 20 kilo.
-na innym zdjęciu (mniej więcej w środku) widać magazyn wyrobów gotowych, pudła piętrzą się do sufitu hali.
-na lewym środkowym zdjęciu widać "wall of fame" Musicala, czyli cały regał dawnych modeli.
-zdjęcie otwartego wzmacniacza przedstawia końcówkę mocy M6, widać między innymi aż dwa dławiki w regulatorze zasilacza.
-dwa czarne urządzenia jedno na drugim to właśnie ta końcówka mocy z dedykowanym jej przedwzmacniaczem z tej samej linii
-w prawym górnym rogu widać przedwzmacniacz lampowy (12 lamp!) AMS Prime, przewidziany do końcówek mocy AMS oraz Titan.
  • Zgłoś
Powinno działać zagnieżdżanie zdjęć w tekście
  • Zgłoś
Zazdroszczę tej wycieczki do "wnętrza" MF. Choć, jak okazuje się z powyższych informacji, aby była ona pełna należy udać się jeszcze do Republiki Chińskiej, czyli na Tajwan. Signum temporis...
  • Zgłoś

jozwa maryn
30.09.2010 18:19
Tajwan Tajwanem, ale AMS są robione w Europie. Wyglądają naprawdę superciekawie, mnie szczególnie spodobała się integra AMS30-cośtam, kawał wzmacniacza w klasie A, o mocy poniżej 50 W, podobno (mówił mi francuski dystrybutor) śpiera jak słowik. Żeby tylko było w Polsce do posłuchania!
  • Zgłoś
A to ,to takie ładne na wzmaku słuchawkowym i DAC-u ,to co to jest ?

Obrazek nr 8
  • Zgłoś

whitesnake
30.09.2010 21:34
Zazdroszcze wycieczki. Nie zdawałem sobie sprawy, że MF produkuje taki sprzęt.

Wyświetl postUżytkownik Violet dnia 29.09.2010 - 20:22 napisał

Choć, jak okazuje się z powyższych informacji, aby była ona pełna należy udać się jeszcze do Republiki Chińskiej, czyli na Tajwan. Signum temporis...
Ostatnio zwiedzałem kilka fabryk precyzyjnego sprzętu labolatoryjnego, sprzedawanego pod znaną niemiecką marką i chciałbym się podzielić pewną refleksją w tym temacie. Nie widzę wiekszych różnic w tym, czy sprzęt jest produkowany przez Chińczyków na Tajwanie, czy przez Hindusów pod Londynem. :)

A właściwie widzę jedną... Chińczycy pracują pod rygorem wysokich kar umownych. Dla nich, kazde zlecenie zapewnia nowej wiosce skok ewolucyjny, więc są kontrolowani podwójnie przez władzę i przez Klienta. Jeśli projekt zyska akceptację regionalnych władz, zyskują możliwość inwestowania w najnowasze technologie. Poza tym, ilość wolnej siły roboczej pozwala im poddawać kontroli każdy egzemplarz (!). Hindusi pod Londynem najwyżej dostaną po premii, a jak dostana trzy razy to pójdą pracować do fabryki za rogiem...motywacja zero. Taka sobie anegdota, średnio osadzona w temacie - ale pokazująca, że "chińczycy trzymają się mocno" i niejednym nas jeszcze zadziwią.
  • Zgłoś

jozwa maryn
01.10.2010 01:02
To ładne to jest właśnie M1CLIC. Ma też fotkę z tyłu, raczej zapełniony.

Co do trzymania się, to wprawdzie Tajwan to nie Chiny kontynentalne, ale też nie sądzę, zeby zlewali kontrolę jakości. A tutaj jest jeszcze druga kontrola, robiona w Londynie. Zresztą Michaelson, zapytany o wyniki angielskiej kontroli, czy wyłapują jakieś przepuszczone pzrez Tajwańczyków błędy, stwierdził, że zdarza się to najwyżej w jakimś ułamku procenta wyrobów. Widziałem warsztat, gdzie pracuje serwis. Siedział tam sobie jeden jedyny facet i dłubał od niechcenia w jakimś starym klocku. Nie wyglądał na przepracowanego.
  • Zgłoś

whitesnake
01.10.2010 07:33

Wyświetl postUżytkownik jozwa maryn dnia 01.10.2010 - 01:02 napisał

Co do trzymania się, to wprawdzie Tajwan to nie Chiny kontynentalne
Geograficznie to fakt, ale geopolitycznie lepiej takich tez w Chinach nie wygłaszać.
Zasadniczą różnicą w mapach chińskich, a europejskich, czy amerykańskich jest od zawsze kolor Tajwanu.
Paradoksalnie, Chińczycy przykręcając Tajwanowi kurek tylko zwiększyli jego atrakcyjność dla zachodniego kapitału.
  • Zgłoś
Ogromnie interesujące. Ciekaw jestem dlaczego Anthony po prostu nie wyprodukuje w 2010r. swojego ulubionego A3 skoro jest ten model tak bardzo ceniony od 10 lat również przez nas audiofilów...??
  • Zgłoś

jozwa maryn
11.10.2010 12:12
UWaża, ze obecne będą lepsze. Zobaczymy.
  • Zgłoś
W sumie - Józwa - modus operandi Michelsona może własnie na tym polegać, że on musi szukać po audiofilsku, chce jak artysta/audiofil robić wciąż coś nowego, lepszego i nie chce czuć się businessmanem tylko powielającym najlepszą receptę na przychody.
  • Zgłoś
Nie masz uprawnień do pisania komentarzy. Zarejestruj się lub zaloguj.
Jeśli posiadasz już konto na Facebooku, możesz się zalogować bez rejestracji ( logowanie przez Facebook).



Zobacz też

Roth Audio Oli 4 – recenzje konkursowe naszych użytkowników

Stello CDA500

Ascendo C8 Renaissance

Quadral Aurum Galan 9

Onkyo TX-NR676E

Wyszukaj Artykuł

Przystępując do Klubu zyskujesz:

  • Dostęp do dodatkowych artykułów i testów sprzętu
  • Zniżki na zakupy w sklepach partnerskich
  • Kartę członkowską Klubu
  • Możliwość udziału w cyklicznych spotkaniach klubowiczów:
    • spotkania ze specjalistami z branży audio
    • spotkania z innymi audiofilami
    • darmowy catering
  • Przypisanie do grupy "Klubowicz" na forum, a co za tym idzie:
    • większą skrzynkę na wiadomości PW
    • możliwość edycji własnych postów przez 30 minut od publikacji
    • większe limity na umieszczane załączniki
    • większe limity w zakładce Galeria
    • większe limity w zakładce Blogi
    • możliwość tworzenia blogów prywatnych i tylko dla przyjaciół


Najnowsze komentarze





Klub.AudioStereo.pl - Artykuły, porady, felietony, konkursy, recenzje audio, testy sprzętu i wiele innych ciekawych informacji.
Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

Audiostereo dokłada wszelkich starań, aby traktować użytkowników uczciwie i otwarcie, przy uwzględnieniu najlepszych praktyk. Korzystając z naszej strony wyrażasz zgodę na wykorzystywanie przez nas plików cookies, w celu zapewnienia Ci wygody podczas przeglądania naszego serwisu. Aby dowiedzieć się więcej na temat cookies oraz w jaki sposób z nich korzystamy, kliknij tutaj