Skocz do zawartości

Audiostereo.pl: Audiostereo Forum - Audiostereo.pl


Logo Magazyn
Witamy ponownie, Gość

Pojedynek gigantów: Art Audio vs. Wavac

05.11.2008 09:10 | audiostereo.pl w Recenzje
  • Nie możesz edytować tego wpisu
Na początku mojej audiofilskiej zabawy przyjąłem jedno podstawowe założenie: nie słucham (u siebie, tzn pomijam wystawy audio, pokazy, czy wizyty u innych audiofilów) sprzętów, na które mnie nie stać. Trzymanie się tej zasady pozwalało mi normalnie funkcjonować, spać w nocy, nie siwieć z powodu niemożności zakupu jakiegoś klocka, nie miałem zatargów z lepszą połową apropos sensowności wydawania pieniędzy na to hobby – czyli po prostu żyłem sobie normalnie i bezstresowo. Tym jednak razem, audiofilski diabełek nie dał mi spokoju i kategorycznie zażądał odsłuchu wzmacniacza firmy Wavac, którego to odsłuch zaproponowała firma Sound Consultants. Oczywiście „legenda” Wavaca też zrobiła swoje – pozostało mi przystać na odsłuch, a po cichu liczyć, że z jednej strony będę mógł odsłuch Wavaca dopisać sobie do audiofilskiego CV, ale z drugiej, iż po prostu okaże się, że legenda jest przesadzona i spokojnie mogę kupić coś, na co mnie stać.

Piotr (znany na Forum Audiostereo jako pp) był uprzejmy przywieść i przytargać na moje wysokie 3cie piętro (bez windy!) Wavaca MD-300B. Wypakowałem, postawiłem na stoliku i  dobre parę minut „pożerałem” wzrokiem – to jest po prostu śliczne, japońskie cacuszko!! a mówimy przecież o budżetowym produkcie Wavaca. Obudowa to po prostu uczta dla oczu w kolorze złotawym, front drewniany i niezbyt praktyczna, ale efektowna szklana osłonka lamp. Co do budowy wzmacniacza – 12AT7/ECC81 na wejściu, pentoda (!) sterująca 6Y6 i oczywiście lampy mocy 300B – w tym wypadku JJ, ceramiczne podstawki do lamp, dobre złocone wejścia RCA (3 pary) i zaciski głośnikowe. Do kompletu na froncie selektor wejść i potencjometr – no właśnie MD-300B jest w zasadzie wzmacniaczem zintegrowanym, czy też końcówką mocy z potencjometrem, aczkolwiek wystarczy ustawić potencjometr na maksymalną głośność, podłączyć pre do jednego z wejść i Wavac staje się końcówką mocy. Z braku przedwzmacniacza nie pozostało mi nic innego jak tylko używać MD-300B jako integry i tego zastosowania dotyczą wszystkie moje wrażenia.

Nie jestem fanem lamp JJ, więc już w czasie zwyczajowego wygrzewania sprzętu zamiast JJów we wzmaku lądowały inne 300B z TJtami włącznie, ale równie szybko wróciłem do JJów. Powiedziałbym, że większość lamp, których używałem jest obiektywnie lepsza od słowackich, ale widocznie Wavaca zrobiono tak, żeby to właśnie te, a nie inne lampy grały w nim najlepiej. Wizualne wrażenie MD-300B zrobił na mnie ogromne, więc przed podłączeniem pomyślałem, że skoro wygląda jak „milion dolarów”, to musi równie dobrze grać.

Podłączyłem głośniki, cd, prąd i odpaliłem pierwszą płytę – Misty Tria Yamamoty (wydanie TBM). Jak zagrało? Od razu do głowy przyszły mi dwie kwestie – “. .. the grass was greener, the light was brighter . ..” z tektu piosenki jednego z ulubionych zespołów, a druga to tytuł płyty innej kapeli “Bigger, better, faster, more”. Nie jestem przesadnie ekspresyjną osobą i nieczęsto w moich ust można usłyszeć zachwyty – tym razem również nie można ich było usłyszeć, bo po prostu zabrakło mi słów. Często mówi się, że wzmacniacz kosztujący dwa razy więcej gra lepiej, ale na pewno nie dwa razy lepiej. W tym przypadku mówimy o urządzeniu, które kosztuje powiedzmy trzy/cztery razy tyle, co opisywane wcześniej TRI, a czy gra cztery razy lepiej? To trudno mierzalne, ale różnicę kilku klas słychać od pierwszego taktu. Najłatwiej było mi wychwycić zmianę na skrajach pasma – góra zaczęła błyszczeć, blachy, dzwoneczki – wow! chyba nawet słuch mi się nagle polepszył i zacząłem słyszeć okolice ultradźwięków. Bas nie mógł zejść niżej, bo głośniki na to nie pozwalają, ale jego różnorodność, masa, barwa, atak wspięły się na wyżyny (czy może spadły do depresji??). Powiedziałbym nawet, że wrażenie zejścia niżej niż zmierzone dla tych głośników minimalne 50Hz było bardzo silne. Średnica zyskała na wypełnieniu, masie, blasku, wokale wypełniły emocje, które śpiewający starają się przekazać, a często, na gorszym sprzęcie, ich nie słychać. Dźwięk jako całość nabrał . .. kolorów – tak właśnie odpowiedziałem na pytanie jednego z niecierpliwych kolegów, który koniecznie chciał się dowiedzieć „jak TO gra?” - kolorowo, odpowiedziałem – to było pierwsze słowo, które przyszło mi do głowy. Wzmacniacz używa dźwięków by malować przed słuchającym obraz. I nie chodzi tu jedynie o znakomite oddanie sceny, przestrzeni, planów, niezwykłą namacalność dźwięku, ale o oddanie intencji autora, który dźwiękiem stara się coś opowiedzieć czy pokazać, tak samo jak malarz swoim obrazem (tylko muzykowi jest trudniej, bo obraz musi „wtłoczyć” fanowi przez uszy). Wavac pomaga to osiągnąć – to pierwszy wzmak, słuchany u mnie w domu, który to potrafił. Jeden z kolegów ostrzegał mnie, że wzmacniacze na 300B sterowane pentodą nie mają „tego czegoś”,  tej magii, która sprawia, że tak cenię 300B. Słuchając tego urządzenia jakoś nie mogłem się dosłuchać w/w „problemu”, przynajmniej do czasu.

Było więc pięknie, przynajmniej za dnia, w czasie słuchania, bo po nocy śniło mi się branie kredytu na zakup wzmacniacza, a co gorsza tłumaczenie lepszej połowie, dlaczego to robię, zamiast kupić np. samochód (no dobra – trochę przesadzam, ale niewiele – w cenie Wavaca można zapewne kupić niezłego second handa). Problem polega na tym, że jak człowiek przyzwyczai się nieco do luksusu, to strasznie trudno z niego zrezygnować – pewnie dlatego dostałem możliwość odsłuchu wzmacniacza przez prawie miesiąc. Posłuchajcie u siebie w domu wzmacniacza kosztującego prawie 4 razy tyle co Wasz własny, a potem wróćcie do swojego klocka ... albo lepiej tego nie róbcie – nic dobrego z tego nie wyniknie.

Wszystko wskazywało więc na to, że zostanę za jakiś czas (czas oczekiwania na Wavaca to ok 6 tygodni – tzn tyle czasu mija od złożenia u producenta zamówienia, do powstania produktu – a z przesyłką do Polski pewnie wyszłoby ze dwa miesiące) właścicielem Wavaca, ale ciekaw, jak gra Wavac, był również Pan Piotr Bednarski z Hi-End Studio, który usłyszawszy mój zachwyt wzmacniaczem za znacznie większą kwotę niż TRI, postanowił „włączyć się do gry” oferując odsłuch wzmacniacza brytyjskiej firmy Art Audio – a konkretnie modelu Diavolo (którego cena jest porównywalna z Wavacem).

Firma Art Audio najbardziej znana jest w USA – prawdę powiedziawszy byłem na początku wręcz przekonany, że to firma amerykańska, ale w USA mają tylko znakomitego dealera, który sprawił, że wzmacniacze Art Audio są bardzo wysoko cenione na tamtym rynku – wystarczy poczytać opinie i recenzje na Audiogonie czy Audioasylum. Dość oryginalne jest podejście konstruktora firmy pana Toma Willisa – każdy model może mieć np. dowolną ilość wejść, może być końcówką mocy lub może mieć pasywkę do regulacji głośności, wejścia RCA lub XLR – klient nasz pan, jeśli płaci to ma prawo wymagać (nawet jeśli z punktu widzenia konstruktora konkretne zmiany są absolutnie zbędne by nie rzec wręcz pozbawione sensu). Stąd wzmacniacz, który dostałem, wg opisów powinien być oparty na lampie KR 32B (czyli odmianę 300B robioną wyłącznie przez KR Audio) dającą 13W mocy, a tymczasem dostałem „Diabełka” na „zwykłą” 300B (czyli nominalnie 10W). Ta konkretna wersja była końcówką mocy i posiadała dwa wejścia – 1 RCA i 1 XLR. Lampy w torze to 2 x 6922, 2 x 12BH7, 2 x GZ 37, 2 x 300B (dostałem bez lamp 300B – używałem własnych, a cała reszta to dość podstawowe lampy – żadnych „wypasionych” NOSów).Trafa pochodzą z Western Electric i w zasadzie wzmacniacz robiony na zwykłą 300B jest strojony pod lampy WE – ale niestety wówczas takich nie miałem do dyspozycji.

Uroda innego typu niż Wavac, ale przecież równie piękna może być blondynka jak i brunetka (może nie najlepsze porównanie, bo Diavolo jest srebrny, chromowany, z niewielkimi czarnymi elementami, a Wavac złotawy – więc która to blondynka?). Osobiście nie jestem fanem srebrnych, błyszczących elementów audio, ale w tym wypadku muszę przyznać, że wzmacniacz jest równie piękny jak MD-300B, pomimo swojego koloru. ArtAudio ma jedną, bardzo poważną (z mojego punktu widzenia) wadę – jest ciężki - waży toto ponad 30kg i dla takiego niezbyt wyrośniętego dyskopaty jak ja, wtarganie tego na moje 3 piętro prawie skończyło się zgonem. Gdyby kogoś zainteresowały wzmacniacze tej firmy, to uprzejmie donoszę, że wszystkie tyle ważą (miałem w rękach jeszcze dwa inne) – wg producenta, „dobre trafa muszą ważyć”, a ja podejrzewam, że dorzucają jednak do wzmaka ołowiany balast, żeby robić wrażenie na klientach (to oczywiście żart).

Wzmacniacz podłączyłem wykorzystując TVC DIY – czyli Transformer Volume Control – nawiasem mówiąc znakomite urządzenie, które (w firmowym wydaniu choćby firmy Promitheus) w niejednym systemie wygryzło już klasyczne pre. Odpaliłem i ... w zasadzie mógłbym tu skopiować opisane wyżej wrażenia z odsłuchu Wavaca, ale pozwolę sobie jednak na jeszcze kilka dodatkowych opisów.

Misty Tri Yamamoty – jedno z moich ulubionych nagrań jazzowego fortepianu, wspartego kontrabasem i perkusją. Diavolo pozwala swobodnie zatopić się w muzyce, zapomnieć, że to „zaledwie” odtworzenie nagrania. Lokalizacja poszczególnych instrumentów na scenie, zarówno na jej szerokości jak i głębokości, nie stanowi żadnego problemu, można śledzić każdy instrument z osobna. Jednocześnie pomimo tak znakomitego oddania szczegółów każdego instrumentu z głośników ciągle płynie po prostu znakomita muzyka będąca efektem współpracy trzech muzyków.

Zmiana klimatu - Flamenco z płyty w formacie K2HD w wykonaniu Pepe Romero i jego zespołu. Format K2HD, moim zdaniem, jest szczytem możliwości zwykłego CD, choć przecież nie dawno jeszcze to samo można było powiedzieć o formacie XRCD. To, co Diavolo pozwolił mi usłyszeć z tej płyty naprawdę ocierało się już o wrażenia identyczne z tymi, których doznaje się będąc na koncercie. Piękna barwa gitary i głosu, niezwykła dynamika tańca słyszalna w postaci tupania tancerzy – to wszystko odmalowywało pod zamkniętymi powiekami obraz lekko zadymionego, słabo oświetlonego klubu gdzieś w Andaluzji, gdzie zespół grał, śpiewał i tańczył zaledwie parę kroków ode mnie. Co prawda za cenę Diavolo do Andaluzji można by się spokojnie wybrać na kilka podobnych występów, ale słuchanie u siebie w domu też ma swoje zalety, a wrażenia estetyczne nie są aż tak dalekie od tych z koncertu.

W moim odczuciu Diavolo jest równie znakomity jak MD-300B. Kilka wieczorów słuchałem sobie ulubionych płyt z ogromną przyjemnością, nie bawiąc się (z uwagi na wagę Diabełka) w porównania z japończykiem. W końcu jednak, by spróbować dokonać wyboru, poświęciłem sporą część niedzieli, na bezpośrednie porównania obydwu wzmacniaczy, przybliżając w ten sposób operację kręgosłupa minimum o 10 lat. W odtwarzaczu lądowały po kolei wszystkie płyty, których używałem do tej pory do odsłuchów, a potem jeszcze kilka innych (niekoniecznie audiofilskich, jak choćby koncert Dżemu ze Spodka). Zasadniczy moja „sympatia” skłaniała się do Wavaca, przynajmniej jak długo on właśnie grał. Wystarczyło jednak podłączyć ArtAudio i faworyt się zmieniał.

Dwupłytowy koncert Dżemu ze Spodka zagościł w odtwarzaczu z powodu desperacji – nie byłem w stanie wskazać, który wzmacniacz podoba mi się bardziej. Od mojego systemu oczekuję nie tylko przekazania samej muzyki, ale i tego, że zaangażuje mnie emocjonalnie. Płyta Dżemu to było ułatwienie dla wzmacniaczy bo, jak wspominałem wcześniej, byłem na tym koncercie, a na to nakłada się jeszcze późniejsza tragiczna historia niektórych członków zespołu – czyli dla mnie ta płyta to spora dawka emocji. Koncert został nagrany całkiem przyzwoicie, choć trudno go nazwać audiofilskim nagraniem. Obydwa wzmacniacze bardzo dobrze poradziły sobie z oddaniem atmosfery koncertu, ale po raz pierwszy potrafiłem jasno wskazać, że to Art Audio bardziej wciągnął mnie emocjonalnie. Trudno nawet powiedzieć dlaczego, choć to w tym właśnie momencie przypomniała mi się sugestia kolegi, twierdzącego, że pentoda sterująca lampą 300B odbiera jej nieco magii, choć zapewnia lepszą kontrolę, o mogłoby dać w teorii niewielką przewagę Diabełkowi.

Aby potwierdzić swoje spostrzeżenie przesłuchałem jedną z płyt Jacka Kaczmarskiego. Tu oczywiście też nie ma mowy o „audiofilskości” nagrania, ale emocji w piosenkach Jacka nie brakuje. Wrażenia miałem podobne – to oczywiście nie znaczy bynajmniej, że dźwięk podawany przez Wavaca jest wyprany z emocji – absolutnie nie, ale dla mnie Diavolo przekazuje emocje w odrobinę bardziej angażujący słuchacza sposób.

Nie potrafię powiedzieć, który z tych wzmacniaczy jest obiektywnie lepszy. Oczywiście to może wynikać z tego, że inne elementy systemu, były na tyle „silnym” ogranicznikiem, że lepszy wzmacniacz nie mógł się wykazać, a może po prostu (i do tego się skłaniam) są to wzmacniacze tej samej, bardzo wysokiej klasy. Szukając nieco na siłę przewagi któregokolwiek wzmacniacza, przesłuchałem kilka płyt, które nie są nagraniami audiofilskimi, ani pod względem jakości nagrań, ani pod względem „klasy” samej muzyki, ale z którymi jestem w pewien sposób związany emocjonalnie. Właśnie przez takie nagrania, gdybym musiał wybrać jeden z tych wzmacniaczy, to wybrałbym Art Audio. Diavolo prezentuje muzykę w odrobinę cieplejszy sposób, gra bardziej „po stronie muzyki” i bardziej angażuje słuchacza. Wavac bardziej „na zimno” i dobitniej podaje ciut więcej szczegółów dźwięku, ale gubiąc jakąś część emocji. Być może to właśnie jest wynikiem zastosowania pentody sterującej lampą 300B. Oczywiście ktoś inny może ocenić te wzmacniacze zupełnie inaczej, czy też po prostu zupełnie inaczej zagrają, gdy będą musiały napędzić trudniejsze od moich głośniki i może wtedy przewaga jednego z nich będzie oczywista. A nawet przy podobnej do mojej ocenie obydwu wzmacniaczy, komuś bardziej do gustu przypadnie Wavac i jego sposób prezentacji muzyki, ale to również wcale nie udowodni wyższości jednego urządzenia nad drugim. Dla mnie więc w pojedynku Art Audio Diavolo vs Wavac MD-300B padł remis z minimalnym wskazaniem na Diabełka, który nie jest lepszy, ale lepiej trafia w mój gust.  
Marek Dyba


Szczegółowe dane:
WAVAC MD-300B
Dystrybutor: Sound Consultants
Cena: 21 000 zł
Trioda Single-ended
Moc: 10 wpc
Czułość wejściowa: 1.0Vrms
Impedencja wejściowa: 100k ohms
Impedencja wyjściowa: 8(4/16) ohms
Pasmo przenoszenia: 40Hz-50KHz
Wymiary: 26,5 x 42 x 20 cm;  Waga 17kg

ArtAudio Diavolo
Dystrybutor: Hi-End Studio Piotr Bednarski
Cena (tej konkretnie wersji) 21 000 zł
Szczegółowe dane:
Trioda Single-ended, w czystej klasie A
Moc:: 10 wpc (300B)
Czułość wejściowa: 450mV
Impedencja wejściowa: 120K ohms
Impedencja wyjściowa: 4/8 ohm
Pasmo przenoszenia: 20Hz to 20kHz +/- 1,5 dB
Automatyczny bias
Wymiary: 47 x 35 x 25,5 cm; Waga ok. 30 kg.


System odsłuchowy:
- źródło: CEC 51 XR
- głośniki - tuby z Fostexem FE206E
- okablowanie: głośnikowe Bartek 1; IC PSC Silver/Gold

Załączone miniatury

  • 1194442_3.jpg
  • 1194442_2.jpg
  • 1194442_1.jpg

12 komentarzy


Redaktor
05.11.2008 10:11
Jeszcze jeden Wavac się zawieruszył :-)

Załączone miniatury

  • 1194445_1.jpg
  • Zgłoś

Redaktor
05.11.2008 10:12
Jeszcze trochę więcej Wavaca:
  • Zgłoś

Redaktor
05.11.2008 10:12
Jeszcze trochę Wavaca:

Załączone miniatury

  • 1194447_2.jpg
  • 1194447_1.jpg
  • Zgłoś
jeśli ktoś ma ochotę na większe zdjęcie Wavaca to proszę (niestety limit 100kB wyklucza zamieszczanie na forum zdjęć o akceptowalnej jakości i rozmiarach):
- http://img510.imageshack.us/img510/8607/wavac1lc2.jpg
  • Zgłoś

70Marcin
02.12.2008 23:46
A jak te cuda radziły sobie z dużym składem orkiestrowym, trudniejszym rokiem?
  • Zgłoś

70Marcin
02.12.2008 23:47
Chodziło mi oczywiście o rock :)
  • Zgłoś
Wszystko zależy od punktu widzenia - opisywany odsłuch odbywał się kilka miesięcy temu, i w porównaniu do odsłuchiwanych wówczas urządzeń, te dwa wzmacniacze radziły sobie zarówno z dużą klasyką jak i rockiem bardzo dobrze (acz należy pamiętać, że mam 100 dB głośniki z szerokopasmowcem, więc nie jestem w stanie ocenić choćby basu poniżej 50 Hz). Później przyszło mi słuchać KR Audio (hybryda 20W), a ostatnio recenzowałem Crossfire Ayona (30W z czystego SETa), i niewątpliwie te dwa wzmacniacze dały mi inny punkt odniesienia. Grają dużą klasykę, rocka jeszcze lepiej - dynamika jest już po prostu na niezwykłym poziomie. Forumowy kolega, Fr@ntz, przy odsłuchu Ayona puścił nawet jakiś metal, a potem hip-hop - ot tak, żeby położyć mój system, i nie udało mu się.
  • Zgłoś
Potwierdzam KR i Ayon, mocno zweryfikowały mój światopogląd na komfort odsłuchu mało cywilizowanych gatunków muzycznych z 300B i fullrange'a ;-)
  • Zgłoś

70Marcin
03.12.2008 20:54
Dzięki za informacje. Ostatnio odsłuchiwałem tuby Avantgarde z Manleyem Stingrayem i było bardzo, bardzo dobrze. Ale myślę, że właśnie trioda z tymi kolumnami to będzie doskonałe zestawienie (co wielkim odkryciem nie jest :)). Muszę poszukać możliwości odsłuchu. A szukam zestawienia, które będzie potrafiło zagrać trudne rzeczy, nie tylko małe składy akustyczne.
  • Zgłoś
Ayon Crosfire gra wszystko - od Bizeta i Beethovena po Within Temptation, Nightwish i Timbalanda. Mam poza tym wrażenie, że nie potrzebuje przy tym specjalnie skutecznych kolumn tubowych.
  • Zgłoś

70Marcin
03.12.2008 22:30
Obejrzałem w sieci, wygląda imponująco... Orientujesz się jaki to jest poziom cenowy?
  • Zgłoś
Niestety to ok 30 tys PLN. (niestety nie dlatego, ze nie jest wart, tylko dlatego, ze ja tyle nie mam na zbyciu :-) )
  • Zgłoś
Nie masz uprawnień do pisania komentarzy. Zarejestruj się lub zaloguj.
Jeśli posiadasz już konto na Facebooku, możesz się zalogować bez rejestracji ( logowanie przez Facebook).



Zobacz też

Salonowy odsłuch - Xavian XN Virtuosa

Xavian XN 125 Evo Junior

Sennheiser HD 700

PMC DB1 Gold

u-JAYS Wireless

Wyszukaj Artykuł

Przystępując do Klubu zyskujesz:

  • Dostęp do dodatkowych artykułów i testów sprzętu
  • Promowanie zamieszczonych ogłoszeń sprzedaży lub kupna
  • Zniżki na zakupy w sklepach partnerskich
  • Kartę członkowską Klubu
  • Możliwość udziału w cyklicznych spotkaniach klubowiczów:
    • spotkania ze specjalistami z branży audio
    • spotkania z innymi audiofilami
    • darmowy catering
  • Przypisanie do grupy "Klubowicz" na forum, a co za tym idzie:
    • większą skrzynkę na wiadomości PW
    • możliwość edycji własnych postów przez 30 minut od publikacji
    • większe limity na umieszczane załączniki
    • większe limity w zakładce Galeria
    • większe limity w zakładce Blogi
    • możliwość tworzenia blogów prywatnych i tylko dla przyjaciół

Najnowsze komentarze





Klub.AudioStereo.pl - Artykuły, porady, felietony, konkursy, recenzje audio, testy sprzętu i wiele innych ciekawych informacji.
Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

Na naszej stronie wykorzystujemy ciasteczka (ang. cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej - więcej o tym w Naszej polityce prywatności. W każdej chwili możesz wyłączyć ten mechanizm w ustawieniach swojej przeglądarki. Korzystanie z naszego serwisu bez zmiany ustawień dotyczących cookies, umieszcza je w pamięci Twojego urządzenia.

Akceptuję   Zmiana ustawień