Skocz do zawartości

Audiostereo.pl: Audiostereo Forum - Audiostereo.pl


Logo Magazyn
Witamy ponownie, Gość


Rega Research Limited Isis Valve i Osiris

24.01.2011 10:47 | Fr@ntz w Recenzje
  • Nie możesz edytować tego wpisu
Spotkałem się ze stwierdzeniem, że „recesja sprzyja nostalgii”. Nie wiem czy to wina recesji, nostalgii, czy plam na Słońcu, ale Rega wstrzeliła się ze swoim topowym zestawem idealnie. Klienci, którzy ponad trzydzieści lat temu byli nastolatkami z poważnymi problemami natury dermatologicznej i tylko zakup elektroniki o tak dyskusyjnym designie jak Rega mógł poprawić im samopoczucie (w końcu było to coś brzydszego od ich pryszczatych oblicz), dorośli. Ba, osiągnęli wiek w którym najwyższy czas na zmiany. Nowy, szybszy samochód. Nowa, młodsza (o wiele) żona i … wreszcie jest i czas i pieniądze na porządny zestaw grający. W tym momencie odzywa się syndrom inż. Mamonia, czyli „lubimy to co znamy”. A Regę znamy? Znamy. Lubimy? Lubimy! W dodatku w katalogu pojawiły się urządzenia nie dość, że zdecydowanie ładniejsze (malkontenci mówią, że po prostu mniej brzydkie) od tego co produkowano do tej pory, ale i mające niemalże high-endowe aspiracje.
Aspiracje obok pobożnych życzeń oczywiście niewiele gwarantują, ale mając wieloletnie doświadczenie w budowaniu bądź co bądź urządzeń cieszących się dobrą prasą i opiniami użytkowników szanse na spektakularną porażkę nie są zbyt wielkie.

Pierwszy kontakt spowodował ugięcie kolan. Dwie dość nieporęczne skrzynie o łącznej wadze przekraczającej 50kg zwiastowały niezłą zabawę. Jednak bez porządnego śrubokręta krzyżakowego nie tylko topowych Reg się nie posłucha, ale i nie zobaczy. Wieka skrzyń były tak solidnie przykręcone, jakby w środku zamiast komponentów audio znajdowała się broń automatyczna.
Pancernie zbudowane, o aparycji surowej niczym fizis Dartha Vadera, budzą respekt wśród oglądających i przerażenie wśród śmiałków mających taszczyć te kilkudziesięcio kilogramowe monstra. Zdaję sobie sprawę, że taka waga dla wzmacniacza, szczególnie w tych przedziałach cenowych, nie jest (a przynajmniej być nie powinna) niczym niezwykłym, jednak w przypadku odtwarzacza CD nie jest czymś powszechnie spotykanym.

Poza znakiem firmowym w postaci charakterystycznego mechanizmu top-loadera front odtwarzacza jest szczytem minimalizmu. Na akrylowej płycie znalazło się tylko miejsce na cztery przyciski funkcji podstawowych (play, stop, do przodu i do tyłu), oraz czerwony wyświetlacz LED (dający się wygasić). Tył, oprócz standardowych wyjść RCA i XLR posiada również gniazdo USB (16-bit/48kHz) i wyjścia cyfrowe – optyczne i coaxialne. Co ciekawe ww. gniazda wcale nie znalazły się w Isisie po to, by w przyszłości współpracować z mającym pojawić się ofercie topowym DACem, lecz po to, by pokazać jak dobry przetwornik znajduje się wewnątrz. Dodatkowo producent, nie wiedzieć czemu, właśnie na tylnym panelu ukrył przełącznik filtrów cyfrowych, z których każdy ingeruje w sygnał cyfrowy w celu usunięcia produktów aliasingu powstających przy konwersji D/A. Sam nie podjąłbym się ich głębszej analizy, jednak z pomocą swobodnie poruszającego się w śród technicznych zawiłości znajomego pozwolę sobie na krótką ich charakterystykę:
- F1 (linear-phase half-band filter) - nie wprowadza stałego opóźnienia czasowego, a jedynie pre-dzwonienia. Dodatkowo charakteryzuje się ostrą charakterystyką odcięcia (jest to typ IIR - o nieskończonej odpowiedzi impulsowej)
- F2 (minimum-phase apodizing filter) -  charakteryzuje się stałym, minimalnym przesunięciem fazowym w całym paśmie, co skutkuje tym, że  jego opóźnienie grupowe maleje z częstotliwością.
- F3 (linear-phase apodizing filter) - ma łagodną charakterystykę jest podobny do pierwszego, z tym że wprowadza dzwonienie, które jest tłumione za pomocą funkcji apodyzacyjnej, wygładza, eliminuje zafalowania na charakterystyce.

Ewenementem na skalę światową jest polityka firmy dotycząca produkcji i późniejszej dostępności wykorzystanego w Isisie mechanizmu lasera. Otóż do każdego wyprodukowanego odtwarzacza powstają trzy mechanizmy. Jeden trafia do odtwarzacza a dwa pozostałe lądują w magazynie producenta. W przypadku awarii wymiana modułu na nowy, w dodatku dedykowany danemu egzemplarzowi, będzie czystą formalnością. Prawdę mówiąc nie spotkałem się jeszcze z taką zapobiegliwością producenta i dbałością o klienta. Warto również poświęcić chwilę kulturze pracy pokrywy napędu. Otóż zamiast ordynarnie klapać ona dystyngowanie opada i w tym całym swoim dostojeństwie przypomina gramofonowe ramię, które lada moment znajdzie się w położeniu, w którym igła dotknie wirującego winyla, a z głośników popłynie muzyka.
Dostępu do swych trzewi Isis broni niczym cerber bram Hadesu. Nie dość, że dolna i górna płyta ważą niewiele mniej od pokryw studzienek kanalizacyjnych, to jeszcze boczne ścianki są anodyzowanymi aluminiowymi sztabami przykręcanymi do jeszcze bardziej masywnych klocków stanowiących narożniki odtwarzacza. Słowem jest to robota nie tyle zegarmistrzowska, co topowy wyrób przemysłu ciężkiego.
Środek w przeciwieństwie do stonowanej stylistyki obudowy to istny lunapark i feeria barw. Kondensatory Nichicona i widoczne kable są we wszystkich kolorach tęczy – od złotych po jaskrawozielone. Sercem odtwarzacza jest kość Wolfsona WM8741 bez trudu radząca sobie z sygnałem 24bit/192kHz. W wersji pozbawionej szklanych baniek zastosowano Burr Browna PCM1794. Inna topologia stopnia wyjściowego zasługiwała widocznie na lepiej pasujący do niej układ. Wrócę jednak do lamp. W wersji „tube” umieszczono parę triod 5814A (ECC82/12AU7) i parę ECC88 (6DJ8/6992) stanowiących bufor wyjściowy i stopień sterujący transformatorów (na wyjściach zbalansowanych). Co ciekawe w materiałach firmowych można natknąć się na notkę informującą, że technologię lampową zastosowano nie po to, by stworzyć ciepło brzmiący odtwarzacz, lecz by był po prostu „wyraźny i kompetentny”, cokolwiek by to miało znaczyć . Zasilanie oparto na dwóch niewiele mniejszych niż w dedykowanej integrze toroidach, z których jeden zasila sekcję analogową a drugi cyfrową odtwarzacza.

Front Osirisa jest szczytem minimalizmu. Akrylowa płytę zdobią jedynie pionowo umieszczone kursory wyboru źródeł, czerwony wyświetlacz LED i monstrualnej wielkości pokrętło głośności. Na lekko cofniętej tylnej ścianie wzmacniacza panuje wzorowy porządek. Wejścia zbalansowane,  cztery pary wejść RCA, pętla magnetofonowa i wejście bezpośrednio na końcówkę mocy. Przed podpięciem kabli głośnikowych warto pamiętać o jednej rzeczy. Terminale głośnikowe są ulokowane dość nietypowo. Górne dedykowane są lewym głośnikom a dolne prawym. Wolę nie wiedzieć czym mogło by się skończyć podpięcie kabli „na pamięć”, czyli tak jak to zwykle bywa - lewe do lewego, prawe do prawego.

Niewątpliwa przyjemność rozkręcania wzmacniacza niestety mnie ominęła, gdyż zdjęcie otrzymałem od dystrybutora. Podobnie jak w CD za słuszną wagę Osirisa, oprócz pancernej budowy odpowiedzialne są dwa niemalże bliźniacze do tych w Isis 400VA toroidy, oraz pokaźna bateria ośmiu dużych zieloniutkich kondensatorów. Rega w swoim flagowym modelu zastosowała sprawdzone połączenie pasywnej sekcji przedwzmacniacza, opartej na zmotoryzowanym potencjometrze Alps Blue Velvet i końcówce dual mono o dużym wzmocnieniu. Potężne radiatory umieszczone po obu stronach wzmacniacza skromnie cofnięto, aby ich ostre krawędzie nie raniły rąk podczas przenoszenia tego bądź co bądź ciężkiego urządzenia.
Kończąc opis budowy chciałbym wspomnieć o dość ciekawym pomyśle konstruktorów obu urządzeń. Proszę na spokojnie usiąść i uważnie przyjrzeć się zdjęciom. Widzą Państwo włączniki, nie? Zaręczam, że pod spodem również ich nie ma. Otóż projektantowi udało się wprost idealnie wkomponować je we fronty. Są to pionowe srebrne sztabki umieszczone po lewej stronie frontów. Piloty dostarczane do Isis i Osirisa są bliźniacze, więc spokojnie jeden można zostawić w pudle, lub wozić ze sobą w samochodzie jako narzędzie obrony. Ważąca około kilograma aluminiowa sztaba może się przydać.

Zestaw Regi gra po swojemu. Szczególnie wzmacniacz daleki jest tak często przywoływanego w tych kategoriach cenowych idealnego „kabla ze wzmocnieniem”. Sygnatura brzmienia jest słyszalna od pierwszych taktów i można nad tym przejść do porządku dziennego, lub szukać dalej. Dźwięki podane są w sposób szalenie kulturalny, z wielką klasą i bez oznak jakiejkolwiek nerwowości. Czuć pewność i iście królewskie dostojeństwo połączone z niesamowitą kontrolą. Nawet podczas cichego słuchania kolumny są całkowicie Osirisowi oddane. Jednak najlepiej słuchać zestawu Regi głośno. Nie znaczy to wcale, że podczas cichego grania coś słuchaczowi umknie, jednak skoro „fabryka dała” mu 160W na kanał przy 8 Omach, to czemuż z tego nie korzystać. „Adagio”( Karajan, XRCD 24 K2) zabrzmiało słodko, lepko, z potęgą właściwą wielkim składom. Chwilami ściana dźwięku potrafiła wcisnąć w fotel i oszołomić różnorodnością  barw drzemiących tam, gdzie do tej pory ich się nie słyszało. Muzyka niosła mnie niczym nurt potężnej rzeki, z którym walczyć niepodobna, bo i po co, skoro szanse na wyrwanie się z jego ramion są takie nikłe. Lepiej spokojnie posiedzieć i wysłuchać płyty do końca. Brak hiperdetaliczności i epatowania szczegółami nie przeszkadzał w śledzeniu partii poszczególnych instrumentów, przy jednoczesnym zachowaniu spójności spektaklu muzycznego.

Nie chcąc zmieniać kołyszących rytmów sięgnąłem po „The Imagine Project” Herbiego Hancocka. Choć realizacja nie była już tak wzorcowa, to jednak muzyka broniła się świetnie. I właśnie o tą muzykalność się rozchodzi. Zestaw z Essex wyciska z każdej płyty więcej muzyki, niż urząd skarbowy i ZUS razem wzięte z podatników. Przykładowo - płyta Youn Sun Nah „Same Girl” (ACT), tylko z pozoru jest niezobowiązującym albumem, kolejnego  skośnego dziewczęcia o przecudnej urodzie. Bardzo szybko okazuje się, że ta urocza, drobna Koreanka potrafi pokazać pazurki. Wystarczy włączyć jej cover „Enter Sandman”. Z początku słodki jak choopa-chups głos przechodzi w pisk mogący bez trudu zdjąć kamień z zębów. Całe szczęście system Regi zachowuje zupełny spokój i prezentuje popisy wokalne panny Youn w sposób niezwykle wyważony. Nie przekracza cienkiej linii dzielącej nie zawsze miłą naturalność od szklistości powodującej tzw. „krew z uszu”. Kolejną niebanalną wokalistką, której głos chciałem usłyszeć była Lynni Treekrem ( „Haugtussa”, FXCD 159). Pomimo języka pełnego sybilantów mych uszu nie raniły żadne szeleszczenia, czy nadprogramowe mlaśnięcia zebrane przez mikrofon. Za to takie smaczki jak sztucznie stworzony pogłos w końcówce utworu „Fyrivarsl” przykuwały błyskawicznie uwagę. To nie jest płyta nadająca się jako wypełnienie tła np. podczas porządków, czy niezobowiązującej pogawędki ze znajomymi. Zarówno sam materiał jak i sposób prezentacji na zestawie Regi skłaniał do refleksji, zatrzymania się, rezygnacji z wszechobecnego wyścigu szczurów. Wymagał odrobiny skupienia i uwagi.

Jeśli miałbym napisać parę słów o kreowaniu sceny, to pierwsze co przychodzi mi na myśl to naturalność. Jeśli grał duży skład, to scena wykraczała poza ramy ustanowione nie tylko przez kolumny, ale i ściany mojego pokoju. Wgląd w dalsze plany był bajecznie prosty, lecz spektakl muzyczny odbierałem jako całość i nie odczuwałem wewnętrznej potrzeby wpatrywania się z obłędem w oczach w łysiejącego pana grającego na rożku angielskim i siedzącego w czwartym rzędzie orkiestry.
Wystarczyło jednak wybrać remaster „Frank Sinatra Sings for Only the lonely” (UDCD 792 MOFI), aby jeden z najpiękniejszych męskich głosów w historii muzyki rozrywkowej roztaczał swój czar jakieś pięć metrów od mojej kanapy.  Właśnie na tej płycie Rega pokazała esencję tego co można określić mianem analogowości. Zero jaskrawości, nerwowości i ziarnistości, jedynie „ciemna słodycz” i jedwabistość. To tak jakby usiąść sobie nad brzegiem morza w uroczej greckiej tawernie, sączyć dwunastogwiazdkową Metaxę i patrzeć na lekka mgiełkę unosząca się nad falami. Nigdzie nie trzeba się spieszyć, nic nas nie rozprasza i wreszcie możemy cieszyć się chwilą.

Największe piętno na brzmieniu zestawu wywiera Osiris – to on ma władzę absolutną nad kolumnami i to on roztacza wokół siebie aurę królewskiego dostojeństwa. Isis jest bardziej neutralny, praktycznie zupełnie transparentny, z bardzo delikatną domieszką słodyczy i łagodności. Recenzowany zestaw poprzez swój pomysł na muzykę nie jest w pełni uniwersalny. O ile bądź co bądź dość melodyjnie grające zespoły jak Nightwish, Within Temptation, czy nawet Megadeth zyskują na dostojeństwie i kulturze przekazu, o tyle np. Rammstein brzmi cokolwiek karykaturalnie. Gubi się gdzieś szorstkość i siermiężność charakterystyczna dla tej formacji i zamiast kanciastych marszowych rytmów otrzymujemy jakiś piżamowo-pluszowy koszmarek. Coś jakby nagle płyta zaczęła obracać się o pół obrotu wolniej.
  
Podczas testów korzystałem głównie z dostarczonej wraz z systemem łączówki Neotech Formosa XLR. Powody były dwa. Po pierwsze producent zaleca i nakłania nabywców odtwarzacza do używania gniazd zbalansowanych, a po drugie dystrybutor postanowił pierwszemu klientowi, który zdecyduje się na zakup zestawu Isis +Osiris takowy przewód sprezentować. Nie mogłem więc przepuścić okazji sprawdzenia, czy taki souvenir będzie rzeczywiście wart pozostawienia w systemie, czy też spokojnie będzie można pozostawić go w pudle wraz ze standardowymi przewodami dołączanymi przez producenta.  Dokonując kilku porównań pomiędzy Neotechem a moim Katipo RCA uznałem, że „firmowy” zestaw gra na tyle lepiej, że nie ma sensu ograniczać jego możliwości własną łączówką. Różnice dotyczyły głównie nasycenia średnicy, mikrodetali i wybrzmień na dobrze zrealizowanych nagraniach. Po przesłuchaniu albumów „Rodrigo y Gabriela”, oraz „Misa Criolla” (w wykonaniu Mercedes Sosa) powrotu do tańszego interkonektu już nie było.

Wydając na topowy zestaw Regi równowartość dobrze wyposażonego samochodu kompaktowego nie osiągniemy wrażenia obcowania z muzyką na żywo. Otrzymamy jednak niesamowicie spójny i wciągający spektakl, który zawsze będzie na wyciągnięcie ręki, zawsze będzie sprawiał nam przyjemność i koił skołatane nerwy.
Na zakończenie mogę napisać, że jeśli tylko pała się gorącą, acz niespełnioną , np. ze względów lokalowo – ergonomicznych, miłością do gramofonów i wzmacniaczy lampowych, to Isis z Osirisem mogą stać się tym o czym się zawsze marzyło. Zamiast zaprzątać sobie głowę niepotrzebnymi dogmatami natury technologicznej wystarczy usiąść wygodnie w fotelu i posłuchać.  




Tekst i zdjęcia Marcin Olszewski

Dystrybutor: This.pl Audio
Cena: CD Isis Valve 37000 zł, wzmacniacz Osiris 31600 zł. Cena zestawu: 63200 zł* (korzystniejsza o 5400 zł w stosunku do zakupu komponentów osobno)

* -  dla pierwszego Klienta który kupi system Isis +Osiris dystrybutor przewidział „drobny” upominek w postaci interkonektu Neotech Formosa XLR 1m o wartości 4600 zł


Dane techniczne:
Rega Isis Valve:
- Wyjścia cyfrowe: Coax, Toslink
- Pasmo przenoszenia: 30Hz - 20kHz +/-0.5dB
- Port USB: 16bit 44,1/48kHz
- Wymiary (S x G x W): 434 x 350 x 112 mm
- Pobór mocy: 46 W
- Waga: 18 kg

Rega Osiris:
- Moc wyjściowa: 2 x 160 W/8 Om, 2 x 250 W/4 Om
- Wymiary (S x G x W): 434 x 350 x 122 mm
- Pobór mocy: 560 W
- Waga: 25,6 kg

Skrzynie w jakich dostarczane są urządzenia ważą po 13 kg.

System wykorzystany w teście:
Źródło sygnału cyfrowego: transport Stello CDT100; LG DP1W
DAC: Stello DA 100 Signature i DA 100 Signature 96/24
Kolumny: Neat Acoustics Motive One
IC: Antipodes Audio Katipo; Neotech Formosa XLR
IC cyfrowe – Fadel art DigiLitz; Harmonic Technology Cyberlink Copper; Monster Cable Interlink LightSpeed 200
Kable głośnikowe: Harmonix CS-120
Kable zasilające: GigaWatt LC-1mk2; Supra Lo-Rad 3x2,5mm; Audionova Starpower Mk II; Rega
Listwa: GigaWatt PF-2 + kabel LC-2mk2

Rega_Isis_and_Osiris-1.jpg Rega_Isis_and_Osiris-3.jpg Osiris.jpg Rega_Isis_and_Osiris-6.jpg Rega_Isis_and_Osiris-8.jpg Rega_Isis_and_Osiris-9.jpg
Rega_Isis_and_Osiris-10.jpg Rega_Isis_and_Osiris-13.jpg Rega_Isis_and_Osiris-14.jpg Rega_Isis_and_Osiris-16.jpg
Rega-4.jpg Rega-8.jpg Rega_Isis_and_Osiris-17.jpg Rega_Isis_and_Osiris-19.jpg


16 komentarzy

Jedno zdanie: od marca zestaw Rega Osiris, Isis i kolumny tubowe Aspara Acoustic HL1, beda udostepnione do odsluchu w naszym nowym salonie. Zapraszamy. Odsluchy oczywiscie jak zawsze bezplatne.
  • Zgłoś

jozwa maryn
26.01.2011 12:27
Jak z tego wynika, specyficzny dźwięk. Sądzę ze dobieranie kolumn do tego systemu to czynność kluczowa dla osiągnięcia brzmienia, który usprawiedliwi cenę elektroniki.
  • Zgłoś
Msz warto spróbować połączenia z modelami serii 800 Bowersa.
  • Zgłoś

faszczak
26.01.2011 16:41
Pomijając właściwości soniczne, bo nie mam o nich pojęcia, to wygląd pozostawia wiele do życzenia. Jak można wprodukować coś tak obrzydliwego w sporej będź co bądź cenie? Wydając takie pieniądze na sprzęt grający wymagam nie tylko, żeby grał, ale i aby był ozdobą salonu. I trzymając się analogii samochodowej wydając na dobrze wyposażony samochód wymagam od niego czegoś więcej niż tylko tego by jeździł. No, ale może stanowię jedynie wyjątek.
  • Zgłoś
faszczak - czyli bez słuchania skreślasz takie firmy jak przykładowo KrAudio, Manley, czy Metaxas?
  • Zgłoś
Pragnę wtrącić, że referencyjna elektronika Regi wykonana jest na najwyższym poziomie. Poniżej przedstawiam dodatkowe zdjęcia.

Dołączona grafika
Dołączona grafika
Dołączona grafika
  • Zgłoś

goliatpl
27.01.2011 11:03
Nie jeden system w życiu widziałem, ale Rega jest zdecydowanym liderem jeżeli chodzi o brzydotę, jest po prostu okropna! :( Za ponad 60 tysi mogliby się bardziej przyłożyć do wyglądu. Oczywiście nie przekreślam jej właściwości sonicznych :)

PS. Fr@ntz zmieniłeś PF-1 na PF-2?
Pytam, bo niedługo sam będę się do takiego zabiegu przymierzał? ;)
  • Zgłoś

Ptarmigan
27.01.2011 11:43
Wzornictwo produktów Regi jest dość specyficzne i zawsze stanowiło duże poruszenie na forach. Czytajac różne opinie, odnoszę wrażenie, ze albo ktoś jest jego wielbicielem, albo zagorzalym wrogiem - nie ma miejsca na szarości. Pamiętam Isis i Osiris z prezentacji na Audio Show 2010. W bezpośredniej konfrontacji zrobily na mnie duże wrażenie, szczególnie jakością wykonania, i jestem zaskoczony powyższymi atakami, bo uważam, że o ile w budżetowych modelach elektroniki (nie dotyczy gramofonów) można się doszukiwać minusów, to w przypadku Isis i Osiris zarzuty są niesłuszne.

Korzystajac z samochodowej analogii, warto wspomniec kanciastego terenowego Mercedesa G - jest szalenie drogi i szalenie brzydki. Przynajmniej dla mnie... Podobnie jest z Rega, tyle, ze ta Rega akurat mi sie podoba :)
  • Zgłoś
Mnie z kolei projekt Regi bardzo się podoba. Masywne bryły, zdecydowane linie, niebanalne ścięcia krawędzi, zróżnicowana faktura powierzchni, minimalistyczna liczba przycisków, zachowanie charakterystycznych i rozpoznawalnych elementów z poprzednich modeli firmy. Widać indywidualizm, nie każdy może to przełknąć ;) Lata świetlne przed bąblekowato-pstrokatą chińszczyzną.
  • Zgłoś

goliatpl
27.01.2011 12:20
Chłopaki proszę nie traktować mojego wpisu jako atak, czy wrogość. Nic z tych rzeczy :) Przelałem tylko swoje odczucia co do wyglądu. Ten mi kompletnie nie podchodzi. Co do wykonania też nie mam zastrzeżeń.
  • Zgłoś

Wyświetl postUżytkownik goliatpl dnia 27.01.2011 - 11:03 napisał


PS. Fr@ntz zmieniłeś PF-1 na PF-2?
Pytam, bo niedługo sam będę się do takiego zabiegu przymierzał? ;)

Si. Nie przypuszczałem, że różnica będzie taka duża, ale po wpięciu PF-2 nie było powrotu do PF-1
  • Zgłoś

goliatpl
27.01.2011 18:59

Wyświetl postUżytkownik Fr@ntz dnia 27.01.2011 - 15:54 napisał

Si. Nie przypuszczałem, że różnica będzie taka duża, ale po wpięciu PF-2 nie było powrotu do PF-1

Kurde :) To się szykuje kolejny wydatek! :(
  • Zgłoś
Moja rada - nie słuchaj PF-2ki do czasu, aż nie będziesz miał na nią kasy. Szkoda nerwów ;-)
  • Zgłoś

Wyświetl postUżytkownik arksup dnia 26.01.2011 - 20:46 napisał

Pragnę wtrącić, że referencyjna elektronika Regi wykonana jest na najwyższym poziomie. Poniżej przedstawiam dodatkowe zdjęcia.
Dzięki za fotki. Na poprzednich Rega wyglądała jak wyciągnięte z piwnicy umorusane tłustymi paluchami maszkarony brrr. :)
  • Zgłoś

Użytkownik faszczak dnia 26.01.2011 - 16:41 napisał

Pomijając właściwości soniczne, bo nie mam o nich pojęcia, to wygląd pozostawia wiele do życzenia. Jak można wprodukować coś tak obrzydliwego w sporej będź co bądź cenie? Wydając takie pieniądze na sprzęt grający wymagam nie tylko, żeby grał, ale i aby był ozdobą salonu. I trzymając się analogii samochodowej wydając na dobrze wyposażony samochód wymagam od niego czegoś więcej niż tylko tego by jeździł. No, ale może stanowię jedynie wyjątek.
Ja się zgadzam z tymi, którzy mówią, że to jest ohydne. Jak można sprzęt za 60 000 wykonać w tak ordynarny sposób. Przecież ktoś kto to kupi chciałby sobie to postawić na przykład w salonie i co? Postawi takie brzydactwo?
Nawet gdyby było mnie na to stać, nie kupiłbym tego z powodu fatalnego wykonania, chociaż właściwości audio pewnie są genialne, ale jak można na sprzęcie w takiej cenie zaoszczędzić na wykonaniu?
  • Zgłoś
Dołączona grafika

Dołączona grafika

Dołączona grafika

Dołączona grafika

Dołączona grafika
  • Zgłoś
Nie masz uprawnień do pisania komentarzy. Zarejestruj się lub zaloguj.
Jeśli posiadasz już konto na Facebooku, możesz się zalogować bez rejestracji ( logowanie przez Facebook).



Zobacz też

Wzmacniacz zintegrowany Hegel H100

SEVENRODS AUDIO SOLUTIONS, ROD 1

Harmonix X-DC350M2R Improved-Version

Wzmacniacz zintegrowany JADIS I-35

Audio Show 2014 część 8 i ostatnia :) Radisson Blu Sobieski

Wyszukaj Artykuł

Przystępując do Klubu zyskujesz:

  • Dostęp do dodatkowych artykułów i testów sprzętu
  • Zniżki na zakupy w sklepach partnerskich
  • Kartę członkowską Klubu
  • Możliwość udziału w cyklicznych spotkaniach klubowiczów:
    • spotkania ze specjalistami z branży audio
    • spotkania z innymi audiofilami
    • darmowy catering
  • Przypisanie do grupy "Klubowicz" na forum, a co za tym idzie:
    • większą skrzynkę na wiadomości PW
    • możliwość edycji własnych postów przez 30 minut od publikacji
    • większe limity na umieszczane załączniki
    • większe limity w zakładce Galeria
    • większe limity w zakładce Blogi
    • możliwość tworzenia blogów prywatnych i tylko dla przyjaciół


Najnowsze komentarze





Klub.AudioStereo.pl - Artykuły, porady, felietony, konkursy, recenzje audio, testy sprzętu i wiele innych ciekawych informacji.
Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

Audiostereo dokłada wszelkich starań, aby traktować użytkowników uczciwie i otwarcie, przy uwzględnieniu najlepszych praktyk. Korzystając z naszej strony wyrażasz zgodę na wykorzystywanie przez nas plików cookies, w celu zapewnienia Ci wygody podczas przeglądania naszego serwisu. Aby dowiedzieć się więcej na temat cookies oraz w jaki sposób z nich korzystamy, kliknij tutaj