Skocz do zawartości

Audiostereo.pl: Audiostereo Forum - Audiostereo.pl


Logo Magazyn
Witamy ponownie, Gość

Salonowy odsłuch - Xavian XN Virtuosa

01.06.2012 21:00 | Fr@ntz w Recenzje
  • Nie możesz edytować tego wpisu
Sposobów na promocję / przedstawienie jak najszerszemu gronu osób nowości, która bądź  dopiero co opuściła mury fabryki, bądź dzięki usilnym staraniom dystrybutora wreszcie dotarła na dany rynek jest praktycznie bez liku. Poczynając od odsłuchów typowo objazdowych po zaprzyjaźnionych salonach audio po ujęte w określone ramy czasowe tzw. dni otwarte. Właśnie w tym drugim typie prezentacji miałem okazję uczestniczyć. W końcu, skoro mogę od czasu do czasu przebijać się przez pół Polski, żeby posłuchać jakiś kolumn, wzmacniacza, czy po prostu jakiegoś ciekawego systemu, to nieskorzystanie z możliwości odbycia odsłuchu w salonie audio zlokalizowanym na trasie biuro - dom byłoby delikatnie mówiąc faux pas.
Okazją do uczestnictwa w tego typie imprezie była obecność w warszawskim salonie Audio Forte kolumn Xavian a dokładnie XN 125 Junior, XN Piccola, XN Carisma oraz XN Virtuosa. Oczywiście o ile niższe modele z pewnością są / były (publikacja artkułu będzie z pewnością miała miejsce już po zakończeniu prezentacji, przynajmniej w pierwotnej, oficjalnej formie), to moje zainteresowanie skupiło się na największych - Virtuosach.

comp_Xavian_XN_Virtuosa-10.jpg

Te metrowej wysokości trójdrożne konstrukcje o słusznej, przekraczającej 30kg wadze nawet na materiałach reklamowych budziły zainteresowanie. Jak to zwykle w Xavianach stolarka zasługuje na duże brawa, chodź po ostatniej rozmowie z Roberto Barlettą spodziewałem się, że przynajmniej para demonstracyjna będzie pozbawiona otworów montażowych pod maskownice, które jak na tak duże kolumny są niepokojąco delikatne. Powyższa uwaga powinna głównie zainteresować osoby zdejmujące je przed i zakładające po każdym odsłuchu. Niestety pięknie zafornirowany 22 mm front (pozostałe ściany też są oczywiście pokryte naturalną okleiną i mają taką samą grubość) zdobią wątpliwej urody plastikowe gniazda. Pomijając ww. elementy wzornicze zdecydowanie lepiej prezentuje się skandynawski tercet przetworników Scan-Speaka, w skład którego wchodzą 26 mm wysokotonowy „Ring-radiator”, 180mm midwoofer i 222mm basowiec (oba wykonane z pulpy celulozowej o charakterystycznym wyglądzie).

comp_Xavian_XN_Virtuosa-1.jpg comp_Xavian_XN_Virtuosa-17.jpg comp_Xavian_XN_Virtuosa-23.jpg

comp_Xavian_XN_Virtuosa-42.jpg comp_Xavian_XN_Virtuosa-51.jpg

A teraz parę zdań o samym salonie. Wstyd się przyznać, ale ostatnio w tym audiofilskim przybytku na odsłuchu byłem ładnych parę lat temu. Przez ten czas salon zaliczył przeprowadzkę o dwie, czy trzy klatki i ... prawdę powiedziawszy poprzednia sala odsłuchowa podobała mi się zdecydowanie bardziej. Nie dość, że była większa i miała o wiele bardziej korzystne proporcje, to jeszcze zlokalizowana w suterenie/ piwnicy, bez bezpośredniego kontaktu ze światem zewnętrznym w postaci jakichkolwiek okien. Nowe pomieszczenie już taką izolatką nie jest. Praktycznie idealny sześcian o dwudziestokilkumetrowej podstawie z oknem na podwórze, które akurat podczas mojej wizyty pełne bło dość dokuczliwie decybelującej dzieciarni nie jest tym, co spragniony jak najmniejszego poziomu szumu tła audiofil chciałby w salonie audio zastać. Z drugiej strony zastane warunki były jak najbardziej adekwatne do tego, z czym większość miłośników Hi-Fi musi zmagać się na co dzień.

comp_Xavian_XN_Virtuosa-44.jpg comp_Xavian_XN_Virtuosa-45.jpg

Drugą sprawą, wokół której moje myśli krążyły prawie przez cały odsłuch, było ustawienie samych kolumn. O ile do miejsca, w którym stały nie miałem zbytnich zastrzeżeń, to już dość zastanawiająca była dla mnie niefrasobliwość, z jaką kosztujące blisko 24 tysiące złotych kolumny zostały ustawione bezpośrednio na wyściełającej pomieszczenie grubej wykładzinie. Oczywiście Virtuosy posiadały kolce, jednak brak jakichkolwiek podstawek, zwykłych płyt granitowych, o specjalistycznych kolcach / nóżkach nie wspominając powodowała zauważalne zagłębienie cienkich kolców w podłożu, co budziło mój niepokój. Jak się później miało okazać słuszny.

comp_Xavian_XN_Virtuosa-19.jpg

Elektronika wykorzystana podczas odsłuchu pochodziła od nowozelandzkiego Pliniusa i w jej skład weszły:
- Odtwarzacz Cd: Plinius CD-101
comp_Xavian_XN_Virtuosa-21.jpg comp_Xavian_XN_Virtuosa-28.jpg

- Przedwzmacniacz liniowy: Plinius Tautoro

comp_Xavian_XN_Virtuosa-20.jpg comp_Xavian_XN_Virtuosa-29.jpg

- Końcówka mocy: Plinius SA-103

comp_Xavian_XN_Virtuosa-22.jpg comp_Xavian_XN_Virtuosa-30.jpg

Jeśli zaś chodzi o okablowanie to obsługa salonu zdecydowała się na:
- interkonekty: MIT CVT Terminator 1 XLR

comp_Xavian_XN_Virtuosa-47.jpg

- kable głośnikowe: Cardas Neutral
- kable zasilające:
- Enerr Holograph do pre,
- Enerr Violet do Cd,
- Furutech FP-314 Ag II / FI-11 R / FI-E11 R do końcówki

comp_Xavian_XN_Virtuosa-46.jpg

Warto też wspomnieć o ponad 30 cm pilocie, którym nawet niechcący można komuś zrobić krzywdę, więc lepiej nie chwalić się faktem jego posiadania przed przedstawicielami służb mundurowych.

Tyle tytułem wstępu i przybliżenia czytelnikom warunków, w jakich odsłuch miał miejsce.


W ramach rozgrzewki na tacce odtwarzacza wylądował album „Mozart - The Tube Only Night Music” wydany przez Tacet. "Eine kleine Nachtmusik”, choć oklepane i grane chyba przez wszystkich zabrzmiało precyzyjnie, szybko i gładko. Nie odnotowałem tak lubianego, przez co poniektórych fanów czeskiej marki dosłodzenia i lekkiego przesaturowania średnicy idącego w parze z lekkim przyciemnieniem najwyższych składowych. O jakiejkolwiek krzykliwości i epatowaniu sybilantami oczywiście nie było mowy a jedyny przejaw jaskrawości, z jakim przyszło mi się zmierzyć miał swoje źródło w diodach umieszczonych na froncie odtwarzacza, które dało się z reszta bez problemu z poziomu pilota przygasić do odpowiedniego poziomu.

Po lekkiej, łatwej i przyjemnej kameralistyce przyszła pora na „Komedę” Leszka Możdżera. Precyzyjnie nakreślona bryła fortepianu o ciemnej, kremowej barwie, długim, naturalnym wybrzmieniu zyskiwała dzięki Xavianom na swoistej dostojności i potędze. Szczególnie mocne wrażenie zrobił na mnie utwór „The Law and The Fist", gdzie ciągle obecny basowy fundament nadawał całości odpowiedniego patosu. Tylko niesamowitego tekstu pióra Agnieszki Osieckiej i wokalu Edmund Fettinga brakowało do pełni szczęścia. Ale to tylko taka moja dygresja, bo na tym oszczędnym materiale słusznych przecież rozmiarów, trójdrożne kolumny po prostu znikały. A biorąc pod uwagę praktycznie śladową adaptację akustyczną pomieszczenia (płótno podwieszone pod sufitem) daje to spore szanse na uzyskanie co najmniej takich samych, jeśli nawet nie lepszych (brak w bezpośrednim sąsiedztwie dodatkowych kilku par kolumn) efektów w salonach przyszłych klientów.

Prawdziwym sprawdzianem poprawności reprodukcji najniższych składowych okazał się krążek „Shock Value” Timbalanda, który przyjemnie masował nie tylko moje trzewia, ale i trzewia co najmniej połowy populacji zamieszkującej przedwojenną kamienicę, w której mieści się warszawski sklep. Właśnie na tym albumie można było zauważyć lekkie spowolnienie, stępienie krawędzi oraz osłabienie ataku najniższych składowych w porównaniu z resztą pasma. W tym momencie warto rozważyć dwie hipotezy. Pierwszą uznającą, iż budząca respekt, pracująca w klasie AB (klasa A nie sprawdzała się przy sklepowej instalacji elektrycznej) końcówka Plinusa nie była w stanie w pełni zapanować nad nisko nad podłogą umieszczonym celulozowym wooferem. Oraz drugą dowodzącą, iż Roberto Barletta postanowił stworzyć kolumny idealne do dużych pomieszczeń dla klienteli ceniącej sobie iście amerykański rozmach i spektakularność Słowem ucieleśnienie czeskiej wizji hollywoodzkiego braku umiaru i potęgi. Ten typ prezentacji przywodził mi chwilami na myśl brzmienie „niedrogich” modeli przewodów głośnikowych MITa, które ilekroć miałem z nimi kontakt czarowały bardzo szeroką sceną i właśnie niesamowitym rozmachem, jednak miewały problemy z właściwą synchronizacją basu z resztą pasma.

Zmiana repertuaru na nadal obfitujące w niemalże subsoniczne dźwięki, ale charakteryzujące się zdecydowanie szybszymi i bardziej agresywnymi rytmami wydawnictwo „Sweet_noise” My Riot potwierdziło moje wcześniejsze obserwacje. Bardzo komunikatywna średnica, wzorcowa gradacja planów, tak tak, nawet z takiej sieczki można wycisnąć całkiem sporo audiofilskich doznań, o jakieś pół taktu wyprzedzały pasmo reprodukowane przez celulozową 222-kę. Tutaj również najniższy bas trochę niefrasobliwie sobie hasał po pokoju. Potęgi nie można mu było odmówić, jednak brakowało trochę dyscypliny i szybkości. To tak jakby po impulsie powodującym wychylenie membrany brakowało prądu do tego, żeby z równą werwą go cofnąć przez cały czas trzymając „krótko przy pysku”. Pisząc o komunikatywności w przypadku Xavianów warto mieć świadomość, że realizm zbliża się do punktu, w którym słuchając wyrykiwanych przez Glacę fraz możemy stać się ofiarami jego czasem zbyt soczystej wymowy.

comp_Xavian_XN_Virtuosa-40.jpg
„Some Girl” Youn Sun Nah to już zupełnie inna bajka. Z jednej strony zwiewna i delikatna, ale jeśli tylko urocze dziewczę dostanie w swoje drobne dłonie taki kawałek jak "Enter Sandman" Metallicy, to budzi się w niej całkiem przekonujący demon. Czystość wysokich tonów zasługiwała na duże uznanie a „paszczowe” dokonania panny Nah na niejednym systemie potrafią zabrzmieć równie przyjemnie jak odgłos drapania pazurami po szkolnej tablicy. Tym razem realizm zwyciężył nad słodką gładkością, co wcale nie oznaczało, że przy dłuższym odsłuchu można byłoby odczuwać jakieś zmęczenie. Chodzi raczej o pewną umiejętność pokazania warsztatu wykonawcy poprzez własną transparentność i usunięcie się w cień. Niech słuchacz ma szansę poobcowania z artystą sam na sam, bez oddzielającej ich szyby, bez barierek tworzących sztuczny, acz nieprzekraczalny dystans. Z resztą akurat głos Youn Sun idealnie wpasował się w pasmo odtwarzane przez głośniki średnio i wysokotonowe, co w efekcie dało niezwykle homogeniczny i spójny przekaz.

Kilka utworów z albumu „Rodrigo Y Gabriela” gitarowego duetu o takiej samej nazwie pokazało, że Xaviany mają lekko obniżony balans tonalny, dzięki czemu gitary brzmiały odrobinę bardziej mięsiście i były lekko powiększone.

comp_Xavian_XN_Virtuosa-54.jpg
Na deser zostawiłem za to prawdziwą perełkę - wydany przez JVC w technologii XRCD24 album „Vienna” z klasyką (głównie pióra Straussów) pod batutą Fritza Reinera. Słowem żelazny repertuar, który znają chyba wszyscy i to niezależnie, czy klasyków wiedeńskich lubią, czy też od nich stronią. Tym razem niespieszne tempa i zagranie całości na jakimś niesamowitym luzie (dawno nie słyszałem tak niewymuszonej interpretacji) sprawiło, że Virtuosy dostały niesamowity wiatr w żagle. Bas przestał gonić resztę pasma i ze stoickim spokojem nadążał za tempem dyktowanym przez górne przetworniki Był barwny, zróżnicowany i taki, jakiego wypadałoby się spodziewać w kolumnach za 24 tysiące złotych. Pytanie tylko, czy producent razem ze swoimi kolumnami oferuje również odpowiedni pakiet referencyjnych nagrań w pełni ukazujących zalety i maskujących ewentualne wady danych konstrukcji.

Tak na moje ucho Roberto Barletta wprowadzając do katalogu Xaviana model XN Virtuosa z jednej strony starał się wyjść naprzeciw zapotrzebowaniu rynku na potężne, pełnopasmowe kolumny mogące z łatwością nagłośnić pięćdziesięciometrowe (i większe) salony lubujących się w dobrym dźwięku i pięknej stolarce klientów, a z drugiej, przynajmniej w 2/3, chciał zachować swoje firmowe brzmienie. Czy ta trudna sztuka mu się udała? Teoretycznie tak, jednak, aby mieć 100% pewność warto byłoby zapewnić Virtuosom bardziej komfortowe warunki i zadbać o z pozoru błahe, ale nieraz decydujące o sukcesie, bądź porażce w starciu z przedstawicielami konkurencji, detale.

Tekst i zdjęcia: Marcin Olszewski


0 komentarzy

Nie napisano jeszcze żadnych komentarzy

You do not have permission to leave comments on this artykuł



Zobacz też

Interkonekty Argentum SCG-6/4E Silver

Test przetwornika USB DAC Wavelength Brick

Dynaudio Confidence C2 Signature

Audinst AMP-HP

Cardas Audio 101

Wyszukaj Artykuł

Przystępując do Klubu zyskujesz:

  • Dostęp do dodatkowych artykułów i testów sprzętu
  • Promowanie zamieszczonych ogłoszeń sprzedaży lub kupna
  • Zniżki na zakupy w sklepach partnerskich
  • Kartę członkowską Klubu
  • Możliwość udziału w cyklicznych spotkaniach klubowiczów:
    • spotkania ze specjalistami z branży audio
    • spotkania z innymi audiofilami
    • darmowy catering
  • Przypisanie do grupy "Klubowicz" na forum, a co za tym idzie:
    • większą skrzynkę na wiadomości PW
    • możliwość edycji własnych postów przez 30 minut od publikacji
    • większe limity na umieszczane załączniki
    • większe limity w zakładce Galeria
    • większe limity w zakładce Blogi
    • możliwość tworzenia blogów prywatnych i tylko dla przyjaciół

Najnowsze komentarze





Klub.AudioStereo.pl - Artykuły, porady, felietony, konkursy, recenzje audio, testy sprzętu i wiele innych ciekawych informacji.
Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

Na naszej stronie wykorzystujemy ciasteczka (ang. cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej - więcej o tym w Naszej polityce prywatności. W każdej chwili możesz wyłączyć ten mechanizm w ustawieniach swojej przeglądarki. Korzystanie z naszego serwisu bez zmiany ustawień dotyczących cookies, umieszcza je w pamięci Twojego urządzenia.

Akceptuję   Zmiana ustawień