Skocz do zawartości

Audiostereo.pl: Audiostereo Forum - Audiostereo.pl


Logo Magazyn
Witamy ponownie, Gość


Test odtwarzacza Ayon CD-1

01.06.2008 18:10 | audiostereo.pl w Recenzje
  • Nie możesz edytować tego wpisu
Odtwarzacz austriackiego Ayona to w Polsce nowość. Po tym, jak zadomowiły się u nas marki z pierwszej linii, te sławne, zaczęły pojawiać się firmy nieco młodsze, od dawna jednak znane i doceniane na zachód od naszego kraju. Należy do nich Ayon, mający w ofercie obok źródeł cyfrowych także obfitość wzmacniaczy lampowych oraz zaawansowane konstrukcyyjnie, przeważnie wielodrożne kolumny.

CD 1 to niższy model z dwóch obecnie oferowanych. Wyższy CD 3 z najbardziej widocznych różnic ma wielki zasilacz w oddzielnej obudowie, co przypomina koncepcję Naima. Jednak w testowanym urządzneiu wszystko mieści się w jednej, szczelnie upakowanej, aluminiowej skrzyni o ładnym wykończeniu i zaokrąglonych narożnikach. CD 1 jest top-loaderem, w którym pokrywę podnosi się ręcznie jak w beczce z ogórkami, a następnie trzeba jeszcze podnieść magnetyczny krążek dociskowy. Jest to purystyczne rozwiązanie, którego nie lubię ze względu na niewygody, jakie za sobą pociąga. Wewnątrz obudowy jest naprawdę pełno. Zasilacz oparto na bardzo dużym (jak zdrowa pięść) transformatorze na rdzeniu tradycyjnym, zasilanie jest rozbudowane, z wielosekcyjną stabilizacją na dokładnych stabilizatorach. DAC to 24-bitowy Crystal CS4398, sygnał wychodzi zbalansowany na Burr-Brown OPA 2604. Następnie sygnał idzie do zajmującego jedną trzecią obudowy stopnia wyjściowego, w którym znajduje się bateria aż 12 kondensatorów SCR MKP. Zastosowanie w tym miejscu wielu kondensatorów o małej pojemności jest koncepcją, którą konstruktor podaje jako autorską. Dwa stopnie lampowe zbudowane są z Electro Harmonixów 6922 i wysoko cenionych lamp 6H30 PiF. Jeśli chodzi o zastrzeżenia do budowy, to powiedziałbym, że lampy umieszczono trochę za blisko kondensatorów, które mogą się mocno zagrzać. Wyjścia są mutowane przekaźnikami, sygnał RCA pobierany z fazy dodatniej toru XLR. Na tylnej ściance są dwa komplety gniazd analogowych (RCA i XLR), wyjście cyfrowe SPDIF na RCA oraz gniazdo IEC. Przyciski funkcji znajdują się nie na przednim panelu, lecz na przodzie górnego, ładnie podświetlone na niebiesko (w wersji czarnej na czerwono). Całość robi bardzo dobre wrażenie: odtwarzacz jest prosty użytkowo, funkcjonalny, ładny i wykonany z użyciem dobrych elementów. Trzeba tylko sprawdzić, czy dźwięk dorówna jakości konstrukcji.

Jak na czasy współczesne, Ayon należy do średniego zakresu cen, mieszcząc się minimalnie poniżej 10 000 zł.  Tak się jakoś złożyło, że na zamieszaniu z nowymi formatami, potem zaś w związku z tzw. „nieuchronną śmiercią CD”, spowodowaną przez ściąganie z Sieci skompresowanych plików, najlepiej wyszła klasa źródeł CD kosztująca w okolicy 10 kzł i wyżej. Zastanawiam się, na ile jest to zjawisko analogiczne do rozwoju konstrukcji gramofonów w latach po oficjalnym odtrąbieniu końca epoki winylu. Tak czy inaczej, Ayon należy do dość obficie zaludnionego zakresu cenowego, w którym jest duży wybór lepszych i gorszych konstrukcji. Tym bardziej byłem ciekaw, jak wypadnie na tle nieźle mi znanej konkurencji i czym uzasadni swoją cenę. Kosztowna i estetyczna obudowa to wyjaśnienie oczywiste, cóż jednak z dźwiękiem?

Brzmienie Ayona nie zawodzi, więcej, od pierwszego posłuchania wygrzanego urządzenia słychać, że jest to bardzo udane źródło. Dosyć to ciekawe: świetnie pamiętam, że w latach 90. naprawdę wysokiej klasy cedeków szukało się jak Graala, teraz zaś przynajmniej co drugi zapewnie świetną muzykę. Inna sprawa, że kilka lat temu odtwarzacz za 10 kzł zostałby automatycznie uznany za hi-end i ubóstwiony, nawet bez słuchania. Tyle, że tego hi-endu na polskim rynku było wtedy raczej niewiele.

Tak się złożyło, że moją uwagę w pierwszej kolejności przyciągnęła szczegółowość brzmienia Ayona, co nie znaczy, że pod innymi względami nie ma się on czym pochwalić. Ostatnio ciągle potykam się z jakimiś stereotypami. Tym razem miałem przed sobą urządzenie lampowe grające z dużą przejrzystością, z bogactwem metalowych brzmień perkusji itp. atrakcjami, które zwykle przypisuje się zaawansowanym konstrukcyjnie maszynom solid-state. Nie chcę zaraz pisać, ze bogactwo detali było „wybitne”, czy też czy i na ile było lepsze od najlepszych. Takie komplementowanie i kombinowanie niewiele wnosi. Najważniejsze jest, że wysokie tony w Ayonie brzmią naturalnie, są dość obfite, długo wybrzmiewają, a instrumenty z których się wydobywały, znajdowały się na szerokiej i wysokiej, wielowarstwowej scenie.

Wrażenie szczegółowości jest pierwzym, które nasuwa się podczas odsłuchu jeszcze dość zimnego urządzednia. W miarę rozgrzewki (obudowa staje się miejscami gorąca) dźwięk zyskuje klasę również w innych aspektach, ostatecznie stając się bogaty, minimalnie ciepły na średnicy (cień ocieplenia, widoczny nie we wszystkich konfiguracjach), ze zwracającym uwagę dobrym rytmem i silnym basiskiem. Dla słuchaczy jazzu jest to źródło marzeń, bo z jednej strony pokaże miotełki, talerze i inne lśniące śmiecie, z drugiej odda pięknie barwę saksofonu, z trzeciej zaś uczciwie przekaże podstawę basową dawaną przez kontrabas. Pisząc te słowa słuchałem Michaela Breckera „Tales from Hudson”, i ani on, ani ja nie mieliśmy powodów do narzekań.

Oczywiście to, co jest dobre dla jazzu, jest też dobre dla reszty świata, pod warunkiem, że jest rytm i bas. Tutaj owszem, jest. W związku z tym np. lekko przebasowane interpretacje Cafe Zimmermann pokazały pazur, a Jacques Lussier po raz nie wiem który udowodnił, że lubiąca muzykę ludzkość powinna trzymać go z daleka od Bacha. Bachowskie nagranie Cafe Zimmermann, odtworzone na dobrej jakości systemie, sprawia wrażenie słuchanego w jednym z pierwszych rzędów małej sali, ze względu na podkreślony bas. Czasami jakiś element systemu ten bas odchudzi lub zamieni w bezpostaciową masę, jednak w tym przypadku wszystko brzmiało tak, jak zapisano na płycie. Ayon nie boi się niskich tonów, lecz na szczęście nie epatuje nimi. Podobnie jest z rytmem. Słyszałem parę razy odtwarzacze, które nie miały do zaoferowania wiele poza aspektem rytmiczno-dymanicznym i nie było to zbyt dobre. Jednostronność nie sprawdza się w odtwarzaniu muzyki akurat tak samo, jak w innych dziedzinach.

Brzmienie tańszego odtwarzacza Ayona jest uniwersalne. Grał u mnie z rozmaitym sprzetem i w każdej konfiguracji dobrze się sprawdził. Najczęściej występował z lampą (300B SET i EL84 push-pull), gdzie nie zaobserwowałem osławionego zjawiska „nakładania się lampowości” dźwięku systemu, wedle zasady „muł do mułu”. Żadnego mułu tu nie ma. Pisząc te słowa, słucham Vivaldiego w żywiołowej interpretacji Carmignoli, i nie mam zastrzeżeń do dynamiki odtworzenia tej dobrze mi znanej płyty. Ayon grał to w bardzo wyrafinowanym systemie, złożonym ze wzmacniacza Acoustic Masterpiece i zestawów głośnikowych ART Emotion Monitor, okablowanych srebrem Argentum. Dźwięk świetny, szybki, dynamiczny, a przy tym brzmienie skrzypiec autentycznie jedwabiste. W porównaniu z referencyjnym źródłem analogowym dała się zaobserwować lekka utrata szczegółowości, wrażenie minimalnego wycofania, charakterystycznego dla wielu współczesnych wyższej klasy odtwarzaczy cyfrowych, które nie chcą skaleczyć słuchacza „cyfrą”. Jednak warto zauważyć, że efekt ten był minimalny i wychodził na jaw przy powównaniu ze śródłem analogowym cztery razy droższym od Ayona.

Ciekawe, że ten odtwarzacz jest już trzecim odtwarzaczem wykorzystującym w stopniu wyjściowym lampy 6H30, którego słucham (po Ancient Audio Lektor Prime i BAT VK-D5SE 24 bit), i żaden z nich nie zawiódł. Ayon jest z tego towarzystwa najtańszy, lokujący się cenowo w pobliżu tak mocnych zawodników jak niższe odtwarzacze Meridiana, Naima czy Linna. W niczym im też nie ustępuje. Mocna pozycja, warto.
Alek Rachwald


Dane techniczne

Dystrybutor Nautilus
Cena 9900 zł (srebrny)
- Transport CD: Sony KSS-213Q
- Rodzaj lamp: 2 x 6H30 EH, 2 x 6922 EH
- Zakres dynamiki: > 108 dB
- Poziom wyjściowy XLR (1 kHz/0,775 V – 0 dB): 5 V rms
- Impedancja wyjściowa RCA: 30 Ω
- Impedancja wyjściowa XLR: 170 Ω
- Wyjście cyfrowe: 75 Ω S/PDIF (RCA)
- Stosunek S/N: > 102 dB
- Pasmo przenoszenia: 20 Hz - 20 kHz (+/- 0,5 dB)
- THD (1 kHz): < 0,002 %
- Zdalne sterowanie: tak
- Wyjścia analogowe: RCA i XLR
- Wymiary (WxSxG): 10x46x31 cm

System wykorzystany w teście: wzmacniacz zintegrowany SoundArt Jazz, Acoustic Masterpiece, kolumny VA Beethoven, ART Emotion Monitor, gramofon VPI Aries 3 (upgrade)/HWM-10.5/Lyra Skala, odtwarzacz CD Linn Karik 1, kable: interkonekt Argentum, kabel phono XLO Ultra, głośnikowe Argentum, sieciowe MIT, Zu i NEEL.

Załączone miniatury

  • 1098636_3.jpg
  • 1098636_2.jpg
  • 1098636_1.jpg

46 komentarzy


FERRO-DETAL
01.06.2008 20:49
Mam go od dwóch miesięcy.Długo szukałem nowego cedeka. Lawirowałem między MBL-em. Accuphase, Meridianem przez dwa lata. Każda pliszka swój ogonek chwali, ale wierzcie mi, że recenzja znajdująca się powyżej jest bardzo powściągliwa i nie oddaje klasy tego urządzenia.
    • +
    • -
  • Zgłoś
Ten czarny ładniutki.
    • +
    • -
  • Zgłoś

Redaktor
01.06.2008 22:41
On w ogóle jest ładny. Ładny też jest CD3, z drugim takim samym klockiem z zasilaczem w środku. Jeśli efekt dodania takiego zasilacza przypomina to, co w podobnej sytuacji robi się z Naimem (a zdaje się, że elektronika w CD3 również jest lepsza, niż w CD1), to ten CD3 to byłaby już audio nirvana. Bardzo mi się ten odtwarzacz podobał. To jednak jest niezła sprawa, że ciągla można znaleźć coś nowego, co jest dobre. Mam nadzieję ze nikt nie zacznie tu zaraz się upierać, ze "dobrze zaprojektowane dotwarzacze" (co by to nie miało znaczyć) muszą wszystkie grać tak samo, bo takie są prawa fizyki, czy czego tam. Tak, jak dobrze zaprojektowane samochody wszystkie muszą pewnie być takie same - muszą być jak Fiat Uno :-)
    • +
    • -
  • Zgłoś
Design typowy dla wytworów Państwa Środka.
    • +
    • -
  • Zgłoś

Redaktor
02.06.2008 15:34
Nie bardzo, zresztą w naturze wygląda lepiej.
    • +
    • -
  • Zgłoś
redakcja, wyszukaj na google raysonic audio. czyżby to był prawdziwy producent?
    • +
    • -
  • Zgłoś

Redaktor
02.06.2008 18:55
Nie wygląda, podobieństwo jest raczej powierzchowne, ogranicza się do podobnie (albo identycznie) robionych narożników. W odtwarzaczach inne lampy, chyba inne napędy, chociaż koncepcja rozdzielenia odtwarzacza i zasilacza zbliżona. Trzeba by zajrzeć do środka, czy Raysonic jest równie mocno upakowany. Możliwe, że mają obudowy z tego samego źródła, ale jeśli tak, to Ayon wybrał ładniejszy design. No, chyba że jest jeden wielki podywkonawca, który robi całość dla tych i dla tych. Nie da sie tego wykluczyć, ale też trudno udowodnić.
    • +
    • -
  • Zgłoś

Redaktor
02.06.2008 18:55
Ale ciekawe, jak ten Raysonic może zagrać.
    • +
    • -
  • Zgłoś
w środku jest prawie to samo- a przynajmniej tak wygląda. test obu na stronie stereoplay.de
kraj pochodzenia to chiny...
    • +
    • -
  • Zgłoś
    • +
    • -
  • Zgłoś

Redaktor
03.06.2008 02:15
Faktycznie, bardzo podobne, chociaż widać różnice w stopniu wyjściowym. Szkoda, ze nie widać całości wnętrza, tylko po wycinku. Ale np. trafo identyczne. Lampy zdaje się nie zgadzają.
    • +
    • -
  • Zgłoś
60 pkt w tescie stereoplay, nie jest źle, aleLinn Majik wyciosał 62 pkt, a cena podobna :) Oczywiście testy to tylko testy :)
    • +
    • -
  • Zgłoś

Redaktor
06.06.2008 07:26
Testy to tylko testy, systemy są różne, a jest jeszcze coś takiego, jak indywidualny gust. W każdym razie, jakość dźwięku jest tutaj niewątpliwa. Dla mnie ważne jest, zeby dźwięk nie był matowy, żeby coś lśniło, żeby barwa była i żeby było życie, jakiś rytm i dynamika. Jeśli są takie cechy, to sprzęt uznać mogę za przynajmniej dobry. Ayon ma to wszystko ma naprawdę porządnym poziomie i w moim systemie (i z paroma jeszcze innymi meblami) zagrał jak się patrzy.
    • +
    • -
  • Zgłoś
Jak subiektywna recenzja może "położyc sprzęt"
Gdy czytam,  już na stronie pieresej przy foto .o jedwabitym dźwięku skrzypiec to się zastanawiam czy recenzent wogóle słhyszal skrzypce;-).Pomijajac sprawy muzyczne , tonacje w jakiej graly , utwór.Sam dźwięk generowny przez skrzypce trudno nazwac "Jedwabistym" .Raczej pełen wibracji, choć przy np staccato,o to trudniej. Chyba pisząc "jedwabićie" w uszach recenzenata  brzmiała altówka , ze swoim własnie jedwabistym matem. To tyle- tak to recenzowane też pozostaje sztuką ..
a że czasem magiczną -cóż.
    • +
    • -
  • Zgłoś
"Sam dźwięk generowny przez skrzypce trudno nazwac "Jedwabistym" .Raczej pełen wibracji, choć przy np staccato,o to trudniej." LOL

Komuś wyraźnie wibrują zwoje mózgowe.
Conri, czy dostrzegasz subtelną różnicę między techniką gry na instrumencie, a barwą dźwięku?
    • +
    • -
  • Zgłoś
"Chyba pisząc "jedwabićie" w uszach recenzenata brzmiała altówka , ze swoim własnie jedwabistym matem."

Zmartwię cię, conri. Jedwab zwykle nie jest matowy.
    • +
    • -
  • Zgłoś
rochu, 2 Cze 2008, 15:42

>Design typowy dla wytworów Państwa Środka.

Byzyduuura!! Tu dizajn jest zdecydowanie bardziej powściągliwy. Choć wciąż bardzo efektowny. Z tym że zarazem elegancki i prosty, daleki od przebajeranckiego efekciarstwa mejd in Czajna.

I srebrny wyjątkowo w tym przypadku podoba mi się bardziej niż czarny. Dawno nie widziałem tak fajnie wyglądającego CDplayera. A jak jeszcze do tego nieźle gra... hohoho ;)
    • +
    • -
  • Zgłoś
Gutten, słuchałeś kiedyś gry na pile? Tam jest jedność między techniką, a barwą dźwięku :-)
    • +
    • -
  • Zgłoś

Nienormalny
09.06.2008 18:54
Droga Redakcjo - dwa własne zdjęcia? Kiedy pozostałe?
    • +
    • -
  • Zgłoś
Monsieur Rédacteur,

Czy byłby Pan łaskaw rozwinąć i poprzeć jakimś dowodem myśl zawartą w wyżej zamieszczonej recencji, a mianowicie:
"Oczywiście to, co jest dobre dla jazzu, jest też dobre dla reszty świata, pod warunkiem, że jest rytm i bas."

Wielce zobowiązany
    • +
    • -
  • Zgłoś

Redaktor
09.06.2008 20:52
To znaczy, mam objaśnić, co miałem na myśli?
    • +
    • -
  • Zgłoś
Oui mon monsieur!
Co poeta miał na mysli?
    • +
    • -
  • Zgłoś

Redaktor
09.06.2008 21:24
Prozaik, Rocco mio, prozaik, jak już. Cóż więc ten prozaik miał na swej kosmatej myśli? Zacytujmyż najpierw oryginał:

"Dla słuchaczy jazzu jest to źródło marzeń, bo z jednej strony pokaże miotełki, talerze i inne lśniące śmiecie, z drugiej odda pięknie barwę saksofonu, z trzeciej zaś uczciwie przekaże podstawę basową dawaną przez kontrabas. Pisząc te słowa słuchałem Michaela Breckera "Tales from Hudson", i ani on, ani ja nie mieliśmy powodów do narzekań. Oczywiście to, co jest dobre dla jazzu, jest też dobre dla reszty świata, pod warunkiem, że jest rytm i bas.[...]"

Mogę się mylić, ale na moje oko prozaik miał na myśli coś takiego: źródło prawidłowo oddało w jazzie te wszystkie instrumenty akustyczne, miotły, trąby a nawet kontrabas, i to jest dobrze, bo to jest szczegół, barwa, przestrzeń itp. W takim razie powinno być dobrze i dalej, pod warunkiem jednak, że zdolności do oddania rytmu muzyki i niskich tonów (a więc dynamika, zejście i kontrola) będą wystarczająco dobre, aby odtworzyć nie tylko mniej wymagającą muzykę małego składu jazzowego, ale i skalę i potęgę orkiestry. Myślę, że prozaik z grubsza tak właśnie myślał.
    • +
    • -
  • Zgłoś
Ten prozaik to ma dusze poety ; )

Danke Herr Redaktor
    • +
    • -
  • Zgłoś
Droga Redakcjo

A jak się ma ten CD-ek do chwalonej w innej recenzji dwukrotnie tanszej Yamaszki CD S2000 ?
Sam posiadam Yamahę i zastanawiam się czy mam już zbierać na Ayona lub MBL-a :-)
    • +
    • -
  • Zgłoś

Redaktor
10.06.2008 21:24
Porównaj obie recenzje, mam nadzieję (ponieważ obie są mojego autorstwa), że wynika z nich dość wyraźnie, ze Ayon gra lepiej. Ale też nieststy kosztuje sporo więcej.
    • +
    • -
  • Zgłoś

adamgdansk
04.09.2008 07:23
Jak byś porównał dźwięk AYONowy do dźwięku np. Meridiana G08?
    • +
    • -
  • Zgłoś

Redaktor
04.09.2008 09:46
Tak jak napisałem ci na priva, byłem bardzo zadowolony z tego dźwięku, podczas gdy dźwięk obecnych modeli Meridiana wydaje mi się w pewnym sensie jednostronny - pozazdrościli Naimowi dynamiki. CD8 jest z nich najlepiej zrównoważony, ale i tak bardziej odpowiadała mi pełna życia i naturalnego ciepła prezentacja Ayona.
    • +
    • -
  • Zgłoś
    • +
    • -
  • Zgłoś
Ale co wyjaśnia ,przeczytałem , nawet zrozumiałem wiekszośc ale nie złapałem o co chodzi ?
    • +
    • -
  • Zgłoś
Nie masz uprawnień do pisania komentarzy. Zarejestruj się lub zaloguj.
Jeśli posiadasz już konto na Facebooku, możesz się zalogować bez rejestracji ( logowanie przez Facebook).



Zobacz też

Drobne kłamstwa audio

Vovox Vocalis & power distributor

Siltech Explorer 90L & Classic Anniversary 550i

Musical Fidelity M6DAC

Audio Show 2014 część 4

Wyszukaj Artykuł

Przystępując do Klubu zyskujesz:

  • Dostęp do dodatkowych artykułów i testów sprzętu
  • Promowanie zamieszczonych ogłoszeń sprzedaży lub kupna
  • Zniżki na zakupy w sklepach partnerskich
  • Kartę członkowską Klubu
  • Możliwość udziału w cyklicznych spotkaniach klubowiczów:
    • spotkania ze specjalistami z branży audio
    • spotkania z innymi audiofilami
    • darmowy catering
  • Przypisanie do grupy "Klubowicz" na forum, a co za tym idzie:
    • większą skrzynkę na wiadomości PW
    • możliwość edycji własnych postów przez 30 minut od publikacji
    • większe limity na umieszczane załączniki
    • większe limity w zakładce Galeria
    • większe limity w zakładce Blogi
    • możliwość tworzenia blogów prywatnych i tylko dla przyjaciół


Najnowsze komentarze





Klub.AudioStereo.pl - Artykuły, porady, felietony, konkursy, recenzje audio, testy sprzętu i wiele innych ciekawych informacji.
Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

Audiostereo dokłada wszelkich starań, aby traktować użytkowników uczciwie i otwarcie, przy uwzględnieniu najlepszych praktyk. Korzystając z naszej strony wyrażasz zgodę na wykorzystywanie przez nas plików cookies, w celu zapewnienia Ci wygody podczas przeglądania naszego serwisu. Aby dowiedzieć się więcej na temat cookies oraz w jaki sposób z nich korzystamy, kliknij tutaj