Skocz do zawartości

Audiostereo.pl: Audiostereo Forum - Audiostereo.pl


Logo Magazyn
Witamy ponownie, Gość


Test przetwornika A/C Stello DAC

16.09.2009 17:19 | Fr@ntz w Recenzje
  • Nie możesz edytować tego wpisu
Na dzień dobry chciałbym od razu zaznaczyć, że dziwny ze mnie audiofil a jeszcze dziwniejszy (bądź żaden, ale to czytelnicy ocenią) recenzent. Swój zestaw kompletowałem pod kątem sprawiania przyjemności. Po całym dniu pracy (jaka by ona nie była) ostatnią rzeczą na jaką mam ochotę to męczenie się z hiperdetalicznym i bezdusznie neutralnym zestawem wypluwającym dźwięki bardziej podobne do klimatów prosektoryjnych, niż może i ciutkę dusznego ale miło otulającego słuchacza niedużego jazzowego klubu. Co do ulubionego repertuaru, to mam dość eklektyczne upodobania muzyczne, więc zarówno śp.Pavarotti jak i Lenny (z Motorhead) goszczą u mnie równie często. Mam tylko jedną słabość - kobiety. Tzn., żeby nie było niedomówień (i awantury jak Małżonka to przeczyta) śpiewające przedstawicielki płci pięknej. Lubię sobie zasiąść wieczorem w fotelu z lampką czerwonego wytrawnego wina lub szklaneczką whisky i pozwolić się czarować jakiejś uroczej wokalistce. Staram się oceniać/dobierać sprzęt grający poprzez pryzmat muzyki a nigdy na odwrót. Wolę posłuchać dobrej muzyki na gorszym sprzęcie niż superaudiofilsko nagranego piłowania dębowej dechy, lub zawodzenia kolejnej plastikowej "gwiazdeczki" jednego utworu na high endowym sprzęcie.

Jako posiadacz chińskiego (Hong Kong jakby nie było należy do CHRLD) DACa Zhaolu 2.5 (opartego na kości CS4398 z BB OPA 2134 na wyjściu) byłem ciekaw co potrafią jego starsi i lepsi bracia. Mając możliwość kilkukrotnego obcowania z przetwornikami North Star'a, Acoustic Arts,czy z niższych rejonów cenowych Audio Nemesis'em, Xindakiem oraz
paroma innymi chińskimi budżetowcami (w cenach poniżej 200$) zdawałem sobie sprawę o wpływie jaki takie urządzenie może mieć na finalne brzmienie danego zestawu. Kiedy tylko nadarzyła się okazja przetestowania we własnym systemie (i to przez dłuższy czas) koreańskiego DACa Stello DA 100 Signature z radością złapałem nieduże pudło pod pachę i pognałem z obłędem w oczach i niepokojącym uśmiechem na ustach do domu.

1449432_1.jpg 1449432_2.jpg 1449432_3.jpg

Pierwsze wrażenie po wypakowaniu DACa było bardzo pozytywne. Już na pierwszy rzut oka widać było około 5-cio krotną różnice w cenie między koreańskim a chińskim kuzynem. Jakość wykonania nie pozostawia nic do życzenia. Na froncie patrząc od lewej mamy przycisk standby (warto trzymać Stello pod prądem), centralnie umieszczony "wybierak" upsamplingu (Bypass, 24/96 i 24/192) i po prawej toczoną gałkę wyboru źródeł, która chodzi z przyjemnym oporem i wyraźnym skokiem. Umieszczone na froncie diody świecą stonowanym i dalekim od natręctwa światłem (czerwonym (power), zielonym (lock) i zielonym lub czerwonym (informująca o wybranym upsamplingu).

Również tył przedstawia się nader interesująco - oprócz standardowych wejść typu koaksjalne, optyczne dostajemy niejako "w gratisie" spotykane w napędach wyższej klasy AES/EBU, wciąż dość egzotyczne I2S i ... będące ukłonem w stronę odtwarzaczy z pamięciami masowymi oraz miłośników komputerów jako źródła dźwięku gniazdo USB. Czyli jednym słowem trzeba na prawdę się postarać, żeby nie móc wpiąć Stello w swój system. Wyjścia również dają pełną swobodę - dostępne są zarówno RCA jak i XLR. O takim szczególe jak to, że wszystkie RCA/XLR są złocone wspominam jedynie z reporterskiego obowiązku, bo to raczej oczywista oczywistość. Oprócz gniazd we/wy na tylnej ściance mamy jeszcze włącznik sieciowy i gniazdo IEC (trójbolcowe). Po włączeniu Stello do prądu o pstryczku z tyłu można od razu zapomnieć. Po pierwsze dla tego, że przycisk standby mamy na froncie a po drugie, czas dochodzenia urządzenia do pełni możliwości sonicznych skraca się do kilku-kilkunastu minut. Jak już jesteśmy przy zasilaniu i wygrzewaniu jedna uwaga - Stello oddaje spore ilości ciepła (stopień wyjściowy jest w klasie A) i nawet podczas czuwania jest wyraźnie ciepły. A podczas normalnej pracy .... najlepiej opisał to recenzent na www.computeraudiophile.com co pozwolę sobie nieudolnie przetłumaczyć "Kiedy twoja żona siedzi na piętrze z psem przy kominku masz małe własne źródło ciepła" ;-) Ot taka mała namiastka lampowego wzmacniacza.

Po tym lapidarnym opisie szaty wzorniczej i funkcjonalności przejdźmy do clue, czyli do dźwięku, a raczej tego co z nim Stello potrafi zrobić. Mając możliwość zabawy upsamplingiem przetestowałem jego działanie na kilku ulubionych krążkach i doszedłem do wniosku, że najwięcej przestrzeni przy jednoczesnym zachowaniu naturalności zapewnia 24/192. Tryb bypass i 24/96 w moim systemie powodowały efekt ściśnięcia sceny na szerokość kolumn.

Tak jak napisałem we wstępie szczególnie upodobałem sobie wokalistki i właśnie od rejonów w jakich one operują chciałbym zacząć. Jest dobrze. Leniwi i patrzący na gwiazdki mogą przejść do następnego akapitu a dociekliwych zapraszam dalej. Pomimo tego, że w porównaniu z Zhaolu góra się otworzyła i kopułki moich Tethysów  zaczęły eksplorować nieznane dla nich do tej pory rejony (polecam Fionę MacKenzie "Elevate) to nic nie powodowało nieprzyjemnego kłucia w uszach. Po prostu było słychać więcej i lepiej. Wszystko było gładkie, jedwabiste i krystalicznie czyste. Również próba z dęciakami (Miles Davis "Kind of Blue" Legacy Edition) czarowało iście kremową barwą trąbki Mistrza. Wysokie tony płynnie przechodziły w lekko wypchniętą i dobrze nasyconą średnicę. I właśnie w tym zakresie pasma Stello pokazuje klasę umiejętnie reprodukując (a może jedynie dekodując) ludzki głos. Słuchając śpiewających niższymi głosami Mercedes Sosa, Cassandry Wilson czy Seleny McDay mamy możliwość właściwej oceny ich możliwości wokalnych i ... jakby to delikatnie ująć ... "no po prostu, że głos ma się gdzie narodzić i nabrać odpowiedniej masy". Dokładnie to samo można zaobserwować z tenorami. Słuchając highligtów z Trubadura (DECCA 452 200-2) nie musimy patrzeć na okładkę, żeby mieć pewność iż Pavarotti wielkim, powtarzam wielkim tenorem był i basta. Jak już jesteśmy przy operze a i przy okazji Mercedes Sosa udało mi się wymienić to zrobię małą dygresję i wspomnę o kreowaniu sceny. Dla czego w tym momencie, a dla tego, że zarówno na "Il Trovatore" jak i na""Misa Criola" rola chóru jest bardzo ważna. Na "Il Trovatore" Stello potrafi bezbłędnie oddać dystans dzielący solistów od chóru (czyli zdaje egzamin na głębokość seny i gradację planów z oceną db+) a przy "Misa Criolla" (DECCA 467 095-2) nie daje plamy i buduje scenę nie tylko w głąb, ale również w pionie. Jest tok o tyle istotne, że podczas jednego z odsłuchów ma ww materiale testowym zestaw złożony z najtańszej elektroniki MBLa i kosztujących kilkadziesiąt kzł kolumn Audio Physic wyłożył się jak przedszkolak na lodowisku.

Na koniec (pasma, nie recenzji) przyszła pora na bas. Są tacy, dla których główną ideą jest jakże chwytliwe wśród ABSów (Absolutny Brak Szyi) hasło "No bas, no fun" oraz przeciwstawny biegun, dla których liczy się jakość a nie ilość, a jeśli komuś basu brakuje sugerują kopanie w kartonowe pudło. Całe szczęście Stello stara się pogodzić oba obozy. Robi to w niezwykle skuteczny sposób. Tzn. bas jest tylko wtedy kiedy został na srebrnym krążku (nie posiadam gramofonu) zarejestrowany ale reprodukowane jest pełne jego spektrum, do ostatniego zera, czy też jedynki jaką Stello udało się odczytać i przekonwertować na sygnał analogowy. A problem co będzie dalej pozostawia wzmacniaczowi i kolumnom. Bardzo miło z jego strony, nieprawdaż? Korzystając z okazji wyciągnąłem z półki krążek Gjallarhorn "Sjofn" (Northside Records B0000516VE) i zacząłem od pierwszego utworu "Suvetar/Goddess of Spring". Jeśli macie tę płytę to wiecie, że jeśli system nie jest w stanie odpowiednio wyselekcjonować poszczególnych instrumentów i umieścić we właściwych dla nich miejscach na scenie robi się delikatnie mówiąc bajzel. Tym razem bajzlu nie było a każde z perkusjonaliów, czy inny cudaczny instrument dęty pasujący bardziej do aborygeńskiego zespołu dętego niż skandynawskich klimatów z czasów wikingów (choć któż wie, gdzie zapuszczali się ci brodaci kolesie) miał swoje miejsce na scenie i z łatwością można go było wyodrębnić z tła. Czyli bas zna swoje miejsce i nie próbuje zawładnąć pozostałymi zakresami. Oczywiście jeśli tylko realizator za konsoletą zapragnie, żeby krążek dudnił na potęgę to tak będzie i żaden DAC tego nie naprawi. Zadziała złota zasada audiofilii - "Shit in, shit out", czyli w wolnym tłumaczeniu .... "Z próżnego i Salomon nie naleje".

Po około tygodniu zabawy ze Stello zaprosiłem znajomego audiofila (i okazjonalnego recenzenta) i coś podkusiło nas porównać Stello z Zhaolu. O ile na fenomenalnym remasterze Pink Floyd "Wish You Were Here" (TOCP-53808) było o drobinę bardziej płasko i matowo i już łudziłem się, ze nie będzie tak źle, że jeszcze Zhaolu powalczy, to na Midnight Blue "Inner City Blues" (Mapleshade 09352) wynik meczu Stello vs Zhaolu był jasny 1 do 0 dla Stello i kończ waść wstydu oszczędź. W skrócie: Selena McDay zaczęła skrzeczeć jak gderliwa "wczasowiczka" w domu spokojnej starości w Californi a u Artie Sherman'a zauważyliśmy nawrót (z bardzo wczesnego dzieciństwa) seplenienia. Co prawda przy Stello na krążku Cassandry Wilson "Thunderbird" (Blue Note/EMI 0946 355876 2 3 Copy Controlled) również wyraźnie słychać, że Cassie problemy z wymową co poniektórych dźwięków ma i sepleni, ale brzmiało to na tyle mało angażująco, że słuchacz momentalnie przechodził nad tym do porządku dziennego. Niestety z Zhaolu tak łatwo nie było i wada wymowy wokalisty stawała się sensacją dnia niczym wpadka któregoś z pseudo celebrytów na łamach tabloidu.

Oczywiście Stello nie jest pozbawiony wad i można wytknąć mu tendencję do wygładzania i delikatnego upiększania dźwięków zarejestrowanych na płycie. Efekt ten jest słyszalny na wielu płytach z muzyką uznawaną za mało cywilizowaną jak Delain "April Rain" (RR 7879-5) czy Disturbed "Indestructible ( Warner Music Poland 9362498879) i czasem może brakować słuchaczom tego gitarowego brudu i brutalnej, pierwotnej dynamiki niemalże urywającej głowę. Również po wysłuchaniu "Molto Vivace" z Symphonie No.9 Beethovena (Deutche Grammophon 445 503-2) czułem lekki niedosyt. Znając ten fragment niemalże na pamięć spodziewałem się skoków dynamiki tam, gdzie zazwyczaj się znajdowały a tym razem DAC zafundował mi zamiast szaleństwa na rollercoasterze w wesołym miasteczku przejażdżkę meleksem po ... Wólce. Co dziwne w kolejnym "Adagio molto e cantabile" wszystko wróciło do normy i mimo usilnych chęci do niczego nie mogłem się już przyczepić. O klasie danego komponentu Hi-Fi świadczy według mnie nie to jak wypada na naszym ulubionym repertuarze, ale na płytach do których po jednym, czy dwóch przesłuchaniach nie mamy najmniejszej ochoty wracać. Takim właśnie krążkiem jest album Joanny Lewandowskiej "Najwcześniej później" (Arms Records ZP14077001-2). Niby mamy do czynienia z audiofilskim wydaniem, ale zamiast muzyki są na płycie zarejestrowane stworzone na komputerze cyfrowe cuda-niewida a głos wokalistki egzystuje gdzieś z boku tego czegoś. Po zmianie DACa z Zhaolu na Stello złapałem się na tym, że zamiast zmienić płytę po góra trzecim utworze nadal siedzę w fotelu i jakoś nie che mi się podnieść swoich czterech liter i udać w kierunku odtwarzacza w wiadomym celu. Po krótkiej analizie zastanego stanu rzeczy znalazłem klucz do rozwiązania tej niezwykle intrygującej zagadki. Stello delikatnie wypychając wokalistkę przed inne elementy spektaklu muzycznego
pozwolił mi na skupieniu się na tym co ma ona do powiedzenia a nie na cyfrowych maszkaronach umieszczonych w tle przez opętanego realizatora. Podobne zjawisko zaobserwowałem na "Quelqu'un m'a dit" Carli Bruni, która niewątpliwie piękną kobietą jest i pomimo wielu talentów jakie posiada do śpiewania raczej bym ją nie namawiał. Jednak ktoś do tego karkołomnego przedsięwzięcia Carlę namówił (i to trzykrotnie!) . O dziwo dzięki Stello ten lekko zachrypnięty, matowy, łamiący się głosik potrafił mnie oczarować i dotrwać do końca krążka bez większych problemów.

Reasumując. Jeśli tylko możecie przeznaczyć na przetwornik około 1000$ USD to na Waszej liście powinien znaleźć się Stello DA100 Signature.
Marcin Olszewski


Dystrybutor: Soundclub
Cena: 1000 USD (wg. aktualnego kursu)
Dane techniczne:
Wejścia cyfrowe: 1xAES/EBU, 1xCoaxial, 1xToslink, 1xUSB, 1xI2S
Filtr cyfrowy: 6-rzędu
Wyjścia analogowe: 1xRCA (2,4V), 1xXLR Neutrik (5,2V),
Dynamika: 110 dB
S/N: 120 dB
Zniekształcenia: 0,003%
Pasmo przenoszenia: 20 Hz - 45 kHz
Próbkowanie: ASRC bypass 192 kHz, digital input receiver: do 96 kHz
Wymiary: SxWxG: 212x55x290 mm
Masa: 3,5 kg


System testowy:
CD:  Pioneer PD-9700
DAC/Head Amp -  Zhaolu 2.5 (CS4398, BB OPA 2134)
Amp: Densen DM-10 Mk2
Sp: Audio Academy Tethys II mk2 ( serial no. Fr@ntz )
IC: Neotech NA-12260 UP-OCC (NEI-3001)
IC cyfrowy: Harmonic Technology Cyberlink Copper
sp. cable: Slinkylinks S1
power cable: amp made by Garmin,  DAC podpięty poprzez Audionova
Starpower Mk III
listwa sieciowa: Fellowes 99164


40 komentarzy

Fajnie. A można prosić o striptiz?
  • Zgłoś
Czy ma regulację głośności?
  • Zgłoś
McGyver - rozbierane fotki można znaleźć na stronie 6Moonsa ( http://www.6moons.com/audioreviews/aprilmusic2/dac_open1_big.jpg ) - nie wiedziałem, że z moich chaotycznych wrażeń powstanie coś na kształt recenzji, więc nawet nie pytałem Dystrybutora o możliwość rozkręcenia DACa

triode - nie ma takowej regulacji

I mały suplement.

W międzyczasie (czyli od przesłania do publikacji) Stello miało wyspiarską konkurencję - Thetę DSPro Generation V z większej wyspy (na mniejszej pewnie by się nie zmieściła i Linna Unidisk 1.1 (ze Szkocji, choć pewnie i tak składana małymi żółtymi rączkami w CHRLD, a przynajmniej przez emigrantów stamtąd ;- ) ). Tak więc konkurencja zacna.
Po przesłuchaniu paru testowych kawałków z KODO "Mondo Head", Jacintha "Here's to Ben" (FIM XRCD 020) i Loreeny McKennitt "A Midwinter Night's Dream" zamieniłem Stello na Thetę i .... od dzisiaj do listy rzeczy, których nie należy robić (np. sikać pod wiatr, palić w łóżku) śmiało mogę dopisać "nie wpinać Thety w swój system". To co wydobyło się z głośników na pewno nie było tym czego spodziewałem się po przetworniku o takiej renomie na rynku wtórnym i tylu pochlebnych opiniach. Może w innych systemach gra lepiej ale u mnie po 3 kawałku z Loreeny (wcześniej dostała szansę na Jacincie) czym prędzej ją wypiąłem chcąc wepchnąć w otchłań niepamięci to co zrobiła z instrumentami (zamiana na pułapie Bosendorfer vs bazarowe pianinko Clatronic) i ogólnie z dźwiękiem - jakiś dziwny loudness zbliżony do tego co potrafią tanie Macintoshe bez włączonej opcji bypass.
Powrót do Stello był niczym łyk zimnego piwa po maratonie na Saharze. Kiedy ochłonąłem wziąłem się za kolejne eksperymenty i w moim systemie pojawił się Linn. Przesiadka z ponad 15 razy tańszego zestawu o dziwo nie wywołała szału i euforii. Lin grał w sposób zdecydowanie bardziej dystyngowany i kulturalny spokojnie prezentując spektakl muzyczny, co przy KODO pozostawiało lekki niedosyt. Przełączenie na zestaw Pionieer PD-9700+ Stello w żadnym razie nie było bolesne. Mając możliwość porównywania 1:1 (dysponowałem dwoma egzemplarzami KODO) łatwo dało się zauważyć różnice - Stello podkręca rytm i daje systemowi kopa, który mojemu zestawowi "robi dobrze". Trochę gorzej idzie mu gradacja planów w głąb, ale stara się nadrabiać wigorem i dobrymi chęciami. Słychać było, że stara się zaoferować w zamian coś innego, coś równie interesującego - niesamowitą motorykę. Rożnica między oboma źródłami była słyszalna, ale można ją było odbierać jako różnicę w "pomyśle na dźwięk" a nie różnicy klas.
Jak się jednak okazało najlepsze było dopiero przede mną. Podmianka Pioneera na Linna zaowocowała głupawym uśmiechem na mej twarzy i lekkiemu zdziwieniu u Właściciela tegoż odtwarzacza. Okazało się, że Linn ze Stello stanowią w moim systemie dream team - połączyli w jedno niesamowitą przestrzenność, detaliczność, wysublimowane prezentowanie audiofilskich detali i motorykę, oraz kontrolę basu. Po sprawdzeniu testowych kawałków sięgnąłem po ulubioną "Misa Criolla" z Mercedes Sosa i ... odpłynęliśmy, by być w centrum tej urzekająco pięknej kreolskiej mszy. Od tego momentu przestaliśmy słuchać sprzętu - zaczęliśmy słuchać Muzyki.
Reasumując - kolejny raz wyszło , że grają systemy a nie gwiazdki i bez odsłuchu we własnym systemie to co najwyżej zasłonki do dużego pokoju można kupić ;-)
  • Zgłoś
Fajne foty na 6moons, ale będąc Polakiem współczuję facetowi który ma na imię "Srajan" :-)))
  • Zgłoś

masza1968
16.09.2009 19:09
Fr@ntz,

czy Soundclub lub jakiś inny sprzedawca udostępnia tego DACa do domowego odsłuchu?
  • Zgłoś
Ciekawy test, czy w ogóle jest opcja, wersja z regulacją głosnosci?
  • Zgłoś
Soundclub oczywiście udostępnia do odsłuchów - dzieki temu mogliśmy posłuchać :-)
  • Zgłoś
xniwax -> to jest DAC a nie preamp z DACiem stąd nie ma opcji regulacji głośności.
  • Zgłoś
Super! Wreszcie nowy artykuł. Gratulacje dla autora.
  • Zgłoś
pal55
Pytałem o regulacje głosnosci i czy jest ewentualnie model z taką opcją a nie o pre. - to dwie rózne rzeczy.
  • Zgłoś
Ciekawe jak DAC zagrałby w komplecie z dedykowanym transportem?

Załączone miniatury

  • 1449508_1.jpg
  • Zgłoś
Nie wyobrażam sobie napisania takiej "epistoły" jedynie na podstawie odsłuchu w salonie ;-) - SoundClub wypożycza sprzęt na domowe odsłuchy - kontakt http://www.soundclub.pl/home.html
DAC nie ma regulowanego wyjścia, bo producent ma w ofercie pre (HP-100 - http://www.aprilmusic.com/main/sub02_02.html ), więc nie będzie sobie strzelał w kolano ;-)
  • Zgłoś
xniwax - mogę porozmawiać z SoundClubem nt. ponownego wypożyczenia Stello na odsłuch z dedykowanym transportem, porównanie z tym co mam i pewnie jeszcze z innymi odtwarzaczammi CD lub samymi transportami. Tylko musi być na coś takiego zapotrzebowanie i zielone światło od Redakcji na publikację ;-)
  • Zgłoś
Jestem od ponad roku użytkownikiem stello dac DA 100 sign.Jak kupowałem to $ był po 2 zeta tak że nawet z transportem i cłem wyszło 2,5 kzł.Przedtem gralem na marantzu 67 se modyfikacja garmin(było nieźle ale bas nie taki)potem Kenwood L-1000 mułowaty jakis ale używam jako transport.Stello wniosło dżwięczność,bas trzymany w ryzach.Bez nadmiernej ostrości ale jednocześnie przekaz energetyczny z dobrą artykulacją.Dla mnie naprawdę ok.Porównywalem z MF dac 2 razy droższy niezły ale wolę stello,no i z DCS elgar tu było lepiej ale cenowo różnica ze 3 lig.W porównywalnej cenie maało konkurencji i z niezłym transportem za ok.1-2 kzł.mamy dźwięk na poziomie 7-12 kzł.Polecam.
  • Zgłoś
Co do transportu teścik by sie przydał choćby z tego względu, iz w podobnych cenach nowych urządzeń jak na lekarstwo. Może do porównań kolega Alek użyczyłby transport Advance Acoustic.
  • Zgłoś
...a tym bardziej, że mozna aba urządzenia Stello połączyć I2S.
  • Zgłoś

michaello
17.09.2009 16:39
Fr@ntz

Witam,
a jakie są różnice w brzmieniu między Stello a North Starem?

Pozdrawiam.
  • Zgłoś
Pozwolę sobie odpowiedziec na to pytanie bo miałem u siebie obydwa DACi North Stara (z dedykowanym transportem), jak również Stello. I odpowiadając najkrócej jak można - NSy niewątpliwie dają lepszy, bardziej audiofilski dźwięk, ale (pomijając nawet różnicę cenową) na dłuższą metę do swojego systemu wybrałbym Stello. Wnioslo więcej życia do systemu, radości i przyjemności ze słuchania muzyki - i to wszystko pomimo, że rozpatrując każdy chyba poszczególny element dźwięku Stello przegrałby z gretesem. Ale Stello jest świetny w odtwarzaniu muzyki jako całości, w sprawianiu, że słucha się z przyjemnością - niektórzy nazywają taką cechę analogowością :-)
  • Zgłoś
Aaaa i jeszcze apropos wpisu xniwaxa -> w przypadku North Starow (i stwierdziło to kilka osób, które u mnie słuchały) połaczenie po I2S wcale nie było najlepsze - wszyscy woleliśmy po "paskudnym" coaxialu :-) Oczywiście w przypadku Stello mogłoby być zupełnie inaczej.
  • Zgłoś
Pal bardzo ładnie to ujął - North Stary zamieniają bity na bardzo wysokiej klasy .. dźwięki, ale przynajmniej w moim systemie Stello z bitów robił muzykę i cholernie dobrze mu to wychodziło.
  • Zgłoś
pal55

Cenna uwaga o I2S.
  • Zgłoś

masza1968
20.09.2009 18:57
No to załatwiłem w SC wypożyczenie. Powinienem go mieć we wtorek lub środę. Zobaczymy go w zestawieniu z przetwornikami Audionemesis, CA DacMagic i AA MDA503.
  • Zgłoś
Prosze o relacje - zwlaszcza jak wypada w porównanie z DACMagiciem.
  • Zgłoś

Redaktor
21.09.2009 07:37
To co słyszę o NS wskazuje, że przydałaby się tam może modyfikacyjna stopnia wyjściowego?
  • Zgłoś

Redaktor
21.09.2009 07:38
To co słyszę o NS wskazuje, że przydałaby się tam może subtelna modyfikacyjka stopnia wyjściowego?
  • Zgłoś

masza1968
22.09.2009 18:57
Fr@ntz, pal55

Przełącznik upsampleingu daje trzy możliwości pracy (LED się nie świeci, świeci na czerwono, świeci na zielono).
Który jest który? Bo nie dostałem żadnej instrukcji.

Pozdrawiam
  • Zgłoś
dioda "martwa" - Bypass,
zielona  - 24/96
czerwona - 24/192
  • Zgłoś

masza1968
22.09.2009 20:17
dzięki!
  • Zgłoś

masza1968
29.09.2009 15:52
Fr@ntz, 22 Wrz 2009, 21:10

>zielona  - 24/96
>czerwona - 24/192

no i tu kolega jest w błędzie albowiem 24/192 to dioda zielona :)

Redaktor, 16 Wrz 2009, 19:19

>Mając możliwość zabawy upsamplingiem przetestowałem jego
>działanie na kilku ulubionych krążkach i doszedłem do wniosku, że najwięcej przestrzeni przy
>jednoczesnym zachowaniu naturalności zapewnia 24/192. Tryb bypass i 24/96 w moim systemie powodowały
>efekt ściśnięcia sceny na szerokość kolumn.

Mam dokładnie takie same spostrzeżenia gdy dioda upsamplingu jest na czerwono co oznacza, że piękna ekspozycja sceny (3D) jest dostępna w trybie 24/96 a nie tak jak myślałeś 24/196.

Dziwne, prawda?
  • Zgłoś
mea culpa, mea maxima culpa. Zamiast czytać manuala (którego co prawda nie otrzymałem, ale jest dostępny na stronie producenta, więc wymówka żadna) gdzie jak byk stoi co i jak zająłem się słuchaniem i na logikę uznałem, że zaczyna się od bypassa a kończy na maksymalnym upsamplingu.

Załączone miniatury

  • 1460096_1.jpg
  • Zgłoś
Nie masz uprawnień do pisania komentarzy. Zarejestruj się lub zaloguj.
Jeśli posiadasz już konto na Facebooku, możesz się zalogować bez rejestracji ( logowanie przez Facebook).



Zobacz też

Test wzmacniacza Air Tight ATM-1s

Furutech FP-314Ag II/FI-11R/FI-E11R; Organic Audio Power

GigaWatt LS-1(MK2)

Onkyo BD-SP353

iFi Audio Micro iUSB 3.0

Wyszukaj Artykuł

Przystępując do Klubu zyskujesz:

  • Dostęp do dodatkowych artykułów i testów sprzętu
  • Zniżki na zakupy w sklepach partnerskich
  • Kartę członkowską Klubu
  • Możliwość udziału w cyklicznych spotkaniach klubowiczów:
    • spotkania ze specjalistami z branży audio
    • spotkania z innymi audiofilami
    • darmowy catering
  • Przypisanie do grupy "Klubowicz" na forum, a co za tym idzie:
    • większą skrzynkę na wiadomości PW
    • możliwość edycji własnych postów przez 30 minut od publikacji
    • większe limity na umieszczane załączniki
    • większe limity w zakładce Galeria
    • większe limity w zakładce Blogi
    • możliwość tworzenia blogów prywatnych i tylko dla przyjaciół


Najnowsze komentarze





Klub.AudioStereo.pl - Artykuły, porady, felietony, konkursy, recenzje audio, testy sprzętu i wiele innych ciekawych informacji.
Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

Audiostereo dokłada wszelkich starań, aby traktować użytkowników uczciwie i otwarcie, przy uwzględnieniu najlepszych praktyk. Korzystając z naszej strony wyrażasz zgodę na wykorzystywanie przez nas plików cookies, w celu zapewnienia Ci wygody podczas przeglądania naszego serwisu. Aby dowiedzieć się więcej na temat cookies oraz w jaki sposób z nich korzystamy, kliknij tutaj