Skocz do zawartości

Audiostereo.pl: Audiostereo Forum - Audiostereo.pl


Logo Magazyn
Witamy ponownie, Gość


Trigon Chronolog

23.04.2012 04:30 | Fr@ntz w Recenzje
  • Nie możesz edytować tego wpisu
Po krótkiej acz burzliwej, przynajmniej, jeśli chodzi o reakcje, co poniektórych forumowiczów, przygodzie z przewodami sieciowymi przyszła pora na urządzenie z pogranicza Hi-Fi, video i PC-Audio. Mowa o najnowszym produkcie niemieckiego Trigona – odtwarzaczu Chronolog.  Z pełną świadomością pominąłem w poprzednim zdaniu określenie „strumieniowy”, gdyż byłoby to zbytnie uproszczenie prowadzące do krzywdzącego zignorowania pozostałych jego funkcji, których przy tak niepozornej posturze ma zaskakująco wiele.  W standardowych rozmiarów obudowie udało się, bowiem konstruktorom zmieścić:
- odtwarzacz CD/DVD i innych srebrnych krążków z wyłączeniem płyt BluRay/SACD
- strumieniowy odtwarzacz plików audio, oraz Video maści wszelakiej do rozdzielczości 24bit/192Khz i 1080p włącznie
- Rip-Nasa, czyli możliwość zgrania włożonej płyty na wewnętrzny, bądź zewnętrzny (zarówno USB, jak i LAN) dysk twardy w wersji nieskompresowanej, oraz skompresowanej (zarówno stratnie jak i bezstratnie)
- odbiornik radia internetowego i serwisów w stylu Last.fm oraz YouTube
- przeglądarkę zdjęć
Mam nadzieję, że o niczym nie zapomniałem, bo lista jest naprawdę imponująca. Z rzeczy typowo użytkowych jeszcze tylko dodam, że Chronolog dostarczany jest bez pilota. Na początku może to dziwić, lecz po kilku tygodniach użytkowania taka pozorna „oszczędność” wydaje się całkiem naturalna. Nie dość, że niemiecki kombajn bez najmniejszego problemu obsługuje się za pomocą dowolnego smartfona/tableta opartego na Windowsie, Androidzie, czy MacOsie (grunt, żeby miały WiFi i jakąkolwiek przeglądarkę www) to równie dobrze można w tym celu wykorzystać laptop, czy nawet komputer stacjonarny. Konwencjonalny pilot w takiej sytuacji nie na wiele by się przydał i zdecydowanie rozsądniej będzie zaopatrzyć się nawet w bezprzewodową klawiaturę, bądź nawet najtańszy smartfon spełniający nasze wymagania pod względem ergonomii.

No właśnie, ergonomia. Teoretycznie jest to największa bolączka nie tylko małych manufaktur, jak i potężnych koncernów. Jednak dziwnym trafem Trigonowi udało się uniknąć większości chorób wieku dziecięcego. Jedyną trudnością z jaką przyszło mi się zmierzyć okazała się konieczność podłączenia jakiegokolwiek wyświetlacza (monitora, TV), co wydawało się cokolwiek kontrowersyjne. Po prostu bez niego na wyświetlaczu pojawiała się tylko informacja dotycząca modelu a czerwona dioda nad włącznikiem zalotnie mrugała. Okazało się jednak, że lekarstwo spokojnie leżało w pudełku - wystarczy założyć dołączaną do urządzenia przejściówkę / terminator wyjścia wizyjnego, aby odtwarzacz "odpalał" jak Bozia przykazała.
A teraz czas na ewidentne zalety. Jako jeden z niewielu nie grymasi przy podpinaniu po USB dysków pozbawionych dodatkowego zasilania o pojemnościach większych niż 250 GB, oraz sformatowanych np. pod NTFSem, jak i zgodnie z zapewnieniami producenta potrafi odtwarzać pliki w trybie gapless, czyli bez przerw. W tym momencie można bić brawo dla panów Ralfa Kolmsee i Rainera Reddemann’a, za to, że wreszcie pomyśleli o czymś tak deficytowym wśród dostępnych na rynku odtwarzaczy Hi-Fi a zarazem tak oczywistym w świecie PC-Audio. Kolejną cechą, o której warto wspomnieć jest umiejętność poprawnego interpretowania arkuszy dyrektyw, czyli plików „cue”. Jest jednak jedno „ale”, które można uznać za swojego rodzaju ciekawostkę przyrodniczą. Jeśli nawigujemy z poziomu Chronologa, czy to palcując jego front, czy też mając smartfon ustawiony w tryb pilota (Steuerkreuz) - wymaga włączenia zewnętrznego monitora/TV, pliki „cue” są czytane bez najmniejszych problemów i obrazy płyt wyświetlają się prawidłowo – z podziałem na poszczególne utwory, okładkami, poprawnym czasem, słowem wszystko jest tak jak być powinno. Jednak, jeśli zamiast włączać płaszczaka, bądź kucać, schylać się i wykonywać tego typu ewolucje zdecydujemy się na obsługę niemieckiego kombajnu z poziomu smarfona/tabletu, to niezależnie, czy będzie to któryś z wynalazków z nadgryzionym jabłkiem, czy też oparty na Androidzie, to arkusze dyrektyw jedynie przekierują uwagę urządzenia do pliku obrazu i odtwarzany on będzie jako jeden utwór. Bardzo możliwe, że ten funkcjonalny dysonans w którejś z najbliższych wersji aplikacji „Trigon-Touch” zostanie naprawiony. Na razie, niejako w ramach rekompensaty, oferowane jest niemalże w pełni spolonizowanie menu. Z kolejnych udogodnień warto również wspomnieć o możliwości całkowitego „zaciemnienia” Trigona, bądź poszczególnych sekcji wyświetlacza – informującej o nazwie, czasie trwania i wykonawcy, bądź informującego o parametrach odtwarzanego pliku. Funkcja ta okazała się bardzo przydatna podczas wieczorno-nocnych odsłuchów.

comp_Trigon_Chronolog-2.jpg comp_Trigon_Chronolog-6.jpg comp_Trigon_Chronolog-15.jpg

comp_Trigon_Chronolog-16.jpg comp_Trigon_Chronolog-21.jpg comp_Trigon_Chronolog-22.jpg

comp_Trigon_Chronolog-24.jpg comp_Trigon_Chronolog-27.jpg comp_Trigon_Chronolog-29.jpg

comp_Trigon_Chronolog-9.jpg , comp_Trigon_Chronolog-38.jpg comp_Trigon_Chronolog-39.jpg

Skoro doszedłem do opisu wyglądu Chronologa pierwsze, co ciśnie mi się na usta to elegancja i minimalizm. Gruby front z drapanego aluminium w naturalnym kolorze mieści sporej wielkości centralnie umieszczony wyświetlacz, który jak już zdążyłem wspomnieć podzielono na dwie sekcje. Pierwszą dostarczającą informacji o odtwarzanym materiale (tytuł, wykonawca, czas etc.), ułatwiająca nawigację po menu, oraz drugą z rubinowym podświetleniem parametrów odtwarzanego materiału (długość słów i częstotliwość próbkowania). Pod wyświetlaczem umieszczono otwór szczelinowego napędu CD/DVD.

comp_Trigon_Chronolog-32.jpg comp_Trigon_Chronolog-33.jpg comp_Trigon_Chronolog-34.jpg

Po lewej stronie wyświetlacza znalazł się krzyżak nawigacyjny a po prawej sześć przycisków funkcyjnych, oraz włącznik sieciowy z niewielką, czerwoną diodą. Wypolerowane na wysoki połysk czarne boczki z daleka wyglądają na drewno, jednak bliższy kontakt każe zweryfikować ten osąd -to plastik. Tylna ścianka urządzenia łączy świat konwencjonalnego Hi-Fi w postaci zdublowanych (po parze RCA i XLR) wyjść analogowych z coraz śmielej poczynającym sobie PC-Audio królującym na dedykowanym „komputerowym śledziu” żywcem przeniesionym z jakiegoś miniaturowego komputera. Na standardowej blaszce znalazły się zatem: podwójne gniazda anten Wi-Fi, komplet wejść i wyjść sygnału analogowego, cztery wejścia USB2.0  i dwa 3.0, port Ethernet, wyjścia wizyjne (DVI i HDMI), cyfrowe wyjścia audio (optyczne i koaksjalne), oraz powoli odchodzące do lamusa PS2. Miłą niespodzianką jest dołączany do urządzenia całkiem porządny kabel sieciowy, który przynajmniej przez kilka pierwszych tygodni zaznajamiania się z nową zabawka nie będzie wymagał wymiany.

comp_Trigon_Chronolog-12.jpg comp_Trigon_Chronolog-43.jpg

W ramach opisu aparycji odtwarzacza warto wspomnieć o interfejsie umożliwiającym jego obsługę z poziomu praktycznie dowolnego urządzenia wyposażonego w przeglądarkę internetową i posiadającego dostęp do naszej sieci lokalnej po WiFi. W przeciwieństwie do większości konkurentów nie ma konieczności pobierania dedykowanej aplikacji na konkretną platformę, lecz wystarczy z poziomu przeglądarki wprowadzić odpowiednie IP (pod jakim odtwarzacz widoczny jest w ich sieci (otoczenie sieciowe)), a następnie po wyświetleniu strony „Trigon-Touch” zapisać ją, jako skrót na pulpicie, bądź dodać do ulubionych. Posiadacze produktów marki Apple są w trochę bardziej komfortowej sytuacji, gdyż do obsługi Trigona nie muszą logować się do sieci domowej (via router), gdyż mają możliwość bezpośredniego połączenia z Chronologiem w jego własnej sieci, którą urządzenie tworzy (hasło dostępu podane jest w instrukcji obsługi).  Sterowanie działa szybko i stabilnie, okładki albumów wyświetlają się oczywiście w trybie wyszukiwania i odtwarzania a kliknięcie na przycisk „Teraz odtwarzane” (prawy górny róg) przenosi nawigację w tryb, w którym oprócz okładki w wyższej rozdzielczości wyświetlane są (po polsku!) również notki biograficzne o danym albumie/wykonawcy.
Metodykę dodawania lokalizacji sieciowych do menu pozwolę sobie pominąć, gdyż powinna ona znaleźć się w instrukcji dostarczanej do urządzenia. Przy pierwszym uruchomieniu zalecam oczywiście dokonywanie wszystkich ustawień przy włączonym podpiętym do Trigona wyświetlaczu (monitor, TV).
Do trzewi niestety nie zaglądałem, gdyż demontaż obudowy wymagał odpowiedniej wiedzy serwisowej, (które śruby odkręcić, a których nie ruszać, aby czegoś nie uszkodzić) a sam producent nie przejawiał zbytniej chęci do dzielenia się zastosowanymi wewnątrz rozwiązaniami. Z drugiej strony trudno się dziwić, przecież Klient płaci za brzmienie, nie za wartość poszczególnych podzespołów a znając nasze realia zaraz podniosłaby się wrzawa, że coś takiego można zrobić za 1/3 ceny katalogowej. Mniejsza z tym, pytanie jak najnowsze dziecko Trigona gra.

Po wypakowaniu z kartonu okazało się, że niemiecki multiplejer musi być zmarzluchem, gdyż zamiast standardowego foliowego, bądź podkreślającego ekskluzywność droższych urządzeń płóciennego worka został wyposażony w polarową „poszewkę”. Bardzo możliwe, że taka troska wynikała nie tylko z ciepłolubności urządzenia, ale i z obawy przed zarysowaniem wypolerowanych paneli bocznych. Sama instalacja przebiegła praktycznie całkowicie bezproblemowo. Piszę „prawie”, gdyż standardowa instrukcja (przynajmniej ta na stronie www) nie zawierała dość istotnego rozdziału dotyczącego procedury podpięcia NASa pod Chronologa. Dyski USB były widoczne, radio internetowe działało, ale żadnych serwerów UPnP, ani zasobów sieciowych z poziomu urządzenia widać nie było. Całe szczęście w ciągu dwóch godzin od zasygnalizowania problemu miałem na skrzynce stosownego PDFa i to z instrukcją step by step zawierającą spolonizowane zrzuty ekranów. Żeby nie było wątpliwości – to była własna inicjatywa osoby odpowiedzialnej za oprogramowanie Trigona, choć polski dystrybutor również zasługuje na słowa uznania za błyskawiczne przekazanie mojego zapytania i pomocne pośrednictwo, o darze przekonywania nie wspomnę.  Zanim dysk sieciowy wreszcie pojawił się w menu Chronologa nie omieszkałem oczywiście na wbudowany dysk SSD załadować z poziomu mojego komputera kilka albumów i rozpocząć odsłuch.  Co prawda mogłem grać z płyt, jednak wygoda wzięła górę i wolałem rozsiąść się wygodnie w fotelu z iPadem w ręku, niż po każdym albumie urządzać sobie spacer. Okazało się również, że oprócz serwerów UPnP można dodawać również zwykłe zasoby sieciowe, co pozwala na wykorzystanie również tańszych dysków zewnętrznych nieposiadających preinstalowanych serwerów multimediów.

dodaj_source.jpg

Już od pierwszych taktów Trigon zaskakiwał. Pomimo niezwykle technicznego i na wskroś nowoczesnego designu okazał się uosobieniem analogowości. Nie mam na myśli jakiegokolwiek obcięcia, bądź osłabienia skrajów pasma, jak to swojego czasu można było usłyszeć z części NOS-DACów, ale jakiś taki wszechogarniający spokój połączony z niesamowitą harmonią i brakiem nerwowości. Żaden dźwięk nie wyrywał się przed szereg, żaden nie próbował oszołomić i zachwycić słuchacza, a całość brzmiała na tyle naturalnie, że aż nie chciało się wierzyć, iż pochodzi ze źródła na wskroś cyfrowego. Głos Annie Lennox na „Diva” był ciepły, lekko zmatowiony i szorstki, ale rzeczywisty i namacalny.  Świetnie wypadły również mniej „doświadczone życiem” a przez to świeższe wokale Lykke Li („Wounded Rhymes”), czy bardzo purystycznie nagrany i zrealizowany w domowym studiu Martina Kantoli utwór „The Morninglight that Love Awakes” Joanny Wikblad. Szczególnie ta ostatnia pozycja pokazała, z jaką precyzją niemiecki odtwarzacz jest w stanie umiejscowić konkretną postać muzyka w znanej nam przestrzeni. Piszę akurat o tym nagraniu, gdyż miałem okazję być w ww. studiu i na własne uszy przekonać się, jaka jest jego akustyka i co może w nim „zebrać” odpowiednio wysokiej klasy mikrofon. Pogłos obecny w nagraniu nie jest wygenerowany na konsolecie, lecz w pełni naturalny i jego wygaszanie Trigon zaprezentował wprost wyśmienicie. Podobnie było z „baśniowymi” albumami „Hyperborean” i „Kristin Lavransdatter” Arilda Andersena, gdzie przede wszystkim liczył się nastrój i gdzie cisza miała swoje ściśle określone miejsce w kompozycji. Chodzi, bowiem o to, że w tego typu utworach oprócz dźwięków mocnych i głośnych akcja obejmuje również te ciche, oscylujące na granicy słyszalności, bez których przekaz jest niepełny, zubożony. Chronolog bez najmniejszego trudu potrafił dostarczyć słuchaczowi pełny zakres informacji, bez uproszczeń, szukania drogi na skróty, czy grania pod publiczkę. Generalnie sposób prezentacji, jej przejrzystość i komunikatywność przywodziły na myśl namiastkę tego, co można usłyszeć z całkiem porządnego gramofonu. Brakowało oczywiście całej tej otoczki, niemalże sacrum towarzyszącego przygotowywaniu nośników, ustawiania ramienia, wkładki, sprawdzania obrotów, etc., jednak o brzmieniu oferowanym przez ten odtwarzacz można było powiedzieć wszystko, tylko nie to, że słychać w nim cyfrowe naleciałości związane z technologią, której jest reprezentantem. Również dynamika, zarówno w skali mikro jak i makro nie nosiła oznak jakiejkolwiek kompresji. Pomimo wyraźnie słyszalnego różnicowania jakości odtwarzanego materiału stare nagrania (Lee Morgan, Art Tatum, Ben Webster, Nat 'King' Cole) zachowały cały swój czar i urok czasów, gdy przede wszystkim liczył się talent i umiejętności wokalne a nie marketing i dobra prezencja na videoclipach. Choć Trigon starał się zachowywać jak najbardziej uczciwie w stosunku do wszystkich reprodukowanych dźwięków i nie faworyzować żadnego z podzakresów, to chyba zupełnie niechcący i mimochodem średnica, a przede wszystkim operujące w niej ludzkie głosy brzmiały w sposób niezwykle realistyczny.  Bynajmniej nie chodzi mi tu o jakieś szczególne dopalenie, wysunięcie, czy też przybliżenie wokalistów, lecz raczej o barwę i namacalność ich głosów, oraz łatwość w lokalizowaniu ich na scenie. Przykładowo highlighty z „Il Trovatore” Verdiego (Mehta/Pavarotti / Banaudi/ Verrett / Nucci) a w szczególności „Miserere d’un’alma gia vicina” świetnie pokazywały odległość dzielącą stojącą blisko słuchacza, nieco nad orkiestrą Leonorę (Antonella Banaudi) od schowanego w głębi Manrico (Luciano Pavarotti) wspomaganego przez chór. Tak, tak. Układ poszczególnych źródeł w przestrzeni dotyczył nie tylko osi szerokości i głębokości, ale i całkiem realistycznie prezentowanych wydarzeń rozgrywających się na różnej wysokości względem słuchacza. A precyzja i pietyzm, z jakim zaprezentowany został trójkąt w „Vedi!le fosche notturne spogile” to prawdziwe mistrzostwo świata. I ta potęga orkiestry wsparta dziesiątkami ludzkich gardeł. Prawdziwa uczta melomana. Skoro już jesteśmy przy scenie, to niemiecki odtwarzacz nic specjalnie od siebie nie dodaje, nie oszałamia iście kinowymi hektarami przestrzeni, nie buduje sceny wielkości Koloseum, lecz stara się wiernie odwzorować to, co na nagraniu „wyczarował” realizator. Scena, jej wielkość i lokalizacja poszczególnych wykonawców są dokładnie takie, jak ustalono w procesie realizacji, zachwyca za to spójność i homogeniczność przekazu. Słuchacz otrzymuje prawdziwy monolit, w którym próżno szukać jakichkolwiek pęknięć, skaz i dysonansów mogących zaburzyć odbiór muzyki. Bo właśnie temu została poświęcona użyta w Chronologu technologia, będąca jedynie narzędziem w przekazywaniu, uczuć i emocji drzemiących w bitach. Nawet, jeśli będzie to tak wybuchowa mieszanka jak album „The Miskolc Experience” Therion.  Połączenie klasyki z ostrym gitarowym łojeniem jak widać nie tylko Metallice na „S&M” się udało. Oczywiście ortodoksi będą kręcić nosami, jednak ww. album jest moim zdaniem muzycznym odpowiednikiem Trigona – łączy przeszłość z teraźniejszością i robi to po prostu świetnie.  I jeszcze ta dynamika np. na „Dvorak: Excerpt From Symphony No. 9”, czy wspomnianym już wcześniej „Vedi! Le Fosche Notturne Spotigle”, które umarłego by na nogi postawiły. Kończyny same podrygują, łysy czerep rytmicznie się kiwa a krew w żyłach płynie szybciej.

comp_Trigon_Chronolog-37.jpg

Wszystkie powyższe uwagi dotyczą zarówno grania z plików, jak i z płyt CD. Zastosowany napęd szczelinowy pracował całkowicie bezszelestnie a dzięki połączeniu z internetem widoczne były informacje jak przy graniu z plików (oczywiście, jeśli tylko płyta została rozpoznana i znajdowała się w którejś z baz danych). Różnice między CD a ripem były praktycznie niezauważalne, za to gęste pliki zostawiały poczciwy srebrny krążek w tyle z równą łatwością, z jaką w czasach swojej największej świetności Szurkowski zostawiał za sobą peleton. To nie były różnice w stylu „zdaje mi się”, czy „chyba jest lepiej”, lecz bezdyskusyjne i bezapelacyjne. Gęste pliki były po prostu bliższe prawdzie, bliższe muzyce i basta. W dodatku porównanie samych plików w wersji 16 bit/44,1 kHz i 24bit/96kHz (np. Diana Krall „From This Moment On” dostępnych na hdtrack.com) nie pozostawiało złudzeń, jaka będzie przyszłość Hi-Fi. Ilość informacji traconych podczas obróbki mastertape’ów do formatu CD jest wprost porażająca. To tak, jakby patrzeć na świat przez brudne szyby, bądź jednym okiem. Całe szczęście ilość materiałów wysokiej rozdzielczości wciąż rośnie i miejmy nadzieję tendencja ta nie minie po sezonie, czy dwóch.

Na koniec jeszcze dwa słowa o możliwościach wizyjnych odtwarzacza. Trigon nie miał najmniejszych problemów z prawidłowym wyświetleniem materiału w rozdzielczości 720p i 1080p, plików mkv, oraz polskich napisów. Do pełni szczęścia zabrakło możliwości zapamiętania momentu, w którym skończyło się ostatnio oglądać dany materiał, ale to w końcu odtwarzacz dedykowany w głównej mierze dla audiofilów a nie videomaniaków.
Szukając dla Chronologa konkurencji warto porównać jego możliwości z takimi urządzeniami jak Aurender S10, Olive 06HD, Musa, czy zdecydowanie droższy Klimax DSM. W chwili obecnej technika cyfrowa, przynajmniej, jeśli chodzi o integrację technologii czysto komputerowych z produktami Hi-Fi wysokiej klasy gna z tak zawrotną prędkością, że z jednej strony można czekać w nieskończoność na produkt idealny a z drugiej zdecydować się już teraz na coś rokującego na przyszłość. Właśnie czymś takim jest Trigon Chronolog. Od jego debiutu cały czas pojawiają się updaty oprogramowania mające na celu poprawę ergonomii, oraz rozszerzenie funkcjonalności a informatycy działają na tyle sprawnie, że można mieć nadzieję graniczącą z pewnością, że wszystkie duperele, do których nie omieszkałem przyczepić się w recenzji zostaną lada moment usunięte.
Suma summarum kupując Chronologa dostajemy odtwarzacz grający, co najmniej równie dobrze, jeśli nie lepiej niż „konwencjonalna” konkurencja z przedziału 10kzł+ i niejako w gratisie możliwość odtwarzania gęstych plików przenoszących go automatycznie, co najmniej na półkę wyżej. Pozostałe „atrakcje” są tylko przysłowiową wisienką na torcie. Z mojej strony gorąca rekomendacja.


Tekst i zdjęcia: Marcin Olszewski
Dystrybutor: RCM
Cena: 5000 EUR

Dane techniczne:
- pojemność wbudowanego dysku SSD: 60 GB
- Obsługiwane formaty audio: wav, mp3, flac, cdda, nsv, m4a, aac, strm, pls, rm, mpa, wma, ogg, mp2,m3u, mod, amf, 669, dmf, dsm, far, gdm, imf, it, m15, med, okt, s3m,stm, sfx, ult, uni, xm, sid, ac3, dts, cue, aif, aiff, wpl, ape, mac, mpc,mp+, mpp, shn, zip, rar, wv, nsf, spc, gym, adplug, adx, dsp, adp, ymf,ast, afc, hps, xsp
- Wyjścia: 1x optyczne S/PDIF ; 1x koaksialne S/PDIF ; 1x HDMI (TV); 1x DVI ; 1x PS2;1x kpl. wyjść z karty muzycznej; Para wyjść niesymetrycznych RCA; Para wyjść symetrycznych XLR ; 4x USB 2.0; 2x USB 3.0; 1GBitowy port Ethernet;
- DAC 24Bit/192 kHz
- Waga: 9,3 kg
- Wymiary (SxWxG): 440 x 89 x 350 mm



System wykorzystany w teście:
CD/DAC: Ayon 07s
DAC: Antelope Audio Zodiac 192 kHz DAC; Hegel HD2; Hegel HD11
Odtwarzacz plików: Olive O2M; laptop Dell Inspiron 1764 + JRiver Media Center
Wzmacniacz: Electrocompaniet ECI 5
Kolumny: A.R.T. Moderne 6
IC RCA: Antipodes Audio Katipo; Audiomago AS
IC XLR: LessLoss Anchorwave; Vovox Vocalis; Nordost Baldur; Argento Audio Serenity
IC cyfrowe: Fadel art DigiLitz; Harmonic Technology Cyberlink Copper; Apogee Wyde Eye; Monster Cable Interlink LightSpeed 200
Kable USB: Wireworld Ultraviolet, Wireworld Starlight; Goldenote Firenze Silver
Kable głośnikowe: Harmonix CS-120; Vovox Vocalis
Kable zasilające: GigaWatt LC-1mk2; Furutech FP-3TS762 / FI-28R / FI-E38R; Organic Audio Power; Vovox Textura
Listwa: GigaWatt PF-2 + kabel LC-2mk2; Vovox power distributor + Vovox Textura
Stolik: Missoni Audio Carpet Stradivari


41 komentarzy

witam
"....oraz powoli odchodzące do lamusa PS2..."
no, no, z tyłu widok płyty głównej PC, ciekaw jestem, jaką konfigurację ma ten komp.;
pozdrawiam
    • +
    • -
  • Zgłoś
    • +
    • -
  • Zgłoś
PC z Linuxem + XBMC za 5000 euro? Sporo, ale jak ktoś nie potrafi sam to pewnie zapłaci za gotowca i będzie zadowolony. Warto, polecam XBMC + komputerek w ładnej obudowie ITX  (daca też można dać do środka ;)).
    • +
    • -
  • Zgłoś

il Dottore
24.04.2012 18:14
5000€??? Przepraszam gdzie tu JAKIKOLWIEK sens? Za co? Co konkretnie robi toto lepiej niż netbook czy nettop za 300€? Niezła przebitka - nie ma co!
Za 5000€ to trudno mi nawet wyobrazić sobie komputer, jaki mógłbym złożyć i jego możliwości...
NIemcy przesadzili.
Jednak faktycznie audio to pole do popisu dla chcących szybko (acz niekoniecznie uczciwie) zarobić.
    • +
    • -
  • Zgłoś
Przepraszam bardzo, a czym są pozostałe dostępne na rynku odtwarzacze plików jeśli nie komputerami właśnie? Szkoda, że większość krytykujących skupia się jedynie na części dotyczącej platformy na jakiej oparty jest Chronolog pomijając takie detale jak np. stopień wyjściowy.
    • +
    • -
  • Zgłoś

il Dottore
25.04.2012 00:06
Ale kwestię stopnia wyjściowego załatwia mi DAC. W dodatku dziś mam taki DAC a jutro mogę mieć inny... i nie topię 5000€ w tej zabawie. Jeszcze raz pytam: GDZIE TU SENS? Komp kosztuje 300€, odtwarzacze programowe są za darmo, kabel USB to powiedzmy 10€ lub 25€ gdy jest długi i dobry, Potrzebuję tylko konwertera USB/SPDIF i DAC. Choćbym się zes***ał to nijak nie chce wyjść 5000€.
    • +
    • -
  • Zgłoś

il Dottore
25.04.2012 00:06
Co oni sobie myślą, że są? DCS?
    • +
    • -
  • Zgłoś
A co Cie obchodzi co oni sobie myślą? Wypuścili produkt, zaproponowali cenę a klienci kupia albo nie - klient decyduje swoją kieszenią a nie biadoleniem na forach, że za drogo. Dla jednych za drogo a dla innych to kwota nieszczególna i kupią jedno małe, zgrabne urządzenie, które zgra im muzykę z płyt, odtworzy ją z wbudowanego, albo podłączonego po USB czy LANie dysku, odtworzy też film, etc, etc. Kiedy w końcu na tym forum zacznie się rozmawiać o muzyce i tym jak urządzenia ją odtwarzają, a nie o tym, że jesteśmy biedni i każda cena powyżej 100 pln kłuje w oczy? Wystarczy się nauczyć jednej podstawowej zasady ekonomii - każda cena jest dobra, dopóki odpowiednia ilość klientów skłonna jest ją zapłacić - tylko tyle i aż tyle. Jeśli klienci uznają, że produkt nie jest warty zaproponowanej ceny, to nie będą go kupować a wtedy producent albo cenę obniży, albo produkt wycofa - na tym polega rynek.
Nie ma obowiązku kupowania i żaden produkt nie jest przeznaczony dla wszystkich a jedynie dla pewnej, określonej grupy klientów (w tym wypadku takich, którzy chcą prostego rozwiązania - wyjmują z systemu "stary" odtwarzacz CD i na jego miejsce wstawiają równie ładne, zgrabne niewielkie urządzenie o znacznie większej funkcjonalności, w tym pozwalające "przesiąść" się na pliki, ale i odtwarzające nadal płyty CD), dla których wydanie 5 tys EUR nie stanowi problemu. Chcesz im tego zabronić? A swoją drogą zadaniem recenzenta jest ocenić funkcjonalność, brzmienie, ewentualnie budowę czy wykonanie urządzenia, a nie biadolenie, że coś jest za drogie - to już problem producenta, który najwyżej tego nie sprzeda.
    • +
    • -
  • Zgłoś

rock&roll
25.04.2012 16:46
> OLES
W środku siedzi płyta główna Zotac ze zintegrowanym procesorem Intela. Najprawdpodobniej chłodzona pasywnie, do tego Najprawdpodobniej Trigon dodał moduł DAC'a po USB lub SPDIF.
Dołączona grafika
http://www.zotac.com...=100175&lang=pl
    • +
    • -
  • Zgłoś
Znaczy sie po prostu w szerokiej (i kiepsko wykonanej) obudowie umiescili obok siebie ta plytke, dac i zasilacz? Jak znajda sie losie, ktorzy to kupia za ta cene to ja zmieniam zawod.

Swoja droga to nie widze zdjec z wewnatrz urzadzenia. Wstyd pokazac czy boja sie, ze ludzie sami sobie cos takiego zrobia?
Ciekawi mnie tez na jakim oesie to dziala, bo nie sadze, zeby tworcy sie specjalnie wysilili piszac wlasny od podstaw.
    • +
    • -
  • Zgłoś

il Dottore
26.04.2012 05:23
@pal55 - Twój komentarz jest żenujący. Dajesz zielone światło oszustom i hucpiarzom, bo tak należy po imieniu nazwać producentów tego cuda. Nie oceniam jego przydatności ani jakości dźwięku, bo nawet koło niego nie stałem. Stwierdzam tylko, że cena jest abstrakcyjna i idiotyczna w świetle tego, że mój nettop robi to samo, też mam wszystko w jednym pudełku i tak samo wygodnie. Ale nie za 5000€ tylko za 300€... Ok, dodajmy DAC, dodajmy konwerter, to bedzie jakieś 1100€. Ale to i tak wciąż 5x taniej, Nawet jak dodam tablat, któym tym steruję to mam cenę poniżej 1600€. 3x taniej.
Za 5000€ powinni dodawać najlepszy tablet do sterowania gratis. I wczasy w Sharm el Sheikh dla nabywcy i osoby towarzyszącej. I jeszcze mieliby niezłą przebitkę! :)
    • +
    • -
  • Zgłoś
->rock&roll
dzięki
"Najprawdpodobniej Trigon dodał moduł DAC'a po USB lub SPDIF" - no właśnie, ciekawe jakiego 'gotowca' włożyli. Podejrzewam, że nawet zasilacz wstawili PC towy :)
    • +
    • -
  • Zgłoś
Powoli dojrzewam do zastosowania PC jako transportu (bez DAC), cały czas mam opór z powodu konieczności używania TV lub monitora do obsługi systemu, ale może się przemogę i coś złożę.

PS.
Pierwszy transport PC : Copland CDA 823 ? :)
    • +
    • -
  • Zgłoś

il Dottore
26.04.2012 09:27
@OLES - nie bój nic! Nie musisz odpalać monitora - możesz sterować tabletem. Nie dość że działa, to jeszcze opad szczeny u ludożerki! :)
    • +
    • -
  • Zgłoś

neomammut
26.04.2012 10:10
>>il Dottore
Taa, funkcjonalność super, gorzej z głównym zastosowaniem.....
    • +
    • -
  • Zgłoś
il Dottore - żenujące jest ciągłe biadolenie na temat cen urządzeń, których zadaniem jest jak najlepsze odtworzenie dźwięku, przez osoby, które go nawet nie posłuchały. Oszustwem jest sprzedawanie niesprawnych urządzeń, czegoś niezgodnego z opisem, wmawianie klientowi, że dane urządzenie robi coś, czego de facto nie robi, etc etc. Cena sama w sobie nie może być oszustwem bo nie ma żadnego przymusu by ją zapłacić. Naprawde te wasze socjalistyczne poglądy na gospodarkę rynkową są po prostu śmieszne. W gospodarce rynkowej to klient decyduje czy cena jest właściwa czy nie. Jesli dla niego tak, to kupuje. Jesli nie to szuka sobie innego - czy to tak trudno zrozumieć? Gdzie tu jakies oszustwo? Produkt wygląda tak i tak, robi to i to, proponujemy za to cenę x - klient ocenia czy produkt jest z jego punktu widzenia tyle warty.  Może czas, żeby do podstawówek wprowadzono jakieś najprostsze chociaz podstawy ekonomii to może, nawet w najoporniejszych, ale w tym wieku bardzo chłonnych, umysłach zostanie jakiś ślad i później nie będzie takiego publicznego wypisywania bzdur.
    • +
    • -
  • Zgłoś
=> pal55

Odsuń się od monitora trochę, spójrz szerzej na posty w pod tą "recenzją", to coś zobaczysz (jeśli potrafisz oczywiście)

Tak mądrze się wypowiadasz, to przyjmij, że ten ewentualny "klient", to właśnie każdy z użytkowników tego forum.
I właśnie on "ocenia czy produkt jest z jego punktu widzenia tyle warty" ... "Jesli dla niego tak, to kupuje. Jesli nie to szuka sobie innego"
Przy tym wszystkim ma również prawo do wyrażenia swojej opinii na ten temat m.in na forum w wątkach.

Więc nie klep sloganów z podręczników, nie załupiaj się, tylko uszanuj opinie "klienta".
    • +
    • -
  • Zgłoś
Panowie sory wielkie, ale wszyscy faktycznie piszecie obok głównego tematu:
"... Ilość informacji traconych podczas obróbki mastertape’ów do formatu CD jest wprost porażająca. To tak, jakby patrzeć na świat przez brudne szyby,..".
To jest dopiero odkrycie i jaki szacunek dla autora że nie bał się tu na forum kolesi od 16 bitów. Taki tekst to przecież złoty medal.
A konkretnie- chodzi o to że 5000Euro to grosze dla audiofila, który wymienia jeden 16 bitowy odtwarzacz Cd na drugi 16 bitowy odtwarzacz CD, bo tam niby wyjście analogowe lepsze, albo ten drugi w locie zamienia 16 bitowe płyty Cd na gęste (niby bo z gówna nie ulepisz.
Tu mamy do czynienia z wydatkiem 5000 Euro na gęsty odtwarzacz, który nie tylko przenosi w nową gęstą jakość, ale pozwala nadal słuchać ulubionych płyt CD których nie mamy jeszcze w gęstej postaci.
Ot i cała filozofia.
    • +
    • -
  • Zgłoś
Jak do ściany... rzecz w tym, że nikt tu nie ocenia ani brzmienia, ani fukcjonalności tego urządzenia (bo nikt go nie słuchał i nie widział). Wszyscy jedynie biadolą, że ich zdaniem za drogie. A  merytoryczna dyskusja, jeśli się urządzenia słuchało, powinna polegać na wskazaniu mocnych i słabych stron brzmienia, a jak się nie słuchało to najwyżej o brakach, czy zaletach funkcjonalnych można dyskutować. Co ma wnosić powtarzanie jak mantry pod każdą recenzją, przez tych samych ludzi "nie znam, nie słuchałem, nie wiem, ale za drogo!, oj za drogo, ja sobie w garażu wystrugam podobne coś za xx złotych i zagra o niebo lepiej"?? Ależ pan z Tobą - strugaj sobie i podziel się efektami, zaproś iles osób na porównanie domowego wyrobu z komercyjnym, udowodnij, że Twoje jest lepsze, a przynajmniej nie gorsze - wtedy będziesz gość, a tak jesteś maruda, której się nudzi i musi sobie na forum popisać.
    • +
    • -
  • Zgłoś

jozwa maryn
26.04.2012 19:45
Ciekawe, ze nikt nie porusza tematu brzmienia, tylko cena i cena. A na marginesie, czy to urzadznie wymaga monitora również przy odtwarzaniu płyt cd?
    • +
    • -
  • Zgłoś
a co tu poruszac? wszystkie te "recenzje" pieja poetycko z zachwytu nad produktem z goracym poleceniem na koncu...
    • +
    • -
  • Zgłoś
A mówiłem, że w podstawówce może nawet w najoporniejszych umysłach coś by jednak zostało.
    • +
    • -
  • Zgłoś
pal55 udaj sie wiec do podstawowki wyjasniac podstawy praw rynkowych, to taki odpowiednik komunistycznego prania mozgu aby zaslepic rozsadek. zrozum w koncu, ze znamy te zasady i wiemy, ze produkt ma klienta, ale w demokracji sa prawa wyrazania swego zdania a nie tylko pokornego kiwania glowa z idiotycznym zrozumieniem na twarzy...
wiem co kupuja bogaci ludzie bo mam takich klientow w pracy zawodowej, nie znaczy to jednak, ze nie mozna inaczej, lepiej, taniej bez zgody na robienie w wala na kazdym kroku tylko dla tego, ze ktos glosi peany nie zwracajac uczciwie uwagi chocby na to, ze cena za pc z dac w badziewnym pudelku mogłaby być tansza pomimo, ze gra uczciwie dobrze... tego wlasnie brakuje w tych peanach Kolegi Fr@ntza i to jest mysle powodem naszych reakcji...
przyznam, ze bylem bardzo powaznie zainteresowany zakupem CD Ayon po recenzji Fr@ntza, na dzis juz mnie to nie kreci.
    • +
    • -
  • Zgłoś
darekdz -

Cytat

pc z dac w badziewnym pudelku

Miałeś możliwość "pomacania" Chronologa? Pytam, bo chciałbym poznać źródło Twojego osądu "badziewności?
    • +
    • -
  • Zgłoś
oceniam badziewnosc po wygladzie, wyglada jak dla mnie szpetnie, mam prawo do wlasnej oceny doznan wizualnych?
Fr@ntz, nie bron tak tych klockow, Ty je tylko recenzujesz przeciez
    • +
    • -
  • Zgłoś
darekdz - nie bronię, tylko poprosiłem o rozwinięcie wypowiedzi, za co dziękuję
    • +
    • -
  • Zgłoś
"cena za pc z dac w badziewnym pudelku mogłaby być tansza" - primo cena może być mniejsza/niższa, ewentualnie produkt tańszy. Secundo - już pisałem - nie jest rolą recenzenta oceniać ceny. Klientów i owszem, ale po zapoznaniu się z produktem. Każde możliwe urządzenie, nieważne z jakiej branży, to "tylko coś tam" - Audi to też "tylko samochód" a jakoś większość osób wolałaby nim jeździć zamiast Ładą. Posłuchaj, obejrzyj na własne oczy a potem skrytykuj jeśli znajdziesz słabe strony - to będzie merytoryczna krytyka i wtedy będzie można merytorycznie porozmawiać. A tak to jest to jedynie zwykłe bicie piany, ku uciesze administratora strony, dla którego liczy sie głónie ilość wejśc na stronę, a nie kwestie merytoryczne  :-)
    • +
    • -
  • Zgłoś
Pytanie czy logicznym jest na podstawie zdjęć i ceny oceniać produkt, którego zadaniem jest grać .... bez zadania sobie trudu jego posłuchania.
    • +
    • -
  • Zgłoś
zdjecia pokazuja cos co jednemu sie spodoba, a drugiemu absolutnie nie... pokazuja tez to czego nalezy sie spodziewac w srodku, elektronicznie... majac odrobine rozeznania mozna poczuc sie zwyczajnie naciaganym na wielka kase... tylko tyle i az tyle... jak gra juz nam opisales, teraz dyskutujemy nad tym czemu znow ktos szuka jelenia
    • +
    • -
  • Zgłoś
Odnośnie zdjęć, czemu nie ma zdjęć "środka" - brak zgody dystrybutora?
    • +
    • -
  • Zgłoś
Nie masz uprawnień do pisania komentarzy. Zarejestruj się lub zaloguj.
Jeśli posiadasz już konto na Facebooku, możesz się zalogować bez rejestracji ( logowanie przez Facebook).



Zobacz też

Pro-Ject RPM 5.1 + Ortofon 2M Blue + Pro-Ject PhonoBox SE II

Test wkładek gramofonowych Lyra

Roth Audio Oli 4

SoundMAGIC EH11M

Diavolopera & Przeciwziemia

Wyszukaj Artykuł

Przystępując do Klubu zyskujesz:

  • Dostęp do dodatkowych artykułów i testów sprzętu
  • Promowanie zamieszczonych ogłoszeń sprzedaży lub kupna
  • Zniżki na zakupy w sklepach partnerskich
  • Kartę członkowską Klubu
  • Możliwość udziału w cyklicznych spotkaniach klubowiczów:
    • spotkania ze specjalistami z branży audio
    • spotkania z innymi audiofilami
    • darmowy catering
  • Przypisanie do grupy "Klubowicz" na forum, a co za tym idzie:
    • większą skrzynkę na wiadomości PW
    • możliwość edycji własnych postów przez 30 minut od publikacji
    • większe limity na umieszczane załączniki
    • większe limity w zakładce Galeria
    • większe limity w zakładce Blogi
    • możliwość tworzenia blogów prywatnych i tylko dla przyjaciół


Najnowsze komentarze





Klub.AudioStereo.pl - Artykuły, porady, felietony, konkursy, recenzje audio, testy sprzętu i wiele innych ciekawych informacji.
Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

Audiostereo dokłada wszelkich starań, aby traktować użytkowników uczciwie i otwarcie, przy uwzględnieniu najlepszych praktyk. Korzystając z naszej strony wyrażasz zgodę na wykorzystywanie przez nas plików cookies, w celu zapewnienia Ci wygody podczas przeglądania naszego serwisu. Aby dowiedzieć się więcej na temat cookies oraz w jaki sposób z nich korzystamy, kliknij tutaj